Dodaj do ulubionych

znajomi - a wiek

13.01.12, 16:16
Często na forum ktoś tam pisze, że ciężko znajomych poznać, jak się jest starszą, albo jak się nie ma partnera, bo pary tylko pary zapraszają.
No mam też takich znajomych, co to parowo-domowe impry urządzają, ale też mam pełno kumpel, z którymi chadzam na impry bez partnera. No i poznaję ludzi nowych cały czas. Oni są wszędzie - na imprezach, znajomi znajomych, na studiach, na koncertach.
Ja nie kumam, w jak małym mieście trzeba mieszkać, żeby ciągle nie poznawać nowych ludzi.
Nawet mi się to udaje, a jestem ekscentryczką (więc potrafię czasem zniechęcić), do tego często alienką (więc ukrywam się w chacie i nie odbieram, a ludzie się obrażają/zapominają). a jednak, jak dotąd (może powinnam odpukać?) nie miałam problemów ze znalezieniem chętnych na wyjście do kina/piwo/kawę/kolację/imprezę.

A jak ktoś jest towarzyski i ludzi lubi, to w ogóle łatwo powinno być, nieprawdaż?
Obserwuj wątek
    • amanda-lear Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 16:25
      Ty masz szczescie bo mieszkasz w trojmiescie, a ja mam tylko dwa do dyspozycji, oooo;)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 16:27
        A skąd Ty?

        • facettt szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:34
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:
          > A skąd Ty?

          nawet bez zagladania w wizytywke szczelilbym, ze to Bielko-Biala :)

          (prosze nie poprawiac pisowni, bo ja szeplenie)
          • amanda-lear Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:37
            Zawsze moglby byc Kedzierzyn Koźle;p
            • facettt Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:43
              amanda-lear napisała:

              > Zawsze moglby byc Kedzierzyn Koźle;p


              nie , no az na taka provincjuszkle to mi nie wygladasz :)

              PS: Wlasnie uswiadomilem sobie, ze B-B to ostatnie ladne polskie miasto ,
              ktorego jeszcze nie widzialem (a zjezdzilem kraj wzdluz i wszerz)
              jakos mi tak na boku lezycie, kolezanko :)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:45
                a ja B-B widziałam i mi się podoba, of course;)
                I kiedyś to miasto małego fiata było:)
                • facettt Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:51
                  grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                  > I kiedyś to miasto małego fiata było:)


                  a teraz to co, DUZE tam robia ? :)
                  • amanda-lear Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:58
                    teraz zrobili reksia oraz bolka i lolka...w brązie;)
                    • facettt Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 17:05
                      amanda-lear napisała:

                      nigdy nie mów: nigdy...


                      Tej zlotej maxymy, to mnie kiedys w MSZ-cie uczyli (gdy sie krotko przez te instytucje przewinalem) i zawsze mi sie to zdanie z nimi kojarzy...
                      • amanda-lear Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 17:26
                        Może żeśmy biurko w biurko siedzieli ;p
                        • facettt powaznie ? 13.01.12, 17:34
                          amanda-lear napisała:
                          Może żeśmy biurko w biurko siedzieli ;p

                          wydzial niemiecki, a Ty ?
                          • amanda-lear Re: powaznie ? 13.01.12, 17:42
                            Mnie zawsze bliski wschód kręcił;)
                            • facettt Re: powaznie ? 13.01.12, 21:13
                              amanda-lear napisała:
                              Mnie zawsze bliski wschód kręcił;)

                              zawsze tu na foro muvie, by trzymac sie z dala od islamuskow
                              ale - jak jakies konkrety, co z BW - to poprosze na priv.
              • amanda-lear Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 17:04
                facettt napisał:

                > nie , no az na taka provincjuszkle to mi nie wygladasz :)

                Hmmm, ale zawsze na provincjuszke jednak;)))
                >

                > jakos mi tak na boku lezycie, kolezanko :)

                Zawsze profil miałam interesujący, nawet przez 6 lat w witrynie u pewnego fotografa wisiałam, z profilu właśnie;)))
                • facettt nosz, kurcze :) 13.01.12, 17:15
                  amanda-lear napisała:
                  Hmmm, ale zawsze na provincjuszke jednak;)))

                  podaje husteczke i sie kajam :)
                  • amanda-lear Re: nosz, kurcze :) 13.01.12, 17:28
                    Przyznaj sie ze moj profil chcesz zobaczyc;p
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:44
            A coś tu do poprawienia?:)
            • facettt Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 16:52
              grzeczna_dziewczynka15 napisała:
              > A coś tu do poprawienia?:)

              Tak... jeden ZOMB :)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: szczelac nie umie ? :) 13.01.12, 20:01
                Zombiak?:) ratunku! Na forum potwory!
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 17:04
      Poczekaj do 30. Kiedy już po studiach będziesz.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 19:54
        Jestem po 30-stce. ale studiuję;>
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 19:54
          Ale w zeszłym roku nie studiowałam, więc miałam więcej czasu na spotkania towarzyskie. Teraz to się muszę w pt wieczór, jak dziś uczyć, nie balować:(
    • gr.eenka Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 17:32
      bez smęcenia i długich wywodów - trudno.
      Zwłaszcza jak od kilku lat robi się za pustelnika
    • jamesonwhiskey Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 17:50
      skonczysz studia to inaczej zaspiewasz
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 19:55
        Skończę studia, to będę miała więcej czasu na imprezy!
    • po-trafie Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 18:13
      Tez tak myslalam, a teraz widze tez druga strone medalu.

      Z czasem jest ciezej poznawac znajomych bo:
      1. Brak czasu.
      - jesli pracujesz 8h dziennie;
      - a do tego masz partnera, z ktorym chcesz spedzic troche czasu sam na sam, nie tylko w towarzystwie;
      - a do tego masz jakies pozazawodowe hobby lub zajecie lub obowiazki (sport, nauka jezyka, hobby, dzieci);
      - i jesli spisz mniej niz 6h na dobe to widzisz ze odbija ci sie to na pracy, zdrowiu i jakosci zycia
      - to... nie masz zbyt wiele czasu na spotkania towarzyskie. Powiedzmy ze zostaja 2 wieczory tygodniowo. Inni ludzie tez sa zajeci i tez maja ze dwa wieczory tygodniowo (mniej jesli akurat maja nowa prace/faceta/hobby). Te dwa wieczory ciezko zgrac i nagle zaczynasz zyc w swiecie ludzi, ktorzy umawiaja sie z 3tygodniowym wyprzedzeniem. 'O fajnie, to chodzmy na piwo' 'ok, w tym tygodniu jestem zajeta, w weekend wyjezdzam, wiec moze za dwa tygodnie w czwartek?' (po czym sie to odwoluje lub przeklada, bo cos wypadlo).

      Oczywiscie, mozna uprawiac hobby z jakims znajomym etc. Ale to juz nie sa regularne spotkania towarzyskie i imprezy na ktorych poznaje sie znajomych znajomych, a bardziej 'chodzimy razem na silownie po czym kazda zmywa sie do domu spedzic chociaz godzine z facetem zanim zasnie'.

      2. Nawiazywanie znajomosci z osobami plci przeciwnej staje sie 'ryzykowne'.
      - albo jedno z was jest zajete, a jedno wolny - wtedy wspolne wyjscie na obiad lub drinka zazwyczaj daje komus niepotrzebne nadzieje na wiecej;
      - albo ty jestes zajeta i nowy kolega zajety - wtedy masz +- 50% szans ze jesli nie twoj partner jest zazdrosny to partnerka kolegi;
      - albo zadne z was nie jest zajete i jest jeszcze bardziej podtekstowo.

      3. Faktycznie w swiecie par dla osob niezwiaznych jest kiepsko. Jestem osoba towarzyska i parzysta i faktycznie, jak jedziemy/idziemy gdzies z facetem, zapraszamy znajomych i sa to np 3 pary, to na 90% wolna kolezanka lub kolega sie nie dolaczy. Bo niefajnie.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 20:00
        No wiadomo, że trzeba się umawiać na przód. Ale w sumie wiadomo, że ludziom pasuje weekend zazwyczaj, no i jak ten nie może, to tamci mogą. No zawsze się ktosik chętny znajdzie. A jak się nie znajdzie, to w ciemno można w pewne miejsca iść i spotkać znajomych wporzo, o których się zapomniało;>
        • po-trafie Re: znajomi - a wiek 16.01.12, 14:59
          Z tego co rozumiem, nie pytalas o utrzymywanie znajomosci (co jest trudniejsze z wiekiem, ale nadal mozliwe, da sie, jasne, mam wielu blizszych i dalszych znajomych, ktorych poznalam grubszy czas temu). Mowimy o poznawaniu NOWYCH znajomych.
          Wyobraz sobie: przeprowadzke do nowego miasta, w ktorym nie znasz ani jednej osoby, w wieku 30 lat.
          I powiedz, jak zawarlabys nowe znajomosci w obliczu ludzkich zwiazkow, rodzin, braku czasu, czesto braku checi poznawania nowych znajomych (bo i po co, skoro juz maja odpowiedia ilosc)?

          Majac <25 lat to przychodzi latwiej, bo i w knajpach ludzie w twoim wieku i na studiach i sa kola zainteresowan i jest czas i ogolnie wiecej otwartych na znajomosci rowiesnikow jest obecnych w przestrzeni publicznie dostepnej. Ludziom pasuje weekend zeby spotkac swoich znajomych, na ktorych nie maja czasu w trakcie tygodnia, a nie po to zeby wychodzic gdzies z osoba, ktora w sumie im wisi i powiewa. Majac jakas grupe znajomych, ktorych sie zna od lat ten krag jest troszke latwiej poszerzyc, bo ktostam czasem do grupy dolacza (a to czyjas para, a to ktos z pracy, a to jakies wieksze urodziny i sie kregi znajomych przecinaja). Jesli nie masz grupy znajomych i w wieku 25+ masz startowac od zera to jest DUZO trudniej zbudowac sobie krag znajomych i przyjaciol niz majac lat 15-25.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 16.01.12, 21:31
            Pewnie masz rację. Ale jak wyjeżdżałam gdziekolwiek, np. do pracy (ok, o studiach nie będę mówić, bo to inna bajka) to od razu znajdowali się znajomi na wyjścia do pubu, kolega do tenisa. Nawet Ci powiem, że jak jadę gdzieś do Europy to się jakiś znajomy gdzieś w pobliżu znajduje - kumpela z liceum, czy ze studiów, albo jacyś znajomi znajomych.
    • red_boots Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 20:14
      grzeczna, jeżeli po 30-tce masz taką grupę znajomych, że bez problemu skrzykujesz na wspólne wyjście, to się ciesz :)
      z mojej paczki większość pozakładała rodziny, mają malutkie dzieci, niektórzy się porozjeżdżali po świecie, z tymi, co mają dzieciaki ciężko się skrzyknąć, bo zazwyczaj nie mają czasu. części się po prostu już nie chce łazić po imprezach, wolą wolny czas spędzać w domu, itd. itp. jeśli chodzi o wspólne wypady, czasami ciężko się zgadać, widujemy się rzadziej niż kiedyś.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 20:24
        No dużo znajomych zaczyna mieć dzieci. Ale są ciągle ci, którzy nie mają (a jest ich sporo), no i poznaje nowych, w różnym wieku, też parę lat młodszych. Nie trzeba mieć znajomych tylko po 30-stce;)
        • jamesonwhiskey Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 23:19
          > w różnym wieku, też parę lat młodszych. Nie
          > trzeba mieć znajomych tylko po 30-stce;)

          no to za chwile bedziesz najstarsza na tych twoich imprezach
          i bedzie sie to juz troche ocierac o smiesznosc
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 14.01.12, 01:56
            Wiesz, nie mówię tylko o imprach. Niektórzy się żalą, że z kim do kina nie ma iść.
            A mam też starszych znajomych, a jedna przyjaciółka po 50-tce, z którą mogę wyjść na piwko/kolację i dobrze się bawić.
    • berta-death Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 20:15
      Chodzi o to, że w pewnym wieku ludzie zaczynają być żonaci/mężaci, dzieciaci, kredytaci, mieszkaniaci i pracowaci. A te rzeczy, czy się to komuś podoba czy nie, mają pierwszeństwo przed rozrywką. Dodatkowo są nieco energochłonne a człowiek im starszy tym szybciej się męczy i coraz częściej woli się pogapić w telewizor albo pobawić komputerem, niż nawiązywać nowe i podtrzymywać stare znajomości w realu. Zwłaszcza, że nierzadko musi zaliczać obowiązkowe spotkania, które umożliwiają mu podtrzymywanie znajomości, dzięki którym utrzymuje się na stanowisku i ma wszelkie inne korzyści.

      Jak ktoś chce po 30 prowadzić życie studenta, to musi mieć dar znajdowania podobnych do siebie osób, żyjących bez większych zobowiązań. Albo zmieniać tych znajomych jak rękawiczki i ograniczać się do jednorazowych wypadów, za każdym razem z innymi ludźmi. Bo okazjonalnie, to każdy czasem może się gdzieś wyrwać.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 20:27
        E tam życie studenta. To, że się spotykasz ze znajomymi 2/3 razy na tydzień to chyba nie jest życie studenta?
        Zresztą ja nie jestem super towarzyska, ale moi bardziej towarzyscy znajomi, to się może i codziennie z kimś spotykają? Niektórzy nawet jak mają małe dzieci i niekoniecznie tylko z dzieciatymi.

        To jest trochę taki polski klimacik. Ludzie zagranicą łażą do knajp - w każdym wieku, a nie, tylko do ok 30-stki, a potem "prawdziwe" życie;>
        • berta-death Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 21:56
          Zagranicą ludzie mniej pracują i mają więcej pieniędzy. Mają więc czas i możliwości, żeby prowadzić rozrywkowe i towarzyskie życie. Nie mniej jednak to też są stereotypy, że tam to balety 24h/dobę a u nas nikt na nic nie ma czasu.

          Jak u nas dojdzie kiedyś do tego, że za byle jaką pracę, którą można znaleźć w okolicy domu i uwolnić się od marnowania czasu i energii w korkach i w której człowiek się nie będzie przemęczał, będzie sobie można wynająć mieszkanie, kupić nowoczesny sprzęt agd, który wyręczy człowieka w pracach domowych, kupić półprodukty, gotowe dania albo jeść na mieście, co uwolni od gotowania, wynająć opiekunkę do dzieci, kupić tym dzieciom górę elektronicznych gadżetów, dzięki którym zajmą się same sobą i nie będą absorbujące dla rodziców, nie musieć się przejmować potomstwem i wożeniem go na korepetycje, zajęcia dodatkowe i pilnowaniem odrabiania lekcji, bo cokolwiek z niego nie wyrośnie to i tak dzięki rozwiniętej gospodarce i socjałowi jakoś sobie poradzi, to i czas ludzie będą mieli na życie towarzyskie. Chociaż podejrzewam, że wtedy i tak wybiorą gapienie się w tv, bo człek to jednak gnuśna bestia jest.
    • lucky.13 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 20:43
      Widzisz, to raczej chodzi o to, że "w pewnym wieku" ludzie są najczęściej sparowani lub mają rodziny (w sensie z dziećmi). No i wtedy pędzają czas we własnym, rodzinnym towarzystwie, albo spotykają się z innymi parami lub rodzinami, jak już wyrwą się z kieratu.:) W takim towarzystwie single bywają niepożądani, singielki jeszcze bardziej, a jeśli są niebrzydkie i całkiem fajne, to już nie ma szans - najczęściej pani żona nie dopuści.:) Zostaje jeszcze towarzystwo singli, ale tutaj też różnie bywa, sytuacja się zmienia, ludzie są fajni lub nie. I owszem, poznać kogoś jest dosyć łatwo, ale stworzyć z tego znajomość, już ciężej.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 20:51
        No ja mam, na szczęście, kumpele, które jak mają dzieci/zachodzą w ciążę, to marzą o spotykaniu nie-ciężarnych/nie-matek, żeby nie trzeba było o dzieciach nadawać;>
        • lucky.13 Re: znajomi - a wiek 14.01.12, 09:56
          Jasne, ale nie piszesz o spotykaniu z dzieciatymi kumpelami, tylko o poznawaniu nowych ludzi.:) No i rzeczywiście masz szczęście, bo ja też znam takie, ale to jednak mniejszość.
    • lacido Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 22:07
      grzeczna_dziewczynka15 napisała:

      > Często na forum ktoś tam pisze, że ciężko znajomych poznać, jak się jest starsz
      > ą, albo jak się nie ma partnera, bo pary tylko pary zapraszają.

      też się z takimi spotkałam, jak były babskie wypady to ok, ale jak np andrzejki to się okazywało, że poinformowane są tylko te sparowane - do dupy z takimi koleżankami ;)
    • funny_game Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 22:20
      To ja tak "letko" o czymś innym, ale w podobie jednakowoż.
      Jutro idziemy do jakichś starych znajomych M., którzy się przypadkiem spod ziemi wzięli byli i mam stresa!
      Na pewno się ośmieszę.
      Na pewno nie będę potrafiła nic sensownego powiedzieć.
      Na pewno będę głupia.
      Na pewno zanim alk rozwiąże mi język, to już zacznę bełkotać.
      Na pewno coś stłukę.
      Na pewno będę mówić za głośno.
      Na pewno się okaże, że źle zdepilowałam nogi i przez ażurowe rajtki wyjdzie mi jakiś włos!
      Jestem gruba i brzydka!
      Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 14.01.12, 01:59
        Włos wystający przez rajtki ażurowe - sam seks;> Sprawdziłam na sobie wiele razy;>
    • gaviota44 Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 22:48
      Dziewczynko,a wyobrazasz sobie taka sytuacje za 10 lat?Napisalas,ze teraz jestes 30+,wiec skaczemy do przodu i widzimy Ciebie:skomplikowana,wyalienowana,atrakcyjna singielka 40+ z parciem na wychodzenie.Nadal widzisz te tlumy obok siebie?Jesli tak,to gratuluje wyobrazni!
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 14.01.12, 02:02
        Nie lubię tłumów, nie o to chodzi. Ale znajomi są zawsze jacyś i to tacy, z którymi fajnie można się dogadać, nie?


      • samentu Forever young 14.01.12, 02:20
        she will be forever young:)
        masz rację, ale
        1. ona zdaje się jest 20+
        2. o takich rzeczach w tym wieku się nie mysli
        po co sobie wizualizowac koszmary gdy można życ chwilą i marzyć o szczęściu?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Forever young 14.01.12, 02:27
          A czy życie chwilą to nie najmądrzejsze, co można zrobić? No i marzyć o szczęściu?
          Carpe diem, jak radzili epikurejczycy. I chrześcijanie radzą, by nie martwić się, tym, w co się ubierze, czy co się zje jutro, ale nie martwić się, jak się ptaki nie martwią -no cytat trochę nieostry;>
          • samentu Re: Forever young 14.01.12, 12:38
            > Carpe diem, jak radzili epikurejczycy.

            tylko zapominasz, że oni żyli po czterdzieści lat i koniec
            śmierć
            Ciebie ten luksus nie czeka
            tylko kolejne 40 lat w którym już nie będzie czego łapać jak przez pierwsze 40 żyło się chwilą
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Forever young 14.01.12, 12:42
              Nie rozumiem tego negatywizmu. Życie chwilą można różnie interpretować i najszczęśliwsi są co, co żyją chwilą całe życie. Nie oznacza to, że nie pracują/nie są odpowiedzialni itd.
              • samentu Re: Forever young 14.01.12, 12:48
                rozejrzyj sie po osobach 40+
                a zrozumiesz
                patrz oczyma, a nie marzeniami
                • kora3 ta no bo po 40 człowiek umera dla swiata :) hehe 14.01.12, 13:04
                  nie wiem skąd to bierzesz Samentu, ale nie generalizuj.
                  Sama dobiegam 40, mam kupe znajomych po i to czasem sporo :) i widze, ze to aktywni ludzie, z marzeniami, pasjami, sukcesami zawodowymi i pozazawodowym, a przede wszystkim róznej masci PLANAMI na życie ...

                  Stracaona dla swiata moze być i 20 ;etnia osoba, jesli zamyka sie w sobie, myslki tylko o tym, zeby zaliczyć jako tako studia, znaleźć jakąkolwiek prace, poznać kogokolwiek i wyjsc za maż / ozenic sie i jakoś pchać ten wózek do tej późnej starosci, czyli 40 :)

                  To ty kierujesz się moze nie tyule wyobraźnią, a stereotypem, że w pewnym wieku człowiek już sie nie liczy, nie ma planów, nie bawi się itp. tylko... no chyba czeka na smierć.
                  Nie wiem ile masz lat, ale moze zwyczajnie brak ci doswiadczenia w byciu dojrzałą osobą :)
                  Kiedy ja miałam 18 lat 40 letnie osoby jakoś nie jawiły mi sie jako starcy stojący nad grobem wszelako, a jako ... starsze ode mnie osoby po prostu.
                  • samentu Re: ta no bo po 40 człowiek umera dla swiata :) h 14.01.12, 13:19
                    > nie wiem skąd to bierzesz
                    z własnego otoczenia
                    wiesz Koro paradoksalnie małe miasteczko jest o wiele lepsze pod wzgledem życia towarzyskiego, bo zwyczajnie nie ma alternatyw
                    ludzi na pewnym poziomie jest ograniczona ilość, form rozrywek, rywalizacji też
                    więc niezależnie czy lubisz grubą Jolkę obgadująca wszystkich na około to i tak się z nią spotykasz i prosisz na kawę by ona za tydzień zaprosiła Ciebie
                    w dużym mieście jest inaczej
                    wszyscy niby obok siebie, ale każdy sam bo gdzieś pędzi bo jak Ty masz czas to reszta nie bardzo itd.
                    przy zastawionym suto stole też można umrzeć z głodu
                    pytasz się skąd biorę takie przypadki?
                    z ulicy
                    pełno samotnych 40+ i 50+ samych chodzących na spacery zaczepiajacych pod byle pretekstem by mieć do kogo usta otworzyć
                    powiesz pewnie, że to takie co mając 20+ za szare myszy robiły?
                    o nie
                    to własnie 20+ dusze towarzystwa i imprezowiczki
                    dziś przerażająco same i samotne
                    straszące wprost tą samotnością
                    • kora3 Dorabiasz ideolo, z braki sensownych argumentów :) 14.01.12, 14:07
                      Wybacz powalającą szczerosc, ale tak Cię odbieram ....

                      najpierw z tym małym miastem ...:) Owszem, w takowym mieszkam od kilku lat, ale nie spadłąm tam z ksieżyca bynajmniej, ani nie przybyłam z amazońskiej dżungli, ani wyobraź sobie - nawet z małej wioski. Pochodze ze Śląsdka, konkretnie z jego stolicy.
                      Nie jest to raczej małe miasto, a zwazywszy, ze Śląsk to w sumie poza wyjątkami same miasta jedo koło drugiego, to chyba najwieksza aglomeracja w tym kraju :)

                      W Katowicach o okolicach mieszka w zasadzie cała moja rodzina ze strony mamy, mnóstwo moich znajomych, kilkoro przyjaciół. I jakoś u nich też nie widze "samotnosci w wielkim miescie" , ani też tkwienia w jednym stałym gronie znajomosci.

                      Co do miasta gdzie ja mieszkam obecnie o rzekomo panujących tam stosunków, to takze nie masz racji. Ani nie mam ograniczonego grona znajomych, ani nie spotykam sie z nielubianymi Jolkami:) towarzysko:) Powiem nawet, że moje grono znajomych dosc systematycznie sie rozrasta, powieksza o ludzi spoza tego miasta np. To kwestia podejscia i charakteru, a nie miejsca zamiekszania, czy wieku.

                      Jasne, są też ludzie samotni, ale to głownie ci, którzy są negatywnie nastawieni do innych i przez to są sami, takze sami we wlasnym związku, czy rodzinie.
                      • samentu Re: Dorabiasz ideolo, z braki sensownych argument 14.01.12, 14:14
                        > Jasne, są też ludzie samotni, ale to głownie ci, którzy są negatywnie nastawien
                        > i do innych i przez to są sami, takze sami we wlasnym związku, czy rodzinie.


                        to jest właśnie czysta ideologia
                        vel
                        słodka wymówka, że nas to nigdy nie dotknie bo my przecież super, hiper

                        "połamane kwiaty, które żyją samotnie
                        każdego z nas wiatr kiedyś dotknie"!
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Dorabiasz ideolo, z braki sensownych argument 14.01.12, 14:40
                          Z Twoich postów jakaś eschatologia przemawia;> Straszysz imprezowiczki, że przyjdzie kryska na matyska.

                          Ja też znam ludzi po 40-stce, co żyją towarzysko, spotykają się z lubianymi przez siebie osobami, uprawiają sporty, rozwijają się, itd.

                          A to, że ktoś na spacer idzie czasem samodzielnie, nie oznacza, że jest samotny. Ja też lubię sama spacerować.
                          • samentu Re: Dorabiasz ideolo, z braki sensownych argument 14.01.12, 14:50
                            Straszysz imprezowiczki, że
                            > przyjdzie kryska na matyska.


                            a niby po co mam straszyć?
                            każdy sam decyduje o swoim życiu
                            mnie cudze życia nie interesują
                            stwierdzam tylko, że za wszystko trzeba płacić bo wszystko kosztuje
                            i nie ma życia lekkiego i bezbolesnego

                            > A to, że ktoś na spacer idzie czasem samodzielnie, nie oznacza, że jest samotny
                            > . Ja też lubię sama spacerować.





                            ja również
                            ale nie zaczepiam obcych ludzi na ulicy by porozmawiać o pogodzie, o tym że córka się wyprowadziła i ma własne życie i na imprezy mamy nie zaprasza, o tym jak to się balowało i jaką super laską było lat temu 20 itd...
                            ---------------
                            Money making is a wonderful thing:)
                            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Dorabiasz ideolo, z braki sensownych argument 14.01.12, 15:02
                              Ale nie rozumiem, dlaczego to, że ktoś ma przyjaciół i znajomych ma "kosztować". Sprawiasz wrażenie, jakbyś sam miał problem ze znajomymi i myślisz, że to norma.
                            • kora3 ano pewnie, że wszystko ma swoją cenę :) 14.01.12, 15:21
                              to iaomo dlaczego ta w pakiecie "ze znajomymi" miałaby być wyższa, niż ta bez:)

                              Owszem, spotykam czasem ludzi, którzy zwyczajnie chcą pogadać i własnie opowiadają o tych dzieciach "wyjechanych" o wnukach, o zmarłym mezu, czy zonie itd. Ale to są na ogół ludzie sedziwi, tak koło 80 -tki.

                              Ich znajomi po prostu powymierali, czasem zdrowie nie pozwala wychodzić dalej z domu, żeby z kimś się poznać, a jedyną rozrywką staje się kolejna wizyta u lekarza. Nie wszyscy bardzo dojrzali już ludzie tak mają, ale bywa.

                              Tu jednak dyskusja i licytacja była od "zobaczysz, jak skończysz 30-stkę"... noż ludzie :) 30latek/latka to młody człowiek,, rzec mozna szczaw:) nie obrazając nikogo, a 40 i 50 letni ludzie tu zostało przedstawieni jako starcy hehe.

                              Nikt mi tego nie wmówi, bo sama jestem 40 -stką i fajniue mi z tym wiekiem :)Rozwodząc sier miałam 32 lata i wcale mi do głowy nie przychodziło, ze oto staram już i moze nie powinnam się ropzwodzić, bo co teraz bedzie hehe. Mając 33 lata przeniuosłam sie na stałe do obcego miasta, zmieniłam prace i jakoś starosc hehe mi nie przeszkodziła. A w obecny zwiazek weszłam mając lat 35 z ówczesnym 46 latkiem i też jakoś trumien nie mysleliśmy obstalowywać.
                              Nie wiem w jakim swiecie niektórzy zyją ....30 lat to już "powazny wiek" hehe...to w starozytnym Egipcie, bo tam ludzie rzadko dozywali 40 -stlki )
                          • kora3 Wiesz co Grzeczna :) a propos spacerów 14.01.12, 15:06
                            samotnie, to takowe uwoelboia moja dobra kolezanka - mezatka (szczesliwa, wiem, jesteśmy dosc blisko), mama 2 dzieci w wieku 6 i 3 lata. Poza tym ,ze czesto wychodzi solo (znaczy bez meza, bo tem się wóczas opiekuje dziećmi) ze znajomymi na imprezkę, kawe, piwo, to włąsnie lubi samotne spacery. Czasem po nich wpada do mnie :) bo tak jej trasa spacerowa wiedzie. Nie dla kondycji, czy figury talk chodzi - po prostu lubi pobyć sama na swiezym powietrzu, przemyśleć niektóre rzeczy, wyciszyc się, odpocząc. Moze jak ją widzi ktoś taki "podejrzliwy" ro mysli sobie - biedna kobieta, pewnie sama, bo co ona robiłaby na samotnym spacerze w weekend ok. godziny 14, czy 16 gdyby miała do kogo buzię otworzyć:) Jak widać - pozory mylą :)
                            Ja też lubie czasem być sama, raczej w domu. Nie chce mi sie wychodzić czasami i czesc:)
                        • kora3 Re: Dorabiasz ideolo, z braki sensownych argument 14.01.12, 14:55
                          samentu napisał:

                          > to jest właśnie czysta ideologia
                          > vel
                          > słodka wymówka, że nas to nigdy nie dotknie bo my przecież super, hiper
                          >


                          żadna tam wymówka, bo i nie mam się z czego "wymiawiać". Na pewno nie wszyscy są samotni z takichj powodów, jak podałam, ale z tego co widze w realu, wiekszosc ludzi uskarzających sie na samotnosc to ludzie mający negatywny stosunek do innych. Wiecznie krytykujący otoczenie, zawsze mający "rację", umoralniający oraz zrzedy i cierpietnicy za dyche, którzy z byle pierdoły robią zaraz megaproblem.
                          Nie cieszą się też sympatią innych osoby skrajnie małoskowe, skupione na sobie, zazdtrosnicy patologiczni i tacy plotkarze.
                          Idealny nikt nie jest - jasne. Ale n iektórzy ludzie swoim zachowanie odstreczają innych zwyczajnie.

                          Mam taką znajomą - dziewczyna niegłupia, niebrzydka, niebiedna. W zasadzie nasza "znajomosc" ograniocza sie do tego, ze czasem wpada do mnie do pracy, ot tak. Nie zapowiada się i nie zwaza na to, ze ja tam PRACUJE i czasem mogę zwyczajniue nie mieć czasu na rozmowe. A "rozmowa" to jest zwykle jej narzekanie na wszystko od pogody, poprzewz rzad na tym, ze los jest wobec niej niesprawiedliwy, bo jest sama. a jest, bo cały czas tak zrzedzi. Nie dostrzega niczego dobrego w zyciu, ze jest zimno, ale już coraz coieplej np.:), że pada ale już jakby mniej itd. Zawsze jest megaźle i jej oczywiscie najgorzej. Po 15 minutach gadki z nią jestem wykończona emocjonalnie. Co dziwne, dziewczyna podobnie jak ja (choć w innym kontekscie) spotyka wielu ludzi dotknietych prawdziwymi tragediami - kalectwem, ciezką chorobą, trudną sytuacją zyciową. I nie widzi, ze ona ma b. dobrze - nie brakuje jej na życie, ani na przyjemnosci, nie jest chora ani nikt z jej blskich. A sama jest na własne zyczenie.

                          Moja mama ma dosc podobną siostre, rok starszą zaledwie od mojej mamy. Od kiedy pamietam, ciotka zawsze narzekała na wszystko i zawsze mówiła tylko o tym jak jej ciezko i jakie ma choroby. Teraz też tak robi:) Dzwoni do mojej mamy i zadrecza ją tymi opowiesciami, a czasem i bywa oburzona:) "Gdzie się spieszysz? Z koelzankami masz spotkanie na kawie i winku? W TWOIM wieku?? (moja mama ma 62,5 roku). Ja nigdzie nie wychodze, ale wiesz, z moim zdrowiem ...zresztą nie miałabym z kim, ludzie są tacy podli, wredni..." Ciotrka zapomina, ze moja mama jest po 3 powaznych operacjach, że też ma swoje dolegliwosci, swoje problemy - ale nie nawija o tym non stop, tylko ŻYJE. Ma grono wspólnych z tatą znajomych i takich swoich nowych w sumie kolezanek (znaczy nie takich od lat), swoje hobby.
                          Dzieli je rok - a ciotka w moich oczach zawsze była "stara" nawet wtedy gdy miała 30 lat i byłą piekną kobietą. Bo zawsze byłą kobietą narzekającą i kwekającą - dodam, ze o ile wiem nie choruje na nic powaznego i nigdy nie chorowała. MA dosc typowe dla wieku 60+ dolegliwosci - z kregosłupem, jakieś skoki cisnienia, jakąś sniestrawosc czasem, ale nic powaznego. I zawsze tak było i zawsze było narzekanie.

                          Ten kwiat sam się połamał moja droga już za młodu i sam sobie jest winien. 95 proc. ludzi uskarzających się na samotnosc jest sama z podobnych powodów.
    • nosorozecwlochaty Re: znajomi - a wiek 13.01.12, 23:19
      Widzisz Dziewczynko, ludzie z wiekiem dziadzieją. A zaczyna się to już gdzieś tak od 25 roku życia.

      Najpierw coraz trudniej się ze znajomymi umówić. Proponują spotkanie za dwa tygodnie, za trzy, za miesiąc. Potem odwołują. Przestają robić w mieszkaniach imprezy dla znajomych. Łączą się w pary i raptem stwierdzasz że to już nie twój kumpel Darek tylko jakiś dziwny stwór który nazywa się DarekIAnia ma dwie głowy, cztery ręce i mówi o sobie: byliśmy, pojechaliśmy, wzięliśmy kredyt, kupiliśmy meble. Twojego kumpla już nie ma.

      Gdy już się uda z kimś spotkać stwierdzasz że zrobili się nudni i nie ma naprawdę o czym rozmawiać.

      Masz niby nowych znajomych, praca itp., ale przed tymi ludźmi już się tak nie otworzysz, tak się nie wyluzujesz. Nigdy nie wiadomo co kto komu powtórzy. Zresztą u wielu ludzi co rok, półtora to nowa praca i jak tu się z kimś bardziej zaprzyjaźnić.

      Podobno sporo zależy jeszcze od miejsca zamieszkania. W takim Krakowie podobno można pójść samemu do knajpy, przysiąść do obcych ludzi, wdać w rozmowę i jest to naturalne. W Warszawie ludzie by patrzyli jak na takiego natręta jak na dziwoląga.

      Piszesz Dziewczynko imprezy, koncerty, studia. Ale tam są same małolaty które trzydziestolatka mają za zgreda.

      Może ty po prostu nie wyglądasz na swe lata? :)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: znajomi - a wiek 14.01.12, 02:08
        Kurcze, no z jednej strony to racja, że trochę ludów dziadzieje i to MY jest trochę nieznośne.
        Ale udaje mi się co jakiś czas poznać cudowną osobę, z którą się super dogaduję albo zaprzyjaźniam.

        A co do znajomych, to mam kilka grup w wieku przeciętnie 25-35, a parę bliskich młodszych (np. jedna koleżanka 19-cie lat, a inna po 50-tce). Trochę unikam tłumów, trochę lubię się spotykać sam na sam na rozmowy, trochę lubię się nachlać w grupie w głośnym miejscu, trochę lubię pouprawiać sport i mam swoje osoby do tych rzeczy. A także przyjaciół. Jasne, nie ma co zapeszać, zawsze może się coś popsuć, no ale chyba nie ze wszystkimi na raz?
        Może trzeba być otwartym? A nie dyskwalifikować kogoś ze względu na wiek na dzień dobry?
        Z ludźmi z pracy się zazwyczaj nie zaprzyjaźniam - nie lubię łączyć spraw zawodowych i prywatnych.
    • kora3 Całkowicie sie z Tobą zgadzam 14.01.12, 10:20
      mnie też zawsze rozwalają te opowisci "mam 28 lat, wszyscy sparowani, nie mam z kim wyjsc". Bez jaj:)
      Nie mowiąc już o tym, ze ludzie sparowani TEZ wychodza bez partnerów/rek (w kazdym razie moi znajomi) i to ludzie majacy małe (przedszkolne np.) dzieci.
      JA tam mam znajomych w róznym wieku i zaprawde nie mamtakich "problemów". To jakieś sztuczne stawarzanie barier jest:)

      Tych co chcą mi napisać, ze zmienie zdanie kiedy:
      - skoncze 30 - informiję, ze niedługo stończe, ale 40 :)
      - skończe studia - informuję, ze już dawno skończyłam
      - pójde do pracy - informuje, ze od dawna pracuje i bywa - wiecej niż 8 h/dzień
      - bede mieć faceta i z nim zechce spedzac czas - informuje , ze mam i to od kilku dobrych lat tego samego
      - przeprowadze się - informuję, ze kilka lat temu przeprowadziłąm się w obcy region nie znają w zasadzie nikogo poza 1 osobą
      - zamieszkam w mieście mniejszym niż 150 tys. mieszkańców - informuję, ze od kilku lat w takim mieszkam :)

      wiec nikt mi zadnego kitu o tym, jak to wyludnione jest dla ludzi wszedzie i nie ma z kim pójsc na kawe, czy impreze nie ozeni :)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Całkowicie sie z Tobą zgadzam 14.01.12, 12:14
        Dzięki za ten wpis!

        No wiem, że jak ktoś tam pisał wcześniej, jak kasy Polacy mają mniej niż Angole, powiedzmy, to mniej chętnie łażą po pubach, ale to nie jest jedyna bariera. Tu są jakieś mentalne bariery, że znajomych trzeba mieć w swoim wieku - nie starszych, nie młodszych i w ogóle sobie mega podobnych - w podobnym przedziale dochodu, z podobnym wykształceniem, o podobnej sytuacji rodzinnej, z podobnymi poglądami, itd. Po prostu boimy się inności. A można się dobrze bawić z ludźmi totalnie od siebie różnymi;>
        • kora3 Re: Całkowicie sie z Tobą zgadzam 14.01.12, 12:22
          ja tam ani nie mam takich barier mentalnych, ani ich nie widzę u innych. Jesli ktroś je ma to sam sobie stwarza problem i tyle:)
          • beata.1968 Re: Całkowicie sie z Tobą zgadzam 14.01.12, 15:19
            Ja też nie mam barier mentalnych ale jakoś mi trudno poznać fajnych ludzi. Nawet dużo wychodzę ( kino teatr opera galerie handlowe) a jakoś mam wrażenie że mnie jakaś szyba dzieli od ludzi . Koleżanki , jak powychodziły za mąż spotykają się ze mną bardzo rzadko , prawie nie zapraszają do siebie a nigdy na żadne imprezy czy jak Pan Mąż jest w domu ( a nie jestem powalającą femme fatale). Jak zagadam w przerwie spektaklu do pary (nieznajomej) to Pani zerka na mnie wzrokiem bazyliszka , jedynie do starszych kobiet nie boję się zagadać.
            • kora3 Re: Całkowicie sie z Tobą zgadzam 14.01.12, 15:31
              Wiesz, bywają chorobliwie zazdrosne kobiety, jasne. ale jak czytam to forum, to ma ich być przewaga, a w realu tego nie widzę. Ale ok - wierze ci.
              Tylko, czy nie jest czasem tak, ze zamykasz się w kregu znajomosci z tymi kolezankami mezatymi i niezapraszajacymi Cię?
              Moze warto wybrać się np. na kawe, czy drinka z kolezanką moze i zajetą, ale normalną poznaną np. przy kazji pracy, zakupów, w galerii?

              Ja wczoraj poszłam na imieniny kumpelki, którą poznałam przy okazji mojej pracy. Znajomosc jest kilkuletnia, ale spotykamy sie dosc nieregularnie, choć zawsze mamy kontakt jakiś. Były jej 2 koelzanki, które już znałam i jedna, bardzo fajna laska, którą poznałam. One z kolei poznały mego dobrego kolegę, który przypadkiem zadzwonił i przyszedł z kolegą do tego samego klubu.
              Ten kolega spotkał tam swoich znajomych, integracja na całego, bo jeszcze doiłączyły 2 moje kumpelki (mezatki, mezatki:)). Zrobiło sie przy stole coś ze 20 osób. Ludzie się popoznawali, wymieniali numerami telów. Czesc pewnie nie zadzwoni do siebie, ale czesc pewnie tak:) Ta nowo poznana przeze mnie laska dzwoniła już, w poniedziałek bedzie u mnie w miescie (mieszka w wiosce, nie bywa codziennie tutaj) idziemy na kawkę. Z kolegą i 2 kolezankami i moim facetem (kolegę zna dobrze) piwko na jutro umówione, dołączy jeszcze koleznka singlowa.

              Nie trza zaraz powaznych znajomosci, nastawienia na takie. To sie rodzi z czasem. Choć bywa i tak, że ludzie od pierwszej chwili tak sioę polubią (mam na mysli zwyczajną znajomosc uniseks), ze zaraz chcą się czesto spotykać. Mam kilka takich spontanicznych znajomosci "z powietrza":).
              • powsa676 Re: Całkowicie sie z Tobą zgadzam 16.01.12, 14:34
                Grzeczna, popieram Cie calkowicie.mozna miec 20lat i swietnie sie bawic, mozna i miec 50lat i niezaleznie od okolicznosci miec kupe znajomych.to zalezy od czlowieka.mam kolezanke, ktora w ciazy i z checia sie zobaczy i mowi jak to fajnie bedzie sie potem tez spotykac-po urodzeniu i za 10lat pojsc np z nia jej synem na lyzwy....Polakom sie zwyczajnie nie chce ruszyc dupy sprzed tv i pojsc na spotkanie czy poznawac ludzi.wola swojego Mariana, Tomka czy Krysie i tak znimi sie kisza w czterech scianach, a potem jak Ta krysia czy marian odejdzie to okazuje sie ze nie ma wokol kolegow/żanek...
              • beata.1968 Re: Całkowicie sie z Tobą zgadzam 16.01.12, 15:39
                Jako młoda dziewczyna byłam raczej typem brzydkiego kaczątka , miałam mało koleżanek i to takich samych jak ja. W miarę jak zaczęłam pracować = zarabiać , znacznie wzrosła moja pewność siebie i "towarzyskość" . Lepiej wyglądam , stać mnie na wyjścia , wyjeżdżam na urlopy. Moje koleżanki ( z młodości) trzymają się kurczowo swoich z trudem zdobytych mężów. Może nie są jakoś bardzo zazdrosne , ale ten mąż to ich cały świat i boją się go stracić. Mieszkam na biednym górniczym osiedlu na Śląsku , tu się inaczej żyje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka