Dodaj do ulubionych

Do tych szukających..

31.12.11, 00:11
Takie mam pytanie, trochę przyciężkie z wieczora, do tych którzy nadal szukają tej swojej miłości największej. Czy trzyma się Was taka niezachwiana wiara, że ona gdzieś na Was czeka? Bo ja generalnie nie mam nic przeciwko czekaniu, gdyby mi tylko ktoś łaskawie zagwarantował, że się doczekam. Już pomijam moją osobistą tezę, że różni ludzie mają różne predyspozycje do tego żeby się zakochać. Jednym to przychodzi łatwiej innym trudniej. Ja osobiście kochliwa nie jestem, więc dodając do tego możliwość poznawania sensownych facetów, wyszło mi, że może do pięcdziesiątki się wyrobię. A, no i muszę zaznaczyć, że w księcia z bajki i przeznaczenie to ja nie wierzę. Po prostu zakladam, że 2 ludzi musi akurat do siebie poczuć to samo. Mnie się do tej pory zawsze to jakoś rozmijało. I zaznaczam, że nie liczę na rady, jak poznać mężczyznę, bo to problem taki znowu nie jest. Chętni zawsze się znajdą. Tylko jak tę miłość znaleźć?
Obserwuj wątek
    • soulshunter Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:16
      psze Pani, to trzeba do zagadnienia podejsc kreatywnie, jak min. Rostowski do naszego zadluzenia wzgledem PKB.
      • forma_przejsciowa Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:18
        soulshunter napisał:

        > psze Pani, to trzeba do zagadnienia podejsc kreatywnie, jak min. Rostowski do n
        > aszego zadluzenia wzgledem PKB.

        Nie no, taka kreatywność przerasta moje zdolności intelektualne. Poproszę o prostszą podpowiedź.
        • koham.mihnika.copyright milosc, jak qrwiki posel Beger, ma sie w oczach. 31.12.11, 00:25
          paczysz i jezd.
    • miau_weglowy Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:23
      pociesze Cie
      moja matka wyrobila sie jeszcze pozniej
      ale za to jak...
    • lena.nocna Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:24
      Też nie jestem kochliwa, ale lubię towarzystwo mężczyzn. Dzięki temu zawsze jakichś przy sobie mam.

      Czasami zastanawiam się czy jest sens spotykać się z kimś, kto nas do końca nie przekonuje. Niby nie ma, ale jeśli to jest przyjemne to warto. Może próbuj tak. Kto wie jak rozwinie się taka znajomość. ;-) Sama jestem znowu na tym etapie.

      Powodzenia.
      • forma_przejsciowa Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:30

        >
        > Czasami zastanawiam się czy jest sens spotykać się z kimś, kto nas do końca nie
        > przekonuje. Niby nie ma, ale jeśli to jest przyjemne to warto. Może próbuj tak
        > . Kto wie jak rozwinie się taka znajomość. ;-) Sama jestem znowu na tym etapie.

        No ja też tak mam. Ale mnie to szczególnie nie urządza. Związek jest, nawet chętni w przypadku końca związku by się znaleźli. Ale to nie to...Wyjdzie na to, że żeby być w porządku wobec wszystkich, pozrywam te znajomości.
        • lena.nocna Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:34
          To chyba nie jest dobry pomysł. Sama zepchniesz się w cień.
          Zerwij gdy nie będziesz widziała dla tego przyszłości, żeby nie zajmować tego faceta. Póki jest ci z nim dobrze to bądź z nim.
          • forma_przejsciowa Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:39
            lena.nocna napisała:

            > To chyba nie jest dobry pomysł. Sama zepchniesz się w cień.
            > Zerwij gdy nie będziesz widziała dla tego przyszłości, żeby nie zajmować tego f
            > aceta. Póki jest ci z nim dobrze to bądź z nim.

            Problem w tym, że ja zawsze wysoko stawiałam sobie własne wartości. A tu ostatnio wychodzi, że nie są one aż takie święte. Zdradzać nie zdradzam, ale jeśli umawiam się z kimś innym na kawę, bo mnie dużo bardziej fascynuje, to już nie jest fair. A skoro się umawiam, znaczy że to co mam mi nie odpowiada. Więc mi wychodzi, że się musimy rozstać, mimo że inne znajomości są bez przyszłości.
            • lena.nocna Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:48
              Może faktycznie powinnaś się rozstać. Pytanie czy to tylko ci się zdaje, czy to nie jest zwykły kryzys, czy nie skrzywdzisz swojego partnera.
              Sama jak z kimś jestem, nawet z kimś niepewnym, to z innymi się już raczej nie umawiam. Może dlatego, że jestem hiperlojalna.
              • forma_przejsciowa Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:55
                lena.nocna napisała:

                Może dlatego, że jestem hiperlojalna.

                Sęk w tym , że ja generalnie też. Aż do teraz...Więc raczej będą decyzje podejmowane niebawem.
                • lena.nocna Re: Do tych szukających.. 01.01.12, 17:29
                  Najpierw się rozstań, a potem zabawiaj się z innymi. ;-) To jest właściwa kolejność.
            • samentu Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 17:26
              dradzać nie zdradzam, ale jeśli
              > umawiam się z kimś innym na kawę, bo mnie dużo bardziej fascynuje, to już nie j
              > est fair

              w dzisiejszych czasach wierz mi jesteś wyjątkiem
              ---------
    • soulshunter Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:26
      bo ja ci powiem. Nie wiem co jest lepsze i trwalsze, pierun jaśnisty z nieba czy powoli kroczek po kroczku budowanie uczucia.
      • koham.mihnika.copyright obedwa sa gites, co kto lubi. 31.12.11, 00:29
        lecisz na kase, waruny fizyczne, giemblokie uczucie czy all the above?
      • lena.nocna Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:37
        Piorun z nieba potrafi szybko zgasnąć. To drugie może nigdy nie zaowocować nawet iskierką.
        • soulshunter Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:40
          ty to umiesz pocieszyc wieeeeeeszszszsz?
          • lena.nocna Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 00:45
            Jak każda kobieta. ;-)
        • jeriomina Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 15:37
          lena.nocna napisała:

          > Piorun z nieba potrafi szybko zgasnąć.

          To prawda.
    • kwieto Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 08:15
      A ja z uporem maniaka (bo parę razy już to pisałem na forum) powtórzę:

      "Trafiamy na takich ludzi, na jakich sami jesteśmy gotowi".

      Innymi słowy jeśli Ty będziesz gotowa na fajnego faceta, to on się sam pojawi - i wtedy raczej nie będziesz miała zbyt wielkich wątpliwości czy to "ten".
      • jeriomina Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 15:27
        O, pod tym to się można podpisać :)
    • lonely.stoner Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 10:36
      ja nie chce nikogo poznac. Przynajmniej narazie.
    • wicehrabia.julian Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 10:37
      forma_przejsciowa napisała:

      > Czy trzyma się Was taka niezachwiana wiara, że
      > ona gdzieś na Was czeka?

      boszzz co za egzaltacja

      > Tylko jak tę miłość znaleźć?

      przestań nudzić do diaska, w czasach internetu to śmiesznie proste
      cafe.pl/ecafe/0,0.html
      • forma_przejsciowa Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 11:15
        wicehrabia.julian napisał:


        >
        > boszzz co za egzaltacja

        Wyciągnięta z kontekstu to egzaltowana jestem i parę jeszcze innych rzeczy.
        >
        > > Tylko jak tę miłość znaleźć?
        >
        > przestań nudzić do diaska, w czasach internetu to śmiesznie proste

        Dzięki za poradę, naprawdę doceniam, choć wyraźnie zaznaczyłam, że nie o receptę gdzie chłopa poznać pytam.
        >
      • simply_z Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 15:40
        płacą ci za dochody z reklamy tego żałosnego portalu?
        jak takie proste to czemu jesteś wiecznym kawalerem_?
        • wicehrabia.julian Re: Do tych szukających.. 01.01.12, 18:22
          simply_z napisała:

          > płacą ci za dochody z reklamy tego żałosnego portalu?
          > jak takie proste to czemu jesteś wiecznym kawalerem_?

          a kto ci powiedział, że szukam żony? :D nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów z płcią przeciwną
    • zielona.zgaga Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 11:04
      Moja babcia mawiala, ze prawdziwa milosc czeka za zakretem.
      Trza tylko wiedziec, ktory to zakret :)
      • lew_ Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 11:22
        Czesc zgaga,gdzie moje foto?:)
        • zielona.zgaga Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 11:32
          wylalam pare dni temu w butelce, boje sie tylko, ze jak dojdzie to bedzie mocno nieaktualne :/
          Jak tam? masz juz jakas lwice na sylwka?
          grzywe przyczesz, przypiluj pazurki i baw sie dobrze ;)
          • lew_ Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 15:43
            Tobie tez zycze dobrej zabawy:) Wyslij lepiej poczta mailowa:) Lwica na bal jest = dobra kolezanka:)
    • fiigo-fago iskierka... 31.12.11, 16:19
      Też od kilku miesięcy jestem sam i szukam tej swojej wielkiej miłości. Póki co skończyło się spotkaniami z kilkunastoma kobietami, połowa dała się pocałować ;), a z 4-ma nawet fazę sypiania ze sobą mam za sobą. Ale póki co nic z tego się związkiem nie skończyło i dalej szukam tej jednej jedynej...
      A odpowiadając na pytanie – to nie mam jakiejś niezachwianej wiary, a raczej iskierkę nadziei że gdzieś tam czeka aż ją znajdę. :) A miłość tą prawdziwą to tak sobie myślę że ciężko jest po prostu znaleźć...
    • princessjobaggy Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 16:23
      > Czy trzyma się Was taka niezachwiana wiara, że
      > ona gdzieś na Was czeka? Bo ja generalnie nie mam nic przeciwko czekaniu, gdyb
      > y mi tylko ktoś łaskawie zagwarantował, że się doczekam.

      Pol zycia mija nam na czekaniu. Czekamy w korkach, w kolejkach, na samolot, autobus, taksowke, czekamy na maile, smsy, telefony... Mam wrazenie, ze nic innego nie robie, tylko czekam.

      Zyj, a co ma byc, to bedzie.
      • forma_przejsciowa Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 16:56
        Ja to nie jestem z tych nieszczęśliwych. Całkiem jestem zadowolona z tego co póki co jest, życie mam wypełnione po brzegi. Ale kiedyś chciałabym założyć rodzinę, a na to niestety jest właściwy moment w życiu, w przypadku kobiet mocno ograniczony. No więc po to mi ta miłość, bo z byle kim zakładać nie będę. No ale nic na siłę.
        • princessjobaggy Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 17:07
          Rozumiem. :)

          Ja sama nigdy nie mialam parcia na tzw. "rodzine", wiec jeden (glowny?) problem z glowy.

          • jeriomina Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 17:10
            Ja kiedyś miałam "parcie" - jak miałam 21 lat. Wyszłam za mąż mając 24. Mając niecałe 29 rozwiodłam się. Teraz nie mam parcia w ogóle. Zresztą... moje ewentualne wymagania są raczej nie do spełnienia w dzisiejszych czasach, przez dzisiejszych ukształtowanych przez system facetów...
            • princessjobaggy Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 17:30
              > Zresztą... moje ewentua
              > lne wymagania są raczej nie do spełnienia w dzisiejszych czasach, przez dzisiej
              > szych ukształtowanych przez system facetów...

              Uksztaltowanych przez system facetow? Mozesz rozwinac? :)
              • jeriomina Re: Do tych szukających.. 31.12.11, 17:33
                Z moich obserwacji wynika, że - jest rzesza kobiet zadbanych, wykształconych i fajnych. Faceci świetnie wiedzą, że mogą przebierać w nich jak w ulęgałkach. Dlatego nie starają się specjalnie w związkach, bo za rogiem czeka tabun gotowych i chętnych. Poza tym w dzisiejszych czasach ktoś kto "walczy" o związek uchodzi za śmiesznego.
    • samentu Wiara umiera ostatnia 31.12.11, 17:10
      wiec wbrew elementarnej logice gdzieś tam na samym dnie jest
      mimo, że wiem, że wielkich i dozgonnych zwyczajnie nie ma
      i żeby w ogóle się trzymało musi być non stop x czynników realizowanych jednocześnie u obojga
      co do predyspozycji pełna zgoda
      ja też kochliwy nie jestem
      i chyba nawet nie chciałbym być
      bo łatwość zakochiwania się to też krótkotrwałośc relacji i łatwość rzucania
      ja już przestałem zakładać, ze 2 musi to samo w tym samym czasie
      zdecydowanie bym wolał zwiazek 2 przyjaciół, w którym już jest wzajemne zrozumienie i bliskość bo na tym można wiele zbudowac
      a jak jeszcze jest podobny światopogląd + zbieżne cele długoterminowe, to naet jak nie ma chemii to jest ona tylko kwestią czasu
      • jeriomina Re: Wiara umiera ostatnia 31.12.11, 17:15
        Zgadzam się całkowicie.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Wiara umiera ostatnia 31.12.11, 17:28
          jeriomina napisała:

          > Zgadzam się całkowicie.

          wszystkie się zgadzacie, do czasu jak na horyzoncie nie pojawi się w zasięgu ręki (czyli taki wykazujący wami zainteresowanie) osobnik na którego sam widok miękną wam kolana :)

          wówczas zaczynają wami targać dylematy, w stylu - co robić, co robić, mam kochającego męża, nie jest źle ale pragnę czegoś więcej, co robić, śnię o tym nowym, zaczęłam oddalać się od swojego męża, jestem coraz bardziej rozbita, co robić?


          • jeriomina Re: Wiara umiera ostatnia 31.12.11, 17:31
            ale do kogo ta mowa? Ja jestem singlem.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Wiara umiera ostatnia 31.12.11, 17:34
              czyli starą panną po dawnemu ;)
              • jeriomina Re: Wiara umiera ostatnia 31.12.11, 17:34
                nie, raczej panną z odzysku.
          • princessjobaggy Re: Wiara umiera ostatnia 31.12.11, 17:35
            Polecam watek z FM, btw - zalozony przez mezczyzne, wypowiada sie w nim wielu panow. :)

            forum.gazeta.pl/forum/w,150,129814895,129814895,Jak_poradzic_sobie_z_zauroczeniem.html
    • silic Kilka słów prawdy. 31.12.11, 17:28
      Nie ma żadnej gwarancji, właściwych rogów za którymi coś się czai. Jeśli miałaś już szansę na tzw. miłość największą to mogła ona równie dobrze minąć dawno temu w osobie kogoś, kogo minęłaś, zostawiłaś albo pierwsza rozmowa nie wypadła najlepiej. Skoro zakładasz , że dwie osoby muszą poczuć to samo do siebie , to policz sobie ilu ludzi jest na świecie - twoja ewentualna druga połówka może mieszkać na innym kontynencie, w innym kraju czy nawet w mieście oddalonym o 30km ale do którego nie zaglądasz i nie zajrzysz przez całe życie.
      Jest więc czekanie na miłość czynnością idiotyczną z punktu wiedzenia szansy na sukces. Żyj sobie i albo na nią trafisz albo nie.
      • jeriomina Re: Kilka słów prawdy. 31.12.11, 17:36
        Czekanie jest bez sensu. Dużo lepiej jest zająć się swoimi pasjami, zainteresowaniami, realizować marzenia. Żyć treściwie. I nie żałować. A jak się przy okazji trafi ta miłość, to fajnie. Jak się nie trafi - życie też może być piękne bez tego.
        • samentu Re: Kilka słów prawdy. 31.12.11, 17:42
          dokładnie
          najpierw trzeba poznac samego siebie, by móc siebie świadomie zaoferować drugiemu człowiekowi
          związki gdy oboje samych siebie nie znają nie mają żadnych szans
          ich rozpad to tylko kwestia czasu
          • jeriomina Re: Kilka słów prawdy. 31.12.11, 17:47
            > związki gdy oboje samych siebie nie znają nie mają żadnych szans
            > ich rozpad to tylko kwestia czasu

            To bardzo smutna prawda, chciałabym móc zaprzeczyć ale nawet moje życie to potwierdziło... dlatego teraz nic na siłę:)
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Kilka słów prawdy. 31.12.11, 17:44
          no i tutaj się zgadzamy

      • princessjobaggy Re: Kilka słów prawdy. 31.12.11, 17:49
        Wg mnie nie ma czegos takiego jak jedna jedyna, pasujaca do nas polowka, bedaca gwarantem szczescia i wielkiej milosci.

        Prawdziwa milosc (nie mylic z zakochaniem) to ciezka praca. Moim zdaniem po swiecie chodzi wielu ludzi, z ktorymi te milosc mozna sobie wypracowac. To kwestia przypadku, szczescia, checi itd.
        • forma_przejsciowa Re: Kilka słów prawdy. 01.01.12, 17:11
          princessjobaggy napisała:

          > Wg mnie nie ma czegos takiego jak jedna jedyna, pasujaca do nas polowka, bedaca
          > gwarantem szczescia i wielkiej milosci.
          >
          Od tego zaczęłam swoją wypowiedz ;) Więc tu myślimy tak samo.

          > Prawdziwa milosc (nie mylic z zakochaniem) to ciezka praca.

          Ja dodam taki truizm, że aby związek był szczęsliwy potrzeba 3 rzeczy: trzeba lubić, kochać i być zakochanym. To ważne.

          Moim zdaniem po swi
          > ecie chodzi wielu ludzi, z ktorymi te milosc mozna sobie wypracowac. To kwestia
          > przypadku, szczescia, checi itd.


          No właśnie to miałam na myśli mówiąc, że do tej pory mi się to w życiu rozmija. Albo druga strona jest wielce zaangażowana, a ja niestety stwierdzam, że nie da rady. Albo dokładnie odwronie. Ale cały czas mnie pociesza fakt, że spotykam fantastycznych facetów. Nie co chwilę, ale zdarza się. Więc może kiedyś wszystko zagra w odpowiednim momencie ;)
    • aroden jak jestes forma przejsciowa 31.12.11, 19:29
      to moze bys odpuscila te ekstrema, bo na milosci - to mozna sie przejechac jak na skorce
      od banana i zadowolila sie inna forma przejsciowa - czyli sympatia i lubieniem,

      - tez mile, a duzo bezpieczniejsze.
      • forma_przejsciowa Re: jak jestes forma przejsciowa 01.01.12, 17:16
        aroden napisał:

        > to moze bys odpuscila te ekstrema, bo na milosci - to mozna sie przejechac jak
        > na skorce
        > od banana i zadowolila sie inna forma przejsciowa - czyli sympatia i lubieniem,
        >
        > - tez mile, a duzo bezpieczniejsze.

        Wiesz, no nie jestem pewna czy w moim przypadku to zda egzamin. Ja generalnie świetnie sobie radzę sama i potrafię żyć samodzielnie latami. Ale teraz mam właśnie taki sympatyczny związek z jednym panem. Jest fajnie. Ale nie wyobrażam sobie na takiej bazie zakładania rodziny- bo to jest dla mnie koniec tego kontinuum, o którym wspominasz. Jest to zbyt słaby fundament. Więc to co jest, to dla mnie tylko półśrodek
        • maly.jasio think pink :) 01.01.12, 17:21
          forma_przejsciowa napisała:

          Ale nie wyobrażam sobie na takiej bazie zakładania rodziny - bo to jest dla mnie koniec
          tego kontinuum, o którym wspominasz. Jest to zbyt słaby fundament.

          Think pink:

          Dla wielu obawa przed placeniem wysokich alimentow znacznie ten slaby fundament umacnia :)
          • jeriomina Re: think pink :) 01.01.12, 17:27
            Sugerujesz że facetowi bardziej opłaca się zalegalizowac związek niż placić alimenty?
            • samentu Re: think pink :) 01.01.12, 17:32
              nie każdemu
              dzieki funduszowi alimentacyjnemu wielu wybierze życie bez zobowiązań
            • maly.jasio zbiorczo : do Ciebie i samentu 01.01.12, 17:38
              jeriomina napisała:
              Sugerujesz że facetowi bardziej opłaca się zalegalizowac związek niż placić alimenty?

              Niczego nie sugeruje, gdyz sprawa jest juz naukowo przebadana.
              Przebadano grupe mezczyzn, ktorych partnerki znalazy sie niespodziewanie dla nich samych
              w ciazy, mimo ze zadnego malzenstwa z nimi w ogole nie planowali.

              2/3 z nic wybralo malzenstwo, a 1/3 alimenty.

              Moj wniosek: - chyba w ogolnym rachunku zyciowym to taniej wychodzi :)
    • ellvenpath Re: Do tych szukających.. 01.01.12, 17:28
      Mnie trochę trudno teraz o tym mówić w mojej sytuacji(vide mój wątek), ale....Parę lat temu odeszłam od męża (przemoc itd.). Zostałam zupełnie sama, bez pieniędzy, pracy, mieszkania, za to z dwójką dzieci, więc musiałam się zająć swoim życiem. Cztery lata budowałam swoje poczucie godności, odzyskiwałam wolność i budowałam po prostu życie:praca, mieszkanie, dzieci. Nie w głowie mi byli faceci, bo raz, że złe doświadczenia a dwa czasu nie było, ale...gdzieś tam po głowie, zwłaszcza wieczorami chodziło po głowie, że chciałabym, ze dobrze by było....Jednakże odebrałam tez wtedy trudna lekcję, zaraz w pierwszym roku zauroczyłam sie (chyba to najlepsze określenie), ale szybko do mnie dotarło, ze nie jestem "atrakcyjna " partnerka dla facetów i dla mężczyzn w tym właśnie okresie, więc dałam spokój, zajęłam się sobą. W tym czasie od paru lat byłam na pewnym forum i pewnego razu napisał tam mężczyzna (resztę można przeczytać w moim wątku, bo nie chce mi sie tu teraz pisać drugi raz). W każdym razie przeżyliśmy i romans i miłość, jest dobrym człowiekiem (to że przez złe decyzje sie to skomplikowało a może nawet skończyło, nie ma tu nic do rzeczy), chodzi o to, ze czekać nie ma sensu. Jak przyjdzie ten czas to on sie zjawi. Tak zwyczajnie, po prostu. Nie wiem czy to kwestia przeznaczenia, drugiej połówki, czy po prostu czasu, ze w tym właśnie momencie jesteś gotowa do związku lub zmiany i pojawia sie ten ktoś. Czy pójdziesz za nim i jak pójdziesz z nim to już inna para kaloszy.
      M. in z tego powodu biorę pod uwagę fakt, iż pan doktor, który zjawił sie w moim życiu dość nieoczekiwanie, być może jest właśnie tym jedynym,a mój mężczyzna był tylko etapem w moim życiu, bo właśnie na tym etapie potrzebowałam Jego i los postawił go na mojej drodze, a teraz o trzech latach przyszedł czas na zmiany. Ale to nie znaczy, ze rzucam sie od razu na niego i rzucam mojego mężczyznę. Pozwalam sie rozwijać sytuacji. Znów powtórzę czekać nie ma sensu. Szukać tez nie. Trzeba żyć. I trzeba być otwartym na każda rzecz , którą niesie życie. Nawet na te złe, bo to tez ma dla nas zbawienny wpływ.
    • ellvenpath Re: Do tych szukających.. 01.01.12, 17:38
      I jeszcze taka dygresja. Zawsze od przedszkola wiedziałam, po prostu wiedziałam, ze będę miała męża o imieniu Adam i będzie on komandorem. Wszyscy sie ze mnie śmiali, no bo trudno traktować to poważnie w ustach 3 latki, a poza tym gdzie w górach komandor:) Ale przestałam o tym mysleć dopiero po wyjściu za mąż, choć gdzies tam pod skóra mi to siedziało, ale wyrzucałam to z mysli, bo uważałam to za głupie i irracjonalne.
      I co? Po 20 latach znalazłam sie nad morzem, pan doktor ma na imie Adam a do tego jest komandorem (bo to wojskowy lekarz). Jak sie o tym dowiedziałam, śmiałam się , a on biedny nie wiedzial dlaczego, ale mu jeszcze nie powiedziałam o tym. Moje marzenia/przeczucia/wymysły sa moje.
      Więc....nigdy nie wiadomo co czeka za tym rogiem, ale gdybym czekała na tego "komandora", nie wyszłabym za mąż (abstrahuję od tego, jakie to było małżeństwo, ale nawet złe, nauczyło mnie czegoś), mam dwoje wspaniałych dzieci, poznałam mojego przyjaciela....Poza tym tak sobie myśle, ze gdybym nie wyszła za mąż za tego właśnie faceta, nie miałabym zlego małżeństwa, nie rozwiodła się, nie poznałabym mojego przyjaciela i nie przyjechałabym nad morze. Czyli nie czekać, brac co zycie daje. A jak ta miłość jest to się znajdzie nawet i po 20 latach(choć nie twierdze, ze w moim przypadku akurat to jest ta miłość, to ten Adam i ten komandor, wszak ci dużo tu komandorów:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka