princess_yo_yo
17.06.12, 16:29
z natury nie sprzatam, uwazam ze jest to wrecz najgorsze zajecie na jakie mozna tracic czas. nie zyje w hlewie ale sprzataniem, prasowaniem itd normalnie zajmuje sie pani ktora przychodzi raz na 3-4 tygodnie i dokladnie poleruje wszystko - mieszkam sama wiec taka czestotliwosc jest ok.
ale poniewaz pani pojechala na wakacje, a moj kolega ktory teraz zostal awansowany do pelnoetatowego 'odpowiedzialnego doroslego' spedzi u mnie jakis czas z powodu mojej czwartkowej procedury medycznej stwierdzilam ze musze posprzatac sama.
i co sie okazalo? przy segregacji kupy poczty, brudnych recznikow i szorowaniu kuchni i lazienki doznalam olsnienia na temat paru 'problemow' ktore mnie nurtowaly od jakiegos czasu czy to jesli chodzi o prace czy sprawy osobiste. olsnienia byly co prawda z gatunku dosc oczywistych ale do tej pory jakos mi umknely a zajecie sie prosta praca manualna wyzwolilo ukryty 'potencjal' :D polecam wszystkim sprzatanio-fobom!!