masklina
27.02.12, 10:53
Niedawno ktoś tutaj pisał o znajomych, którzy choć wiele lat nie żyli ze sobą nie załatwiali formalności rozwodowych z lenistwa rozumianego jako przytłoczenie procedurą, którą należy przejść, z faktu iż nie mieli ochoty mierzyć się z biurokratyczną instytucją sądu, publicznym praniem brudów etc. Podpisuję się pod tym. Nie rozumiem dlaczego aby wziąć ślub wystarczą jedynie oświadczenia woli, natomiast aby się rozwieść, świadoma dorosła osoba w pełni władz umysłowych musi opowiadać obcym ludziom kiedy ostatni raz współżyła z małżonką/małżonkiem, kiedy ostatnio wspólnie kupili chleb i czy odczuwają coś tak trudnego do określenia jak więź duchowa. Upokarzające. Nie rozumiem, czy może mi to ktoś wytłumaczyć? Może jednak jest w tym sens, którego nie dostrzegam?