Dodaj do ulubionych

znowu o empatii

02.12.12, 12:44
Wydaje mi się, ale mogę się mylić że jesteśmy od małego uczeni tego żeby umieć się pochylić nad czyimś nieszczęściem, pocieszyć, wspierać.
Wiadomo że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, i tak; inaczej będziemy przeżywać jesli obejrzymy w tivi reportaż o powodzi, przegryzając wiadomości ciasteczkiem, a inaczej jeśli będzie to dotyczyło naszego bliskiego. To oczywiste (wg mnie).

chciałam zrobić wstępniak ponieważ miałam wczoraj taką sytuację: dostałam sms (od znajomego, z którym utrzymuję sporadyczny kontakt, chociaż ostatnio rzeczywiście ten kontakt z przyczyn zawodowych był częstszy.) o treści: jestem strasznie przybity, moja znajoma ma raka i zostało jej pół roku życia, od kilku godzin nie umiem się pozbierać".
Jego znajomych nie znam w ogóle, więc przez chwilę myślałam że pomylił odbiorcę. W sumie co miałam mu odpisać, skoro nie jestem w temacie? odpisałam więc, że mi przykro.
Trzy sekundy później znajomy zadzwonił i przez 50 minut opowiadał jaka to straszna sytuacja ponieważ pani ma dziecko, męża, on ja zna od liceum, jest taka dobra i on to strasznie przezywa, bo to koleżanka z jego paczki.
Ok, rozumiem. Ale ja jestem chyba ostatnią osoba do której mógł zadzwonić. Wysłuchałam, kilka razy skomentowałam, podniosłam na duchu. Bo tak uważałam za stosowne.
Natomiast mimo, obiektywnie przykrej sytuacji czułam się sprzeciw wobec obarczania obcych osób problemami innych obcych osób.
Mam sprzeczne uczucia, bo jeśli ten znajomy do mnie zadzwonił tzn ze darzy mnie zaufaniem, ze uwazał ze jestem odpowiednia osoba ktorej sie moze pozalić.
Z drugiej strony poczułam się po tej rozmowie żle, jakby przerzucił swój worek z kamieniami na mnie.
nie wiem co o tym sadzić.
w efekcie dzisiaj nie odebrałam od niego telefonu. Jest niedziela, dzień wolny. chcę się odprężyć przed tygodniem pracy a nie przejmować nie swoimi problemami...

Uważacie, że moralnym obowiązkiem jest wspierać innych w ich problemach, czy w takich sytuacjach jak opisałam mamy prawo protestować?
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: znowu o empatii 02.12.12, 12:52
      Ależ oczywiście, że nie masz obowiązku przyjmować cudzych zwierzeń, słuchać o czyiś problemach ani nic w tym rodzaju. W ogóle możesz utrzymywac wyłacznie kontakty polegające na prawwieniu tobie komplementów, zabawianiu cię i zapewnianiu rozrywek. Serio.
      • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 12:55
        chyba nie zrozumialas. Gdyby to był moj bliski znajomy, a nie osoba z ktora współpracuję od czasu do czasu i gdybym znała ta dziewczynę to wtedy moglabym się wczuć w rozmowę i zareagować "sercem". A tak jedyne co mogłam robić to robić "uhm", "przykro mi", "rozumiem"...

        oczywiscie wysłuchałam go, pocieszyłam. Ale ja z podobnym problemem nie dzwonilabym do obcych osob, bo uwazam ze to nietaktowne obarczac kogos problemami osob ktorych na oczy nie widział.
      • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 12:57
        ponadto triss chyba wstalas lewą nogą. tu nie chodzi o mnie tylko o ogolne opinie na sytuacje ktora opisalam.
      • wszedlem Re: znowu o empatii 02.12.12, 12:58
        gdyby TAKIEGO posta wysmarowala jakas "rozczarowana dorota" czy "zagubiona marta" pierwsza bys tu oznajmiala wszem i wobec, ze nuuuda i nie dotrwalas do konca postu, wiec tak dla zasady nie przeczytam. choc pewnie ta i tamten przeczyta, przeciez jestes cool i niematotamto.
        • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:01
          tego nie wiem, chociaz pewnie bym sie zgodziła z autorką :) podchodzę do opisanej syt subiektywnie ;)
      • damka9 Re: znowu o empatii 03.12.12, 13:50
        triismegistos napisała:

        > Ależ oczywiście, że nie masz obowiązku przyjmować cudzych zwierzeń, słuchać o c

        czyiCHś, a nie czyiś, do kury nędzy!!!!!!
    • panna_wanna1 Re: znowu o empatii 02.12.12, 12:56
      No i? Nie obchodzą mnie twoje problemy, po co mnie nimi obarczyłaś?
      • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 12:59
        widzisz, ty mozesz wejsc i wyjsc z watku co zajmie ci jakies 10 sekund.
        podaj nr telefonu to przez 50 min bede opowiadac o problemach rodzinnych mojej kuzynki. Powaznych problemach. bedziesz mnie wspierac z radoscia i checią?
        • wszedlem Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:05
          nie w tym rzecz. twoje nieistotne rozterki sa tak samo wazne dla ciebie jak dla innej osoby dylemat co ugotowac chlopakowi w piatek w jego mamy domu. po prostu mierz wszystko jedna miara albo w ogole.
          • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:11
            jak już napiszę watek o gotowaniu u mamy chłopaka to wszystko przyjmę na klatę :) poważnie :)
            • wszedlem Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:22
              csss! tak nie pisz! lokalni maczo tylko czekaja, zeby w otoczeniu :-) albo :D dopisac, ze oni z checia na twoja klate nie takie rzeczy dostarcza. czekam na watek o gotowaniu.
          • pollarek Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:27
            wszedlem napisał:

            > nie w tym rzecz. twoje nieistotne rozterki sa tak samo wazne dla ciebie jak dla
            > innej osoby dylemat co ugotowac chlopakowi w piatek w jego mamy domu. po prost
            > u mierz wszystko jedna miara albo w ogole.

            Ale tu chyba nie o to chodzi:> Raczej o to, czy jest w porządku swoimi rozterkami (dobrze, jeśli to tylko rozterki) obarczać osoby nie będące w kręgu bliskich. Co innego, jak płaczesz przyjaciółce - przyjaźń ma swoje prawa i obowiązki. A jednym z nich jest wysłuchiwanie i pocieszanie:) A co innego, jak miętosisz sąsiadkę z drugiej klatki, trenera fitnessu, panią na poczcie...:>
            • wszedlem Re: znowu o empatii 02.12.12, 15:43
              nie wiem, nie czytalem.
              • pollarek Re: znowu o empatii 02.12.12, 15:50
                wszedlem napisał:

                > nie wiem, nie czytalem.

                No nie nooo, to jak tu z Tobą dyskutować, jak Ty nie w temacie?:>
    • light_in_august Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:00
      Prostestować głośno to może nie, żeby dodatkowo nie dobijać, ale na pewno mamy prawo się od tego wykręcić. Empatia empatią, bliskich trzeba i chce się wspierać... Ale takich prawie obcych znajomych? Bez przesady.
      Ja mam takiego kumpla, który mnie właśnie traktuje jak taki emocjonalny śmietnik - coś mu się w życiu spie...rzy, to dzwoni do mnie, żali się, płacze w telefon, jak to mu źle i że sobie nie radzi. No i co ja mam zrobić? Pocieszę, powiem coś miłego, ale potem czuję się wyssana z energii i chęci do życia. On sobie ulży, a ja zostaję z tymi jego problemami i się przejmuję...
      Nie, zdecydowanie nie można tego nadużywać i normalny, dorosły czlowiek nie obarcza przesadnie swoich znajomych takimi sprawami...
      • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:03
        nie protestowałam w ogóle. Po prostu sluchalam. Ale jak zobaczyłam numer na wyswietlaczu to nie mialam odwagi odebrac.
    • six_a Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:26
      nie miałaś ciasteczek?
      • wszedlem Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:28
        nie ma raczek, nie ma ciasteczka...
        • six_a Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:43
          awaryjnie można cudzymi rączkami upiec.
          • nie.mam.20 Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:45
            i wyciagnac z ogniska.
    • jeriomina Re: znowu o empatii 02.12.12, 13:41
      A ja bym spytała takiego znajomego - jeśli to rzeczywiście dalszy znajomy: "Dlaczego wybrałeś właśnie mnie, by podzielić się tymi informacjami?" Ja nie mam takiego problemu. Większym problemem jest dla mnie jak podnieść na duchu bliskiego mi jak brat kumpla, którego rzuciła dziewczyna, zwłaszcza gdy mam wewnętrzne przekonanie, że dobrze się stało (bo wiem jakie z niej ziółko było), a facet ma słabą psychikę i już raz targał się na swoje życie.
    • krakoma Re: znowu o empatii 02.12.12, 15:57
      nie wiem, czemu na ciebie padlo, moze zwyczajnie nie mial z kim innym, ale syt. jest rzeczywiscie smutna. dla mnie tym bardziej, ze moja kol. tez ze starej paczki, tez z dzieckiem i mezem, pare dni temu przegrala swoja walke z rakiem...
    • berta-death Re: znowu o empatii 02.12.12, 16:24
      To nie jest kwestia empatii, tylko tego, że nie każdy jest w stanie robić za psychologa amatora. Nie będąc bezpośrednio zaangażowanym w sprawę ciężko coś sensownego powiedzieć i dać komuś sensowne wsparcie. Można jedynie jakimiś oklepanymi zwrotami tego kogoś zarzucić i tyle. Nie sądzę, żeby taki ktoś akurat tego oczekiwał i żeby mu to w czymś mogło pomóc. Zdecydowanie lepiej jakby wybrał się do psychologa, który zawodowo zajmuje się dawaniem innym wsparcia.
      Jak ktoś do mnie zaczyna z jakimiś problemami startować a zdarza się to ekstremalnie rzadko, bo z bliżej nieokreślonego powodu mam opinię nieempatycznej zimnej suki, która i tak w niczym nie pomoże, to sugeruję wizytę u specjalisty. Jakby to była bliższa osoba to nawet mogłabym pomóc sfinansować to i znaleźć odpowiedniego terapeutę. Natomiast sama nie czuję się kompetentna w udzielaniu emocjonalnego wsparcia.

      W związku z powyższym, może zamiast nieodbierać telefonu, to odbierz i powiedz wprost, że widzisz, że ma problem z którym sobie nie radzi i najlepiej jakby skorzystał z profesjonalnej pomocy, bo sama czujesz się niekompetentna, żeby się tego podjąć. Możesz mu też powiedzieć, że chętnie zajmiesz się znalezieniem mu psychologa zajmującego się udzielaniem doraźnego wsparcia ludziom w trudnych sytuacjach i nawet zamówisz mu termin. Co nie powinno być trudne jak się ma internet i googla.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: znowu o empatii 02.12.12, 16:27

      >
      > Uważacie, że moralnym obowiązkiem jest wspierać innych w ich problemach, czy w
      > takich sytuacjach jak opisałam mamy prawo protestować?

      Nie, nie jest to twoim obowiązkiem.
      Wsparcie emocjonalne jest kosztowne, dla wielu osób BARDZO kosztowne (to znaczy że same bardzo się przejmują i płacą za to stresem). Poza osobami naprawdę bliskimi nikt nie ma prawa od Ciebie tego wymagać.

      Natomiast jeśli okazałoby się że jesteś JEDYNĄ osobą do której ten znajomy się zgłosił o wsparcie, to warto pomyśleć o jakimś tam poświęceniu, skoro on nie ma nikogo innego kto mógłby mu pomóc.
    • obrotowy To Dobre Slowo na Niedziele ? 02.12.12, 16:31
      Uwazamy, ze rozumiemy Twoje dylematy, ale nie musisz dalej przerzucac ich dzisiaj na nas,
      bo tesz czujemy sie w zwiazku z tym nieswojo.

      Bylo o tym napisac w poniedzialek.
    • azja35 Re: znowu o empatii 02.12.12, 16:34

      wielkafuria napisał(a):
      Hm...
      Zaprawdę, powiadam wam, chwalebne i godne to strapionego pocieszyć. Albowiem dobre słowo cuda uczynic zdoła. Kto zatem dobro czyni, ten miłosierdzia dostąpi.
      I pytali go : "Nauczycielu, ileż razy mamy pocieszać, czy aż 7 razy"?
      Odpowiedział im :"Nie aż 7, lecz 77, albowiem wszystko co uczyniliście braciom tym moim najmniejszym - mnieście uczynili."


      Sparafrazowałem trochę, tak pół żartem, pół serio. Możliwe, że nie miał do kogo zadzwonić. Chciał się wygadać, wyżalić. Dobrze zrobiłaś. Pewnie jeszcze zadzwoni. Odbierz, wysłuchaj. Zawsze ożesz przerwać w dowolnym momencie, albo powiedzieć, że "mam 2 minuty, bo ide na spotkanie."
      W sytuacjach "podbrakowych" takie "odebranie telefonu" do dużo. Nawet bardzo dużo.
      Maleńki plus dla Furii.
    • kseniainc Re: znowu o empatii 02.12.12, 16:37
      Ale co?Masz morale, ze telefonu nie odebrałaś?Toć , to Twoje urządzenie i nie ma obowiązku odebrać jeśli nie masz ochoty,czasu rozmawiać.
      Odebrałabym i powiedziała - Tomaszu, proszę nie dziś, mam niedzielę bardzo zajętą porozmawiamy innym razem.Wszystko będzie dobrze. Pa, pozdrawiam;-)
      Myślę, że zdzwonił własnie do Ciebie(osoby mniej bliskiej), bo przy tamtych uważa , że powinien być silny.Pewnie sam otrzymał kilka tel.po 50 minut od kogoś innego.
    • sleepsafe Re: znowu o empatii 02.12.12, 16:54
      Naprawdę chcesz sugerować się tym, co Ci ludzie poradzą na forum? Każdy z nas jest inny, ma inną wrażliwość i poziom wspomnianej empatii. Może liczysz na to, że ktoś Ci powie: "Nie nie musisz się zmuszać, nie masz takiego obowiązku" i odmawiając pomocy znajomemu będziesz miała czyste sumienie, bo inni też by tak postąpili. Gucio - to tak nie działa. Odpowiedź musisz znaleźć w sobie i właśnie w swoim sumieniu. Nie wiem, czy problem po prostu Cię przerasta, czy wkurza Cię fakt, że ten "ktoś" nie należy do Twoich bliskich. Niezależnie od tego postaraj się zdobyć na szczerość i powiedzieć mu, że nie jesteś w stanie być jego powierniczką (jeśli tak zdecydujesz.
      Poza tym (nie wiem jak jest w tym konkretnym przypadku) często ktoś prosząc o pomoc nie potrzebuje konkretnej porady, tylko bycia wysłuchanym. Wiedzieć, że jest ktoś, kto, komu może powiedzieć, że go boli.
    • good_morning Re: znowu o empatii 02.12.12, 17:01
      ludzie zwyczajnie chca byc wysluchani, a nie zaraz radami zasypywani.
      stad m.in. tyle osob potrafi opowiadac swoje zycie obcym, przypadkowym sluchaczom. podobno nawet wiekszy komfort jest wtedy, bo nie spotyka sie tego 'konfesjonalu' raczej juz nigdy.
      wiem cos o tym, jezdzilam pociagami dalekobieznymi swego czasu i nasluchalam sie :)
    • maitresse.d.un.francais wczoraj była sobota 02.12.12, 19:30
      być może reszta znajomych tego znajomego akurat leżała urżnięta w sztok, a on musiał, boby się udusił?

      ja bym go zapytała, czemu wybrał właśnie mnie w tym celu, i postępowała dalej stosownie do odpowiedzi
      • maitresse.d.un.francais Re: wczoraj była sobota 02.12.12, 19:30
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > być może reszta znajomych tego znajomego akurat leżała urżnięta w sztok, a on m
        > usiał, boby się udusił?

        powyższe było serio wbrew pozorom
    • tellmehow Re: znowu o empatii 02.12.12, 19:49
      Po pierwsze, jeśli jesteś osobą, która zbytnio przyjmuje do siebie problemy innych osób to powinnaś dać koledze jasno do zrozumienia, że przykro ci bardzo ale zbyt osobiście podchodzisz do kłopotów innych osób i źle się czujesz z tym, że on obarcza cię takim balastem.
      Mówię to dlatego, iż ja jestem taką osobą. Czyjeś problemy zawsze bardzo mi ciążyły więc za każdym razem jak słyszę podobne historie proszę, by nie martwiono mnie cudzymi problemami - no chyba, że jestem w stanie pomóc ale w twojej sytuacji nic nie zdziałasz, nie wyleczysz choroby, możesz się jedynie modlić...
      Jeżeli kolega zadzwoni to przeproś go bardzo, wytłumacz, że bardzo ci przykro z powodu koleżanki i ciągle o niej myślisz, że jej problem teraz i ciebie przytłacza. Powiedz, że będziesz się modliła za jej zdrowie a jemu życz siły i spokoju...
    • madame_charmante Re: znowu o empatii 02.12.12, 20:50
      Zastanawiam się, czy bardziej się chwalisz tym, że byłaś dzielna i wysłuchałaś, czy się żalisz, że na ciebie to padło?
      Nie, nie masz obowiązku. Ale jeśli kiedyś na ciebie przyjdzie taki moment, że spadnie ci na łeb pół tony skały i nie będziesz miała komu o tym opowiedzieć, to czy ręka ci nie zadrży przy wybieraniu numeru w telefonie? Chłopa musiało strasznie przycisnąć, bo zwykle ludzie nie są aż tak wyrywni do zwierzeń. Pomyśl o tym. Możliwe też, że dziś gość chciał ci tylko podziękować, że go wysłuchałaś, gdy było mu ciężko :)

      Kiedy sama się dowiedziałam, że jestem poważnie chora, mało mnie nie udusiło, musiałam to "obgadać". I celowo wybierałam sobie do rozmów ludzi, których znam słabo.. Bo im jakoś lżej mi było się wyartykułować...
      • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 21:25
        madame_charmante napisała:

        > Zastanawiam się, czy bardziej się chwalisz tym, że byłaś dzielna i wysłuchałaś,
        > czy się żalisz, że na ciebie to padło?

        że co? nawet by mi to do głowy nie przyszło żeby tak do tego podejść.

        Zapytałam o Waszą opinię bo ja się źle czułam po tym telefonie. Nie mam problemu, interesuje mnie inne zdanie. Ja rozwiązałam to tak, że dzisiaj nie odebrałam telefonu. Jeśli zadzwoni jutro odbiorę i jeśli trzeba bedzie to wysłucham. Nie mniej jednak kilka porad co mogę zrobić w podobnej sytuacji jest jak najbardziej do wykorzystania.
        dziękuję i życzę udanego wieczoru :)
      • pollarek Re: znowu o empatii 02.12.12, 21:29
        madame_charmante napisała:


        > Nie, nie masz obowiązku. Ale jeśli kiedyś na ciebie przyjdzie taki moment, że s
        > padnie ci na łeb pół tony skały i nie będziesz miała komu o tym opowiedzieć, to
        > czy ręka ci nie zadrży przy wybieraniu numeru w telefonie?

        Mmm... no nie wiem, Furia raczej nie zadzwoni akurat do tego kolesia. Przynajmniej tak się zarzekała:D


        Chłopa musiało stra
        > sznie przycisnąć, bo zwykle ludzie nie są aż tak wyrywni do zwierzeń. Pomyśl o
        > tym. Możliwe też, że dziś gość chciał ci tylko podziękować, że go wysłuchałaś,
        > gdy było mu ciężko :)
        >
        Jest taka możliwość:)


        > Kiedy sama się dowiedziałam, że jestem poważnie chora, mało mnie nie udusiło, m
        > usiałam to "obgadać". I celowo wybierałam sobie do rozmów ludzi, których znam s
        > łabo.. Bo im jakoś lżej mi było się wyartykułować...

        Dokładnie w tym celu stworzono pomoc psychologiczną. Bierzesz skierowanie, idziesz do poradni i umawiasz sobie wizytę, zamiast dręczyć biednych ludzi wkoło:>
        • wielkafuria Re: znowu o empatii 02.12.12, 21:37
          pollarek napisała:
          > Mmm... no nie wiem, Furia raczej nie zadzwoni akurat do tego kolesia. Przynajmn
          > iej tak się zarzekała:D


          uwazaj, bo jakby co to zadzwonie do Ciebie :D
          • pollarek Re: znowu o empatii 02.12.12, 21:58
            wielkafuria napisał(a):

            > uwazaj, bo jakby co to zadzwonie do Ciebie :D
            >
            Wiesz, co mój kolega W. powiedział dr S. na jakimś wyjeździe naukowym?
            - Ty mnie nie strosz, bo się zesrosz.
            Ćwiczeń nie zaliczył w tamtym semestrze:D
        • madame_charmante Re: znowu o empatii 04.12.12, 22:16
          jakoś nikt mi tego nie zaproponował - ani lekarz pierwszego kontaktu, ani - nazwijmy to- lekarz prowadzący, bo nie chcę tu epatować nazwą choroby. Byłam w takim szoku, ze nawet sobie nie zdawałam sprawy, że tego potrzebuję. Po prostu potrzebowałam głośno o tym powiedzieć, żeby samej (chyba) uwierzyć..
          Dzięki dobrym ludziom udało mi się przejść przez ten okres szoku, teraz już pałuję się z tym sama :).. ale gdybym miała czekać 3 miesiące na wizytę u psychologa.. :)) ..

          A co do drżenia rąk przy dzwonieniu.. Bynajmniej nie miałam na mysli telefonowania do rzeczonego kolegi.. Tylko tak generalnie, chyba głupio by było prosic kogoś o przysługę, której się kiedys odmówiło komuś innemu .. ot, tak... IMHO.
          • pollarek Re: znowu o empatii 04.12.12, 23:45
            madame_charmante napisała:

            > jakoś nikt mi tego nie zaproponował - ani lekarz pierwszego kontaktu, ani - naz
            > wijmy to- lekarz prowadzący, bo nie chcę tu epatować nazwą choroby. Byłam w tak
            > im szoku, ze nawet sobie nie zdawałam sprawy, że tego potrzebuję. Po prostu pot
            > rzebowałam głośno o tym powiedzieć, żeby samej (chyba) uwierzyć..

            To bardzo przykre, że nie dostałaś kompleksowej pomocy. Nie Twoim obowiązkiem jest przecież wiedzieć, czego potrzebujesz. Od tego masz lekarza. Ale też z lekarzami różnie bywa... ostatnio czytałam o ciekawym badaniu nt. poziomu empatii (heh, wpasowało się w temat:>) różnych grup zawodowych, z którego wynikało, że najmniej empatyczni są inżynierowie i lekarze właśnie. So ironic:P
            Poza tym, często jeszcze (szczególnie w mniejszych ośrodkach) wizyta u psychologa traktowana jest jak histeryczna fanaberia, albo w drugą stronę - potrzebną jedynie w przypadku ciężkiej choroby psychicznej. Na szczęście się to zmienia:>


            > Dzięki dobrym ludziom udało mi się przejść przez ten okres szoku, teraz już pał
            > uję się z tym sama :).. ale gdybym miała czekać 3 miesiące na wizytę u psycholo
            > ga.. :)) ..
            >
            Spróbuj, może jednak będą wcześniejsze terminy. Z bolącym zębem też dałabyś radę się pałować sama, ale po co? Po co się męczyć, skoro masz w szafce tabletki? A ból duszy potrafi być bardziej dotkliwy niż zęba... Potrzebujesz siły by radzić sobie z chorobą podstawową, pozwól sobie pomóc.


            > A co do drżenia rąk przy dzwonieniu.. Bynajmniej nie miałam na mysli telefonowa
            > nia do rzeczonego kolegi.. Tylko tak generalnie, chyba głupio by było prosic ko
            > goś o przysługę, której się kiedys odmówiło komuś innemu .. ot, tak... IMHO.

            Mmm... ja to odebrałam (tą furiową wypowiedź) jako pytanie, czy osoba z dalszego kręgu znajomych ma prawo zarzucać na nią swój żal. Ja osobiście uważam, że nie. Bo wiem, ile to waży. Są dni, gdy dostaję od klienta taki emocjonalny strzał, że czuję się całkowicie wypompowana z energii. Jakby mi kto baterie wyjął. To może tylko tak wygląda, że siedzisz sobie, słuchasz i potakujesz "uhum, uhum" i wszystko jest cacy, prawda jest taka, że empatia i aktywne słuchanie są cholernie energochłonne. A obarczanie praktycznie obcego człowieka, który ani tego chce, ani mu za to płacą, a w dodatku nie ma umiejętności, by potem ten przejęty "bagaż" szybko zneutralizować, jest dla niego krzywdzące. Co innego osoby bliskie lub rzeczony psycholog:>
            • wielkafuria Re: znowu o empatii 05.12.12, 01:13
              pollarek... ale masz mądrą stopkę :)
              • pollarek Re: znowu o empatii 05.12.12, 09:49
                wielkafuria napisał(a):

                > pollarek... ale masz mądrą stopkę :)

                Ha! To wyobraź sobie jaką mam mega główkę, skoro stopy takie wyczesane:DDD
    • anna_sla Re: znowu o empatii 03.12.12, 10:42
      to od Ciebie zależy kim chcesz być. Jak chcesz być nadętym bufonem to od razu takiemu pomóc, sorry Winetou, ale nie do mnie z problemem, albo możesz wspierać nawet takich obcych za cenę popsutego humoru w niedzielę (i sobotę). Kwestia tylko tego z czym lepiej się czujesz, wybór należy do Ciebie.

      Ja tam bym się cieszyła, gdyby do mnie zadzwonił taki ktoś komu pomóc MOGĘ. Gorzej jak nie mogę, dopiero wtedy mam popsuty humor ;).. no ale to ja, taka grzeczna, miła i skromna ;);)
    • wez_sie nic nie zrozumialas 03.12.12, 10:57
      facet zadzwonil do ciebie, bo sobie o tobie przypomnial, bo pewnie niedawno trafil na twojego bloga, skojarzyl jazwe i se pomyslal, ze tez chce cie pier###c jak ten z telewizji HAHAHAHAHAHAHA

      szukal pretekstu zeby sie z toba skontaktowac, wiec wymyslil te bajeczke.
      on cie chce wziac na litosc, czy tam na biednego misia.
    • alpepe Re: znowu o empatii 03.12.12, 11:12
      ja bym wysłuchała. Za każdym razem.
    • mirtillo25 Re: znowu o empatii 03.12.12, 12:41
      Przypominasz mi moje koleżanki ze studiów, które wypięły się na mnie tyłkiem, jak tylko poprosiłam je o pomoc dla dziewczyny z innej uczelni. Również stwierdziły "że to nie ich sprawa". Nie zrozumiem Twojego zachowania, bo ja jestem człowiekiem, który potrafi bezinteresownie pomóc całkiem obcej osobie.
      Zachowałaś się jak samolubna księżniczka mająca pretensje o to, że jakaś cierpiąca osoba miała czelność zakłócić Twój domowy porządek.
      • wielkafuria Re: znowu o empatii 03.12.12, 14:20
        mirtillo25 z całym szacunkiem ale chrzanisz :)
        jak się zachowalam? przez 50 minut słuchalam opowieści o chorej koleżance. Koniec tematu.

        jak się czułam? źle. ponieważ znajomego nie znam za dobrze, praktycznie mamy kontakt sporadyczny, nie znam ani tej dziewczyny ani nikogo innego z jego otoczenia.

        Pytanie brzmiało nie czy mam teraz dzwonic i dopytywać i organizowac np zbiorki pieniedzy na leczenie tylko czy dzwonienie do obcej osoby i wylewanie zali jest w porzadku, poniewaz z podobnym problemem zadzwonilabym do kogos kto albo dziewczyne zna albo jest moim dobrym przyjacielem i zrozumie moje emocje. Gdyby zadzwonił do mnie ktoś bliski i przez 2 godziny się uzewnetrzniał to nie widziałabym problemu, natomiast pozniej przez reszte dnia bylam po tym telefonie przybita. i miałam wrazenie ze przerzucil na mnie swoja cała frustrację, złość, smutek i żal. A na emocje swoje wpływu nie miałam.

        zanim zaczniecie rzucać kamieniami za coś czego nie zrobiłam, to wyobrazcie sobie obca osobe ktora dzwoni do was i opowiada o kims o kim nie macie pojecia przez godzine. Już widze jak się cieszycie na nastepny telefon, albo jak po poł godzinie monologu krzyczycie ze chyba pali wam sie obiad i musicie juz konczyc.
      • wielkafuria Re: znowu o empatii 03.12.12, 14:29
        ponadto martillo on mnie o nic nie poprosił, wiec przeczytaj jeszcze raz, ale tym razem ze zrozumieniem pierwszy moj post. Tak ze zrozumieniem...
        Pomagać lubię, ale nie padła propozycja, więc przestań sie ciskać. bo podany przez ciebie przykład jest nieadekwatny.

        jak juz przeczytasz wstępniak i zrozumiesz o czym napisałam to się dopiero wypowiadaj.

        Zadzwonil, wysluchałam, wsparłam.
        w niedziele telefonu nie odebrałam.
        Ale dzisiaj juz tak i co? Stwierdził ze chetnie by się spotkał na kawę, "bo tak nam się ostatnio dobrze rozmawiało".
        • six_a Re: znowu o empatii 03.12.12, 14:31
          >Stwierdził ze chetnie by się spotkał na kawę, "bo tak nam się ostatnio dobrze rozmawiało".

          no widzisz, illness connecting pipl, wie-dzia-łam.
        • wez_sie Re: znowu o empatii 03.12.12, 14:50
          > Ale dzisiaj juz tak i co? Stwierdził ze chetnie by się spotkał na kawę, "bo tak
          > nam się ostatnio dobrze rozmawiało".

          no mowilem ze cie chce wyr......
        • soulshuntr Re: znowu o empatii 03.12.12, 14:51
          > Ale dzisiaj juz tak i co? Stwierdził ze chetnie by się spotkał na kawę, "bo tak
          > nam się ostatnio dobrze rozmawiało".
          o, podryw na chora kolezanke. Musze to sobie zakonotowac i wdrozyc w postepowanie.
          • six_a Re: a masz duży 03.12.12, 14:53
            abonament?
            bo 50 minut trzeba nawijać minimum.
            • soulshuntr Re: a masz duży 03.12.12, 14:55
              se na gruponie kupie.
            • wielkafuria Re: a masz duży 03.12.12, 14:56
              ja mam do wszystkich za freeeee :P
              • soulshuntr Re: a masz duży 03.12.12, 14:58
                nie ma nic za free. Za wszystko sie placi tak 3 inaczej :P
                • wielkafuria Re: a masz duży 03.12.12, 15:04
                  no wiem, ale jak nie musze sie przejmowac limitami to od razu mi lepiej :D
              • aroden To pol biedy... 03.12.12, 15:00
                wielkafuria napisał(a):
                Dobry SEKS uzależnia...


                To pol biedy. Najgorzej, gdy zly tez.
                • six_a Re: To pol biedy... 03.12.12, 15:10
                  a zły to który? na tych kolankach, uszczelkach i kluczach francuskich?
                  • aroden Re: To pol biedy... 03.12.12, 15:21
                    six_a napisała:
                    > a zły to który? na tych kolankach, uszczelkach i kluczach francuskich?

                    cieplo.
                    wlasnie taki: wymien wpierwej to kolanko...
                    • wielkafuria Re: To pol biedy... 03.12.12, 15:27
                      aroden napisał:

                      > six_a napisała:
                      > > a zły to który? na tych kolankach, uszczelkach i kluczach francuskich?
                      >
                      > cieplo.
                      > wlasnie taki: wymien wpierwej to kolanko...


                      ale o co chodzi? :D
                      • six_a Re: To pol biedy... 03.12.12, 15:29
                        jak nie wiadomo o co, chodzi, to chodzi o seks
                        albo o kasę.
                        albo o seks za kasę ew. kasę za seks.
                      • aroden a nawet cala (bieda) 03.12.12, 16:17
                        wielkafuria napisał(a):
                        ale o co chodzi? :D

                        no o ten seks, Fura...
                        pal go licho - dobry, czy zly...
                    • six_a Re: To pol biedy... 03.12.12, 15:28
                      ale ja mam ładne kolanka i nie poczeba ich wymieniać.
                      na razie też nic nie przecieka, może jak będę starsza.
                  • kalllka Re: To pol biedy... 03.12.12, 15:38
                    Skoro o empatii to i o komunikacji. Także
                    tej poza werbalnej.
                    Przez telefon podobnie przez siec przekazujemy poza
                    mimicznie.Duzo oszczedniej. Body language potrafi
                    bardzo sugestynie podpowiadac, rozpraszajac uwagę.
                    Wiec moze dobrze ,ze twój rozmówca -Gburio
                    wybrał kolezenski dystans jako sensowniejsze rozwiazanie.
                    Nie przypuszczajac ,ze niszczy ci niedzielny nastrój.
                    Bywa ze niespodziewanie ktos wybiera nas na ratownika
                    resztek prywatnej nadziei,,,
                    Zupełnie na marginesie choć w temacie:
                    Sygnaturki siksy urozmaicane co i rusz nowa
                    "Tina"tez wiele przekazują,,,choć bez jej osobistego
                    udziału :|
                    • six_a Re: To pol biedy... 03.12.12, 16:20
                      >Sygnaturki siksy urozmaicane co i rusz nowa
                      "Tina"tez wiele przekazują,,,choć bez jej osobistego
                      udziału :|

                      a teraz po proszę to samo, tylko po polsku.
                      • six_a Re: To pol biedy... 03.12.12, 16:21
                        w mordę, poproszę.
                      • aroden Odradzam...... 03.12.12, 16:23
                        six_a napisała:
                        a teraz po proszę to samo, tylko po polsku.

                        Odradzam. Ja u Kalci bralem jusz lekcje polskiego i muzg stanal mi w koncu demba.
                        • six_a Re: Odradzam...... 03.12.12, 16:41
                          >i muzg stanal mi w koncu demba.
                          mi też coś na pewno stanie, tylko jeszcze nie wybrałam co. kością w gardle, jak znam życie.
    • piataziuta wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 14:49
      za darmo!
      chcesz? chcesz?
      • wielkafuria Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 14:59
        jasne... szkoda ze juz po andrzejkach i musze z tymi wrozbami poczekac rok :D
      • wielkafuria Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 15:30
        www.sfora.pl/Napastnik-porabal-siekiera-urzedniczke-Oblawa-w-Legnicy-a50115
        no i to sie dopiero nazywa empatia, kiedy ludzie w komentarzach deklarują ze im przykro z powodu urzedniczki a jednoczesnie kibicują że siekiera to swietny sposob zwrocenia uwagi na biurokracje...
        • piataziuta Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 15:50
          Ale po co próbujesz rozpatrywać swoją empatię na tle cudzej?

          Jesteś egocentryczna i nastawiona na podbudowywanie swojego poczucia wartości.
          Utworzyłaś swój ołtarzyk (bloga) i próbujesz robić wokół siebie wielkie halo.
          Nie masz w tym wprawy, więc być może robisz to dopiero od czasu jakiegoś przykrego zdarzenia.
          Nie ma w tym w sumie nic złego, ale już bądź konsekwentna i nie oglądaj się na innych, nie wyskakuj z empatią, bo wychodzi ci z tego kiepski, hipokrytyczny PR.
          :P
          • wez_sie Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 15:59
            hahaha
            wylewasz ten jad, bo jej zazdroscisz mega powodzenia i zycia krolowej zycia
            • piataziuta Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 16:01
              Do biblioteki, won!
          • alpepe Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 16:06
            aż ci przyklasnę.
          • aroden nie tragizuj... 03.12.12, 16:27
            piataziuta napisała:
            bo wychodzi ci z tego hipokrytyczny PR

            jak on jest krytyczny, to nie szkodzi, ze jest hipo...
            wazne, ze wyprzedzasz epoke :)

            poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1447
            • six_a Re: nie tragizuj... 03.12.12, 16:31
              like it.
              :)
            • piataziuta Re: nie tragizuj... 03.12.12, 16:43
              No.
              A niektórzy twierdzą, że z forum niczego sensownego się nie można nauczyć. :)
          • wielkafuria Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 16:37
            piataziuta, ja wykażę się wielką wnikliwością i dostrzegę ironie w Twoim poście i nie wezmę go na poważnie :P
            moje poczucie wlasnej wartosci jest akurat bardzo stabilne, dziękuję za troskę :)
        • soulshuntr Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 15:52
          ja to widze jako radykalny sposob walki z biurokracja.
          https://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/38500-like-it.jpg
          • six_a Re: wróżka ziuta ci powie o tobie prawdę 03.12.12, 16:32
            oj, już nie bądź taki biurokrytyczny.
    • coffei.na tak se myslę... 03.12.12, 16:26
      czemu tak to jest w tym naszym zaiste pięknym,kolorowym,pełnym zabytków i ciekawych rzeczy kraju,są tak zakłamani,nietolerancyjni i nieżyczliwi ludzie...dziewczyna jest piękna(Furia nie zawiedź mnie!!) wie co lubi,realizuje się w życiu-wtedy zawsze znajdzie się ktoś kto musi jej skrzydła up..lic...a jak już głośno mówi o seksie...!!ooo niee!!na stos z Nią!!
      nawiązując do któregoś z postów: wole być upadła niż uległa ..niż iść za tym tabunem hipokrytów!
      dla moderacji: proszę możecie kolejny raz usunąć mój post:przecież po obrażałam wszystkich razem i każdego z osobna!
      • wielkafuria Re: tak se myslę... 03.12.12, 16:39
        w ostatnim numerze Uważam Rze, jest takie zdanie, że odchodzący redaktorzy przepraszają tych wszystkich których nie zdążyli obrazić i że jeszcze zdążą przy innej okazji ;)
      • female.pl a na kursach z komunikacji... 03.12.12, 16:51
        ucza, ze nalezy delikwenta wysluchac. Ludzie tak wlasnie maja, ze potrzebuja kogos, kto ich WYSLUCHA. Maja potrzebe wygadania sie, zwlaszcza jesli maja problem, ktory zaczyna ich przerastac. I to dzieje sie takze z ludzmi, ktorych bys w zyciu nie posadzila, ze potrafia w taki otwarty sposob opowiedziec obcej osobie o swoim problemie. Oni poprostu potrzebuja sluchacza. Taka forma sluchacza jest czesto psycholog, psychoanalityk lub ksiadz.
        Czesto zdarza sie tak, ze tym ludziom nie trzeba dawac porad, wystarczy ich wysluchac. A kiedy ich wysluchasz, to on zacznie ci dziekowac, ze mu tak dobrze poradzilas, mimo ze ty sama nie otwarlas ust.



      • princessjobaggy Re: tak se myslę... 03.12.12, 17:12
        > ...a jak już głośno
        > mówi o seksie...!!ooo niee!!na stos z Nią!!

        Bredzisz.

        Bardzo dobrze, ze wie, co lubi. Szkoda tylko, ze jest niekonsekwentna. Z jednej strony kreuje sie na silna i bezpruderyjna, a z drugiej - zadziwiajaco czesto czuje potrzebe tlumaczenia sie ze swoich zachowan.

        Najpierw pisze, ze nie ma problemu z poproszeniem mezczyzny o postawienie jej drinka, a zaraz potem podkresla, ze w zadnym wypadku w ten sposob nie poznaje panow do seksu. Opisuje swoje zabawy z kolesiem, ktory wie jak jej zrobic dobrze, zaznaczajac jednoczesnie, ze musi ja najpierw podniecic intelektualnie. Przykladow zapewne znalazloby sie wiecej.

        Widze tu sprzecznosc. Kobieta prawdziwie wyzwolona ma gdzies, co pomysla o niej inni.
        • wielkafuria Re: tak se myslę... 03.12.12, 17:21
          człowiek jest pełen sprzeczności.
          nie muszę byc konsekwentna w swoich odczuciach, bo to nie jest ode mnie zalezne, moge byc jedynie konsekwentna w dzialaniu. pisze szczerze to co mysle a jesli to jest sprzeczne z czyimś zdaniem na moj temat które wyrobił sobie czytajac moje watki to nie moja sprawa.
          I wyobraź sobie ze mam tez uczucia i czasami mi smutno a czasami mam wszystko w głebokim powazaniu.
          :)

          ponadto przyklady ktore przytaczasz w zaden nawet najmniejszy sposob nie sa ze soba sprzeczne :)
          • princessjobaggy Re: tak se myslę... 03.12.12, 17:32
            Nie zrozumialas. Dla mnie to wyglada na podswiadoma probe tlumaczenia sie czytelnikowi ze swojego postepowania. Jakbys obawiala sie latki "plytkiej", bala, ze ktos moze w ten sposob o tobie pomyslec. Dla mnie to nie jest zachowanie osoby, ktora wie, czego chce i leje na konwenanse.
        • nie.mam.20 Re: tak se myslę... 05.12.12, 09:47
          moze Furia jest wielowymiarowa? Oprocz wytarmoszenia potrzebuje ujecia za reke, czekolady na Szpitalnej i powtorki z Pawlikowskiej?
          • piataziuta Re: tak se myslę... 05.12.12, 10:53
            o taak...
            na pewno! :)
          • coffei.na mam tylko nadzieję,Copy 05.12.12, 12:54
            że przynajmniej Ona odkryje to zawczasu...życzmy jej tego na Święta...
    • facettt Fura, to co piszesz mamy w d... 05.12.12, 01:59
      ale jednak uwazamy, ze to jest szczere.
      • six_a Re: Fura, to co piszesz mamy w d... 05.12.12, 09:03
        jakbyście mieli, obywatelu, to byście nie czytali.
        blond logiczny.
        • mariuszg2 Re: Fura, to co piszesz mamy w d... 05.12.12, 09:58
          six_a napisała:

          > jakbyście mieli, obywatelu, to byście nie czytali.
          > blond logiczny.

          towarzyszko...skont miał obywatel wiedzeć czy ma to w d czy nie...musiał najpierw przeczytac.... blad logiczny...

          ja nie czytalem bo za dlugie...nie czytam tekstwo dluzszych niz pól strony A4. Tak zdałem mature....trylogie mialem na listku papieru toaletowego nieperforowanego i bezzapachowego...żeby sie nie wydało na egzaminie....
          • six_a Re: Fura, to co piszesz mamy w d... 05.12.12, 10:54
            ale to nie do obywatela było, tylko do obywatela innego.
            prosz się nie wcinać
            • mariuszg2 Re: Fura, to co piszesz mamy w d... 05.12.12, 12:12
              six_a napisała:

              > prosz się nie wcinać

              ja nie mam nic do obywatela ...to jest do towarzyszki...prosz nie antycypowac
              • six_a Re: Fura, to co piszesz mamy w d... 05.12.12, 12:59
                >prosz nie antycypowac
                co mi tu, wulgaryzmem jakimś rzuca? a fuj.
                :)
                • mariuszg2 Re: Fura, to co piszesz mamy w d... 05.12.12, 13:10
                  six_a napisała:

                  > >prosz nie antycypowac
                  > co mi tu, wulgaryzmem jakimś rzuca? a fuj.
                  > :)

                  nienienienienie....a co mi tu jakiś temat "substytutkę" podrzuca.... i rzuca "..ujami" ? niegrzeczna Pani...vbardzo niegrzeczna....Pani trzeba resocjalizowac....
    • kbjsht Re: znowu o empatii 05.12.12, 13:23
      nie wiem, ale ja też czasami mam dosyć problemów innych, swoje wystarczą

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka