Dodaj do ulubionych

czy oszczędność to powód do wstydu

10.01.12, 23:52
Często spotykam się z prześmiewczymi odpowiedziami dot. tego tematu?
Wstydzicie się powiedzieć znajomym ze oszczędzacie??
(nie chodzi o mówienie nie mam kasy, stary nie dał, czy że składacie na rower), ale ze jesteście oszczędni, że kalkulujecie, liczycie?
Obserwuj wątek
    • czadroman Re: czy oszczędność to powód do wstydu 10.01.12, 23:57
      nieodpowiedzialność i bezmyślność to powód do wstydu
    • jael53 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:00
      Wstydziłabym się nieumiejętności gospodarowania. I tego, gdybym miała (przy przyzwoitych zarobkach) jęczeć, że wiecznie mi budżet szwankuje, bez żadnych innych okoliczności, poza tą, że nie chce mi się planować wydatków.
    • kseniainc Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:01
      E-tam , co to za wstyd powiedzieć ,że na coś odkładam zamiast szastać na prawo i lewo?
      Większy wstyd jest wtedy , gdy się wydaje np. takie kłamstewko-znajoma wlewała szampon "familijny" do butelki po szamponie innej renomowanej firmy, podobnie robiła z kremami i perfumami.Obciachem jest życie na pokaz;-)
      • lacido Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:02
        ale nie chodzi o oszczędzanie na coś tylko oszczędne podejście
        • kseniainc Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:13
          lacido napisała:

          > ale nie chodzi o oszczędzanie na coś tylko oszczędne podejście

          Tak, mam oszczędne podejście, bo wtedy zawsze mogę sobie odłożyć grosza, albo właśnie nie dopuścić do zadłużeń-miesiąc miesiącowi nie równy.
      • madz_ik_k Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:03
        Ale czy o tym mówicie, czy się tłumaczycie??
        O: czy się chwalicie np. zaoszczędziłem dzisiaj tyle a tyle:)
        • zuzi.1 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:06
          Oszczędnosc nie jest pwoodem do wstydu, powodem do wstydu jest chorobliwe skąpstwo i sknerstwo.
        • czadroman Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:07
          posiadanie bezpiecznej kwoty na nieprzewidziane wydatki i nie popadanie w długi, tyle
        • ognista.potwora Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:17
          madz_ik_k napisała:

          > Ale czy o tym mówicie, czy się tłumaczycie??
          > O: czy się chwalicie np. zaoszczędziłem dzisiaj tyle a tyle:)

          Ale po co wszystkich wokół informować? Pieniądze to prywatna sprawa. Rozumiem, gdy ktoś spyta o oszczędzanie, ale tak "samoczynnie" wyskakiwać z danymi o zawartości portfela? Nie wyobrażam sobie, jaki miałby być cel czegoś takiego.
          • olewka100procent Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:26
            mam dwie takie koleżanki które bezmyślnie szastają pieniędzmi . Np. jedna kupuje swojemu 6 letniemu dziecku spodnie za 80 zł , w których on później lata po piaskownicy. Uważam to za głupote bo mój dzieciak ma jedne wyjsciowe spodnie a reszta to dresy kupione za grosze. One wręcz podejrzewają mnie o to że mój mąż nie daje mi pieniędzy albo mamy mało . Oszczędzać mozna na wielu rzeczach, np. płyn do mycia podłóg z biedronki kosztuje 4,89 zł a np. ajax kosztuje gdzieś około 8 zł a myją tak samo . To samo z mleczkiem cif za 6 zł , a mleczkiem z kauflandu za 2 zł , róznią sie tylko zapachem
            • czadroman Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:28
              oj, tu nie wiem, droższa chemia jest wydajniejsza
              • ma_dre Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 16:00
                Bzdura, wystarczy wybrac dobry jakosciowo produkt, niekoniecznie znanej marki.
                Oczywiscie ze jak kupisz plyn, ktory na pierwszy rzut oka jest rozcienczony woda, to nie masz sie czemu dziwic. Oszczedzac tez trzeba umiec.
                • kochanic.a.francuza Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 16:11
                  Kiedys pewna pani, ktora "zawodowo" zuzywala miesiecznie kilka litrow detergentow, wysmiala te "wydajne" markowe detergenty A'la Amway np. Stwierdzila, ze nic ni epokona Ludwika za 2 zlote wtedy, bodajze.
                  Drogie, znaczy 80 % ceny poszlo na marketing, sobie zapamietaj.
            • kseniainc Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:33
              Chytry 2 razy traci. Na chemię, środki czystości nie żałuję, bowięcej trzeba się napracować dla tego samego efektu.
              • olewka100procent Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:38
                tez tak myślałam dopóki nie sprawdziłam, nie wiem jak jest z inną chemia, ale w przypadku płynu do podłóg czy mleczka różnicy naprawdę nie ma .
            • senseiek Ale sie usmialem! 11.01.12, 11:46
              > mam dwie takie koleżanki które bezmyślnie szastają pieniędzmi . Np. jedna kupu
              > je swojemu 6 letniemu dziecku spodnie za 80 zł , w których on później lata po p
              > iaskownicy. Uważam to za głupote bo mój dzieciak ma jedne wyjsciowe spodnie a r
              > eszta to dresy kupione za grosze.

              Ale sie usmialem!
              Kupienie jakiegos szajsu za 80 zl nazywasz glupota i bezmyslnym szastaniem pieniedzmi :D :D
              To co powiesz na to, ze tydzien temu kupilem sobie spodnie w Pepe Jeans za 500 zl?

              Mialem taka sytuacje podczas pogrzebu papieza w Watykanie: polozylismy sie na ziemi (razem z pol milionem innych ludzi), i panienka (wloszka) zaczyna narzekac, ze pobrudzi sobie spodnie, a dala za nie dyche.. Ja na to zdziwiony? dycha czego?! 10 euro... Szczeka mi o malo nie opadla, ze narzeka ze pobrudzi sobie spodnie za 10 euro.. :D A ja w tym czasie mialem na tylku spodnie za 150 euro i do glowy mi nawet nie przyszlo, zeby przejmowac sie ich ubrudzeniem..

              > One wręcz podejrzewają mnie o to że mój mąż n
              > ie daje mi pieniędzy albo mamy mało .

              Jak ktos oszczedza nawet na takich malych sumkach, to niewatpliwie maja racje, ze u Was bieda az piszczy..

              > Oszczędzać mozna na wielu rzeczach, np. p
              > łyn do mycia podłóg z biedronki kosztuje 4,89 zł a np. ajax kosztuje gdzieś oko
              > ło 8 zł a myją tak samo . To samo z mleczkiem cif za 6 zł , a mleczkiem z kaufl
              > andu za 2 zł , róznią sie tylko zapachem

              J.w. bieda az piszczy...
              Policz sobie ile ludzie wydaja na zwykle dezodoranty.. Np Dior kosztuje 120 zl i starcza na 2 miesiace = 120 / ( 2 * 30 ) = 2 zl dzienny koszt jednego popsikania sie..
              A Ty sie przejmujesz 4 zlotymi?! Za cos co bedziesz uzywac- miesiac??
              • kwieto Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 11:59
                > To co powiesz na to, ze tydzien temu kupilem sobie spodnie w Pepe Jeans za 500
                > zl?

                W sezonie obniżkowym nie wiem co wybrać - głupotę, czy rozrzutność?
                • senseiek Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 12:12
                  > W sezonie obniżkowym nie wiem co wybrać - głupotę, czy rozrzutność?

                  Obnizki to czesto sciema dla frajerow..

                  np. biora cene z netu, ktora nigdy nie obowiazywala w danym sklepie, i przekreslaja ja, wpisujac swoja wlasna..
                  • senseiek Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 12:17
                    Prawdziwe obnizki to sa w sklepie miesnym. Ale dla mnie sygnal, ze mieso jest nieswieze i za wszelka cene chca sie pozbyc kurczaka, bo juz mu sie konczy termin przydatnosci do spozycia..
                  • kwieto Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 12:48
                    Tak oczywiście.

                    Co nie zmienia tego, że za takie same spodnie można dać połowę ceny, którą Ty zapłaciłeś.
                    W pierwszym lepszym sklepie.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 12:55
                      kwieto napisał:

                      > Tak oczywiście.
                      >
                      > Co nie zmienia tego, że za takie same spodnie można dać połowę ceny, którą Ty z
                      > apłaciłeś.
                      > W pierwszym lepszym sklepie.

                      Zaraz zacznie się dyskusja czy "rozrzutność" jest powodem do wstydu...
                      • kwieto Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 13:08
                        Eeetam, zaraz wstydu.
                        Nie rozumiem tylko, po co się tym chwalić?
                        • ka-mi-la789 Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 13:12
                          kwieto napisał:

                          > Nie rozumiem tylko, po co się tym chwalić?

                          Typowe dla świeżo wzbogaconych. Z tego samego powodu Murzyni w NBA występują obwieszeni złotem jak wystawa jubilera - trzeba pokazać sumsiadom, że się z nędzy wyrwało.
                          • senseiek Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 13:34
                            > Typowe dla świeżo wzbogaconych. Z tego samego powodu Murzyni w NBA występują ob
                            > wieszeni złotem jak wystawa jubilera - trzeba pokazać sumsiadom, że się z nędzy
                            > wyrwało.

                            Lancuch to pikus. Niektorzy to wyrywaja sobie zeby i wstawiaja zlote.. To dopiero wies.. :)
                        • ma_dre Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 16:09
                          No wlasnie, to takie wulgarne, nie cierpie tego.
                          Nie cierpie tez jak jestem w kraju i znajomi widza ze kupuje np. w Lidlu. Oczy jak spodki, no bo jak to? Pani z zagranicy a do Lidla chodzi? Ano chodze czasami, i co z tego? Do Biedronki tez czasem, dobre maja steki a i mango sie czasem dostanie, a za reszte nie musze przeplacac, owsianka to owsianka, groszek to groszek, jablka to jablka, w Lidlu, czy w Carrefourze, jeden pies.
                          • kwieto Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 16:53
                            Tak na marginesie, zarówno Biedronka i Lidl mają też rzeczy jakościowe.
                            Przykładowo wino Casillero del Diablo w Biedronce kosztuje c.a. 30 PLN, w specjalistycznym sklepie 50 PLN lub więcej.

                            Często jest tak, że producentem jakiegoś produktu jest znana firma choć jest on sprzedawany pod logo sklepu. Np. sok z logo Biedronki, na którym drobnym druczkiem jest napisane, iż producentem jest Hortex itp.

                            Sam ani do Lidla, ani do Biedronki zbyt często nie zaglądam, jednak nie rozumiem po co robić z tego typu zachowań cnotę i obnosić się z tym ile to się za coś nie wydało.
                            • senseiek Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 17:00
                              Biedronka dawniej to byl syf, gnoj, i bieeeda. Doslownie..

                              Ja tam chodze tylko po porto, czasami whisky, ktore maja na wylacznosc.
                          • senseiek Biedronka ma zajefajne Porto Tawny 11.01.12, 16:58
                            > No wlasnie, to takie wulgarne, nie cierpie tego.
                            > Nie cierpie tez jak jestem w kraju i znajomi widza ze kupuje np. w Lidlu. Oczy
                            > jak spodki, no bo jak to? Pani z zagranicy a do Lidla chodzi? Ano chodze czasam
                            > i, i co z tego? Do Biedronki tez czasem, dobre maja steki a i mango sie czasem
                            > dostanie, a za reszte nie musze przeplacac, owsianka to owsianka, groszek to gr
                            > oszek, jablka to jablka, w Lidlu, czy w Carrefourze, jeden pies.

                            Biedronka ma zajefajne Porto Tawny z Portugalii za 20 zl
                            https://przywinie.pl/wp-content/uploads/2010/12/porto-tawny-200x300.jpg
              • mocno.zdziwiona Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 12:16
                senseiek, akurat to, że kupujesz Pepe Jeans za 150 euro to raczej nie powód do chwalenia się bo przepłacasz strasznie. Też kupuję tylko tę markę, ale za 9 lub 18 euro w outlecie. Modele uniwersalne, żadnych przedpotopowych dziwactw nie lubię :)

                A poza tym odniosłeś się do postu, w którym dziewczyna pisze o spodniach do piaskownicy dla małego dziecka. Też nie widzę problemu w tym żeby dziecko ubrać w dres i jak się zniszczy wywalić. Dorosły człowiek, nawet jeśli położy się na ziemi, nie zniszczy spodni tak jak to robi małe dziecko.

                A co do chemii, to nie wiem jak rzeczy w Biedronki, ale marka W5 z Lidla jest dla mnie cudem. Niech się chowają Ajaxy, Propery i Cify. W5 wymiata, jest po prostu lepsza. W ogóle nie chodzi o cenę, tylko o skuteczność.
                • senseiek Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 12:23
                  Pobrudzi sie? To sie wypierze..
                  Nie pobrudzi sie? To tez sie wypierze.. Przeciez nie bede chodzi w przepoconym/nieswiezym!
                  A jak pralka uszkodzi material, a jest jeszcze na gwarancji to pojde zareklamowac. Reklamuje Pepe Jeansy po 2 latach prawie z zegarmistrzoska precyzja.. Trudno zeby nie bylo uszkodzen po ponad 100 praniach ;)
                  • kwieto Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 12:50
                    > Trudno zeby nie bylo uszkodzen po ponad 100 praniach ;)

                    I za takie coś płacisz 500 PLN ?!
                    • senseiek Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 13:01
                      > > Trudno zeby nie bylo uszkodzen po ponad 100 praniach ;)
                      >
                      > I za takie coś płacisz 500 PLN ?!

                      Za telewizor LCD 40" dalem w 2006 roku 6500 zl.. i wiesz co? Zepsul sie 2 miesiace po koncu 2 letniej gwarancji..
                      Jaki z tego wniosek? ;)
                      Wszystko sie psuje wczesniej czy pozniej. Nawet tytanik nie dal rady..

                      Wpisalem jego nazwe do google, a tam setki ludzi opisujacych dokladnie ten sam problem co u mnie. Ktos zrobil fotografie czesci elektroniki i pokazal ktore czesci nalezy wymienic i co tam wstawic. I w sumie koszt naprawy wyniosl.. 4 zl ;)
                      Wstawili kondensatory ktory wytrzymywaly rowno 24 miesiace pracy codziennej.
                      • kwieto Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 13:14
                        No ale co to ma do rzeczy?

                        Mam spodnie "innej renomowanej firmy", za które dałem pewnie połowę tego co Ty - nie pamiętam dokładnie, było to dobrych 5 lat temu.
                        Wyglądają praktycznie tak samo jak w dniu zakupu, więc ich ewentualna wymiana to kwestia znudzenia się fasonem, a nie jakości produktu.

                        Nie rozumiem co jest fajnego w kupowaniu rzeczy, które nie dożywają nawet końca gwarancji, przy jednoczesnym chwaleniu się ich ceną.

                        Płacisz za to, że masz przyjemność z reklamowania towaru?
              • mm969696 Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 13:37
                Tylko że ty chodzisz w tych spodniach do pracy, a ona pisała o spodniach do piaskownicy.
              • ma_dre Re: Ale sie usmialem! 11.01.12, 16:04
                Kogo to obchodzi co i za ile kupujesz? Po co to wypisujesz? Podbudowujesz sobie ego? No i co? Dziala? Nie mysl ze ci zazdroszcze, ale takie teksty wydaja mi sie wyjatkowo zalosne. Myslisz ze tylko ciebie stac na ciuchy za trzycyfrowa cene? Niektorych stac i na czterocyfrowa a nie klepia o tym.
        • jael53 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:17
          Na pewno się nie tłumaczę; nie widzę żadnej potrzeby tłumaczenia się ze swoich opcji życiowych. Również się tym nie ekscytuję. Po prostu dbam o swoje interesy.
          • madz_ik_k Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:20
            jael53 napisała:

            > Na pewno się nie tłumaczę; nie widzę żadnej potrzeby tłumaczenia się ze swoich
            > opcji życiowych. Również się tym nie ekscytuję. Po prostu dbam o swoje interesy
            > .

            Ja tez tak robię, ale było mi ostatnio głupio bo wszyscy wzięli lody w naczyniu, a ja w wafelku. To samo było, ale inaczej podane i droższe. Dziewczyny jadły te lody patyczkiem, a ja musialm szybko zlizywać, bo kapało:/ 2 razy mówiły, ze lepiej wziąć w naczyniu, ale mi szkoda bylo kasy:/
            • kwieto Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:11
              Jak kapało, to lepiej było wziąć w naczyniu.
              Chyba że zajadanie lodów na chybcika daje Ci taką samą przyjemność jak powolne delektowanie się nimi.
            • senseiek Czyli zwykle sknerstwo.. 11.01.12, 11:52
              > Ja tez tak robię, ale było mi ostatnio głupio bo wszyscy wzięli lody w naczyniu
              > , a ja w wafelku. To samo było, ale inaczej podane i droższe. Dziewczyny jadły
              > te lody patyczkiem, a ja musialm szybko zlizywać, bo kapało:/ 2 razy mówiły, ze
              > lepiej wziąć w naczyniu, ale mi szkoda bylo kasy:/

              A teraz napisz po ile byly te lody...

              Czyli zwykle sknerstwo. Zaoszczedzilas pare zlotych, zrobilas z siebie dziada - pogratulowac.
              • madz_ik_k Re: Czyli zwykle sknerstwo.. 12.01.12, 21:12
                senseiek napisał:

                > > Ja tez tak robię, ale było mi ostatnio głupio bo wszyscy wzięli lody w na
                > czyniu
                > > , a ja w wafelku. To samo było, ale inaczej podane i droższe. Dziewczyny
                > jadły
                > > te lody patyczkiem, a ja musialm szybko zlizywać, bo kapało:/ 2 razy mówi
                > ły, ze
                > > lepiej wziąć w naczyniu, ale mi szkoda bylo kasy:/
                >
                > A teraz napisz po ile byly te lody...
                >
                > Czyli zwykle sknerstwo. Zaoszczedzilas pare zlotych, zrobilas z siebie dziada -
                > pogratulowac.

                Nie zdążyłam odpowiedzić.

                No kilka złotych oszczędności. Ale szkoda mi było dokładać, skoro mogłam tego uniknąć..
                • ale_to_ja Re: Czyli zwykle sknerstwo.. 12.01.12, 22:14
                  madz_ik_k napisała:

                  > No kilka złotych oszczędności. Ale szkoda mi było dokładać, skoro mogłam tego u
                  > niknąć..

                  No ja Cię proszę!!!!
                  Mogłaś wziąć jedną gałkę w naczyniu :D
                • kwieto Re: Czyli zwykle sknerstwo.. 12.01.12, 23:26
                  > No kilka złotych oszczędności. Ale szkoda mi było dokładać, skoro mogłam tego u
                  > niknąć..

                  Ale jeśli chodzi o efekt (przyjemność z jedzenia), było tak samo, czy nie tak samo?
        • ka-mi-la789 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:20
          Nie tłumaczę się, bo z jakiej racji mam się tłumaczyć z gospodarki własnymi pieniędzmi? Co do oszczędności i skąpstwa, to godną pochwały oszczędnością i zaradnością jest zakup bluzki za 20 złotych na Allegro zamiast identycznej za stówę w jakiejś Bershce.Natomiast rezygnacja z zakupu bluzki w ogóle i chodzenie w rozpadającym się łachu, bo pieniądze są od trzymania na kupce, to już choroba psychiczna.
          • czadroman Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:27
            o to chodzi, 80zł w 15 min. i wyglądasz równie wspaniale pocałowałbym cie w pipke, jakbym miał okazję, a nawet kupił kupił bluzkę za 180 w szale zachwytu :D
            • olewka100procent Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:43
              co do tych bluzek zgadzam się , bo czym sie różni bluzka z h&m od bluzki z bazaru ? niczym, ten sam skład włókna, i obie made in china .
              • czadroman Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:45
                może przyjemność zakupu?
                • ka-mi-la789 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 01:52
                  Wizyty w H&M naprawdę ci przyjemość sprawiają? Bo ja z takich miejsc wychodzę chora.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:58
                Mi na bazar nie po drodze, np. No i cenię sobie często bardziej oszczędność czasu niż pieniędzy.
                Z oszczędnością to jest tak, że zawsze oszczędzamy dobro najb. deficytowe. Nie mam nadmiaru kasy, ale nie jest super źle, więc czas ma dla mnie zdecydowanie większą wartość. Albo przyjemność - np. ja już wolałabym nie jeść lodów, niż jeść szybko, żeby się nie roztopiły, albo "zainwestować" w to naczynie niż oszczędzić 2.50 czy tam ile.
                • ka-mi-la789 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 01:46
                  > Mi na bazar nie po drodze, np. No i cenię sobie często bardziej oszczędność czasu niż
                  > pieniędzy.

                  Nie pisałam o bazarze, tylko o zakupach przez Internet. To jest różnica. Na bazarach kupuję wyłącznie warzywa i owoce. Zresztą, to był tylko przykład ilustrujący pogląd.

                  > Z oszczędnością to jest tak, że zawsze oszczędzamy dobro najb. deficytowe.

                  Nawet jeżeli pieniądz nie jest dla mnie dobrem najbardziej deficytowym, to nie widzę powodu, dla którego mam płacić 500 złotych za coś, co mogę mieć za ułamek tej kwoty. Resztę przeznaczam na rzeczy, na które nie mogłabym sobie pozwolić, kupując to za pięćset, albo na pomoc instytucjom charytatywnym, które wspieram. Oszczędność czasu nie jest argumentem, bo zakupy w sieci zajmują go znacznie mniej niż przepychanie się przez zatłoczone "markowe sklepy" tudzież wystawanie w kolejkach do przymierzalni i do kasy. No, i odzież to nie ziemniaki, które kupuję codziennie. Wygospodarowanie raz na dwa-trzy tygodnie godziny na przejrzenie ofert w sieci to nie problem. Chyba, że się nie umie gospodarować czasem. Ergo, oszczędność pieniądza i czasu nie muszą się wzajemnie wykluczać.

                  > Albo przyjemność - np. ja już wolałabym nie jeść lodów, niż jeś
                  > ć szybko, żeby się nie roztopiły, albo "zainwestować" w to naczynie niż oszczęd
                  > zić 2.50 czy tam ile.

                  Mnie sprawia przyjemność noszenie ubrań istniejących w jednym egzemplarzu, a nie produkcji masowej z tak zwanych sieciówek. Żeby takowymi dysponować, czasem poświęcam i czas, i pieniądze, korzystając z usług krawcowej, która przy okazji projektuje. Natomiast nie wydaję więcej niż muszę li tylko dla pokazania sobie i innym, że mogę poszastać forsą.
                  • senseiek Nie wyobrazam sobie kupowania ciuchow przez net 11.01.12, 12:03
                    > Nie pisałam o bazarze, tylko o zakupach przez Internet. To jest różnica. Na baz
                    > arach kupuję wyłącznie warzywa i owoce. Zresztą, to był tylko przykład ilustruj
                    > ący pogląd.

                    Nie wyobrazam sobie kupowania ciuchow przez internet. Ciuchy trzeba przymierzyc! Ten jeden jedyny egzemplarz ubrac na tylek i sprawdzic czy wszystko pasuje czy nie. A tego sie nie da zrobic zdalnie przez net..

                    W przypadku elektroniki, agd to szukam modelu ktory mnie interesuje, pozniej szukam sklepu w realu ktory go ma, ide ogladac zeby sprawdzic jakosc np. obrazu, i jesli cena w realu daleko sie rozni od tej od ceneo, to kupuje go przez net.. Tak kupowalem moje telewizory i monitory LED/LCD..
                    • ka-mi-la789 Re: Nie wyobrazam sobie kupowania ciuchow przez n 11.01.12, 12:30
                      Nie zdarzyło mi się kupić niewłaściwego rozmiaru, o ile sprzedający podał prawdziwe wymiary ubrania (jeśli nie podał, zawsze można ciuch odesłać w ramach reklamacji). Ale à chacun son goût.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 20:34
                    Kumam Twoje podejście. Nie pisałam o bazarze z pogardą, czy coś. Ja po prostu jestem abnegatką i nie przykładam aż tak dużej wagi do wyglądu. W sumie, może oszczędzam na ciuchach.

                    Nie zrozumiałam Cię;) Myślę, że spoko jest kupić fajne rzeczy taniej, tylko mi się nawet w sieci nie chce robić zakupów. Zakupy robię zazwyczaj na wyprzedażach albo w lumpeksach, ale eksppresowo i impulsywnie - przechodząc obok. Na szczęście, pracuję dużo, więc rzadko kiedy przechodzę koło sklepu;>

                    Chodzi mi o podejście, pt, zapierdzielam przez całe miasto to jakiegoś tam sklepu, żeby kupić coś 20 zeta/10 zeta taniej, czy wyjazd na kilka godzin do jakiegoś outleta. Na takie wyprawy zdecydowanie szkoda mi czasu.

                    Ale bardzo podziwiam, jak ktoś się umie oryginalnie (i tanio) ubrać;)
                    • ka-mi-la789 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 21:20
                      > Kumam Twoje podejście. Nie pisałam o bazarze z pogardą, czy coś. Ja po prostu j
                      > estem abnegatką i nie przykładam aż tak dużej wagi do wyglądu.

                      Ja też nie, ale mam uczulenie na pewne włókna, dlatego muszę stroje dobierać dość starannie. Budy z ciuchami na bazarach omijam z daleka, bo tamtejszy asortyment składa się akurat z tego, czego nie mogę nosić, i rozmija się dość mocno z moim gustem.

                      > Chodzi mi o podejście, pt, zapierdzielam przez całe miasto to jakiegoś tam skle
                      > pu, żeby kupić coś 20 zeta/10 zeta taniej, czy wyjazd na kilka godzin do jakieg
                      > oś outleta. Na takie wyprawy zdecydowanie szkoda mi czasu.

                      Nie mówiąc o tym, że w ostatecznym rozrachunku może wyjść drożej niż zakup w centrum miasta, bo na bilety czy paliwo wyda się więcej niż te 20 złotych.
              • kwieto Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:15
                > ten sam skład włókna, i obie made in china

                Jest jeszcze kwestia kroju.
                Jeżeli ten jest ok, to zgoda.
                • jael53 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:41
                  Latem znalazłam w sieci wspaniałą jedwabną spódnicę bardzo zacnej marki. Z przyjemnością sobie na nią pozwoliłam. Gdy cudo dotarło, zobaczyłam na wszywce, że ta bardzo zacna marka też szyje w Chinach. Ale reszta okazała się bez zarzutu.
                  • kwieto Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:48
                    W Chinach też różnie szyją.

                    Pisząc o kroju mam na myśli to, że jeśli widzę marynarkę za X PLN, która jest znośna, ale bez przesady, i marynarkę za 2X PLN, która jest "idealna", kupię tę drugą.
                    Niezależnie od producenta, materiału i kraju produkcji.
                    • jael53 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:56
                      Ma materiał zwracam równie pilną uwagę, jak na fason, robotę krawiecka i kolorystykę. Wołalabym jednak nie owijać się w plastyk; a poza tym z podłej tkaniny nawet arcymistrz kroju cudu nie ukręci.
                      • kwieto Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 10:09
                        Oczywiście, dlatego w tym "idealna" zawiera się również jakość tkaniny.
                        Podobnie jak to, czy materiał był wyprodukowany w Turcji czy w Zimbabwe.

                        Natomiast nie kupię czegoś, co jest zrobione z tkaniny najlepszej nawet jakości, ale wygląda do kitu.
                  • ka-mi-la789 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 11:37
                    Wszystkie marki, niezależnie od zacności, produkują w Chinach. Jeżeli chcesz mieć coś niechińskiego, musisz to zrobić sama.
                    • ognista.potwora Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 14:04
                      ka-mi-la789 napisała:

                      > Wszystkie marki, niezależnie od zacności, produkują w Chinach.

                      Nie wszystkie. Fakt, że część firm z tzw. górnej półki tak robi, ale sama mam kilka rzeczy "made in Italy" i jeszcze z paru innych, bardziej cywilizowanych krajów. Wyjątki zdarzają się nawet w sieciówkach. Zara ma zarówno chińszczyznę, jak i rzeczy szyte w Hiszpanii, zależy o którą linię odzieżową chodzi.

                    • kochanic.a.francuza Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 16:23
                      Jak zrobic sama? Materialy tez sa z Chin.
                      Plantacje bawelny zalozyc?
                      • ka-mi-la789 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 16:46
                        Albo lnu. Albo hodowlę jedwabników. Konopi uprawiać nie radzę, bo polskie policaje nie odróżniają konopi włókienniczych od tych do ćpania.
        • ma_dre Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 15:57
          przed bliskimi oczywiscie ze sie chwale! Tym samym poddaje im pomysl jak sami moga zaoszczedzic. Z dalszymi znajomymi nie widze powodu poruszania tematu finansow, to nie jest lekki i wdzieczny temat do rozmow.
    • erillzw Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 00:39
      Nie. Mam normalnych znajomych (na ogól, poza drobnymi wyjatkami), którzy też potrafią normalnie rozporzadzać kasą a nie ja bezmyslnie wydawac i zyc ponad stan, jeczac potem ze nie ma.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 01:04
      Staram się żyć w miarę rozsądnie, ale lubię czasem spontanicznie wydać kasę, i w sumie mój budżet przewiduje - wyjścia do restauracji/na kawę/na piwo kilka razy w miechu.
      Uważam, że oszczędzam, bo:
      - nie jeżdżę samochodem (gdybym jeździła do pracy co dziennie wydawałabym ok 500 zł, nieprawdaż?)
      - nie spłacam kredytu na mieszkanie - jakieś ok, 1000zł miesięcznie do przodu
      - nie mam dzieci (to podobno ileś tam tysięcy rocznie)

      Normalnie bogata jestem;)
    • spawacz.drewna Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 01:08
      nie rozumiem pojecia oszczedzanie - kupuje to co mi jest potrzebne a jak jest niepotrzebne to nie kupuje, jak mnie nie stac to ku
    • spawacz.drewna Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 01:09
      nie rozumiem pojecia oszczedzanie - kupuje to co mi jest potrzebne a jak jest niepotrzebne to nie kupuje, jak mnie nie stac to nie kupuje albo szukam sposobu bylo mnie stac
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 01:14
        No ja rozumiem oszczędzanie na coś. Np. na wyjazd.
        Znaczy się w moim przypadku, tylko wyjazd może mnie zmotywować do odkładania kasy.
        • spawacz.drewna Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 02:19
          rozumiem,zamiast isc na dziwki odkladam do skarbonki - tylko to dzialanie wbrew sobie, oszczedzanie w takim razie jest szkodliwe
    • jacekk13 Oszczędność to powód do dumy 11.01.12, 05:38
      Raz, że nie marnujesz pieniędzy, dwa świadczy o twojej wiedzy ekonomicznej
    • aroden durne pytanie 11.01.12, 06:07
      a dlaczego mialaby byc powodem do wstydu ?
      cnota moze byc smieszna, ale grzechem nie jest.
      • kseniainc Re: durne pytanie 11.01.12, 06:32
        aroden napisał:

        > a dlaczego mialaby byc powodem do wstydu ?
        > cnota moze byc smieszna, ale grzechem nie jest.
        Heh, my tu nie o seksie prawimy ;-p
        • aroden Ty se tu jaj nie rob :) 11.01.12, 14:07
          kseniainc napisała:

          > aroden napisał:
          >
          > > a dlaczego mialaby byc powodem do wstydu ?
          > > cnota moze byc smieszna, ale grzechem nie jest.
          > Heh, my tu nie o seksie prawimy ;-p

          Ty se tu jaj nie rob :)
          Podziwiam ludzi oszczednych, gdyz sam tego nie potrafie.
    • anna_sla Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 08:40
      ja tam się nie wstydzę..
    • kwieto Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:09
      To jeszcze pytanie co rozumiesz przez oszczędność?

      Czym innym jest odmawianie sobie pewnych przyjemności na zasadzie "bo mi szkoda pieniędzy na głupoty", czym innym szukanie tańszych alternatyw dla pewnych rzeczy.

      Jeśli kupuję coś na zasadzie "bo tanie" a potem się okazuje, że po kilku użyciach nadaje się do wyrzucenia, podczas gdy coś kosztującego 10x więcej starczyłoby na kilka lat, to czy to jest na przykład oszczędność?

      Podobne pytanie o sytuację, gdy w ramach oszczędności mam np. zrezygnować z towarzyskich wyjść do knajpy?


      Natomiast chwalenie się oszczędnością (podobnie jaj rozrzutnością) uważam za dziwne. Chyba że ktoś oszczędza głównie po to, by się dowartościować.
    • kora3 Wiesz, myslę, ze 11.01.12, 09:20
      na śmiesznosc narazają się ludzie, którzy przekraczają granicę pomiedzy oszczednoscią, a skąpstwem, ze szczeg,ólnym wskazaniem na tych, którzy są całkiem nieźle sytuowani.

      Np. mojego zdumienia nie budzi singlowy kolega kupujący sobioe codziennie minimalne ilosci wedliny, sera czy pieczywa. Lubi wszystko mieć swieze, a jesli nie spodziewa się gosci, to na co ma kupić kilo szynki i jesć to Bóg wie ile, coraz mniej swieze?

      Ale już znajomy w podobnej sytuacji, który śmieje sie z tamtego, a potrafi zjeśc spleśniały chleb, starą wedlinę, czy megaprzeterminowany serek, bo "szkoda wywalić" - wzbudza owszem me zdumienie.

      Zamiast się smiać z tamtego , ze "po 5 deko kupuje" p[owinien się uczyć, bo tamtem b. rozsadnie postepuje i ma przy tym komfort jedzenia swiezego zarcia.

      Zasadniczo w oszczedzaniu nie ma nic złego, dopóki nie przekroczyć się pewnej granicy:)
      • wlody1 Re: Wiesz, myslę, ze 11.01.12, 09:30
        kora3 napisała:

        >
        > Ale już znajomy w podobnej sytuacji, który śmieje sie z tamtego, a potrafi zjeśc spleśniały chleb, starą wedlinę, czy megaprzeterminowany serek, bo "szkoda wywalić" - wzbudza owszem me zdumienie.

        Na zasadzie- lepiej potem odchorować niżby miało się zmarnować....:)
        Trochę durny bo leczenie zatruć jest drogie:)
        • kora3 Re: Wiesz, myslę, ze 11.01.12, 09:35
          noooo ...:)
        • senseiek Wiekszosc grubasow dziala zgodnie z ta zasada.. 11.01.12, 13:50
          > > Ale już znajomy w podobnej sytuacji, który śmieje sie z tamtego, a potraf
          > i zjeśc spleśniały chleb, starą wedlinę, czy megaprzeterminowany serek, bo "szk
          > oda wywalić" - wzbudza owszem me zdumienie.
          >
          > Na zasadzie- lepiej potem odchorować niżby miało się zmarnować....:)
          > Trochę durny bo leczenie zatruć jest drogie:)

          Wiekszosc grubasow dziala zgodnie z ta zasada.
          "przeciez nie wyrzuce jedzenia!"
          Wiec zjadaja. Choc wcale im to do zycia nie potrzebne.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wiekszosc grubasow dziala zgodnie z ta zasad 11.01.12, 14:16

            > Wiekszosc grubasow dziala zgodnie z ta zasada.
            > "przeciez nie wyrzuce jedzenia!"
            > Wiec zjadaja. Choc wcale im to do zycia nie potrzebne.

            Akurat problemem grubasów jest to że ich "mała porcja" jest o 50% większa niż "mała porcja" osoby szczupłej. Nawet na łyżeczkę potrafią wiecej nasypać.
            • senseiek Re: Wiekszosc grubasow dziala zgodnie z ta zasad 11.01.12, 14:22
              > Akurat problemem grubasów jest to że ich "mała porcja" jest o 50% większa niż "
              > mała porcja" osoby szczupłej. Nawet na łyżeczkę potrafią wiecej nasypać.

              Nie widze sprzecznosci miedzy naszymi wypowiedziami- w zasadzie opisuja to samo zjawisko. Dotyczy to takze zakupow. Ja np. nigdy w zyciu nie kupilem wiecej niz 0,5 kg miesa na raz.. A w kolejce widuje ludzi co kupuja kilka kg.. I zawsze sie zastanawiam czy oni prowadza jakas restauracje czy co.. ;)

              Jak sie nakupi za duzo, to i trzeba najesc za duzo, zeby nie wyrzucac.
              • kochanic.a.francuza Re: Wiekszosc grubasow dziala zgodnie z ta zasad 11.01.12, 16:34
                Juz Ci tlumacze, bo ja tak kupuje: jak uda mi sie zaciganc meza na zakupy to kupuje po kilogramie karkowki, mielonego, tegi owego. Maz zatacha mi do domu, a ja przez najblizszy miesiac nic "grubszego nie kupuje, bo zakupione mieso dziele na 300gramowe porcje, wrzucam do zamrazalnika i wyjmuje po trochu w zaleznosci czy mamy smaka na mieso.

                Acha, pewna osoba smieje sie ze mnie, jak widzi, ze kupuje 200 gram miesa. Ze nicy chtra jestem. Niektorym ludziom do glowy nie przychodzi, ze ma sie inne prioryty, ze mozna nie chciec jesc miesa, albo, ze mozna po prostu lubic ten tanszy wafelek.
                • senseiek Re: Wiekszosc grubasow dziala zgodnie z ta zasad 11.01.12, 17:20
                  Ja lubie swieze, wiec staram sie wszystko kupowac codziennie nowe.


                  > Juz Ci tlumacze, bo ja tak kupuje: jak uda mi sie zaciganc meza na zakupy to ku
                  > puje po kilogramie karkowki, mielonego, tegi owego. Maz zatacha mi do domu,

                  Wlasnie, slowo kluczowe: "maz zatacha".. ja traktuje codzienne pojscie na zakupy jako czesc cwiczen fizycznych- pare km chodzenia, do tego z paroma kilogramami zakupow (coca-cola 2 litry) jako "ciezarkami". To wszystko zwieksza spalenie kalorii.. :)

                  Jak pojedziesz samochodem raz na miesiac na duze zakupy, to pozbawiasz swojego ciala 30 wycieczek po np. 2 km czyli w sumie nie spalisz kalorii z 60 km chodzenia.
    • wlody1 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:30
      A ja jestem z Poznania!!!!!!
      • jael53 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:42
        Myślisz, że 10 lat mieszkania w Poznaniu może albo "zarazić", albo przynajmniej cnotę roztropności finansowej ugruntować?
        • 10iwonka10 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 09:59
          No to ja juz jestem ugotowana jako 'centus z Krakowa' :-).

          Mysle ze ogolna zasad ludzie ktorzy dobrze planuja wydatki maja w efekcie koncowym moga sobie pozwolic na wiecej np: wiekszy dom czy mieszkanie w lepszej lokalizacji, fajne wakacje ....
          Ale dla mnie wszystko z umiarem. Niestety nie zgodze sie z ktoras z wypowiedzia powyzej ze tanie srodki czystosci np z Biedronki sa takie same jak te troche drozsze. Np tanie plyny do mycia naczyn sa bardzo rozcienczone wiec w efekcie uzywa sie ich wiecej i zadna w tym oszczednosc. Troche tez jak np z kawa- kiedys porownalam kawe rozpuszczalna 'Tesco' i kawe Nescafe- otwarlam obydwie i powachalam Nescafe pachnie kawe 'Tesco' wlasciwie niczym. I podobna roznica z ich smakiem.

          • simply_z Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 11:37
            nie mowiac o tym z,e dla mnie takei tanie srodki zwyczajnie smierdza.
            np plyn do mycia naczyn.
    • six_a Re: nieeeeeee 11.01.12, 10:00
      oszczędność to powód do przynudzania
      najwyraźniej
      • aqua48 To zależy 11.01.12, 10:20
        Oszczędność owszem w życiu codziennym bardzo dobra, ale nie wtedy kiedy staje się pretekstem do narzekań, pouczania innych ( ja nie pozwalam sobie na to czy na tamto, bo jestem oszczędna), i wymówką np. od towarzyskich spotkań, czy zaproszeń (nie mogę wydawać na prezent, kawę na mieście, bo oszczędzam). Wtedy oszczędność może łatwo przerodzić się w skąpstwo i być powodem do wstydu. A osoba "oszczędna" może być nazwana kutwą.
        • senseiek Re: To zależy 11.01.12, 13:55
          > Oszczędność owszem w życiu codziennym bardzo dobra, ale nie wtedy kiedy staje s
          > ię pretekstem do narzekań, pouczania innych ( ja nie pozwalam sobie na to czy n
          > a tamto, bo jestem oszczędna), i wymówką np. od towarzyskich spotkań, czy zapro
          > szeń (nie mogę wydawać na prezent, kawę na mieście, bo oszczędzam). Wtedy oszcz
          > ędność może łatwo przerodzić się w skąpstwo i być powodem do wstydu. A osoba "
          > oszczędna" może być nazwana kutwą.

          Jak slysze takie wymowki, to mowie "to ile ty zarabiasz, ze nie stac cie na 3 zlote? moze kupic ci cheeseburgera zebys glodny nie chodzil?" ;)
          • ka-mi-la789 Re: To zależy 11.01.12, 14:00
            senseiek napisał:

            > Jak slysze takie wymowki, to mowie "to ile ty zarabiasz, ze nie stac cie na 3 z
            > lote?

            To gdzie ty mieszkasz, że kawa w knajpie kosztuje 3 zeta? W Albanii?

            > moze kupic ci cheeseburgera zebys glodny nie chodzil?" ;)

            Mam wrażenie, że ludzie bynajmniej nie z oszczędności odmawiają spotkań z tobą.
          • ma_dre Re: To zależy 11.01.12, 16:17
            spotkania z toba to czysta przyjemnosc! Nie dziwie sie ze ludzie szukaja pierwszej lepszej wymowki.
          • miau_weglowy do senseiek 11.01.12, 16:51
            mialam sie nie odzywac, ale:
            nie ograniczaj sie do samych treningow fizycznych
            wez troche filozofia z tym zwiazana sie zainteresuj
            na dobre (moze, choc mam pewne watpliwosci) ci wyjdzie... ;P
            • senseiek Re: do senseiek 11.01.12, 17:56
              Te dwie powyzej, zupelnie poczucia humoru nie maja.. :)
              Przeciez to wymyslony tekst!

              > mialam sie nie odzywac, ale:
              > nie ograniczaj sie do samych treningow fizycznych
              > wez troche filozofia z tym zwiazana sie zainteresuj
              > na dobre (moze, choc mam pewne watpliwosci) ci wyjdzie... ;P

              Dzis (tzn. 20 minut temu) mialem trening w terenie miejskim tzn. bojka w Tesco.. jakis przypakowany (choc o glowe nizszy) gosciu zaczal mnie opie...c w kolejce, ze sie wleke z pakowaniem zakupow do workow. Wiec patrze na niego.. A ten "i co sie k.. gapisz?!" na co mu "stul morde bo cie kopne z mawashi geri jodan w glowe".. a ten "no to juz, no juz!".. ale tam sa kamery.. to nie dalem sie sprowokowac bo by bylo nagranie. ide z zakupami. a tu widze ze on biegnie na mnie z krzykiem i wyzwiskami.. odlozylem zakupy kolo taksowkarzy, i postanowilem zmniejszyc dystans nas dzielacy biegnac w jego kierunku i zrobilem w ostatniej sekundzie tobi yoko geri kekomi jodan
              tzn. www.youtube.com/watch?v=MeRCCHJtp3Q
              dostal centralnie w piers (a mial ja szeeroka, bylo w co celowac ;)
              jak polecial fajnie w powietrzu! uderzyl o ziemie i zupelnie uleciala u niego ochota do boju.. bylo calkiem zabawne.. ;)

              Moge sie zalozyc, ze sciemnil zonie ze mnie nie znalazl.. zobaczy w nocy na jego klacie, ze klamal - bo bedzie mial siniaka co najmniej 30 cm, nie mowiac o innych na calym ciele, po tym uderzeniu w ziemie.. ;)
              • raohszana Re: do senseiek 11.01.12, 19:22
                Kay, ale czym Ty się właściwie chwalisz? Filozofii w tym żadnej, bo przeciętny osobnik zaznajomiony chociażby minimalnie z filozofią sztuk walki, zrobiłby zupełnie co innego. Czyli - filozofii to Ty nawet nie obejrzałeś. A jak obejrzałeś i nie przyjąłeś to... cóż.
                A swoimi zarobkami i teoretycznymi umiejętnościami walisz po oczach tak, że aż się nieco śmiać chce. Po co?
                • senseiek Re: do senseiek 11.01.12, 19:59
                  Jestes z zawodu/wyksztalcenia psychologiem? Ze tak na sile probujesz sie wszedzie czegos doszukac? Nawet tam gdzie nie ma zadnej filozofii/drugiego dna.
                  Opisalem jedynie zdarzenie ktorego bylem uczestnikiem. Nie zdarzylo mi sie cos takiego od wielu lat, chyba co najmniej 5-ciu, a z nie pijanymi ludzmi to z 10.. (jak wiadomo, po wypiciu ludzie robia sie odwazni/agresywni ;)

                  Wg Ciebie to ludzie na forum to powinni chyba rozmawiac tylko o pogodzie. Bo jak napisze ktos, ze ma meza- chwali sie (dla niezameznego). Napisze ze ma dzieci- chwali sie (dla niedzieciatego).. Ze ma prace- chwali sie (dla bezrobotnego) itd.
                  To czy cos jest chwaleniem czy zwyklym informowaniem zalezy od punktu widzenia odbiorcy..
                  • raohszana Re: do senseiek 11.01.12, 20:04
                    Czyli, standardowo - nie przeczytałeś, a wystawiłeś sobie sam o czym to ja niby do Ciebie piszę. Szkoda.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 10:37
      Oszczędzać należy w sposób niezauważalny. Jest to również kwestia bezpieczeństwa oszczędności, nie wspominając o kulturze i obyciu
      Kupujesz w tanim sklepie - nie musisz od razu o tym opowiadać (no, chyba że rozmowa np. cen pieluch dotyczy).
      Zasadniczo też oszczędzanie nie powinno być zbyt często stosowaną wymówką.
      No, i trzeba pamiętać że umawiając się z kimś np. na wyjście trzeba wziąć pod uwagę ile może nas to kosztować. Idę na piwo z kumplami, to nie kalkuluję że w sklepie kupię to samo piwo 3 razy taniej. itp itd (nie dotyczy kina - tam colę przemycać można, a nawet wypada, bo ceny są złodziejskie :D ).

      Czyli jeśli wiemy że coś nas będzie ileś tam kosztować, i się na to zgadzamy, to nie wypominamy jakie to drogie, a jak my powinniśmy oszczędzać.
      • madz_ik_k Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 11:32
        Napisałam post na głównym,
        Rozwiń proszę.

        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Oszczędzać należy w sposób niezauważalny. Jest to również kwestia bezpieczeństw
        > a oszczędności, nie wspominając o kulturze i obyciu
    • merda Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 11:39
      To zalezy kto i na czym oszczedza.
      Znam z opowiesci, miliarderke, ktora oszczedza na tasmie klejacej lub kradnie innym rowery, wiecej niz smieszne, zenujace. Inna oszczedza na jedzeniu by kupic markowe ciuchy.
      Natomiast racjonalne wydawanie pieniedzy wedle swoich potrzeb i mozliwosci , plus okladanie, to jak najbardziej pozytywna postawa.
      Nalezy tylko pamietac, ze kazdy ma inne priorytety dlatego nie zawsze warto opowiadac o tym znajomym.
    • mmagi Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 14:17
      oszczednosc nie ale skapstwo tak
    • organza26 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 15:01
      A ty w ogóle potrafisz o czymś innym rozmawiać niż tylko o oszczędzaniu i kasie?

      Co do tematu - uważam za obciach cieszenie się, że w danym miesiącu wydało się niecałe 20 zł, kiedy mieszka się z rodzicami i oni wszystko zapewniają, tak jak robiłaś to na forum 'Oszczędzamy'.
      • madz_ik_k Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 15:07
        organza26 napisała:

        > A ty w ogóle potrafisz o czymś innym rozmawiać niż tylko o oszczędzaniu i kasie
        > ?
        >
        > Co do tematu - uważam za obciach cieszenie się, że w danym miesiącu wydało się
        > niecałe 20 zł, kiedy mieszka się z rodzicami i oni wszystko zapewniają, tak jak
        > robiłaś to na forum 'Oszczędzamy'.

        Lepiej wróć do starego nicka i wtedy pogadamy:)
        Albo wskaz mi taki post, o ktorym piszesz.
    • moonogamistka Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 15:10
      Oszczedzanie a skapstwo to dwie rozne sprawy, ale kazdy ma inna granice przejscia jednego w drugie.
      • moonogamistka Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 17:03
        Zauwazylam, ze wartosc pieniadza szanuja ludzie, ktorzy maja go naprawde duzo.
        Bylam swiadkiem czekania na reszte i rozliczania sie co do grosza w sytuacjach, gdy ja bym odpuscila "bo to pare zlotych". Moze dlatego oni maja o wiele wiecej niz ja;-)
    • ma_dre Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 15:55
      Tu gdzie mieszkam placenie wiecej kiedy mozna mniej to dopiero frajerstwo! Oszczedzanie tu nikogo nie dziwi. W Polsce fakt faktem oszczedzanie spotyka sie z pogarda, bo ludzie wychodza z mylnego zalozenia ze oszczedzaja tylko ci, ktorzy groszem nie smierdza oraz wierza ze im drozsze tym lepsze. Osobiscie oszczedzam, nie lubie przeplacac, dzieki czemu stac mnie na wiecej ;-)
    • gazetowy.mail Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 16:46
      Umiejętnie gospodaruję wypłatą i skutkiem ubocznym jest to, że zostają mi na koniec miesiąca pieniądze zwane "oszczęności".

      Powodem do wstydu to raczej jest oszczędność zwana skąpstwem - czyli chodzenie 100 lat w jednym płaszczu.
    • kochanic.a.francuza Re: czy oszczędność to powód do wstydu 11.01.12, 16:47
      Dyskusja o oszczedzaniu to jak dyskusja o gustach, a juz Rzymianie zauwazyli, ze o gustach sie nie dyskutuje, bo to glupota i szkoda czasu. Dla jednych zaoszczedzenie apru zlotych na przecench to oszczednosc, dla innych glupota. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
      Dla mnie oszczedny to prawie synonim "madry". Wiekszosc z nas ma mniej niz by sobie zyczyla, sila rzeczy wszyscy mamy jakies priorytety, gdzies sie ograniczami, gdziec fogujemy, a kto jakie ma priorytety to juz osobny temat.
      Mnie nie smiesza udzie, ktorzy oszczedzaja na malych sumach. Wilecy gracze gieldowi, na ulamkach zarabiaja fortuny:)))oczywiscie dusigrosz przewaznie fortuny nie zrobi, ale sposob myslenie jest podobny:)
    • yoko0202 jak to mawiała moja Babcia: 11.01.12, 17:06
      "wstyd to kraść i z doopy spaść"

      > Wstydzicie się powiedzieć znajomym ze oszczędzacie??
      to byłby jakiś totalnie toksyczny wstyd

      > (nie chodzi o mówienie nie mam kasy,
      jak nie mam kasy, to mówię że nie mam, nie wiec co w tym wstydliwego - byłoby pewnie, gdybym zarabiała dziesięć koła i połowę przepijała a drugą połowę przepuszczała w kasynie, no ale w innej sytuacji to chyba samo życie
    • all.those.yesterdays Re: czy oszczędność to powód do wstydu 12.01.12, 12:20
      Oszczędność to dobra cecha.
      ale "Oszczędność" na waflu do lodów! Ja pier...olę!
      Tylko patologiczne skąpiradło nie wstydzi się napisać czegoś takiego.

      Scrooge z "Opowieści wigilijnej" Dickensa i Harpagon ze "Skąpca" Moliera są przy tobie madzik wzorami idei oszczędności hahahahaha
      • muszczek77 Re: czy oszczędność to powód do wstydu 12.01.12, 18:24
        Moim zdaniem raczej rozrzutność jest powodem do wstydu, bo świadczy o braku odpowiedzialności, dziecinności, jeśli nie - głupocie. Jaki to powód do dumy, że zarabiając tylko na siebie umiałabym wydać np. 3500-4000zł miesięcznie?

        W moim środowisku oszczędzanie jest naturalne.
      • madz_ik_k Re: czy oszczędność to powód do wstydu 12.01.12, 21:10
        all.those.yesterdays napisała:

        > Oszczędność to dobra cecha.
        > ale "Oszczędność" na waflu do lodów! Ja pier...olę!
        > Tylko patologiczne skąpiradło nie wstydzi się napisać czegoś takiego.
        >
        > Scrooge z "Opowieści wigilijnej" Dickensa i Harpagon ze "Skąpca" Moliera są prz
        > y tobie madzik wzorami idei oszczędności hahahahaha

        bez przesady. Lody z kieliszka były dużo droższe, niz wafelek. Wafelki małym dzieciom dawali gratis!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka