IP: 213.199.221.* 02.07.04, 09:09
...po pięciu latach małżeństwa nadszedł. Zaczął się chyba w marcu, wszedł w
nasze wspólne życie bez pośpiechu, ale bardzo głęboko, co teraz widać. Mąż
zaczął się ode mnie odsuwać, ja od niego. Najpierw ja wyrzucałam jemu, co
jest nie tak i jak powinno być, teraz on wypomina mi w ten sam sposób. Nasz
wspólny wniosek - jesteśmy zupełnie różni, nie pasujemy do siebie. Staram
się, aby nasze życie wróciło do normy, ale im bardziej się staram, tym
bardziej on odsuwa się ode mnie. Stwierdził, że nie może inaczej, że nie może
mi pomóc, że ja mam wziąć wszystko na siebie. Brakuje mi jego drobnych,
czułych gestów, pożądania w oczach...
Nie chcę słów pocieszenia (wypłaczę się i na moment jest lepiej) nie chcę
oceniania mnie czy jego. Chcę, aby ktoś mi napisał, co mam robić, jak mam
podejść do tego wszystkiego (może ktoś, kto już to przeszedł?). Naukowo,
większość par przechodzi kryzys mniej więcej w tym czasie, część się
rozstaje, część walczy. Chcę walczyć, ale nie wiem, czy wytrzymam...
Ja
Obserwuj wątek
    • kobieta_na_pasach Re: Kryzys... 02.07.04, 09:21
      Jest taka piosenka Renaty Przemyk na płycie, której zawsze słucham, kiedy
      między nami jest źle. Nie pamiętam teraz wszystkich słow, ale dokładnie
      obrazuje wojne, jaka toczy sie między dwojgiem ludzi. To jest nie tylko
      konflikt charakterów, ale takze odwieczny konflikt płci.
      Ja nigdy nie starałam sie w takiej sytuacji niczego robic na sile. Czas nas
      uczy pogody i goi rany. Czasami nawet rozmowa nic nie daje. Trzeba to w sobie
      przetrawić. Jesli macie być razem - będziecie. Bo po jakims czasie zaczyna sie
      do siebie tęsknić. Ale jesli tęskni tylko jedna osoba to znak, ze nie jest
      dobrze i raczej nic nie da sie z tym zrobic.
    • losiu4 Re: Kryzys... 02.07.04, 09:23
      Gość portalu: Ja napisał(a):

      > ...po pięciu latach małżeństwa nadszedł.

      czyli idealnie w czas, jak w modelu. Przepraszam za sarkazm...

      > Nie chcę słów pocieszenia (wypłaczę się i na moment jest lepiej) nie chcę
      > oceniania mnie czy jego. Chcę, aby ktoś mi napisał, co mam robić, jak mam
      > podejść do tego wszystkiego (może ktoś, kto już to przeszedł?).

      to już indywidualna sprawa. Każdy, kto miał do czynienia z kryzysem w swoim
      związku, miał swoje sposoby. Albo na przetrwanie, albo na rozejście się.

      > Naukowo,
      > większość par przechodzi kryzys mniej więcej w tym czasie, część się
      > rozstaje, część walczy. Chcę walczyć, ale nie wiem, czy wytrzymam...

      czas pokaże, jak będzie. Nikt Ci tu gotowej recepty nie da. Bo jej nie ma.
      Powodzenia

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: nebbia Re: Kryzys... IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 18:51
      Nie wiem co Ci poradzić, ale powodzenia. Jeśli to kryzys, to pewnie minie.
      Jesteście razem 5 lat, nie piszesz, czy macie dzieci, wspólne hobby. Po takim
      czasie silne uczuccie zmienia się w coś innego, chęć dzielenia z partnerem
      przeżyć. To też chyba czas na dziecko - wielka wspólna miłość. Kryzys można
      przezwyciężyć, jeśli obie strony będą się starać. W przeciwnym wypadku za około
      2 lata wszystko się rozpadnie. Powodzenia
    • charlie_x Re: Kryzys... 02.07.04, 20:51
      ..nic tak nie wiąże dwoje ludzi jak - dzieci, seks i
      kłopoty.Czegoś w waszym związku brak, a jeśli uzupełnisz brakujący element
      będziecie razem żyli długo i szczęśliwie...pozdr.8)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka