Dodaj do ulubionych

Jak mówić żeby mniej słuchać.

16.12.11, 20:09

Zacznę od tego że mam jakiś naturalny talent do słuchania ludzi. Kiedy ktoś mówi - nie przerywam, wiem kiedy przytaknąć, pokazać ze rozumiem, potwierdzić, itd. Nawet jeśli się z kimś nie zgadzam potrafię to wyrazić w delikatny sposób, kiedy sam mam coś do powiedzenia to zawsze staram się żeby to było zwięzłe i zrozumiałe.

I jest to straszne, bo większość ludzi kiedy tylko zorientuje się że uważnie słucham dochodzi do wniosku że są super interesujący, i zaczyna opowiadać wszystko co im tylko przyjdzie do głowy. W codziennym życiu nie jest to jakiś wielki problem, ale to zupełnie masakruje moje związki... w pewnym momencie zauważam że moja typowa interakcja z każdą partnerką polega na tym że ona godzinami, oporowo nawija na wszystkie możliwe tematy, a ja siedzę i w skupieniu tego wszystkiego wysłuchuję. Kiedy się spotykałem z moją ostatnią dziewczyną, to za każdym razem widziałem u niej przede wszystkim... nie wiem jak to nazwać, zadowolenie że będzie się można wreszcie werbalnie wyżyć?

Z dwoma partnerkami próbowałem rozmawiać na ten temat żeby może doprowadzić do jakiejś równowagi, i - co ciekawe - w obu przypadkach reakcja była identyczna: irytacja. Generalnie niezgoda na utratę tej pewności że ja zawsze będę bezwarunkowo, uważnie słuchał.

Kiedyś wydawało mi się że po prostu trzeba wysłuchać drugiej osoby, niech powie co chce powiedzieć. Ale każdy „odcinek” to kopalnia nowych wątków i dygresji, więc tematów do dzielenia się wyłącznie przybywa.

Zdaję sobie sprawę że kobiety generalnie mówią więcej niż mężczyźni, a ja jeszcze pewno jakoś podświadomie przyciągam egzemplarze które mówią najwięcej... i bądź tu mądry człowieku, bo ten probem mnie już zniechęca do związków w ogóle.
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:11
      suwaz napisał:

      > Zdaję sobie sprawę że kobiety generalnie mówią więcej niż mężczyźni, a ja jeszc
      > ze pewno jakoś podświadomie przyciągam egzemplarze które mówią najwięcej...

      znajdź coś, co wypełni kobiece usta uniemożliwiając słowotok :D
    • wersja_robocza Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:13
      Moze zacznij mówić a nie tylko:
      > Zacznę od tego że mam jakiś naturalny talent do słuchania ludzi. Kiedy ktoś mów
      > i - nie przerywam, wiem kiedy przytaknąć, pokazać ze rozumiem, potwierdzić, itd
      > . Nawet jeśli się z kimś nie zgadzam potrafię to wyrazić w delikatny sposób, ki
      > edy sam mam coś do powiedzenia to zawsze staram się żeby to było zwięzłe i zroz
      > umiałe.

      Badź aktywniejszym rozmówcą.
    • six_a Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:15
      to po co takie gaduły wybierasz?
      • wersja_robocza Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:16
        six_a napisała:

        > to po co takie gaduły wybierasz?
        >
        >

        No bo jest idealnym słuchaczem. Niemową.
        • six_a Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:44
          ja to bym zwątpiła, jakbym musiała gadać bez odzewu.
    • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:16
      Zapamiętaj sobie jedno: kobieta mówi, żeby mówić. Żeby jej słuchać.
      Potakiwanie, zgadzanie się, przytulanie, seks - jest OK.
      Jeśli próbujesz wyrazić własne zdanie - oceniasz ją, próbujesz ją zmienić. A wtedy ona Cię....

      tak około 10:20
    • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:22
      Bo kobieta musi "ugadac problem" . Musi, bo inaczej sie udusi. Kiedy gada, gada - uklada sobie we lbie.
      Ty NIC nie musisz - nie rozwiazuj jej problemow- nie szukaj tych rozwiazan- - bo to ja irytuje.
      Ty tylko udawaj, ze sluchasz, kiwaj glowa, mow "aha" " no tak" "okropne"- to wystarcza.
      • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:24
        Cholera, a myślałem, że wyżej napisałem zwykły szowinistyczny stereotyp. A to tak naprawdę jest!
        • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:30
          No jest:-) czyli sabotaz dokonalam?:-)
          • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:31
            Why? Skoro tak jest, to tego powinni uczyć w szkole, a nie w którą stronę sacharoza ma które grupy OH.

            • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:38
              Nawet Freud powiedzial, ze po 30 latach badan - nie wie czego chce kobieta;-) a Ty chcesz proste regulki?;-)
              Madry facet szybko przystosowuje sie i wie co mu sie oplaca:-)
              Ja jestem Hanyska, u nas faceci mowia- " siedz cicho- rob swoje" ;-) To dziala!
              • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:45
                Tisze budiesz dalsze jediesz. tak mówią u nas. Choć my z niemieckiego zaboru.

                Ale mnie chodziło o coś innego. Czy naprawdę by nie było lepiej, gdybyśmy o tym wiedzieli od początku? Po co 40 lat ranić kobiety odruchem serca? Nie lepiej od razu wiedzieć co i jak?
                • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:49
                  Lepiej, wiele-lepiej wiedziec .
                  Czemu nie wiedza- w obie strony? Nie wiem. Bo czlek uczy sie cale zycie?
                  Ty wiesz wszystko? Ja wiem- jak nie dac sie zranic, jak uzyskac co chce, jak manipulowac. Ale to doswiadczenie- a nie nauka z regulek dostarczonych. Ale czy to wszystko czego moge sie nauczyc?- Nie.
                  • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:02
                    Skup się :)
                    Ja pytam - czemu szkoła uczy jakiś pierdół a nie uczy PODSTAW współżycia damsko - męskiego?



                    Ok, jaką masz wiedzę o mężczyznach?


                    > Ja wiem- jak nie dac sie zranic, jak uzyskac co chce, jak
                    > manipulowac.

                    A wiesz, że jeśli teraz pociągnę ten temat, za kilka dni powiesz mi co wiesz, za 3 miesiące wzbudzę Twoje zaufanie - będę mógł za rok z Tobą zrobić to co tylko zechcę? Nie ma łatwiejszego celu do manipulacji jak osoba, która jest PEWNA, że nie da się zmanipulować.

                    >Ale cz
                    > y to wszystko czego moge sie nauczyc?- Nie.

                    Oczywiście, że nie. Moje stanowisko - co jest ważniejsze? Położenie grup OH w sacharozie czy wrażliwość kobiet / mężczyzn? Bo wmawianie nam, że nie ma różnic między płciami jest kanonicznym przykładem manipulacji.

                    • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:23
                      Bo szkola uczy podstaw, a reszte musisz sam oswoic? Skad nauczyciel, mentor? Znasz kogos, kto moglby Ci powiedziec wszystko o kobiecie, mezczyznie, roznicach, zwiazkach? Ja nie znam.. I pomysl, ze musialby byc ktos taki w kazdej szkole.
                      Niczego nie jestem pewna:-) Wiem co wiem- chetnie ucze sie dalej :-) Wiem, ze suma doswiadczen- daje mi sile i wiedze:-) Co nie daje pewnosci- ze sie nie pomyle:-) Ale to da nastepne doswiadczenia- na tym polega zycie?
                      Roznice miedzy plciami oczywiscie istnieja i pieknie moc sie roznic:-) I jak ktos madrzejszy powiedzial- pozwolmy by te roznice czegos nas wzajemnie nauczyly:-)
                      • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:35
                        uch, bo grupy sacharozy to po prostu namiętność każdego Ziemianina.

                        Nauczyciel w szkole realizuje program Ministerstwa, wiesz?
                        dlatego zresztą teraz kształcą na przygłupich klientów supermarketów, ale to inny temat.


                        • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:43
                          Mam dziecia w gimnazjum:-) Nie ucz mnie, czego ucza;-) A nauczyciele- to byli kiedys:-) Howgh!
                          • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:46
                            Phi. Mój zdaje w przyszłym roku maturę!

                            • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:49
                              Wczesniej zaczales;-) :P
                              • niezmiennick Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 22:04
                                Wątpię. Mam już 43 lata.
                                • moonogamistka Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 22:08
                                  Gowniarz.Phi!
                • senseiek To chodzilo o gangsterke, a nie traktowanie kobit 17.12.11, 00:44
                  > Tisze budiesz dalsze jediesz. tak mówią u nas.

                  To chodzilo o gangsterke, a nie traktowanie kobit.. ;P
        • koham.mihnika.copyright stereotyp ma to do siebie, ze jest prawdziwy nt 17.12.11, 02:41

    • anna_sla Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:25
      wiesz, mój też mnie słuchał i słuchał, a ja dużo gadałam, gadałam za siebie i za niego. I jakoś z czasem sama przestałam tyle gadać, a na pewno zdążyłam nauczyć się rozpoznawać kiedy on tak naprawdę mnie nie słucha lub nie chce słuchac mimo, że tego nie mówi, a on nauczył się udawać, że mnie słucha :D I wilk syty i owca cała ;)
    • alpepe Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 20:26
      pociągają cię ekstrawertyczki i egocentryczki i tyle. Na dłuższą metę to chyba męczy. Zacznij udawać przygłuchego, każ sobie powtarzać i tłumacz to zmęczeniem mózgu, może się nabiorą i będą mówiły krócej.
    • girolamo.savonarola Ja jestem Twoim przeciwieństwem 16.12.11, 21:04
      Po prostu nienawidzę słuchać.
      Jak jest przekaz który ma służyć do przekazania konkretnej informacji to ok, ale jak ktoś opisuje ważne ale dotyczące jego problemy to mnie to nuży, patrzę na niego ale liczę jego zmarszczki, piegi, patrzę na jego twarz ale kompletnie nie wiem o czym mówi. To mój problem, ograniczenie, wiem że to mój problem dlaczego mnie nie interesuje doświadczenie innych ludzi, ich uczucia, mnie to po prostu nudzi.
    • ka-mi-la789 Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:11
      Pewnie przeczytały w kosmopolitanie czy innej wyroczni dla dwucyfrowych ilorazów inteligencji, że "w związku trzeba rozmawiać". To i rozmawiają.
    • maitresse.d.un.francais gdybyś się spotkał z moim kuzynem 16.12.11, 21:12
      to chciałabym to widzieć ;-)

      chłop bite 3 godziny nawijał o sobie i zarysował jedynie wstęp do wstępu (tj. jaki jest wyalienowany z winy ciemnego i wrednego otoczenia i jaki odkrywczy jako naukowiec - ale nie na polu swojej nauki, że niby człowiek renesansu)

      poza tym ciągle mu się zdawało, że ja metresa jestem tak "podobna do niego", że wręcz jestem inną jego formą - ciekawe, czy całą ludzkość uważa za inne formy samego siebie

      następnie uznał, że będzie też fajnym psychologiem i zaczął mnie pouczać, że mam kiepską samoocenę oraz że powinnam coś zrobić z kwestią X, którą od dawna uważam za zamkniętą, moje uczucia miał przy tym w wiadomej części ciała, a nieliczenie się z nimi w kwestii X powoduje u mnie automatyczne zerwanie znajomości

      ergo kuzyn jest jak 20 przeciętnych bab i jeszcze gorzej, gdyby was tak spotkać :-OOOOO

      • senseiek Re: gdybyś się spotkał z moim kuzynem 17.12.11, 02:02
        > następnie uznał, że będzie też fajnym psychologiem i zaczął mnie pouczać, że ma
        > m kiepską samoocenę oraz że powinnam coś zrobić z kwestią X, którą od dawna uwa
        > żam za zamkniętą, moje uczucia miał przy tym w wiadomej części ciała, a nielicz
        > enie się z nimi w kwestii X powoduje u mnie automatyczne zerwanie znajomości

        Cos ta bajka nieskladna jest. Skoro nawijal kilka godzin o samym sobie to jakim cudem wiedzial o "kwestii X", i o tym ze jest zamknieta...
        Jak mi ktos nawija pare godzin o samym sobie to nawet nie pamieta jak mam na imie, bo sie w ogole o to nie spytal/a.. ;)
        Najzabawniejsze bylo jak panienka z ktora bylem ponad 30 razy w lozku spytala sie mnie "jak ty w ogole masz na imie?!".. ;)
        • koham.mihnika.copyright dawales za kazdym razem inna odpowiedz? 17.12.11, 02:57
          Najzabawniejsze bylo jak panienka z ktora bylem ponad 30 razy w lozku spytala sie mnie "jak ty w ogole masz na imie?!".. ;)
          • senseiek Re: dawales za kazdym razem inna odpowiedz? 17.12.11, 03:28
            > dawales za kazdym razem inna odpowiedz?

            Nigdy nie pytala, wiec nigdy nie musialem odpowiadac..
            • koham.mihnika.copyright wydaje mi sie, ze powinienes sie przedstawic 17.12.11, 04:46
              - jednak - w sumie, mogla zostac na sniadanie.
              • senseiek Re: wydaje mi sie, ze powinienes sie przedstawic 17.12.11, 06:15
                Nie jadam sniadan... :D

                czytaj: "nie mam w domu nic co by mogla sobie zrobic na sniadanie jak chleb, wedlina, ser itp"..
                • koham.mihnika.copyright nie kumam mlodziezy - mowisz jej, ze nie jesz 17.12.11, 11:12
                  sniadan, ale zapominasz sie przedstawic?
                  Nawet komputer sie ustawia na swoj sposob, a co dopiero kandydatke do szczescia.
                  • senseiek Re: nie kumam mlodziezy - mowisz jej, ze nie jesz 17.12.11, 13:50
                    > nie kumam mlodziezy

                    Moze dlatego, ze nie jestem mlodzieza.. ;)
                    • hermina5 Re: nie kumam mlodziezy - mowisz jej, ze nie jesz 19.12.11, 09:35
                      I dlatego to żenujące.
        • maitresse.d.un.francais Re: gdybyś się spotkał z moim kuzynem 17.12.11, 17:03
          senseiek napisał:

          >
          > ści
          >
          > Cos ta bajka nieskladna jest. Skoro nawijal kilka godzin o samym sobie to jakim
          > cudem wiedzial o "kwestii X", i o tym ze jest zamknieta...

          Po upływie 3 godzin nastąpiła KOLEJNA GODZINA, podczas której TO JA GADAŁAM O SOBIE. I tylko dlatego, że się uparłam, bo kuzyn był gotów nadal rozwijać temat siebie samego.
    • garibaldia Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 21:35
      Widzisz, ja mam tak samo choć jestem kobietą. Mam znajome które zawsze dużo gadają i potrzebują odbiornika do wygadywania się. Czasem jest ok, gdy kobieta na tyle kulturalna, że zostawi trochę miejsca żebym też coś od siebie do rozmowy dodała. W niektorych przypadkach jednak nie idzie przerwać a jak chce się coś d siebie dodać to wchodzi w słowo i dalej swoje trajkocze czasem zadając podchwytliwe pytania by sprawdzić czy na pewno słucham.:p Na dłuższą metę męczące i zniechęcające do zacieśniania znajomości.
      Wiem też, że muszę być bardziej aktywna w rozmowie, to znaczy przejąć kontrolę nad rozmową i prowadzić ją na tematy które mnie interesują by coś skorzystać, bo inaczej będę sprowadzona do roli technicznej i przeźroczystej tylko odbiornika cudzego słowotoku.
      Ostatni facet też mi się trafił wygadany. No gęba mu się nie zamykała. Tego jeszcze dało się uciszyć w łóżku bo usta miał zajęte całowaniem. Więc była chwila spokoju.:p Mam też dalszego znajomego który takim pleciugą jest i uwielbia przyłazić do mnie by sobie pogadać. To znaczy on mówi, ja czasem wtrące jakieś zdanie.
      Więc wniosek taki, że to nie tylko domena kobiet takie gadanie i szukanie odbiorcy słowotoku. To bardziej cecha moja, lub autora, że cierpliwie i biernie, niekrytycznie wysłuchujemy i takie osoby które potrzebują być wiecznym nadawcą do siebie przyciągamy.
      Autorze, spróbuj się włączyć czynnie do rozmowy i nie tylko potakuj ale powiedz swoje zdanie co myślisz, nie boj się skrytykować, lub zapytaj o coś innego by rozmową kierować. Zobaczysz, że wtedy zostaną wokoło ciebie wartościowi ludzie zainteresowani też tobą a nie tylko ci, dla których jesteś odbiornikiem.
      • suwaz Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 16.12.11, 23:53

        No to przynajmniej nie tylko ja tak mam :-) Ale właśnie o to chodzi: nie mam problemu z wyrażaniem swojej opinii, krytyką czy zaznaczeniem że z czymś się nie zgadzam (jeśli szukałbym jakiegoś modnego słowa to powiedziałbym że jestem asertywny) . Wszystko można wyrazić w taktowny sposób. Tyle że kiedy się odzywam to podświadomie zawsze staram się żeby to miało sens, nie trwało pół godziny i nie brzmiało mętnie - a z mojej obserwacji wynika że duża część ludzi się tym zbytnio nie przejmuje, więc i tak kończy się na tym że zajmuję trzy razy mniej czasu antenowego niż osoba (dziewczyna) z którą rozmawiam.
        • grudzien2011 Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 17.12.11, 00:24
          A odkad to zorbiles sie taki orzowny, ze chcesz wchodzić ciągle w slowo? Troche kultury, jak ktos mowi to sie nie przeszkadza.
    • to.niemozliwe Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 17.12.11, 13:23
      Mysle, ze obawiasz się ujawniania rozmówcy swoich mysli, szczegolnie jesli jest to osoba na której Ci zależy. Możesz utożsamiać odrzucenie z wyrażaniem własnego zdania. To, że jesteś asertywny (rozumiem - w pracy, w dyskusji merytorycznej), ale w zyciu prywatnym nie dajesz rady wskazywałoby na jakiś rodzaj leku przed wyrazaniem siebie.
    • kochanic.a.francuza Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 17.12.11, 14:33
      " jest to straszne, bo większość ludzi kiedy tylko zorientuje się że uważnie słucham dochodzi do wniosku że są super interesujący, i zaczyna opowiadać wszystko co im tylko przyjdzie do głowy. "

      Tak zawsze jest jak osoba kulturalna trafi na niekulturalna. Te drgie wlasnie nie maja pojecia, ze czlowiek wysluchuje ich z grzecznosci.
      Moja rada: brutalnie przerywac i samemu gadac na tematy interesujace Ciebie. 100% ze sie przymkna.
    • samentu Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 17.12.11, 14:41
      moje wyrazy współczucia
      mam dokładnie tak samo jak TY
      i też kobiety to wyczuwają i lgną jak pszczoła do miodu
      chyba nie ma na to skutecznego sposobu
      ja próbuję zachowac równowagę poprzez to, że samemu się zmuszam do mówienia, choc jako introwertykowi nie idzie mi to gładko
    • miau_weglowy Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 17.12.11, 14:49
      wybiaraj takie, co wygladaja i mowia ciekawie, a nie tylko takie, co wygladaja
    • yggdrasill Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 17.12.11, 17:58
      Skoro na co dzień Cię to nie uwiera, a problem masz tylko z partnerkami, to jeszcze pół biedy. W sytuacji, gdy źródłem słowotoku jest osoba szczególnie bliska, możesz sobie pozwolić na szczerość- nie opierniczasz się i dajesz do zrozumienia, że jeśli usłyszysz jeszcze słowo, poderżniesz sobie -albo rozmówcy- gardło zardzewiałą łyżką. Jasno i wyraźnie stwierdzasz, że temat może i był zajmujący przez ostatnie 2,5 godziny, ale generalnie omawiana kwestia bezpowrotnie straciła urok nowości gdzieś koło 45 minuty i za chwilę eksploduje ci mózg, nieestetycznie obryzgując sufit, ściany i interlokutora. Działa. Wiadomo, rozmówca nie jest najszczęśliwszy, że de facto kazano mu się zamknąć, ale niektórzy nie ogarniają, że inni słuchają ich pieprzenia jedynie przez grzeczność, której nie należy nadużywać.
    • martta_84 Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 18.12.11, 21:26
      Miałam taki sam problem, jak autor wątku. Dobrze wyczuwam ludzi i jestem w miarę dobrą aktorką życiową (hehe), więc potrafiłam doskonale udawać, że interesuje mnie to, co inni do mnie mówią. Efekt był taki, że całe stada tępych gaduł męczyły mi godzinami uszy i głowę, a ja jak głupia się temu poddawałam. Nie przyciągałam tylko gadatliwych koleżanek, które wykładały mi całe swoje życie i niektóre historie po kilka razy, ale też wszelkich pociągowo-ulicznych opowiadaczy.

      No i któregoś dnia powiedziałam BASTA! Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tracę czas na takich ludzi (dodam, że problemy innych nie interesują mnie ani trochę). Doszłam do wniosku, że to z braku asertywności i z chęci bycia lubianą i że dłużej tego nie wytrzymam. Zrobiłam z tym porządek. I tak: z dnia na dzień zakończyłam znajomość z koleżankami, które spotykały się ze mną w celu wygadania, a moje sprawy nic je nie obchodziły, przestałam odbierać telefony od ludzi, którzy dzwonili, by "sobie pogadać" (po kilku nieodebranych przestają dzwonić), a jak ktoś znajomy lub obcy zaczyna swoją gadkę i czuję, co się święci, odpowiadam zawsze skutecznym tekstem -"Ale kogo?" -"Co kogo?" -"Kogo to obchodzi?" albo czymś podobnym, ale mniej grzecznym.

      I powiem szczerze, że zyskałam nowe życie :)
    • damariska Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 18.12.11, 21:35
      o ja Cię, mam to samo, ale dopiero mąż mi uświadomił, że jestem "spowiednikiem". Z perspektywy moich doświadczeń radzę więcej dystansu i spójrz bardziej na siebie,nie na problemy innych... z całym szacunkiem
      pozdro
    • aroden Tez mi problem 19.12.11, 00:53
      trzeba tylko udawac, ze sie slucha.
      puszczaam wszystko mimo uszu, ale trzeba sie umiec maskowac, by interlokutorka
      sie nie zorientowala:

      3 razy przytakujesz i mowisz: - tak, tak, Aniele...
      ale co 4 -ty raz mowisz: - nie ?. to niemozliwe !

      i sprawa leci dalej do szczesliwego finalu :)
      • gnomowladny Re: Tez mi problem 19.12.11, 03:22
        Właściwie to wpadłem żeby Ci powiedzieć że nie chciało mi się czytać Twojego bełlkotu, bo jest za długi.Walnij sobie drinka i wyluzuj.
        • aroden Re: Tez mi problem 22.12.11, 15:43
          gnomowladny napisał:

          > Właściwie to wpadłem żeby Ci powiedzieć że nie chciało mi się czytać Twojego bełlkotu

          - a przeczytales z rozpedu , czy przez pomylke ?

          Walnij sobie drinka i wyluzuj.

          - drinka walnalem, a na luzie jestem nieustajaco

          dobrze gadasz, wiec kontynuuj :)
    • hermina5 Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 19.12.11, 09:45
      Twoje doświadczenia są mi raczej znane - umiem słuchać , wiec dostaję od ludzi takie historie w prezencie, że głowa mała.... Ale ja jestem kobietą i to mnie często faceci mówili, że nie wiedzą co myślę, czuję itp, bo mało o tym mówię i w ogóle raczej niewiele o sobie mówię. Z wiekiem nauczyłam sie mówić trochę więcej i nie wpadać w popłoch, bo w młodosci zdarzały mi sie naprawdę często momenty - nikt nic nie mówi przez 15 minut i sytuacja krępująca gotowa. Dlatego jak trafiałam na egzemplarz gadatliwy, to nawet się cieszyłam, potem dopiero nauczyłam się, ze istnieje coś takiego, jak " podtrzymywanie rozmowy" i już jakoś mi idzie.

      Zapamietałąm też jednego idiotę, który w ogóle mnie nie znał, a z którym jechałam w samochodzie i umawiałam się na spotkanie ze znajomą, którą nie widziałam dwa lata , a przez ten czas urodziło jej się dziecko. Zapamietałam go jako wybitnego kretyna, ponieważ, po naszej 5 minutowej,.pierwszej od dwóch lat rozmowie, zaczął opowiadać, ile to baby potrafią gadać przez telefon, a on to tylko dzwoni, zeby coś załatwić. Po czym, przez pół drogi geba nie zamykała mu się od najwspanialszych w jego życiu historii.
      W ogóle widzę taką tendencję u niektorych facetów, ze sterzelaja stereotypami bez znieczulenia, kiedy widzą, ż e nie są centrum uwagi: np. rozmawiam z gościem i znajomą, on zaczyna jakieś " co to nie ja" , a mnie własnie bardziej interesuje opowieśc mojej znajomej o jej rajdzie rowerowym i pytam o to, a ten ni z gruchy, ni z pietruchy - " tak, jeszcze se o szminkach pogadajcie i wykrojach sukienek" Bzdura kompletna. Są chyba ludzie, którzy muszą być w centrum uwagi i nie potrafią się zamknąć - a dotyczy to obu płci.
    • kostkaru Re: Jak mówić żeby mniej słuchać. 22.12.11, 11:20
      Ja Cie rozumiem. Tez mam dar sluchania ludzi i jest kilku znajomych ktorzy z tego korzystaja, sa tez tacy ktorzy to wykorzystuja. Na przyklad ktoras osoba dzwonila do mnie prawie codziennie by sie wygadac, wysluchiwalam jej frustracji i narzekan na innych ludzi z grzecznosci i checi by jej sie ulzylo bo ja lubilam za inne cechy, w nadziei tez, ze jej frustracja minie jak sie wygada. Okazalo sie jednak, ze to nie malalo a wzrastalo i bylo coraz bardziej nieprzyjemne do sluchania. Cos takiego jakby miala dwie twarze, jedna mila ulozona dla publicznosci i osob przed ktorymi warto dobrze wypasc , a po dniu napiecia z udawania odslania sie druga twarz do spuszczania frustracji i wewnetrznej nienawisci przed tymi ktorzy jej nie zagrazaja. Niestety nie stawialam narzekactwu granic wczesniej. Gdy po wielu dniach potakiwania i sluchania kiedys zwrocilam jej uwage zeby przestala bo fatalnie brzmi to co mowi, to poczatkowo zamilkla z zaskoczenia ze smialam skrytykowac a potem naskoczyla na mnie bardzo agresywnie oskarzajac o dzialanie przeciwko niej, ze nie jestem przyjaciolka i wymienila cala liste wad ktore mam posiadac i ktorymi szkodze innym ludziom... Wszystko to bo raz skrytykowalam jej slowa. Szczeka mi opadla co tu duzo mowic tak przedmiotowo zostalam potraktowana. Gdy zastanawialam sie nad tym to doszlam do wniosku ze to jakas forma przemocy emocjonalnej i problemow z tym zwiazanych. Nie mam aspiracji by byc lekarzem. Od tej pory robie test na znajomych: czasem dzwonie i ja sie wyzalam na dowolny temat, obserwuje reakcje czy w tej znajomosci jest dla mnie miejsce czy mam byc tylko podwladnym sluga do zaspakajania czyichs potrzeb.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka