Dodaj do ulubionych

Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek ;)

    • arabeska_a Do Jeriominy 30.10.12, 22:27
      Jeriomina, wyraznie reprezentujesz poglad czlowieka, ktory spedzil cale zycie w jednym miejscu. Jest to dla ciebie powod do dumy. Natomiast z persepktywy osob, ktore cale zycie sie przemieszczaja, mieli po kilka lub wiecej domow, wyglada to zupelnie odmiennie. Podobnie zreszta jak z perspekywy osob ktore WYBRALY sobie miejsce do zycia.

      Skad twoim zdaniem pochodzi czlowiek, ktory do 18-tki mieszkal np. w pieciu miastach (albo nawet kilku panstwach na trzech kontynentach), ale nigdy nie mieszkal w miescie, w ktorym sie urodzil??? Bardzo jestem ciekawa twojej odpowiedzi, bo znam mase takich osob, ktore w dodatku maja przodkow, w tym mame i ojca z roznych koncow swiata.
      • grassant Re: Do Jeriominy 31.10.12, 00:21
        Znikąd, lub jak tu ktoś napisał: z taboru cygańskiego. :))
        • gnomowladny Re: Do Jeriominy 31.10.12, 00:46
          Na prawde bezcelowa dyskusja. Nie lepiej isc na piwo? Jakby wpis w papierze determinował kto jaki jest.Wsytarczy przejechać się do blokowisk w wielkich miastach żeby zobaczyć że czasami większe buraki tam mieszkają niż w małych miasteczkach.Ja sam nie mógłbym powiedzieć skąd jestem.Zazwyczaj podaje miejsce gdzie najdłużej mieszkałem i z którym czuje się duchowo związany.Za granicą zawsze mówię że jestem z Krakowa bo wtedy nie muszę tłumaczyć gdzie się urodziłem, gdzie mieszkałem,gdzie studiowałem, dokąd się przeniosłem.
          • arabeska_a Re: Do Jeriominy 03.11.12, 14:40
            Otoz to. I to wlasnie pownno dotrzec do Jeriominy. Mijaja czasy, gdy czlowiek zyl przypisany do jednego domu, do jednej wsi czy miasta. Ba, nawet do panstwa. Kazdy ma prawo czuc sie przynalezny do miejsca z ktorym sie indentyfikuje (wbrew ohydnie ksenofobicznej sygnaturze forumowicza Wez_sie) .
      • marguy Re: Do Jeriominy 31.10.12, 00:33
        Bardzo trafnie odpowiedziala kochanica francuza piszac o swojej mamie:
        Moja mama od 20-ego roku zycia mieszka w miescie innym niz sie wychowala.
        Mieszta tam juz 30 lat. W miscia gdzie sie urodzila i wychowala spedzila 20 at z czego 10 to dziecinstwo a kolejne 10 wczesna mlodosc. Ona sie czuje, ze pochodzi z tego miasta gdzie spedzila wieksza czesc zycia, wlasnie stad gdzie studiowala, kochala, gdzie zalozyla rodzine, kupila dom, urodzily sie je dzieci, rozkrecila interes, nawiazala kontakty zawodowe i towarzyskie.
        Wlasnie te pozniejsze lata sa jej zywotnymi interesami i poniewaz wydarzyly sie wlasnie w tym miscie, ona sie czuje tak, ze stamtad pochodzi. I mnie to nie dziwi. I tak czuje sporo ludzi, ktorzy dorosle zycie rozpoczeli w nowym miejscu.


        Jestesmy stad gdzie przezylismy najwieksza czesc naszego doroslego zycia, gdzie ksztaltowalismy sie.
        Dlatego choc urodzilam sie w Toruniu, to jestem z... Lille.
        W moim rodzinnym miescie zmienilo sie tyle, ze jezdze po nim z gps'em, w Lille nie. Nie moge wiec odpowiedziec, ze jestem z Torunia, bo go nie znam. Tak bardzo sie zmienil.
        Jedyne co moge powiedziec, to to, ze pochodze z Torunia.
        • wez_sie Re: Do Jeriominy 31.10.12, 08:28
          ty jestes inna
          ty jestes obywatelka swiata
          • arabeska_a Re: Do Jeriominy 03.11.12, 14:42
            Nie napisala, ze jest obywatelka swiata. Napisala, ze jest z Lile (chociaz pochodzi z Torunia).
      • wez_sie wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 08:34
        i do niego chcesz sprowadzic dyskusje.
        nikt z forumowiczow nie mial takiego zycia, jakie przedstawiasz w swojej historyjce.

        tutaj wiekszosc osob (kobiet) przyjechalo do wiekszego miasta by wyrwac sie ze wsi.
        w wielu przypadkach rodzice sprzedali kawalek ziemi albo 3 krowy, zeby cora miala cos na start. to sa ludzie wychowani do 18-20 r.z. na wsi i przesiaknieci wiejska mentalnoscia.
        po kilku latach w warszawie, krakowie czy innym gdansku nie bedzie na tym samym poziomie kulturowym i mentalnym co mieszczuch. niestety nie ma na to szans, chocby sie zes#al.

        a w tym wszystkim przeciez nie chodzi o to, zeby wyszydzac, ze ktos jest przyjezdny i nie ogladal w dziecinstwie MTV.
        chodzi o to, ze przyjezdni na sile mianuja sie miastowymi, bo od 5 lat mieszkaja w miescie.
        to tak jakby wstydzili sie swojego pochodzenia.
        druga kwestia to ich narzekanie i nieplacenie podatkow.
        gdyby nie to smierdzace i zakorkowane miasto nie mieliby co jesc. nieladnie jest kasac reke ktora karmi.

        to takie typowo polskie zachowanie.
        • berta-death Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 20:43
          A czym się różni osoba urodzona i wychowana na wsi, w małym miasteczku, na peryferiach dużego miasta od osoby urodzonej i wychowanej w slumsach dużego miasta? W końcu większość mieszkańców dużych miast to element dresiarsko-kibolsko-menelski. Żadna inteligencja i kultura.

          Do tego procentowy odsetek osób coś więcej sobą reprezentujących niż element remizowo-meliniany jest mniej więcej taki sam w dużych miastach jak i małych i wsiach. Różnica jest tylko taka, że duże miasta są na tyle duże, że można dokonać segregacji ludności i poupychać ich po różnych dzielnicach i osiedlach w zależności od tego co sobą reprezentują a w mniejszych miejscowościach wszyscy mieszkają po sąsiedzku. W związku z tym jak się jedzie na wieś to od razu rzuca się w oczy lokalny folklor, jedna szkoła obsługuje wszystkich uczniów i wszyscy robią zakupy w jednym sklepie. W mieście jak się ma więcej szczęścia i kasy, to można się ulokować w nieco lepszej dzielnicy i udawać, że trzy przystanki dalej nie mieszka patologia a miasto to high life i same wyższe sfery.
          • gambas-gambas Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 21:30
            Ech, ponad 200 postów w wątku i dopiero teraz ktoś to napisał.:)
            To coś jak pierwszy lepszy polski dresiarz uważający, że każdy czarny czy żółty powinien kłaniać mu się w pas, bo on jest biały, więc lepszy. A w omawianym tutaj temacie to działa tak, że możesz mieszkać w obskurnej klitce w mrówkowcu i generalnie być co najwyżej przeciętniakiem, który w de był i gie widział, ale jeśli jesteś z Warszawy/Krakowa, to automatycznie możesz poczuć się lepiej niż pozostałe 37 mln mieszkańców kraju, no bo przecież reszta kraju to prowincja.:) Nawet jeśli ta prowincja przewyższa cię intelektualnie, materialnie i pod jakim tam jeszcze względem ktoś sobie wymyśli. No ale ten przeciętniak zakompleksiony przynajmniej jest z Warszawy - trzeba jakoś się bronić. Postawa podobna do takiej, jaką przyjmują kobiety, które mąż bije, zdradza i pije, ale przynajmniej mają męża, więc są lepsze niż jakieś tam stare panny.;) To coś na zasadzie powiększania sobie penisa przy pomocy kupna drogiej bryki, tutaj w wydaniu obupłciowym. Przynajmniej ja tak odbieram takie masturbowanie się swoim miastem i wypominanie innym od słoików zabierających pracę.
            • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 21:52
              Ech,
              tak ładnie zacząłeś, ale już w drugim zdaniu udowodniłeś, że jednak nie rozumiesz tematu dyskusji przedstawianej przez "tych miastowych" i automatycznie dołączyłeś to "tych przyjezdnych".
              Postaram Ci to wyjaśnić w jak najprostszych słowach.
              Albo nie. Łatwiej będzie w punktach. Zaczynamy? :)
              1. Nikt (z tych miastowych, w skrócie M) nie napisał, że największą wartością człowieka jest miejsce jego urodzenia. To absurd, który wmawiają ci przyjezdni (zwani dalej P).
              Pytanie do przyjezdnych: Dlaczego zarzucacie miastowym rasizm?
              Zachowujecie się jak Afroamerykanie, którym w dzisiejszych czasach nie można nawet zwrócić uwagi, bo wszystko co się im powie traktują jako atak na ich rasę.
              2. P (przyjezdni ;) mają o wszystko pretensje do M.
              Że miasto brudne, że korki, że ludzie niemili, że drogo, że brzydko, itp, ale niech sobie ci P zrobią rachunek sumienia i odpowiedzą, co w związku z tym zrobili, skoro i tak co weekend wracają do siebie i mają w d... stan ulic, rozwój miasta i inne kwestie.
              3. Dlaczego P mianują się miastowymi po kilku latach mieszkania w mieście? Dlaczego tak trudno im przechodzi przez gardło nazwa rodzinnej miejscowości? Czy zastanawiali się nad tym, co sądzą o ich postawie ich rodzice, czy dziadkowie? To jak wypieranie się swoich korzeni.
              4. Niechęć M do P wynika z ich postawy wobec miasta oraz m.in. rywalizacji na rynku pracy.
              Dlaczego zgadzacie się na przyjęcie najniższej pensji, która jest uwłaczająca? Czy nie rozumiecie, że w ten sposób robicie również sobie krzywdę?
              Podobna sytuacja była (jest?) na Wyspach. Nikt nie lubił Polaka, bo ten zgadzał się pracować za 3 Ł, jak inni pracowali za min. 5. Czy taka sytuacja jest zdrowa i sprzyja rozwojowi? Nie sądzę.
              Temat rzeka, a i tak zraz znajdzie się jakiś za przeproszeniem sfrustrowany popapraniec, który będzie na siłę i z uporem maniaka wkładał mi jakieś idiotyczne argumenty w usta i wmawiał mi że jestem rasistą.
              • six_a Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 22:26
                nie wiem w ogóle do kogo się zwracasz z tym bełkotem, ale ja jest z miasta, jeśli ci to w czymś pomoże. z TEGO miasta. ogarniasz pan?
                • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 22:56
                  Chyba ci odpowiadałem na te marne zaczepki, prawda?
              • gambas-gambas Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 22:45
                Tak, to że "słoiki" psują opinię rodowitym mieszkańcom miast też już było. I że to oni źle się zachowują i w ogóle są be, bo gdzieżby rodowite mieszczuchy, a skąd. Swoim postem potwierdziłeś wszystko, co napisałam, chociaż zamiar miałeś inny. Aha, ja nie jestem przyjezdnym, bo widzę, że jako do takiego się do mnie zwracasz. Prawie całe życie mieszkam w mieście urodzenia. Nie jest to ani Kraków, ani Warszawa, więc może dlatego snobizm lokalny jest mi obcy. Powiem więcej - kiedy słyszę jak nierodowity mieszkaniec mówi, że jest z mojego miasta, to uważam za fajne to, że ktoś polubił je na tyle, że czuje się jak u siebie. No ale może po prostu nie mam kompleksów?
                • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 22:54
                  Szanowna forumowiczko. Bardzo cię proszę, byś nie wmawiała mi takich bzdur, bo pomyślę, że po prostu nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
                  Nie mam nic do ludzi pochodzących z innej miejscowości niż moja.
                  Nie mam żadnych kompleksów związanych z przyjezdnymi.

                  Czy zrozumiałaś?
                  • gambas-gambas Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 01:23
                    Biedny misio, nikt go nie rozumie i nie chce mu przyznać, że czarne jest białe.:(
                    • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 05:00
                      Analfabetyzm w dzisiejazych czasach jest patologią, więc biednym misiem jesteś ty, niuniu.
                      • agios_pneumatos Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 09.11.12, 07:48
                        bez_dyskusyjny napisał:

                        > Analfabetyzm w dzisiejazych czasach jest patologią, więc biednym misiem jesteś
                        > ty, niuniu.

                        Najgorsze, chłopczyku, że w tym twoim wyimaginowanym analfabetyzmie interlokutorów nikt cię
                        nie wspiera, a do tej pory wszyscy tobie tu odpowiadający z troską piszą, że się mylisz.
                • triismegistos Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 11:33
                  gambas-gambas napisała:

                  Powiem więcej
                  > - kiedy słyszę jak nierodowity mieszkaniec mówi, że jest z mojego miasta, to uw
                  > ażam za fajne to, że ktoś polubił je na tyle, że czuje się jak u siebie.

                  Oo, to to. Czuję się lokalną patriotką (chociaż nie mieszkam na stałe we Wrocławiu) i cieszy mnie, że ludziom podoba się to miasto i czują się tam u siebie. I zupełnie nie rozumiem, jak można czuć się tym urażonym.
                  • wersja_robocza Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 11:36
                    triismegistos napisała:

                    > Oo, to to. Czuję się lokalną patriotką (chociaż nie mieszkam na stałe we Wrocła
                    > wiu) i cieszy mnie, że ludziom podoba się to miasto i czują się tam u siebie. I
                    > zupełnie nie rozumiem, jak można czuć się tym urażonym.

                    Może chodzi o składanie przez przybyłych hołdu tym mieszkającym z dziada pradziada i posiadającym rodowody?
                    • triismegistos Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 11:43
                      Eee, tam zaraz hołdy. Po prostu mają nie domagać się nienależnych im praw. Na przykład prawa do pracy.
                • klawiatura_zablokowana Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 09.11.12, 00:19
                  > Prawie całe życie mieszkam w mieście urodzenia. Nie jest to ani Krakó
                  > w, ani Warszawa, więc może dlatego snobizm lokalny jest mi obcy. Powiem więcej
                  > - kiedy słyszę jak nierodowity mieszkaniec mówi, że jest z mojego miasta, to uw
                  > ażam za fajne to, że ktoś polubił je na tyle, że czuje się jak u siebie. No ale
                  > może po prostu nie mam kompleksów?

                  Ja w ogóle poza Krakiem i Wawą nie obserwuję tego ekscytowania się "rodowitym .... z dziada pradziada". I mówię tu o dużych miastach. Po prostu w miastach typu Wrocław, Łódź, Poznań, Szczecin czy Gdańsk jakoś się tego faktu nie przeżywa, nie podkreśla. A też mają swoich przyjezdnych. Nie obserwuję u siebie jakiejś rozpowszechnionej niechęci wobec "nierodowitych", zresztą oni zazwyczaj wcale nie ukrywają tego faktu.
                  • wez_sie Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 09.11.12, 09:11
                    mylisz sie
                    w poznaniu nikt nie lubi wlascicieli aut z rejestracja zaczynajaca sie na PZ - poznaniacy mowia na nich "poznan zadupie"
                    a innych miastach mozliwe ze ten problem nie jest na taka skale, bo przyjezdnych jest o wiele mniej.
                    w tym momencie przynajmniej polowa osob ktora teraz przebywa w warszawie urodzila sie poza miastem, a nawet poza wojewodztwem. wiekszosc z nich nawet meldunku nie zmienila.
                  • gambas-gambas Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 10.11.12, 10:25
                    > Ja w ogóle poza Krakiem i Wawą nie obserwuję tego ekscytowania się "rodowitym .
                    > ... z dziada pradziada". I mówię tu o dużych miastach. Po prostu w miastach ty
                    > pu Wrocław, Łódź, Poznań, Szczecin czy Gdańsk jakoś się tego faktu nie przeżywa
                    > , nie podkreśla. A też mają swoich przyjezdnych. Nie obserwuję u siebie jakiejś
                    > rozpowszechnionej niechęci wobec "nierodowitych", zresztą oni zazwyczaj wcale
                    > nie ukrywają tego faktu.

                    Mam podobne obserwacje. :)
              • leniwy_pierog Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 09:52
                Rywalizacji na rynku pracy boją się jedynie osoby pseudowykształcone, które pokończyły jakieś szkoły studia choć potencjału intelektualnego im brak i powinni raczej nauczyć się konkretnego zawodu. Osoba z wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem nie ma problemu z przyjezdnymi. Lubię pracować z osobami sensownymi i ich miejsce urodzenia mnie nie obchodzi.
          • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 21:58
            Idąc twoim tokiem rozumowania wszyscy z miasta to dresiarze i menele, a Ci z małych miejscowości to inteligencja i kultura.
            Czy na pewno to chciałaś dowieść?
            • berta-death Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 22:11
              Chyba nie doczytałeś do końca mojej wypowiedzi.
              • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 22:15
                Ależ oczywiście, że doczytałem. Po prostu podążam twoim tokiem rozumowania. :)
                • zeberdee28 Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 23:28
                  Nie brzmisz jak człowiek który kiedykolwiek w życiu podążył jakimkolwiek tokiem rozumowania. Bez obrazy.
                  • bez_dyskusyjny [...] 31.10.12, 23:42
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • bez_dyskusyjny Hmmm 31.10.12, 23:46
                      Interesujące, że pyskówki i wycieczki osobiste są dopuszczalne, a odpowiedzi nie kipiące chamstwem i buractwem są wykropkowywane. :)
                • zeberdee28 Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 23:49
                  pstryknąłem cię w nosek i się nie rozczarowałem;) prymitywna to rozrywka ale nie mogę się opanować
                  • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 31.10.12, 23:53
                    Jak na razie chłopczyk, to pstryknąć możesz mnie w piętę i to jak podskoczysz.
                    Nie wiem skąd w tobie tyle agresji, ale rozumiem, że możesz mieć frustrujące życie.
                    • zeberdee28 Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 00:06
                      Hmm - to ty mnie nazwałeś poparańcem. Rozumiem że w krainie zagubionego rozumu jest to przejaw tego że ty jesteś super opanowany a ja kipię agresją... Co tam jeszcze ciekawego u was słychać ? Opowiedz coś jeszcze - z chęcią posłucham o udanym życiu fajnego człowieka, chociaż poliżę przez szybę.
                      • bez_dyskusyjny Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 00:09
                        Co mogę wynieść z dyskusji z tobą?
                        Poza bólem brzucha (ze śmiechu) oczywiście.
                        • zeberdee28 Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 01.11.12, 00:36
                          Ty nic nie wyniesiesz z dyskusji z kimkolwiek. Co do tego mam absolutną pewność. No poza bólem brzucha(ze śmiechu) oczywiście.
        • arabeska_a Re: wymyslilas jeden przypadek na milion 03.11.12, 15:15
          wez_sie napisał:
          >>> wymyslilas jeden przypadek na milion i do niego chcesz sprowadzic dyskusje.

          Zabawne. Z twojej perspektywy to jedna osoba na milion? Dobre! 37 Polakow i 500 Europejczykow oraz 310 Amerykanow ma rodzicow z dwoch roznych miast i mieszka gdzie indziej niz sie urodzilo? Razem mniej niz 1000 osob na dwoch kontynentach??? Z jakiej mentalnej wsi pochodzisz, Wez_Sie???

          Wez_Sie, mowie bez ogrodek: masz ohydna, skrajnie ksenofobiczna sygnature i zapewne taka perspektywe :/ Swoim haselkiem dzielisz ludzi, budujesz mu niecheci, zatem dzialasz na szkode miasta i spolecznosci. Takie podejscie do innych ludzi wynika z glebokich kompleksow, braku sukcesu w zyciu, co najlatwiej przekuc w niechec wobec innych "gorszych" od siebie.
      • jeriomina Re: Do Jeriominy 31.10.12, 11:39
        arabeska_a napisała:

        > Jeriomina, wyraznie reprezentujesz poglad czlowieka, ktory spedzil cale zyci
        > e w jednym miejscu
        . Jest to dla ciebie powod do dumy.

        Noż ja pitolę. Czytanie ze zrozumieniem po raz kolejny. Po pierwsze nie przedstawiam siebie jako człowieka, który "spędził całe życie w jednym miejscu" bo to wygląda teraz trochę tak, jakbym był ograniczona do jakiegoś jednego blokowiska i spożywczaka. A ja jestem dość mobilną artystką, często jeżdżę, sporo podróżuję. Inna rzecz, że zawsze wracam do mojego miasta, w którym się urodziłam i wychowałam.
        Ile razy mam jeszcze powtarzać, że nigdzie nie napisałam, że to jest dla mnie powód do dumy??? To, że jestem z Krakowa (urodzenie+wychowanie) to jest NEUTRALNY FAKT.

        Natomiast z persepkty
        > wy osob, ktore cale zycie sie przemieszczaja, mieli po kilka lub wiecej domow,
        > wyglada to zupelnie odmiennie. Podobnie zreszta jak z perspekywy osob ktore WYB
        > RALY sobie miejsce do zycia.
        >
        > Skad twoim zdaniem pochodzi czlowiek, ktory do 18-tki mieszkal np. w pieciu mia
        > stach (albo nawet kilku panstwach na trzech kontynentach), ale nigdy nie mieszk
        > al w miescie, w ktorym sie urodzil??? Bardzo jestem ciekawa twojej odpowiedzi,
        > bo znam mase takich osob, ktore w dodatku maja przodkow, w tym mame i ojca z ro
        > znych koncow swiata.

        Znasz MASĘ takich osób? A co to dla Ciebie jest masa? Pięciu znajomych?
        Otóż moja droga, nigdy nie będzie krakowianinem mój znajomy Justin, który przyjechał z Togo, mieszka i pracuje w Krakowie, ożenił się z Polką, nawet jeśli zostanie tu do końca swych dni. Zawsze będzie z Togo. I naprawdę podejrzewam, bez sensu byłaby rozmowa, w której ktoś by go zapytał - skąd jesteś? A on by powiedział: z Krakowa. Wystarczy jedno spojrzenie na Justina, by wiedzieć, że coś tu nie gra :)
        Ale Polakom łatwiej ściemniać, jeśli pochodzą przykładowo z Czasławia pod Dobczycami (to tylko przykład, nic nie mam do tych miejscowości), że są z Krakowa. Bo na pierwszy rzut oka i ucha (!) faktycznie można się nie zorientować.
        Powiem Ci więcej. Mam serdecznego kumpla, którego rodzice to Polacy, z domieszką przodków jakiś orientalnych. Urodził się i pięć lat mieszkał w Niemczech. Potem w Polsce, na Mazurach, teraz studiuje w Krakowie. Wiesz co on o sobie mówi jak się go ktoś zapyta skąd jesteś? Jestem Niemcem:) i mówi to po polsku, bez akcentu, no bo zresztą skąd:)
        • six_a Re: Do Jeriominy 31.10.12, 11:52
          >Wystarczy jedno spojrzenie na Justina, by wiedzieć, że coś tu nie gra :)
          heh, coraz lepiej.


          > Ale Polakom łatwiej ściemniać,
          poopowiadaj zatem, jak ściemniasz. chyba jesteś polką czy nie?

          zresztą ja myślę, że tych maskujących się to należałoby jakoś pooznaczać, żeby Cię nie wprowadzali w błąd, bo to skandal jest naprawdę. np. jakieś opaski na rękawy. co sądzisz?
          • jeriomina Re: Do Jeriominy 31.10.12, 11:58
            Ty już udowodniłaś nie raz, że rozmowa z Tobą kompletnie nie ma sensu. Czepiasz się dla zasady. Szkoda mojego czasu.
            • six_a Re: Do Jeriominy 31.10.12, 12:07
              no to poczekam, aż kto inny się czepi rasizmu:)
              paaaa
              • wez_sie Re: Do Jeriominy 31.10.12, 12:34
                se ubzduralas rasizm i sie teraz tego bedzie trzymac jak rzep?
                <nudy>
              • riki_i Re: Do Jeriominy 31.10.12, 17:52
                six_a napisała:

                > no to poczekam, aż kto inny się czepi rasizmu:)

                A w domu wszyscy zdrowi? Rozumiem, że każdy Murzyn na ulicy to Afropolak z dziada pradziada, a nawet powzięcie myśli, że to jednak jakiś imigrant oznacza zgniły rasizm i uprzedzenia, tak?! O Matko Bosko Częstochowsko!
                • six_a Re: Do Jeriominy 31.10.12, 18:37
                  Niom w krakowie pewnie takich nie widujom to nie ich wina w sumie. I co ci matka z czestochowy powiedziala?
                • triismegistos Re: Do Jeriominy 31.10.12, 19:42
                  A jaka ona częstochowska? Do liceum tam chodziła? Jej rodzice tam mieszkali? Żadna ona częstochowska, słoik, zwykły słoik :D
                  • swiete.jeze Re: Do Jeriominy 31.10.12, 23:46
                    Słyszałam, że matka boska częstochowska z licheńską nie za bardzo się lubią.
        • self-inflicted Re: Do Jeriominy 31.10.12, 23:03
          no tak, bo przecież czarny nie może się urodzić w Krakowie. Eksterminujecie inne rasy masowo w szpitalach czy po podworcach?
          • jeriomina Re: Do Jeriominy 31.10.12, 23:15
            Bez komentarza.
            • self-inflicted Re: Do Jeriominy 31.10.12, 23:21
              To może skomentuj swoją wypowiedź:
              "I naprawdę podejrzewam, bez sensu byłaby rozmowa, w której ktoś by go zapytał - skąd jesteś? A on by powiedział: z Krakowa. Wystarczy jedno spojrzenie na Justina, by wiedzieć, że coś tu nie gra :)"

              To znaczy, co konkretnie nie gra? Dlaczego nie może być z Krakowa?
              • gambas-gambas Re: Do Jeriominy 01.11.12, 01:21
                Obawiam się, że koleżanka tak popłynęła w tym wątku, że trudno to odkręcić.:)
              • jeriomina Re: Do Jeriominy 01.11.12, 09:20
                No dobrze, zadam sobie trud wyjaśnienia.
                Mój znajomy, o którym wspominałam, jest Afrykańczykiem. Jest różnica pomiędzy Afrykańczykami i Afroamerykanami, w wyglądzie, kolosalna, chodzi mi o odcień skóry i nie tylko. I nie jest to żadna bzdurna teoria Kiplinga, nie piszę tu nic o ich możliwościach itd. Zarzucanie mi rasizmu dlatego, że stwierdzam fakt, że ktoś ma inny odcień skóry - polecam konsultację z psychiatrą w sprawie widzenia rzeczy, których nie ma.
                Poza tym mój znajomy ma 35 lat. Naprawdę przypuszczasz, że 35 lat temu, w gierkowskiej Polsce mógłby przyjść na świat Afrykańczyk czarny jak smoła, nie Mulat, z matki i ojca Togijczyków?
                Ok, powiedzmy nawet, że urodziłby się tu. Zacznij z nim rozmawiać. Silny francuski (togijski) akcent. Już wiadomo, że nie urodził się tutaj.
                Czy ja muszę tłumaczyć rzeczy oczywiste?
                Na litość boską, ten wątek coraz bardziej mnie zadziwia.
                Wyszło od prostego mojego stwierdzenia, że z Krakowa jest tylko ten, kto stąd pochodzi i się tu wychował, a reszta MIESZKA w Krakowie, a teraz jestem podejrzewana o rasizm i eksterminację. Weźcie się ludzie zastanówcie.
                • riki_i [...] 01.11.12, 11:42
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • triismegistos Re: Do Jeriominy 01.11.12, 11:44
                    Przyznam, że bardzo mnie bawi, kiedy osoba, która użyła najwięcej wulgaryzmów w całym wątku wyzywa innych od prostaków :D
                    • riki_i Re: Do Jeriominy 01.11.12, 11:51
                      Prostak to ten co używa wulgaryzmów? No to wielu zacnych ludzi kultury należałoby skreślić od razu. Niejeden klnie jak szewc.

                  • six_a Re: Do Jeriominy 01.11.12, 11:49
                    no i na co ta piana? debiut burakiem w tym wątku, też cię dyskwalifikuje jako dyskutanta. nawet hitlera nie musisz wyciągać. podobnie jak w siostrę w niedoli dyskwalifikuje odsyłanie do psychiatry.

                    jak się nie umie z sensem wytłumaczyć swoich słów o tym, że po czarnym widać, że coś nie tak, albo że biali dla odmiany to potencjalni oszuści rodowodowi, to powinno się przynajmniej zaprzestać dalszego produkowania.

                    dzięks z góry.
                    • riki_i Re: Do Jeriominy 01.11.12, 11:54
                      Już ojciec Benedykt Chmielowski stwierdził wiekopomnie, że koń jak jest każdy widzi.

                      Rozumiem, że zauważenie oczywistego faktu , że czarne jest czarne, a białe jest białe, dyskwalifikuje moralnie, tak?!

                      To jest właśnie polit-poprawny idiotyzm
                      • six_a Re: Do Jeriominy 01.11.12, 11:58
                        niestety, nie rozumiesz. o moralności akurat nie wspominałam, ale możesz iść się wyspowiadać.
                        pa pa
                    • jeriomina Re: Do Jeriominy 01.11.12, 13:02
                      Twoje zdanie, że cokolwiek mnie dyskwalifikuje, niestety jest tylko Twoim zdaniem. Gdybym napisała cokolwiek niezgodnego z regulaminem, to by mnie wycięto.
                      A ja napisałam po prostu, że radzę konsultację w sprawie widzenia rzeczy których nie ma.
                      Polecam także zapoznać się z definicjami rasizmu, bo zarzucając mi go po prostu się ośmieszasz.
                  • wersja_robocza Re: Do Jeriominy 01.11.12, 11:53
                    Pięknie. Bardzo merytorycznie, kulturalnie i w ogóle wiadomo, kto cię wychował.
        • arabeska_a Re: Do Jeriominy 03.11.12, 14:54
          Jeriomina, to ze gdzies jezdzimy nie jest tym samym co mieszkanie w roznych miejscach, miastach i panstwach. Wyjazd to wyjazd i z cala pewnoscia 100% forumowiczow wyjezdza wielokrotnie w ciagu swojego zycia ( a obecnie zwykle w ciagu jednego roku), wiec droga artystko nie jestes niczym nadzwyczajnym. Masz perspektywe osoby zwiazaniej z jednym miejscem i tyle.

          >>>Znasz MASĘ takich osób? A co to dla Ciebie jest masa? Pięciu znajomych?
          Nie wypaczaj, bo to zalosne. Znam dziesiatki takich osob, moze nawet wiecej setke.

          Nie odpowiedzialas na moje pytanie.
    • real.becwal Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 11:12
      Porzekadło : co sie martwisz, co się smucisz,... nadal aktualne!
      • wez_sie Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 11:20
        juz wracaja, wszystkie wylotowki zakorkowane
        • grassant Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 16:24
          przybysze z interioru opuszczają pospiesznie stolicę.
    • zeberdee28 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 16:52
      No są takie ludki którym się wydaje że udowodnią wszem i wobec swoje bycie człowiekiem kulturalnym i na poziomie jeżeli obrzucą bogu ducha winnego człowieka/grupę ludzi stekiem różnych obelg z tytułu tego że urodził się w gorszym w ich mniemaniu miejscu, choć to tylko jeden z wielu pretekstów których Polacy używają jako dogodnego narzędzia by komuś bezinteresownie przywalić. To taka wrodzona polska małość, szukanie czegokolwiek byle móc pokazać 'ja to jestem gość kur..a, nie to co ty chamie'.
      • riki_i Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 17:58
        zeberdee28 przydałaby Ci się nauka czytania ze zrozumieniem

        mącisz pisząc impresje nie na temat
        • zeberdee28 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 18:05
          Pytanie było min. 'czy spotykacie się z czymś takim ?'. Odpisałem że spotykam się i napisałem od siebie co o tym sądzę - jeszcze jakieś wątpliwości ? Czy nadal twój umysł jest zmącony i trzeba ci jeszcze jaśniej ?
          • riki_i Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 22:13
            W wątku analizujemy istotę zjawiska, a elementy jego subiektywnej oceny (zresztą z dupy wziętej - to przyjezdni plują na rdzennych, odpowiedź jest zaledwie retorsją) są doskonale zbędne. Chyba, że jako czyścioch moralny koniecznie chcesz sobie poprawić samopoczucie wygłaszając napuszonym tonem polit-poprawne zaklęcia.
            • simply_z Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 22:16
              Polacy ogolnie maja dziwny kompleks wsi-tym smieszne ,że jestesmy glownie narodem robotniczo-chlopskim.
              kiedys cos napisalam na ten temat na forum ,po czym dostalam odpowiedz z usmieszkiem-uderz w stół?
              • bez_dyskusyjny Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 22:26
                Powinnaś napisać "(My) Polacy mamy kompleks...". Tak byłoby prawidłowo. Chyba, że nie jesteś Polką.... albo jesteś Polką, ale już o tym zapomniałaś, bo mieszkasz od 7 lat na Wyspach.
                • simply_z Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 09:35
                  nie mieszkam na zadnych wyspach ,akurat uwazam,ze sa ciekawsze kierunki emgiracyjne.
                  zreszta mozliwe ,ze tez wyjade.Poza tym ja nie mam kompleksu ,wiec nie moglabym sie okreslic mianem My Polacy ale jak widac ty go masz..
              • gambas-gambas Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 22:49
                Oj mają, acz to tylko jeden z wielu.
              • berta-death Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 23:10
                Właśnie dlatego mają kompleks wsi, że są narodem chłopskim. A chłop to przez wieki było coś gorszego. Biedny i wykonujący niewolnicze prace na rzecz pana. Nawet jak już feudalizmu nie było to te przekonania zostały. W związku z tym nic dziwnego, że stał się synonimem czegoś gorszego i kto żyw to odcinał się od swojego pochodzenia. W powszechnym mniemaniu lepiej było być robotnikiem wyzyskiwanym przez kapitalistę, ledwo wiążącym koniec z końcem straganiarzem, który w pas musi się kłaniać ludziom, żeby zechcieli kupić coś u niego, czy rzemieślnikiem klepiącym biedę i chlejącym z nudów w oczekiwaniu na klienta, niż chłopem. Nie ważne, że taki chłop to przynajmniej jakąś własność miał w postaci ziemi, niewiele bo niewiele, ale śmierć głodowa mu nie groziła i jakieś zabezpieczenie było. Dzieciom miał co zostawić. Że nawet kulturę stworzył, w końcu folklor nie wziął się z powietrza. Że jak już ktoś awansował społecznie, kształcił się i dorabiał czegoś, to zazwyczaj był to potomek chłopa. W przeciwieństwie do robotników, kupców i rzemieślników, którzy rzadko kiedy posiadali majątek, rzadko kiedy stać ich było na kształcenie dzieci i fundowanie im możliwości zmiany grupy społecznej i którzy nie stworzyli żadnej kultury, może z wyjątkiem jakiś kapeli podwórkowych o średnim znaczeniu.

                Na tej samej zasadzie w krajach, gdzie jeszcze niedawno panowało niewolnictwo albo krajach, które były koloniami, bycie białym jest bardziej nobilitujące niż niebiałym. Niebiali pełnili podrzędne i służebne funkcje, byli niewykształceni, biedni i z zerową pozycją społeczną. W takich Indiach to najlepiej sprzedającym się kosmetykiem jest krem wybielający i każdy kto ma odrobinę bielszą skórę uważa się za lepszego od tego kto ma ciemniejszą. Bez względu na to co te osoby naprawdę sobą reprezentują.
                • swiete.jeze Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 12:06
                  Rzadko się z tobą zgadzam, ale teraz tak.
            • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 31.10.12, 22:28
              > a elementy jego subiektywnej oceny (zresztą z dupy wziętej

              no jak raz się zgodzę, skąd miałbyś brać swoje subiektywne oceny buraków z lubelszczyzny, jak nie z dupy właśnie.
    • simply_z Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 09:39
      zauwaz ,ze to glownie ty obrazasz wszystkich bioracych udzial w tej dyskusji.
      Jaki z tego wniosek plynie?
      chyba taki ,ze trafnie dobrales sobie pseudonim.
    • 10iwonka10 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 10:00
      Nie wiem dlaczego wszyscy tak sie tylko Polski uczepili....wszedzie jest tak samo.

      Pisze o Wyspach bo tam mieszkam ale np na poludniu generalnie jest lepiej platna praca, drozsze nieruchomosci , wiecej wyksztalconych ludzi no i oni tez patrza z gory na ludzi z polnocy. Czesto ludzie ze Szkocji, Liverpoolu ktorzy mieszkaja np w Londynie staraja sie zgubic swoj akcent co nie jest wcale takie latwe.
      Podobnie jest chyba w USA. Nowoczesna, bogata polnoc i take troche 'backward' poludnie.

      We Francji? Paryzanie patrza z gory na ludzi z prowincji.

      Troche tutaj uogolniam i wcodze w stereotypy ale pewno prawidlowosc jest wszedzie.
      • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 10:19
        ja to nawet rozumiem, stereotypy ułatwiają życie. więc opowiedz, jak się czujesz ze stereotypem polki na wyspach? odpowiada ci status porównywalny ze statusem lubelskiego buraka w warszawie?

        przyjemnie jest na każdym kroku tłumaczyć się, że nie przyjechałaś znaleźć męża, skorzystać z socjalu i kraść miejsca pracy?

        co oznacza argument: tak jest wszędzie? jak jest wszędzie, to należy pochwalać uogólniające jazdy po każdym kto nie stąd, skąd ja?

        chętnie poczytam.
        • 10iwonka10 Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 12:13
          Nie nalezy pochwalac - Ja po prostu stwierdzilam fakt ze tak jest wszedzie wiec bez sensu jest zawezac to tylko do Polski. A po za tym piszac stereotypy nie mialam na mysli ze kazdy tak porownuje ale pewna grupa niedowartosciowanych ludzi ktorzy czuja sie lepiej robiac to. Mozna popatrzec na nich z politowaniem i tyle.

          w>>>ięc opowiedz, jak się czujesz ze stereotypem polki na wyspach? odpowiada ci status porównywalny ze statusem lubelskiego buraka w warszawie?>>

          To zalezy od srodowiska w jakim sie obraczasz. Nie mam tego problemu. Mieszkam w Cambridge gdzie jest pewno wiecej obcokrajowcow niz Anglikow. A w pracy ? Zwlaszcza nowej na poczatku moze przygladaja ci sie podejrzliwie ale jak nagle sie okaze ze wiele rzeczy robisz szybciej i lepiej niz oni....nie chodzisz czesto na zwolnienia, nie narzekasz wiecznie na wszystko....to utwierdzasz swoja pozycje i tyle.

        • princess_yo_yo Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 16:16
          > przyjemnie jest na każdym kroku tłumaczyć się, że nie przyjechałaś znaleźć męża
          > , skorzystać z socjalu i kraść miejsca pracy?
          >

          ale zdajesz sobie sprawe ze to jest polski stereotyp polaka na wyspach, a niekoniecznie tutejszy. tutejszy jest podejrzewam inny, chociaz nigdy nie zglebialam, jakies pare lat temu w lokalnym take away przegladalam the sun z nudow ale eastern europeans wcale nie figurowali tam tak czesto w porownaniu z innymi imigrantami. ostatnio zamawiam na telefon wiec nie wiem jakie newsy produkuja bukowce, a szkoda :-(
          • six_a Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 16:36
            >sprawe ze to jest polski stereotyp polaka na wyspach,

            niezbyt sobie zdaję, prawdę mówiąc. sami o sobie tworzymy negatywne stereotypy? czyli to że polak = złodziej samochodów to też jest nasz własny stereotyp o polakach w niemczech? ciekawa interpretacja, choć wątpię, by była trafna.

            przestałam to ogarniać chyba. tak się przez cały dzień zastanawiam, że chyba nigdy nie pytałam nikogo skąd jest, chyba że sam zaczyna opowiadać, to wtedy można uznać za temat. nie bardzo wiem, do czego miałabym taką wiedzę wykorzystać.
    • wersja_robocza Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 10:18
      Interesująca lektura ten wątek.:cool:
    • 5er Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 12:37
      obcy/nowy to obcy, to intruz, czy to w mieście, na wsi, w państwie, w pracy, w biurze, w sespole, w rodzinie, w przedziale kolejowym itd. musi do siebie przekonać, a nie zaczynać od burzenia zastanego porządku, narzucać swych zasad i uważać, że mu sie należy.
      • wersja_robocza Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 13:08
        5er napisał:

        > musi do siebie przek
        > onać, a nie zaczynać od burzenia zastanego porządku, narzucać swych zasad i uwa
        > żać, że mu sie należy.

        Jak ma przekonać? I co znaczy, ze coś burzy, narzuca i czegoś oczekuje? Jakieś przykłady?
        • 5er Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 15:04
          ile zbiorowości, tyle przykładów:) Intruz ma wnieść, uzupełnić wartości akceptowane przez zbiorowość, a nie zaczynać od prób jej zmienienia, bo jest inaczej ukształtowany.
          Imigrant nie może forsować swoich poglądów i obyczajów, domagać sie specjalnego traktowania, jeżeli dana zbiorowość, go nie zapraszała.
          Wiesz przecież o czym mówię, więc nie zadawaj mi takich podstawowych pytań:):)
          • wersja_robocza Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 15:21
            Chcę doprecyzować. Jak przyjezdni dajmy na to z wywołanej już wcześniej Lubelszczyzny niepożądanie zmieniają warszawian albo Warszawę? To samo tyczy się Krakowa. Bo że są niemile widziani, to już tu zostało udowodnione przez co poniektórych. Chcę wiedzieć jakie zło wyrządzają mieszkańcom i samemu miastu?
            • swiete.jeze Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 15:50
              Nie chcę mi się czytać całego wątku, ale zrobię odpowiedź zmiksowaną z jakimś postem z początku.

              > Chodzi co najwyżej o zachowania NIEKTÓRYCH osób z małych miejscowości przyjeżdż
              > ających do dużych (nie tylko do Warszawy), które w swojej społeczności zachowuj
              > ą się poprawnie, a w dużej miejscowości pozwalają sobie na chamstwo "bo przecie
              > ż nikt mnie tu nie zna".

              Tyle mi przychodzi do głowy. Najgorsze jest to, że bramki na wyjeździe liczą się podwójnie i w różnych regionach da się usłyszeć jestem z Warszawy, modżajto mi nalej, przy czym rzeczony osobnik z samym miastem dużo wspólnego nie ma, ale o tym już kiedyś był wątek:]
              • wersja_robocza Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 16:02
                Jerzy, piszesz o niektórych osobach pochodzących z małych miejscowości, które zmieniając otoczenie zmieniają zachowanie. To nie jest charakterystyczne tylko dla osób z prowincji. Poza tym piszą tu o ogóle, a nie jakichś wyjątkach. Dlatego chcę poznać te ogólne zachowania prowincjuszy szarogęszących się w stolicach.
                • swiete.jeze Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 16:07
                  A to ja nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem.
                  • wersja_robocza Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 16:10
                    swiete.jeze napisała:

                    > A to ja nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem.

                    To jak wyczaję odpowiedź, to mogę Cię oświecić, jak zechcesz.:cool:
    • stary.dziadyga Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 15:08
      czy to naprawde dla kogos ma znaczenie gd
      > zie sie urodzil i skad pochodzi?

      Dla mnie ma znaczenie gdzie się urodziłam i skąd pochodzę, bo to jest część mojej historii.

      > es, prowincjalne. Nie wiem- zreszta- jak wyjezdzam z PL to wszedzie mowie ze je
      > stem z Polski, a jesli bede mieszkac w Wawie albo w Krakowie to znowu mam podkr
      > eslac ze pochodze z gminy tej i tej w wojewodztwie tym i tym?

      Nie dramatyzuj. Wystarczy że powiesz jestem w Polski z miasta/miejscowości X.
      Jak ktoś nie będzie wiedział gdzie to jest dokładnie a będzie zainteresowany to dopyta.

      A jeżeli ktoś mieszkał w wielu miejscach to może np powiedzieć, jestem z X ale czuję się obywatelem Y.

      Wg mnie Jeronima ma rację, że powiedzenie jestem z X gdy się stamtąd jest naciąganiem rzeczywistości do swojej filozofii. To jest zrozumiałe w przypadku osób które np. zmieniły płeć i nie będą każdemu tłumaczyć że urodzili się dzieczynką a terz są mężczyzną żeby uniknąć niewygodnych pytań, ale po co się tak kryć z nazwą miejscowości z której się pochodzi?

      Dlaczego ten temat wywołuje tyle emocji w osobach które są z X a żyją w Y skoro dla Was to nie ma znaczenia gdzie się człowiek urodził i można sobie wybrać?

      I pytanie do wszyskich którzy uwaząją, że jest się stad gdzie się aktualnie mieszka i żyje.
      Nie wzbudziło by w Was żadnego podejrzenia, uśmiechu, nie podnieślibyście brwi gdybym Wam powiedziała, że jestem Nicaraguii?
      • sumire Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 15:41
        gdybyś tam miała poukładane życie, własne ścieżki wydeptane, pracę, rodzinę - czemu miałoby mnie to dziwić?

        powtórzę raz jeszcze. nie chodzi o ukrywanie swojego pochodzenia. chodzi o to, że to pochodzenie często ma w życiu człowieka minimalne znaczenie, bo ów człowiek często nie czuje się związany z miejscem urodzenia, nie pamięta go, nie ma z nim szczególnych powiązań poza wyblakłymi wspomnieniami z dzieciństwa, odległymi pociotkami. i to, że sama mówię, że jestem z miasta X, bo w nim sobie zbudowałam życie, nie oznacza wcale, że wypieram się faktu, iż urodziłam się w mieście Y.
        i też mnie zdumiały emocje wokół tego, bo dotychczas nie wiedziałam, iż naciągam rzeczywistość :P
        • good_morning Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 01.11.12, 16:28
          mnie tez nikaragua by nei zdziwila. pomyslalabym; ma laska ciekawa historie zyciowa ;) skoro tak mowi, to pewnie DLUGO tam meiszkala. moze i sie urodzila tam tez, ale niekoniecznie. i tyle.
          wezcie na wstrzymanie z tym wolno/nie wolno sie okreslac tak czy siak!
          to jest SMIESZNE
          (nie w zabawny sposob. w zalosny sposob)
    • pe.tronela Re: Urodzenie, pochodzenie... czyli nadal 18 wiek 03.11.12, 15:07
      dopisuje sie do listy osob bedacych, zgodnie z tym watkiem "znikad". w miescie w ktorym sie urodzilam mieszkalam kilka tygodni. nastepnie trzy przeprowadzki rodzicow do ukonczenia przeze mnie szkoly podstawowej. po szkole podstawowej co 5-10 lat zmiana miasta (czasem tez kraju). na pytanie skad jestem od zawsze podaje miejscowosc w ktorej aktualnie mieszkam. no do glowy by mi nie przyszlo, ze mialabym wyciagac ktores z dawnym miejsc zamieszkania. jesli mnie pytaja gdzie sie urodzilam, podaje miejsce urodzenia. jesli skad jestem - miejsce zamieszkania.
    • wez_sie wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy w m 05.11.12, 12:00
      metrze warszawskim przekroczylo granice rozsadku

      kolo 20-21 co drugi pasazer jechal z torba podrozna w ktorej wesola brzdzakaly sloiki
      • stokrotka_a Re: wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy 05.11.12, 13:52
        wez_sie napisał:

        > metrze warszawskim przekroczylo granice rozsadku
        >
        > kolo 20-21 co drugi pasazer jechal z torba podrozna w ktorej wesola brzdzakaly
        > sloiki

        A ty biedaku swojego słoika nie miałeś? Babcia nie dała? Idź do proboszcza z pobliskiej parafi, to cię wspomoże. ;-)
        • wez_sie Re: wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy 05.11.12, 14:01
          a co, tez jechalas?

          > Idź do proboszcza z pobliskiej parafi, to cię wspomoże. ;-)
          i to jest wlasnie typowa sloikowa mentalnosc, czyli "daj, bo misie nalezy"
          • stokrotka_a Re: wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy 05.11.12, 14:09
            wez_sie napisał:

            > a co, tez jechalas?

            Warszawskim metrem? Przecież to obciach! Ja bryczką jechałam. ;-)

            > i to jest wlasnie typowa sloikowa mentalnosc, czyli "daj, bo misie nalezy"

            Jaka mentalność "mi się należy"??? Nie załapałeś - to jest mentalność "pomóż potrzebującemu, bo mu bacia nie dała". ;-D
            • wez_sie Re: wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy 05.11.12, 14:29
              > Warszawskim metrem? Przecież to obciach! Ja bryczką jechałam. ;-)
              no tak, na ojcowizne to trzeba bryka kupiona na raty
              LRY, TKI, LLU, czy NMR?

              > Jaka mentalność "mi się należy"??? Nie załapałeś - to jest mentalność "pomóż po
              > trzebującemu, bo mu bacia nie dała". ;-D

              nie wiedzialem, ale za rady doswiadczonej zebraczki dziekuje
              • stokrotka_a Re: wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy 05.11.12, 14:45
                wez_sie napisał:

                > no tak, na ojcowizne to trzeba bryka kupiona na raty
                > LRY, TKI, LLU, czy NMR?

                Sprawdź w słowniku znaczenie słowa "bryczka", a potem sróbuj taką zarejestrować w wydziale komunikacji. ;-)

                > nie wiedzialem, ale za rady doswiadczonej zebraczki dziekuje

                Nie ma za co. Dobe rady masz u mnie gratis i bez Bóg zapłać.
                • wez_sie Re: wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy 05.11.12, 15:05
                  dyskusja z toba inspiruje mnie tylko do jednego
                  https://www.caffex.com/assets/images/sleepingMan_794075c.jpg
                  • stokrotka_a Re: wczoraj natezenie sloikow na metr kwadratowy 05.11.12, 15:24
                    Tak, tak, wyśpij się, chłopczyku, tylko niech babcia ci bajkę najpierw opowie. ;-)
    • agios_pneumatos Zauważyliście pewną prawidłowość? :] 09.11.12, 08:01
      Duża część mieszkańców Warszawy okazuje się być człowiekami wielce niekulturnymi*. Oczywiście w sposób wielce subtelny i zawoalowany. Bą tą, prawda. :]

      A z drugiej strony - jeżeli ktoś w wypowiedziach tutaj okazuje się być człowiekiem wielce niekulturnym* to z prawdopodobieństwem bliskim 100% będzie... z Warszawy. :D

      Na koniec zainteresowanym dedykuję wierszyk:

      Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna,
      Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna.
      Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska:
      - To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska!

      *Jest to specjalna figura retoryczna mająca za zadanie ominięcie cenzury i zastępująca 'szynkę po angielsku', z 'c' na przodzie rzecz jasna.
      • wez_sie Re: Zauważyliście pewną prawidłowość? :] 09.11.12, 08:26
        a ja zauwazylem, ze przyjezdni wyzywaja tubylcow od chamow, bo ci osmielili nazwac ich przyjezdnymi i skrytykowali ich, powiedzmy, zwyczaje.
        • agios_pneumatos Re: Zauważyliście pewną prawidłowość? :] 09.11.12, 08:30
          Jak widać po tym forumie mają ku temu podstawy. Wierz mi, że inne niż te, które ci się wydają i których nie możesz przeskoczyć by zrozumieć więcej. :]
          • wez_sie Re: Zauważyliście pewną prawidłowość? :] 09.11.12, 08:41
            aaahaaa, bo ty o forum bidulko
            rzeczywiscie forum to wyjatkowo reprezentatywna grupa
            • agios_pneumatos Re: Zauważyliście pewną prawidłowość? :] 09.11.12, 08:48
              Czyli nie myliłem się, że twój świat jest prosty. :]

              EOT.
              • wez_sie Re: Zauważyliście pewną prawidłowość? :] 09.11.12, 09:00
                niom :] xD LOL
      • stary.dziadyga Re: Zauważyliście pewną prawidłowość? :] 10.11.12, 10:25
        > Duża część mieszkańców Warszawy okazuje się być człowiekami wielce niekulturnym
        > i*. Oczywiście w sposób wielce subtelny i zawoalowany. Bą tą, prawda. :]

        Twoja wypowiedź jest niekulturalna. Jeśli nie jesteś w Warszawy to tylko dałeś potwierdzenie na nieprawdziwość swojej. Brawo!

        > Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna,
        > Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna.
        > Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska:
        > - To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska!

        Czyli przyjezdny po przeprowadzce wywyższa się ponad innych przyjezdnych jakie to teraz z niego panisko. Ciekawy dobór puenty Twojej wypowiedzi, bo wydaje się że chciałeś udowodnić coś innego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka