verona9
12.05.12, 15:12
Wyjechalam za granice przez agencje zatrudnienia,trafilam na oszusta,ktory mi 8tys.zl nie wyplacilł.Wrocilam,znalazlam adwokata i zlozylam do Panstwowej Inspekcji Pracy skargę na ów agencje.Czekam na odpowiedz.W tym czasie znalazlam prace w wyuczonym zawodzie w kilka lat po studiach w Polsce ale warunki tragiczne tzn.bardzo lubie tą pracę,mam kilkuletnie doswiadczenie,atmosfera w pracy fajna ale...umowa zlecenie(innej umowy nie dostane no moze po roku pracy),7zl/h czyli powinnam dostac wyplate 1500zl(jestem miesiac na okresie probnym)pracuje po 9godzin codziennie plus w kazda sobote po 4godziny.Oprocz tego moj szef wymysli zeby rozleklamowac naszą nowo powstałą firmę mam rozdawac w godzinach pracy miedzy 13 a 15 ulotki(codziennie) i ja glupia to robię.Przychodze do domu to jestem tak zmęczona,ze zyc mi sie nie chce!Poza tym pracuje na stanowisku jako asystentka szefa/pomoc/recepcjonistka/sprzedawca w sklepie/wpisuje faktury/a na koniec dnia sprzatam cała firmę...-to wszystko robie przez caly dzien ja!!!...nie wiem co robic,zrezygnowac z pracy nie bardzo-dopiero zaczęłam i głupio powiedziec,ze rezygnuję.Postanowilam,ze dam na przeczekanie bo byc moze dojdzie do sprawy w sadzie z tą niemiecko-polską agencją zatrudnienia ale moj adwokat rozwleka to w czasie.Mial napisac skarge do Panstwoej Inspekcji Pracy pisał ją miesiąc!czasami mam dosc ale szkoda mi odpuscic ciezko zapracowane w hotelu w Niemczech tych 8tys.a znowu zanim dojdzie do rozprawy w sądzie to ciągnie sie to i ciągnie....jak to rozwiązac,doradzcie mi proszę,cięzko mi to wszystko ogarnąć...