Dodaj do ulubionych

„Nie traktuję poważnie...”

29.02.12, 17:26
Witam znowu, mam pewien problem, dotyczy też spraw damsko-męskich - o których pisałam ostatnio, tylko że tym razem nie jest to problem teoretyczny, niestety. Dowiedziałam się, właśnie od koleżanki, że mój chłopak powiedział do kumpla o naszych spotkaniach (są od początku lutego) „Nie traktuję poważnie tej znajomości”. Jestem strasznie zła, ale jest mi też bardzo przykro.
Nie wiem, jak to dalej rozegrać, bo na randkę (jesteśmy umówieni na jutro) nie mam ochoty. Czy normalnie powiedzieć mu, o co chodzi? Może spytać, czy to prawda? Mimo wszystko zupełnie nie pasuje mi to do jego zachowania, zwłaszcza w ostatnich dniach.
Przepraszam, że znowu zawracam głowę, jeśli dla kogoś to głupoty.
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:29
      A skąd koleżanka wie o czym kumple rozmawiają? Głuchy telefon czy towarzycho plociuchów?
      Zapytaj go wprost i jak zacznie się wykręcać - to już wiesz.
      • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:36
        Ona to wie od siostry kumpla (u którego był mój chłopak). Wiem, że jest to wiadomość z tzw. trzeciej ręki, ale nie ma tu na pewno pomyłki czy przesłyszenia się. Dlatego jest mi tak przykro.
        Dobrze, spróbuję spytac wprost, chociaż chwilowo na rozmowę nie mam ochoty i nie odebrałam telefonu i na razie nie oddzwoniłam.
        • raohszana Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:40
          Wprost jest zawsze najlepiej.
          Ochłoń trochę na razie i zastanów się nad tym, co powiesz i jak to rozegrasz. I nie pytaj przez telefon ani nawet nie sugeruj, że wiesz co mówił! Dopiero w cztery oczy.
          A jak pierdyknie tekstem, że on tak tylko do kumpla, takie męskie gadanie - ściemnia, prą panią.
          • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:46
            Nie wiem, czy wytrzymam i dam radę tak udawać (nie lubię tego).
            • raohszana Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:52
              Wytrzymasz i nie udajesz niczego - po prostu zadasz pytanie. Ćwicz się, lecenie na emocjach to nie jest dobra opcja :)
    • aurelia007 Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:35
      A jesteś pewna, że tak powiedział, czy jest możliwość, że to tylko jakieś zakłamanie? Nie wiem co powinnaś zrobić, ja bym z nim pogadała- ale ja nie zawsze działam racjonalnie :)
      Poprawka, prawie nigdy nie działam racjonalnie. Może po prostu poczekaj, co czas pokaże i postaraj się, żeby zaczął Cię brać poważniej? To dopiero miesiąc? :-)
      • raohszana Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:38
        Że dopytam - a jak się stara coby facet zaczął brać kogoś na poważnie, skoro najwyraźniej nie bierze?
        Może ja jestem dziwnym osobnikiem, ale każdą relację traktuję poważnie - bo te, które miałyby być niepoważne, czyli nie prowadzić do przyjaźni czy koleżeństwa, to olewam na samym początku, bo na co to? Znać się z kimś jakiś czas, a potem nie znać? Besęsu.
    • salma75 Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:35
      Wiesz, jak zaczynałam się spotykać z jednym takim facetem, to też mówiłam, że to nie na poważnie. A po kilku miesiącach stał się miłością mojego życia :).
      Ja na Twoim miejscu obserwowałabym, za krótko się spotykacie by wyrokować, że to na poważnie lub dla jaj, na chwilę...
      • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:39
        Dziękuję Wam za te miłe słowa :) Jest mi przykro, bo właśnie wydawał mi się taki poważny (ma aż 26 lat). A poważni ludzie nie mówią chyba takich rzeczy kumplom.
        Może będąc 6 lat młodsza jestem dla niego za głupia, ale zasługuję chyba na minimum szczerości. I wydaje mi się, że 26 letni facet powinien to inaczej rozegrać.
        • wersja_robocza Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:41
          Rozegrać i rozegrać. Nie można tak po prostu szczerze i wprost a nie tak tylko gry i zabawy, i podchody, i testy... A potem niepewność i siwizna.
        • salma75 Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:44
          dzidzia.doc napisała:

          > (...)(ma aż 26 lat)


          Idę pobujać się w foteliku... http://s.rimg.info/86d08d680a877f4dbbcf436175934d62.gif
          • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:48
            Salmo, dla mnie 26 letni facet był już zawsze dojrzały, wiele osób ma już dzieci w tym wieku, i nie chodziło mi o to, że to już starość!
            • princess_yo_yo Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 18:08
              ale to czy sie z kims spotyka na powaznie czy nie to nie jest kwestia dojrzalosci. btw, miesiac randek to raczej za malo na powazne plany, przynajmniej dla mnie.
          • koham.mihnika.copyright skad masz moja fotke???? 03.03.12, 13:39

        • spawacz.drewna Re: „Nie traktuję poważnie...” 03.03.12, 17:54
          tak mi sie wlasnie wydawalo ze jestes gowniara
          kazdy musi zaplacic frycowe, od tego nie uciekniesz
    • lonely.stoner Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:41
      no to raptem miesiac znajomosci i to ze ktos powiedzial nie traktuje tego powaznie, mozna odebrac na wiele roznych sposobow. Miej oczy i uszy szeroko otwarte.
    • amancjuszka Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 17:53
      Zapytaj wprost, powiedz ze wiesz od kogo i co do kogo powiedzial. Ty masz inne podejscie do Waszej znajomosci,,,,on owszem moze miec inne, z kolei moze mu sie jeszcze odmieni, a bycmoze dla niego to zdanie znaczylo ze za malo sie znacie.
    • moonogamistka Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 18:02
      Tez nei traktuj powaznie, umawiaj sie z innymi facetami i zacznij go traktowac jak kumpla.
    • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 18:16
      Ja miałam od samego początku bardzo ostrożne podejście do tej znajomości, mimo że bardzo polubiłam tego chłopaka i bardzo miło spędzało mi się z nim czas i rozmawiać. I sprawiało mi przyjemność, że 26 latek też lubi moje towarzystwo i rozmowy za mną. A gdy zaprosiłam go na poniedziałek na sałatkę na kolację (żeby chociaż tak się odwdzięczyć za jego zaproszenia do lokali) to on naprawdę się ucieszył, mimo że to było po jego treningu koszykówki, i ucieszył się, że pozna moją mamę, i w ogóle było bardzo miło.
      I dlatego jest mi tak przykro, i nie o to chodzi, że miałam jakieś niesamowicie poważne podejście, tylko że takich rzeczy się nie mówi kumplom.
      • moonogamistka Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 18:19
        Kumplom mowi sie rozne rzeczy, by udowodnic im, ze jest sie samcem Alfa i, ze ogolnie jemu to zwisa a Ty zabiegasz;-)
        Z drugiej strony, moze faktycznie Cie olewac.
        Ja mam prosta zasade, nie dzwonie, nei zabiegam, nie gonie- mam jasny obraz zainteresowania faceta.
        • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 18:24
          To jest ciekawe, co piszesz, tylko że to on działał i inicjował wszystkie spotkania, moja bierność wynikała, tak myślę, z tego, że właśnie od początku byłam ostrożna. I niech olewa, cokolwiek to znaczy, tylko głupio jest to tak usłyszeć od kogoś. To jest niepoważne
          (u 26 latka na pewno).
          • qpek2 Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 18:40
            A mi się wydaje, że poczeka z rozstaniem dopóki nie umoczy.
            Dasz "dupy" i już go więcej nie zobaczysz.
            • moonogamistka Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 18:50
              Takie pitolenie, jakby "dawanie dupy" to bylo jakies poswiecenie ze strony kobiety. A moze ona tez ma z tego przyjemnosc co? Taki cud natury niebywaly wrecz;-)
              Ona dala, on wzial, jak dobry- przyjemnosc wspolna.
              Skonczcie z ta martyrologia kobieca. Kobieta tez miewa przyjemnosc z seksu! Szok, nie?!
              • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 19:31
                Hej, Monogamistko, fajny komentarz :)
                A ja już jestem po rozmowie. Na początku już przerwałam (gdy zaczął ustalać godzinę na jutro) i pytam, czy może mi coś powiedzieć. I czy to prawda - tu powtórzyłam krótko, cytat „Nie traktuję poważnie...” też. No i cisza.
                I on nagle, że tak, powiedział coś takiego, ale chyba źle zrozumiałam. To pytam, co tu można było źle zrozumieć. On na to, że pozwoli sobie spytać o konkret: Co w związku z tym, bo robię wrażenie, jakbym chciała z tego powodu zakończyć znajomośc. Ja mu na to, że jego wrażenie jest słuszne. I znowu cisza –no i on wkońcu, że da mi dobrą radę na przyszłość: żebym patrzyła, jak ktoś mnie traktuje, a nie na to, co mówią plotkary. I że poza tym to było chyba dwa tygodnie temu, a to ma w tej sytuacji akurat pewne znaczenie. I że myślał, że jestem bardziej dojrzała. Ja na to, że też tak o nim myślałam. A on, że życzy mi wszystkiego dobrego, i żegna mnie.
                Trudno, czasem tak bywa. Popłakałam parę minut, idiotycznie to się skończyło. Pójdę po jakieś zaległe zakupy, trochę mi przejdzie.
                • moonogamistka Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 19:36
                  Jak mu zalezy, to sie odezwie, jak nie- bedziesz wiedziec na czym stoisz.
                  Pozdrawiam:-)
                • raohszana Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 19:42
                  I masz spokój :)
                  • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 21:57
                    No i odezwał się! :) Pierwsze słowa: „Dobry wieczór, czy moglibyśmy chwilę porozmawiać” (ton taki bardzo, bardzo uprzejmy). Ja - A co chcesz mi powiedzieć? I on wtedy, że bardzo mnie przeprasza, że tak zakończył rozmowę i że dał się ponieść emocjom, i również przykro mu z powodu tej odzywki u kumpla, lecz naprawdę miał na myśli coś zupełnie innego, jednak rozumie, że mogło mi być nieprzyjemnie. I czy mogłabym przyjąć jego przeprosiny i czy możemy o wszystkim zapomnieć i jutro się zobaczyć tak jak planowaliśmy?
                    Odpowiedziałam, że nie ma sprawy, że również uważam, że niepotrzebnie się przejęłam i obydwoje się „nakręciliśmy”, zamiast sobie na spokojnie wszystko wyjaśnić.
                    No to powiedział, że super, potem rozmawialiśmy jeszcze długo, oczywiście nie na ten temat.
                    Tak więc bardzo się cieszę :)
                    • ultima-thule Re: „Nie traktuję poważnie...” 02.03.12, 22:20
                      Dzidzia, ale Ty urocza jesteś :)
                      mam nadzieję, że Wam się fajnie ułoży, powodzenia.
                      • dzidzia.doc Co z takim zrobić? 03.03.12, 13:31
                        Hej, Ultima, dziękuję Ci, to bardzo miło z Twojej strony!
                        W ogóle to w tej naszej relacji cały czas dzieje się coś dla mnie nowego. I na przykład przez pierwsze tygodnie mój chłopak zachowywał się spokojnie, ale po pierwszym pocałunku - zwrot o 160 stopni. Teraz ciągle się „klei”, ręce ma bezustannie w ruchu, normalnie jest nieznośny! No i dla niego co chwila jest okazja, żeby się zacząć do mnie dobierać. Na przykład idziemy po schodach w bramie, on nagle mówi „Hop”, łapie mnie i sadza na parapecie. W kinie wczoraj to praktycznie od połowy nie mogłam normalnie oglądać filmu.
                        Ogólnie jest mi z nim strasznie fajnie, tylko to po prostu staje się uciążliwe.
                        Niezły numer, najpierw siedzi cicho, taki niby opanowany, a teraz co? Nie wiem, jak mam reagować, bo po zwróceniu uwagi uspokaja się, tylko że to nie starcza na długo.
                        • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 03.03.12, 13:36
                          Miało być o 180 stopni oczywiście.
                        • kochanic.a.francuza Re: Co z takim zrobić? 03.03.12, 14:45
                          Zapytaj sie czy mysli o antykoncepcji. No tak, zeby to na Twoje barki nie spadlo. I jak Ciebie tez pociaga to idzcie do lozka. Seks to zdrowie i najlepszy jest ten 20-letni seks. Nie warto niekorzystac:) Chociaz, wlasciwie, to jeszcze pochodz troche z nim, jak ma wyjsc jakies szydli, to niech przed seksem wyjdzie.
                          • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 03.03.12, 15:46
                            On mnie też pociąga, tylko że to jest tak: w niektórych sytuacjach jestem nakręcona i jest fantastycznie, w innych potrzebowałabym jeszcze trochę czasu - a tu już po kilku czy kilkunastu sekundach muszę go hamować. Mam też wrażenie, że przychodzi mu to coraz trudniej.
                            I (w ostatnich dniach) gdy z nim jestem, to czuję, że on bezustannie myśli o seksie, normalnie to po nim widać.
                            I teraz on już nawet w zwykłej rozmowie schodzi na ten temat. Wczoraj np. przez tel. przed zaśnięciem pyta mnie, czy mi się podobał wieczór z nim. Odpowiadam, że w kinie średnio, bo trochę przesadził, ale kolacja była super, no i przecież wie, że jest mi z nim dobrze, po co pyta. A on nagle: „Ile lat miał twój chłopak?’ (wie, że byłam rok z chłopakiem). To ja, że tyle, co ja, czyli najpierw 19, potem 20. I on mi na to, że niedługo zobaczę jeszcze w innych aspektach, na czym polega różnica między dwudziestolatkiem a 26-letnim mężczyzną!
                            Tak więc, Kochanico Francuza, o antykoncepcję chyba lepiej nie pytać.
                            Z drugiej strony idę dzisiaj do niego wieczorem - a jeszcze nigdy nie byłam (tylko kiedyś przypadkiem przez moment, gdy musiał zabrać coś z domu dla kumpla), to znaczy nigdy nie byliśmy jeszcze sami, u mnie zawsze jest mama. I w związku z powyższym sama nie wiem, co będzie :)
                            A jeśli nawet brałabym to pod uwagę - to przecież nie spytam przed kolacją, czy pomyślał o gumie :) :) :)
                            • raohszana Re: Co z takim zrobić? 03.03.12, 18:29
                              dzidzia.doc napisała:

                              > I on mi na to, że niedługo zobaczę jeszcze w innych as
                              > pektach, na czym polega różnica między dwudziestolatkiem a 26-letnim mężczyzną!
                              *
                              Co za buracki tekst!
                            • kosc_ksiezyca Re: Co z takim zrobić? 03.03.12, 21:34
                              > A jeśli nawet brałabym to pod uwagę - to przecież nie spytam przed kolac
                              > ją, czy pomyślał o gumie :) :) :)

                              Mniej więcej tak by trzeba było.
                              • raohszana Re: Co z takim zrobić? 03.03.12, 21:43
                                Cicho, teraz ludzie nie rozmawiają o takich rzeczach, tylko potem płaczą w mankiet, że ciąża :P
                                • kosc_ksiezyca Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 13:05
                                  Nie w mankiet, ale inter-niet :D
                                  • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 13:48
                                    No tak, śmiejecie się ze mnie :) A przecież niechęć do spytania faceta o to nie oznacza, chyba dla nikogo, zgody na seks bez antykoncepcji! I uprzejmie informuję, że nie byłam wczoraj bezmyślna :) :) :)
                                    • raohszana Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 14:04
                                      Śmiejem się trochę, bo kiedyś o tym trzeba będzie pogadać i trza się nauczyć rozmawiać :)
                                      • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 14:20
                                        Spoko, już porozmawiane ;)
                                        • stedo Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 17:32
                                          Iiii....był przygotowany??;))) Jako "poważny" 26latek, a nie takie byle co jak 20latek powinien być.
                                          • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 18:01
                                            stedo napisała:

                                            > Iiii....był przygotowany??;))) Jako "poważny" 26latek, a nie takie byle co jak
                                            > 20latek powinien być.

                                            "Przygotowany" to chyba nawet za słabo powiedziane :) A pośredni efekt jest taki, że siedzę teraz nad papierami na jutrzejsze zajęcia i piję red bulla :) :) :)
                                            • stedo Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 18:11
                                              Eee, khmmmm.... a siedzieć możesz?? Bo taki 26latek to może i....może;)))
                                              • raohszana Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 18:17
                                                No przecież ktoś mądry wymyślił lubrykanty ;)
                                                • stedo Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 18:22
                                                  Sądzisz, że taki poważny 26latek i o tym pomyślał? Chyba go przeceniasz jednakowoż. Jeśli jest taki pewny siebie, jak dał temu wyraz, to zapewne sądził, że sobie poradzi bez wspomagaczy.All naturel.;))
                                                  • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 19:12
                                                    Fajnie się czyta ten Wasz dialog :)
                                              • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 19:03
                                                Odpowiem tak: uczę się, siedząc przy stole :).
                                                I mam o czym myśleć, bo tak: jutro kolejna randka, a mój chłopak dziś po południu zrobił mi niespodziankę i przywiózł mi (naprawdę śliczny) prezent. Tak więc w sumie nie wiem, co to znaczy i czy aby nie to, że w najbliższej przyszłości nie będzie taryfy ulgowej. :)
                                                • stedo Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 19:21
                                                  Acha, znaczy się myślisz, że delikatnie zaczął. A może on taki jest, delikatny, wiotki, nieduży;)) Dobrze sprawdziłaś? Bo może nie ma do czego się napalać? Ale z drugiej strony, podobno nie rozmiar ważny, a technika. A taki "poważny" 26latek już chyba ma ją opanowaną;))
                                                  • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 19:35
                                                    stedo napisała:

                                                    > Acha, znaczy się myślisz, że delikatnie zaczął. A może on taki jest, delikatny,
                                                    > wiotki, nieduży;)) Dobrze sprawdziłaś? Bo może nie ma do czego się napalać? Al
                                                    > e z drugiej strony, podobno nie rozmiar ważny, a technika. A taki "poważny" 26l
                                                    > atek już chyba ma ją opanowaną;))

                                                    Stedo, nabijasz się :) A mi chodzi o coś odwrotnego - że jak ktoś na początku wytacza ciężkie działa, to zastanawiasz się, czy potem będą takie same, czy może będzie taryfa ulgowa.
                                                    Sorry za te ogólniki, ale na forum wolę bez szczegółów (i dosłowności).
                                                  • stedo Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 20:22
                                                    No dobrze, dobrze. Czyli git. A na rozweselenia jeszcze raz dziadek Zenek z dobrymi radami. Powodzenia:));
                                                    www.youtube.com/watch?v=kcVuJLfIuQo&feature=related
                                                  • stedo Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 20:33
                                                    A gdy był młody i w kursie to tak "zapodawał";)):
                                                    www.youtube.com/watch?v=saYk6nUl6cU
                                                    Więc widzisz, pkt widzenia zależy od pkt siedzenia;))
                                                  • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 21:02
                                                    Fajne :) Ale - co do tej pierwszej - to ja jestem starsza niż Madzia (nie mam już -nastu lat!). A moja mama w moim wieku była już mężatką.
                                        • kosc_ksiezyca Re: Co z takim zrobić? 05.03.12, 02:08
                                          No i git. Hf, bez dzidzi na razie :)
                                          • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 05.03.12, 15:31
                                            kosc_ksiezyca napisała:

                                            > No i git. Hf, bez dzidzi na razie :)

                                            Dzięki za hf, co do reszty - no jasne!
                            • k1k2 Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 18:22
                              >czy pomyślał o gumie

                              Wiesz, kobietom tez sprzedaja :-)
                              • stedo Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 18:25
                                Teee, facet, nie za wygodny jesteś???!!! Z własną gumą to płatne panienki przyjmują.
                              • dzidzia.doc Re: Co z takim zrobić? 04.03.12, 19:20
                                k1k2 napisała:

                                > Wiesz, kobietom tez sprzedaja :-)

                                No tak, ale gdy mi się czegoś tak bardzo chce, nie oczekuję od tej drugiej osoby, żeby jej zachciało się nagle bardziej niż mnie i zeby pierwsza przystąpiła do działania.
    • to_ja_tola Re: „Nie traktuję poważnie...” 29.02.12, 20:17
      A idź na te randkę i powiedz co wiesz.Najlepiej w jakims kontekscie waszej rozmowy.Weź nie trać czasu na kolesia,który rozpowiada,że spotyka się(tak to wychodzi) z nudów.
    • six_a Re: „Nie traktuję poważnie...” 02.03.12, 22:25
      zrób mu dziecko.
      wiesz, jak spoważnieje?
      migiem.
    • georgia241 Re: „Nie traktuję poważnie...” 03.03.12, 18:45
      Takie rzeczy ulegają zmianie. Nasz kumpel spotykał się z "zapchajdziurą", którą pokochał i są razem już 7 lat.
    • tatibi Re: „Nie traktuję poważnie...” 05.03.12, 11:47
      Dzidziu jestes bardzo wrazliwa i urocza młoda kobieta ale zycie jakby to powiedziec nie jest romantyczna powiescia. Wyglada na to z tej maki chleba nie bedzie. Faceci mysla inaczej niz kobiety i zawsze maja jakis plan. I ten plan dotyczacy twojej osoby konczy sie na łozku. Na co wskazuja jego wyznania do kumpla i przyspieszenie tempa amorow bo sie boi ze sie zorientujesz co ma na mysli. Zasada madrej kobiety ( a udzielona przez mezczyzne) jest sprawdzanie faceta co do jego zamiarow przez 90 dni zanim zdecydujesz sie na sex. Jak kocha to poczeka. A ty zyskasz w jakims stopniu pewnosc ze facet jest wytrwały i mu na tobie zalezy a nie tylko na szybkim bzyknieciu.
      • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 05.03.12, 15:45
        tatibi napisała:

        > zycie jakby to powiedziec nie jest romantyczna powiescia.
        Faceci mysla inaczej niz kobiety i zawsze maja jakis plan. I ten plan doty
        > czacy twojej osoby konczy sie na łozku.

        Tatibi! Jednak nie za bardzo wiem, co w związku z tym dałoby się zrobić, skoro faceci „myślą inaczej niż kobiety”. Chyba nie byłoby wtedy żadnych par ani małżeństw :)
        I wiem też, że jak dużo znaczy dla mojego chłopaka seks (jak i zapewne dla wszystkich innych mężczyzn), ale on jest bardzo fajnym facetem - po prostu spotykając sie z mężczyzną biorę pod uwagę mnóstwo innych rzeczy, a nie jego podejście do seksu - bo gdybym się kierowała romantyzmem (jak Ty), to w ogóle nie byłoby wyboru :)
        Jak więc widzisz, ja chyba lepiej niż Ty rozumiem, że życie nie jest romantyczną powieścią.
        • tatibi Re: „Nie traktuję poważnie...” 05.03.12, 18:57
          Chodzi o to ze facet od poczatku wchodzi w zwiazek z jakims załozeniem. Tzn. w gre wchodza zasadniczo dwie opcje. Pierwsza- dziewczyna stałe, tzn. wraz z rozwojem znajomosci bedzie upewniał sie co do słusznosci swojego wyboru partnerki, Druga - dziewczyna do łozka tzn. facet bedzie jak najintensywniej dazył do celu gdyz długie podchody sa w tym przypadku kontrproduktywne., Problem w tym ze strategia faceta w obu przypadkach jest prawie identyczna (jest miły stara sie itp.)ale o na dziewczyne na stałe facet jest gotow starac sie dłuzej i z wiekszym zaangazowaniem.Twoja rola jest upewnic sie co do szczerosci jego intencji, chyba ze ci nie zalezy do ktorej kategorii zostałas przez niego zaliczona.
          • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 06.03.12, 07:34
            Hej, dzięki za wytłumaczenie, przed wyjściem zdążę Ci jeszcze odpowiedzieć.
            To nie jest tak, że byłoby mi obojętne być „tylko do łóżka” (a jak napisałaś wcześniej, tak jest teraz w mojej znajomości). Tylko że ja nie postrzegam związków w taki sposób, jak opisałaś. I nie wierzę w sens takiego brania facetów na „próbę”, bo gdy ludzie zaczynają być ze sobą, dochodzi dużo innych rzeczy, które sprawiają, że jest im dobrze lub nie. I na pewno bywa tak, że „próba” zostaje zdana pozytywnie, a im nie udaje się coś innego.
            Ty może masz doświadczenia, które popierają Twoją tezę, dla mnie najważniejsze jest, z jakim człowiekiem się spotykam, czy mnie szanuje, jaki jest na co dzień, jak nam się rozmawia. To, na którym miejscu stawia seks, nie ma dla mnie znaczenia, prędzej czy później te pozostałe rzeczy okażą się najważniejsze (dla związku, tzn. jaki on będzie i czy w ogóle będzie).
            • korelacja_1 Re: „Nie traktuję poważnie...” 06.03.12, 10:38
              > To, na którym miejscu stawia seks, nie ma dla mnie znac
              > zenia, prędzej czy później te pozostałe rzeczy okażą się najważniejsze (dla zwi
              > ązku, tzn. jaki on będzie i czy w ogóle będzie).

              Nawet nie zdajesz sobie sprawy w jakiej nieświadomości zyjesz :) jest tu takie fajne forum - brak seksu w małżeństwie, wyobraź sobie, że tam nie tylko 40-latkowie po przejściach sie wypowiadają ;) polecam zajrzeć i zweryfikować swoje poglądy z rzeczywistością ;) Na naukę nigdy nie jest za późno...ani za wcześnie ;)
              • dzidzia.doc Re: „Nie traktuję poważnie...” 06.03.12, 12:17
                Korelacjo1, chyba mnie źle zrozumiałaś - nie mam takiego poglądu, że ludzie nie muszą się dobrać pod względem seksu!- przeciwnie, uważam, że muszą :)
                Chodziło mi tylko o to, że jeśli mężczyzna zaczyna znajomość i stawia na pierwszym miejscu seks, to dlaczego miałoby go to przekreślać. Zresztą jeszcze nie słyszałam o takim, który by stawiał na dalszym miejscu! Mój obecny chłopak też romantykiem bynajmniej nie jest, tak więc forum „Brak seksu...” nie jest mi na razie potrzebne :) :) :)
                • korelacja_1 Re: „Nie traktuję poważnie...” 06.03.12, 12:18
                  oky ;)
    • maly.jasio A czy zycie koniecznie trzeba brac na powaznie ? 05.03.12, 12:14
      Sa tacy, ktorzy traktuja je - jak spacer w przestworzach :)
      facet.interia.pl/galerie/extremalne/tak-wyglada-skok-na-linie/zdjecie/duze,647043,3,263
    • dzidzia.doc Sprawy finansowe - pytanie 06.03.12, 19:15
      Dobry wieczór! :) Chciałabym znowu o coś spytać, będzie miło, jeżeli ktoś coś mi podpowie - bo w tej mojej znajomości wciąż pojawia się coś nowego (przynajmniej dla mnie).
      Jak powinnam się zachować, jeśli chłopak cały czas pokrywa wszystkie wydatki i nie chce, żebym miała w nich udział?
      Gdy pytam go o to, odpowiada, że jest to naturalne, bo ja się uczę, on pracuje, i wszystko jest ok. I na przykład gdy już się uparłam, że zapłacę za ostatnie kino, to on - przyszedł wcześniej - i oczywiście bilety już kupił, i oczywiście tak „zakręcił”, że wciąż mu tych pieniędzy nie oddałam. Inna sytuacja: kiedy mówię, że dzięki za prezent, ale nie ma mowy, żebym odwdzięczyła się czymś na tym poziomie (finansowym), to on mówi, że wcale tego nie oczekiwał (również może wynikać to z tego, że on się domyśla, że u nas w domu jest finansowo bardzo kiepsko, zwłaszcza po tym, gdy przyznałam się do tego, że od dłuższego czasu mam niedoładowany telefon).
      Trochę mi chwilami z tym nie najlepiej, bo niestety nie mam możliwości odpłacenia nawet w mniejszej części zaproszeniami do lokali itp. - nawet gdyby już dał się przekonać. A on wciąż coś wymyśla, na czwartek gdzieś tam zarezerwowany stolik, za półtora tygodnia wyjazd na weekend. Nie mówię, że to wszystko nie sprawia mi przyjemności, ale jednak nie jest to takie proste, nie wiem, jak mam sie zachowywać.
      • tatibi Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 09:14
        On narzuca waszej znajomosci tempo i reguły . Pytanie czy to tempo i reguły Ci odpowiadaja? Najwazniejsze odpowiedz sobie na pytanie Jak ty sie czujesz naprawde w tych sytuacji ktore on stwarza. Po prostu powiedz sama do siebie np. tak : jak on mi wszystko funduje to czuje.....Cokolwiek sobie odpowiesz to bedzie prawda o tym jak jest naprawde sie czujesz w tej relacji. Nie chodzi o to jak powinnas sie czuc ale jaka jest prawda.
      • stedo Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 12:19
        W Twojej sytuacji nie widzę niczego nienaturalnego, że on za wszystko płaci, tym bardziej, że sam wymyśla te przyjemności. Możesz tylko mu wspomnieć, że nie oczekujesz od niego takich atrakcji, bo chciałabyś się zrewanżować, ale na razie Cię nie stać.
      • kk345 Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 14:31
        Trafiłaś na dżentelmena, który płaci za kobietę i tyle. Stara szkoła:)
        Możesz wspomnieć, ze chcesz się do czegoś dorzucić, ale jeśli on juz kupił bilety to odpuść- chciał Ci zrobić niespodziankę i widac, ze sprawia mu to przyjemność. Zrewanżuj się, zapraszając go na kolację, choćby w domu- lub gotując u niego- nie wyjdzie to drogo, a będzie mu miło.
        • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 16:55
          Hej, dzięki Wam za odpowiedzi!
          @Tatibi No tak, ale ja czuję się raz tak, a raz inaczej! :) A pytałam, bo przecież jeśli czuję się z czymś źle albo dobrze, to jeszcze nie wszystko, ponieważ może coś w sobie powinnam zmienić / lub nie zmieniać, dlatego spytałam, jak to jest odbierane.

          @stedo -oczywiście mówiłam mu, żeby nie przesadzał (i to nie tylko wtedy przy prezencie), ale on zawsze to samo, że jest mu miło gdzieś mnie zabrać i że przecież on sam z tego wyjścia także ma przyjemność. A prezentów żadnych nie potrzebuje, więc mam się nie martwić.

          @kk345 Właśnie moje dorzucanie się kończy się, jak przy tych biletach :) Na kolację do siebie już go zaprosiłam, i był, i ten sposób jest moim jedynym wyjściem chyba, więc już zapowiedziałam, że szykuję kulinarną niespodziankę na weekend (upiekę jakieś mięso, bo on strasznie „mięsożerny” jest, jak zauważyłam).

          A wątpliwości mam, bo wiadomo, że im dłużej się jest razem, to dochodzą kolejne rzeczy, jak ten planowany wyjazd - a to jest już w ogóle całkiem spory wydatek. Jednak mój chłopak jest w niektórych sprawach strasznie uparty (na szczęście nie we wszystkich, kiedy zażądałam, żeby przestał do mnie mówić „Mała”, bo po pierwsze mam 171 cm wzrostu, po drugie czuję się wtedy jak przedszkolak, a chyba nie mam powodu - to przestał i się pilnuje, chociaż mówił że żałuje bo bardzo to lubił).
          • moonogamistka Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 17:09
            kiedy zażądałam, żeby przestał do mnie mówić „MałaR
            > 21;, bo po pierwsze mam 171 cm wzrostu, po drugie czuję się wtedy jak przedszko
            > lak, a chyba nie mam powodu - to przestał i się pilnuje, chociaż mówił że żałuj
            > e bo bardzo to lubił).
            Dziwna jestes;-) Ja tam uwielbiam jak moj mowi do mnie per"Malenka" a mam 2 cm wiecej od Ciebie;-)))
            • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 18:47
              moonogamistka napisała:

              > Dziwna jestes;-) Ja tam uwielbiam jak moj mowi do mnie per"Malenka" a mam 2 cm
              > wiecej od Ciebie;-)))

              :D
              Może za jakiś czas mi się odmieni - albo jak on dalej tak bardzo będzie żałował, to wtedy może się zlituję :)
              • moonogamistka Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 19:25
                To "czulosc";-) Wyrazana jak potrafi:-) Odpusc:-)
                • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 08.03.12, 17:28
                  Może :) Nie pomyślałam o tym. I możliwe jest, że ja i on mamy różne wyobrażenia o okazywaniu czułości. Na przykład jakiś czas temu spytałam go, czy miewa czasem potrzebę bezinteresownego przytulenia się. Odpowiedź była wymijająca :) Jednak od tamtego czasu kilka razy zdarzyło się, że zostałam (bez żadnych podtekstów) przytulona. Mimo że wydaje mi się, że on w sumie tego nie potrzebuje :) - jednak próbuje to robić, i uważam to za bardzo miłe :)
                  • kitek_maly Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 21:07
                    Dzidzia, zrób mu test. ;)
                    Albo poinformuj go jakim typem Ty jesteś.
                    • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 21:30
                      Te 5 języków to ciekawy pomysł, mimo że raczej chyba zawsze przemawia się jakąś "mieszanką". No i już bez robienia testu widzę, że on jest głównie typem 1, w dużej części też 3 oraz 2. A ja to jestem chyba wszystkim po trochę :) :) :)
          • tatibi Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 18:10
            Dzidziu problem polega na tym jak mi sie wydaje masz niskie poczucie własnej wartosci.I mylisz to co czujesz z tym co powinnas czuc. Stad pewnie twoje pojawienie sie na forum. Uwazasz ze skoro on jest dla ciebie taki miły i funduje to ty musisz sie zgadzac na wszystkie jego propozycje oraz odwdzieczyc mu sie w wiadomy sposob , skoro juz tak w ciebie zainwestował.
            Co mnie tu zastanowiło ze nic nie mowisz o jego przeszłosci damsko- meskiej. Przeciez nie spadł z ksiezyca. Mysle ze to by cos o nim powiedziało.
            • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 18:44
              tatibi napisała:

              > Dzidziu problem polega na tym jak mi sie wydaje masz niskie poczucie własnej wa
              > rtosci.I mylisz to co czujesz z tym co powinnas czuc. Stad pewnie twoje pojawie
              > nie sie na forum. Uwazasz ze skoro on jest dla ciebie taki miły i funduje to ty
              > musisz sie zgadzac na wszystkie jego propozycje oraz odwdzieczyc mu sie w wi
              > adomy sposob , skoro juz tak w ciebie zainwestował.

              Tatibi, nie utrafiłaś z niczym, ale oczywiście nie będę Cię przekonywać.

              > Co mnie tu zastanowiło ze nic nie mowisz o jego przeszłosci damsko- meskiej.
              > Przeciez nie spadł z ksiezyca. Mysle ze to by cos o nim powiedziało.

              Ta jego „przeszłość" jest zupełnie zwyczajna (po prostu kilka związków), ale niezależnie od tego - zupełnie sobie nie wyobrażam sobie roztrząsania podobnych spraw tu na forum. I również nie widzę takiej potrzeby.
              • tatibi Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 19:22
                To skoro jest tak cudownie to po co piszesz na forum ze nie wiesz co o nim myslec.??? Wybacz ale twoj pierwszy post miał zupełnie inny wydzwiek niz to co teraz usiłujesz nam przedstawic.
                • stedo Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 19:37
                  Coś wydziwiasz i szukasz dziury w całym. I czepiasz się.Dziewczyna młoda, inteligentna, chce być w porządku. Więc pyta czy dobrze myśli. Tylko tępogłowi wiedzą wszystko najlepiej.
      • moonogamistka Re: Sprawy finansowe - pytanie 07.03.12, 17:03
        Ugotuj dobra kolacje, czy obiad i zapros go:-) Zawsze jakas forma odwdzieczenia sie:-) Zrob mu czasem drobny prezent- ksiazka, plyta.
        Proponuj placenie czesci za siebie- gdy jest na to Twoja mozliwosc finansowa.
        I nie przejmuj sie tak bardzo- moze go stac na to- a Ty jasno sygnalizujesz, ze Ciebie nie:-) Gdyby nie chcial- to by nie placil.
        No i sa faceci, ktorzy uwazaja, ze tak sa wychowani i kobieta przy nich nie wyciaga portfela:-)
        • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 17:47
          Zrobiłam pieczone mięso w sosie i zabrałam w ramach „prezentu” do mojego chłopaka - naprawdę mu smakowało, co mnie bardzo ucieszyło :) bo strasznie się starałam. Na szczęście mięso to nie ciasto, i gdy już umie się je robić, musi się udać :) Wypatrzyłam też pewną książkę, kupię mu w przyszłym miesiącu.
          Na razie nie mogę zrobić więcej, niestety, ale też rzeczywiście martwienie się nie ma sensu. Zresztą już przy tej pieczeni usłyszałam, że fajnie, że ze mnie jest taka „skromna dziewuszka”, ale naprawdę nie trzeba było itd.
          Czy to u niego kwestia wychowania, nie wiem (być może, bo gdy wtedy w kinie spytałam, czemu nie poczekał na mnie, bo przecież była umowa, że ja kupuję bilety, to on do mnie, że trudno mu sobie wyobrazić, że patrzy, jak ja płacę za bilety). Ale wydaje mi się, że on też domyśla się, że u nas w domu jest bardzo ciężko, chociaż ja nigdy o tym nie powiedziałam. On o sobie o takich sprawach też nie mówi mi wprost, a ja przecież widzę, że żyje zupełnie inaczej, i nawet domyślam się, że wychował się w innych warunkach.
          Tak więc nie przeskoczę niektórych rzeczy, nawet jeśli będę robić pieczone mięso co weekend :) :) :)
          • moonogamistka Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 18:12
            To, ze o Ciebie dba i sie troszczy to zaleta, nei wada.
            Rob wszystko w swoich normach finansowych i tyle:-)
            • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 19:29
              Wiem, że to zaleta :) Chodziło mi tylko o to, że w kwestiach materialnych to jest czasem trochę tak, jakbym stykała się z innym światem. Ale mimo wszystko staram się traktować różne sytuacje naturalnie. Jak pisałam, niektórych rzeczy nie przeskoczę :)
              Najważniejsze, że mój chłopak jest w tym wszystkim szczery. No i że jest w ogóle strasznie fajny! :) (choć rzeczywiście niezła z niego „cicha woda”) :)
          • kitek_maly Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 20:59
            > Czy to u niego kwestia wychowania, nie wiem (być może, bo gdy wtedy w kinie spy
            > tałam, czemu nie poczekał na mnie, bo przecież była umowa, że ja kupuję bilety,
            > to on do mnie, że trudno mu sobie wyobrazić, że patrzy, jak ja płacę za bilety
            > ).

            Może to kwestia tego, że uważa, że mężczyzna płaci. A może po prostu wersja demo. ;)

            On pracuje? A Ty się uczysz? Jak to wygląda?
            • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 21:22
              kitek_maly napisała:

              > Może to kwestia tego, że uważa, że mężczyzna płaci. A może po prostu wersja dem
              > o. ;)
              :) Na demo raczej nie wygląda, bo było już sporo konkretów, no ale kto wie :)

              > On pracuje? A Ty się uczysz? Jak to wygląda?

              Tak, on pracuje, ja jestem na 2 roku studiów.
              • kitek_maly Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 21:28
                > Tak, on pracuje, ja jestem na 2 roku studiów.

                To jest to jak najbardziej uzasadnione. Stać go i chce za Ciebie płacić, więc nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia. Gdyby go to jakoś zasadniczo obciążało, to nie proponowałby wyjść za które trzeba płacić. W domu - przy paczce słonych paluszków - też można fajnie spędzić czas. ;)
                • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 21:46
                  Dobrze, Kitku, już nie będę wymyślać problemów :)
                  A przy słonych paluszkach też może być słodko, owszem :)
              • kk345 Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 21:29
                Wiesz, chyba każdy średnio rozgarnięty człowiek łatwo zgadnie, że niepracująca studentka ma mniejsze możliwości finansowe, niż pracujący facet, niepotrzebnie dorabiasz do tego ideologię w stylu Mniszkówny- Ty z biednej rodziny, on panicz ze dworu:) Nie kombinuj za dużo, takie myślenie nie pomaga, łatwo przekombinować. Ciesz się, za masz fajnego, dobrze wychowanego faceta.
                • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 21:41
                  :) Uuuu, ale mi się dostało... :) Przyjmuję, trudno :) choć nic nie było o biednej rodzinie i paniczu ze dwora :)
                  Ale - jako ten odstraszający przykład - może coś wyższych lotów? Może "Lalka" Prusa, dobrze? :)
                  • kk345 Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 22:08
                    > :) Uuuu, ale mi się dostało... :) Przyjmuję, trudno :) choć nic nie było o bied
                    > nej rodzinie i paniczu ze dwora :)
                    No jak nie było, a to?:

                    > Ale wydaje mi się, że on też domyśla się, że u nas w domu jest bardzo ciężko, chociaż ja >nigdy o tym nie powiedziałam. On o sobie o takich sprawach też nie mówi mi wprost, a ja >przecież widzę, że żyje zupełnie inaczej, i nawet domyślam się, że wychował się w innych >warunkach.

                    Mniszkówna jak malowana, nie chce być inaczej;)
                    • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 11.03.12, 22:19
                      kk345 napisała:

                      > Mniszkówna jak malowana, nie chce być inaczej;)

                      Kurka, to może chociaż "Love story"? :) Też straszna chała, ale jako zarzut nie brzmi tak okropnie.
                      No ale tak czy inaczej - ja nie chcę jeszcze odchodzić z tego świata! - dlatego wolałabym jednak tę "Lalkę" :)
                      • kk345 Re: Sprawy finansowe - pytanie 12.03.12, 00:00
                        Ale Łęcka była okropnie głupia, a Stenia Rudecka tylko młoda i naiwna- to co wolisz?
                        • dzidzia.doc Re: Sprawy finansowe - pytanie 12.03.12, 20:19
                          Poddaję się... Dobrze więc, będę pracować nad stylem :) :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka