forma_przejsciowa
31.12.11, 00:11
Takie mam pytanie, trochę przyciężkie z wieczora, do tych którzy nadal szukają tej swojej miłości największej. Czy trzyma się Was taka niezachwiana wiara, że ona gdzieś na Was czeka? Bo ja generalnie nie mam nic przeciwko czekaniu, gdyby mi tylko ktoś łaskawie zagwarantował, że się doczekam. Już pomijam moją osobistą tezę, że różni ludzie mają różne predyspozycje do tego żeby się zakochać. Jednym to przychodzi łatwiej innym trudniej. Ja osobiście kochliwa nie jestem, więc dodając do tego możliwość poznawania sensownych facetów, wyszło mi, że może do pięcdziesiątki się wyrobię. A, no i muszę zaznaczyć, że w księcia z bajki i przeznaczenie to ja nie wierzę. Po prostu zakladam, że 2 ludzi musi akurat do siebie poczuć to samo. Mnie się do tej pory zawsze to jakoś rozmijało. I zaznaczam, że nie liczę na rady, jak poznać mężczyznę, bo to problem taki znowu nie jest. Chętni zawsze się znajdą. Tylko jak tę miłość znaleźć?