Dodaj do ulubionych

szacunek a uczucia

18.03.12, 22:01
czy jesli kobieta podkochuje sie nadal w swoim było-obecnym facecie tzn ze sie nie szanuje?
bo ja uwazam ze sie szanuję. A uczuc przecież sama z siebie nie zmienie?
mamy wspolny biznes i poprzez prawie codzienny kontakt nie moge sie od niego uwolnic i odkochac. a ze jestem finansowo zalezna od firmy to nie moge sobie zawiesic dzialalnosci i pojechac w p.i.z.d.u.
to miala byc firma rodzinna wiec zainwestowalismy w nia swoje oszczednosci, ktorych jeszcze nie odzyskalismy wiec splacic tez sie nie mozemy.
kurcze, nie da sie kilku lat tak odciac od uczuc... :/ tak mnie naszło dzisiaj...
wiem. watek doopozawracacz, ale ktos mi dzisiaj powiedzial ze podkochujac sie w byłym siebie nie szanuję, ale przeciez chcialabym sie odkochac i nie meczyc.
Obserwuj wątek
    • moonogamistka Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 22:51
      Fachowcy twierdza, ze leczenie sie z bylych zwiazkow trwa ok 2 lat. jesli masz krotszy staz, jestes usprawiedliwiona:-)
      I radze - klin- klinem;-) Najlepsza metoda;-)
      • jan_hus_na_stosie Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 23:04
        moonogamistka napisała:

        > Fachowcy twierdza, ze leczenie sie z bylych zwiazkow trwa ok 2 lat.

        eee tam, tylko za pierwszym, drugim no czasem trzecim razem, potem wystarczy kilka miesięcy :)
        • moonogamistka Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 23:09
          A to masz racje:-) Skora grubieje:-)
      • male_pytanie Re: szacunek a uczucia 19.03.12, 07:28
        kiedy rozstalismy sie pierwszy raz tak z 3 lata temu to mialam pocieszyciela ktory sie napatoczył. Najbardziej przystojny facet jakiego widzialam, ale mimo swojej fantastycznosci ryczalam po nocach w poduszke bo wolalam lezec z ex przed tv niz byc na najfajniejszej randce z pocieszycielem.
        chyba ze mowisz o zakochaniu sie w kims innym. bardzo bym chciala :) ale nie wiem czy sie uda skoro cos sie tli jeszcze w sercu do exa :(
    • zamysleniee Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 23:20
      kto to było-obecny?
      to były, czy były który znowu stał się obecnym?
      • male_pytanie Re: szacunek a uczucia 19.03.12, 07:32
        zamysleniee napisała:

        > kto to było-obecny?
        > to były, czy były który znowu stał się obecnym?

        my sie czesto rozstawalismy i wracalismy ale tak na zasadzie wloskiego malzenstwa. rpzstalismy sie raz kilka lat temu ale potem w wielkiej ze tak powiem namietnosci wrocilismy do siebie. jakis rok temu popsuło sie na amen, ale ze pracujemy w jednej wspolnej firmie to tak bylo ze nie raz i nie dwa się pocieszalismy i nie moge sie od niego uwolnic mentalnie skoro raz na jakis czas lądowalismy w łozku. teraz od 5 miesiecy nic a nic, ale przywiazanie do niego jest ogromne :/
    • six_a Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 23:22
      a jaki to jest facet "było-obecny"?
      • six_a Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 23:23
        aaaaaha, były facet, obecny biznespartner.
        no to nie wiem, ja TNM
      • zamysleniee Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 23:24
        czyli nie tylko ja zielona w tek kwestii
    • zamysleniee Re: szacunek a uczucia 18.03.12, 23:27
      podobno leczenie z trefnego związku trwa tyle ile on trwał
      tzn. niby to dotyczy leczenia strony poszkodowanej
      • male_pytanie Re: szacunek a uczucia 19.03.12, 07:34
        zamysleniee napisała:

        > podobno leczenie z trefnego związku trwa tyle ile on trwał
        > tzn. niby to dotyczy leczenia strony poszkodowanej

        wez mnie nie strasz, bylismy razem ponad 4 lata! plus rok na dziwnych zasadach bycia-niebycia razem. jestem po 30 jak mam teraz 5 lat sie odkochiwac to ja dziekuje bardzo za taka przyjemnosc
        • light_in_august Re: szacunek a uczucia 19.03.12, 22:41
          Nie no, bez przesadyzmu, ale tak od pół roku do 2 lat to chyba trwa. U mnie zawsze bardzo długo - taka cecha osobnicza, bardzo męcząca zresztą ;)
          Z tym że po każdym rozstaniu potrzebna jest prawdziwa rozłąka, taki czas na całkowite odcięcie się, ochłonięcie, pogodzenie z sytuacja. A u Ciebie tego nie było/ nie ma, bo widujecie się ciągle i macie kontakt.... To tak jakby gojącą się ranę codziennie rozdrapywać. Niedobrze :/
          • male_pytanie Re: szacunek a uczucia 20.03.12, 11:32
            light_in_august napisała:

            > Nie no, bez przesadyzmu, ale tak od pół roku do 2 lat to chyba trwa. U mnie zaw
            > sze bardzo długo - taka cecha osobnicza, bardzo męcząca zresztą ;)
            > Z tym że po każdym rozstaniu potrzebna jest prawdziwa rozłąka, taki czas na cał
            > kowite odcięcie się, ochłonięcie, pogodzenie z sytuacja. A u Ciebie tego nie by
            > ło/ nie ma, bo widujecie się ciągle i macie kontakt.... To tak jakby gojącą się
            > ranę codziennie rozdrapywać. Niedobrze :/


            niedobrze, bo u mnie sie dalej cos tam tli. nie rozstalismy sie bo ktos kogo zdradzil, pobił, okradł czy cos. Powod niedorzeczny, chcociaz po przeanalizowaniu w ostatecznym rozrachunku "chleba by z tego nie było".
            Kontaktujemy sie codziennie wiec nie mam mozliwosci sie odciac, chociaz naprawde bym chciala. doszlam juz do momentu w ktorym rozumiem ze to koniec i to kochanie go mnie strasznie meczy.
            spotykam sie z facetami ale zawsze trzymam ich na taki dystans ze w koncu sami wymiekaja bo wiedza ze nic nie ugrają. chce sie zakochac, nawet tak na chwile zeby zlapac dystans, ale jakos mnie inni faceci nie kreca.
            firmy nie zostawie bo zainwestowalam w nia wszystkie swoje oszczednosci i czas i energie i strasznie sie ciesze ze ja mam.
            doopa zbita
            licze ze sie jednak zakocham w jakims innym facecie :)
            • kseniainc Re: szacunek a uczucia 20.03.12, 11:40
              A sama sobie tak trochę mozesz pobyć, czy musisz mieć faceta? Sama sobie gmatwasz życie, Twoje problemy wcale nie są tak trudne do rozwiązania, a podbijasz je do rangi prawie tragedii.
              • male_pytanie Re: szacunek a uczucia 20.03.12, 14:04
                kseniainc napisała:

                > A sama sobie tak trochę mozesz pobyć, czy musisz mieć faceta? Sama sobie gmatwa
                > sz życie, Twoje problemy wcale nie są tak trudne do rozwiązania, a podbijasz je
                > do rangi prawie tragedii.

                a bo wiesz...ja sie chce odkochac po prostu. a patrzac sie na niego codziennie i spedzajac fajnie czas (w sensie ze sie nie klocimy, tylko konstruktywnie razem prowadzimy firme, lubimy sie tak po prostu) trudno sama siebie przekonac ze nie jestesmy razem. Jestem teraz bez faceta wlasnie i dalej wzdycham za byłym. Do siebie nie wrocimy bo nie ma to przyszlosci, nawet jakbysmy sie zeszli to na chwile bo potem znowu zdrowy rozsadek kazalby nam nie tracic czasu. nie chce wyjasniac o co chodzi bo zbyt duzo znajomych tu zaglada.
                • kseniainc Re: szacunek a uczucia 20.03.12, 14:12
                  Ty chyba po prostu lubisz takie zagmatwane sytuacje;-p
                  Ja jestem konkretna..........
                  • male_pytanie Re: szacunek a uczucia 20.03.12, 16:39
                    kseniainc napisała:

                    > Ty chyba po prostu lubisz takie zagmatwane sytuacje;-p
                    > Ja jestem konkretna..........


                    niekoniecznie lubię :) zagmatwane sytuacje po prostu mnie szukaja i zawsze znajduja :D
    • senseiek Trzeba bylo nie rzucac faceta.. 20.03.12, 12:44
      Trzeba bylo nie rzucac faceta, to bys nie miala problemu..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka