Dodaj do ulubionych

mały samarytanin

26.05.12, 15:50
mój 8,5 letni syn był wczoraj na klasowej wycieczce. wszystkie dzieci dostały od rodziców pieniądze na drobne wydatki, na pamiątki i inne duperele.syn kupił sobie dwa drobiazgi a resztę pieniędzy DAŁ koledze. powiedział mi dziś o tym mimochodem. jakby to było coś zupełnie normalnego. na pytanie dlaczego powiedział, że nie chciało mu się tych pieniędzy nosić. w ogóle nie docierają do niego moje tłumaczenia, że pieniędzy się nie rozdaje. kolega bez pieniędzy nie przyjechał. miał ich dwa razy więcej, bo się chwalił.
czy Wasze dzieci albo Wy w dzieciństwie miewaliście takie 'gesty'?
nawiasem mówiąc syn zostawia w szkole to bluzkę, to polar, gubi pomoce szkolne, w autobusie zostawił plecak. nie ma poczucia straty. martwi mnie ten brak szacunku dla materialnej strony życia i to poczucie, że jak zgubiło się jedno, to rodzice kupią drugie.
Obserwuj wątek
    • leniwy_pierog Re: mały samarytanin 26.05.12, 15:56
      Ale dlaczego nie można pieniędzy rozdawać? W czym kupienie niepotrzebnych dupereli jest lepsze?
      • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:00
        w wykonaniu 8,5 letniego dziecka jest to dosyć dyskusyjne. co innego gdyby kupił sobie słodycze i chciał się nimi z kolegą podzielić.
        • leniwy_pierog Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:02
          Moim zdaniem to jest mało dyskusyjne. Nie była to kwota, jaką dostał z konkretnym przeznaczeniem (w rodzaju - na bilet, na obiady) tylko do swobodnego dysponowania na przyjemności. W takiej sytuacji uważam, że miał pełne prawo przypuszczać, że może te pieniądze spożytkować dowolnie, jak tylko chce.
          • lacido Re: mały samarytanin 27.05.12, 21:43
            dałabyś sąsiadowi kasę (wiedząc, że ma jej dwa razy tyle co Ty) ot tak sobie?
    • headvig Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:02
      może spróbuj "kieszonkowego". jak będzie musiał odkupić ze swojego kieszonkowego, to dwa razy pomyśli. może on jeszcze nie ma poczucia co to znaczy "mieć" swoje pieniądze i o nie dbać, a takie kieszonkowe mogło by go nauczyć.
      wiem, że są rzeczy, które musi mieć, bo przecież bez plecaka czy polaru do szkoły nie pójdzie, ale 8 latek to przecież druga czy trzecia klasa, tak? jak zgubi i nie będzie miał od razu czegoś, tylko będzie chodził "bez", a wszyscy w około "z" to też się zastanowi.
      • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:07
        juz raz skladal sie pol na pol z nami na kupno ochraniaczy, ktore zgubil. niczego go to nie nauczylo.
        • headvig Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:10
          to raz może za mało, albo trzeba żeby się nie składał, tylko płacił całość...
        • berta-death Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:16
          A może on najzwyczajniej w świecie nie wie jak trzeba pilnować swoich rzeczy, żeby ich nie zgubić. Bo to tylko pozornie jest oczywiste i pozornie oczywiste, że będzie wiedział o co chodzi jak mu powiesz, nie zgub kurtki, pilnuj ochraniaczy. Może trzeba usiąść z nim i opracować punkt po punkcie jakiś system, który ułatwi mu niezgubienie czegoś co ma pod opieką. Np na co konkretnie ma zwracać uwagę, co w jakiej kolejności robić, gdzie co trzymać, żeby o tym nie zapomnieć, itp.
          • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:27
            to fakt. trzeba mu wszystko punkt, po punkcie mówić, ale jak mu sie sprzeda dwie informacje jednocześnie, to na bank coś przeoczy.
            • kochanic.a.francuza Re: mały samarytanin 28.05.12, 13:11
              Ja wiem co to dziecko ma w glowie, bo sama potrafilam wrocic do domu bez tornistra i wcale mi jego brak nie przeszkadzal. Klucze, rekawiczki gumki do wlosow, gubilam tonami, mama tylko wzdychala, dala nowy kucz z nowym pokrowcem i dzwoneczkiem, zebym slyszala jak upuszcze i to tez zgubilam.
              Chodzi o to, ze takie dziecko ma zbyt bujna wyobraznie i juz bajtow w mozgu na pamiec o "nieistotnych blezerach" niewiele zostaje. Cala podstawowke chodzilam do szkoly z glowa w chmurach marzac o tym, zeby wrobelki przestaly sie mnie bac i ze mna chodzily do szkoly, siadaly mi na ramienieu. Potem marzylam, ze plastus ktorego ulepilam, ozuje w moim piorniku i tez zacznie pisac "Plastusiowy pamietnik". W piorniku byo podworko na ktorym Pan Olowek klocil sie z Pania Gumka Myszka, ze ta nie wyfroterowala dywanikow w przegrodkach itd, itp.
              Gdzie ja mialam miec glowe do rekawiczek?

              Nie mecz chlopaka, kupuj mu same taniochy, zeby Ci zal nie bylo jak straci. Wyleczy sie pod koniec gimnazjum.
    • berta-death Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:05
      Wyrośnie z tego. W tym wieku to zbyt skomplikowane pojąć, dlaczego dzielenie się cukierkami jest ok a pieniędzmi nie. Kup mu jakąś edukacyjną książeczkę w stylu mała książka o ekonomii czy coś w tym stylu, pełno tego na rynku, to może wcześniej wyrośnie. I taką o asertywności też, niewykluczone, że ten jego kolega to niezły cwaniak i naciąga innych na pieniądze i inne rzeczy.

      A co do roztrzepania, to chyba nic się z tym nie da zrobić. Można co najwyżej mniej rzeczy mu na głowę dawać, żeby nie miał za dużo do pilnowania. Taka uroda, może wyrośnie, może nie. A, że się nie przejmuje, to chyba lepiej niż miałby dostawać stanu przedzawałowego z powodu każdej zguby.
    • aroden Masz kandydata do pracy w Caritasie :) 26.05.12, 16:14
      Ale to chyba nie grzech miec Zlote Serce ? :)
      Ponadto w tym wieku to jeszcze wybaczalne.
      Z czasem i on sie zorientuje ile to fajnych rzeczy mozna miec za pieniadze.
      • koham.mihnika.copyright bo Caritas wiecej zbiera niz rozdaje? 26.05.12, 16:28

    • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:24
      to pocieszające, co piszecie. może rzeczywiście nie ma co prorokować na przyszłość.
    • dziewczyna_rzeznika To mi przypomniało podobną sytuację 26.05.12, 16:25
      Miałam wtedy może z 6-7 lat i taką różową skarbonkę, do której tata wrzucał mi pieniądze - najwięcej było monet pięciozłotowych. No i kiedyś niczego nie świadoma otworzyłam tę skarbonkę przy dzieciach sąsiadów - do dziś pamiętam jak mnie "obleźli". Siedziałam na schodach i trzymałam tę skarbonkę a dzieci pytały, czy mogę im dać "na loda" - totalnie nie miałam nic przeciwko. A że wszyscy byli ode mnie starsi, to wzięli sobie, ile chcieli i poszliśmy na te lody.
      Jak rodzice się dowiedzieli to....Dostałam straszny opier**l, że jestem naiwna i dałam się wykorzystać ( " Sami kupili sobie za twoje pieniądze najdroższe lody, a tobie najtańszego" - nie pamiętam, być może tak było, ale nie zauważyłabym, gdyby mi rodzice tego nie powiedzieli). Zapamiętałam to jako bardzo smutne zdarzenie, przepłakałam pół dnia wtedy. Po prostu niektóre dzieci w tym wieku nie mają jeszcze chyba świadomości wartości pieniądza/rzeczy materialnych. Pogadaj z młodym na spokojnie i nie przejmuj się, że to "brak szacunku" do zarobionych przez Ciebie pieniędzy. Z autopsji wiem, że nie wtedy chciałam źle:)
      • berta-death Re: To mi przypomniało podobną sytuację 26.05.12, 16:34
        W tego typu sytuacjach to najbardziej paranoiczne jest to, że rodzice dzieci, które w ten sposób wykorzystały inne, nie widzą w tym żadnego problemu. Jeszcze się cieszą z tego jakiego cwaniaka dobrze radzącego sobie w życiu wychowali. Jako rodzic to bardziej bym się martwiła tym, że moje dziecko wyłudza kasę od młodszych albo bardziej naiwnych od siebie, czym nierzadko wpędza je w domowe kłopoty, niż daje się wykorzystywać silniejszym i sprytniejszym.
      • chersona Re: To mi przypomniało podobną sytuację 26.05.12, 17:06
        to podobny typ. chce rozdawac kolegom zabawki na podworku i polemizuje z nami, ze wezmie swoje pieniadze ze skarbonki i sam im kupi, skoro nie pozwalamy dac mu jego. ale to nie naiwnosc, predzej szukanie akceptacji
        • kseniainc Re: To mi przypomniało podobną sytuację 26.05.12, 17:25
          myślę, ze z tego wyrośnie;-)Jedne dzieci są sknerusami i wszystko jest "moje" inne wręcz odwrotnie.Potem to jakoś się wyrównuje.
    • six_a Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:39
      jeśli pieniądze rozdaje, to znaczy, że dostał za dużo.
      jeśli nie podoba Ci się, na co wydaje/rozdaje, dawaj mniej lub w ogóle.
      najwyraźniej jeszcze nie dorósł. albo nie ma pędu do kupowania wszystkiego, co się nawinie pod oko, co też się zdarza.

      gubienie rzeczy jest raczej normalne w tym wieku. rzecz odkupiona powinna być w jakiś sposób "gorsza", żeby jednak odczuł stratę.

      i moooże trzeba mu pozwolić wybierać i zwracać uwagę na różne ceny. bo jeśli mu czegoś nie żal, to może dlatego, że tego sam nie wybrał, tylko dostał i niespecjalnie mu się podobało, więc się nie przywiązał jakoś tam. jest już w takim wieku, że i ciuchy może wybierać, i szkolne rzeczy. a nie że wszystko dostaje gotowe pod nos.

      o brak szacunku do materialnej strony życia to chyba ciut za wcześnie się martwić:)
      • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 16:59
        six_a napisała:

        > jeśli pieniądze rozdaje, to znaczy, że dostał za dużo.

        coś w tym jest. jak mu je dawaliśmy, to był zdziwiony. i lekko przestraszony pytał, czy koniecznie musi mieć pieniądze.

        ...albo nie ma pędu do kupowania wszystkiego, co się nawinie pod oko, co też się zdarza.

        rzeczywiście nie ma. w sklepie nigdy nie było awantur i naciągania, zeby mu coś kupić. może przechodzić szpalerem batoników, lizaków, gum, pistoletów, oglada je sobie, ale o nie nie prosi. jedyne życzenie to batonik od czasu do czasu, którego zresztą nigdy mu nie odmawiamy.

        rzecz odkupiona powinna być w
        > jakiś sposób "gorsza", żeby jednak odczuł stratę.


        zgadzam się. z ochraniaczami było odwrotnie, bo mężowi tak było szkoda dziecka, które zostawiło w autobusie plecak, że kupił mu ochraniacze wypasione.
        jest już w takim wi
        > eku, że i ciuchy może wybierać, i szkolne rzeczy.

        nad tym trzeba popracować, bo ciuchy i szkolne mu zwisają.
        • berta-death Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:08
          Przecież nie zostawił tych ochraniaczy specjalnie. Zdarzył mu się wypadek i tyle. Poza tym ochraniacze to raczej służą czemuś więcej niż lansowaniu się wśród kolegów. Nieco ryzykowne jest żałować dziecku na bezpieczeństwo. Nie ma on jakiegoś ADHD? Może dopóki nie nauczy się pilnowania swoich rzeczy, to nie powinien dostawać do samodzielnej opieki niczego wartościowego. Może gdzieś w głębi duszy sam zauważa, że coś jest nie tak, skoro nie chciał brać pieniędzy na wycieczkę. Zapewne już wie, że pieniądze to coś ważnego i tego zgubić się nie powinno.
        • six_a Re: mały samarytanin 26.05.12, 20:51
          ochraniacze czy rzeczy związane z bezpieczeństwem to prawda bez przesady z tą "gorszością":)
          ale typu: zgubione wypas flamastry we wszystkich kolorach tęczy sztuk 36, tera dostaje 12 i najtańsze, jakie mają w sklepie:)

          no widzisz, to po prostu jeszcze nie jest zainteresowany kasą i bardzo dopsz:)
    • moonogamistka Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:30
      Samarytanin, a RozrzutnJasnieliczacysiezgotowka, to dwa inne aspekty:-)
      Radze sprecyzowac:-)
      A najlepiej przegonic i dac mu zarobic wlasne pieniadze jakims wysilkiem:-)
      Wiedza- bezcenna:-)
      • kseniainc Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:33
        masz jakąś propozycję dla 8latka?Praca sezonowa odpada.Moze zbieranie butelek?;-p;-p;-p
        • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:47
          myślałam o myciu okien w naszym mieszkaniu, ale to też odpada ze wzgledu na wiek
          • moonogamistka Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:55
            Kolezanka nie ma dzieci? ;-)
            Chodzi o symboliczny wysilek- czyli- wyciagam naczynia za zmywary przez miesiac, sprzatam po kocie, odkurzam korytarz ...
            To naprawde maly wysilek- a liczy sie konsekwencja.
            A dziecko uczy sie, ze wloze wysilek- wtedy zyskuje.
            Mozna tez dzieci uczyc oszczedzania - dam Ci jakies pieniadze, jak uda Ci sie je nie wydac- podwoje Twoj zysk.
            Proste i zyciowe, a uczy wartosci pieniadza.
            • berta-death Re: mały samarytanin 26.05.12, 18:05
              To chyba nie jest najlepszy pomysł, żeby uczyć dziecko, że za wszystko należy się kasa. Potem nawet z łóżka nie wstanie jak się mu nie zapłaci. Pół biedy jak będą mieli z czego płacić, ale jak ich jakiś krach finansowy dopadnie, to katastrofa. W końcu domownicy to na ogół robią sobie darmowe przysługi a nie żyją jak współlokatorzy realizujący wymienne transakcje. Co innego jak będzie chodził sąsiadce te gary do zmywarki wkładać. Od obcych w takiej sytuacji można brać, a nawet należy, żeby im się w głowach nie poprzewracało.
              • moonogamistka Re: mały samarytanin 26.05.12, 19:46
                Czy ja pisze, ze za wszystko?
                Pisze, ze mozna nauczyc dziecko- wartosci pieniadza i trudnosci w jego zdobywaniu.
                Ja jako nastolatka zapierdzielalam w gospodarstwie rolniczym znajomych- i plewilam w szklarniach, czy wkladalam do sloikow przetwory w czasie wakacji. Gowniara bylam- ale zarobilam jakas tam kase i poczulam wartosc wysilku fizycznego. Przy okazji to- ze bardziej oplaca sie jednak wysilek umyslowy;-)
                Podoba mi to, gdy od dzieciakow sie wymaga. Dzieci wlascicieli firm - pracuja od podstaw.
                U nas sie chroni dzieci przed wysilkiem.
                Blad.
                • berta-death Re: mały samarytanin 26.05.12, 20:00
                  Ty mówisz o nastolatkach a to jest ośmiolatek. W tym wieku ma prawo nie znać wartości pieniądza i nie być w stanie zarządzać swoim budżetem. I nie dlatego, że nie nauczony, tylko mozg ma zbyt niedojrzały, żeby to ogarnąć. Nawet z tą pracą jest problem, bo może nie być w stanie jej prawidłowo wycenić i paść ofiarą oszusta. Tak jak pewien niepełnosprawny intelektualnie z mojego sąsiedztwa. Cieszył się, że jest już poważny i samodzielny, bo zarabia na swoje utrzymanie. A potem okazało się, że sąsiedzi wyzyskują go do mycia samochodów i wyprowadzania psów a płacili mu złotówkę od samochodu. Długo to nie trwało, bo rodzice zainterweniowali, ale tak czy owak ludzie są wredne. W związku z tym co się dziwić dzieciakom, że wykorzystują czyjąś dobroduszność, skoro dorośli robią to samo.
                  • moonogamistka Re: mały samarytanin 26.05.12, 20:18
                    Jako dorosly i pelnosprytny- tez mozesz byc wykorzystany finansowo.
                    A uczyc oszczedzania i wartosci pieniadza- mozna juz i 8 latka.
                    Im wczesniej- tym lepiej dla niego.
                    Kiedys w szkolach byly SKO i inne cuda. Kicha wiadomo- ale uczyly odkladania zlotowek.
                    Teraz tez mozna wytlumaczyc dziecku- co daje procent skladany.
                    Z drugiej strony- nasze spoleczenstwo nie potrafi oszczedzac, wiec skad wzor dla dzieciakow.
                    • aiczka Re: mały samarytanin 28.05.12, 11:20
                      > Kiedys w szkolach byly SKO i inne cuda. Kicha wiadomo- ale uczyly odkladania zl
                      > otowek.
                      Pod warunkiem, że nie były to czasy hiperinflacji :P
    • pomeraneta Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:45
      następnym razem na wycieczkę nie daj mu pieniędzy, tylko powiedz, żeby sobie wziął od kolegi któremu teraz pieniądze dał
      założę się , że tamten kolega mu pieniędzy nie da i syn następnym razem się zastanowi czy warto komuś rozdawać jeśli nie ma wzajemności
      • pomeraneta Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:50
        na marginesie, ja w dzieciństwie zawsze najpierw zadawalałam inne dzieci a siebie na końcu.
        do dziś pamiętam jak na przerwie pobiegłam kupić drożdżówki do sklepu (w czasach kiedy był to towar deficytowy), kloeżanka z klasy której się nie chciało iść do sklepu poprosiła mnie żebym jej też kupiła drożdżówkę. niestety zanim odstałam swoje w kolejce to drożdżówki wykupili i ja kupiłam ostatnią. co zrobiłam? wiadomo... oddałam leniwej koleżance której się nie chciało iść do sklepu a sama resztę dnia siedziałam w szkole głodna...
        to akurat mądre nie było i wynikało z mojego niskiego poczucia wartości własnej, radzice tak nauczyli że innym się nalezy bardziej niż mnie i do tej pory mam problem z upominaniem się o swoje prawa:-/
      • kseniainc Re: mały samarytanin 26.05.12, 17:56
        pomerameta pomysł pewnie skuteczny, ale chyba zbyt bezduszny jak na małolata;-)
        • berta-death Re: mały samarytanin 26.05.12, 18:01
          Gorzej, jak kolega okaże się równie miłosierny i da mu te pieniądze a potem do biednej Chersony przybiegnie z awanturą matka albo ojciec tego dzieciaka, wyzywając ją na pół osiedla od złodziei i żądając zwrotu kasy.
    • light_in_august Re: mały samarytanin 26.05.12, 18:19
      Może Twój syn ma problem z asertywnością? Może jeśli ktoś go prosi albo naciska, to nie umie się przeciwstawić? Taka "rozrzutność" może wynikać z pewnego rodzaju słabości, do której syn nie chce Ci się przyznać ze wstydu.
    • mumia_ramzesa Re: mały samarytanin 26.05.12, 18:53
      Samarytanin daje z dobroci serca a nie dlatego, ze nie zna wartosci rzeczy, ktora daje.
      • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 19:29
        samarytanin może nie, ale mały samarytanin tak ty zaschnięty mumiszonie.
    • fuks0 Re: mały samarytanin 26.05.12, 19:28
      A może nie samarytanin, tylko uległ stosownej sugestii silniejszego/ych (niekoniecznie fizycznie) kolegi/ów?

      > czy Wasze dzieci albo Wy w dzieciństwie miewaliście takie 'gesty'?

      Nie i takowych osób nie znałem. Było dzielenie się tym co się ma (np. jakimś napojem, chipsami itp.), ale nie oddawanie swojej (czy też raczej rodziców) kasy.

      Jeżeli rzeczywiście zostawia/gubi/oddaje rzeczy, to myślę, że możesz to prosto rozwiązać: zamiast utraconej rzeczy spraw mu znacznie taką o znacznie niższej jakości (tak żeby poczuł stratę), czy też przekładając na jeżyk dzieci: "fajności".
      • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 19:32
        fuks0 napisał:

        > A może nie samarytanin, tylko uległ stosownej sugestii silniejszego/ych (niekon
        > iecznie fizycznie) kolegi/ów?

        to na szczęście odpada.


        • fuks0 Re: mały samarytanin 26.05.12, 19:34
          Skąd wiesz? Obserwujesz go 24h/dobę?
          • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 19:48
            wśród 8-latków? myślisz, żeby naświetlić tę sprawę wychowawczyni?
            • fuks0 Re: mały samarytanin 26.05.12, 20:39
              > wśród 8-latków?

              Sądzę, że to bardziej prawdopodobne niż w przypadku 18-latków.

              >myślisz, żeby naświetlić tę sprawę wychowawczyni?

              Sądzę, że naświetlenie w niczym nie przeszkodzi, a może pomóc. Zalecałbym także dokładniejsze obserwowanie zachowania syna, przynajmniej przez pewien czas.
              • fuks0 Re: mały samarytanin 26.05.12, 20:45
                Doczytałem jeszcze to:

                >to podobny typ. chce rozdawac kolegom zabawki na podworku i polemizuje z nami, ze wezmie >swoje pieniadze ze skarbonki i sam im kupi, skoro nie pozwalamy dac mu jego. ale to nie >naiwnosc, predzej szukanie akceptacji

                Popracuj z nim nad jego poczuciem wartości.
          • chersona Re: mały samarytanin 26.05.12, 19:50
            wymuszanie haraczu przez starszych lub silniejszych przyszło do nas ze zgniłego zachodu. jak poczytać komiksy o Calvinie i Hobbesie lub pamiętniki Adriana Mola to znajdziemy tam podobne historie. pieprzeni anglosasi ;)
            • fuks0 Re: mały samarytanin 26.05.12, 20:49
              Nie miałem do czynienia ani z tymi komiksami, ani z pamiętnikami Mola :)
    • mumia_ramzesa Re: mały samarytanin 27.05.12, 13:10
      Zapewne jest to efekt opoznienia w rozwoju, o ktorym kiedys wspominalas.
    • lacido Re: mały samarytanin 27.05.12, 21:42
      postawy smarytańskiej tu nie widzę :) klepakami mu te kasę dałaś, że mu się nosić nie chciało? :)
      Co do reszty to u mnie jest podobnie, zagubione ubranie, kredki czy pieniądze nie powodują żadnego poczucia straty u mojego syna co mnie nieco niepokoi
      • mojemieszkanie24 Re: mały samarytanin 27.05.12, 21:57
        dawaj kieszonkowe. Zgubione rzeczy niech odkupuje za swoje. On ma prawie 9 lat- w tym wieku dzieci się znają na pieniądzach i znaja jego wartosć. Moje przedszkolaki ( 5 lat) wiedzą co ile kosztuje i że na to rodzice ciężko pracują, to tym bardziej wie to 9 letnie dziecko.
        • berta-death Re: mały samarytanin 27.05.12, 22:15
          To spore by to kieszonkowe musiało być, jakby z niego miał sobie kupić szkolną wyprawkę, kurtkę czy ochraniacze. I w przypadku osoby roztrzepanej, to dodatkowo ryzykowne jest powierzanie jej takich pieniędzy, bo z torbami rodzinę puści jak będzie regularnie gubić powierzane jej kwoty. ;D
    • wariataka_tanczy Re: mały samarytanin 28.05.12, 10:59
      To nie jest według mnie brak szacunku dla materialnej strony życia, to jest wolność od materialnej strony życia. Chciałabym być wolna właśnie w taki sposób, codziennie uczę się że rzeczy które mam, zdobywam, kupuję czy pragnę mieć nie są mi i tak dane na wieczność. A trzymanie sie kurczowo materialnej strony życia powoduje w mnie tylko lęk i frustrację bo przecież ,,jutro" jest niepewne, prace można stracić, dom, samochód...
      Materialna strona życia powoduję że zaczynam zazdrościć innym, zamiast cieszyc sie tym co mam...
      Mam nadzieję że nie uda sie rodzicom przerobić tego dzieciaka na kolejną egoistyczną osobę skupiona tylko na konsupcyjnym stylu życia i zaspakajanie potrzeb swojego płytkiego ego.
      • lacido Re: mały samarytanin 28.05.12, 21:21
        a to ci ideologia :)
    • wez_sie a moze 28.05.12, 12:44
      twoj dzieciak ci tak tylko mowi, a jest po prostu regularnie krojony z kasy i fantow przez silniejszych dzieciakow. zastanawialas sie nad tym?
      • lonely.stoner Re: a moze 28.05.12, 13:11
        wez_sie napisał:

        > twoj dzieciak ci tak tylko mowi, a jest po prostu regularnie krojony z kasy i f
        > antow przez silniejszych dzieciakow. zastanawialas sie nad tym?

        tez wlasnie o tym pomyslalam... niestety tak moze to wygladac, bo dosc dziwne ze 8latek gubi takie rzeczy jak plecak w autobusie, czy zostawia polar w szkole...
        • six_a Re: a moze 28.05.12, 13:15
          >czy zostawia polar w szkole...

          chyba dawno dzieckiem nie byłaś.
        • chersona Re: a moze 28.05.12, 14:01
          nie. nikt go nie kroi. plecak zostawil w autobusie wracajac z tata z karate.
          • berta-death Re: a moze 28.05.12, 14:50
            To trzeba było od razu tak pisać a nie na dziecko wszystko zwalać. Zapewne ma to po tacie. W końcu to pod jego opieką był i syn i plecak. I pod jego okiem plecak gdzieś się zapodział. Może sprawdźcie w biurze rzeczy znalezionych, na pewno przedsiębiorstwo komunikacyjne ma coś takiego, bo na pewno ciągle ludzie coś u nich gubią. Dobrze by było podpisywać też te jego rzeczy tak jak walizki, może się znajdzie jakiś uczciwy znalazca, który by oddał, jakby wiedział komu.
            I nie wiem czy jest sens kupowania mu jakiś drogich rzeczy, których szkoda jak zgubi. Drogimi to niech się bawi w domu albo pod twoją opieką (bo pod opieką męża to jak widać różnie może być) a w samodzielne użytkowanie niech ma takie, jakich nie będzie szkoda jak się zgubią. Skoro jemu nie zależy na popisywaniu się przed kolegami czymś z górnej półki, to tym bardziej nie ma sensu zawracać sobie głowy drogimi zakupami.
    • kochanic.a.francuza Re: mały samarytanin 28.05.12, 13:03
      To moj syn to jest ten "dostajacy". Co prawda nie pieniadze, ale karte do ijpoda dal mu kolega nowa. Jak byl mniejszy przynosil przybory pismiennicze: ten olowek od Jozka, tamta gumka od Franka. Wiem, ze nie kradl bo panie ostro w przedszkolu praly mozg w tym temacie i sie zlodziei bardziej boi niz mordercow. No i nie byo nigdy zastrzezen ze szkoy w temacie.
      A gubi pewnie i rozdaje drugie tyle.
      • chersona Re: mały samarytanin 28.05.12, 13:59
        a to i mojemu chlopakowi zdarzylo sie przyniesc gumeczke kolegi.

        pamietam, ze kiedy corka znajomej wrocila z zielonej szkoly, zapytalam te znajoma, ile rzeczy zgubila. a znajoma, z satysfakcja troche nie na miejscu, odpowiedziala mi: a wlasnie, ze jeszcze wiecej przywiozla, jedna pare skarpetek :). potem odbylo sie spotkanie rodzicow i pociech, na ktorym wspolnym wysilkiem, rzeczy wracaly do wlascicieli.
        • kochanic.a.francuza Re: mały samarytanin 28.05.12, 14:07
          Eee, u mnie "nieznajome" skarpetki zostaja na stanie, bo nie mam pojecia czyje to, nie bede pol szkoly obdzwaniac. Inni rodzice tez sie nie przejmuja, czasem zauwazam, ze tego czy tamtego brakuje, ale nie nadazam. Skarpetki i gumki traktuje jako rzeczy, ktore "sie gubia" i czesc.
          Ze zdziwieniem kiedys sluchalam jaka jedna mama drugiej mamie sie skarzyla kto komu kiedy i jak jaka gumke ukradl. Normalnie nie wiem w jakim kosmosie panie zyja, ale to nie moj kosmos.
          Moi rodzice tez mi gumek nie liczyli i dobrze, sa ciekawsze rzeczyw zyciu do robienia.
          • chersona Re: mały samarytanin 28.05.12, 14:19
            kochanic.a.francuza napisała:

            > Moi rodzice tez mi gumek nie liczyli i dobrze, sa ciekawsze rzeczyw zyciu do ro
            > bienia.

            no co Ty? nie wychowywalas sie za komuny? jeden komplet kredek wystarczyc ci musiał na cala podstawowkę. nie czytalaś przygód scyzoryka hanny ożogowskiej? jaka afera była, kiedy jeden dzieciak zakosił drugiemu długopis?
            • kochanic.a.francuza Re: mały samarytanin 28.05.12, 15:24
              Wychowywalam sie za komuny ale olowkow ci u nas dostatek by i nikt ich na sztuki nie liczyl.
              Nie mialam rodziny za granica a rodzice szychami zadnymi nie byli. Gorzej wspominam buty. Trzba bylo w meskich chodzic.
    • nikt_inny wina mamy... 28.05.12, 13:24
      następnym razem nie daj mu pieniędzy na wyjazd, albo niech sam "zarobi" taki mały nie jest powinien zrozumieć, że za posprzątanie pokoju, odkurzenie mieszkania dostanie 5 zł.
      Zgubi plecak - niech książki przez miesiąc nosi w reklamówce, zanim kupisz mu drugi. (powiedz, że nie ma pieniędzy w tym miesiącu dla niego na plecak, nawet jeśli są) nie musi mieć wszystkiego od razu co mu się spodoba - pozwól mu pomarzyć o zabawce, zanim mu ją kupisz.
      Inaczej nie będzie miał szacunku do pieniędzy.
      • chersona Re: wina mamy... 28.05.12, 14:02
        pomysl niezly, ale tacie bedzie szkoda dziecka.
        • po-trafie Re: wina mamy... 28.05.12, 15:20
          Najpierw jest szkoda, a pozniej takie dziecko czasem wyrasta na osobe nieco niezaradna i przywyknieta do 'dostawania'. Wiem ze to dalekoidace czarnowidztwo, ale sama bylam wychowywana w zupelnie innym rezimie finansowym - wyliczone kieszonkowe, z ktorym musiala sobie radzic, dokladnie wyliczone finanse na kolonie i wycieczki, zeby wrecz bylo troche mniej i zebym musiala podejmowac rozsadne 'decyzje' i uczyc sie jako takiego gospodarzenia.

          Nie wystarczalo na wszystko, czego chcialam - i to wlasnie bylo wychowawcze. Z czasem probowalam wynegocjowac z rodzicami dodatkowe okazje do dorobienia (poza normalnym obowiazkami moglam np umyc tacie samochod, czy faktycznie zrobic w domu cos duzego, za co dostawalam dodatkowe pieniadze). Jesli mialam zadbane podreczniki szkolne, to byly sprzedawane na kiermaszu i to tez byl moj 'zarobek'.

          Gubilam na potege - klucze, elementy garderoby; przypalalam garnki. I zawsze byly wyciagane konsekwencje, na moim, dzieciecym poziomie, ale byly. Czulam zawsze wage pieniadza.
    • 10iwonka10 Re: mały samarytanin 28.05.12, 15:09
      Przypuszczam ze syn nie bardzo chyba rozumie wartosc pieniedzy i to ze one nie rosna na drzewach ale wy na nie pracujecie, i jak piszesz
      >>>to poczucie, że jak zgubiło się jedno, to rodzice kupią drugie.>>>

      Jesli jest minimalista i nie lubi kupowac dupereli to mogl po powrocie dac ci reszte z powrotem.
      Wydaje mi sie ze istnieje ryzyko ze moze byc wykorzystywany przez (kolegow-cwaniaczkow).

      Mojego meza bratanica taka troche jest i wiem ze jakies 'kolezanki' zabieraly jej kieszonkowe mowiac no bo ty nie lubisz czekolady a my sobie kupimy....
    • astrofan Re: mały samarytanin 28.05.12, 21:43
      qrwa, ale bicia piany o prostą sprawę, :)

      wstrzymujesz dawanie kasy, jak będzie coś chciał odsyłasz do kolegi,

      nie wnikasz, nie analizujesz, samo się wyklaruje, chłopakowi też,


    • minasz piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syna???? 28.05.12, 23:28
      to niezbyt madrze hehe
      • chersona Re: piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syn 29.05.12, 08:24
        hehe
        • alpepe Re: piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syn 29.05.12, 16:59
          moja córka miała 6 czy 7 lat, jak postanowiliśmy, że co sobota dostanie 2 euro, ale w zamian ma posprzątać łazienkę (bez muszli). Czasem nie sprząta i kasy niet, czasem dokładamy jej do czegoś, ale generalnie rozdawnictwo się jej przestało zdarzać. Dawaj młodemu kieszonkowe za stałe obowiązki dodatkoww.
          • chersona Re: piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syn 29.05.12, 17:54
            alpepe napisała:
            Dawaj młodemu kieszonkowe za stałe obowiązki dodatkoww.

            :))). próbowaliśmy tego. odpowiada wtedy, że pieniądze szczęścia nie dają.
            • fuks0 Re: piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syn 29.05.12, 20:53
              Jak nie dają, to mu nie dawaj. Po jakimś czasie zapewne zmieni zdanie.
              • fuks0 Re: piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syn 29.05.12, 20:54
                A jak nie zmieni, to będziesz chociaż miała niższe wydatki na niego.
            • lacido Re: piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syn 29.05.12, 21:29
              to czeto dlaczego on tak źle życzy koledze i mu kasę dał? :)

              nie wiesz, że nie należy uszczęśliwiać na siłę, trzeba było bez grosza wypuścić :)
          • lacido Re: piszesz publicznie ze masz pierdołowatego syn 29.05.12, 20:48
            nie było tak, że chciała sprzatać 3 razy dziennie? :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka