Dodaj do ulubionych

procedury rozwodowe

27.02.12, 10:53
Niedawno ktoś tutaj pisał o znajomych, którzy choć wiele lat nie żyli ze sobą nie załatwiali formalności rozwodowych z lenistwa rozumianego jako przytłoczenie procedurą, którą należy przejść, z faktu iż nie mieli ochoty mierzyć się z biurokratyczną instytucją sądu, publicznym praniem brudów etc. Podpisuję się pod tym. Nie rozumiem dlaczego aby wziąć ślub wystarczą jedynie oświadczenia woli, natomiast aby się rozwieść, świadoma dorosła osoba w pełni władz umysłowych musi opowiadać obcym ludziom kiedy ostatni raz współżyła z małżonką/małżonkiem, kiedy ostatnio wspólnie kupili chleb i czy odczuwają coś tak trudnego do określenia jak więź duchowa. Upokarzające. Nie rozumiem, czy może mi to ktoś wytłumaczyć? Może jednak jest w tym sens, którego nie dostrzegam?
Obserwuj wątek
    • grassant Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 10:59
      Może jednak jest w tym sens,...

      sens jest tylko dla pieniaczy, sędziów, adwokatów,...

      Większy sens byłby, gdyby sądy udzielały zezwolenia na śluby.
      • masklina Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 12:06
        grassant napisał:

        > Większy sens byłby, gdyby sądy udzielały zezwolenia na śluby.

        Masz rację, tylko to też raczej nie wyeliminowałoby rozwodów.
    • varia1 Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 10:59
      zawarcie związku małżeńskiego sugeruje istnienie jakiejś więzi między ludźmi, natomiast żeby się rozwieść trzeba wykazać że ta więź ustała
      • xyxzza Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 11:05
        varia1 napisała:

        > zawarcie związku małżeńskiego sugeruje istnienie jakiejś więzi między ludźmi, n
        > atomiast żeby się rozwieść trzeba wykazać że ta więź ustała

        Ale właściwie dlaczego? Biorąc ślub nie musimy wykazywać przecież, że ta więź istnieje. Dlaczego przy rozwodzie musimy cokolwiek udowadniać? Fajna byłaby możliwość rozwodu cywilnego w USC - tak, jak zawiera się cywilny ślub- w przypadku, gdy nie ma nieporozumień co do opieki nad ewentualnymi dziećmi czy podziału majątku.
      • masklina Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 11:38
        No właśnie dlaczego trzeba wykazać? Dlaczego nie wystarczy oświadczyć, ze ustała? Sędzia orzeka czy rozwodzący się przekonał go o ustaniu wszelkich więzi czy też nie. On lepiej oceni czy każda z więzi ustała od samych zainteresowanych. Więcej - nawet jeśli powiesz, że nie kochasz, ale z różnych względów mieszkacie jeszcze razem i ponieważ rozstajecie się w normalnych stosunkach zdarzy się wam wspólnie zjeść obiad rozwodu nie dostaniesz. Otwarcie radzi się aby rozwodzący się nie przyznawali się do takich sytuacji. Kłamstwo w majestacie prawa.
    • wacikowa Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 11:02
      Ależ Ci "dorośli"leniwi.
      Biurokracja przy rozwodach? A jaka?:) Przynosicie papiery,każde z was zgadza się na rozwód bez orzekania o winie i rozwód trwa 5 min. Straszne:) Nie przeszkadza pieprzenie się ze ślubem typu suknie bankiety goście,świadkowie i duperele a przeszkadza tylko dwukrotna wizyta w sądzie?
    • kora3 Chyba przesadzasz trochę 27.02.12, 11:19
      jesli obie strony są zdecydowane na rozwód, dogadały wczesniej sprawy opieki nad dzieckiem, nie chcą orzekać o winie- to tak jak Wacikowa pisze - sprawa jest do załatwienia migiem.

      Procedur w tym z grubsza tyle, co i przy ślubie cywilnym:) - nie liczac tzw. oprawy ślubnej oczywiscie :)
      Róznica jest w tym o czym piszesz - przed slubem (cywilnym) nie bada się niczego poza tym czy narzeczeni mają zdolnosc cywilnoprawną do zawarcia go, w przypadku rozwodu sąd "sutala" czy wieź ustała. Rozwodziłam się dobrych kilka lat temu, kiedy jeszcze obligatoryjna była rozprawa tzw. "ugodowa"(teraz tego nie ma, mozna sie rozwiesc na pierwszej i ostatniej rozprawie). Udało mi się dogadać z eksmezem (nie bez trudu, ale poza salą sądową:)) i całe to "ustalanie" polegało na tym, że zgodnie zeznaliśmy, że od blisko roku nie mieszka już ze mną w moim mieszkaniu, nie mamy już dostepu do swych kont i nie sypiamy z sobą. Tyle:) Trwało z 20 min. NAstepna rozprawa byłą jeszcze krótsza - podtrzymałam pozew, eks sie zgodził i tyle:)

      Faktycznie mogło się obejsc bez sądu:). Ale w tym przypadku i podobnych. Czyli, jak sie ludzie dogadają przed wejsciem na salę, ustalą sprawy dot. opieki nad dziećmi itd. Zdaj sobie jednak sprawe, ze rozwody bywają rózne, z orzekaniem o winie stron, z brakiem zgody jednej, z orzeczeniami z RODEK-ów itd. Państwo musi wszystkich w takiej samej sytuacji cywilnoprawnej traktowac tak samo. Wiec traktuje :) zarówno tych, co mogliby przyjsc po prostu do sekretariatu sądu i podpisac coś i wyjsc sobie zgodnie na kawe, jak i tych, co się zrą. W przypadku tych pierwszych procedura jest zminimalizowana naprawdę:)
      • masklina Re: Chyba przesadzasz trochę 27.02.12, 12:03
        Wacikowa i kora - niepotrzebnie przywołałam cudze argumenty odnośnie zwlekania z załatwianiem formalności rozwodowych typu biurokracja, procedury. Mój błąd. Bardziej chodzi mi o to co zawarłam w dalszej części swojej wypowiedzi, że nie wystarcz moje oświadczenie, że nie chcę, że to koniec i już. Upokarzające jest dla mnie opowiadanie o tym jak fajnie się zaczęło i jak źle się skończyło i dlaczego, o tym kiedy ostatni raz sypialiście razem.
        Kora - dobrze piszesz, oczywiście, że nie każda sprawa rozwodowa jest prosta i bez orzekania o winie, ale właśnie dlaczego dla tych bezdzietnych, którzy decydują się na polubowne rozstanie nie wystarcz złożyć pisma w sekretariacie. Może odciążyłoby to sądy i nie czekało by się 5 miesięcy na coś co jest formalnością.
        • kora3 Ależ rozumiem o co ci chodzi 27.02.12, 12:16
          poniekąd, tak czysto z praktycznego punktu widzenia, ludzkiego - masz rację.
          Zwróc uwagę jednak, ze do zawarcia waznego w swietle prawa ślubu też nie wystarczy się podpisać w sekretariacie USC, trzeba wygłosić znaną formułkę o swiadomosci praw i obowiazków w obecnosci swiadków i przed kierownikiem USC, albo osobą przezeń upowaznioną:)

          A z rozwodem to jest tak, ze zgodnie z polskim prawodawstwem orzeka go sąd na wniosek powoda uprzednio zbadawszy, czy nastąpił trwały i całkowity rozpad małżeńśtwa. Wiec czy sad chce czy nie chce - musi się z tymi małzonkami spotkać, zapytać o te pare szczegółów i napisać w uzasadnieniu orzeczenia dlaczego rozwodu udzielił. Wg prawas polskiego inna procedura rozwodowa byłaby zwyczajnie niewazna, tak jak niewazny byłby "slub" w postaci podpisów zainteresowanych w sekretariacie usc.
          • masklina Re: Ależ rozumiem o co ci chodzi 27.02.12, 12:39
            kora3 napisała:

            > Zwróc uwagę jednak, ze do zawarcia waznego w swietle prawa ślubu też nie wystar
            > czy się podpisać w sekretariacie USC, trzeba wygłosić znaną formułkę o swiadomo
            > sci praw i obowiazków w obecnosci swiadków i przed kierownikiem USC, albo osobą
            > przezeń upowaznioną:)

            Tu masz rację. Formułka :) Formułka nie jest czymś co należy wyklepać tylko formułka rodzi zobowiązanie prawne. Moje myślenie polegało na tym, ze teoretyzując oczywiście, mogę złapać za rękę pierwszego lepszego chętnego, przyprowadzić do USC aby zawrzeć związek małżeński i nikt nie będzie sprawdzał czy mamy więź taką czy owaką. Założenie jest takie, że skoro jesteśmy dorośli i świadomi to wiemy po co tu się stawiliśmy i ten ślub będzie nam dany.
            Wracając jednakże do formułki - dlaczego w takim razie, odwracając sytuację, nie stawić się przed sądem i nie oświadczyć, że nasze małżeństwo okazało się niezgodne i nieszczęśliwe. Może być i w obecności dwóch świadków. Dlaczego ktoś musi pogrzebać ci w życiu aby sprawdzić aby czy na pewno wiesz co mówisz i robisz?

            > A z rozwodem to jest tak, ze zgodnie z polskim prawodawstwem orzeka go sąd na w
            > niosek powoda uprzednio zbadawszy, czy nastąpił trwały i całkowity rozpad małże
            > ńśtwa. Wiec czy sad chce czy nie chce - musi się z tymi małzonkami spotkać, zap
            > ytać o te pare szczegółów i napisać w uzasadnieniu orzeczenia dlaczego rozwodu
            > udzielił.

            Właśnie ze świadomości takiego stanu rzeczy wynika moja niezgoda
    • triismegistos Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 11:30
      Wiesz procedury procedurami, ale niektórzy nie rozwodzą się bo im tak wygodniej. Mój były facet wieeele lat temu rozszedł się z małżonką. Ona ma faceta, on aktualnie też zajęty, mieszkają osobno. Cały myk polega na tym, że oboje mają dość wolne zawody i wynikające z tego problemy z ubezpieczeniem zdrowotnym. Taniej wychodzi mieć ubezpieczenie z automatu przez małżonka niż bulić.
      Tyle, ze to normalni ludzi, rozeszli się we względnej zgodzie, świń sobie nie podkładają.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 12:13
        > Tyle, ze to normalni ludzi, rozeszli się we względnej zgodzie, świń sobie nie p
        > odkładają.

        myślę też że niechęć do finalizowania rozwodów wynika z tego że z byłym małżonkiem trzeba wiele spraw omówić, a te mogą być bardzo drażliwe. Chodzi tu m.in o majątek. Co innego jak dokonujemy nieformalnego podziału, a co innego jak trzeba go przed sądem potwierdzić.
        Ludzie nie mają ochoty na spór, skoro udało im się skutecznie prywatną separację przeprowadzić.
        Dopiero nowy partner stanowi motywację do załatwienia sprawy.
    • facettt No to powiem jak (jest) w Rosji :) 27.02.12, 12:26
      W/g zasady "kazdy kij ma dwa konce" (a niektore nawet trzy) :)
      images2.wikia.nocookie.net/__cb20090919190940/sithclub/pl/images/7/79/Proca.jpg
      Rozwod tam dostac b. latwo. Wystarczy wlasciwie obustronne wyrazenie woli przed sadem, podanie przyczyn (prawdziwych, czy zmyslonych) i to wszystko.
      Podzial majatku i ustalenie opieki nad dziecmi - to osobne sprawy.

      To plusy.

      A efekty? Liczba matek samotnie wychowujacych dzieci jest kilkakrotnie wyzsza, niz w Polsce.

      Podkreslam, niczego nie wartosciuje.
      Zapodaje tylko sytuacje.
      • masklina Re: No to powiem jak (jest) w Rosji :) 27.02.12, 13:00
        Nie jestem przekonana czy rzeczywiście jest tu korelacja. Wątpię aby rozwody takie jak w Polsce, z kilkoma rozprawami, ze sporami w temacie alimentów itd. coś mogły zmienić w tym temacie. Kto chce odejść i tak odejdzie i żaden sąd go nie zatrzyma, w efekcie i tak będzie miał założoną sprawę o rozwód i alimenty. Większa szarpanina a jedno z dwojga rodziców, zazwyczaj matka, i tak zostanie "rodzicem samotnym".
    • kseniainc Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 12:29
      Jestem po rozwodzie. Nie składalismy papierów w sądzie, aż przez ok. 10lat. Każde miało swoje życie, gospodarstwo domowe, partnera. Nie wiem, czy to lenistwo-raczej nie. Po prostu nie przywiązywaliśmy większej wagi do tego faktu iż nadal wedle papierów jesteś małżeństwem. Wcześniej ustanowiliśmy rozdzielność majątkową i mielismy spokój od siebie. Ale uznałam, że powinnam pozamykać pewne etapy, by można było żyć łatwiej, uczciwiej........Mąż(eks) nie stawił się na żadnej sprawie z braku czasu(mało bywa w kraju). Sprawy musiały odbyć się 2, wiadomo jak są dzieci ze związku, to 1 zazwyczaj uznawana jest za wyjaśniająco-pojednawczą/
      W moim przypadku obyło się bez świadków. Byłam tylko ja i sędzia w osobach trzech;-) Wystarczyły pisemne deklaracje, potwierdzone słowem na 2 rozprawie i kuniec. Faktem jest , ze niektórzy nie potrafią rozstać się godnie i stąd sąd często jest pralnią.
      • gaviota44 Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 13:21
        Moja kolezanka,ktorej maz od kilku lat mieszka za granica,rozwod dostala na pierwszej rozprawie,a sad z wlasnej inicjatywy orzekl o winie meza,ktory do tej pory nie wie,ze juz mezem nie jest.
    • twojabogini Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 13:29
      Rozwód za zgodą obojga małżonków nie wymaga żadnych procedur, ani opowiadania o swoim życiu. Wystarczy jedno pismo. Pewną uciążliwość może stanowić jedynie konieczność czekania na sprawę - w niektórych okręgach nawet do 6 miesięcy. To jednak nie jest kwestia procedury, ale złej organizacji pracy sądów, zbyt małej ilości sędziów i zbyt małej wydajności sędziów już sprawujących funkcję.
      Co do rozwodu w przypadkach trudniejszych - gdy jedno z małżonków jest porzucane, gdy rozwód narusza interesy dzieci pochodzących z małżeństwa, gdy małżonkowie nie mogą się dogadać w kwestii opieki nad dziećmi albo podziału majątku - jest oczywiste, że konieczne jest ustalenie pewnych faktów, powołanie świadków itp.
      Niestety polskie sądy (ale też i społeczeństwo) wydają się zafiksowane na seksie i spora część spraw rozwodowych dotyczy w znacznej części omawiania, ile jak często z czyjej inicjatywy. To faktycznie chore.
      • masklina Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 13:35
        twojabogini napisała:

        > Rozwód za zgodą obojga małżonków nie wymaga żadnych procedur, ani opowiadania o
        > swoim życiu. Wystarczy jedno pismo.

        Rozwodziłam się bez orzekania o winie. Nie wystarczyło jedno pismo. Opowiadaliśmy o swoim życiu, również intymnym. Na sprawę czekałam około 6 miesięcy.
        • twojabogini Re: procedury rozwodowe 27.02.12, 14:00
          Długi okres oczekiwania - to niestety norma. Ale to nie procedura tylko organizacja.
          Co do reszty: czasem pismo nie jest kompletne i zachodzi konieczność przesłuchania stron, a czasem trafi się ciekawski sędzia. Nadal jednak nie jest to kwestia procedury. Procedura nie przewiduje grzebania się w życiu intymnym małżonków.
          Zgadzam się, że szczegółowe pytania mogą być upokarzające. Osoba stająca przed sądem ma prawo odmówić odpowiedzi na pytanie, np. uznając, że jest ono zbyt intymne, albo powołując się na treść pisma, w którym zostały zawarte niezbędne do stwierdzenia stanu faktycznego dane i przytoczone wszystkie fakty.
          Rozwodziłam się całe lata temu, a ponieważ eks nie zgodził się na rozwód za porozumieniem, wnioskowałam o rozwód z jego winy. Sprawy były dwie. Ani razu nie padło upokarzające pytanie, nie było wywlekania brudów. Dużo zależy od klasy sędziego.
        • calineczka2 Re: procedury rozwodowe 28.02.12, 07:39
          Moj rozwod bez orzekania trwal prawie rok. Zadawali roznego rodzaju klopotliwe pytania, a panie lawniczki byly do mnie wrogo nastawione, nie wiedziec czemu. Powinnam byla wniesc o winie eksa, ale grozil mi, wiec chcialam miec spokoj i miec sprawe zalatwiona jak najszybciej :-( Sam fakt, ze musialam widziec eksa bardzo przezylam i uwazam, ze moglo byc mi to oszczedzone.
      • kora3 Nie masz racji Bogini 28.02.12, 22:30
        Takze przy rozwodzie bez orzekania o winie nie ystarcza jedno pismo:) Sąd bada, czy ustała więź małzeńska, czyli czy o od kieduy małzonkowie nie prowadza już wspólnego gospodarstwa i nie współzyją z sobą. Sprawy majątkowe załatwiane sa w osobnym procesie. Jesli coś w sprawach majątku ustala sad przy rozwodzoie, to ty;lko w zakresie mozliwosci egzystowania do zcasu uprawomocnienia sie rozwodu i mizliwosci przeprowadzanie podziału majątku, zatem np. decyduje w sytuacjach, gdu małzonkowie nie mogą sie dogadać jak mają uzytkowac współne mieszkanie itd.
    • berta-death Re: procedury rozwodowe 28.02.12, 22:59
      Małżeństwo to relikt przeszłości a rozwód to taka nędzna próba łączenia starego z nowym. W dzisiejszych czasach instytucja małżeństwa na dobrą sprawę nie ma racji bytu. Dawniej był to sposób na dożywotnie zapewnienie stronom wiktu, opierunku, dachu nad głową, zatrudnienia oraz opieki nad wspólnymi dziećmi. Teraz w dobie lepszych alternatyw i rozwodów, które można wziąć równie łatwo co splunąć, to jakaś kpina jest.

      A wracając do tematu wątku, to cyrk rozwodowy to paranoja jest. Nabijanie kasy adwokatom i sędziom. Rozwód powinien być brany równie łatwo co ślub. Przychodzi para, podpisuje dokumenty i po małżeństwie. A jak się z czymś nie zgadzają, to wtedy do sądu.
      • kora3 Wiesz, jak sie zgadzają 28.02.12, 23:02
        to adwokaci niepotrzebni :)
        • berta-death Re: Wiesz, jak sie zgadzają 28.02.12, 23:08
          Ale jak się nie zgadzają, to też nie powinni być potrzebni. Jak jedna strona chce rozwodu to na dobrą sprawę powinno to wystarczyć do zakończenia małżeństwa. Bo skoro nie chce być z drugą stroną, to znaczy, że wszelka więź ustała, są konflikty, być może nawet nie prowadzą wspólnego gospodarstwa i niewiele o sobie wiedzą. Jednym słowem małżeństwo nie spełnia statutowych wymogów małżeństwa. W takiej sytuacji małżeństwa międzynarodowe co do których istnieje podejrzenie, że są fikcyjne, z automatu zostają uznane za nieważne a małżonkowie odpowiadają karnie za oszustwo i próbę wyłudzenia nienależnych im świadczeń. Dlaczego zatem małżeństwa krajowców traktować pod tym względem ulgowo?
          • kora3 Mam wrazenie , ze nie bardzo jesteś obeznana w tem 29.02.12, 00:43
            acie. To nie przygana, a stwierdzenie. Otóż tak - na logikę nie moze być tak, ze wystarczy aby wież ustała, ze by sąd orzekł rozwód na warunkach strony powodowej. Dlaczego? z prostej przyczyny -bo druga strona moze uznać, ze te warunki nie odpowiadają stanowi faktycznemu. Np. zdradzająca meza zona wnosi o orzeczenie rozwodu z jego winy isad ma to uznać, bo wieź ustała? No nie - chyba, ze małzonek sie na to godzi ( w co raczej wątpię) . Jesli nie godzi się na warunki powopdowej strony strona pozwana - sąd musi rozstrzygnąc po czyjej stronie (jest mozliwe orzeczenie winy stron obu) lezy wina za rozpad zwiazku.

            W polskim prawodawstwie istnieje też zapis, ze sąd moze odmówić udzielenia rozwodu gdy wg opinii biegłych bedzie on szczególnie trudną (z róznych ptrzyczyn) dla dzieci, bedzie sprzeczny z normą społeczną praz gdy rozwodu przy braku zgody drugiej strony na rozwód zada strona wyłącznie winna rozpadowi zwiazku.

            Wiem, z logicznego punktu widzenia jest to bez sensu. Albowiem jesli ktoś nie chce z kimś być i tak nie bedzie, moze sie wyprowadzić - wiec gadka o tym, jak sam papier w postaci orzeczenia o rozwodzie wpłynie na dzieci, albo normę społeczną trąci irracjonalnoscią. Sad natomiast ma mozliwosc i obowiazek zabezpieczyć byt dzieci i ewentualnie współmałzonka (z którym rozwód jest sprzeczny z nirmą społeczną) obciązając kosztami utrzymania rodzica i drugiego współmałzonka, ale nie ma mozliwosci prawnej zmusic go,by nadal zył ze współmałżonkiem, czy miał z nim wieź emocjonalną. Podobnie jest w sytuacji, gdy o rozwód wystepuje strona jedynie winna, a druga sie nie godzi. No i co z tehgo, ze sie nie godzi? Sad sznurkiem chcącego rozwodu doń nie przywiaze przecież.

            Uzasadnienie takiego prawodawstwa jest z grubsza takie, ze sąd preprentujący państwo nie moze sankcjonować sytuacj krzywdzienia dzieci, naruszania normy spoleczenj, ani działać na rzec z strony winnej jedynie wbrew woli strony niewinnej. W praktyce, gdy separacja trwa nadal po jakims czasie rozwodu się jednak na ogół, poza wyjątkami, udziela.

            • berta-death Re: Mam wrazenie , ze nie bardzo jesteś obeznana 29.02.12, 01:07
              Kwestia alimentów, podziału majątku czy opieki nad dziećmi powinna zostać rozstrzygnięta na niezależnych sprawach. Rozwód to rozwód. Zresztą tak się i teraz dzieje. Można dostać rozwód od ręki a o całą resztę sądzić się latami. Moi sąsiedzi tak mieli. Rozwiedli się dość szybko a potem ze 20lat walczyli o majątek. Nie mam pojęcia na czym stanęło, ale podejrzewam, że na samych adwokatów każde z nich wydało więcej kasy niż straciłoby na ewentualnym odpuszczeniu drugiej stronie.
              • kora3 Mam już pewnosc :) 29.02.12, 01:32
                Sprawy zwiazane z podziałem majątku SA rozstrzygane po zakończeniu rozwodu Berto. w zupełnie osobnym procesie.

                Sprawy dot. dzieci kontaktów z nimi i alimentowania mogą być rozstrzygane przed rozwodem, a takze wówczas, kiedy wcale zadnaze stron o nie nie wnosi. To samo dotyczy rozdzielnosci mają tkowej. Ale również rozdzielnosc i sprawy dot. dzieci mozna uregulować w trakcie rozwodu. Sprawy dotyczace wspólnego dobytku są rozstrzygane w trakcie rozwodu tylko na tule, na ile wymaga tego przyzwoita egzystencja współmazłoinków do czasu zakończenia procesu rozwodowego a nie potrafią się dogadać sami.

                Twoi sasiedzi dokonali takiego wyboru, mieli prawo sądzić sie o majątek, tak sami, jak mają prawo sasiedzu o miedze :) Ale rzecz się działa po rozwodzie, wiec z procedurą rozwodowa nie ma wiele wspólknego.
                Co do dzieci - no nie da sie tak zrobić, zeby dopiero po rozwodzie sutalać sprawy zwiazane z nimi. Rozwodzacey sie rodzice sa nadal rodzicami, mają obowiazek łozyć na nie i prawo spotyakć się z nimi, uczestniczyć w wychowaniu, podejmować wazne decyzje ich dotyczace. Wyobraź soibie, ze rozwód trwa rok, albo kilka lat (zdarza się) i co wówczas?

                To o czym napisałam, czyli możliowsc nieudzielenia rozwodu z powodu tego, ze bedzie on szczególnbie traumatyczny dla dzieci to zapis wpolskim prawie. Sad nie podejmuje tego sam, wnosi strona, najczesciej ta niechcac rozwodu. Zwykle wiaze sie to z opiniamii RODEK-u czasem - innych biegłych. Moim zdaniem te "zaporowe" mozliwosci jak pisałam - sa bezsensem, ale sa.
                • berta-death Re: Mam już pewnosc :) 29.02.12, 10:20
                  Ja cały czas mam na myśli, że utrzymywanie fikcyjnego małżeństwa jest zwykłym oszustwem, poświadczaniem nieprawdy, wyłudzaniem nienależnych świadczeń i okradaniem skarbu państwa, niekiedy na ciężkie pieniądze.

                  Małżeństwo jest gestem państwa w kierunku dwojga ludzi, którzy znają się, darzą uczuciem, wspierają, prowadzą wspólne gospodarstwo, dzielą wspólne łoże i są wobec siebie uczciwi. No i jak tak sobie żyją wspólnie, to państwo daje im sporo przywilejów. Mogą wspólnie rozliczać się z urzędem skarbowym, nie płacą podatków od wzajemnych darowizn i spadków, mają wspólnotę majątkową, należą im się alimenty od męża/żony, otrzymują obywatelstwo bądź prawo stałego pobytu jak jedno z nich jest cudzoziemcem, mają prawo do podejmowania decyzji o małżonku jak ten nie jest w stanie o sobie decydować, mają prawo do informacji o jego stanie zdrowia, itp. Jednym słowem mają prawa jakich dwoje obcych sobie ludzi nigdy mieć nie będzie a nawet takie jakich single nie mają.

                  I żeby dostać takie prawa, to tych dwoje ludzi musi pójść do urzędu stanu cywilnego i poświadczyć własnoręcznym podpisem, że spełniają statutowe wymogi bycia małżeństwem. I jeżeli poświadczają nieprawdę a jedynym celem małżeństwa, jest wyłudzenie od państwa, któregoś z przywilejów należnych małżonkom, to popełniają przestępstwo. Podobnie przestępstwo popełniają, jak przestają spełniać formalne wymogi małżeństwa i nadal czerpią z tytułu tego małżeństwa korzyści, np finansowe. Skoro ustała statutowa przyczyna powstania związku małżeńskiego, to jak najszybciej powinni to zgłosić odpowiednim organom, żeby te w trybie natychmiastowym, mogły cofnąć im przywileje, które już im się nie należą.

                  Jeżeli małżeństwa między obywatelem polski a cudzoziemcem są skrupulatnie kontrolowane, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie są to fikcyjne związki zawarte celem wyłudzenia karty stałego pobytu, bądź obywatelstwa, to nie widzę powodu, dla którego nie kontrolować reszty małżeństw. A jak tak to tym bardziej nie widzę powodu do utrudniania małżonkom bycia uczciwymi obywatelami i zrzeczenia się praw jakie im już nie przysługują, skoro związek de facto się rozpadł i mamy na powrót do czynienia z dwojgiem obcych, niespokrewnionych ze sobą ludzi.
        • masklina Re: Wiesz, jak sie zgadzają 28.02.12, 23:09
          Niby oczywiste a jednak... Rozwodziłam się bez orzekania, a adwokat był mi potrzebny.

          Poza tym wszystkim całkowicie zgadzam się z bertą.
          • kora3 Re: Wiesz, jak sie zgadzają 29.02.12, 00:55
            masklina napisała:

            > Niby oczywiste a jednak... Rozwodziłam się bez orzekania, a adwokat był mi potr
            > zebny.


            Do czego? Z ciekawosci pytam, bo jesli dogadana byłaś z eksmezem, to do niczego.
            >
            > Poza tym wszystkim całkowicie zgadzam się z bertą.
            poczytaj zatem moją odp. do niej :)

            Ja sie generalnie zgadzam z tym, ze nie powinno się sztucznie podtrzymywać "małzeństwa", które de facto nie istnieje, znaczy "istnieje" tylko na papierze, nawet jesli chodzi o jedną z tych trzech obiwiazujących prawnie sytuacji, o których napisałam. NA dzieci źle wpływa nie rozwód (bo nie uczestnicza w rizprawach na ogół) tylko jesli, to samo rozstanie rodziców, a do tego papier nie jest potrzebny. Jasne, podła sytuacja, gdy maz opuszcza umierającą zonę (przykladowa niezgoda z normą społeczną), ale brak rozwodu nie oznacza, ze nadal z nią bedzie przecież. Ma jej zapewnić opiekę i utrzymanie i do tego sąd obliguje po rozwoidzie takze. J\asne, niefajnie gdy współmałzonek kocha, a drugo chce rozwodu, bo teżkoicha, tylko kogo innego. Ale jaki sens odmawiac rozwodu - i tak z niekochanym nie bedzie.

            Natomioast nie zgadzam się z tym, ze sąd powinien udzielać rozwodu na warunkach strony powodowej, jesli na te warunki (mam na mysli wskazanie winy) nie godzi się strona pozawana. Orzeczenie czyjes winy podczas rozwodu rozi określone skutki prawne, a poza tym dlaczego ktoś ma zostać uznanym winnym czegoś na podstawie tylko czyjegos stanowiska, bez mozliwosci obrony?
            • masklina Re: Wiesz, jak sie zgadzają 29.02.12, 09:41
              Kora, nikt nigdzie nie stwierdził, że rozwód powinien być udzielany na warunkach powoda. Oczywistym jest, że byłoby to kolosalnym nadużyciem i z tego co przeczytałam berta pisała, że jedynie rozwody bez orzekania powinny być formalnością, natomiast w przypadku braku zgody w jakichkolwiek kwestiach strony powinny udać się do sądu.
              Piszesz o tym jak wygląda prawo w kwestii rozwodów - my to wiemy, zwłaszcza jeśli same musiałyśmy to przeżyć. Mój wątek jest takim jakby wyrażeniem rozgoryczenia, że jest tak a nie inaczej, podczas gdy mogłoby być łatwiej (cały czas mówię o rozwodach bez orzekania).
              Po co był mi adwokat pisać nie chcę, uwierz, ze mimo dogadania był konieczny.
    • lilyrush Re: procedury rozwodowe 29.02.12, 15:43
      rozwiodłam sie w cigu 30 minut, na jednej rozprawie majac z eksem roczne wtedy dziecko. Kwestia dogadania sie przed rozprawa i konsekwentnego potakiwania co do wcześniej zawartych w pozwie ustaleń
      Na rozprawę z góry przyprowadziłam świadka zeznającego o sytuacji dziecka, uzgodnionego z eksem
    • urko70 Re: procedury rozwodowe 29.02.12, 15:49

      Jakiż to przypadek ... Rozwód bez sądu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka