Dodaj do ulubionych

Patowa sytuacja a moze wymyslam

07.08.12, 16:54
Witam,
Chetnie poznam wasze zdanie na te sytuacje. Maz ma wieloletnia przyjaciolke. Niestety, o ile w przypadku innych, jego czy moich, przyjaciol, nie bylo problemu z akcpetacja naszego malzenstwa- o tyle z ta babka sprawa zaczyna byc absurdalna. Od razu wyjasnie, nie chodzi o zdrade, czy zazdrosc, chodzi o wkurzajacy mnie sposob funkcjonowania owej pani. Otoz kontaktuje sie ona z mezem (telefoniczne pogaduchy) wylacznie wtedy, kiedy wie, ze jestem w innym domu (mamy dom na wsi i mieszkanie "robocze" w miescie- stad dwa domy) i maz jest sam. Jak maz jest w miescie, to od razu "psiolka" ma ochote na spotkanie (oczywiscie pod warunkiem, ze ja jestem na wsi), jak jestesmy z mezem razem, to o spotkaniu mowy nie ma. Mam wrazenie ze babka na sile stwarza pozory jakichs tajnych schadzek, sama nie wiem. Wiem ze chlop mnie nie zdradza, z reszta nie raz oklamuje ja, ze jest sam i rozmawia w mojej obecnosci (on tez nie rozumie jej motywow do ukrywania sie za moimi plecami, ale nie chce konczyc wieloletniej znajomosci). Wiem, ze dlugie, wiec do pytania- czy jesli jestescie w zwiazku, wasi przyjaciele tez bawia sie w taka partyzantke? Bo to moj pierwszy taki przypadek i zaczyna mnie to wkur... denerwowac. A moze to jakas norma?
Obserwuj wątek
    • long.live.revolution Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:00
      Ona na niego leci.
      • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:09
        To wiem, maz tez. Ale znaja sie kupe lat i rozumiem go, ze nie chce jej drzwi pokazac. Ona sama uwaza, ze problemu nie ma (maz probowal z nia wyjasniac i jaj jej tez raz wygarnelam, jak mi sie ulalo). Teraz babka dostala bana na odwiedziny w domu/domach pod moja nieobecnosc (cierpliwosc moja sie konczy). Ale wkurza mnie to zachowawcze dzialanie i wojna podjazdowa, bo nawet nie wiem jak wyjsc z tej sytuacji, by na prawde bylo ok...
        • facettt czegos nie rozumiem ? 07.08.12, 18:11
          1. od kogo dostala bana na odwiedziny ?

          2. Nie mogla go dostac wtedy, gdy Ty jestes ?

          a gdy Cie nie ma - to co Cie to obchodzi ?

          • drechslerlatte Re: czegos nie rozumiem ? 07.08.12, 19:02
            ode mnie, jak mnie nie ma. Po sytuacji, jaka opisalam hrabiemu. Kiedy nagle okazalo sie, ze musze spacerowac z walizka pod domem. Bo pani I. jeszcze sie nie zebrala z naszego domu.
            • facettt vidzisz, Westerplatte 07.08.12, 19:50
              gdy Ci troche postawic pod sciana - to uscislasz.
            • my_favourite_axe Re: czegos nie rozumiem ? 07.08.12, 20:06
              drechslerlatte napisał(a):

              > ode mnie, jak mnie nie ma. Po sytuacji, jaka opisalam hrabiemu. Kiedy nagle oka
              > zalo sie, ze musze spacerowac z walizka pod domem. Bo pani I. jeszcze sie nie z
              > ebrala z naszego domu.

              bo mąż to dolna część pleców wołowych, a nie żadna tam pani I.
              cała para idzie u ciebie nie tam gdzie trzeba, dajesz się ustawić w sytuacji kwoki walczącej z inną o koguta.
            • kitek_maly Re: czegos nie rozumiem ? 08.08.12, 12:43
              Kiedy nagle oka
              > zalo sie, ze musze spacerowac z walizka pod domem. Bo pani I. jeszcze sie nie z
              > ebrala z naszego domu.

              Troll. :D
            • 5th_element Re: czegos nie rozumiem ? 08.08.12, 12:59
              drechslerlatte napisał(a):

              > ode mnie, jak mnie nie ma. Po sytuacji, jaka opisalam hrabiemu. Kiedy nagle oka
              > zalo sie, ze musze spacerowac z walizka pod domem. Bo pani I. jeszcze sie nie z
              > ebrala z naszego domu.

              poje...na jestes? co to ma byc? I dobrze Ci pisza ze masz zamiast meza tylna czesc plecow wołu. Albo on taki ciemny albo na nia leci po cichu.
    • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:14
      drechslerlatte napisał(a):

      > Maz ma wieloletnia przyjaciolke. Wiem ze chlop mnie nie zdradza

      z przyjaciółką to nie zdrada
      • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:19
        dobre. no nie bede tu udowadniac ze nie zdradza. Ja to wiem i wystarczy. Raczej prosilabym o ew. rady, jak wybrnac z tej sytuacji.
        • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:25
          drechslerlatte napisał(a):

          > dobre. no nie bede tu udowadniac ze nie zdradza. Ja to wiem i wystarczy. Raczej
          > prosilabym o ew. rady, jak wybrnac z tej sytuacji.

          ale jakie rady? jeśli ona na niego leci to twój mąż powinien zakończyć tę znajomość w trosce o wasz związek, jeśli jest taki kryształowy jak piszesz
          • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:44
            a w jakiej trosce? Ona go nie zgwalci. chyba... Do tanga trzeba dwojga. A jak on jednak zdecyduje sie mnie z nia (czy inna) zdradzic to wie, ze droga otwarta, drzwi tez...
            Oni znaja sie nascie lat. Gdyby chcial byc z nia, to by byl. Dla mnie to proste. A to, ze w przyjazniach damsko- meskich, zawsze znajdzie sie strona, co chce bardziej- nie jest tajemnica. Tak juz jest. Chodzi o morale partnera, nie przyjaciolki. Sama nie zdradzam, bylam zdradzana i w dzien kiedy dowiedzialam sie o tym stanie rzeczy, walizki eks byly pakowane. Nie toleruje zdrady. I nie boje sie rozwodu. Ale nie lubie kontroli i ograniczen w zwiazku, mimo doswiadczen, stawiam na zaufanie i lojalnosc. To tak dla wyjasnienia.
            • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:47
              drechslerlatte napisał(a):

              > To tak dla wyjasnienia.

              ja to rozumiem, jeśli masz pełne zaufanie do męża, to skąd ten post? niech się bawią na zdrowie
              • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:51
                bo nie lubie byc ignorowana. Prowokowana tez nie a tak jej zachowanie odbieram...
                • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:55
                  drechslerlatte napisał(a):

                  > bo nie lubie byc ignorowana. Prowokowana tez nie a tak jej zachowanie odbieram.

                  że co? wszyscy mają padać na kolana przed księżną? po przeglądnięciu twoich postów widzę, że jesteś osobą od której trzeba trzymać się z daleka, więc jak już pisałem, jeśli jesteś pewna męża to dlaczego ma się z nią nie spotykać pod twoją nieobecność? gdyby baba zabraniała mi spotykać się z długoletnimi przyjaciółmi pod pozorem ich nie lubienia to wystawiłbym jej graty za drzwi
                  • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:06
                    jej az mi paznokcie ze strachu zadrzaly. A gdzie ja napisalam, ze zabraniam mezowi sie z nia spotylac, bo nie lubie jej? Ze jej nie lubie powiedzialam samej zainteresowanej. Lubie miec jasne relacjie z ludzmi. Ona potwierdzila, ze za mna tez nie przepada. Postanowilysmy nad tym popracowac, poniewaz niechec byla a wlasciwie dobrze sie nie poznalysmy. Wiec bylo postanowienie, ok sprobujmy bez emocji, w cywilizowany sposob. No i zaczela sie dziecinada.
                    • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:10
                      drechslerlatte napisał(a):

                      > jej az mi paznokcie ze strachu zadrzaly. A gdzie ja napisalam, ze zabraniam mez
                      > owi sie z nia spotylac, bo nie lubie jej? Ze jej nie lubie powiedzialam samej z
                      > ainteresowanej. Lubie miec jasne relacjie z ludzmi. Ona potwierdzila, ze za mna
                      > tez nie przepada. Postanowilysmy nad tym popracowac, poniewaz niechec byla a w
                      > lasciwie dobrze sie nie poznalysmy. Wiec bylo postanowienie, ok sprobujmy bez e
                      > mocji, w cywilizowany sposob. No i zaczela sie dziecinada.

                      ale po co masz z nią wchodzić w relacje? to przyjaciółka twojego męża, a nie twoja i nikt nie powiedział, że przyjaciół wnosi się do wspólnego wiana (powiedziałbym że stanowią odrębną własność), nie dziwię się lasce, że cię unika, bo po co komu jakieś krzywe akcje z "spróbujmy bez emocji" i tak dalej - laska ewidentnie nie ma ochoty cię widywać i nie ma takiego obowiązku
                      • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:22
                        Oczywiscie, ze to przyjaciolka mojego meza, nie moja. Ale dopoki nie ucywilizujemy naszych kontaktow, bedzie kicha. Podam Ci przyklad. Ostatnio ona wpadla na pomysl odwiedzin meza na wsi (oczywiscie pod moja nieobecnosc). Sorry, ale to wspolny dom i nie zycze sobie gosci zakradajacych sie do domu, kiedy mnie nie ma. Nie ma takiej opcji. Ja tez nie przyjelabym w domu przyjaciol, ktorzy chca mnie odwiedzic ale nie widziec meza. Rozumiesz? Jesli jakos sie dogadamy (pod warunkiem ze dojdzie wreszcie do spotkania), to ok, niech wpada. Ale w takiej sytuacji zapomnij. I znow atmosfera zageszczona. A ja ta zla. Chcialbys by przyjaciel zony/przyjaciolka, wykorzystujac fakt twojej nieobecnosci chce odwiedzic zone? Niefajne uczucie nie? I o to mi chodzi. To jeden z przykladow. Kolejny to urodziny meza na ktore chcemy zaprosic wiecej ludzi. Jak myslisz, jaki bedziemy mialy kontakt z pania po roku jej ukrywania sie przede mna?
                        • facettt karabin maszynowy i na odstrzal. 07.08.12, 18:26
                          drechslerlatte napisał(a):

                          > Oczywiscie, ze to przyjaciolka mojego meza, nie moja. Ale dopoki nie ucywilizuj
                          > emy naszych kontaktow, bedzie kicha. Podam Ci przyklad. Ostatnio ona wpadla na
                          > pomysl odwiedzin meza na wsi (oczywiscie pod moja nieobecnosc). Sorry, ale to w
                          > spolny dom i nie zycze sobie gosci zakradajacych sie do domu, kiedy mnie nie ma
                          > . Nie ma takiej opcji.

                          Karabin maszynowy i na odstrzal.
                          Do domu na wsi, gdy jestem sam - zapraszam kogo zechce.
                          I tak pozostanie.
                          • drechslerlatte Re: karabin maszynowy i na odstrzal. 07.08.12, 18:30
                            ja tez pod warunkiem, ze maz o tym wie i nawet jak zdarzy mu sie wrocic wczesniej nie zaliczy karpia a gosc nie zacznie uciekac.
                            Odpowiadam granatem.
                        • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:31
                          drechslerlatte napisał(a):

                          > Chcialbys by przyjaci
                          > el zony/przyjaciolka, wykorzystujac fakt twojej nieobecnosci chce odwiedzic zon
                          > e?

                          no jeśli się nie lubimy to lepiej żeby wpadał/a jak mnie nie ma, bo po co mam oglądać nielubianą gębę we własnym domu

                          > Kolejny to ur
                          > odziny meza na ktore chcemy zaprosic wiecej ludzi. Jak myslisz, jaki bedziemy m
                          > ialy kontakt z pania po roku jej ukrywania sie przede mna?

                          nijaki, to urodziny męża, a nie twoje, więc może zaprosić kogo chce a twoim obowiązkiem jest zachowywać się przyzwoicie - więcej nie trzeba

                          na swoje urodziny możesz jej nie zapraszać :D
                          • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:47
                            ja tez nie musze jej codziennie ogladac. Nie o to mi chodzi. Ostatni raz podejme probe, ale chyba sie nie zrozumiemy. Czasami moj maz robi z nia wspolny projekt. Raz sie tak zdarzylo. Nie wiedzialam ze umowili sie u nas w chalupie na komputerowe dzierganie. Jechalam wtedy do tej chalupy i wyslalam mezowi sms, ze jestem w drodze. A on na to, czy moge 30 min. pozniej przyjsc bo z I. jeszcze koncza prace. No sorrry, no. Wtedy zacisnelam zeby i poszwendalam sie z walizka. Ale zapowiedzialam mezowi, ze pierwszy i ostatni raz dostosowuje sie do "gosci" w moim domu. I nic mnie nie przekona. Dopoki ona uprawia partyzantke, dopoty jej noga nie stanie w moim domu, bo ja mam prawo wracac, kiedy chce, jestem u siebie. I nie bede na jej zyczenie we wlasnej chacie czula sie jak persona non grata.
                            Wiem teraz oberwie sie mezowi, ze ci.... Gonil ich termin i maz spanikowal. Przeprosil i wiecej akcji nie powtorzyl. Dziekuje za uwage.
                            • kseniainc Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:53
                              nie wiem jakie słowo bardziej pasuje żenada, czy dziecinada;-p
                              • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:57
                                kseniainc napisała:

                                > nie wiem jakie słowo bardziej pasuje żenada, czy dziecinada;-p

                                i jedno i drugie, to po prostu żałosne
                              • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 19:01
                                obydwa pasuja-biore oba, nawet jesli rowniez mnie dotycza. Probuje wyjsc z tego absurdu. Ale nie wiem jak. Piszecie zmusic meza do uregulowania spraw. On nie daje rady. Wiec co?
                                • wicehrabia.julian Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 19:10
                                  drechslerlatte napisał(a):

                                  > obydwa pasuja-biore oba, nawet jesli rowniez mnie dotycza. Probuje wyjsc z tego
                                  > absurdu. Ale nie wiem jak. Piszecie zmusic meza do uregulowania spraw. On nie
                                  > daje rady. Wiec co?

                                  nic nie rób, zachowuj się normalnie jak człowiek zrównoważony - wystarczy
                            • light_in_august Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 19:03
                              drechslerlatte napisał(a):

                              > A on na to, czy moge 30 min. pozniej przyjsc bo z I. jeszcze kon
                              > cza prace. No sorrry, no. Wtedy zacisnelam zeby i poszwendalam sie z walizka.

                              Zatkało mnie... To dla Twojego męża ważniejszy jest jej komfort?? I Ty uważasz, że to jest jej wina? Nie, to nie jest jej wina. Żaden normalny facet nie kazałby żonie szwendać się po ulicy z walizką, bo w domu jest jego koleżanka. Normalny facet powiedziałby koleżance, żeby nie przesadzała i on żony z własnego domu nie będzie wypraszał dla jej przyjemności. Albo zasugerowałby, że jak jej obecność żony nie pasuje, to moga dokończyć projekt innym razem.

                              I tak serio - Ty się skup nie na przyjaciółce, tylko na swoim mężu, bo coś średnio jego postawa w tym wszystkim wygląda...


                              • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 19:12
                                To byla jego jednorazowa wpadka, bo psiolka zaczela mu szalec, ze ona idzie a on chcial skonczyc to w pol godziny. Pozniej zrobilam mu z d... jesien sredniowiecza i przyznal mi racje. Przeprosil. Wiecej takich sytuacji nie bylo. I nie bedzie.
                            • poezja1983 Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 08:29
                              masz prawo byc zła. w sytuacji jaką opisałaś tez bym była.z tym, że ta złość jest chyba źle ukierunkowana. z tego co opisujesz to nie fair zachowuje się twój mąż. a i ty głupia gęś jesteś. o przepraszam. przyjedź trochę później. a co to w domu na wsi jest tylko jedna izba,jak za dawnych czasów. masz prawo wracać o której zechcesz.a mąż ma prawo do przyjmowania ludzi których lubi. i jedno nie wyklucza drugiego.no chyba że jego goście myją zęby twoją szczoteczką,albo śpią w twoim łożu małżeńskim- to wtedy głupio wracać zbyt wcześnie.
                              na poważnie zastanów się nad relacja z mężem i tu skieruj swoje siły, a nie przeciw jakiejś głupiej kobicinie.
                              • latoya25 Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 12:55
                                --Jechalam wtedy do tej chalupy i wyslalam mezowi sms, ze jestem w drodze.

                                Nurtuje mnie jedno - co byś zastała jak byś nie wysłała.....

                                --
                                Też tak macie?
                            • mallina Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 12:59
                              haha to jestes ciapa, ze tak to lagodnie okresle.
                              ten dom to jeden pokoik czy co?
                              meza moglas zabic smiechem na sugestie by pol godziny sie gdzies szwendac. przyjezdzasz wchodzisz, czekasz cicho az skoncza robote, potem albo kolezanka pije z Wami herbate;;-), albo idzie do domu i tyle.
                              ile Wy macie lat?
                              inna rzecz ze co zlego ze maz z nia pracuje w tym domku, skoro mas zpewnosc ze Cie nie zdradza? czy tu chodzi o to, ze Ty jawnie tej kobiecie okazujesz niechec i ona zaczela uprawiac partyzanke z teog wlasnie powodu? woli Cie nie spotykac by sie nie narazic na jakies uwagi? cos niejasno to klarujesz, te Wasze relacje;-)
                        • kseniainc Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:36
                          pozbyć się balastu;-p Rodzina najważniejsza! Nie rozumiem problemu
                        • princess_yo_yo Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:41
                          bez przesady, z paroma koleznkami spotykam sie pod nieobecnosc ich facetow tylko i wylacznie bo ich po prostu nie trawie, zwlaszcza jednego co jak wypije pare piw to na mnie bezczelnie leci.
                          moja bardzo dobra koleznka nie trawila mojego bylego i tez zawsze sie spotykalysmy bez niego, jak sie spotykalismy wszyscy razem to kazdy sie staral zachowywac cywilizowanie.
                          masz troche nierealne podejscie chyba.
    • fomica Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:16
      Nie spotkałam sie z czyms takim. Przyjaciółka stara sie podkreslić, że ich relacja jest tylko ich, ciebie nie dotyczy i ty do ich prywatnego światka nie należysz. Sa tacy ludzie dla których znajomi, przyjaciele to najwazniejsze towarzystwo, a małżonek to "tylko" małżonek, wiadomo, rachunki, dom, żarcie i nuda hehe. Może ta przyjaciółka obawia się czegoś z twojej strony, może jestes dla niej niemiła, wie, że jej nie lubisz i dlatego unika? Albo przeciwnie, mysli że jestes taka wrazliwa i nie chce ranic twoich uczuć ;)
      • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:26
        Dzieki fomica za rzeczowe podejscie. Tak ona wie, ze ja nie lubie, bo jej to w koncu powiedzialam. A nie lubie jej, bo od poczatku wlasnie mnie tak towarzysko "odcinala" od meza. Wiesz ja tez mam znajomych, przyjaciol z ktorymi spotykam sie sama, ale jesli pojawi sie maz, to tez nie zaczniemy w poplochu uciekac, jak dzieci nakryte na zabawie zapalkami. Tak, powiedzialam jej kiedys, ze jej nie lubie (ona mnie tez nie), wiec ok. Ustalilysmy miedzy soba, ze postaramy sie, aby jednak w imie ich przyjazni nasze stosunki byly poprawne. I co? Dokladnie nic, dalej ta szopka a mnie trafia. Ostatnio zadzwonila do meza, ze chce sie spotkac. Akurat pech chcial, ze bylismy rezem w knajpie i maz zaproponowal zeby dolaczyla- oczywiscie od razu przeszla jej ochota na spotkanie.
        • fomica Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:30
          Hmm, no to właściwie ją rozumiem. Lubi twojego męża, ciebie nie, z wzajemnością, więc z nim chce się spotykac a z toba nie. W sumie logiczne. Jak juz poniżej napisano - to przede wszystkim rola twojego męża żeby to załatwił. Wytłumaczył jej, ustalił z nia jakieś zasady tej znajomości.
        • my_favourite_axe Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:39
          drechslerlatte napisał(a):

          > Dzieki fomica za rzeczowe podejscie. Tak ona wie, ze ja nie lubie, bo jej to w
          > koncu powiedzialam. A nie lubie jej, bo od poczatku wlasnie mnie tak towarzysko
          > "odcinala" od meza. Wiesz ja tez mam znajomych, przyjaciol z ktorymi spotykam
          > sie sama, ale jesli pojawi sie maz, to tez nie zaczniemy w poplochu uciekac, ja
          > k dzieci nakryte na zabawie zapalkami. Tak, powiedzialam jej kiedys, ze jej nie
          > lubie (ona mnie tez nie), wiec ok.

          i dziwisz się że woli się spotkać z twoim mężem a nie z tobą?
          • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:47
            Tak dziwie sie, bo zaczelo sie od jej wystepow. Bylam otwarta na znajomosc z nia, jak z kazdym znajomym meza. Zaczelo sie od poczatku od dziwnej atmosfery majacej mnie zdyskredytowac towarzysko. Kiedy sprawy zaszly za daleko, postanowilam sprawe wyjasnic. Rozmowe zakonczylysmy wtedy rzeczowo i "z mocnym postanowieniem poprawy" z obu stron- na prawde myslalam, ze cos sie zmieni.
            • princess_yo_yo Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:13
              mocne postanowienie poprawy z obu stron ktorego obie strony nie dotrzymaly rozumiem wiec trudno oczekiwac ze cos sie zmieni.

              nigdy sie nie spotkalam z taka sytuacja ale trudno mi uwierzyc ze to tylko ona jest winna tej calej sytuacji.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:23
              > Rozmowe zakonczylysmy wtedy rzeczowo i "z mocnym postanowien
              > iem poprawy" z obu stron- na prawde myslalam, ze cos sie zmieni.

              Przeredagujmy - rozmową skończyłam postanowieniem że ona musi się zmienić...
              • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:54
                Guzik z pentelka. Zaprosilam ja trzy razy na spotkanie w wiekszym gronie, zero odpowiedzi, w tym czasie kilka maili do meza z odpowiedzia, ze nie przyjdzie bo to tamto, wiec nie ze moich zaproszen nie dostala. Po prostu ja pytalam, ona odpowiadala jemu.
        • latoya25 Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 13:02
          A ona chłopa swojego ma/miała/ne ma/ne miała?
    • lonely.stoner Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:25
      Ja mysle ze to przedewszystkim Twoj maz powinien jawnie zalatwic ta sytuacje.
      Po pierwsze. 1. Postawic sprawe jasno, ewentualnie zapytac sie wprost w czym jej przeszkadza twoja obecnosc?? Jesli owa 'przyjaciolka' nie potrafi tego uzasadnic w normalny sposob, albo ma jakies dziwaczne motywy takiego postepowania to ja nie widze sensu zeby z kims takim sie blizej kumplowac. No ale to Twoj maz powinien zalatwic.
      2. Ewentualnie jeszcze mozecie sobie z niej po prostu jaja porobic, i jak on sie z nia umowi to powinien specjlanie Ciebie zabierac, jak ona dzwoni i z nim gada- dawac ja na glosnomowiacy (po dajmy na to 15 min) wspominajac niby przypadkiem ze ty tez jestes i sobie tak sluchasz...Zaprosic ja do siebie (mowiac ze Ciebie nie ma) a jak juz przyjdzie w odwiedziny to oczywiscie Ty sie zjawiasz jakby nigdy nic. No common- nie potraficie sobie poradzic z takim czyms??

      Poza tym to ja nie widze zadnego powodu zeby tolerowac czyjas bezczelnosc. No bo to co ona wyprawia to jest bezczelnosc.
      • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:33
        No widzisz, moj maz tez ma dosyc. Mowi- zalatwcie to same. Widze ze ograniczyl z nia kontakty, wylacznie do telefonicznych. Widze, ze zaczyna jej unikac, bo ciagle wychodzi kwas. Ale widze tez, ze boli go to. Wiem, ze latami swietnie sie dogadywali. Szczerze mowiac, na dzien dzisiejszy chyba wolalabym, zeby ona zniknela. Ale coz, nie bede wymagac tego od partnera. Sama nie wiem...
        • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:39
          Dodam jeszcze, ze tuz przed naszym slubem miala ostry wyskok i zaczela na imprezie wspominac byle mojego meza, dodajac swoje rubaszne komentarze. Za to dostala bana na slub ode mnie. Byla histeria i rozpacz, dramatyczne sms y do meza "ze miala nadzieje, ze ta przyjazn przetrwa i bedzie mogla jako przyjaciolka domu towarzyszyc nam w najwazniejszych momentach, vide narodziny dziecka. A tak to ona konczy znajomosc". Jak widac nie skonczyla.
          Maz twierdzi, ze w rozmowach tel. dobrze sie o mnie wypowiada i dopytuje sie jak mi leci. Jednak podejrzewam, ze to moj chlop probuje lagodzic.
          W atakach mojego nerwa zastanawiam sie, czy pani czyms tak nie sprowokowac, aby maz sam z siebie zrezygnowal z tej znajomosci. Bo chyba na wyprostowanie relacji nie mam co liczyc...
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:50
            drechslerlatte napisał(a):

            > Dodam jeszcze, ze tuz przed naszym slubem miala ostry wyskok i zaczela na impre
            > zie wspominac byle mojego meza, dodajac swoje rubaszne komentarze. Za to dostal
            > a bana na slub ode mnie.

            Za taką bzdurę nie pozwoliłaś jej na ślub przyjść? I ty się dziwisz że jest na Ciebie cięta.
            • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:58
              To nie byla bzdura. Tylko babka przy znajomych zaczela mnie stawiac w pozycji kolejnego materaca. Moj maz wylwalil ja za to z imprezy (plakala pozniej, ze to przez alkohol tak sie wyglupila i jej tak przykro bylo, ze wszyscy w parach a ona sama). Maz wywalij ja z imprezy ja ze slubu. Pozniej przyszedl czas na rozmowe i wyjasnianie. Obiecala poprawe, ja tez. I co? Bambuko.
              • swiete.jeze Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:16
                > Moj maz wylwalil ja za to z imprezy (plakala pozniej, ze to
                > przez alkohol tak sie wyglupila i jej tak przykro bylo, ze wszyscy w parach a o
                > na sama).

                Jak kiedyś uda ci się to rozwiązać, to napisz jak, bo też jestem zainteresowana.
              • princess_yo_yo Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:16
                haha, z takim podejsciem pt byle to materace a ja nie oraz ode mnie dostala bana ale to maz ja wywalil z imprezy i ze slubu to ja sie dziwie ze ty masz jakichkolwiek znajomych.
                • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:28
                  czytaj uwazniej, albo ja zaczne uwazniej pisac. Jedno z dwoch. :) Ona stawiala nas wszystkie w rolach panienek do przelecenia. Nota bene z paroma jego bylymi jestem w dobrej komitywie i to mnie tez wkurzylo, bo fajne dziewczyny a opisane zostaly jak cichodajki. I chociaz brzmi jak sf. mam sporo znajomych.
                  • princess_yo_yo Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:37
                    mozliwe ze sprawiasz takie a nie inne wrazenie na forum. malujesz sobie obraz osoby dajacej bany itd co wszyscy pewnie przerabialismy ale w liceum.
                    sytuacja jest niespotykana ale skoro az tak bardzo sie nie lubicie to nie ma sie co dziwic ze dochodzi do takich absurdow.
                    uwazam ze dorosli ludzie sa w stanie zyc pokojowo a nawet we w miare poprawnych stosunkach jesli obie strony tego chca, tutaj wychodzi na to ze obie nie chcecie.
                    na miejscu tej laski odseparowalabym sie od twojego meza na kila miesiecy, podejrzewam ze efekt takiej sytuacji moglby ci sie nie spodobac.
                    • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:55
                      ja chce, ale to jej niechcenie mnie wkurza. chce normalnosci. Nie wlazenia sobie w droge, ale tez nie robienia cyrkow na poziomie liceum. Sorry za dobor slownictwa.
              • 5th_element Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 13:03
                dla mnie to tez nie jest błacha sytuacja. Poza tym nie cierpie bab nie potrafiacych powiedziec stop wódzie i robiących kwas. Po tym co piszesz dałabym jej bana na trzy wcielenia do przodu. To jakas wiecznie samotna frustrtatka jest? Czego sie czyjegos męża czepiła?
        • horpyna4 Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:52
          To on powinien załatwić, a nie Ty.

          Mój ojciec był kiedyś w nieco podobnej sytuacji. Leciała na niego koleżanka z pracy, chyba zresztą podwładna. Ojciec nie był już młody, a baba jeszcze starsza od niego. Miała takiego fioła, że żaden facet jej się nie oprze...

          No i kiedyś w rozmowie telefonicznej powiedziała mojej mamie, że jakby była trochę młodsza (ona, nie mama), to mama by tak sobie nie żartowała (mama chyba powiedziała o niej "sympatia mojego męża", czy coś w tym rodzaju). Ojciec obsobaczył babę jak cholera; nawrzeszczał, że są młodsze od niej i ładniejsze, ale jego żadna nie interesuje.

          Tak więc Twój facet powinien powiedzieć dziewczynie krótkim tekstem, że nie życzy sobie takich jej zachowań. A mówienie, żebyście załatwiły to same, jest chowaniem głowy w piasek.
        • pani_frig Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:53
          > No widzisz, moj maz tez ma dosyc. Mowi- zalatwcie to same.

          No, ale mówimy tu o dorosłym człowieku, bo jak dla mnie to jakaś dziecinada, i że co, baby mają się za kudły złapać a on będzie się przyglądał się z ukrycia jak załatwiacie między sobą porachunki?
          Przede wszystkim to jego psiapsióła i jego obowiązkiem jest wyprostować tą sytuację własnymi "ręcami", a ty przyjmujesz rolę obserwatora, proste jak drzwi od gajówki.
          • drechslerlatte Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:09
            Dzieki za rzeczowosc, ale chyba tym torem nie posuniemy sie dalej. Maz chce zachowac przyjazn i zwiazek ze mna. Sam nie widzi rozwiazania. Ja tez nie.
            • pani_frig Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:27
              Ale ja nie napisałam aby mąż zakończył definitywnie tą znajomość, tylko żeby dość jednoznacznie acz stanowczo w rozmowie wyjaśnił pani jakie panują w waszym związku zasady i domagał się ich przestrzegania. Jeśli pani ileś tam razy zostanie przez męża zignorowana, wtedy jest szansa, że albo jej się znudzi albo w końcu dotrze, że coś jest nie hallo.
            • ursyda Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:56
              Chce zachować przyjaźń pomimo tego, że przy nim ona nazwała Cię jego materacem? Interesujące.
              • my_favourite_axe Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 19:30
                ursyda napisała:

                > Chce zachować przyjaźń pomimo tego, że przy nim ona nazwała Cię jego materacem?
                > Interesujące.

                ten materac to sobie dopowiedziała przecież
                w ogóle to sytuacja ewoluuje, najpierw było że woli się z mężem spotkać zamiast z nią, później pijane wypominki jego byłych, zaraz będzie przemoc. jedno się nie zmienia, autorka ma serce na dłoni i gotowa przytulić tę psiapsiółę do serca
                • kseniainc Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 19:53
                  jedno jest pewne-autorka ma bujną wyobraźnię;-p
        • lonely.stoner Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 21:07
          drechslerlatte napisał(a):

          > No widzisz, moj maz tez ma dosyc. Mowi- zalatwcie to same.

          twoj maz to w takim razie ciota jakas. Po pierwsze- to jest jego znajoma, po drugie- ona generuje konflikty, a on sie rakiem wycofuje i mowi- zalatwcie to same, ja karku nie bede nadstawial. No i co Ty niby masz zrobic? zabronic mu sie z nia spotykac czy co?? a swoja droga jak dorosly facet moze sobie dac tak pozwolic sie manipulowac jakiejs kolezance i wpierdzielac we wlasne malezenstwo?? to mnie zastanawia.
      • swiete.jeze Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:46
        > 2. Ewentualnie jeszcze mozecie sobie z niej po prostu jaja porobic, i jak on si
        > e z nia umowi to powinien specjlanie Ciebie zabierac, jak ona dzwoni i z nim ga
        > da- dawac ja na glosnomowiacy (po dajmy na to 15 min) wspominajac niby przypadk
        > iem ze ty tez jestes i sobie tak sluchasz...Zaprosic ja do siebie (mowiac ze Ci
        > ebie nie ma) a jak juz przyjdzie w odwiedziny to oczywiscie Ty sie zjawiasz jak
        > by nigdy nic. No common- nie potraficie sobie poradzic z takim czyms??

        Ty naprawdę musisz mieć problemy nie tylko w związkach, ale w ogóle w życiu, bo to nie pierwsze twoje takie pomysły.
      • light_in_august Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:44
        > 2. Ewentualnie jeszcze mozecie sobie z niej po prostu jaja porobic, i jak on si
        > e z nia umowi to powinien specjlanie Ciebie zabierac, jak ona dzwoni i z nim ga
        > da- dawac ja na glosnomowiacy (po dajmy na to 15 min) wspominajac niby przypadk
        > iem ze ty tez jestes i sobie tak sluchasz...Zaprosic ja do siebie (mowiac ze Ci
        > ebie nie ma) a jak juz przyjdzie w odwiedziny to oczywiscie Ty sie zjawiasz jak
        > by nigdy nic.

        Że niby jak...? Facet, który w ten sposób potraktowałby przyjaciela/przyjaciółkę (czyli robił sobie z niej/z niego jaja, puszczal rozmowę na głośnowiącym itp.), zarobiłby ode mnie niezłego kopa w tył. Szczeniackie zagrywki.
      • kochanic.a.francuza Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 17.08.12, 16:13
        Taj jest z dlugimi przyjazniami. Ona jest zwyczajnie zazdrosna i chce go dla siebie. Tak sie zdarza nawt miedzy dwoma facetami-przyjacielami: jeden ciagnie przyjaciela od zony, bo jest po prostu zazdrosny.
    • leniwy_pierog Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 17:50
      Ja dzwonię do mojej przyjaciółki zawsze, jak jej faceta nie ma w domu. Na spotkania tez umawiamy się, jak jest sama. Po prostu chłopa nie lubię, co poradzę:) Może u ciebie jest ten sam problem i ona cię po prostu nie lubi.
      • bez_przekazu pytanie retoryczne: czy istnieje miedzy kobieta a. 07.08.12, 17:58
        ..mezczyzna przyjazn bez podtekstow erotycznych? ano nie. i to nie tylko ja to stwierdzam na podstawie wieloletnich obserwacji,ale zostalo to udowodnione naukowo:)
        badz dzielna, jeszcze dluga droga przed wami.
        • leniwy_pierog Re: pytanie retoryczne: czy istnieje miedzy kobie 07.08.12, 18:01
          Moim zdaniem istnieje. Wystarczy, że np. nie podobają się sobie fizycznie. Poza tym jak ja mam przyjaciela od ponad 20 lat, razem dorastaliśmy, widziałam jak zjada gile z nosa i pamiętam jak mnie walił po łbie łopatką w piaskownicy to po prostu jesteśmy już bardziej rodziną niż osobami funkcjonującymi w relacji kobieta-mężczyzna.
        • drechslerlatte Re: pytanie retoryczne: czy istnieje miedzy kobie 07.08.12, 18:02
          Jestem dzielna i swoja definicje przyjazni damsko- meskiej zamiescilam powyzej. Moja reakcje na nielojalnosc partnera rowniez. Jestem dzielna i z niejednego pieca chleb jadlam.
          • drechslerlatte Re: pytanie retoryczne: czy istnieje miedzy kobie 07.08.12, 18:03
            Sorry, zle sie wkleilo. bylo to do "bez przekazu".
        • wicehrabia.julian Re: pytanie retoryczne: czy istnieje miedzy kobie 07.08.12, 18:04
          bez_przekazu napisał(a):

          > ..mezczyzna przyjazn bez podtekstow erotycznych? ano nie. i to nie tylko ja to
          > stwierdzam na podstawie wieloletnich obserwacji,ale zostalo to udowodnione nauk
          > owo:)

          wierutna bzdura, mam jedną przyjaciółkę od ponad 20 lat, której nie traktowałem i nie traktuję jak seksualnego obiektu, więc twoje teorie można wsadzić kozie w pupę
          • mojemieszkanie24 Re: pytanie retoryczne: czy istnieje miedzy kobie 07.08.12, 18:19
            twój mąż najwyraźniej chce mieć ciasto i zjeść ciastko
            • drechslerlatte Re: pytanie retoryczne: czy istnieje miedzy kobie 07.08.12, 18:24
              dokladnie sama to tak okreslilam. Ale jak to rozwiazac?
              • facettt Westerplatte... 07.08.12, 18:28
                nie pisac wiecej bzdur na tym foro - bo juz dosc.
    • light_in_august Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 18:37
      Skoro ufasz mężowi, to o co ten raban, że ona chce się spotykać pod Twoją nieobecność? Szczerze mówiąc, nie znam przypadku, żeby mężom w spotkaniach z ich dawnymi koleżankami towarzyszyły żony w roli przyzwoitek. Ja mam kumpla z czasów zamierzchłych i nigdy się nie spotykałam z nim i jego żoną razem (jak jeszcze miał żonę), bo i po co? Jestem jego koleżanką, a nie ich wspólną.

      A z drugiej strony - jeśli ona robi otwarte podchody (jak oboje z mężem twierdzicie), to Twój mąz powinien jakoś zareagować. Chyba nie jest mu aż tak niezbędna do życia, żeby się szarpać z niechcianymi zalotami, żonie sprawiać przykrość itp.
    • niebieska_kocica Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 19:01
      Maz i przyjaciolka=rowna sie klopoty.
      Sorry, ale nie wierze w bezinteresowna przyjazn damsko-meska.
      W moim przypadku, zawsze byli to faceci, ktorzy nie mogli miec czegos wiecej, niz tylko przyjazn.
      Pogonilabym w diably taka pania, bo zawsze bedzie Ci bruzdzila.
    • allatatevi1 Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 20:46
      Mój mąż właśnie był dla kilku kobiet takim "przyjacielem", chociaż jemu oczywiście zalezało na czym innym.
      Niestety został zakwalifikowany jako "przyjaciela" i nawet wypłakiwały mu się w rękaw po gorących romansach z Hiszpanami, Brazylijczykami itd... a mój mąż zabierał je na aperitivy na otarcie łez.
      Sytuacja z tymi "przyjaciólkami" zmieniała się diametralnie po naszym ślubie, wtedy zaczęły wspominać te wspólne aperitivy czy wyjścia na piwo...
      Śmiać mi się z kobiet, które nie widzą w spokojnym, kulturalnym facecie mężczyzny, ale jak ten facet się ożeni to nagle je oświeca...
    • akle2 Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 07.08.12, 20:55
      1. Skąd tamta pani wie, kto jest w którym domu? Monitoring jakiś? Pluskwa?
      2. Proponuję zaprosić na obiad (ale nie za pośrednictwem męża). Powiedz: "misio tyle mi o pani opowiadał ;), że postanowiłam poznać osobiście..."
    • wielki_czarownik Wymyślasz? 08.08.12, 00:47
      Dwoje ludzi zna się od lat. Przyjaciółka męża widzi, że za nią nie przepadasz, więc spotyka się z Twoim mężem (a jej przyjacielem) pod Twoją nieobecność z prostego powodu, a raczej dwóch powodów.
      Po pierwsze nie chce, byś psuła atmosferę spotkania a po drugie to ich spotkanie a Twój mąż nie jest niewolnikiem.
      W każdym razie moim zdaniem to Ty robisz problem. Na siłę chcesz się wepchnąć w ich relację a oni tego nie chcą. Niekoniecznie dlatego, że coś ukrywają, ale dlatego, że chcą sobie w spokoju pogadać, bez fochania obrażonej żony.
      Tyle.
    • anna_sla mój mąż też miał przyjaciółkę 08.08.12, 11:47
      opowiem tu historię, za którą wszyscy mnie tu zjadą :D:D, ale Tobie może coś pomoże...

      Mamy z mężem taką niepisaną/głośno niewypowiedzianą umowę, że jedno drugiemu w jego przyjaźnie nie włazi, ale musimy przedstawić sobie swoich przyjaciół, aby wiedzieć z kim ta druga strona przebywa, bawi się itd.. Jak X lat temu wybierałam się z kolegami z pracy na dyskotekę to musieli po mnie przyjść do domu (pod drzwi), aby ich mój mąż mógł poznać. Nie wiem dlaczego tak postępujemy, może po to by załagodzić wewnętrzny niepokój, że któreś z nas spotyka się z płcią przeciwną? Nie wiem.. No i mój mąż zaprzyjaźnił się z koleżanką z pracy. Długie pogaduchy, pomagał jej w pracy, naprawiał sprzęt. Było mi niekomfortowo, bo ja zazdrośnica nieziemska jestem, ale nie chciałam bruździć. Potem przyprowadził ją na imprezę do nas, abym ją poznała. Na tej imprezie widziałam, że leci na mojego męża, to mnie dobiło i zawsze jak słyszałam, że S. coś tam to mi się czkawką odbijało, ale nie reagowałam...

      Potem zaszliśmy w drugą ciążę, jak się okazało bliźniaczą. Najpierw ja przeszłam załamanie nerwowe, ale szybko mężowi udało się mnie postawić na nogi. Musieliśmy przebudować łazienkę, przeorganizować meble w pokoju dziecięcym, mieszkanie małe i trójka dzieci w nim miała żyć. Wpakowaliśmy w remont, koszt szaf i ja z wielkim obolałym brzuchem, piorąc pieluchy tetrowe zasikane przez 1,5roczniaka w misce. Wzięliśmy na siebie wiele, ale musieliśmy. On zaczynał się łamać, ja mimo tego, że mało ruchawa byłam brałam na siebie coraz więcej aby go odciążyć. Montowanie szaf, przyjmowanie majstrów, podejmowanie decyzji spoczywało coraz częściej i więcej na mnie + mały bajtel pod nogami robiący w pieluchy. A jemu było coraz gorzej i gorzej, bywało, że z łóżka nie chciał wstać. Starałam się go i wyręczać w czym mogłam i wspierać i mobilizować, a jak brakowało mi siły to i huknąć czasem, podpędzić, bo rurek to ja montować nie umiem, a od prania ręcznego z brzuchem wielkości 3ch piłek lekarskich było mi coraz trudniej i kręgosłup do wymiany.... i wspierała go też ta przyjaciółka. Jak się okazało to wszystko wyglądało tak, że on w tej swojej depresji stanął przeciwko mnie i narzekał jej i narzekał i coraz bardziej oczerniał i ona mu wtórowała i popierała, że ja zła kobieta jestem... i miarka mi się przebrała. Jej wysmarowałam list, w którym opisałam jakim to on aniołem nigdy nie był i dodałam tekst że mogliby się wreszcie ze sobą przespać a nie, ze ja się wciąż zastanawiam czy już toz robili czy jeszcze nie (kiedyś ponoć odbyli rozmowę czy mogliby razem wylądować w łóżku, powiedział mi o tym) wtedy miałabym jasność sytuacji i daliby mi wszyscy święty spokój. Jemu kazałam wybierać albo ta przyjaźń albo ja. Wybrał ją.... no to go spakowałam. Powiedziałam, że pomieszkam w tym mieszkaniu tylko do porodu aby spokojnie dzieci urodzić (mój dom rodzinny nie jest spokojnym, wieczne awantury, alkoholizm ojca, znerwicowana matka) i wrócę do mamy i zostawię mu to jego mieszkanko (o które z resztą bardzo się zabezpieczał przy kupnie bym nie miała w nim udziału, przez to całe lata czułam się tam tylko gościem)... u swojej mamy miał miejsce by zamieszkać... Ulało mi się po prostu, bo tyle brałam na siebie mimo zagrożonej ciąży, tyle go wspierałam, a i tak byłam ta zła i tak. On był bierny tak samo jak Twój i jeszcze mu to odpowiadało (tak samo był bierny względem swojej matki, która mnie osaczała w okresie pierwszego macierzyństwa i też mi powiedział abyśmy załatwiły to same)... W tym szale, bo to emocje silne były, wylałam swoje żale dość bliskiemu nam koledze, który pracował i z mężem i z nią. Podobno niezłe tam porządki uczynił między nimi, ustawił dziewczynę do pionu, a mąż nagle jakby dostał młotkiem w łeb po spakowaniu tych walizek i nagle uświadomił sobie, że jednak mnie kocha, a jeszcze 2 dni temu nie kochał. Skończył tą przyjaźń... a ja wycofałam się z małżeństwa, przestało się dla mnie liczyć. Do samego porodu już leżałam w łóżku i niewiele się ruszałam, miałam już silne bóle, rozeszła mi się blizna po poprzedniej cesarce. Było mi już wszystko jedno kto mnie kocha, kto jest w domu i co robi, gdzie jest mój mąż, miałam ich wszystkich już gdzieś, liczyła się dla mnie tylko córeczka, która codziennie otulała mnie kocykiem, bawiła się obok mnie, przytulała i dawała misie do tulenia. Nawet teściowa wtedy przyszła, a jej noga nie stała w naszym mieszkaniu już przeszło rok czasu, bo sie na mnie obraziła... Wszystko się poukładało dopiero po porodzie. Ja przestałam kochać męża, tak zupełnie, nic nie było we mnie uczuć do niego, wisiało mi wszystko czy jest czy go nie ma. Bliźniaki miały już chyba z miesiąc czy dwa jak dopiero znów poczułam, że się w nim zakochałam, a skakał dookoła mnie cały ten czas.

      Wyobraź sobie, że od tamtej pory trzyma się z daleka od kobiet, nie wchodzi z nimi w bliskie relacje. Nie ze strachu, nie czuje po prostu takiej potrzeby, owszem pogada z tą czy tamtą ale wszelkie próby zawiązywania przyjaźni czy czegokolwiek innego z ich strony zdusza w zarodku, stał się taki niedostępny..
    • kadfael Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 12:16
      Sytuacja nie jest zdrowa - owszem. Ale jak ma być zdrowa skoro się nie znosicie? Dla mnie jest oczywiste, że jak ktos kogos nie lubi to stara sie go nie widywać - stad więc spotkania bez Ciebie. Moim zdaniem sprawa zaszła tak daleko, że trudno o sensowne wyjście.
    • 5th_element Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 12:50
      powiedziec pudłu, które cos dziwnego tworzy, ze sobie nie zyczycie takich zachowan. Ale to moim zdaniem powinno nalezec do Twojeo meza skoro to jego przyjaciolka.
    • mallina Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 12:53
      moze ona mysli, ze denerwowalabys sie gdyby maz gadal w Twojej obecnosci (w sensie ze poswieca czas na pogadanki, a Ty bys sama chciala w tym czasie z nim gadac/ogladac tv/sprzatac no cokolwiek)
      albo, ze on wg niej swobodniejszy jest gdy sam. co jest nieprawda, bo piszesz ze czasem maz jak klamie, ze Ciebie nie ma. no ale ona tego nie wie;-)

      moze nie ma co szukac drugiego, dna, nie chce mu po prostu zawracac dupy gdy jest z Toba
      • mozambique Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 15:15
        sytuacja, w ktorej maz kaze ZONIE szwendac sie po nocy gdzic z walizką bo we wspolnym malzenksim domu gosci swoją PRZYJACIÓLKE kwalifikuje faceta natychmiast o do odstrzałau

        mam nadziej ze autorka zdałą sobei sprawe ze swojego frajesrtwa i więcej takjiej głupoty nie uczyni

        • kseniainc Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 08.08.12, 15:49
          taaaaaaaaaaaaaaa-wróci trollować pod innym nickiem;-p
    • zajonc.o.poranku Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 14.08.12, 09:31
      Może jesteś wredna i ona Cię nie lubi?
    • samuela_vimes Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 14.08.12, 09:51
      Zaraz otrzymasz setki wpisów, żeś naiwna i mąż na pewno cie zdradza. :-)
      Nie u mnie tak nie ma. Jedyna przyjaciółka mojego niemęża ma dwójkę dzieci i jest mężatką i zawsze spotykamy się razem. Wprawdzie nie miałabym nic do tego jeśli chcieli by się spotkać w dwójkę, ale nigdy tego nie było.
      Jak dla mnie babka jest po prostu nietaktowna i na siłę próbuje wzbudzić w tobie zazdrość, albo cie nie lubi. Osobiście drażniłaby mnie ta cała sytuacja o czym na pewno poinformowałabym faceta.
    • kobieta_z_polnocy Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 14.08.12, 12:48
      Moim zdaniem nic nie wymyślasz. Zresztą wszystko już sama nam opowiedziałaś: panna na twojego męża leci i on o tym wie.
      Nie zamierza jednak nic z tym robić i na dodatek zrzuca odpowiedzialność na was obie: "załatwcie to między sobą".
      Czy on naprawdę nie ma innych osób do robienia projektów poza zadurzoną w nim panienką, która jego własną żonę nazwała "materacem"? Widocznie musi być ta panna super specjalistką, skoro lepiej poprosić żonę, by wróciła do domu później, bo "X. dostała histerii".

      Daj spokój, masz wszystko na talerzu. Jego kręci jej atencja i dlatego to wszystko dotąd trwa.
    • sabrilla Dziwne 14.08.12, 21:40
      Dziwna ta konspira. Od zawsze tak było?
    • kochanic.a.francuza Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 17.08.12, 16:18
      Mialam podobna sytuacje tylko, ze przyjaciolak byla mezczyzna-przyjacielem bylego. Przyjaciel ten dyskredytowal mnie w towarzystwie, osmieszal i pral mozg bylemu, ze "przyjaciel jest na cale zycie a kobiety przychodza i odchodza". No to odeszlam. Mial racje, he:)
      Jak ci na mezu zalezy, to zarzadaj by wybieral: rybka albo pipka. Jesli to naprawde wartosciowa przyjaciolka, bedzie tak funcjonowac, by nie sprawiam mu klopotow. Jesli mimo wszystko chce mu komplikowac zycie, to co to za przyjaciolka? Warto zeby maz to sobie uzmyslowil.
    • sid-l Re: Patowa sytuacja a moze wymyslam 17.08.12, 21:48
      Lol, chyba dodam ten wątek do mojego o śmiesznych wątkach. :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka