Dodaj do ulubionych

matki tylko widza siebie

17.07.04, 06:50
Musze przyznac ze na ogol nie lubie matek malych dzieci. Kazdy ma prawo do
zycia, do zazywania spokoju.

Czesto w publicznych miejscach dzieci sie dra, matki nie reaguja.W
restauracji mozna dostac wrzodow przy wrzasku.Ostatnio w pociagu przez
wiekszos podrozy 3-latek rozrabial, a matka siedziala rozanielona. Inna
przewijala dziecko na widoku(kupa na wierzchu).Matki sa egoistkami, ktore
uwazaja ze wszystko im sie nalezy bo.. sa matkami. Siostra kiedys wyslala
mnie na spacer przy 35stopniach. Na moje protesty ze jest upal,
odpowiedziala, ze dziecko ma dach nad glowa i zasnie. A ja?? - to ze sie
usmaze to jej nie przeszkadza? Gdy dziecko pusci baka, to znowu matka sie
usmiecha nazywajac smrod "baczek puscilo dzicko"? A we mnie flaki sie
przewracaja. Gosci z dziecmi to wogole koszmar. Matka czesto pozwala dziecku
na wszystko doslownie.Rzucaja jedzenie na dywan, wylewaja picie.

Czy Wy matki nie widzicie ze tak obiektywnie Wasze pociechy moga w innych
budzic odraze?Robcie co chcecie ale dajcie innym zyc.
Obserwuj wątek
    • agaagnes Re: matki tylko widza siebie 17.07.04, 09:18
      Zgadzam sie w 100%, dodam jeszcze ze jak ida z wózkami srodkiem ulicy to ty
      musisz uskoczyc na bok bo taka nawet nie zboczy z kursu, mimo iz idzie
      nieprawdlowo. Dla mnie to teroryzowanie innych swoimi dziecmi, w koncu nie
      wszyscy musza sie nimi zachwycac i nie wszyscy chca to znosci.
      • oka5 Re: matki tylko widza siebie 17.07.04, 09:47
        Dołączam się do tych opinii. Wiele matek pod wpływem własnych dzieci zapomina o
        zwykłej kulturze, przyzwoitości, uprzejmości. Zachowują się jak w amoku. Kiedyś
        byłam w gościach u krewnej, która pracowała w domu nad bardzo skomplikowanym,
        wymagającym wielu obliczeń, opracowaniem. Pod jej oknami usadowiły się matki z
        małymi dziećmi, a dzieci urządziły sobie konkurs pisków. Ponieważ komkurs nie
        ustawał, zrozpaczona kuzynka wychyliła się przez okno i poprosiła (bardzo
        uprzejmie) o uciszenie dzieci. W odpowiedzi posypał się na nią stek wyzwisk i
        haseł, że dzieci mają prawo się bawić.
        Bywa tak, że te same kobiety, które normalnie są całkiem miłymi osobami, stają
        się ślepe i głuche, gdy idzie o ich dzieci. Zamieniają się w zajadłe egoistki.
        Tylko proszę nie pisać, że psy też hałasują, a pijana młodzież śpiewa na
        ulicach. Ten wątek jest o egoistycznych i na szczęście nie o wszystkich
        matkach.
      • Gość: aniaka168 Re: matki tylko widza siebie IP: *.debica.net / 80.51.255.* 17.07.04, 21:00
        Chciałabym zauważyć że nie powinno się tak podsumowywać matek z dziećmi. Owszem
        są takie że aż nie można wytrzymać, ale nie wszystkie. Jeżeli chodzi o wózki to
        chyba łatwiej zejść z drogi osobie bez wózka i ustąpić. Normalna rzecz. Zresztą
        wystarczy się raz przejechać z tym wózkiem i zobaczyć czy tak łatwo nim
        manewrować. Moim zdaniem nie za bardzo!! Sama byłam zła kiedy jeżdziłam z
        wózkiem i musiałam omijać wielmożne nastolatki bo nie miały ochoty tyłka
        ruszyć. Tak wiec nie wszyscy tak chętnie ustępują.
    • anka2413 Re: matki tylko widza siebie 17.07.04, 10:09
      To niestety jest prawda, niestety jak ostatnio zauważyłam przestaje dotyczyć
      tylko matek. Stojąc na przystanku kilka dni temu obserwawałam pewnego ojca z
      trójką dzieci, maleństwo miał na rękach i rozmawaił sobie z dwójką starszych,
      którzy zapamiętale deptali pięknie posadzone na ryku kwiaty. Tatuś jak gdyby
      nigdy nic karmił małego i poczał dzieci żeby czasem na jezdbnie nie wybiegli.
    • ruda_szczurka Re: matki tylko widza siebie 17.07.04, 12:39
      Chyba nie "tylko siebie" ale "tylko swoje dziecko" bo pozwalają samym sobie
      wlazić na glowe ;)
      swoją drogą zastanawiam się czy to naturalna kolej rzeczy zwiazana z
      instynktem, nieumiejetność wychowywania czy moze coś innego..?
    • Gość: @g@22szczecin Re: matki tylko widza siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 13:12
      To ze matki sa dziwne przezylam na swojej skorze...bylam opiekunka i mialam pod
      swoimi "skrzydlami" juz kilkoro dzieci.Czasami to byl koszmar!!!Byly matki
      ktore pozwalaly swoim dzieciom wejsc na glowe,dziecko mialo prawo mnie zdzielic
      lalka bo ponoc:"jest to zdrowe wyladowanie emocji..." bla,bla.A ja -no coz
      pani placila i pani wymagala...dlatego po kilku latach nie wytrzymalam i
      powiedzialam dosc....Niektore matki naprawde sa zaslepione, moim zdaniem to
      jest krzywda dla dziecka.Mnie wychowywala praktycznie mama.Nie bylo pasa,ale
      wiedzialam gdzie moje miejsce.Kiedy trzeba bylo przytulila a czasem i
      skarcila.To dzieki niej wyroslam na taka osobe jaka jestem teraz i bardzo ja za
      to kocham.Jest ona moja najlepsza przyjaciolka....jest moim wzorem:)A wcale
      mnie nie rozpieszczala...czesto tez zazdroscilam moim kolezankom, ktorym
      wszystko bylo wolno.Teraz widze jak duze mialam szczecie patrzac na ich nie
      pozorne zycie.A rodzice nie zawsze beda przy nich....buziaczki
    • krawca Re: matki tylko widza siebie 17.07.04, 14:14
      Wlasnie w amoku - swietne okreslenie.
      Moja siostra przychodzi ze trojka dzieci do starego ojca,ktory jest po operacji.
      Dzieciaki dra sie w nieboglosy i biegaja po domu. Siostry komentarz?
      "Fajne, nie? Wybawia sie, sa takie spontaniczne!." Jak to jest?? Czy biologia
      nagle daje tym kobietom klapki na oczy?
      Gdy ja zwracam uwage ze dziadus potrzebuje spokoju, matka oburzona ze nie
      pozwalam sie im wybawic!
        • umasumak Re: bezdzietne zazdrosnice.... 22.07.04, 14:59
          Gość portalu: virtuallady napisał(a):

          > Ja zwyczajnie nie lubię dzieci..więc niczego nie zazdroszczę :P

          Wiesz to jest bardzo na czasie nie lubieć dzieci... taka moda panie...

          Dla mnie jednak to jest jakieś wynaturzenie. Miałam taką koleżankę, która
          twierdziła że nie lubi dzieci. Fuj! jak ją brzydziły! Teraz sama z siebie się
          smieje. Bo czego tu można nielubieć? Maleństwa które jest bezbronne i zdane
          tylko na nas?
          Nawet zwierzęta lubią swoje małe (dodam że nawet małe innych). To jest tak
          zgodne z naturą...
          Mówcie co chcecie, ale jak kobieta mówi ze nie lubi dzieci to coś nie tak z nią
          jest (facetów też to zresztą tyczy)
            • umasumak Re: bezdzietne zazdrosnice.... 23.07.04, 01:42
              kochanica.francuza napisała:

              >
              > >
              > > Mówcie co chcecie, ale jak kobieta mówi ze nie lubi dzieci to coś nie tak
              > z nią
              > >
              > > jest (facetów też to zresztą tyczy)
              > A co mianowicie?

              Czytaj wyżej :))
              >
              >
          • true_oveja Re: bezdzietne zazdrosnice.... 23.07.04, 08:56
            mozna nie lubic dzieci. bardzo prosze nie generalizowac. i nie wydawac takich
            autorytarnych opinii. tak samo jak mozna nie lubic
            ogorkow/ryzu/szczawiu/truskawek/rozowego/niebieskiego/psow/kina etc.. Jak ktos
            lubi to moze mu sie to wydawc idiotyczne ze ktos inny nie lubi, ale fakt jest
            faktem tacy ludzie tez istnieja i wcale nie sa nienormalni.
            Czy o szczeniaku nie mozna powiedziec tego samego co ty napisalas o dziecku? ze
            jest taki bezbronny i zdany tylko na nas? mozna. czy wszyscy ludzie lubia psy?
            nie. czy ci ktorzy nie lubia psow sa nienormalni? nie.
            • umasumak Re: bezdzietne zazdrosnice.... 23.07.04, 09:10
              true_oveja napisała:

              > mozna nie lubic dzieci. bardzo prosze nie generalizowac. i nie wydawac takich
              > autorytarnych opinii. tak samo jak mozna nie lubic
              > ogorkow/ryzu/szczawiu/truskawek/rozowego/niebieskiego/psow/kina etc.. Jak
              ktos
              > lubi to moze mu sie to wydawc idiotyczne ze ktos inny nie lubi, ale fakt jest
              > faktem tacy ludzie tez istnieja i wcale nie sa nienormalni.
              > Czy o szczeniaku nie mozna powiedziec tego samego co ty napisalas o dziecku?
              ze
              >
              > jest taki bezbronny i zdany tylko na nas? mozna. czy wszyscy ludzie lubia
              psy?
              > nie. czy ci ktorzy nie lubia psow sa nienormalni? nie.

              Tak jak już napisałam wcześniej - cokolwiek byście nie napisali dla mnie to
              jest nie normalne (fakt nielubienia dzieci). I prosze mi tu dziecka do szpinaku
              czy truskawek nie porównywać. A nawet do szczeniaka. A sądy wydaje takie jak mi
              się potoba, tak jak wszyscy pozostali zresztą :))
              • Gość: qq Re: bezdzietne zazdrosnice.... IP: 212.157.248.* 30.07.04, 14:27
                OK, lubic, nie lubic, nie oto tu chyba chodzi, ale o to ze niektore mamy tak sa
                przejete swoim macierzynstwem i tak z niego dumne ze przestaja dostrzegac
                innych i zaczynaja traktowac wsystko i wszystkich przez pryzmat wlasnego ( i
                dziecka ) nosa. Rozumiem ze ma to glebokie uzasadnienie ewolucyjne bo kiedys
                samica musiala bic sie z calym swiatem o przetrwanie potomstwa, ale na miy Bog,
                nalezymy do gatunku Homo Sapiens i zyjemy w XXI wieku. A co do lubienia dzieci,
                tez lubie dzieci, ale to nie powod zeby im na wszystko pozwalac i nieuczyc od
                malego respektu dla innych

                • umasumak Re: bezdzietne zazdrosnice.... 02.08.04, 13:32
                  Gość portalu: qq napisał(a):

                  > OK, lubic, nie lubic, nie oto tu chyba chodzi, ale o to ze niektore mamy tak
                  sa
                  >
                  > przejete swoim macierzynstwem i tak z niego dumne ze przestaja dostrzegac
                  > innych i zaczynaja traktowac wsystko i wszystkich przez pryzmat wlasnego ( i
                  > dziecka ) nosa. Rozumiem ze ma to glebokie uzasadnienie ewolucyjne bo kiedys
                  > samica musiala bic sie z calym swiatem o przetrwanie potomstwa, ale na miy
                  Bog,
                  >
                  > nalezymy do gatunku Homo Sapiens i zyjemy w XXI wieku. A co do lubienia
                  dzieci,
                  >
                  > tez lubie dzieci, ale to nie powod zeby im na wszystko pozwalac i nieuczyc od
                  > malego respektu dla innych
                  >
                  > Nie jestem z matek które pozwalają swoim dzieciom na wszystko. A co do walki
                  o przetrwanie potomstwa... wcale tak wiele się nie zmieniło. Zobasz jak spada
                  przyrost naturlny. Coraz mniej kobiet zachodzi w ciąże, a coraz więcej roni.
                  Ciąża to niby stan fizjologiczny, a jednak nie. Po ciąży niemowle w XXI wieku
                  jest coraz częściej narażone na :alergie, astmę, choroby o podłożu
                  immunologicznym.... jak tu sie nie bać? Pozdrawiam :))
    • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie IP: *.chello.pl 17.07.04, 16:56
      No, może nie wszystkie matki należy wsadzać do jednego worka. Mam syna ( dziś
      już kilkunastoletniego) i od jego pierwszych dni bardzo się starałam, aby jego
      obecność nie stwarzała konfliktowych sytuacji.
      Nigdy, ale to przenigdy nie przewijałam go w publicznych miejscach, a pieluchy -
      wówczas jedne z pierwszych jednorazowych - wyrzucałam dyskretnie.
      Nie pozwalałam, szczególnie w domach, w których nie ma dzieci, rozrabiać (
      zawsze był w zasięgu mojego wzroku czy ręki).
      Zwracałam baczną uwagę jak je, jak pije i czy nie nabrudzi - szanowałam prawo
      innych ludzi do spokojnego posiłku i czystego dywanu.
      Zawsze odwiedzaliśmy znajomych w towarzystwie dziecka tylko wtedy, gdy
      gospodarze wyraźnie (!) zaprosili nas z dzieckiem.
      Nie pozwalałam na depratnie trawników ( na działce), drażnienie się z psami,
      ruszanie dzieci gospodarzy.
      Z drugiej jednak strony pozwalałam i pozwalam nadal synowi wyszaleć się , gdy
      wiem, że np. gra w piłkę czy głośna muzyka nikomu nie wadzi.
      I wiecie Państwo co z tego wynikło? Ano to, że wyhodowałam dobrze wychowanego
      młodego człowieka( opinia prawie wszystkich ludzi, którzy się z nim zetknęli).
      Jest mile widzianym gościem i, nawet bezdzietne rodziny, wielokrotnie
      zaznaczają, że zapraszają nas z synem.
      P.S. A poza tym zgadzam się z autorką wątku, że większość matek ma nierówno w
      głowie jeśli chodzi o dzieci!
      • Gość: Kobieta Re: matki tylko widza siebie IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.04, 17:02
        Przypomniała mi się ostatnio coraz cześciej powtarzana anegdota:

        Kobieta jedzie autobusem ze swoim małym synkiem. Chłopiec co chwila
        podszczypuje starszą panią siedzącą obok. Matka nie reaguje. W końcu kobieta
        zwraca się do matki dziecka z prośbą o interwencję. Matka: "Ja wychowuję
        swojego syna BEZSTRESOWO. Usłyszał to młody człowiek stojacy obok, po czym
        wypluł gumę i przykleił bezstresowej mamusi na czoło. "MNIE TEŻ MATKA
        BEZSTRESOWO WYCHOWYWAŁA"...
      • Gość: 100 Re: matki tylko widza siebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.04, 17:49
        Podpisuję się pod każdym Twoim słowem :)) Kiedy urodziłam córkę , dostała się w
        moje ręce książka pt.Wychowanie według Spock'a . Byłam prawie przerażona ,
        kiedy wyobraziłam sobie , co z mojego dziecka może wyrosnąć ,gdybym stosowała
        zasady Spock'a . A właściwie brak zasad .Dzisiaj moja córka jest dorosłą
        pannicą , a ja jestem dumna z mojej roboty . I , obie z córką , nie uważamy ,że
        moje metody wychowawcze były stresujące . Wręcz przeciwnie , jest mi wdzięczna
        za dobre wychowanie . Dzięki temu ona dobrze się czuje w towarzystwie i z nią
        dobrze się inni czują .Pozdrawiam dzietnych i bezdzietnych :))
        • Gość: Matka polka ;))) Re: matki tylko widza siebie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.07.04, 18:17
          dostała się w
          >
          > moje ręce książka pt.Wychowanie według Spock'a . Byłam prawie przerażona ,
          > kiedy wyobraziłam sobie , co z mojego dziecka może wyrosnąć ,gdybym stosowała
          > zasady Spock'a . A właściwie brak zasad .Dzisiaj moja córka jest dorosłą
          > pannicą , a ja jestem dumna z mojej roboty . I , obie z córką , nie
          uważamy ,że


          no to suonko analfabetyzm funkcjonalny cie dopadl ;))
          nie przejmuj sie 70% ludzi w Polsce to ma ;))
          Spock bowiem nie tylko bardzo polecal stawiania granic to nawet kary cielesne
          dopuszczal (czy raczej nie dopuszczal ich jako kar wychowawczych, ale jakby
          matce puscily nerwy i walnela w tylek to nie musi sobie w leb strzelic...)
          Wrecz przeciwnie wiec ze u Spocka jest bark zasad. Metoda jaka stosowal to
          metoda naturalnych konsekwencji.
          Oczywiscie Spock nie jest jedenym tworca zasad wychowawczych, wiec mysle ze
          kazdy znajdzie cos dla siebie ;)))
      • true_oveja Re: matki tylko widza siebie 19.07.04, 10:37
        to moze otworzysz osrodek szkoleniowy dla mlodych matek :))))))))))) ach to
        bylby czysty zysk dla ciebie i ulga dla spoleczenstwa :))))))))))) mam nadzieje
        ze tez bede taka matka jak ty :))))) bo niestety opisane tu przyklady mnie tez
        strasznie denerwuja.
    • Gość: true Re: matki tylko widza siebie IP: *.gdynia.mm.pl 17.07.04, 19:09
      Przepraszam Was ! Czy wy macie dzieci ? Bo ja mam rocznego urwisa i z do
      [wiadczenia wiem ze raczej nie wiele rozumie !!!Jak krzyczy w miejscu
      publicznym bo akurat mu sie zachce nie jestem w stanie tego opanowac ! Chyba ze
      karzecie zaklejac dziecku buzie plastrem, badz jeszcze lepiej- zamkne sie w
      domu i nie bede wychodzic nawet na balkon bo przecierz dziecko krzyczy ! A w
      pociagach sa przedzialy dla matek z dziecmi i sami sie narazacie na dyskonfort
      wsiadajac do takiego przedzialu (nie musi byc specjalnie oznakowany) !!!
      Rozumiem was ze to denerwuje !!!
      • ruda_szczurka Re: matki tylko widza siebie 17.07.04, 19:29
        nikt nie karze nic zaklejać (choć przyznam, że to kuszące...;) ) i nikt nie ma
        na myśli rocznej dzidzi, ktorej ciężko cokolwiek wytłumaczyć.
        Rzecz w tym, ze moda na bezstresowe wychowanie jest upierdliwa dla otoczenia.
        Młode mamy pozwalają swoim pociechom na wszystko, nie licząc się z nikim.
        Zapewne w dobrej wierze bo sie naczytały mądrych ksiązek... Tyle, ze
        psychologia to nie fizyka. W psychologi są ogólne zasady a od nich tysiące
        wyjątków bo każde dziecko jest inne. To, że gdzies tam napisali że bicie
        dziecka to nic dobrego nie znaczy, ze pewnemu Jasiowi nie należy sie klaps w
        tyłek za darcie ryja, rzucanie zabawkami, odmawianie posprzatania po sobie i
        lekko chamskie odzywki do starszych. A takie zachowanie dzieci obserwuje
        ostatnio dość czesto. Gdybym jako 3latka powiedziała do starszej pani w
        autobusie, zeby "ruszyła tylek bo mnie bola nogi" to matka sprzedałaby mi
        solidne manto i uważam że słusznie...
      • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie IP: *.chello.pl 17.07.04, 20:13
        Mam dziecko ( vide mój post), ale uwazam, że nie każdy musi lubić cudze dzieci(
        nawet gdyby były nie wiem jak urocze), wysłuchiwać ich wrzasków czy być
        narażonym na uciążliwości związane z marudzącym nie swoim dzieckiem!
        Póki mój syn nie był na tyle rozumny, żeby wiedzieć jak się zachować i na tyle
        odporny na trudy podróży, żeby nie zamęczyć siebie i otoczenia - wakacje
        spędzaliśmy na działce. Zapewniam, że to, że zobaczył morze w 6 roku życia nie
        wpłynęło źle na jego rozwój. W ciągu kolejnych lat zdążył (świadomie) zwiedzić
        pół Polski i Europy!
        O zaklejaniu buzi plastrem nie ma mowy, ale w sytuacji płaczącego dziecka
        trzeba albo wrócić do domu albo odejść gdzieś dalej i spróbować uspokoić
        dziecko.
        Jest jeszcze jedna rzecz mocno irytująca- wysadzanie dziecka w miejscach
        publicznych. Mieszkam na Kabatach i byłam świadkiem wysadzania rocznych lub
        nieco starszych maluchów pod płotem sąsiadów, na środku chodnika lub......na
        pobliskim bazarku prawie na artykuły spożywcze.
        A przecież można inaczej. Pozdrawiam mamy mądrze wychowujące dzieci.
          • Gość: Matka Re: to twoje zdanie.., IP: *.chello.pl 17.07.04, 22:54
            Nie chodzi tu o zamykanie dzieci na kilka lat w domu, ale o kulturalne
            zachowywanie się w miejscach publicznych. Sama jestem matką i to co MNIE
            zachwyca w MOIM dziecku, niekoniecznie musi zachwycać INNYCH.
            Zyjemy wśród ludzi i sznujmy prawo innych ludzi.
            Weźmy kilka przykładów, z którymi kazdy z nas musiał się w zyciu zetknąć.
            1. Długa podróż. Większość małych dzieci znosi ją źle.Mój syn, gdy był
            kilkulatkiem po godzinie stawał się ruchliwy, wszystko go nudziło, wymagał
            stałego zajmowania się, czytania bajek. Nigdy nie podrózowaliśmy np. pociągiem,
            bo ludzie płacąc za bilet nie muszą słuchać po 10 razy tej samej bajki. Ale to
            jeszcze drobiazg.
            Zdarzają się dzieci krzyczące, albo z chorobą lokomocyjną. Nie ich wina.
            Współczuję, ale żal mi także współpodróznych zmuszonych do słuchania placzu,
            wrzasku, przymusowych postojów autobusu lub komtynuowania podrózy w oparach
            wymiocin.
            Czy nie lepiej zaniechać podróży lub jeździć własnym środkiem transportu, tak,
            aby na niedogodności narażać jedynie rodziców?
            2. Jedzenie w stołówkach na wczasach. Kilkulatek przy stole to horror dla
            współbiesiadników. Rodzice muszą znosić plucie, rozlany kompot itp. Obcy ludzie-
            niekoniecznie. Mają prawo do zjedzenia w spokoju posiłku i nie muszą zachwycać
            sie kolejną pochłonietą łyzeczką zupy kilkuletniego brzdąca.
            Czy nie lepiej spędzać urlop na działce lub domagać się osobnego stolika?
            Przecież Państwo także nie chcieliby, aby w Państwa buraczkach lądowała piąskta
            dziecka dzielacego stolik.
            3. Nie każdy człowiek chce mieć na podłodze ślady masła, stłuczony pamiątkowy
            wazon, wylaną wodę z akwarium itp. Dzieci sa zazwyczaj ciekawe. Ta cecha
            poteguje się na obcym terytorium .Dzieci są niespokojne i trudno je za to
            winić. Czy nie lepiej pozostawić dziecko w domu pod opieką dziadków czy cioci
            niz zabierać z wizytą do znajomych, których dom nie jest przystosowany do
            obecności malucha? Plama MOJEGO dziecka na MOIM dywanie może MI nie
            przeszkadzać, jednak u znajomych, którzy chcieli pochwalić się nowym
            mieszkaniem plama MOJEGO dziecka raczej nie wzbudzi entuzjazmu.

            Przykładów jest znacznie więcej. Nie jestem teoretykiem, nie stosowałam w domu
            terroru, moje dziecko i pluło i domagało sie bajek opowiadanych po sto razy, i
            bałaganiło i brudziło, ale albo w NASZYM mieszkaniu, albo w domu MOICH
            RODZICÓW, którym to nie przeszkadzało.
            Dziś syn jest nastolatkiem, który wie, gdzie i jak może się zachować, co mu
            wolno a co nie. Nie jest zahukany jest po prostu dobrze wychowany, bo wszakże
            czym skorupka za młodu nasiąknie.....................

            P.S. Te same uwagi dotyczą właścicieli czworonogów, z tą jednak różnica, że w
            przypadku psów i kotów jako teoretyk ( nigdy nie miałam zwierząt) jestem
            jeszcze mniej tolerancyjna.
    • zaraa Re: matki tylko widza siebie 17.07.04, 21:39
      Kolejny watek na którym wypowiadają się głównie teoretycy. Oczywiście nie mogło
      zabraknąć 18lipca - ona uwilebia matki tak samo jak i dzieci.
      BTW, jak tam twoja przewlekła infekcja grzybicza pochwy?
      • Gość: gość forum Re: matki tylko widza siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 11:10
        Od małego tzn. od kiedy - od miesiąca, 2-ch, 3-ch ?

        I czy jako malutki człowieczek ma być wychowywane - czy jako członek tego
        twojego społeczeństwa ??!!

        A nie wydaje się tobie chłopczyku, że rodzice martwią się najpierw o zdrowie,
        życie, rozwój fizyczny (a potem i umysłowy) dzidziusia - kiedyś może sie
        przekonasz, ile to czasu zajmuje :)
        • true_oveja Re: matki tylko widza siebie 19.07.04, 10:54
          przestan sie bawic w dialektyke a postaraj sie zrozumiec argumenty. przeciez
          wiadomo ze dzieci placza czesto i z najrozniejszych powodow, a im mlodsze tym
          trudniej je uspokoic. i tak samo wiadomo ze dzieci sie nudza. nawet dla
          siedmiolatka usiedziec przez 45 min. w lawce w trakcie lekcji to jest koszmar.
          dlatego - przynajmniej za moich czasow gdzies tak w polowie wstawalismy wszyscy
          i robilismy mini gimnastyke przez 2-3 minuty. mnie zadowala jezeli matka
          rozkapryszonego gnojka wykazuje jakas inicjatywe wychowawczo-naprawcza. stara
          sie go uciszyc, czyms zajac, zwraca uwage jezeli sie niegrzecznie zachowuje,
          nie pozwala kopac pana nie dlatego "bo sie spoci" ale dlatego ze to
          niegrzeczne. kiedy pyta o zdanie wspolpasazerow. np. musze przewinac dziecko, w
          ubikacji jest za malo miejsca, czy moge to zrobic tutaj? Panstwo wyjda na
          chwile, ja otworze okno i wywietrze "zapachy" a potem pieluche wyrzuce do kosza
          w ubikacji. Takie to trudne? i wilk syty i owca cala.
      • umasumak do krawca 22.07.04, 15:13
        krawca napisał:

        > Dziecko powinno byc od malego wychowywane jako czlonek spoleczenstwa,
        przeciez
        > nie bedzie mieszkac na wyspie.

        Zgadzam się całkowicie. Jednak nie można przykładać tej samej miary do małego
        dziecka i do dorosłego czlowieka. "Co wolno Jasiowi, Janowi już nie przystoi".
        Zgadzam się że jest wiele matek które mają "świra" na punkcie dzieci, ale
        wybacz Twoje przykłady (kupy, bąki) są troszke chybione. jak wytłumczyć dziecku
        kiedy wolno a kiedy nie wolno? Wiesz moja mlodsza córka ma rok. Jest miłym,
        pogodnym dzieckiem. Jednak i jej zdarzają się kryzysy kiedy płacze i jest
        niemożliwa. Co mam wtedy zrobić? Sprać ją? Zakneblować? Może masz jakąś receptę?
        Tylko nie radź mi proszę, że mam z domu nie wychodzić, bo jak zauważyłaś w
        swoim poście dzieci też mają należeć do społeczeństwa. Pozdrawiam
    • kadka Re: matki tylko widza siebie 18.07.04, 00:20
      ja mialam szczeniaka b.malej rasy.Matka z dzieckiem patrzyla rozbawiona jak
      dziecko z krzykiem goni za psiakiem.Pies przerazony schowal sie pod lozko.
      Tlumaczylam dziecku ze piesek sie boi, ale nie poskutkowalo, a matka
      powiedziala ze nie rozumiem dzieci.Ja dzieci ROZUMIEM, ale nie rozbrykane
      bachory.
      • laki_zalogowana1 Re: matki tylko widza siebie 18.07.04, 12:05
        Przecież nic temu sierściuchowi nie zrobiło?
        Dla mnie dobro psa nie może być stawiane ponad dobro dziecka - o ile oczywiście
        nie chodzi o bezzasadne dręczenie.
        Ale osoby bezdzietne łatwiej znajdą wytłumaczenie dla szczającego na ulicy psa,
        niż dla przewijajacej dziecko mamy.
        • Gość: ala Re: matki tylko widza siebie IP: *.wroclaw.czk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.04, 14:03
          moja córka została napiętnowana przez matkę solenizantki że odbiło się jej przy
          stole zbyt głośno (po gazowanym piciu) -ale kiedy ich pies wsadził pysk na stół
          i oblizał ciastka -to właścicielka rozanielona powiedziała " och psiunia
          ciasteczko chce i dostał prosto z talerza do zjedzenia a reszta powędrowała z
          powrotem na stół ,pies który w drzwiach "cudownie" wita wszystkich skacząc i
          zaczepiając pazurami ubrania przybyłych.
          • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie IP: *.chello.pl 18.07.04, 14:32
            A mnie się nie podoba ani jedno ani drugie. Wsadzanie przez psa pyska w
            jakiekolwiek jedzenie na stole fatalnie świadczy o gospodarzach. Nie lubię
            jadać przy stole z psami, kotami itp.Z drugiej strony dziecko "bekające" przy
            stole ( a za chwilę wymiotujące, bo i to się zdarza) potrafi odebrać apetyt na
            całe przyjęcie. Zrozumcie to! Po co zabierać dziecko do domu, w którym drazni
            ono gospodarzy? Skoro wiadomo, co może zdarzyć się po piciu napojów gazowanych,
            lepiej chyba powstrzymać dziecko od szybkiego pochłaniania dużej ilości coca
            coli czy innego podobnego picia.
            Nie każdy musi lubić i zachwycać się Waszym dzieckiem. Sama bez obrzydzenia
            przewijałam swoje dziecko, ale o mdłosci przyprawiała mnie myśl o zawartości
            pieluch cudzego .
            • umasumak do Matki 23.07.04, 02:10
              Jeżeli rzeczoną mamusię obrzydzają ewentualne beknięcia dziecka przy stole, to
              niech nie organizuje urodzin dla swojej pociechy, bo takich sytuacji nie można
              do końca wykluczyć.
        • Gość: ksara Re: matki tylko widza siebie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.07.04, 20:47
          laki_zalogowana1 napisała:

          > Przecież nic temu sierściuchowi nie zrobiło?
          > Dla mnie dobro psa nie może być stawiane ponad dobro dziecka - o ile
          > oczywiście nie chodzi o bezzasadne dręczenie.

          Ty piszesz poważnie?
          Uważasz, że zwierzę nie czuje? Bo ja jestem pewna, że owszem.
          Odwróć sytuację i wyobraź sobie, że twoje dziecko ściga z warczeniem i
          szczekaniem wielki pies, a ono przerażone próbuje się gdzieś schować. Też
          powiesz, że przecież nic dziecku nie zrobił, bo tylko je gonił? Na jakiej
          podstawie twierdzisz, że dziecko ma prawo bawić się kosztem zwierzęcia? Bo w
          twojej chorej imaginacji jest panem świata?
          I jeszcze ciekawi mnie, jakie dręczenie zwierzęcia przez dziecko może być
          zasadne, skoro łaskawie zgadzasz się na wyłączenie dręczenia bezzasadnego.
          Dla wyjaśnienia - mam dwoje dzieci (wychowywanych w szacunku dla ludzi i
          zwierząt) i nie mam psa.
          • dyrgosia Re: matki tylko widza siebie 21.07.04, 22:00
            Gość portalu: virtuallady napisał(a):

            > We mnie jest faktycznie więcej miłości do psa niż do rozwrzeszczanego
            > bachora..Mówisz takiemu raz: nie łam gałęzi, drugi: nie zrywaj liści, trzeci:
            > ZOSTAW WRESZCIE TO DRZEWO W SPOKOJU!! I wtedy nagle pojawia się mamusia
            takiego
            >
            > przygłupa i obrażona krzyczy żeby nie podnosić głosu na jej syneczka..

            Ciebie to mamusia często wyzywała od przygłupów...
    • triss_merigold6 Re: matki tylko widza siebie 19.07.04, 09:58
      Podpisuję się pod wypowiedzią krawca. Nie wiem kto jest gorszy: część rodziców
      (tatusiowie też potrafią być mocno szurnięci na punkcie pociech) czy ich
      potomstwo. Przykłady: wysadzanie dzieci na zamkniętym dziedzińcu - baby mają do
      domu jakąś minutę; przewijanie publicznie np. w holu centrum handlowego;
      pozwalanie żeby dziecko latało między stolikami w restauracji i przeszkadzało
      innym; rzucanie kamieniami w kaczki (babcia stoi i marudzi a bachor robi co
      chce) i najgorsze WRZASK. Nieopanowany, histeryczny WRZASK rozkapryszonego
      dzieciaka (nie dlatego, że coś go boli, jest zmęczony tylko w celu
      wymuszenia).
      W miejscach publicznych pewne niedogodności związane z niewychowanymi dziećmi
      są nie do uniknięcia ale we własnym domu można sytuację kontrolować w b. prosty
      sposób: nie zapraszać ludzi z dziećmi. Ja tak robię i święty spokój, całe szkło
      i niezestresowany pies to wystarczająca rekompensata za utratę paru koleżanek.
      • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie IP: *.chello.pl 19.07.04, 10:29
        Generalnie się zgadzam - mnie także do furii doprowadzają opiekunowie dokładnie
        NA WSZYSTKO pozwalający dzieciom. Obrazek dosłownie sprzed 10 minut. Mieszkam w
        jednej z niewielu enklaw zieleni, spółdzielnia mieszkaniowa dołożyła starań i
        wsadziła spore pieniądze w ogrodzenie i utrzymanie terenów zielonych ( ładne
        klomby, kwiaty, iglaki). Na teren ogródka nie wpuszcza się psów za to szaleją
        malcy.Efekt- poniszczone i podeptane trawniki, pozrywane kwiaty. "To tylko
        dziecko" tłumaczy rozanielona mama/babcia - a mnie przysłowiowy scyzoryk
        otwiera się w kieszeni.
        Jednak nie wszscy są tacy. Sporo matek pilnuje, aby dzieci bawiły się w
        wyznaczonym miejscu ( piaskownica z czystym wymienianym piaskiem, bezpieczne
        hustawki i drabinki oraz podłoże po, którym mozna biegać do woli nie robiąc
        sobie krzywdy i nie niszcząc go).
        Nie każde dziecko zaproszone do domu stłucze szklankę, opluje dywan czy
        wytarmosi psa. Kultura rodziców odbija się w zachowaniu dziecka jak w lustrze.
    • Gość: nancy Re: matki tylko widza siebie IP: 193.111.166.* 19.07.04, 13:10
      Wczoraj był u nas kuzyn męża z żoną i 6-letnim synkiem. Dzieciak był tak
      upierdliwy, że miałam ochotę solidnie mu przywalić, może by się wreszcie
      zamknął. Nie dało się normalnie rozmawiać, bo bachor bez przerwy wieszał się na
      matce, co chwila coś chciał, zadawał ciągle głupie pytania, natarczywie
      domagając się odpowiedzi i zupełnie nie zważając na to, że przerywa rozmowę
      dorosłych. Potem stwierdził, że chce już iść do domu i zaczął szarpać matkę za
      sukienkę, ciągnąc do wyjścia i marudząc jeszcze bardziej. Horror!
      A matka tylko cierpliwie uspokajała syneczka, ani razu nie powiedziała, żeby
      przestał, zajął się sobą, nie przeszkadzał. Nie rozumiem takiego wychowania. I
      to przecież już duże dziecko, nie dwulatek, którego czasem faktycznie trudno
      opanować.
    • impala29 Re: matki tylko widza siebie 19.07.04, 13:52
      haha wkleiłam ten post ( krawiec wybacz) na edziecko zajrzyjce co tam sie
      dzieje. popieram ten watek - dzieci jak dzieci, ale walczące mamuski to dopiero
      szał.
      Szczególnie jak petak przychodzi w gości i zaczyna dostawac małpiego rozumu to
      jest cos...
      Kiedys 6 latek dokuczał mojemu psu ,rodzice nie reagowali kiedy tłumaczyłam ze
      pies sie boi, ze ciagniecie za ogon to boli. Bez skutku... najpierw pociagnełam
      go mocno za ucho okazało sie ze boli. przestał na moment zaczepiac psa, jak
      zaczał kolejny raz to...:FInał: dzieciak dostał poteznego klapsa!!!!az usiadł
      zawył i chał mnie ugryźc dostł poprawke a rodzice obrazeni zerwali sie od stołu
      i bez pozegnania wyszli.uff przestali sie odzywaci mam swiety spokoj.
      wole psa i głupie dziecko i porypana matkę!!!!
      • mamania Re: matki tylko widza siebie 20.07.04, 23:51
        impala29 napisała:

        > haha wkleiłam ten post ( krawiec wybacz) na edziecko zajrzyjce co tam sie
        > dzieje. popieram ten watek - dzieci jak dzieci, ale walczące mamuski to
        dopiero
        >
        > szał.
        > Szczególnie jak petak przychodzi w gości i zaczyna dostawac małpiego rozumu
        to
        > jest cos...
        > Kiedys 6 latek dokuczał mojemu psu ,rodzice nie reagowali kiedy tłumaczyłam
        ze
        > pies sie boi, ze ciagniecie za ogon to boli. Bez skutku... najpierw
        pociagnełam
        >
        > go mocno za ucho okazało sie ze boli. przestał na moment zaczepiac psa, jak
        > zaczał kolejny raz to...:FInał: dzieciak dostał poteznego klapsa!!!!az
        usiadł
        > zawył i chał mnie ugryźc dostł poprawke a rodzice obrazeni zerwali sie od
        stołu
        >
        > i bez pozegnania wyszli.uff przestali sie odzywaci mam swiety spokoj.
        > wole psa i głupie dziecko i porypana matkę!!!!


        no szkoda że ten ojciec był na tyle grzeczny że ci prosto w mordę z pięści nie
        przyłożył, o właśnie tak żebyś zawyła
        porąbana psycholka
        i jeszcze się tym szczycić na forumie, że dziecko pobiła, no bohaterka
      • umasumak Re: matki tylko widza siebie 23.07.04, 02:20
        impala29 napisała:

        > haha wkleiłam ten post ( krawiec wybacz) na edziecko zajrzyjce co tam sie
        > dzieje. popieram ten watek - dzieci jak dzieci, ale walczące mamuski to
        dopiero
        >
        >ha ha wkleiła i już się skompromitowała biedaczka. Impala nawet do obrażania
        walczących mamusiek trzeba się merytorycznie lepiej przygotować
    • Gość: Cytrynka Re: matki tylko widza siebie -Nie generalizuj IP: *.nas22.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 20.07.04, 04:20
      Witaj
      Jestem mamą. Zgadzam się z Tobą, że wiele matek się tak zachowuje, ale nie można
      generalizować. Ja wiem, że rodzice nie są pępkiem świata, ale proszę o trochę
      wyrozumiałości. Rozumiem, że matka powinna zająć się swoim dzieckiem tak, aby
      nie przeszkadzało innym ludziom np. w pociągu. Ale też trzeba wziąć pod uwagę,
      że malucha może boleć brzuch, czy może być zmęczone i wtedy trudno go czymś zająć.
      Co do zmieniania brudnych pieluszek, nie we wszystkich toaletach są przewijaki
      dla dzieci. Nie wiem, czy są w pociągach, czy nie, bo nie jeżdżę pociągami, ale
      pewnie nie ma. I co wtedy ma zrobić mama, która jedzie kilka godzin z dzieckiem.
      tylko proszę mi nie mówić, że powinna siedzieć w domu. Chyba lepiej jest zmienić
      pieluszkę przy współpasażerach i tym samych a) ulżyć dziecku, b) pozbyć się
      uciążliwego zapachu, niż czekać do końca podróży. Moją córeczkę zabieram
      wszędzie, ale staram się, by nikomu nie przeszkadzała. Nie pozwalam jej ruszać
      rzeczy, które do nas nie należą (np. w czyimś mieszkaniu), karmię ją tylko na
      kolanach, a jeśli zdarzy się jej (jeszcze się nie zdarzyło) nabrudzić, posprzątam.
      Proszę o więcej tolarancji, bo nie wszystkie mamy widzą tylko siebie.
      Cytrynka
      • agnida Re: matki tylko widza siebie -Nie generalizuj 20.07.04, 04:28
        Do mnie przyszla kolezanka na kawe z dzieckiem.
        w czasie kawy polozyla dziecko na podlodze, by przewinac.Otworzyla brudna
        pieluche, tak ze bylo widac cala zawartosc!. Myslalam ze zemdleje z widoku i
        woni. Czy matka nie wie ze kupa jej pociechy jest tak samo(jezeli nie bardziej)
        wstretna i smrodliwa jak doroslego?
        • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie -Nie generalizuj IP: *.chello.pl 20.07.04, 08:24
          Nie, znakomita większość mam nie zdaje sobie sprawy lub nie chce przyjąć tego
          do wiadomości. Zawartość pieluchy MOJEGO dziecka nie jest dla MNIE niczym
          obrzydliwym czy nieprzyjemnym, dla INNYCH ma prawo przyprawiać o mdłości!
          Na forum eDziecko piszą mamy Lukaszków, Hubercików, Majeczek itp, które nie
          widza niczego zdrożnego w takim zachowaniu ( i pewnie same to robią). Dobrze by
          było gdyby przyjęły do wiadomości pierwsze dwa zdania mojego postu. Nie
          zadręczajmy SWOIMI dziećmi innych.
          Tak samo jak mnie irytują wrzeszczące Kasieńki, do szału doprowadza rozlana
          kawa na nowym dywanie przez raczkujące Zuzanki , odbiera apetyt plujący
          Robercik tak one pewnie nie byłyby zachwycone gdyby mój nastoletni syn ( dla
          mnie ZAWSZE Adaś- dla obcych niekoniecznie) słuchał na cały regulator ulubionej
          muzyki czy włączał telewizor uniemożliwiając rozmowę.
          Są różni ludzie dobrze i źle wychowani. Nie twierdzę, że wszystkie mamy małych
          dzieci zatruwają życie innym, ale apeluję o odrobinę wyobraźni i empatii.
          Można nie lubić dzieci, można nie tolerować cudzych dzieci, mozna lubić dzieci,
          ale nie znosić widoku i zapachu zawartości pieluszek czy nie chcieć podróżować
          z wymiotującym dzieckiem.
          Uważam, że małe dzieci marudzące lub źle znoszące podróż powinny albo
          podrózować samochodem ( wtedy ewentualne uciążliwości znosi rodzina) lub
          rodzice powinni mocno przemyśleć zasadność wyjazdu.
          P.S W ubiegłym roku leciałam na Wyspy Kanaryjskie ( ponad 5 godzin lotu) ok
          3wszyscy pasażerowie zmuszeni byli do wysłuchiwania wrzasku 1,5-2 letniego
          malucha. Jedna stewardessa była zajęta wyłącznie obsługiwaniem rodziny owego
          malucha z nim w roli głównej. A przecież wyjazd na Grand Canarię nie był z
          przyczyn życiowych.
          Ciekawe jak zareagowałaby wspomniana matka gdyby ktoś z siedzących z tyłu
          pasażerów np. stale kopał ją w fotel lub co 5 minut wzywał stewardessę?
          • Gość: mycha Re: matki tylko widza siebie -Nie generalizuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 09:31
            No to ja też dorzucę przykłady bezmyślności rodziców. Restauracja, rodzinka z
            dziećmi w tym chłopczyk z zabawką - gwizdkiem. Gwizdał i gwizdał w tej knajpie
            a rodzice nic. To już chyba lekka przesada. Następny przykład. Kościół, tatuś z
            dzieckiem w wózku. Dzieciak drze się nieprzerwanie a tatuś jak gdyby nigdy nic
            stoi dalej. Pewnie ktoś się teraz strasznie oburzy, bo przecież tatuś też ma
            prawo wysłuchać mszy a dziecko pobyć w domu bozym, ale muszę dodać w tym
            momencie, że jest to lato a pod kościołem teren zielony z ławeczkami i
            głośnikami, aby msza była słyszalna też na zewnatrz. Czy naprawdę nie mógł
            wyjsć na zewnątrz żeby pozwolić innym w spokoju wysłuchać mszy ?
            • karorka Re: matki tylko widza siebie -Nie generalizuj 04.08.04, 11:28
              Gość portalu: mycha napisał(a):

              > No to ja też dorzucę przykłady bezmyślności rodziców. Restauracja, rodzinka z
              > dziećmi w tym chłopczyk z zabawką - gwizdkiem. Gwizdał i gwizdał w tej
              knajpie
              > a rodzice nic. To już chyba lekka przesada. Następny przykład. Kościół, tatuś
              z
              >
              > dzieckiem w wózku. Dzieciak drze się nieprzerwanie a tatuś jak gdyby nigdy
              nic
              > stoi dalej. Pewnie ktoś się teraz strasznie oburzy, bo przecież tatuś też ma
              > prawo wysłuchać mszy a dziecko pobyć w domu bozym, ale muszę dodać w tym
              > momencie, że jest to lato a pod kościołem teren zielony z ławeczkami i
              > głośnikami, aby msza była słyszalna też na zewnatrz. Czy naprawdę nie mógł
              > wyjsć na zewnątrz żeby pozwolić innym w spokoju wysłuchać mszy ?

              Na ten temat wiecej:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=14190511
          • kochanica.francuza Re: matki tylko widza siebie -Nie generalizuj 20.07.04, 14:36
            Gość portalu: Matka napisał(a):

            > Nie, znakomita większość mam nie zdaje sobie sprawy lub nie chce przyjąć tego
            > do wiadomości. Zawartość pieluchy MOJEGO dziecka nie jest dla MNIE niczym
            > obrzydliwym czy nieprzyjemnym, dla INNYCH ma prawo przyprawiać o mdłości!
            > Na forum eDziecko piszą mamy Lukaszków, Hubercików, Majeczek itp, które nie
            > widza niczego zdrożnego w takim zachowaniu ( i pewnie same to robią). Dobrze by
            >
            > było gdyby przyjęły do wiadomości pierwsze dwa zdania mojego postu. Nie
            > zadręczajmy SWOIMI dziećmi innych.
            > Tak samo jak mnie irytują wrzeszczące Kasieńki, do szału doprowadza rozlana
            > kawa na nowym dywanie przez raczkujące Zuzanki , odbiera apetyt plujący
            > Robercik tak one pewnie nie byłyby zachwycone gdyby mój nastoletni syn ( dla
            > mnie ZAWSZE Adaś- dla obcych niekoniecznie) słuchał na cały regulator ulubionej
            >
            > muzyki czy włączał telewizor uniemożliwiając rozmowę.
            > Są różni ludzie dobrze i źle wychowani. Nie twierdzę, że wszystkie mamy małych
            > dzieci zatruwają życie innym, ale apeluję o odrobinę wyobraźni i empatii.
            > Można nie lubić dzieci, można nie tolerować cudzych dzieci, mozna lubić dzieci,
            >
            > ale nie znosić widoku i zapachu zawartości pieluszek czy nie chcieć podróżować
            > z wymiotującym dzieckiem.
            > Uważam, że małe dzieci marudzące lub źle znoszące podróż powinny albo
            > podrózować samochodem ( wtedy ewentualne uciążliwości znosi rodzina) lub
            > rodzice powinni mocno przemyśleć zasadność wyjazdu.
            > P.S W ubiegłym roku leciałam na Wyspy Kanaryjskie ( ponad 5 godzin lotu) ok
            > 3wszyscy pasażerowie zmuszeni byli do wysłuchiwania wrzasku 1,5-2 letniego
            > malucha. Jedna stewardessa była zajęta wyłącznie obsługiwaniem rodziny owego
            > malucha z nim w roli głównej. A przecież wyjazd na Grand Canarię nie był z
            > przyczyn życiowych.
            > Ciekawe jak zareagowałaby wspomniana matka gdyby ktoś z siedzących z tyłu
            > pasażerów np. stale kopał ją w fotel lub co 5 minut wzywał stewardessę?

            Hehe,ja pierwszy raz byłam za granicą(Niemcy,nie Wyspy K.)mając lat 11,i to
            pociągiem,systemem: podsadź dziecko do okna.
            a wracając do Polski zdrzemnęłam się w korytarzu,na kupie naszych bagaży...
            ile bym dała,żeby móc dzisiaj zasnąć w takich warunkach...
          • Gość: Cytrynka Re: matki tylko widza siebie -Nie generalizuj IP: *.nas22.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.07.04, 07:41
            Matko
            Mieszkam w USA. Moja córcia dwa razy podróżowała przez ocean. I ja robiłam
            wszystko, żeby nikomu nie przeszkadzała. Wierzę, że mi się udało. Raczej nam
            przeszkadzało dziecko w tym samym wieku, co moja Julcia, bo cały czas płakało.
            Ja nie mam pretensji do mamy tego malucha. Nie mozna wymagać, by rodzice dzieci
            siedzieli w domu. Równie dobrze można powiedzieć, że osoba bezdzietna, która
            decyduje się na taki wyjazd, powinna sie liczyć z tym, że w samolocie, pociągu
            itd. będzie dziecko. Owszem, zadaniem rodziców jest zrobić wszystko, aby maluch
            nie przeszkadzał innym. Nie zawsze jednak się da. Nam się udało, bo Julcia całą
            podróż spędziła przy piersi (oburzonych informuję, że karmiłam ją
            dyskretnie),ale było dziecko, które bardzo rozbolało ucho. Płaczącego z bólu
            maluszka trudno uspokoić, prawda?
            Cytrynka
    • Gość: rene Re: matki tylko widza siebie IP: 212.160.172.* 20.07.04, 15:11
      Zgadzam się z większością postów (szczególnie "Matki"), ale...

      jest też druga strona medalu - stosunek otoczenia do mam z małymi dziećmi.
      Ja też starałam się zawsze, aby moje dziecko nie przeszkadzało innym (w
      kościele, autobusie, czy knajpie), ale zdarzają się różne sytuacje. Parę
      przykładów:
      Jechałam z 2-letnim synkiem autobusem. Był bardzo pogodnym, uśmiechniętym
      maluchem tylko kręcił się bardzo, bo był bardzo ciekawy świata, ale robił to na
      moich kolanach, nikogo nie kopał i nie wrzeszczał, w autobusie było luźno.
      Jednemu panu bardzo jednak przeszkadzał i kazał mi małego uspokoić. Grzecznie
      odpowiedziałam, że dziecko po prostu jest ruchliwe, ale przecież zachowuje się
      cicho. Na to pan zaczął na mnie krzyczeć! Dziecko zareagowało panicznym
      strachem i wrzaskiem i przeszkadzało już wszystkim, nie tylko temu panu. Ze
      zdenerwowania trzęsły mi się ręce i byłam bliska płaczu, a maluszka długo nie
      mogłam uspokoić....
      Innym razem musiałam zejść z wózkiem na jezdnię, żeby ominąć grupkę gości
      weselnych pod kościołem, ponieważ zajmowali cały chodnik i nie reagowali
      na "przepraszam".
      Na przystanku jeden pan dmuchnął mojemu dziecku prosto w buzię dymem z
      papierosa (mały prawie się udusił, miał wtedy pół roku i trzymałam go na
      rękach, a facet stał za mną).
      Ktoś inny zgasił papierosa w naszym wózku - wypalił ohydną dziurę. Sąsiadom
      ktoś pociął wózek nożem.
      Spotkałam też parę pań, które wiedziały lepiej ode mnie, co mojemu dziecku
      akurat potrzebne i niepytane pouczały, co mam robić (np. nakarmić czy napoić -
      w 5 minut po nakarmieniu... albo pozwolić wrzeszczeć na podwórku pod oknami
      bloku, bo przecież "dziecko musi się wykrzyczeć!")
      Długo karmiłam piersią "na żądanie", a więc zdarzało mi się karmić w tzw.
      miejscach publicznych, np. na ławce w parku. Starałam się robić to dyskretnie,
      na jakiejś bocznej ławeczce osłaniając cały "zabieg" przed otoczeniem (miałam
      dużą hustę, którą przykrywałam się częściowo razem z ssącym maluszkiem).
      Pewne "miłe" małżeństwo w średnim wieku poradziło mi, że powinnam robić to w...
      toalecie! Spytałam, czy oni lubią jadać w WC?

      Parę takich akcji i nawet kulturalna mama może przestać tak bardzo liczyć się z
      otoczeniem, stwierdzając, nie bez racji, że dziecko jest tak samo członkiem
      społeczeństwa, i ma prawo przebywać w miejscach publicznych, czy to się komuś
      podoba, czy nie. Natura zaprogramowała nam taką fizjologię, a nie inną i
      wszyscy przez to przeszliśmy.

      ...
      Mamy są po prostu takie same, jak reszta społeczeństwa.
      • true_oveja hmm no to mamy impas... 20.07.04, 15:57
        niemniej jednak uwazam ze odgrywanie sie na ludziach (a juz
        zwlaszcza "niewinnych" czyli w tym przypadku kulturalnych i szanujacych prawo
        innych do zycia) jest nierozsadne bo tylko zle swiadczy o nas. trzeba starac
        sie zachowac klase mimo wszystko, a cudze chamstwo, no coz, niestety nie
        zniknie tak latwo.
        pozdrawiam cie rene, bo fakt masz racje ze i takie przypadki sie zdazaja.
      • zwierzoczlowiekoupior Re: matki tylko widza siebie 20.07.04, 16:19
        Matki tylko widzą siebie;)
        Dzieci widzą tylko siebie;)
        Staruszki widzą tylko siebie;)
        Nastolatki widzą tylko siebie;)
        Chorzy tylko widzą siebie;)
        Zdrowi widzą tylko siebie;)
        Długo tak można. Ludzie generalnie dzielą się na tych co widzą tylko siebie i
        na resztę.
        Oczywiście, że są matki bezmyślne egostki, którym do głowy nie przyjdzie, że
        krzyk ich dzieci może komuś przeszkadzać, że smród kupy czy karmienie w
        restauracji nie zachwyca, podobnie jak istnieją singielki, którym do głowy nie
        przyjdzie, że kogoś w 9 miesiącu ciąży można by np. przepuścić w kolejce. Mnie
        z niemalże porodem w toku, klekającą w czasie skurczy dwie singielki nie
        chciały przepuścić do gina w kolejce. A moja sąsiadka nie rozumie, że nie
        zachwyca mnie jej pitbul, który skacze na wszystkich;)i za cholerę nie trzyma
        go na smyczy, nawet na klatce schodowej, jak również nie rozumie, że nocne
        słuchanie muzyki tak, że ściany chodzą, może komuś przeszkadzać, też widzi
        tylko siebie

        Po prostu; ktoś kto widzi tylko siebie będzie tak się zachowywał jako
        bezdzietny, później będzie takim rodzicem, wreszcie dziadkiem.
        Pozdrawiam,
        Zwierzak
      • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie IP: *.chello.pl 20.07.04, 16:52
        Wiem, że ludzie potrafią być bezmyślni w sposób okrutny. Wydmuchiwanie dymu
        papierosowego komukolwiek, a maluchowi szczególnie, świadczy o chamstwie;
        niszczenie mienia- czyjegokolwiek o wandaliźmie. Uwagi na temat karmienia
        piersią - za idiotyczne ( słusznie odesłałaś małżeństwo kretynów do ubikacji w
        celu spożycia posiłku).
        Uważam, że karmiąca piersią matka nikomu nie przeszkadza; stojący wózek można,
        gdy zawadza , przestawić. Ktoś słusznie napisał, że coraz więcej grup (
        staruszków, singielek, rodziców, młodzieńców.....) dostrzega tylko swoje
        potrzeby. Na ten temat moglibyśmy napisać tomy.
        Reasumując - egoistów i egocentryków nie wyplenimy, jeśli nie wynieśli z domu i
        nie nauczyli się gdy byli mali empatii, dostrzegania potrzeb innych - trudno.
        Starajmy się jednak nie zachowywać jak jaskiniowcy i swoimi dziećmi ( psami,
        kotami, nałogami, przyzwyczajeniami...) nie terroryzować innych.
        Jeśli palimy ( brrrrrrrrrrr) nie róbmy tego przy niepalących; jeśli mamy psa-
        wyprowadzajmy go na smyczy i usuwajmy po nim nieczystości ( powszechne w
        cywilizowanym świecie); jeśli mamy kota i zapraszamy gości - zamknijmy go w
        drugim pokoju, aby nie wsadzał mordy do kanapek i sałatki śledziowej; jesli
        mamy dzieci - vide cała dyskusja w tym wątku oraz eDziecko).
        Miłych wakacji z kulturalnymi ludżmi życzy Wam - Matka
        • kochanica.francuza Re: matki tylko widza siebie 20.07.04, 17:14
          Gość portalu: Matka napisał(a):

          >ajmy po nim nieczystości ( powszechne w
          > cywilizowanym świecie)
          We Francji są od tego służby miejskie,które Francuzi wdzięcznie nazywają "motokupki"
          Ganianie z psią kupą na szufelce do oddalonego 50 m kosza uważam za absurd.
          Psa nie mam,dziecka nie mam.
          • Gość: kichote Re: matki tylko widza siebie IP: 213.16.62.* 22.07.04, 18:57
            mozna wziac ze soba papier toaletowy i reklamowke, do ktorej tenze papier wraz
            z zawartoscia sie wklada. wcale nie twierdze, ze to bardzo mile zbierac psie
            kupy, ale skoro juz sobie sprawilam psa i mieszkam w miescie, niestety, to nie
            pozostaje mi nic innego, jak sprzatac po kudlatym... bo nie ma to jak wdepnac w
            swieza psia kupe - krew sie wtedy w czlowieku burzy!
            a tak w ogole to to jest nie na temat :-)
    • olkawo Re: macierzyństwo jest trendy 20.07.04, 20:02
      i już i żadna krytyka ze strony wypacykowanych panienek których problemem dnia
      jest złamany tips nic na to nie poradzą, możecie sobie pisać, krytykować i
      szkalować a ja i wiele innych matek i tak twierdzę że nie ma nic bardziej
      wspaniałego w życiu niż ciąża i bycie matką. A Tobie koleżanko radzę być
      bardziej tolerancyjną i przede wszystkim popracuj trochę nad swoją pisownią
      • triss_merigold6 Trendy to może być homing albo clubbing 20.07.04, 20:28
        a nie macierzyństwo. Macierzyństwo jest i banalne (przez powszechność) i
        wyjątkowe - dla tych które go doświadczają. Widzisz tak się składa, że wiele z
        tych postów napisały kobiety będące matkami. Spodziewam się dziecka ale nie
        twierdzę, że ciąża jest najwspanialszym doznaniem - znam fajniejsze i
        sprawiające więcej przyjemności. Bycie matką może być fantastyczne - w to
        wierzę ale co to ma wspólnego z tematyką wątku?
        Zauważ, że wątek dotyczy zaślepionych, egoistycznych matek, którym się wydaje,
        że ich potomstwo jest ósmym cudem świata i wszystko mu wolno. Dzieci bywają
        uciążliwe, kaprysne, niegrzeczne i rolą rodziców jest takie pacyfikowanie ich
        zachowań żeby w miarę możliwości nie przeszkadzały innym.
        Tak na marginesie - kobieta, która spełnia się wyłącznie jako matka jest równie
        ograniczona jak ta której myśli nie wybiegają poza problem tipsów.
        • umasumak Re: Trendy to może być homing albo clubbing 22.07.04, 14:46

          > Tak na marginesie - kobieta, która spełnia się wyłącznie jako matka jest
          równie
          >
          > ograniczona jak ta której myśli nie wybiegają poza problem tipsów.

          Troszkę nie tak :)). Bycie matką to znacznie bardziej zlożona sprawa niż
          robienie tipsów. Poza tym jedna kobieta czuje się szczęśliwa zajmując się tylko
          dziecmi, mężem i domem, w ten sposób się spełnia i nie ogranicza jej to w żaden
          sposób, a inna w podobnej sytuacji będzie zła, sfrustrowana i będzie sączyła
          jad naokoło... nie mozna wszystkich pod jedną poprzeczkę
      • kochanica.francuza Re: macierzyństwo jest trendy 20.07.04, 21:19
        olkawo napisała:

        > i już i żadna krytyka ze strony wypacykowanych panienek których problemem dnia
        > jest złamany tips
        jaki tips? w życiu nie widziałam tipsa z bliska

        nic na to nie poradzą, możecie sobie pisać, krytykować i
        > szkalować a ja i wiele innych matek i tak twierdzę że nie ma nic bardziej
        > wspaniałego w życiu niż ciąża i bycie matką.
        dobrze,wciągnij uwalaną pieluchę na maszt i oddaj salut

        ale najpierw przeczytaj cały wątek
    • kumari_devi Re: matki tylko widza siebie 20.07.04, 20:40
      Wiecie, matki jak matki... Ja matką nie jestem, ale swego czasu zajmowałam sie
      moim kuzynkiem. Dzieciaczek miał tak wtedy coś koło dwóch latek. I powiem wam,
      że nie było sytuacji żeby ktoś mi zwrócił uwage, że mały sie źle zachowuje. Z
      dzieciakiem, nawet małym, można dojść do ładu i składu, jeno trzeba chcieć. A
      właśnie takie "trendy" mauśki to nie dość, że młode siksy które o
      macierzyństwie powinny pomysleć jak same dorosną, to jeszce popisujace sie nim.
      Idiotyzm i bezsens. Z mamuśkami z wyboru i nie "trendy" też mi czasem cieżko
      sżło... Uparte toto, najmądrzejsze i wszyscy akceptujcie jej warunki, bo ona ma
      dziecko. One po prostu nie myśla logicznie, może jaki wpływ hormonów czy jak?
      Prywatnie nie mam natomiast nic do karmienia piersią, bo to naturalne i
      dzieciaka nakarmić tzreba, przecież nie wyzyje o suchym pyszczku. Popieram
      robienie tego w miejscach nieco ustronniejszych, niż na widoku. Dzieci
      dreczących zwierzaki nie cierpie, i ich mamusiek też. I rozpieszczonych
      bachorów. Mam znajomych, ktorzy właśnie takiego potworka trzyletniego maja...
      Dzieciak słucha sie tylko i wyłacznie jednej osoby - mnie. I wiecie, jak ja
      potrafie uspokoić i przekonać berbecia żeby siedział cicho i sie zajął sam
      sobą, to i "wykwalifikowane " mądre mamsie też się mogą postarać.
      • impala29 Re: zgadzam sie z krawcą, cem? 21.07.04, 08:23
        Krawcu jedna z mamusiek mi nawtykała ja jej też moze sie wypowiesz na temat
        klapsa który dostał dzieciak dokuczajacy mojemu psu??
        Uważam ze od klapsa nikt nie umarł ale wiele dzieci zeszło na ziemię" i zaczeły
        normalnie funkcjonować i nie zatruwać zycia innym
        pozdrawiam
        impala
        • Gość: Matka Re: zgadzam sie z krawcą, cem? IP: *.chello.pl 21.07.04, 10:18
          Jestem przeciwna dawania klapsa, lub karania w jakikolwiek sposób, dzieci w
          obecności rodziców. Uważam, że 6 letnie dziecko jest juz na tyle duże, żeby
          wiedzieć, że nie wolno dokuczać zwierzętom, robić komukolwiek krzywdy. Tak
          elementarne rzeczy wie dobrze wychowywany 2 latek.
          W opisanej sytuacji grzecznie acz stanowczo poprosiłaby rodziców, aby
          sprowadzili dziecko do parteru. Gdyby nie poskutkowało zrobiłabym to powtórnie
          już mniej grzecznie, a trzecia próba dokuczenia zwierzęciu skończyłaby się
          prośbą o opuszczenie mieszkania i wizyty z dzieckiem, gdy będzie sie ono
          zachowywało w sposób cywilizowany.
          Jestem przeciwniczką bezstresowego wychowywnia dzieci- nigdy tego nie robiłam,
          ale również nie biłam ( nie dawałam klapsów) mojemu synowi. Zazwyczaj
          wystarczało tłumaczenie + obrazowe przedstawienie konsekwencji takiego a nie
          innego postępowania.
          Jakkolwiek denerwują mnie rozwydrzone dzieci uważam, że obcy ludzie nie powinni
          ich karać. Od tego są rodzice.Małe dziecko nie jest również żadnym partnerem
          dla obcego dorosłego- nikomu spoza bliskiej rodziny ( czy osób bezpośrednio
          sprawujących opiekę nie wolno bić ani karać).
          Sama byłabym oburzona i obrażona na ludzi, którzy wymierzyliby sprawiedliwość
          mojemu dziecku, zwłaszcza w mojej obecności.
          • Gość: obierzyna poczekaj matka az dziecko osiagnie wiek nastolatka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 10:47
            dopiero wtedy pozalujesz, ze nie lałas dzieciaka, kiedy byla to jeszcze jedyna
            skuteczna metoda. jak mozesz pisac, ze 2 latek dobrze wychowany wie co mu wolno
            a co nie?! 2 latek to jeszcze malenkie dziecko. ono ciagle eksperymentuje co mu
            wolno, a co nie. i w ten sposob uczy sie zachowan i zycia w spoleczenstwie.
            piszac to mam ciagle przed oczami wczorajsza fotke a na nim 4lataka z
            wystawionym w kierunku fotoreporterow srodkowym palcem. tym dzieckiem jest syn
            Cindy Crawford. jak ogladaja to mlode matki to na pewno stwierdzaja, ze jesli
            syn Cindy moze to ich dziecko tak samo. a dla mnie Cindy to w takim momencie
            kompletne zero, bo nie powinna na cos takiego spokojnie patrzec.
            • Gość: rene Re: poczekaj matka az dziecko osiagnie wiek nasto IP: 212.160.172.* 21.07.04, 11:21
              2-latek już wie, czy np. może bezkarnie wyłączać Ci komputer albo ściągać obrus
              ze stołu... Wie też, czy kotka się delikatnie głaszcze czy ciągnie za ogon.
              Jeśli nie wie, to znaczy, że nikt mu tego stanowczo nie pokazał i nie
              wytłumaczył.
              A co do środkowego paluszka u czterolatka - ono nie wie, co ten gest znaczy,
              tylko naśladuje dorosłych! Co najwyżej może wiedzieć, że jest niegrzeczny bo
              dziadek był oburzony, albo śmieszny, bo kiedy go pokazuje to wszyscy się cieszą.
              W ogóle dzieci uczą się głównie na przykładzie - najlepsze tłumaczenie nic nie
              da, jeśli co innego będziemy robić, a co innego mówić.
              Nic nie da tłumaczenie malcowi, że zwierzęta trzeba kochać, jeśli tatuś kopie
              psy a mama brzydzi się pogłaskać kota...
            • Gość: Matka Re: poczekaj matka az dziecko osiagnie wiek nasto IP: *.chello.pl 21.07.04, 11:34
              Ano nie mam na co czekać, bo mój syn od dobrych kilku lat jest nastolatkiem, a
              ja jestem matką-praktykiem. Dziecko trzba wychowywać od u r o d z e n i
              a!,Pokazywać, tłumaczyć, być wzorem. Zapewniam, że dziecko, które nie zetknęło
              się z aktami przemocy- wobec ludzi i zwierząt- dręczyć nikogo nie będzie.Czasem
              wystarczy ostre spojrzenie, ton , czytelna informacja o braku akcepracji
              określonych zachowań. Wspomniana fotografia tylko potwierdza moją teorię -
              dziecko musiało widzieć takie zachowanie u matki/ojca/przyjaciół domu. Małe
              dzieci są bacznymi obserwatorami, obserwując ich gesty, słownictwo, zachowanie
              mozna się wszystkiego dowiedzieć o domu, o rodzinie i o wzajemnych relacjach.
            • Gość: lyla1 Re: poczekaj matka az dziecko osiagnie wiek nasto IP: 158.75.197.* 26.07.04, 12:00
              Obierzyna z tego co piszesz wyczułam, ze nigdy nie byłaś matką. Jak już do tego
              dorośniesz to sama złapiesz się na tym, że wychowanie małego dziecka nie należy
              do łatwości. Do tego dochodzi twoje zmęczenie i w pewnym momencie myślisz sobie
              mam dość, niech ten mały robi co chce.A wtedy ktoś zwróci ci uwagę, że dziecko
              sypnęło mu w oczy piachem i ż ejest żle wychowane. Co ty na to?
          • Gość: rene Re: zgadzam sie z krawcą, cem? IP: 212.160.172.* 21.07.04, 11:11
            ja też uważam, że absolutnie nie wolno uderzyć czyjegoś dziecka, choćby
            zachowywało się źle, podobnie jak nie wolno bić dorosłych, choć nieraz ręce aż
            świerzbią... Istnieje coś takiego jak nietykalność, za naruszenie której można
            odpowiadać przed sądem. Gości, których dziecię znęcałoby mi się nad zwierzakiem
            czy demolowałoby mieszkanie, po prostu wyprosiłabym z domu. Szczęśliwie nie mam
            (już ;)) takich znajomych - wszyscy pilnują dzieci i starają się raczej dobrze
            je wychowywać (i brać odpowiedzialność za ich ewentualne wybryki).

            Też kiedyś przylałam dziecku znajomych, i wcale nie jestem z siebie dumna.
            Sama wtedy nie miałam jeszcze własnego...
            Wogóle uważam, że najwięcej w kwestii wychowania dzieci ma się do powiedzenia,
            wtedy, kiedy nie jest się rodzicem ;-)
            Każde dziecko jest inne - jednemu wystarczy raz powiedzieć, innemu i tysiąc
            razy to za mało. Niezależnie od tego rodzice powinni dokładać wszelkich starań,
            żeby dziecko wychować dobrze, a jeśli tego nie robią, to należy mieć do nich
            pretensje, a nie odbijać sobie na dziecku.
        • triss_merigold6 Re: zgadzam sie z krawcą, cem? 21.07.04, 10:27
          He, he impala29, ja bym zareagowała podobnie. Na szczęście nigdy dotąd nie
          byłam w takiej sytuacji (próby głaskania czy innego molestowania psa przez obce
          dzieci pacyfikowałam na odległość mówiąc stanowczo "Nie głaszcz, nie podchodź,
          piesek nie jest do zabawy." Ale gdyby ktoś mi straszył psa... nie ręczę za
          siebie i za niego - spokojny ON-ek tylko starszy już i niezbyt towarzyski i źle
          znosi hałas.
          Tak na marginesie - myślę, że zwrócenie uwagi czy nawet fizyczne skarcenie
          dzieciaka przez nie-rodzica (dziadków, ciotkę) ma nawet lepszy efekt niż to
          samo działanie podjęte przez rodziców. Dzieci wstydzą się kiedy ktoś "obcy"
          zwraca im uwagę i lepiej zapamiętują reprymendę czy karę. W każdym razie
          normalne dzieci...
          • Gość: Matka polka ;))) Re: zgadzam sie z krawcą, cem? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.07.04, 18:35
            triss jak rozumiem jesli ktos kwoje dziecko klepnie to to dla ciebie bedzie OK?

            Widzisz czlowiek dziecka nieposiadajacy moze miec taka schze ze moze mu sie nie
            podobac jak dziecko glosniej sie zasmieje, niekoniecznie wrzasnie. dajac
            przyzwolenie na kary cielesne od innych ludzi dajemy wlasnie taka furtke.

            Stokroc wole jak ktos mnie za moje wlasne dziecko opieprzy. czekam zreszta
            wytrwale bo jak dotad mi sie nie zdarzylo ;) ale gdyby- to ja je ukarze,
            opieprze, zabiore itp. Ale nie ktos. Nie ktos inny.

            na zwrocenie uwagi sie zgadzam- sama czasami to stosuje, szczegolnie na placu
            zabaw gdy dzieci sie rozbiegaja uwazam ze z byle duperelem typu zabranuie
            lopatki nie trzeba czynic perelki dyplomatycznej i latac do mamusi winowajcy-
            mozna z nim te sprawe zalatwic ;))
        • dyrgosia Re: zgadzam sie z krawcą, cem? 21.07.04, 18:54
          impala29 vel krawcu napisała:

          > Krawcu jedna z mamusiek mi nawtykała ja jej też moze sie wypowiesz na temat
          > klapsa który dostał dzieciak dokuczajacy mojemu psu??

          a jak zareagujesz jak ja dam "klapsa" Twojemu pieskowi, bo za głośno szczeka,
          bo robi kupkę na chodnik, bo grzebie w piaskownicy, bo chodzi bez kagańca....
    • zwierzoczlowiekoupior Re: matki tylko widza siebie 21.07.04, 11:54
      maniia napisała:

      >Zwierzo - czy nie zauwazyles ze watek jest o matkach i dzieciach, a nie
      >o ,psach?? Moze otworz sobie osobny watek to sie wypowiemy.

      Zrozumiałaś, że chodzi o psy? To może inaczej - linia podziału na tych, którzy
      widzą tylko czubek własnego nosa i na tych, którzy widzą więcej, nie pokrywa
      się z podziałem na dzietnych i bez. Teraz jasne?;)

      Do Triss i Impali (chyba, przepraszam jeśli mylę nick). Za męczenie zwierząt
      też mam ochotę odkręcić delikwentowi ucho.
      Pozdrawiam,
      Zwierzak
      • default Re: matki tylko widza siebie 21.07.04, 12:13
        zwierzoczlowiekoupior napisała:

        > Za męczenie zwierząt
        > też mam ochotę odkręcić delikwentowi ucho.
        > Pozdrawiam,
        > Zwierzak

        Ja też. Ostatnio znajomi zostawili u nas na kilka godzin dwójkę swoich dzieci,
        chłopczyk spokojny, ale mała - diabeł wcielony. Ganiała psa, wskakiwała na
        niego, kiedy lezał, przygniatała swoim ciężarem, łapała za nos. Najpierw
        spokojnie tłumaczyłam. Za chwilę to samo. Więc już ostrzej. Nic. Ostrzegłam, że
        się doigra, bo chociaż pies ten jest chodzącą łagodnością to jednak ma jakieś
        granice wytrzymałości. No i stało się - kiedy kolejny raz wskoczyła na niego
        całym ciężarem, odwrócił się i trzasnął zębami koło jej twarzy. Nic jej nie
        zrobił, ale wrzask był okropny. I wreszcie go zostawiła. W tym wypadku pies
        lepiej jej umiał "wytłumaczyć" niż ja ;)
    • krawca Re: matki tylko widza siebie 21.07.04, 13:01
      klap tam nikomu nie zaszkodzil -
      Dziecko to nie dorosla osoba ktorej mozna wszystko wytlumaczyc,
      Powinno czesto przyjmowac rodzica zakaz czegos i tyle!

      A wogole sa dowody na to ze dziecko wychowane bez zakazow nie czuje sie
      "bezpiecznie", bo nie ma granic nadanych mu.
      • Gość: Matka Re: matki tylko widza siebie IP: *.chello.pl 21.07.04, 15:15
        Granice trzeba wyznaczyć- każdy z nas je ma i musi podporządkować się
        określonym regułom. Jeden wyznacza granice klapsem w tyłek ( nie polecam) inny
        szeregiem zachowań własnych, ustnym skarceniem, brakiem akceptacji takiego a
        nie innego postępowania. Być może trafiłam na egzemplarz dziecka podatnego na
        perwazję bo nigdy nie musiałam uciekać się do bicia.
        Choć rozwydrzone dzieci są zmorą gospodarzy, ich zwierząt, miejsc publicznych,
        to nie my LUDZIE OBCY jesteśmy do wymierzania kar i wychowywania.
        Czy bylibyście zadowoleni gdyby ktoś uderzył Waszego psa, bo ten obsikał mu
        samochód, czy na niego naszczekał?
        Czy rzucacie się na agresywnych dorosłych z pięściami lub chociaż dajecie im
        klapsa?
        Od dyscyplinowania dzieci są rodzice. Można i trzeba zwrócić dziecku uwagę gdy
        nikogo z opiekunów nie ma w okolicy, ale kiedy 2 metry dalej siedzi matka z nią
        załatwia się sprawy.
        Dzieci potrafią być upiorne, ale wszak to matki/ojcowie/babcie widzą tylko
        siebie i swoje pociechy.
            • Gość: kichote lubie niektore matki i ich dzieci IP: 213.16.62.* 22.07.04, 21:05
              lubie kulturalne matki i ich przyzwoicie wychowane dzieci - upiornych malolatow
              zatruwajacych bliznim zycie nie znosze (choc tak naprawde to przede wszystkim
              nie cierpie zachwyconych nimi mamus), wiec nie wiem, czy twoje pytanie mnie
              rowniez dotyczy.
              swietnie sie rozumiemy z moja 70-letnia juz mama, bardzo sie lubimy i chetnie
              spedzamy ze soba czas. pamietam z dziecinstwa tylko jednego klapsa -
              niegrzecznie sie zachowalam wobec babci i tata mnie trzepnal po pupie. chetnie
              stosowana kara byl natomiast zakaz ogladania telewizji - o dziwo, bardzo to
              bylo przykre :)
              pamietam tez, ze tego, jak nalezy sie zachowac, uczono nas (mam siostre)
              wczesnie. nie wolno nam bylo na przyklad przeszkadzac starszym podczas rozmowy
              (namolne dzisiejsze "mamo, mamo, maaaaaamooooo!" bylo nie do pomyslenia), chyba
              ze chodzilo o cos naprawde waznego - taki uklad gwarantowal tez, ze rodzice
              reagowali natychmiast, gdy ktoras z nas przerywala im dyskusje. przyklady
              moglabym mnozyc, ale szkoda na to czasu. w kazdym razie nie wydaje mi sie,
              zebym ucierpiala wskutek tak "trudnego" dziecinstwa...

              • dyrgosia Re: lubie niektore matki i ich dzieci 22.07.04, 21:33
                Kichote odpowiadasz na pytania, które nie były do Ciebie, chodziło mi o tych,
                którzy piszą: WSZYSTKIE MAMY, WSZYSTKIE DZIECI...Nie można generalizować.
                Moje dzieci nigdy bez powodu nie przerywają dorosłym.
                Co innego pretensje do matki dwulatka, że potrafi być bardzo niegrzeczny.
                nie chcesz mi chyba wmówić, że Ty i Twoja siosra jako dwuletnie dzieci ZAWSZE
                byłyście grzeczne.
          • Gość: Matka polka ;))) Skladam wiec samokrytyke ;) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.07.04, 18:29
            Kiedy jade wozkiem zdecydowanie uwazam ze latwiej jest kumus bez wozka zejsc z
            drogi mnie niz na odwrot. Chociaz jak widze ze ktos w walce o sluszna sprawe
            idzie i z drogi zejsc nie zamierza- schodze ja ;))

            Przewijam dziecko kiedy musze. Staram sie to robic na uboczu. Pokoiki matek z
            dzieckiem sa moim wybawieniem, ale moge na palcach jednej reki wymienic gdzie
            sa. A jak ich nie ma to przewijam w wozku. jak ktos sobie nie zyczy zeby
            smierdzialo niech nie podchodzi w restauracji na stole tego nie robie tylko na
            wolnym powietrzu a wolne powietrze ma to do siebie ze jest go duzo ;)

            Dzieci wrzeszcza bo sa dziecmi. Niec na to nie poradze. czasami tak maja ze
            wrzasna. Czuje wtedy wrecz presje spoleczna zeby gowniarza po dupie... ale nie
            wale. Bo to nie moja metoda. Spokojnie wiec uspokajam. pewnie punktowo (czyli w
            danej chwili) wrzeszczy dluzej. Ale na dluzsza metode jednask wrzeszczy coraz
            rzadziej, bo sie uczy ze mama przed wrzaskiem sie nie ugina ;))

            Nie bede siedziec z dzieckiem w czterech scianach. Dzieci sa pelnoprawnymi
            obywatelami tego swiata. Bede z nimi podrozowac pociagiem, chodzic w gosci, do
            sklepow itp. czasami pewnie zdarzy im sie wrzasnac zrobic kupe w majtki lub
            popelnic inna gafe. Trudno. Popracujemy nad tym i sie naucza.

            Ale szanowne m\panie zapominaja o jednym.
            Wychowane to proces a nie guzik pstryk dobrze wychowane. oceniacie pewne
            sytuacje jednostkowe.
            ladnie sie usmiecha punky dodatni
            wrzeszczy iiiiii punkt ujemny bachor.
            Mowi dzien dobry- ok
            kopie mamusie iiii bachor.

            A kazdemu moze sie zdarzyc gorszy dzien. nawet aniolkowi.

            A bandyci moje drogie panie nie wyrastaja mamom, ktore zwyczajnie zajmuja sie
            swymi dziecmi- lepiej lub mnniej wprawnie. Wyrastaja mamom ktore nie ida do
            centrum handlowego, do pociagu czy w gosci a jedynie siedza i chlaja wode. To
            ze sie zdarza ze z meliny wyrosnie porzadny czlowiek, to tylko wyjatek
            potwierdzajacy regule, tak samo jak to, ze kochajacej matce wyrosnie bandyta.

            A gdyby ktos uderzyl moje dziecko- oczywiscie przestalabym do niego
            przychodzic. niezaleznie od ego czy bylaby to moja kolezanka czy tez np babcia
            mojego dziecka. poniewaz uwazam ze rzeczy tak powazne jak naruszenie
            cielesnosci dziecka moga wykonywac tylko rodzice. a z chamami ktorzy bija
            nieswoje dziecdi nie zwyklam sie zadawac ;)
            • triss_merigold6 Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 21.07.04, 19:15
              Widzisz, ja się staram żeby mój pies nie był uciążliwy dla nikogo poza mną
              ewentualnie. Nie pozwalam hałasować, wyprowadzam na smyczy itd. Kwestia
              wychowania, zarówno zwierzaka jak i dziecka w innych przypadkach. Po urodzeniu
              dziecka (a to już w listopadzie) zrobię wszystko żeby również nie było męczące
              dla osób postronnych. Cudzych dzieci nie lubię, unikam i nadal - mimo ciąży -
              rozumiem ludzi dla ktorych nieswoje dzieci bywają irytujące.
              Nie mam podejścia: skoro jestem w ciąży/mam dziecko to mnie się coś należy (np.
              większa tolerancja) i mam nadzieję, że nigdy nie będę miała.
              Klapsa od dziadka czy babci w stosunku do własnego potomka akceptuję - znam ich
              i wierzę, że są sprawiedliwi. Sama od dziadka dostałam klapsa RAZ w życiu i
              wiem od mojej mamy, że dziadek to odchorował tak mu było przykro.

              Wątek dotyczył raczej zachowań małych upiorów a nie dzieci ktorym od czasu do
              czasu coś się przydarzy, mają gorszy dzień (choroba, zmęczenie, stres), coś
              niechcący stłuką czy pobrudzą.
              • anabell Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 21.07.04, 19:23
                Żyjcie i dajcie żyć innym, niech każdy robi to co lubi, ale nie wchodzi na
                terytorium drugiej osoby. Masz wózek na wąskim chodniku? Zejć z drogi idącemu z
                naprzeciwka tak bardzo jak sama chciałabyś żeby Ci ustąpił, i nie myśl: sobie
                jemu jest łatwiej, pomyśl sobie, że może np przeszkadzasz? Ryczy dziecko w
                knajpie, wyjdź z nim i uspokój, pomyśl sobie że nad Twoim śpiącym Aniołkiem któś
                nagle rozdarłby się w niebogłosy...nieakceptowalne prawda? Wymagajmy od siebie
                tyle co od innych i będzie cool!!!
            • Gość: impala29 Re: Skladam wiec samokrytyke ;) IP: *.lub.net.pl / *.net.pl 21.07.04, 19:40
              bardzo sie mylisz . Bandyci wyrastaja także z dzieci matek, które wychowywały
              je bezstresowo i pozwalały na wszystko. Skad wiem?? Zajmuje sie patologiami i
              przestępczością wszelaką.
              a co do chamów.... Prawda jest ze gościom należy ustepowac i taraktowac ich z
              szacunkiem , ale goście musza przestrzegać reguł.Skoro przychodza i szanuja
              mnie musza wiec takze szanowac mojego psa- on jest zywy jego boli ciagniecie za
              ogon-ich bachora bolał klaps i dobrze miał boleć!!!HMMM
              myśle ze skoro ludzie nie potrafia zajmowac sie dziecmi to nie powinni ich mieć.
              a swoja drogą tobie widac słome z butów skoro inni ludzie to chamy
              • anabell Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 21.07.04, 19:49
                Wiecie, ja myślę, że bandyci wyrastają z rodzin które nie wskazały zasad, reguł
                i ram. Jeśli nie nauczymy już od dziecka, że w życiu trzeba poruszać się wg.
                norm, to skąd dorosły człowiek bedzie umiał wpasowac się w normy moralne i
                prawne? Nie ma znaczenia czy matka jest pijaczką czy nadopiekuńczą mamuśką
                pozwalającą na wszsystko...i tu i tu brak wyznaczonego toru poruszania się.
                Wyobraźcie sobie, że nagle w naszym dorosłym świecie zapanowała samowola,
                wszystko wolno!!! Niezbyt długo pofunkcjonowalibyśmy, więc co tu wymagać do
                dziecka takich umiejętności.
              • dyrgosia Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 21.07.04, 20:20
                Gość portalu: impala29 napisał(a):

                > Skad wiem?? Zajmuje sie patologiami i
                > przestępczością wszelaką.
                >

                w jakim sensie się zajmujesz ? uprawiasz je, te patologie

                > a swoja drogą tobie widac słome z butów skoro inni ludzie to chamy

                ciekawe rozumowanie
              • Gość: Matka Re: Skladam wiec samokrytyke ;) IP: *.chello.pl 21.07.04, 20:39
                A czy nie uważasz, że podniesienie ręki na CUDZE dziecko jest patologią?
                Dlaczego nie zwróci się uwagi rodzicom- czyli osobom odpowiedzialnym (!) za
                wychowanie, dorosłym, partnerom w działaniu?
                Intencją inicjatorki wątku było zwrócenie uwagi na matki(!) niewychowujące
                dzieci ("Matki myślą tylko o sobie"). Pamiętajmy, że za upiorne, awanturnicze
                czy niegrzeczne zachowanie dzieci odpowiadają dorośli, którzy albo zapominają o
                abecadle dobrego wychowania albo stwarzają dzieciom warunki trudne do
                zaakceptowania, w których te ostatnie rozrabiają, chorują itp.
                Powrócę do kwestii restauracji ,podróży czy składania wizyt z małymi dziećmi-
                tam bowiem są one największym utrapieniem dla otoczenia.
                Odpowiedzmy sobie na pytanie czy lepiej pozostać na działce lub pojechać na
                urlop własnym samochodem czy też umęczyć dziecko, otoczenie i chyba siebie
                kilkugodzinną jazdą pociągiem/autobusem ( szczególnie gdy dziecko źle znosi
                podróż). Trudno wymagac, aby pielucha była czysta przez 8 godzin, ale trudno
                też wymagać od współpodróżnych, którzy także zaplacili za bilet, zachwytu z
                powodu przewijania dziecka w przedziale.
                Do restauracji małe dziecko chodzić nie musi- , jedzenie innych posiłków,
                plucie, krztuszenie się malucha może obrzydzić każdemu obiad czy kolację.
                Długie wizyty w obcym miejscu wyzwalają najpierw ciekawość małego dziecka, a
                potem powodują nudę. Zajęci rozmową dorośli nie zwracają uwagi ani na
                zachowanie dziecka ani na sposób jedzenia. Efekt jest taki, że gospodarz
                zamiast bawić gości ma rozbiegany wzrok i tylko patrzy co zmaluje ukochana
                córeczka przyjaciół. Przykładów mogę podać znacznie więcej.
                Propnuję nie zabierać dziecka tam, gdzie nie będzie 100% pewności, że jest mile
                widziane, przemysleć środek transportu i konieczność długich podróży, a gdy w
                dziecko wstępuje diabeł rozmówić się z opiekunami.
                • ann_mart Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 22.07.04, 15:52
                  Gość portalu: Matka napisał(a):


                  > Odpowiedzmy sobie na pytanie czy lepiej pozostać na działce lub pojechać na
                  > urlop własnym samochodem czy też umęczyć dziecko, otoczenie i chyba siebie
                  > kilkugodzinną jazdą pociągiem/autobusem ( szczególnie gdy dziecko źle znosi
                  > podróż).
                  A co mają zrobić ci, którzy nie mają ani działki ani samochodu? Spedzac urlop w
                  domu? Zamknąć się w 4 ścianach, aż nie skończy odpowiedniego wieku? Nie mówiąc
                  o tym, że czasem taka podróż jest jednak koniecznością.

                  Trudno wymagac, aby pielucha była czysta przez 8 godzin, ale trudno
                  > też wymagać od współpodróżnych, którzy także zaplacili za bilet, zachwytu z
                  > powodu przewijania dziecka w przedziale.

                  No cóż,póki co w naszych pociągach nie ma miejsc do przewijania dzieci. A nawet
                  gdyby były - widziałś kiedyś toaletę w pociągu? Takie miejsce do przeiwjania
                  raczej tez by się do niczego nie nadawało za sprawą współpasażerów. No chyba że
                  żeby sie do niego dostać trzeba by szukać klucza u konduktora.

                  Są w pociągach za to przedziały dla matki z dzieckiem. Niestety matek i dzieci
                  tam raczej nie uświadczysz, a próba przekonania pasażerów tam siedzących, że
                  mogą się przenieść i nie być narażeni na widok kupy, jest z góry skazana na
                  nipeowadzenie, bo "nie będę bachorowi miejsca ustępował/a" I

                  > Do restauracji małe dziecko chodzić nie musi- , jedzenie innych posiłków,
                  > plucie, krztuszenie się malucha może obrzydzić każdemu obiad czy kolację.

                  Tak, ale dopóki pierwszy raz nie pójdziesz nie będziesz wiedziała czy pluje i
                  sie krztusi (mój np. tego nie robi, bo jeść uwielbia). Mnie np. strasznie
                  ostatnio przeszkadzał starszy pan, który siorbał i mlaskał, troche mu po
                  brodzie ściekało. Czyli co - starsi ludzie do domu, bo mogą mi obrzydzić?

                  Z resztą postu się zgadzam.
                  Pewne rzeczy trzeba się starać eliminować. Ale to nie oznacza, ze matka z małym
                  dzieckiem ma się zamknąć w domu bo do tramwaju nie może z wózkiem, bo "przecież
                  nic nie robi i moze sobie pójść, a tu ludzie z pracy zmęczeni wracają", do
                  pociągu nie może bo dziecko krzyknie lub o zgrozo biega po pustym korytarzu
                  (jakoś pan kopcący jak komin w wagonie dla niepalących nie budzi takiej odrazy
                  i nikt mu uwagi nie zwraca), do restauracji nie może nawet raz, żeby zobaczyć
                  jak się dziecko zachowa. Już nawet w weekend widziałam panienkę, która robiła
                  jakiejś matce awanturę bo jej dziecko krzyknęło "wiewiujka, wiewiujka" i biedna
                  straciła wątek w czytanej książce. Może getto stworzyć dla dzieci i matek?

                  Pozdrawiam
                  Anka
                  • Gość: Matka Re: Skladam wiec samokrytyke ;) IP: *.chello.pl 22.07.04, 16:57
                    Nikt nikomu nie każe zamykać się w czterech ścianach z małym dzieckiem - jednak
                    podróż osoba mysląca dostosowuje do wieku i mozliwości dziecka. Ludzi bez
                    samochodu nie ma dużo. A czy KONIECZNIE trzeba zabierać roczniaka na drugi
                    koniec Polski pociągiem czy lecieć na południe Europy męcząc jego, siebie i
                    współpodróżnych? Czy 4 latem musi jechać do Egiptu, a potem na fakultatywną
                    wycieczkę autokarem ( 8 godzin) budząc sie, płacząc i wymiotując? Czy ludzie,
                    którzy chcieli mieć przyjemność i zaplacili za to muszą być narażani na
                    takie "atrakcje"?
                    Nie mam nic przeciwko przemieszczaniu się z wózkiem tramwajem czy metrem.
                    Denerwują mnie palacze- zwłaszcza w miejscach dla niepalących -.
                    Jednak bedę protestowała przeciwko bezmyślności rodziców i niereagowaniu na
                    niestosowne zachowanie dzieci. Dziś na poczcie 4-5 letnia dziewczynka bawiła
                    się wyciąganiem z maszynki kolejnych numerków do okienek. Mamuśka nie reagowała
                    szczęśliwa, że ma z głowy dziecko. Małej nie można winić- wszak dla niej jest
                    to zabawka i to taka jakiej w domu nie uświadczy, matka natomiast powinna
                    wiedzieć czym mozna a czym nie wolno się bawić.
                  • true_oveja Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 23.07.04, 08:32
                    Są w pociągach za to przedziały dla matki z dzieckiem. Niestety matek i dzieci
                    > tam raczej nie uświadczysz, a próba przekonania pasażerów tam siedzących, że
                    > mogą się przenieść i nie być narażeni na widok kupy, jest z góry skazana na
                    > nipeowadzenie, bo "nie będę bachorowi miejsca ustępował/a"

                    ale co to jest w ogole za argument? a co ci ludzie ci zrobia? pogryza? jak sie
                    awanturuja to trzeba pojsc po konduktora i po sprawie. trzeba umiec egzekwowac
                    swoje prawa to wszyscy bedziemy szczesliwsi. i nikt nie bedzie pisal ze matka
                    bez pytania wywalila pieluche z kupa swojego dzieciaka na wierzch w chwili
                    kiedy ktos inny jadl herbatnika....

                    jezeli ty starasz sie aby twoje dziecko nie przeszkadzalo to super, wiadomo ze
                    czasem bedzie niegrzeczne, wiec nie dramatyzuj i nie zadawaj sorry ale glupich
                    pytan czy masz sie zamknac z dzieckiem w domu. Jescze raz powtarzam. Chodzi o
                    to zeby to MATKI sie _staraly_ kontorlowac swoje dzieci, zeby _probowaly_ je
                    uspokoic kiedy placza, zeby _zwracaly uwage_ kiedy kopia, gryza, rzucaja
                    piaskiem, ciagna za ogon. A to ze dzieci beda te rzeczy robic i jesczze tysiac
                    innych to wiadomo wszystkim. Tu nie chodzi o to zeby pieciolatek przepuszczal
                    damy w drzwiach, podawal plaszcz, calowal w reke i mowil "dzien dobry jak
                    zdrowie" - to jest NIEWYKONALNE, chodzi o MAMY i i ch postawe wzgledem swoich
                    pociech.
                    • ann_mart Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 23.07.04, 09:47
                      true_oveja napisała:

                      > Są w pociągach za to przedziały dla matki z dzieckiem. Niestety matek i
                      dzieci
                      > > tam raczej nie uświadczysz, a próba przekonania pasażerów tam siedzących,
                      > że
                      > > mogą się przenieść i nie być narażeni na widok kupy, jest z góry skazana
                      > na
                      > > nipeowadzenie, bo "nie będę bachorowi miejsca ustępował/a"
                      >
                      > ale co to jest w ogole za argument? a co ci ludzie ci zrobia? pogryza? jak
                      sie
                      > awanturuja to trzeba pojsc po konduktora i po sprawie. trzeba umiec
                      egzekwowac
                      > swoje prawa to wszyscy bedziemy szczesliwsi.

                      Jasne, ze trzeba egzekwować, chodziło mi o to, że pewnie sporo więcej niż 50% z
                      osób, które sie tu wypowiadają nie będzie miał oporów siadają w takim
                      przedziale i awanturując się, że matka z dzieckiem chce tam usiąść i prosi ich
                      o ustąpienie miejsca.

                      i nikt nie bedzie pisal ze matka
                      > bez pytania wywalila pieluche z kupa swojego dzieciaka na wierzch w chwili
                      > kiedy ktos inny jadl herbatnika....

                      To jest kwestia kultury osobistej, w najgorszym przypadku można przeprosić i
                      zapytać czy nie będzie przeszkadzał. Z doświadczenia wiem, że część osób wtedy
                      wychodzi na 2 minuty z przedziału, ale niestety są i takie które zostają a
                      potem jęczą, ze nieestetyczny widok miały (dodam, ze rzecz cał działa się w
                      przedziale dla matkji z dzieckiem, którym jechałam będąc w ciąży jeszcze).

                      > jezeli ty starasz sie aby twoje dziecko nie przeszkadzalo to super, wiadomo
                      ze
                      > czasem bedzie niegrzeczne, wiec nie dramatyzuj i nie zadawaj sorry ale
                      glupich
                      > pytan czy masz sie zamknac z dzieckiem w domu.
                      Wiesz co, to nie jest głupie pytanie (w zasadzie było retoryczne) - taki
                      niestety obraz wyłonił mi się z niektórych odpowiedzi - np. "czy koniecznie
                      muszą jechac pociągirem, czy nie muoga samochodem" - wydaje mi się, ze
                      przesłanie było jasne.

                      Jescze raz powtarzam. Chodzi o
                      > to zeby to MATKI sie _staraly_ kontorlowac swoje dzieci, zeby _probowaly_ je
                      > uspokoic kiedy placza, zeby _zwracaly uwage_ kiedy kopia, gryza, rzucaja
                      > piaskiem, ciagna za ogon. A to ze dzieci beda te rzeczy robic i jesczze
                      tysiac
                      > innych to wiadomo wszystkim. Tu nie chodzi o to zeby pieciolatek przepuszczal
                      > damy w drzwiach, podawal plaszcz, calowal w reke i mowil "dzien dobry jak
                      > zdrowie" - to jest NIEWYKONALNE, chodzi o MAMY i i ch postawe wzgledem swoich
                      > pociech.

                      I to znowu jest kwestia kultury osobistej. I wybacz nie wierzę, żeby osoba (nie
                      Ty o ile pamiętam, żeby nie było nieporozumień, nie chce mi się czytać
                      wszystkiego znowu, chyba to była impala29, która chwali się, ze wkleił post
                      rozpoczynający na edziecku), która pisze "kij ci w ryj" miała taką jej dawnkę
                      by rzeczywiście z własnym dzieckiem w zalecany przez siebie sposób poradzić (no
                      chyba, ze przyleje, tylko czy to jest próba kontroli?). Jak ktoś ma odrobinę
                      zdrowego rozsądku i kultury właśnie to będzie się starał i jako matka/ojciec,
                      jezeli zaś nie to może być chamską, pierdzącą singielką/singlem.
                      Starać się trzeba, ale przykłady, które tu padały na początku dyskusji były
                      delikatnie mówiąc chybione.
                      faktem jest, ze samam widziałam w restauracji faceta, który przewinął niemowlę
                      (kupa) a potem położył pieluchę na stole i zawołał kelnerkę, zeby wyrzuciła.
                      Facet był po prostu chamem czy miał dziecko czy nie to już inna bajka, ono
                      tylko pozwoliło na uwidocznienie jego chamstwa. I to tyle.
                      Żeby była jasnośc protestuję przeciwko takiemu myśleniu "matka widzi tylko
                      swoje dziecko" - tymczasem prawdziwym problemem jest jej brak kultury, nie
                      miałaby jej także jako nie-matka.
                      Pozdrawiam
                      Anka
                • wieczna-gosia Re: Skladam wiec samokrytyke ;) 23.07.04, 03:47
                  czy też umęczyć dziecko, otoczenie i chyba siebie
                  > kilkugodzinną jazdą pociągiem/autobusem ( szczególnie gdy dziecko źle znosi
                  > podróż). Trudno wymagac, aby pielucha była czysta przez 8 godzin, ale trudno
                  > też wymagać od współpodróżnych, którzy także zaplacili za bilet, zachwytu z
                  > powodu przewijania dziecka w przedziale.

                  jesli konsekwencja tego umeczenia bedzie spedzene dwoch czy trzech tygodni na
                  lonie natury, a nie w betonie- zdecydowanie stawiam na umeczenie. Trudno sie
                  mowi. W zasadzie mozna tez sprawe odwrocic i powiedziec, ze jesli ktos chce
                  podrozowac w komforcie i na 100% bez dzieci w przedziale niech sobie sam
                  pojedzie pociagiem, no nie?

                  > Do restauracji małe dziecko chodzić nie musi- , jedzenie innych posiłków,
                  > plucie, krztuszenie się malucha może obrzydzić każdemu obiad czy kolację.

                  Nie musi i przez wiele dziesiecioleci nie chodzilo. Ale w zasadze kiedy sie ma
                  nauczyc pewnych norm zachowania jak nie wspoluczestniczac? Dla wielu kobiet
                  restauracja jest elementem codziennosci. A jednoczesnie obawiaja sie ciazy 'bo
                  nie beda mogly robic tego co do tej pory". Ostatnio sporo chadzam do
                  restauracji z racji imprez roznych i musze powiedziec ze nie zdarza mi sie w
                  porze ewidentnie wieczornej spotkac malucha. A w porze ewidentnie poludniowej-
                  mysle ze wtedy dzieci sa calkiem zrozumialymi goscmi srednio eksluzywnej
                  restauracji ;)) i jesli ktos ich spotkac nie chce- niech idzie do restauracji
                  wieczorem ;)) odwracajac sytuacje ;)