lieta1
15.02.13, 21:59
Piszę tutaj pierwszy raz, chociaż podczytuję od dawna. Właściwie nie wiem czemu zdecydowałam się napisać, chyba muszę to po prostu z siebie zrzucić.
Po kilku latach związku, po trzech latach mieszkania razem - koniec. Dusi się, musi odpocząć, on już nie chce. Właściwie nie wiem czemu, może podziałało odnowienie znajomości z byłą dziewczyną ("ale to tylko koleżanka, gadamy o książkach i filmach, nie martw się"). Od jakiegoś czasu na moje "kocham cię" odpowiedź brzmiała "wiem", kłóciliśmy się, ale myślałam, że - oczywiście - to tylko przejściowe, na pewno się nie rozstaniemy, bo przecież jesteśmy wyjątkowi, mamy wspaniałą więź, tyle nas łączy. Znajomi, owszem, rozstania, problemy, ale nas to nigdy nie spotka. Ale głupota...
A teraz ciężko mi jak cholera.