drechslerlatte
07.08.12, 16:54
Witam,
Chetnie poznam wasze zdanie na te sytuacje. Maz ma wieloletnia przyjaciolke. Niestety, o ile w przypadku innych, jego czy moich, przyjaciol, nie bylo problemu z akcpetacja naszego malzenstwa- o tyle z ta babka sprawa zaczyna byc absurdalna. Od razu wyjasnie, nie chodzi o zdrade, czy zazdrosc, chodzi o wkurzajacy mnie sposob funkcjonowania owej pani. Otoz kontaktuje sie ona z mezem (telefoniczne pogaduchy) wylacznie wtedy, kiedy wie, ze jestem w innym domu (mamy dom na wsi i mieszkanie "robocze" w miescie- stad dwa domy) i maz jest sam. Jak maz jest w miescie, to od razu "psiolka" ma ochote na spotkanie (oczywiscie pod warunkiem, ze ja jestem na wsi), jak jestesmy z mezem razem, to o spotkaniu mowy nie ma. Mam wrazenie ze babka na sile stwarza pozory jakichs tajnych schadzek, sama nie wiem. Wiem ze chlop mnie nie zdradza, z reszta nie raz oklamuje ja, ze jest sam i rozmawia w mojej obecnosci (on tez nie rozumie jej motywow do ukrywania sie za moimi plecami, ale nie chce konczyc wieloletniej znajomosci). Wiem, ze dlugie, wiec do pytania- czy jesli jestescie w zwiazku, wasi przyjaciele tez bawia sie w taka partyzantke? Bo to moj pierwszy taki przypadek i zaczyna mnie to wkur... denerwowac. A moze to jakas norma?