na.rozdrozu
03.09.12, 18:14
Poznałam człowieka, który mnie zachwycił, a o to nie łatwo :) Ja sama od ponad 3 lat sama, uznałam, że nie trafię na nikogo kto by odpowiadał wszystkim moim oczekiwaniom. Aż pojawił się on. To czego się o nim dowiedziałam, to co sama widziałam, to co prezentował sobą po prostu mnie uskrzydliło :) Ostatnimi resztkami rozsądku starałam się nie zakochać, ale ciągnęło mnie do niego coraz mocniej i mocniej. Jego do mnie zresztą też. Doszło wreszcie i do seksu. W łóżku powiedział mi, że przechodził opryszczkę narządów płciowych, która jest zaleczona, ale... Wirus pozostanie w nim do końca życia. Nie skomentowałam tego bo moja wiedza ograniczała się raptem do tego, że jakieś 20% populacji ma coś takiego. Stwierdziłam, że od tego się nie umiera i tyle. Sam seks był, nazwijmy to bezpieczny, ale ponieważ ja mam pokręconą psychikę w tych tematach, więc żeby mi było dobrze to tego powiedzieć nie mogę. On pojechał. Ja dziś czytam co mogę o tej nieszczęsnej opryszczce i coraz bardziej się przerażam. Bo ja w tym wieku co i czas na poważną decyzję związkową i na dzieci - może nawet ostatni dzwonek. I wszystko było na dobrej drodze, ten facet wydawał się właśnie taki, jaki być powinien, jakiego ja bym chciała. A tu się dowiaduję, że powinna być zawsze prezerwatywa (teraz była, ale żeby zawsze to już bym nie chciała), że przy zajściu w ciążę jest ogromne ryzyko powikłań, że dziecko może być kalekie lub nie przeżyć, itd. Ja jestem okazem zdrowia, nikła historia seksualna, duża odpowiedzialność co do siebie. I nagle ktoś na kogo się decyduję okazuje się chyba kimś z bujną przeszłością, z konsekwencjami. Tego w ogóle nie brałam pod uwagę! Boję się tego co dalej. Boję się podjąć decyzję - i o związku, i o rozstaniu. Czy któraś z Was miała podobne dylematy? Czy żyjecie z kimś z takim problemem? Czy może ja przesadzam? Bo mój ideał ma chorobę weneryczną :(