ka-mi-la789
28.04.12, 14:02
Jest sobie jedna Kryśka. Wieku średniego, urody też, za to energiczna (do przesady), zaradna, wyszczekana, zatrudniona na wysokim stanowisku, jak na polskie warunki bardzo zamożna. Naprawdę nie ma powodów do kompleksów (i nie jest to tylko moja opinia). Co nie nie zmienia faktu, że ma je w ilościach hurtowych, czego dowodzi to, że swoją wartość mierzy liczbą stających na jej widok fiutów (albo takich, co do których jej się wydaje, że stają). Rzuca się z pazurami na każde gacie w zasięgu wzroku, niezależnie od ich wieku i wyglądu; z zachwytem opowiada, jak merdali wokół niej ogonkami śmieciarze w egipskim hotelu (nie przyjmuje przy tym do wiadomości, że obiektem ich zainteresowania nie była ona, tylko jej portfel i paszport), byłam świadkiem, jak łasiła się do podstarzałego, łysego knypa ze szczotą pod nieforemnym nochalem, bo rzucił jej, że jest "niezwykła" (czy podobny tani komplement, na który powiatowe kasanowy łapią licealistki). Warto przy tym zauważyć, że jedynym facetem, na którego nie leci, jest jej własny mąż, dużo atrakcyjniejszy od tych, na których Kryśka leci. Czy ktoś mądry jest w stanie mi wytłumaczyć postępowanie tej kobiety? Dlaczego ktoś, kto osiągnął więcej niż 99,5% mieszkańców tej planety, ma tak koszmarnie niską samoocenę, że łapie wszystko, co nosi spodnie, i dostaje pie...a, jeżeli akurat żaden chłop w zasięgu wzroku nie ślini się na jej widok? Malkontentów z góry kontruję: owszem, to jest moja sprawa, bo regularnie się z tą kobietą stykam, i zamiast robić, co mamy do zrobienia, wysłuchuję jej jazgotliwych gorzkich żali na wyimaginowane wady wyglądu (które to wady nie przeszkadzają jej odpalać jedną faję od drugiej) i na facetów, którzy wolą młodsze i ładniejsze. Porady mile widziane (tłumaczenia, że wcale nie jest gruba, odbijają się od niej jak groch od ściany, a nie słuchać się jej po prostu nie da, bo głosik ma jak dworcowy megafon). Heeelp!