Gość: stolicznyj
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
01.03.05, 10:52
Jak donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita", prezes tzw. Kupieckich Domów
Towarowych (KDT), (czyli zbiorowska handlarzy tanimi ciuchami, okupującego
potężną halę targową na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej), Pan Dariusz
POŁEĆ, zgłosił GENIALNY pomysł.
Otóż, KDT miałyby sobie postawić kilkupoziomowe pudła, tzw. "domy towarowe",
wzdłuż ul. Marszałkowskiej między Al. Jerozolimskimi a Świętokrzyską. Rysunek
tych prymitywnych megapawilonów zamieszcza "Rzeczpospolita".
Ot, takie ogromne murowane skorupy, mieszczące w środku na kilku poziomach
setki stoisk w boksach z tanimi ciuchami z przemytu i podróbkami znanych
marek, "urozmaicone" stoiskami owocowo-warzywnymi i barkami z chińszczyzną,
zapiekankami i pseudo-hamburgerami. Megatandeciarstwo w stylu "nowoczesnego"
bazaru na ul. Polnej.
Znając łatwe uleganie Lecha Kaczyńskiego tzw. kupcom (on się bardzo troszczy
o populistyczne głosy dla siebie w nadchodzących wyborach na prezydenta RP),
można się obawiać, że pomysły pana Połcia władze miasta potraktują poważnie.
Mało tego. Jaka była pierwsza reakcja Kaczyńskiego na propozycje handlarzy z
KDT?
Otóż, Pan Prezydent stwierdził ni mniej ni więcej, że musi się najpierw
upewnić, czy... KDT zbuduje swoje megahale samodzielnie, aby broń Boże nie
brał w tym udziału żaden wspólnik z kapitałem zagranicznym !!!
No cóż... Wątpliwe, aby KDT samodzielnie wyłożyło te (ponoć) minimum 100 mln
potrzebne na samą budowę, plus wysoki rynkowy koszt terenu i inne koszty.
Jeśli Kaczyńskiemu zależy aby żaden partner z prawdziwą kasą nie brał w tym
udziału, to wyjście z sytuacji jest tylko jedno: dać panu Połciowi teren na
warunkach PREFERENCYJNYCH dla "Czysto Polskiego Kapitału". Kaczor pewnie
nabije sobie wtedy pare punktów jako "Popierający Polski Handel".
A jaki będzie konkretny efekt? W najlepszym wypadku: skończy się to tak, jak
się skończyła inwestycja w tzw. "Ursynowski Fortepian" na ul. Cynamonowej
(tam też Polscy Kupcy samodzielnie mieli postawić budynek handlowy,
oczywiście przeliczyli się z możliwościami, i stalowy szkielet budynku stoi
tam i rdzewieje od kilku lat). To by było w sumie pomyślne zakończenie, bo
wtedy zostałoby to siajstwo kiedyś rozebrane, a teren sprzedany poważnym
inwestorom.
Ale może być też tak, że Kaczyński z powodów politycznych zrobi wszystko, aby
to tandetne badziewie powstało wzdłuż Marszałkowskiej.
Właściwie to nawet miałoby ono "walor promocyjny" dla miasta: środek Warszawy
jako pośmiewisko Europy, z nowoczesnymi centrami handlowymi na obrzeżach, i
gigantyczną halą targową z boksami z tandeciarstwem - w samym centrum, na
najcenniejszym terenie. Istny ewenement, ale u nas wszystko jest możliwe.