samuela_vimes
22.06.12, 19:01
zgłaszać się :-)
Im jestem starsza tym bardziej cenię i kocham życie. Kiedyś narzekałam, denerwowałam się, żaliłam i przejmowałam pierdołami. Teraz doszłam do wniosku, że są nieistotne, bo życie to szansa i trzeba czerpać je garściami i cieszyć się każdym jego dniem.
Pewne problemy są i będą i dopóki nie są na tyle poważne, żeby zagrażać życiu to można mieć je głębokim poważaniu.
Jestem na etapie, że cieszę się z pierdół np kupowania akcesoriów do kuchni, świeżo przeczytanej książki czy roześmianego dnia z pracy. Radość sprawia mi spacer, ćwierkające ptaszyska i słoneczko. W nocy ciesze się, że śpię. Rano cieszę się trochę mniej, ale powtarzam sobie, że ten dzień zależy tylko ode mnie i przeganiam zły humor.
Pozdrowienia dla wszystkich ponuraków, malkontentów i pesymistów.
I pytanie żeby mi wątku nie ściągnęli w pisdu, też kochacie żyć?