klotylda25
12.05.12, 20:50
Heh, może to głupie ale prawie zawsze po seksie, od razu po, jak padnę to nie mogę, dosłownie nie mogę powstrzymać płynących z oczu łez. Lecą sobie ciurkiem, a nawet czasem drży mi broda jak dziecku a ja nie mam nad tym żadnej kontroli, próbuję zaciskać oczy i nic, nie mam siły tego powstrzymać...żenada normalnie. Pierwszy raz jak mój facet to zobaczył, od razu pytał czy zrobił coś źle itp ale jest przecież zupełnie odwrotnie;) Jest mi z nim cudownie i czuję że te łzy są z radości(?) i spełnienia po udanym zbliżeniu.
Zastanawia mnie jaka jest tego przyczyna. Może życie w ciągłym biegu, pośpiechu, stres związany z pracą a po orgazmie czuję się taka na maxa rozluźniona i szczęśliwa, i może stąd te łzy? Może tak organizm reaguje. Tylko, że na co dzień zupełnie nie przypominam mazgaja, nawet w trudnych sytuacjach nie uronię łzy, nie raz słyszałam, że jestem chłodna i rzeczowa, dzieci nie lubię i nie rozczulają mnie ich bezzębne gęby. Ma ktoś tak? I czy to w ogóle normalne czy jestem może jakaś niestabilna emocjonalnie i lepiej iść z tym do lekarza bo może być gorzej?