Dodaj do ulubionych

do weekendowych tatusiów i nie tylko...

19.03.12, 12:22
Mam pytanie. Jestem w związku pół roku z mężczyzna. ma 9 letniego syna który przyjeżdża do niego w piątki i zostaje do niedzieli wieczorem, i czasem w tygodniu go odwiedza (Nie są razem z jego mamą od 5 lat). Mały kompletnie nie akceptuje sytuacji że jego tata kogoś ma. Na początku poznałam jego syna "przypadkiem" wychodząc z pracy akurat mój K. wracał z pracy z synem do domu więc zabrał mnie ze sobą. I tak było kilka razy. Dwa razy było tak że byłam u K. na obiedzie i syn również był w domu. Można powiedzieć że dosyć spokojny był ( oprócz tego ze w gierce w która graliśmy notorycznie mnie zabijał ;p ). Raz mój K. zabrał mnie z racy do siebie na kolacje i mały też był wtedy. I od tego momentu jest nie tak ciągle. Mały ciągle pokazuje fochy. Postanowiłam więc żeby na razie nie pokazywać się w domu jak on jest. Ale mija czas i nic się nie zmienia. Mały nie chce słyszeć ze tata ma kogoś ciągle pokazuje swoje nerwy i fochy jak tylko ojciec próbuje mu wytłumaczyć ze chce się z kimś widywać. Ja powoli też już mam dosyć tej sytuacji.Bo w związku z tym mało co się widuje ze swoim partnerem. Oboje pracujemy a ja do tego zmianową mam pracę więc nie zawsze mam wolne popołudnie. Są coraz cieplejsze dni więc chciałabym więcej czasu spędzać z partnerem. Dziecko mi w ogóle nie przeszkadza. Przeszkadza mi ta cała sytuacja konspiracji żeby syn nie dowiedział się że tata sie spotyka. i tu pytanie jak to dziecko ma się przyzwyczaić do tej sytuacji? moim zdaniem nie przyzwyczai się skoro nie ma ze mną żadnego kontaktu.dla mnie niema problemu z tym że mały ma fochy swoje rozumiem go ale ja również potrzebuje kontaktu z partnerem w końcu jesteśmy razem.Może być tak że dziecko nigdy mnie nie zaakceptuje i wtedy co? całe życie ma tak wyglądać?
Obserwuj wątek
    • varna771 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 12:27
      tak to jest ... juz na zawsze partner Twój bedzie związany nie tylko ze swoim synem, ale również z Jego matką. Eks przeważnie złośliwoscią nie grzeszą i o 2.00 w nocy dzwonia, że mały ma np. 39 gorączki, zeby szybko przyjechał a na miejscu okazuje sie, że to tylko stan podgorączkowy. Takie życie... Powodzenia :)
      • mozambique Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 15:05
        Eks przeważnie złośliwoscią nie grzeszą i o "

        raczej złośliwoscią grzeszą

        jesli już używamy języka polskiego
    • kseniainc Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 12:36
      Tak to jest jak dzieci rządzą rodzicami, a Ci z poczucia winy dają sobą manipulować.
    • light_in_august Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 13:41
      To już zadanie Twojego partnera, żeby właściwie poukładać to z jego synem. Rozmawiać, tłumaczyć, stawiać przed faktem dokonanym - w końcu to on jest rodzicem i to on stawia warunki. Dziecko wykorzystuje sytuację, manipuluje, chce ojca sobie podporządkować i pokazać, kto tu rządzi i to od twojego faceta zależy, czy pozowli sobie wejśc na głowę, czy unormalni tę sytuację. Oczywiście to nie znaczy, że masz uczestniczyć w każdym ich spotkaniu, ale tez nie może być tak, że ojciec ze strachu przed synkiem nie ma czasu dla Ciebie. To chore. Porozmawiaj z nim o tym koniecznie.
      Ty możesz być miła, zabawna, wspaniała i kochana, ale jeśli partner nie będzie chciał włączać Cię do ich wspołnego życia, to nie masz szans tego pokonać i siłą rzeczy zejdziesz na ostatni plan.
      • mojemieszkanie24 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 14:06
        ja bym nigdy takiej sytuacji nie zaakceptowała, dlatego nigdy nie związałabym się z facetem który ma dziecko. Zawsze będziesz tą drugą bo dziecko na 1 miejscu. Jak przyjdą na świat wasze dzieci to też zawsze wakacje będą dzielone, świeta tak samo. Jakby nie patrzec twój partner spędza bardzo dużo czasu ze swoim dzieckiem i chwała mu za to,że sie przejął ale moim zdaniem zaniedbał ciebie. Spędza co tydzień z nim 3 dni a gdzie czas dla ciebie ? rozumiem,ze to dziecko i zaraz wszyscy podniosą krzyk że namawiam cię do tego żebys separowała ojca od syna ale prawda jest taka,ze wiążac się z toba zdawal sobie sprawę,że nakłada to na niego obowiązek dbania o związek.

        Druga kwestia to taka,że poznałaś to dziecko przypadkiem. Moim zdaniem trzeba było zaplanować spotkanie. Co możesz zrobić oprócz rozstania to tyle,ze powinniście dziecko wziąć na rozmowę. On ma juz 9 lat więc to nie jest maluszek, on duzo rozumie. Jeszcze nie wiadomo co matka gada....
        • damajah mojemieszkanie24 20.03.12, 11:09
          ależ bzdury wypisujesz.
          Piszę to jako druga żona mojego męża posiadająca z nim 2 dzieci.
          W żadnym zdrowym związku dzieci nie są na pierwszym miejscu. Własne też nie. Bo nie ma miejsc. Jest żona i są dzieci, miejsc nie dodajemy.
          Wakacje nie były dzielone ani święta. Dziecko męża spędzało z nami i wakacje i święta (teraz jest dorosła więc ma zazwyczaj swoje plany już)

          To co robi partner autorki to klasyczne "wynagradzanie", poczucie winy zagłuszane uległością wobec dziecka - to się nie sprawdza, daje fatalne konsekwencje i w rezultacie najbardziej krzywdzi dziecko. Nie tędy droga.
    • ka-mi-la789 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 14:24
      Masz do wyboru:

      1. zaakceptować życie jak w arabskiej rodzinie, w której pierwsza żona i jej miot zawsze będą mieć przed tobą pierwszeństwo (nieuniknione, kiedy się decydujesz na tatuśka),
      2. dać sobie spokój i poszukać facia nieobciążonego (zalecane, jeżeli nie chcesz tracić nerwów i cennego czasu na coś, co w końcu i tak diabli wezmą).
      • kseniainc Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 14:27
        Toć to nóż się w kieszeni otwiera. Nie rozumiem jak dorosłym ludziom dziecko jest przeszkodą, czy BYŁA żona. Nie udaje się taki związek tylko osobom mało dojrzałym i niepoprawnym zazdrośnicom.
        • raduch Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 14:39
          Otóż to. Istotą problemu jest to, że weekendowy tatuś pogubił proporcje, nie widzi jak spełnia zachcianki 9latka i pozwala sobą manipulować. To tym facetem należałoby potrząsnąć, niech się obudzi i przestanie dzieciaka chować na manipulatora i samoluba. Dla dobra... hmm, wszystkich?
          • paco_lopez Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 15:14
            kto w tym w układzie jest szczery ??? przecież chodzi o seks. stary nie wytłumaczy dziwięciolatkowi, że nie ma jak przez niego spuścić z kija, bo dziewięciolatek nie ma pojęcia o tym czego nie widać.
        • ka-mi-la789 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 14:44
          Tak to sobie tłumacz.
      • damajah Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 11:10
        > 1. zaakceptować życie jak w arabskiej rodzinie, w której pierwsza żona i jej mi
        > ot zawsze będą mieć przed tobą pierwszeństwo (nieuniknione, kiedy się decydujes
        > z na tatuśka),

        następna mądra...matko :/
        mam nadzieję że autorka wątku nie weźmie sobie do serca tych tekstów.
        • ka-mi-la789 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 12:36
          Owszem, jestem mądra i dzięki temu unikam problemów takich jak ten, od których wątek się zaczął.
      • berta-death Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 14:02
        Ta arabska rodzina wyjdzie tylko wtedy, kiedy do rozwodu doszło tylko na poziomie formalnym, a mentalnie para nadal jest małżeństwem. Czyli eksżona nadal uważa, że należą się jej przywileje związane z posiadaniem męża i w związku z tym ma prawo żądać od niego pomocy w różnych sprawach, nawet błahych a eksmąż czuje się w obowiązku być na każde zawołanie. I coś mi się wydaje, że taka sytuacja jest powszechniejsza, niż można by było przypuszczać. Skoro nawet w programie Mała Czarna, Dowbor i Lengren wypowiadały się w tym tonie z punktu widzenia pierwszych żon i nie widziały nic niewłaściwego w tym, że eks dzwoni o dowolnej porze do eksa, żeby ten przyjechał bo się jej samochód na środku skrzyżowania zepsuł i nie ma jej kto do domu odwieźć. Tak jakby nie było taksówek i pomocy drogowej, w końcu na biedne nie trafiło. Przyznawały, że nowej żonie może się to nie podobać, bo nie wszystkie są w stanie pojąć, że zawsze będą tą drugą i mąż nadal ma pewne zobowiązania wobec poprzedniej rodziny ale w takiej sytuacji eks nie powinien być zbyt szczery i opowiadać o spotkaniach czy rozmowach z byłymi. Czyli nic złego nie widziały w tym, że mąż ma wspólne sekrety z byłą żoną, przed aktualną. Przecież to jakaś patologia.

        Ja bym się też nie ładowała w taki związek. Za dużo znam kobiet, które się władowały i naprawdę twardej dupy to od nich wymagało. Nie mówiąc o finansowych zgrzytach jakie się pojawiały.
        Jak już to tylko w sytuacji, kiedy od rozwodu minęło kilka lat i eksowie nie utrzymują ze sobą kontaktów i nawet nie wiedzą co u kogo słychać, bądź eksowa ma nowego męża. W przypadku dzieciatych dobrze jakby oprócz nowego męża miała też nowe dzieci.
        • ka-mi-la789 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 14:50
          berta-death napisała:

          > Ta arabska rodzina wyjdzie tylko wtedy, kiedy do rozwodu doszło tylko na poziom
          > ie formalnym, a mentalnie para nadal jest małżeństwem.

          To częsty przypadek, bo tatusiek tańcem na dwóch łapkach wokół byłej-niebyłej żony zagłusza wyrzuty sumienia, poza tym często boi się zemsty w postaci odcięcia od dziecka.
      • akle2 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 16:46
        Nieobciążonych facetów to musiałaby zacząć szukać sobie w liceum. Po trzydziestce zwykle rodzinę się już ma i zostaje drugi obieg.
        Ja się skłaniam ku opiniom, że to ojciec dziecka - jeśli myśli o autorce poważnie - powinien wziać syna na męską rozmowę i przedstawić mu kobietę, z którą zamierza założyć nową rodzinę. Czy założy - nie wiadomo, ale przecież nikt z góry nie zakłada, że będzie źle. Dziwne mi się wydaie i mocno podejrzane, że nie zrobił tego do tej pory. Chyba że rola panienki do bzykania, jak nazwała ją Berta, obojgu odpowiada.
    • paco_lopez Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 14:33
      ambaras w krócie :kurde balans jak tu się pobzykac z tym partnerem. wiosna idzie a dzieciak tylko przeszkadza.
    • urko70 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 15:04
      Różni są ludzie, różni ludzie mają różne doświadczenia ale "najfajniesze" jest jak rady dają ci którzy doświadczenia w danej kwestii w ogóle nie mają. :)

      A odnośnie meritum to kilka uwag:
      - odczuwam pewną sztuczność w tym jak to opisujesz
      - trochę ciężko mi uwierzyć, że 9letnie dziecko nie będące z ojcem od pięciu lat czyli NIEMAL całe swoje świadome życie tak intensywnie zaznacza swój teren (ojca)
      - szukaj, szukaj sposobu na zakolegowanie się, zaprzyjaźnienie się z dzieckiem na pozyskanie jego przychylności, na upewnieniu małego, że Ty go nie zabierasz, że to zupełnie inna płaszczyzna.
      - może to kwestia porozmawiania z mamą dziecka, jej też powinno zależeć na dobrym ułożeniu relacji między Wami wszystkimi.
      • wersja_robocza Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 22:41
        urko70 napisał:

        > - trochę ciężko mi uwierzyć, że 9letnie dziecko nie będące z ojcem od pięciu l
        > at czyli NIEMAL całe swoje świadome życie tak intensywnie zaznacza swój teren (
        > ojca)

        No właśnie, dziecko nie mieszka z ojcem i odczuwa jego brak. Ma zaburzone poczucie bezpieczeństwa, nie czuje się pewnie, stad takie zachowanie i stąd tak dramatyczna walka o względy ojca. Widzi obcą osobę, które jest niejako konkurencją w dostaniu czasu i uwagi ojca.

        > - szukaj, szukaj sposobu na zakolegowanie się, zaprzyjaźnienie się z dzieckiem
        > na pozyskanie jego przychylności, na upewnieniu małego, że Ty go nie zabierasz
        > , że to zupełnie inna płaszczyzna.

        To tak, ale to ojciec musi przygotować grunt dla nowej osoby w swoim życiu. To on musi wyznaczyć pewne granice, ustalić dopuszczalne zachowania. 9-latek to jeszcze dziecko, ale dziecko, z którym da się rozmawiać. To zadanie dla ojca.
        Cała sytuacja będzie wymagała od wszystkich masy cierpliwości i wyrozumiałości.

        > - może to kwestia porozmawiania z mamą dziecka, jej też powinno zależeć na dob
        > rym ułożeniu relacji między Wami wszystkimi.

        Wszystkim dorosłym powinno o to chodzić. Ale rozmowa z eks powinna należeć do ojca chłopca a nie jego kobiety.
        • urko70 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 09:05
          wersja_robocza napisała:

          > urko70 napisał:
          >
          > > - trochę ciężko mi uwierzyć, że 9letnie dziecko nie będące z ojcem od pi
          > ęciu l
          > > at czyli NIEMAL całe swoje świadome życie tak intensywnie zaznacza swój t
          > eren (
          > > ojca)
          >
          > No właśnie, dziecko nie mieszka z ojcem i odczuwa jego brak.

          No właśnie ja mam tu pewne obawy co do prawdziwości tej opowieści.


          > > - szukaj, szukaj sposobu na zakolegowanie się, zaprzyjaźnienie się z dzi
          > eckiem
          > > na pozyskanie jego przychylności, na upewnieniu małego, że Ty go nie zab
          > ierasz
          > > , że to zupełnie inna płaszczyzna.
          >
          > To tak, ale to ojciec musi przygotować grunt dla nowej osoby w swoim życiu. To
          > on musi wyznaczyć pewne granice, ustalić dopuszczalne zachowania. 9-latek to je
          > szcze dziecko, ale dziecko, z którym da się rozmawiać. To zadanie dla ojca.
          > Cała sytuacja będzie wymagała od wszystkich masy cierpliwości i wyrozumiałości

          Wskazałem, co może/powinna zrobić autorka, mam wrażenie że niby się zgadzasz pisząc "to tak" ale mimo, że mowa o "zadaniu" dla autorki piszesz o zadaniach dla ojca.

          Osobiście skłąniam się do tezy, że wszyscy dokoła dziecka muszą wykazać się pewnymi zachowaniami. Oczywiście można zostawić faceta samego z tym problemem na zasadzie "jak poukladasz to mnie zawolaj" ale to tylko dowód na słabość relacji z tym facetem.


          > > - może to kwestia porozmawiania z mamą dziecka, jej też powinno zależeć
          > na dob
          > > rym ułożeniu relacji między Wami wszystkimi.
          >
          > Wszystkim dorosłym powinno o to chodzić. Ale rozmowa z eks powinna należeć do o
          > jca chłopca a nie jego kobiety.

          Tak to napisałaś "ale rozmowa..." jakbym twierdził coś odwrotnego, a przecież to oczywiste, że rozmowa należy do ojca.
          • wersja_robocza Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 09:42
            Czyli z grubsza się zgadzamy, a ja sobie nieco nadinterpretowałam.;)
            • urko70 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 10:08
              wersja_robocza napisała:

              > Czyli z grubsza się zgadzamy, a ja sobie nieco nadinterpretowałam.;)

              Miło :).

              BTW ciekawym jak często nadinterpretacje wprowadzają więcej zamieszania niż faktycznie różne poglądy.
              • wersja_robocza Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 10:17
                W pierwszym przypadku łatwiej dojść do porozumienia. Drugi po prostu dzieli i tyle.;)
                • urko70 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 12:14
                  wersja_robocza napisała:

                  > W pierwszym przypadku łatwiej dojść do porozumienia. Drugi po prostu dzieli i t
                  > yle.;)

                  Rzecz w tym, że ludziom ciężko się przyznać do nadinterpretacji, i brną w inne niż przyrawdziwe zrozumienie słów adwersarza.
                  Tak czy siak lepiej dwa razy zapytać niż coś znadinterpretować :)
    • berta-death Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 19.03.12, 15:10
      Niedawno był identyczny wątek. Z którego wniosek wypłynął taki, że niby dlaczego syn ma akceptować jakieś kochanice tatusia, które mu rujnują te nieliczne momenty, w których może pobyć z ojcem? Niewykluczone, że i eks żona sobie nie życzy, żeby syn był uczestnikiem życia uczuciowo erotycznego swojego ojca. Zwłaszcza niestabilizowanego. Może mają zasadę, że panienki może sobie sprowadzać, tylko dziecka niech w to nie miesza.

      A ty jesteś tylko panienką do seks zabaw i okazjonalnych spotkań. Przecież nie jesteś oficjalną narzeczoną, nie planujecie ślubu, ani nie jesteś jego konkubiną ze stałego związku partnerskiego, z którą się żyje jak z żoną i zamierza żyć po wsze czasy. To jako kogo ten facet ma cię przedstawić swojemu synowi i jako kogo ten syn ma cię akceptować? Niewykluczone, że przed tobą miał jakieś panny, lada moment ty mu się znudzisz i będzie miał kolejne. Na takie cuda to większość 9-latków nie jest emocjonalnie przygotowana.
      • marcinxxx_3 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 09:44
        No coz niestety widac, ze negatywne doswiadczenia z przeszlosci uszkadzaja mozg ludziom.

        1) eks zona moze sobie nie zyczyc. To nie jest jej sprawa, a jesli ma watpliwosci to moze sadownie wystapic jesli ma watpliwosci. Podobnie jak ojciec nie ma nic do powiedzenia w kwesti tego z kim zwiazala sie matka. Jesli sa ludzmi rozumnymi to biorac rozwod chyba zdawali sobie sprawe, ze i jedno i drugie nie bedzie chcialo byc zawsze same.

        2) "syn był uczestnikiem życia uczuciowo erotycznego swojego ojca". Tak bo na pewno jak zabieraja go na weekend to uprawiaja seks na jego oczach. Wg tego schematu kazda samotna matka ma prawo najwyzej poznac kogos i zapraszac na weekendy, kiedy dziecka nie ma w domu bo jej eks maz moze sobie nie zyczyc... Smieszne ustawienie faktow.

        3)A ty jesteś tylko panienką do seks zabaw i okazjonalnych spotkań. Przecież nie
        > jesteś oficjalną narzeczoną, nie planujecie ślubu, ani nie jesteś jego konkubin
        > ą ze stałego związku partnerskiego, z którą się żyje jak z żoną i zamierza żyć
        > po wsze czasy. To jako kogo ten facet ma cię przedstawić swojemu synowi i jako
        > kogo ten syn ma cię akceptować? Niewykluczone, że przed tobą miał jakieś panny,
        > lada moment ty mu się znudzisz i będzie miał kolejne. Na takie cuda to większo
        > ść 9-latków nie jest emocjonalnie przygotowana.

        No tak bo rozwiedziona osoba powinna byc juz pewna tej drugiej nowo poznanej i od razu przedstawic dziecku jako narzeczona/zone lub cos w tym stylu. Znudzi mu sie? A siedzisz w jego glowie?

        Cos mi sie wydaje, ze ty sie nie nadajesz ani na stala partnerke, ani na panienke do bzykania i z tego powodu sie frustrujesz.

        A do autorki watku.

        Sluchaj musisz przede wszystkim porozmawiac z Ojcem. To nie dziecko jest tutaj winne. Reaguje jak reaguje i nie ma co od niego oczekiwac jakis wznioslych przemyslen. Poszukaj w internecie jak takie relacje powinny wygladac. To ze spedza ze swoim synem duzo czasu to sie mu chwali. Dupka, ktory ma gdzies wlasne dzieci i placi alimenty z wielka bolescia albo w ogole to uwierz zdarzysz zawsze poznac. Pytanie jest czy nie mozecie wlasnie tego czasu spedzac razem. Stopniowo, a nie nagle wpadajac na caly weekend.

        Powodzenia
        • berta-death Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 13:40
          Chyba jest różnica pomiędzy stałą partnerką ojca, bądź matki, bo matek też to dotyczy, a przelotną seksznajomością? I niewykluczone, że w tej rodzinie panują takie zasady, że dopóki znajomość nie jest poważna i nie rokuje na stały związek, to nie miesza się do niej dziecka. Nie wszyscy są otwarci jak bohaterowie Californication. I czym innym jest dla dziecka nowa żona ojca, z którą sobie żyje na co dzień a czym innym kolejna panienka, którą od czasu do czasu przyprowadza sobie na noc a po kilku tygodniach albo nawet miesiącach wymienia na nowy model. W takim układzie nie ma powodów, żeby akurat w te dni sobie ją sprowadzał do domu, kiedy ma spotkanie z dzieckiem. Podobnie nie ma powodu, żeby zabierał taką osobę na wyjazdy weekendowe czy wakacyjne razem z dzieckiem.
          • marcinxxx_3 Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 14:03
            No spotykaja sie od pol roku. Skad wiesz ze to przelotna seksznajomosc?

            I niewykluczone, że w tej rodzinie panują
            > takie zasady, że dopóki znajomość nie jest poważna i nie rokuje na stały związe
            > k, to nie miesza się do niej dziecka.

            Niewykluczone... opierasz swoje zdanie na domyslach obrazajac kogos. Kreujesz swoimi domyslami obraz bzykajacego sie ojca i panienki na seks na oczach dziecka. Pisanie o mieszaniu dziecka do zycia erotycznego bo sie spotkali w 3 to juz w ogole nie ma za wiele wspolnego ze zdrowym rozsadkiem.
            • berta-death Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 14:19
              Jako kto się spotkali. Jako rozwiedziony ojciec, dziecko z poprzedniego związku i przyszła żona rozwodnika, czy może jako rozwiedziony ojciec, dziecko z poprzedniego związku i aktualna kochanka rozwodnika.

              Jako dorosła córka rozwiedzionych rodziców mogę powiedzieć, że nie miałabym ochoty na zapoznawanie się z kochankami mojego ojca. Co innego jak to jest kobieta, z którą zamierza spędzić resztę życia i dokonuje oficjalnej prezentacji i zapoznania stron a co innego jak to jest jakaś przejściowa kochanica. Dzisiaj ta jutro inna. A cóż mnie to może obchodzić. I mam prawo sobie nie życzyć, żeby łączył te dwie sfery swojego życia. Jak się ze mną spotyka na kawę, to tylko ze mną i niech nie przyprowadza ze sobą swoich panien. Podobnie jak sobie od czasu do czasu jakąś sprowadza na noc, to też wolałabym, żeby to nie było akurat w tym dniu kiedy ja się do niego wybieram z całonocną wizytą.
              • damajah Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 16:20
                a, to już rozumiem. Jesteś typem który uważa że rodzice to osobny gatunek - nie mają prawa do normalnego życia. Jak już ośmielą się z kimś spotykać to muszą to skrzętnie ukrywać. Czy ty również ukrywasz faceta jeśli pierścionka na palcu nie masz? Bo rodzice sobie nie życzą poznawać? Dalej niż czubek własnego noska nie potrafimy spojrzeć, co? I ty niby dorosła jesteś?
                • berta-death Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 16:55
                  Zależy co się uznaje za normalne życie. Jak się prowadzi tryb życia hippisa i ciągle ma w sypialni jakiegoś nowego partnera, to nawet kilkulatka to nie zdziwi bo od urodzenia przywyknięty do takich sytuacji. Natomiast jak się prowadzi nieco bardziej tradycyjny tryb życia, gdzie pewne rzeczy należą do sfery intymnej i są prywatną sprawą każdego członka rodziny, to oficjalne sprowadzanie sobie różnych osób do sypialni nie jest dobrze widziane. Może nawet być postrzegane jako szokujące.
                  W związku z tym nie widzę powodu do włączania członków swojej rodziny bądź znajomych, do swojego życia bądź co bądź intymnego. Oficjalnie zapoznać można kogoś w stosunku do kogo ma się jakieś poważne plany a nie przypadkową osobę, o której lada moment nikt nie będzie pamiętał.

                  I coś mi się widzi, że większość osób myśli podobnymi kategoriami. I te kobiety, bądź mężczyźni, którzy może nie tyle są ostentacyjnie ukrywani przed rodziną i znajomymi swoich nowopoznanych sympatii, co nie są im przedstawiani bądź zapraszani na jakieś wspólne spotkania, w rzeczywistości mają status przelotnych kochanków a nie kogoś z kim wiązałoby się jakieś dalekosiężne plany.
                  W związku z tym, podejrzewam, że autorka wątku najzwyczajniej w świecie jest dla swojego faceta tylko przelotną znajomością. Taką, żeby sobie pobzykać i gdzieś wyjść, do czasu aż na horyzoncie nie pojawi się ktoś lepszy, albo mu się nie znudzi.
    • damajah Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 11:15
      autorko wątku, jak czytam odpowiedzi to dochodzę do wniosku że naprawdę pokłady złośliwości i chęć dokopania są na tym forum wielkie.

      Prawda jest taka że Twój facet ma prawo sobie życie układać, z matką dziecka od dawna już nie jest związany. Tak, ojcem dziecka będzie zawsze i dobrze, ale nie wydaje mi żebyś miała z tym problem. Problem ma Twój facet - działa dosyć typowo i niestety po prostu źle. To on musi załatwić sprawę tak żebyś i ty czuła się dobrze i dziecko. Jedno nie wyklucza drugiego - to się da poukładać chociaż nie jest łatwe.
      Zajrzyj tu:
      forum.gazeta.pl/forum/f,14479,_macochy_.html
      myślę że dostaniesz normalne porady aczkolwiek porady najbardziej potrzebne są Twojemu facetowi.
    • facettt optymistyczne 3 warianty :) 20.03.12, 16:58
      1. Przyzwyczai sie - za rok, czy dwa...

      2 .Zmadrzeje - za lat piec...

      3. Dorosnie , pojdzie swoj droga i zacznie mu to wisiec - za lat dziesiec...

      Wybor nalezy do Ciebie :)))
      • straznikteksasu12 Re: optymistyczne 3 warianty :) 20.03.12, 17:17
        > 1. Przyzwyczai sie - za rok, czy dwa...

        Za rok dwa dzieciaczek stanie się nastolatkiem i przeboje z nim dopiero się zaczną.

        > 2 .Zmadrzeje - za lat piec...

        Dzieciaczek zmądrzeje w najlepszym razie koło osiemnastki, czyli to raczej będzie kolejne dziesięć lat problemów.

        > 3. Dorosnie , pojdzie swoj droga i zacznie mu to wisiec - za lat dziesiec...

        To po studiach czyli za jakieś 16 czy 17 lat.

        • berta-death Re: optymistyczne 3 warianty :) 20.03.12, 17:35
          A gdzie tam, za 2lata to chłopaka przestaną interesować spotkania z tatusiem, bo chyba żaden nastolatek nie wybierze weekendu z ojcem jak może mieć weekend z kolegami. Do taty będzie chadzał tylko po kieszonkowe. I zacznie mu być na rękę, że papa kogoś ma, bo nie będzie dzięki temu strzelał fochów, że syn nie chciał iść z nim do McDonalda ani pojechać na weekend na narty. Tacie też będzie wygodniej dać synowi kasę do ręki i mieć święty spokój. Do tego młodzian zapewne szybko załapie, że jak będzie udawał sympatię do papy i jego narzeczonych i stawał po ich stronie w ewentualnych konfliktach na linii mama tata, to będzie miał z tego tytułu więcej kasy i droższe prezenty.
          Relacje rozwiedzionego rodzica z dochodzącym dzieckiem z poprzedniego związku są zazwyczaj bardzo poprawne. Zgrzyty są pomiędzy przyrodnim rodzeństwem oraz żonami i dotyczą pieniędzy. Czyli kto komu daje za dużo a komu za mało. Komu się należy więcej a komu mniej. Zwłaszcza jak papa jest nadziany i jest o co walczyć.
          • straznikteksasu12 Re: optymistyczne 3 warianty :) 20.03.12, 21:33
            Mamy tu kolejną samotną mamusię która myśli że się uda.
            Wciskanie kitu że będzie lepiej to z twoje strony czyste kurestwo.
          • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 22.03.12, 11:55
            berta-death napisała:

            > A gdzie tam, za 2lata to chłopaka przestaną interesować spotkania z tatusiem,

            Masz bardzo smutne doświadczenia (zakłądam, że masz jakieś i w oparciu o nie piszesz a nie tylko bo mise tak wydaje), bywa i tak ale jest mnóstwo zdrowych relacji między rodzicami i dziećmi, nie wszystkie są takie jak piszesz.

            Tak matka jak i ojciec jest niesamowicie istotny dla prawidłowego rozwoju dziecka potem młodzieńca, to najpierw nauczanie, potem dawanie wzorca.
            • berta-death Re: optymistyczne 3 warianty :) 23.03.12, 21:30
              A żebyś wiedział, że z własnego doświadczenia piszę. Miałam takiego weekendowego ojca i wiem jak takie spotkania wyglądają oraz jaki dziecko ma stosunek do tych spotkań. Póki jest się małym tak do 6-7rż, to nawet jest to atrakcja. Ma się ojca przez kilka godzin na wyłączność i do pełnej dyspozycji, bo facet w tym czasie nie ma nic innego do roboty. Jak dodatkowo jest to człowiek, który ma jakąś inwencję w wymyślaniu zabaw to już w ogóle jest super ekstra.

              Ale wszystko do czasu. Dla dziecka w wieku szkolnym a potem dla nastolatka atrakcyjniejsi są rówieśnicy niż rodzice. I te nieliczne dni, kiedy nie trzeba chodzić do szkoły ani na zajęcia pozalekcyjne i nie trzeba odrabiać lekcji ani przygotowywać się do sprawdzianów, kiedy ma się czas dla siebie i można go przeznaczyć na rozrywkę to naprawdę taki młody człowiek woli spędzić z kolegami i koleżankami niż z ojcem.
              Ja nawet nie bardzo sobie wyobrażam co można cały dzień robić z takim ojcem. Dobrze jak się ma jeszcze jakieś wspólne hobby, np modelarstwo, granie na komputerze czy zbieranie znaczków. A jak się żywcem nie ma żadnych wspólnych pasji i zainteresowań? To jest siedzenie i na siłę szukanie jakiegoś zabijacza czasu. Bo nawet jakiś sport w stylu granie w piłkę czy jazda na rowerze jest atrakcyjniejszy w towarzystwie kumpli. Chyba, że tata ma duszę harcerza i wszystkie dzieciaki zabierze na wycieczkę rowerową, basen, ryby czy cokolwiek. Tylko, że to też do czasu, bo w pewnym wieku to kumple nie będą chciały się bawić w towarzystwie czyjegoś ojca.

              Dzieci mieszkające na co dzień z rodzicami też nie mają jakiś specjalnych terminów przeznaczonych na spotkania z rodzicami. Oni utrzymują z nimi kontakty niejako przy okazji innych zajęć, np odrabiania lekcji, transportu na jakieś zajęcia pozaszkolne, oglądania telewizji, jedzenia obiadu, czy zamienienia kilku zdań na temat plotek osiedlowych albo wiadomości telewizyjnych. I w związku z tym nikt nie musi się poświęcać, żeby znaleźć czas na podtrzymywanie więzi.
              • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 11:16
                Wiesz jak wyglądały Twoje spotkania, czy wiesz jak wyglądają spotkania innych dzieci w podobnych sytuacjach? Ograniczenie spotkania do kilku godzin w tygodniu to głupi pomysł, kwestia czyj to pomysł, ojca, czy matki?

                To naturalne, że z wiekiem coraz ważniejsi są rówieśnicy ale w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że rodzica może wtedy nie być, że chłopaka przestana interesować spotkania z ojcem, jedno jak i drugie powinno być obok dorastającego dziecka, młodzieńca.
                To nie tylko wspólne zajęcia, to głównie wspólne bycie ze sobą, dawanie wzorców zachowań, rozmowy.
                Ludzie którzy pozwalają aby ich dzieci dojrzewały w tylko towarzystwie rowieśników pozbawiają się wpływu na swoje dzieci, a potem mocno sie dziwią czemu to dziecko jest jakie jest przeciez pozwalałam mu na wszystko....
                • berta-death Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 11:54
                  Te przypadki o których słyszałam to miały podobnie jak ja. Weekendowe spotkanie z ojcem po kilka godzin. Czasem może jeszcze gdzieś na wakacje wyjeżdżali. To się bierze stąd, że nie można prowadzić dwóch żyć w jednym. I jak jedno z rodziców decyduje się na odejście z domu, to nie ma opcji, żeby codziennie w tym domu przebywało. A jak kogoś nie ma na co dzień, to i mu umykają pewne sprawy związane z wychowaniem potomstwa. Nie odrabiają wspólnie lekcji, nie oglądają razem wiadomości, które potem można skomentować, nie obgadują bieżących wyskoków sąsiadów ani nie rozmawiają o bieżących problemach w stylu co słychać w szkole. A jak przyjdzie ta sobota czy niedziela, to tych codziennych drobnostek z całego tygodnia to się nie pamięta.
                  Tak jak pisałam wcześniej, to całe wychowanie odbywa się niejako przy okazji a nie w specjalnie do tego przeznaczonych momentach. I tego przy okazji nie ma jak się razem nie mieszka.

                  A z czasem w miarę jak dziecko dorasta to nawet o te specjalnie wyznaczone spotkania trudno bo rodzic w pewnym wieku to już nie jest towarzystwo do spędzania wolnych chwil. Dni wolne od nauki to chce się jednak spędzić z rówieśnikami, ewentualnie na jakiś samodzielnych rozrywkach w stylu słuchanie muzyki, granie na komputerze, oglądanie filmów, czy czytanie książek bądź czasopism młodzieżowych.
                  • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 12:09
                    Moim zdaniem to się bierze z zupełnie czegoś innego, mianowicie niedojrzałości rodziców. Albo ojca, albo matki, albo obojga.
                    Jeśli ktoś ustala widzenia z dzieckiem na 3-5godzin w sobotę to już jest skazany na typ wizyt taki jak opiosałaś. A jaki to problem aby dziecko np. co drugi weekend od piatku popoludnia do pon rano bylo u drugiego rodzica? odpowiedź: żaden.

                    A co do reszty to oczywiście pełna zgoda i stąd m.in. powinno byc conajmnije tak jak napisałem powyżej a nie jakieś durnowate kilka godzin wybranego dnia.
                    • kseniainc Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 12:15
                      Nie potępiam wyznaczania nawet godzin.Nigdy nie wiadomo jakie układy w rodzinie panują, kto jak i na ile czasem dysponuje-oj jest wiele kwestii, które wpływają na widzenie się z dziećmi .
                      • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 12:29
                        kseniainc napisała:

                        > Nie potępiam wyznaczania nawet godzin.Nigdy nie wiadomo jakie układy w rodzinie
                        > panują, kto jak i na ile czasem dysponuje-oj jest wiele kwestii, które wpływaj
                        > ą na widzenie się z dziećmi .

                        Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź.
                        Te układy są ważniejsze niż sensowniejszy, niż w przypadku kilku godzin, kontakt dziecka z niemieszkającym razem rodzicem?
                        • kseniainc Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 12:35
                          Może nie ważniejszy, ale nie zawsze możliwy. Ludzie mają różne sytuacje życiowe, rózne prace i generalnie każda sprawa różni się od drugiej.
                          Bywa, ze rodzic widuje się z dzieckiem 2,3 razy do roku a kontakt jest wspaniały.
                          • berta-death Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 13:07
                            To wszystko też zależy od wcześniejszych relacji. Jak ojciec był tylko od zarabiania pieniędzy i oglądania telewizora, bądź w ogóle bywał tylko gościem w domu niczym się nie interesował, to nic dziwnego, ze po rozwodzie te relacje są takie same. Jak był zaangażowany to dalej będzie. W końcu są telefony, maile, gg, skype i co tam jeszcze. W związku z tym nawet jak kontakt face to face jest niemożliwy, to można znaleźć jakąś alternatywę.

                            Tylko, że ci ojcowie to rzadko kiedy są zainteresowani opiekowaniem się dziećmi, wolą to zwalić na żonę. I po rozwodzie jest im najzwyczajniej w świecie na rękę, że odbębnią pańszczyznę przez kilka godz raz w tygodniu i mają święty spokój w pozostałym czasie.
                            • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 13:33
                              Pisałem juz o tym wczęsniej, zalezy to tak od ojca jak i od matki, jakimi byli przed rozstaniem.
                              Oczywiście, że jesli przed rodzic w domu "bywał" to i po nie będzie zbyt chętny do częstrzych kontaktów. Ale to też nie zawwsze. Bywa i tak, że ojciec bywa ponieważ tak podzieli sobie obowiazki, on intensywnie pracuje, ona albo nie pracuje zawodowo albo ma malo obciążąjącą pracę tak aby mieć wiecej czasu dna dom.

                              Bywa i tak, że przez pierwsze lata życia dziecka ojciec był separowany od dziecka, nie darmo dziecko przechodziło pod opiekę ojca w wieku ok 7rż.

                              Oczywiście, że gg, skajpaj, maile czy sesemesy są lepsze niż nic, ale od tego wszystkiego lepszy jest w miare konrmalny, stały kontakt i to nie typu "kino, spacer i lody" a zwykłe choćby weekendowe mieszkanie.
                          • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 13:27
                            kseniainc napisała:

                            > Może nie ważniejszy, ale nie zawsze możliwy. Ludzie mają różne sytuacje życiowe
                            > , rózne prace i generalnie każda sprawa różni się od drugiej.
                            > Bywa, ze rodzic widuje się z dzieckiem 2,3 razy do roku a kontakt jest wspaniał
                            > y.

                            Nie rozumiem czemu tak usilnie podnosisz fakt że różni ludzie mają różne sytuacje. Ja nie twierdziłem, że każdy ma tak samo.

                            Wspaniały kontakt między dzieckiem a rodzicem widującymi się średnio co 120 dni?! Albo piszesz o nieistotnych dla ogólnej dyskusji wyjątkach albo to jakieś science fictions. Zgadzam się z bertą ze wychowywanie to tak jakby przy okazji, przez "obgadywanie" bieżących spraw, w jaki sposób może to robić kontaktując się co 120dni? Skype nie zapewni takiego kontaktu.
                            Rozwiń pls.
                            • kseniainc Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 13:43
                              Nie robię niczego usilnie;-) Tylko faktycznie różnie losy ludzi się toczą.A nie trzeba widzieć się często ale na siłę i bezsensownie spędzać czas.Można rzadziej ale miło, fantastycznie i z miłością. U mnie to zdało egzamin. Dziecko z ojcem widziało się co 3 miesiące, poza osobistym kontaktem są telefony, e-maile, gg, skype............Wspólne wakacje, ferie.......
                              • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 14:29
                                Ale nie chodzi o to żeby było miło (w kazdym razie nie o tym pisalismy), chodzi o to żeby miec dobry kontakt, a to dwie zupełnie inne kwestie. Dobrego kontakty nie zbuduje się incydentalnymi spotkaniami czy komunikatorami.
                    • berta-death Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 12:32
                      To był taki przykład z tymi kilkoma godzinami w sobotę czy niedzielę. Nawet jak to będzie cały weekend od piątku popołudniu do poniedziałku rano, to wyjdzie na to samo. Młody człowiek chce mieć cały weekend dla siebie i kolegów a nie dla ojca. Starsze dzieci nierozwiedzionych rodziców też weekendów nie spędzają z mamą i tatą. Nawet na rodzinne wakacje ciężko je namówić. Co można robić przez 3dni non stop z własnym ojcem? Chyba się kłócić tylko, albo każdy idzie w swoją stronę i zajmuje się swoimi sprawami.

                      Sensowniejszym rozwiązaniem byłoby spędzanie jednego tygodnia z jednym rodzicem a drugiego z drugim. Z tym, że takie życie piłeczki pingpongowej też może nieźle w kość dać.
                      • urko70 Re: optymistyczne 3 warianty :) 26.03.12, 13:20
                        Nie wyjdzie na to samo, im więcej tego spędzonego razem czasu tym lepiej, im spędzany w normalniejszych warunkach tym lepiej. Warunki typu poszli na lody, na spacer i do kina nie są normalnymi warunkami.

                        Tydzień na tydzień to zły pomysł, zły ponieważ dziecko nie ma ugruntowanego poczucia gdzie jest jego prawdziwy dom. Jest tak jak napisalas takim pingpongiem mieszkającym w ... powietrzu.

                        To nie chodzi o to zeby te ponad 48 bitych godzin siedzeć ze sobą, to chodzi o chocicążby przez ten weekend pobyć normalnie, tak samo rano po sniadaniu dziecko moze isc na podworko czy do miasta ze znajomymi (zaleznie od wieku) ale potem po poludniuy wraca i gada i rozmawia, a wieczorem przy kolacji czy przy tv jak kto woli tez pewna normalnośc.

                        Oczywiście, nigdy nie uzyska się pełnej norlanosci ale to co piszę jest daleko lepsze niż trzy godziny w sobotę.
      • dwadzie-sciadwa Re: optymistyczne 3 warianty :) 20.03.12, 22:12
        tafials nan ajgorszy okres:(((
        mi w tym iweku nie wisialo ze matka ma kogos, ale boalo jak cholera..
        po 10 letach (=19 zaczelo:(()
    • astrofan Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 20.03.12, 22:04
      od razu forumowe stadko wczuło się w rolę potencjalnej partnerki, o której interesy trzeba zadbać :)

      co w tym dziwnego, że syn jest ważniejszy niż jakaś "partnerka", nie będzie ta to będzie inna :)
      • mozambique Re: do weekendowych tatusiów i nie tylko... 22.03.12, 12:14
        to wogoel dziwne jest ostatnio i powszechen zeby PARTNEREM nazywac kazdego kto sie gdzies tam plącze w orbicie

        partenerem jest staly wieloletni konkubent i ojciec wspolnych dzieci
        partnerem jest narzeczony wspolnie mieszkajacy
        partnerem jest stały chłopak warcajacy na noc grzczeni do rodziców
        partnerem nagle jest weeekendowy kochaś
        partnerem jest facet o kilku miesicy za granica który gada raz na tydzien pzrzez skype (bo telefony za drogie)
        i w koncu parttenrem jest ktos kto kobiete ukrywa przed calym siwatem
        to raczej kochanek a nie partner w czymkolwiek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka