Dodaj do ulubionych

Pocieszcie mnie...

19.05.12, 17:33
Nic nie może wiecznie trwać...wiem...teraz przyszło mi zapłacić za te piękne chwile z Nim...Tylko dlaczego to tak cholernie boli, tak dusi od środka. A najgorsze jest to ,że nie mam komu się wypłakać w rękaw,nikt mnie pocieszy...bo przecież mężowi nie powiem, że kochanek mnie zawiódł i wymienił na inną.
Obserwuj wątek
    • good_morning Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:40
      kara ;P
      nie mam wspolczucia dla takich przyadkow
    • gaviota44 Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:40
      Tu tez cie nikt nie pocieszy.Skopia Ci doope jeszcze bardziej:D.
      Idz plakac gdzie indziej.
    • brms Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:41
      Stawiam 2:1, że w tym wątku będzie mniej niż 10 wpisów na temat.
      • funny_game Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:43
        No coś Ty!
        Ładna dziś pogoda dla zdradzających ;F
        • swiete.jeze Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:44
          A jeszcze cały wieczór przed nami, może się dziać.
          • funny_game Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:58
            I zmieniłaś temat na dzianiny!!!
            • brms Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 18:01
              :D
              Od razu było wiadomo, że z tego tematu trzeba będzie wykrzesać coś nowego.
              • funny_game Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 18:10
                I w tym momencie na forum wchodzi Joanna Horodyńska, cała w bieli...
        • brms Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:59
          A dla zdradzanych?
          Odpowiadają na pewno te, które mają kochanków.
          • funny_game Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 18:09
            Ja mam kapustę i ślinotok, a trza kulturalnie poczekać na następną gębę do wykarmienia, więc czuję się gorzej, niż gdybym miała kochanka i gdyby padał deszcz.
            Liczy się?
    • swiete.jeze Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:43
      > bo prze
      > cież mężowi nie powiem, że kochanek mnie zawiódł i wymienił na inną.

      Czemu nie? Chyba od tego jest, żeby cię wspierał w trudnych chwilach ;]
    • zamysleniee Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:44
      takie życie
      nie ten to inny, nie becz tylko szukaj nowego
    • kochanic.a.francuza Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:47
      Ale co przezylas to Twoje! Inne nie mialy kochanka i tych wszystkich uniesien. Dziekuj Bogu. Nie badz taka pazerna na kochanka do grobowej deski. Daj sie teraz innej nacieszyc.
      PS Taki dobry byl?
      • josef_to_ja Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 17:54
        A Ty też miałaś kiedyś kochanka?
    • killarney5 Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 18:01
      Co przeżyłaś, to twoje - pamiętaj, co dobre, a co złe odrzuć. Lepiej żyć intensywnie, nawet jeśli ceną jest ból, niż tylko trwać z dnia na dzień...
    • six_a Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 18:02
      alllle nudy
      • six_a Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 18:05
        a nie, sorry, zaczęło się bardzo niestandardowo :D

        forum.gazeta.pl/forum/w,45,128906856,128906856,Smutno_mi_.html
        • etele75 Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 18:41
          Jesli jestes mloda i fajnie wygladasz, to predko znajdziesz nowego kochanka.
          • six_a Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 20:41
            dzięęęęęęęęęęęęeki, bo już traciłam nadzieję.
            • soulshunter Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 20:42
              ale pozniej sixówna jak cie ten kochanek rzuci to przyjdziesz sie nam wyplakac taaaakkkkkk?
              • six_a Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 20:52
                oszywiście, poinformuję też o rozmiarach różnistych, swoich i nie tylko.
                • grassant Re: Pocieszcie mnie... 20.05.12, 10:33
                  uchyl rozmiarowego rąbka, moze kochanek szybciej nadarzy się :)
                  • six_a Re: Pocieszcie mnie... 20.05.12, 11:53
                    ja bym tam na sam rozmiar nie poleciała.
                    ale prosz: 24,0
                    ;)
    • georgia241 Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 19:05
      Jesteś niedobrą żoną. Nie doceniasz męża. Powiedz mu, bo na pewno zrozumie cię i pocieszy!
    • soulshunter Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 19:22
      przeciez mężu mozesz sie wyplakac w rekaw. Od tego go masz.
    • alpepe Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 21:00
      ponoć szerzy się nowy typ syfilisu, antybiotykooporny.
      Pocieszyłam?
    • lemon_kukis Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 21:10
      Oszukujesz siebie i meza. Wez sie na odwage i odejdz od niego . Bedziesz mogla spotykac sie z kim chcesz, ile chcesz i kiedy chcesz. Pewnie go i tak nie kochcasz jak szukasz innych wrazen, nie oklamuj jego i siebie. To trudna decyzja ale przynajmniej bedziesz szczera wobec meza i innych podopiecznych. Jesli twoja pochwa pragnie innychg wrazen niz daje ci maz to droga wola albo latwiej przeszkol ślubnego w swoje gierki i kazdy bedzie zadowolony. A kazde klamstwo wyjdzie na jaw, predzej czy pozniej.
      • m-kow Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 21:49
        No co Ty, jak odejdzie to już nie będzie miała na kogo patrzeć z wyższością, że jest taka cwana! Zresztą może "odeszednięty" kochanek wystawi ją koledze i wszystko jej wróci do normy...
    • samuela_vimes Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 21:52
      ciesz się, że tak skończyłaś bo nie było by co pocieszać.
      • samuela_vimes Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 21:53
        byłoby
    • facettt no znam ten bul... 19.05.12, 22:03
      gdy rzuca czlowieka kochanka i nikomu - nawet zonie - nie mozna sie wyzalic...
      przezylem to jusz ze 3 razy.
      cienzko jest, ale w koncu czlowiek jakos wychodzi z dolka.

      bondz mi siostra w cierpieniu.

    • sabrilla Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 22:05
      Wszystko mija nawet najdłuższa żmija. Czy inaczej: czas leczy rany itede.
      Kochankowie tak mają, że chcą sobie tylko pobzykać bo im się żona znudziła, kochanka znudziła i w ogóle. Masz zamiar płakać nad dupkiem żołędnym? A jak myślałaś, że skończy się skok w bok?
      • facettt bzdury... 19.05.12, 22:12
        sabrilla napisał:
        > Kochankowie tak mają, że chcą sobie tylko pobzykać bo im się żona znudziła, koc
        > hanka znudziła i w ogóle.

        Bzdury. W zyciu nie znudzila mi sie zadna kochanka.
        zadnej nie rzucilem - bo niby dlaczego rzucac kogos - za kogo sie nie odpowiada ?

        Wszystkie mnie rzucaly. bo zaczelo im sie nudzic - ze nie nudzi mi sie moja Slubna.
    • kyana Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 23:39
      hmmmm....kochanek/ka nie jest na zawsze - smutna prawda. Wcześniej czy później....nadchodzi koniec
    • kaban2007 Re: Pocieszcie mnie... 19.05.12, 23:57
      jak można cię pocieszyć,skoro zdradzasz........Ty s...........
      • roserot Re: Pocieszcie mnie... 20.05.12, 10:21
        Ja cię pocieszę, Aniu.
        Mąż, gdy się dowie o swym porożu, kopnie cię w dupsko i ten ból kopa zdeterminuje ból po twoim dupcyogierze.
        Problemem jednak jest czas, bo twój mąż może jeszcze jakiś czas nie wiedzieć jak pracowicie budowałaś mu poroże,więc musisz być cierpliwa, lub wziąć sprawę we własne ręce i uświadomić jelonka. Na pewno jelonek ulży ci w cierpieniu twej piczy, tu przestanie boleć, bo ból przesunie się w bliskie okolice, czyli na skopane poślady.
        Życzę jak najszybszej ulgi!
    • kora3 Pocieszam :) 20.05.12, 10:26
      Wrzuć na luz- przecież wiedzialaś, ze to tylko na chwilę. Było, minęło, rozejrzyj się za następnym, możesz zacząc o wypłąkania sie w rekaw, niektórzy faceci to lubią :)
      • stephanie.plum pocieszasz...? 20.05.12, 15:53
        od postawy pełnej zrozumienia, ba, współczucia nawet (bo RÓŻNIE W ŻYCIU BYWA, nie zawsze mamy siłę i chęć dotrzymywać danego słowa, nie zwsze czujemy, że to słowo ma wartość...)

        do beztroskiej zachęty: ROZEJRZYJ SIĘ ZA NASTĘPNYM, a więc: zdradzaj, kochana, zdradzaj na zdrowie, bo to takie fajne,

        droga jest, w każdym razie dla mnie, za daleka.
        • kora3 A ja nie wiem czy fajne :) 20.05.12, 16:40
          bo doswiadczenia nie ma, ale laska chyba chciała pocieszenia, a nie kazania :)
          A prawda jest taka, że tego goscia co ją wymienił na inną przeboleje, a meza raczej nie kocha i nadal zdradzać bedzie. I naprawde to, ze jako kolejna strzelę jej kazanie, jakie to niewłasciwe nie zmieni raczej tej postawy
          • stephanie.plum Re: A ja nie wiem czy fajne :) 20.05.12, 16:47
            ja żadnych kazań jej nie prawię,

            ale nie widzę też żadnego rozsądnego powodu, by mówić:
            "nie martw się, bez problemu będziesz mogła zdradzać dalej".

            a ponieważ rozsądnego powodu nie widzę, to milczę, wiesz?
            • kora3 Re: A ja nie wiem czy fajne :) 20.05.12, 16:53
              stephanie.plum napisała:

              >
              > ale nie widzę też żadnego rozsądnego powodu, by mówić:
              > "nie martw się, bez problemu będziesz mogła zdradzać dalej".


              no, ale przecież bedzie mogła :) dorosłą jest, wiec liczy się pewnie z tym, ze sprawa się moze wydać i pewnie ona najlepiej przewiduje co w tej sytuacji zrobi małzonek
              >
              > a ponieważ rozsądnego powodu nie widzę, to milczę, wiesz?

              A ja Ci jakoś zabraniam milczeć? Milcz sobie, ja uwazałam, że napisane ze przejdzie jest pocieszeniem. JAkby pisała to zdarzdana żona to też bym jej napisałą ze przejdzie, a zdradzajacy i tak bedzie dalej zdradzać, nawet jesli zarzeka sie teraz, ze nie
              • stephanie.plum Re: A ja nie wiem czy fajne :) 20.05.12, 16:57
                no, to dobry uczynek masz na dziś zaliczony.

                :~)
                • kora3 Re: A ja nie wiem czy fajne :) 20.05.12, 17:01
                  nie zbieram :)
    • fajnajozia Re: Pocieszcie mnie... 20.05.12, 10:51
      .bo przecież mężowi nie powiem, że kochanek mnie zawiódł i wymienił na inną.

      A czemu nie? Powiedz, może facet odetchnie z ulgą i się wyprowadzi. Test na hiv robiłaś?
      • kora3 Nie przesadzajmy Fajna Józiu 20.05.12, 10:55
        nie żebym była za zdradami, ale takie pryncypialne podejscie też mnie powala. Różnie w zyciu bywa, a my szczegółów nie znamy, wiec taka ocena "odtąd dotąd" nie jest chyba na miejscu. A propos testów na HIV. Wiesz, nie zawsze jest tak, ze taki kochanek to jakiś kolo poznany dwa dni wczesniej na imprezie, albo w necie. Skąd wiadomo poniekąd, że sypiali z sobą bez gumki? Przecież na logikę wpadka z kochankiem to raczej zły pomysł:)
        • fajnajozia Re: Nie przesadzajmy Fajna Józiu 20.05.12, 11:03
          Lekko mnie wkurz postawa; Pocieszcie mnie, bo kochanek rzucił, a mężowi powiedzieć nie mogę.
          Ode mnie tak było na otrzeźwienie:)
          • kora3 Re: Nie przesadzajmy Fajna Józiu 20.05.12, 11:11
            no, ale wiesz, nie wiemy jakie tam układy z tym mezem są. Rzadko, szczególnie u kobiet romans jest efektem tylko i wyłącznie chęci na odmianę w seksie. Czesto jest to pokłosie oddalenia sie od "legalnego" partnera, nie zawsze z winy zdradzającego. Nie chodzi mi o usprawiedliwianie zdrady teraz, a o fakty. JAsne, zawsze mozna rzec: to sie rozstań, rozwiedź i wtedy romansuj, ale bywa to nie takie proste.
            PS. Nie byłam nigdy kochanką, bo unikam kłopotów, wiec moje wypowiedzi nie płyną z samousprawiedliwiania (to tak w razie, gdyby ten "argument" miał padać:))
            • fajnajozia Re: Nie przesadzajmy Fajna Józiu 20.05.12, 11:24
              : to sie rozstań, rozwiedź i wtedy romansuj, ale bywa to nie tak
              > ie proste.

              Można też powiedzieć: Żyj jak chcesz, miewaj kochanków będąc mężatką i nie dziw się, że cię wymieniają na inną. Oraz krócej: Pieprz się ile chcesz i nie zawracaj dooopy:)
              Tak jak mówisz, wiele jest odcieni w życiu, ale zawsze dobrze jest brać odpowiedzialność za to, co się robi, za zdrady też (i konsekwencje tychże) Za sprawy naganne moralnie, które bierzemy na własny łeb, należy cierpieć w milczeniu i samotności, naprawdę nie ma się czym chwalić i jeszcze żebrać o pocieszenie. Wszyscy błądzimy, ale nie wszyscy wyciągamy wnioski i potrafimy zachować się z godnością, w stosunku do samych siebie i najbliższych.
              • kora3 Re: Nie przesadzajmy Fajna Józiu 20.05.12, 11:31
                ano tak Józiu (fajna poniekąd, naprawdę). Ale na tej samej zasadzie mozna powiedzieć: uwazasz, ze nie warta jest pocieszenia, to nie pocieszaj, ale po co się wypowiadać.
                Jasne, że wszystkich nas dotykają konsekwencje naszych i nie tylko naszych postepowań, ale czy naprawde tyle nas to uczy?:) Mowię o dowolnym postepowaniu w dowolnym temacie, niekoniecznie zdrady.
        • good_morning roznie w zyciu bywa? 20.05.12, 11:27
          ale decyzje chyba kazdy podejmuje sam?
          nie w sytuacji zagrozenia zycia, jak mniemam?
          • kora3 no róznie 20.05.12, 11:32
            a co do decyzji, jasne, masz rację. Tylko wiesz - kazdy z nas tu jak mniemam jest dorosły i kazdy w tym dorosłym życuy, głowę dam, podejmował takze złe decyzje
            • good_morning dobrze dobrze ale 20.05.12, 11:39
              nie generalizujemy na decyzje w kazdej dziedzinie zycia
              mowa jest o zdradzaniu meza
              • kora3 Re: dobrze dobrze ale 20.05.12, 11:48
                no, mowa jest :) i zaraz uwierze, ze tu same lelije pisza, co nigdy na chłopa poza mezem oczu nie podniosły:)
                Good - podkreślam, nie jestem za zdradami i sama nie praktykowałam, ale nie dlatego, ze jestem ślachetna lelija. Owszem, zakochałam sie kiedyś, bedać mezatką (jeszcze) w zonatym facecie.
                Moje małzeństwo było już wówczas w rozsypce i to typu równia pochyła :) tak- mogłam sie rozwieść, ale nie mogłam na tamten moment pozbyć się mojego eksmeza z mieszkania (mojego panieńskiego).
                Nic mnie z tym człowiekiem już nie łączyło, poza tym , ze był moim mezem na papierze. A tamten facet mnie rozumiał, wpaniale nam się gadało. I wierz mi, gdyby nie to, że nie chciałam kłopotów i nie chciałam rozbijać jego małzeństwa to nie wahałąbym się wcale ani przez chwilę:) Ale pan wolny nie był, a ja miałam dosc problemów z moim jeszcze mezem.
                Mineło pare lat, byłąm już w zwiazku z kims innym, bardzo dla mnie waznym i zostałam zdradzona. I jakkolwiek nie widziałąm dalej możliwosci być z tym kimś po zdradzie dostrzegałąm i dostrzegam elementy mojej winy w tym, że się od siebie oddaliliśmy (co wykorzystałą pewna pani przy aprobacie mego ekspartnera:)).
                Dlatego nie patrze tak jednoznacznie na temat "zdradziła meza" bez wiedzy o szczegółach :)
                • good_morning Re: dobrze dobrze ale 20.05.12, 13:16
                  mnie tam nie interesuje, kto lelija, a kto chwast ;)
                  wyrazam wlasny poglad na sprawe
                  hipokryzji w tej dziedzinie ani nie toleruje, ani nie stosuje (nie mowie, ze nie bywalo ciezko ;)), od innych oczekuje tego samego, co od siebie.
                  • kora3 Re: dobrze dobrze ale 20.05.12, 13:19
                    alez masz prawo do swego zdania, dokładnie tak samo, jak ja do swego :)
                    • good_morning Re: dobrze dobrze ale 20.05.12, 13:24
                      chcesz spring rollsa? wegetarianski ;)
                      wiesz,ze zdanie, ktore napisalas najbardziej zawsze wkurzalo pewna moja znajoma? (podejrzewam,ze wiele osob tak ma ;)). uwazala, ze strona w sporze ZAWSZE powinna wybrac ktoras z opinii (nie musze dodawac, ze powinna wybrac JEJ opinie ;))
                      • kora3 Re: dobrze dobrze ale 20.05.12, 13:31
                        Ale nie mnie odpowiadać za wrazenia Twej wqrzonej znajomej. Nie tylko nie uważam, ze w każdy sporze trzeba wybierać jakąs opinię, ale nawet nie uwazam, ze na kazdy temat trzeba mieć zaraz zdanie. Bez podtekstów - nie chodzi o ten temat w którym rozmawiamy, tylko ogólnie.
                        Osobiscie jestem zdania, że bez wiedzy o szczegółach trudno mi jednoznacznie ocenić sytuację i tego sie trzymam, takze w sytuacji gdy ocenie miałąby podlegać zdrada np
                        • kochanic.a.francuza Re: dobrze dobrze ale 20.05.12, 15:00
                          Madry czlowiek nigdy latwo ocenia, bo wie jak moze sie mylic.
                          Ta mysl jest podstawa slynnego "kto bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem". I nie wazne jakiego kalibru czy gatunku grzech.
                        • good_morning to byla tylko luzna uwaga na marginesie dyskusji 20.05.12, 17:24
                          a dopisywanie trzystu odcieni szarosci do czarno-bialego problemu 'zdrada' nic nie wnosi, poza proba usprawiedliwienia nieuczciwosci wobec osoby, ktora sie oszukuje emocjonalnie (partner, maz, zona - jak zwal, tak zwal).
                          typowe: robie zle, ale moze jakos uda mi sie wybielic.
                          • kora3 Ale Good, autorka wątku znikła i wcale się nie tłu 20.05.12, 17:42
                            maczy ze zdrady, wiec owo "robię źle, ale moze jakoś uda mi się wybielić" to do kogo/o kim ma być?:)
                            Pomijam już fakt, ze nie o ocenę swego postepowania prosiła, bo piszac jak jest, powinna się liczyć z konsekwencjami w postaci tej oceny. Ale ja jako osoba niezdradzajaca i zdradzona kiedyś tak sprawe widze, że po pierwsze kazanie jej postepowanie wobec meza nie zmieni, , a po drugie z doświaczenia i to osoby zdradzonej wiem, ze bywa niekoniecznie tak: zdradzany anioł (płeć dowolna) i zdradzający drań (płeć dowolna). Natomiast zgadzam sie, ze zdarda jest zawsze nieuczciwoscią i co do tego nie ma wątpliwosci.
    • anna_sla znaczy zmądrzał :D 20.05.12, 17:05
      szkoda, że Ty nie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka