mimi099
13.02.13, 21:16
Witajcie
Napisze w sprawie dosc kontrowersyjnej. Prosilabym, abyscie mnie nie ocenialy - nie po to rozpoczelam ten watek. Zalezy mi na szczerym poradzeniu co powinnam zrobic.
Nie jest latwo o tym pisac ale po prostu musze sie gdzies wyzalic...
O co dokladnie chodzi?
Otoz, pod koniec zeszlego roku (listopad/grudzien) na portalu z anonsami dot. min. spotkan sponsorowanych poznalam pewnego mezczyzne. Odpowiedzialam na jego anons w ktorym pisal, iz poszukuje kochanki ktorej bedzie placil za spotkania. Rozpoczelismy regularna korespondencje mailowa, facet byl bardzo kulturalny, obyty, z tego co pisal rowniez bardzo dobrze sytuowany. Po krotkim czasie zaproponowal mi prace w jednej ze swoich firm. Mialam byc jego kochanka, w zamian otrzymywalabym oczywiscie godziwa wyplate, do tego samochod sluzbowy, laptop, telefon... Pisal tez o jakichs wyjazdach do spa, zakupach itp. Wszystko to mialo byc oczywiscie utrzymane w tajemnicy przed jego zona. Naprawde wszystko to wygladalo bardzo wiarygodnie, wyslalam nawet cv pod mail jednej z firm w ktorej mialam pracowac. Miala zostac przeprowadzona w tym kierunku rekrutacja tak aby wszystko to wygladalo realnie. Jedynym, co wowczas wzbudzilo moja watpliwosc to to, iz owo ogloszenie mialo ukazac sie na oficjalnej stronie tej firmy. Tak sie jednak nie stalo. Gdy zapytalam, o co chodzi, odparl, iz nie interesowal sie tym tak bardzo gdyz nie mial po prostu czasu i wszystko zalatwiaja za niego osoby z firmy.
W tym czasie poprosil tez o spotkanie. Zgodzilam sie chetnie gdyz uwazalam, ze musimy sie poznac i zaakceptowac jesli cokolwiek ma z tego wyjsc. Nie chcialam seksu na pierwszym spotkaniu, chgodzilo mi jedynie o rozmowe. Na tym spotkaniu widac bylo wyraznie, ze facet faktycznie zyje na wysokim poziomie. To bylo widac golym okiem - zadbany, dobrze ubrany, inteligentny. Naprawde roznil sie od "zwyklych smiertelnikow". Przyjechal dobrym samochodem. Ogolnie jak to sie mowi "zrobil na mnie wrazenie". Tak sie jakos to wszystko potoczylo, omotal mnie swoja gadka i namowil na seks. Naprawde, bylam pewna, ze wszystko o czym mowi jest prawda, byl taki godny zaufania... Wszystko stalo sie w jakims przypadkowym hotelu... Pozniej spotkalismy sie jeszcze raz, tym razem wiedzialam juz po co dokladnie. On caly czas mnie zapewnial o tej pracy, podal nawet termin w ktorym zakonczy sie rekrutacja, snul wizje jak to bedzie mi cudownie...
No ale zycie czesto psuje nam szyki... Po tym drugim razie napisal mi, iz zona przeczytala sms ode mnie. Prosil bym nie pisala maili ani sms-ow przez jakis czas, zapewnil tez ze wszystko bedzie tak jak ustalilismy. To byly jednak zdawkowe informacje z jego strony, chyba tylko 1 mail i sms...
Poradzcie mi, co mam teraz zrobic? Zostalam wykorzystana, na seks zgodzilam sie tylko dlatego, iz zapenil mnie iz dostane prace. Czy moge wytoczyc mu sprawe w sadzie i dochodzic swych praw? Podlega to pod jakis paragraf?
Dodam, ze nie znam jego adresu ale mam maile wiec i adres IP. Boje sie jednak, ze on wynajmmie adwokata a mnie niestety nie stac na obrone... Co bedzie gdy przegram?