cookkiie
26.10.12, 21:30
Hej!
Od pewnego czasu niepokoi mnie zachowanie mojego chłopaka.
Pracuje w dość dużym zakładzie, w którym jest masa kierowników.
Wydaje się być facetem, który nie daje sobie napluć w kaszę, ale wykorzystuje niemalże każdą okazję, aby przypodobać się kierownikowi ze swojego działu.
Jest to moim zdaniem przesadne, natarczywe, a zarazem naiwne.
Gdy dostajemy od rodziny ze wsi "dary natury" w postaci grzybów, jagód, potrafi to zanieść szefowi. Może nie było by nic w tym dziwnego, gdyby taka sytuacja zdarzyła się raz, a nie non stop. Ostatnio zaczął skupywać od ludzi worki z zakrętkami. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy zobaczyłam cały bagażnik zakrętek. Pytam więc komu i po co to? Powiedział, że to dla córeczki szefa, która chodzi do przedszkola i chce pomóc jej wygrać konkurs kto nazbiera najwięcej zakrętek. Jakoś nie chciało mi się wierzyć w to, aby jego "pomoc" była bezinteresowna. Często wraca do domu i chwali się co niby dobrze w pracy zrobił i jak za to chwalił go jego przełożony. Wyolbrzymia swoje zasługi i snuje dla siebie świetlaną przyszłość w zakładzie. Sęk w tym, że mój znajomy, który także tam pracuje jest innego zdania. Uważa, że mój chłopak jest gumowym uchem, a jego praca jest daremna, ponieważ ciągle trzeba po nich wszystko poprawiać, że jest niedouczony, a wiadomo jego kierownik musi go wybronić, bo to on odpowiada za to, co dzieje się na jego dziale. Gdy jego kumple z innych działów odwiedzili nas w domu otwarcie i błogim śmiechem mówili jemu wprost, że pewnie niedługo zostanie dyrektorem, bo tak się pnie i w końcu trzyma sztamę z kierownikiem. Było mi przykro, że swoim zachowaniem dorobił się takiej opinii. Zabroniłam jemu wchodzenia w zad kierownikowi. Ale to nie poskutkowało. Zaczął obwiniać mnie, że to przeze mnie musi "dopieszczać" szefa, bo ostatnio musiał wziąć wolne, żeby mnie zawieźć do lekarza i gdyby jego kierownik nie wstawił się za nim, nie dostałby wolnego. Ręce mi opadają. Także pracuję i jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy, aby swojej szefowej przynosić jakieś datki, aby dała mi wolne. Nie wiem dlaczego tak robi, czasem myślę, że nie jest zdrowy na umyśle, nie umie sam na coś zapracować, a pozorne sukcesy są dosłownie kupione. Tak samo zachowuje się na studiach. Płaci koleżankom za prace zaliczeniowe i to dużą kasę, naszą kasę. A ma tyle wolnego czasu i praktycznie przy pomocy internetu mógłby śmiało coś napisać.