Dodaj do ulubionych

Koniec balu

15.02.13, 21:59
Piszę tutaj pierwszy raz, chociaż podczytuję od dawna. Właściwie nie wiem czemu zdecydowałam się napisać, chyba muszę to po prostu z siebie zrzucić.

Po kilku latach związku, po trzech latach mieszkania razem - koniec. Dusi się, musi odpocząć, on już nie chce. Właściwie nie wiem czemu, może podziałało odnowienie znajomości z byłą dziewczyną ("ale to tylko koleżanka, gadamy o książkach i filmach, nie martw się"). Od jakiegoś czasu na moje "kocham cię" odpowiedź brzmiała "wiem", kłóciliśmy się, ale myślałam, że - oczywiście - to tylko przejściowe, na pewno się nie rozstaniemy, bo przecież jesteśmy wyjątkowi, mamy wspaniałą więź, tyle nas łączy. Znajomi, owszem, rozstania, problemy, ale nas to nigdy nie spotka. Ale głupota...

A teraz ciężko mi jak cholera.
Obserwuj wątek
    • xolaptop Re: Koniec balu 15.02.13, 22:02
      Koniec balu panno Lalu.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Koniec balu 15.02.13, 22:08
      > Znajomi, owszem, rozstania, problemy, ale nas to nigdy nie spotka. Ale głupota...

      Dość głupota. :)

      W ogóle ludzie są rozczulający z tym przekonaniem o swojej wyjątkowości, że im akurat się dana przykra rzecz nie przytrafi.

      Słusznie powiada pisarz Vonnegut, że Dlaczego ja? – to jedno z najczęściej zadawanych pytań na planecie Ziemia. W razie czego wielkie zaskoczenie. Ha! ha! :D
      • gr.eenka Re: Koniec balu 15.02.13, 22:14
        krytyk-systemu-edukacji napisał:

        > > Znajomi, owszem, rozstania, problemy, ale nas to nigdy nie spotka. Ale gł
        > upota...
        >
        > Dość głupota. :)
        >
        > W ogóle ludzie są rozczulający z tym przekonaniem o swojej wyjątkowości, że im
        > akurat się dana przykra rzecz nie przytrafi.
        nie można ciągle zakładać, że będą nas spotykały same nieszczęścia.
        • mila2712 Re: Koniec balu 15.02.13, 22:19
          ale trzeba brać to pod uwagę
          życie to nie bajka nie zawsze jest szczęśliwe zakończenie
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Koniec balu 15.02.13, 22:19
          > nie można ciągle zakładać, że będą nas spotykały same nieszczęścia.

          No nie, generalnie trzeba się kierować rachunkiem prawdopodobieństwa, a szanse na rozpad związku są akurat bardzo duże. Ale spokojnie, utrata złudzeń – wiem z autopsji, i to własnej – boli tylko raz. :)
          • mila2712 Re: Koniec balu 15.02.13, 22:23
            Jeżeli jedna ze stron jest nastawiona tylko na 'branie' i nic nie daje w zamian lub daje niewiele to szanse są bardzo duże

            w sumie to każdy związek może się rozpaść
          • nie.mam.20 Re: Koniec balu 16.02.13, 11:08
            > No nie, generalnie trzeba się kierować rachunkiem prawdopodobieństwa,

            to spotyka tych, ktorzy zostawiaja wszystko ma pastwe losu. Ja tam wole brac moj los we wlasne rece. Jak sobie poscielesz.....

            czasem boli raz, ale przez kilka lat.
            • kalllka Re: Koniec balu 16.02.13, 11:47
              ale to glownie panowie wierza, ze piniazki (kaska, mamona, djengi, szmal,itd itp)
              potrafia- zlagodzic bol
              |zwlaszcza gdy z jednego zrodla ciekna przez kilka lat:|
              • nie.mam.20 Re: Koniec balu 16.02.13, 14:44
                > ale to glownie panowie wierza, ze piniazki (kaska, mamona, djengi, szmal,itd i
                > tp)
                > potrafia- zlagodzic bol

                mhm, bo panie to so kristal klir , ej, kalllka, zycia nie znasz, rozpuscily Cie chlopy.
              • maly.jasio gorzej by bylo, gdyby nie wierzyli. 21.02.13, 14:33
                kalllka napisała:
                ale to glownie panowie wierza, ze piniazki (kaska, mamona, djengi, szmal,itd itp)
                potrafia zlagodzic bol >

                i dobrze.
                gorzej by bylo, gdyby nie wierzyli.
                - pozostaloby sie od razu zapic na smierc.
          • mam.kaszel Re: Koniec balu 20.02.13, 22:52
            Mnie utracone złudzenia za każdym razem bołały, choć faktycznie za pierwszym razem najmocniej,a z każdym kolejnym razem - krócej.
    • ipsetta Re: Koniec balu 15.02.13, 22:12
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
    • mila2712 Re: Koniec balu 15.02.13, 22:13
      samo powtarzanie kocham cię nie wystarczy
      ciekawe jak on odnawiał znajomość z byłą dziewczyną i co ty wtedy robiłaś ?

      Naprawdę wierzysz w to że problemy dotyczą tylko innych ? Cudowne związki nie istnieją
    • slottka.ja Re: Koniec balu 15.02.13, 22:18
      przechodzony związek a pan nie jest wart jednej łzy:)
      • gr.eenka Re: Koniec balu 15.02.13, 22:19
        ale ludzie żyją w związkach przez dekady :)
        na tym forum zbyt szybko sięto wszystko kończy
        • slottka.ja Re: Koniec balu 15.02.13, 22:26
          gr.eenka napisał:

          > ale ludzie żyją w związkach przez dekady :)
          > na tym forum zbyt szybko sięto wszystko kończy
          a dziękować mój dobija już do dwóch i ma się dobrze:)
          ale życie pisze różniste scenariusze i najzdrowiej nie zakładać, że to już po wsze czasy...
    • astrofan Re: Koniec balu 15.02.13, 22:24
      znudził się i tyle,

      a poza tym, te hasła wyzwolonych kobiet jak samorealizacja i rozwój wewnętrzny są atrakcyjne tyle że przede wszystkim dla facetów, pozwalają z czystym sumieniem iść na ryby, czytać o wojskowości, grać w strzelaniny, dłubać w urządzeniach, czy budować tratwę z makulatury ;)

      • mila2712 Re: Koniec balu 15.02.13, 22:29
        określenie "znudził się" brzmi jak ponury żart
        • astrofan Re: Koniec balu 15.02.13, 22:32
          dlaczego?

          uważasz, że jest taka niespotykanie i nieustanie interesująca, przykładowo bardziej interesująca niż Ty?
          • mila2712 Re: Koniec balu 15.02.13, 22:44
            astrofan napisał:

            > dlaczego?
            Znudzić się można ale zabawką, osobę można przestać kochać. Mają na to wplyw różne czynniki.

            > uważasz, że jest taka niespotykanie i nieustanie interesująca, przykładowo bard
            > ziej interesująca niż Ty?
            Nie wiem jaka jest i jaki był jej związek
            Czy bardziej niż ja - to mógłby powiedzieć ktoś kto poznał mnie i ją
            • astrofan Re: Koniec balu 15.02.13, 22:54
              nie kombinuj za bardzo, można się znudzić i to śmiertelnie

              a skoro jej nie znasz to skąd wiesz, że nie nudna? w końcu odszedł bo "dusiła" go

              a może interesująca ale mniej niż tratwa z makulatury? ;)
              • mila2712 Re: Koniec balu 15.02.13, 23:01
                Nic nie kombinuję ( zanudzam kolegę ? )

                co to znaczy dusiła go ?
                Dobra - rozumiem, że facet ma dość chce odejść bo kobieta zamiast być partnerką / kochanką mu matkuje ( ale autorka o tym nie pisze ). Według mnie nie dojrzał do poważnego związku albo jest spragniony przygód

                interesująca ale mniej od gier komputerowych :p



                • po-trafie Re: Koniec balu 16.02.13, 09:32
                  > co to znaczy dusiła go ?

                  To moze oznaczac, ze oczekiwala od niego zbyt wielu zmian.
                  Albo ze miala tak duza osobowosc, ze wypelniala soba cala ich wspolna przestrzen i dla niego nie bylo juz miejsca (lub on mial za malo sily/checi zeby o te swoja przestrzen musiec walczyc).
                  Albo ze chciala za duzo zbyt szybko. Nie umiesz wyobrazic sobie sytuacji, w ktorej jest tak duzo 'my' ze nie ma 'ja'? Dla niektorych to jest celem zwiazku, dla innych - wlasnym pogrzebem.

                  Ludzie sa rozni i maja od zwiazkow rozne oczekiwania. To ze jest dobrze, nie znaczy ze bedzie tak zawsze, albo ze zepsuje sie jedynie jesli jedna ze stron jest agresywna, krzywdzaca lub niedojrzala. Mozna sie nie zgrac. Moga z czasem wyjsc inne oczekiwania. Obie strony moga byc dobrymi ludzmi i chciec dobrze, a zepsuc moze sie i tak.
                  • mila2712 Re: Koniec balu 16.02.13, 21:06
                    dziękuję za wypowiedz :p

                    chciałam po prostu poznać zdanie astrofana i poczytać te jego mądrości ( którymi oczywiście nie zanudza na śmierć :) )
      • ipsetta Re: Koniec balu 15.02.13, 22:39
        > a poza tym, te hasła wyzwolonych kobiet jak samorealizacja i rozwój wewnętrzny
        > są atrakcyjne tyle że przede wszystkim dla facetów, pozwalają z czystym sumieni
        > em iść na ryby, czytać o wojskowości, grać w strzelaniny, dłubać w urządzeniach
        > , czy budować tratwę z makulatury ;)

        No nie wiadomo. Jak panna żąda uczestnictwa faceta w swojej samorealizacji na przykład...
      • kora3 Bardzo dziwne masz podejście Astrofanie 16.02.13, 10:51
        już któryś raz czytam Twe pogardliwe hasła w temacie samorealizacji. Powiem mi, ale tak normalnie, bez zbędnego sarkazmu, CO złego jest w tym, że człowiek ma jakieś marzenia, plany, pragnienia dotyczące swojej osoby? Co złego w tym, że człowiek chce wiecej osiągnąć np. na polu zawodowym, czy społecznym,. w swoim hobby, czy po prostu zainteresowaniach?

        Dlkaczego to wg Ciebie "smiechu warte"? Pytam, bo wg mnie to zupełnie normalne, czy sie jest meżczyzną, czy kobietą i czy maluje sie amatorsko akwarelki, czy skacze ze spadochronem.

        Wyjaśnisz mi?
    • boruta_wwa Re: Koniec balu 15.02.13, 22:39
      tuż po rozstaniu zawsze jest ciężko ale jak to napisał Stachura "DAJ CZASOWI CZAS" i wszystko będzie git :-)

      a po jakimś czasie zdasz sobie sprawę, że dobrze się stało i że nie wyobrażasz sobie teraz jak mogłaś być z takim dupkiem....

      OBIECUJĘ ŻE TAK BĘDZIE

      B.
      • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 09:38
        > a po jakimś czasie zdasz sobie sprawę, że dobrze się stało i że nie wyobrażasz
        > sobie teraz jak mogłaś być z takim dupkiem....
        >
        > OBIECUJĘ ŻE TAK BĘDZIE

        Nie obiecuj jej takich głupot, to chyba nie najlepiej świadczyć będzie o niej, skoro trzy lata z dupkiem mieszkała. Nie był aż takim dupkiem, skoro powiedział wprost, że się dusi, a nie lawirował i zdradzał po kątach.
        • jeriomina Re: Koniec balu 16.02.13, 09:43
          Sundry, chyba wpis o koleżance przeoczyłaś.
          Ja bym zrobiła badania.
          • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 09:58
            Fakt, mój błąd, ale pewności nie ma, to tylko jej domysły. Swoją drogą, dziwne- tyle lat z nową laską, a koleś by się na odgrzewane kotlety z byłą rzucał?
            • jeriomina Re: Koniec balu 16.02.13, 10:02
              Ja tu już na forum jestem co poniektórym znana z teorii "obsikanego terenu", który każdy siusiacz co jakiś czas sprawdza ;-) a poza tym istnieje powiedzenie "stara miłość nie rdzewieje".
              • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 10:16
                Mój były też ma taki syndrom, ale składałam to na karb lenistwa i pójścia po linii najmniejszego oporu, bo w końcu łatwiej sobie z powrotem przygruchać byłą, o której wiesz, na co się da złapać, niż z nową zaczynać od zera... A co do starej miłości, hm, chyba nigdy tego nie zrozumiem:P
                • jeriomina Re: Koniec balu 16.02.13, 10:24
                  Lenistwo też. Ale też poczucie "własności" - "moje, bo obsikałem".
                  • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 10:28
                    Coraz częściej dochodzę do przekonania, że nigdy nie zrozumiem facetów:D
                    • jeriomina Re: Koniec balu 16.02.13, 10:30
                      Ja też.
                      • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 10:46
                        Nie powiem, że mnie to cieszy, bo bardzo chciałabym zrozumieć;)
                        • jeriomina Re: Koniec balu 16.02.13, 10:56
                          Ja też się wcale nie cieszę, że nie rozumiem. Może gdybym rozumiała lepiej, uniknęłabym wielu przykrości z ich strony...
                          • blond_suflerka Re: Koniec balu 16.02.13, 11:03
                            www.empik.com/mezczyzna-od-podszewki-stanislawska-irena-klajs-krzysztof,prod860188,ksiazka-p
                            Bardzo ciekawa książka, bardzo fajnego psychologa(mówię o panu, pani nie znam)
                            • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 11:13
                              Ile ja już książek przeczytałam! Nie mówiąc już o wielu godzinach rozmów z żywymi facetami- kumplami, którzy robią wszystko, by objaśnić mi mechanizmy działania mężczyzn. A i tak zawsze jakiś zaserwuje niespodziankę, choćbyś robiła wszystko tak, jak piszą w książkach;)
                              • blond_suflerka Re: Koniec balu 16.02.13, 11:29
                                sundry napisała:

                                > Ile ja już książek przeczytałam! Nie mówiąc już o wielu godzinach rozmów z żywy
                                > mi facetami- kumplami, którzy robią wszystko, by objaśnić mi mechanizmy działan
                                > ia mężczyzn. A i tak zawsze jakiś zaserwuje niespodziankę, choćbyś robiła wszys
                                > tko tak, jak piszą w książkach;)

                                :D
                                Sundry, więcej optymizmu w sobotni poranek!
                                Co do książki-ta wydaje mi się szczególna, zresztą wiadomo, są poradniki i poradniki. No i mniej mi chodziło o jakieś recepty co robić i jak się zachowywać a bardziej o to, żeby w ogóle zrozumieć co siedzi w męskiej psychice. Jeśli chodzi o rozmowy z mężczyznami, weź jeszcze pod uwagę fakt, że po pierwsze oni często sami nie są świadomi mechanizmów według których postępują a po drugie, trzeba jeszcze zadać sobie pytanie-na ile potrafią być szczerzy z innymi ludźmi, szczególnie kobietami. Oni mają dość głęboko zakodowaną opcję, żeby się nie odsłaniać.
                                Terapeuta wie więcej bo po pierwsze zna teorię a po drugie co ważniejsze, u terapeuty to się człowiek na maksa rozbiera także on może wiedzieć znacznie więcej niż te wszystkie żony, matki i inne dziewczyny od seksu i rozmów.
                                A poza wszystkim-oczywiście masz rację, człowiek to istota tak skomolikowana i nieprzewidywalna, że trudno go opisać w 100% na paru kartkach najmądrzejszej nawet ksiązki. No ale jakiś zarys zawsze będzie a to już chyba dużo, nie?;)
                                • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 11:46
                                  Jestem realistką, a nie optymistką:) Skoro tak zachwalasz to przeczytam i dołożę jeszcze jeden kamyczek do ogródka mojej znajomości mężczyzn:P Moi rozmówcy należą do friendzony, poza tym nie tyle odsłaniają się sami, co próbują dla mnie rozszyfrować innych ( na moją prośbę), i zwykle kończy się konkluzją: Nie wiem, co ci doradzić:D
                                  • blond_suflerka Re: Koniec balu 16.02.13, 12:04
                                    To jak przeczytasz to daj znać czy się rozczarowałaś czy miło zaskoczyłaś;)
                                    • jeriomina Re: Koniec balu 16.02.13, 18:28
                                      Ja czytałam tę książkę. Podobnie jak trylogia Lwa Starowicza (o kobiecie, o mężczyźnie, o miłości) to niczego nie zmienia, w realnym zetknięciu zawsze mamy do czynienia z nowym egzemplarzem człowieka.
                                  • grassant Re: Koniec balu 16.02.13, 13:46
                                    żaden mężczyzna nie przedstawi właściwie kobiecie innego faceta. Różnica odbioru i wzajemnych oddziaływań :)
                                    • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 20:37
                                      Ale myślę, że jednak zrobi to trafniej niż inna kobieta lub sama zainteresowana...:)
                                      • grassant Re: Koniec balu 16.02.13, 22:50
                                        no ta, zauroczenie zniekształca przekaz. ;))
                • grassant Re: Koniec balu 16.02.13, 13:42
                  stara miłość chętnie mięknie i chce sobie odświeżyć wspomnienia:))
            • blond_suflerka Re: Koniec balu 16.02.13, 10:03
              sundry napisała:

              > Fakt, mój błąd, ale pewności nie ma, to tylko jej domysły. Swoją drogą, dziwne-
              > tyle lat z nową laską, a koleś by się na odgrzewane kotlety z byłą rzucał?

              Wiesz, dla jednego to odgrzewane kotlety a dla drugiego tęsknota za kimś kogo kiedyś się kochało albo nigdy nie przestało kochać.
              • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 10:20
                Ale z jakiegoś powodu już się z nim nie jest. Zdaję sobie sprawę, że ludzie tęsknią za tym, czego nie mogą mieć, ale mało kto dobrze wychodzi na oglądaniu się za siebie.
                • blond_suflerka Re: Koniec balu 16.02.13, 10:29
                  sundry napisała:

                  > Ale z jakiegoś powodu już się z nim nie jest. Zdaję sobie sprawę, że ludzie tęs
                  > knią za tym, czego nie mogą mieć, ale mało kto dobrze wychodzi na oglądaniu się
                  > za siebie.

                  A ja myślę, że to jest bardzo różnie. Czasem jest tak, że w danym momencie ludzie nie są jeszcze na tyle dojrzali, żeby zbudować dobry związek a jedncześnie miłość, która ich łączy(ła) jest na tyle silna, że niesposób o niej zapomnieć. Szczególnie w młodym wieku, bez wielu doświadczeń można coś ważnego przegapić i nie umieć docenić pomimo najlepszych chęci. I takie powroty, już w nowym okolicznościach mają sens.
                  No a czasem jest pewnie tak jak mówisz, ludzie oglądają sie za siebie bo nie mają odwagi ruszyć w nieznane i wtedy oczywiście nie przynosi to nic dobrego.
                  • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 10:42
                    Nie wiem, mnie tam byli zaserwowali taką dawkę zawodu, że jedynymi "nowymi okolicznościami" skłaniającymi mnie do powrotu byłoby wyginięcie wszystkich innych;)
                    • blond_suflerka Re: Koniec balu 16.02.13, 11:00
                      sundry napisała:

                      > Nie wiem, mnie tam byli zaserwowali taką dawkę zawodu, że jedynymi "nowymi okol
                      > icznościami" skłaniającymi mnie do powrotu byłoby wyginięcie wszystkich innych;
                      > )

                      :D
                      A wyginięcie wszystkich innych samców czy w ogóle ludzi? Bo jak tylko samców i wtedy zdecydowałabyś się na powrót to znaczy, że wcale nie byli tacy najgorsi wszakże nie wymieniłaś jeszcze tej alternatywy-'gdyby wszyscy inni samce wyginęli to prędzej przerzuciłabym się na kobiety niż wróciła do tych niegodziwców':P
                      • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 11:30
                        Wszyscy samcy;) Nie byli najgorsi, bo z najgorszymi się nie zadaję, po prostu nie sprawdzili się jako partnerzy, ale do totalnych niegodziwców, o jakich tu czytam, jeszcze im daleko;)
              • grassant Re: Koniec balu 16.02.13, 13:48
                ktoś przeszły może być bardziej atrakcyjny od teraźniejszego:)
                • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 20:38
                  Co kto lubi, ja wolę świeże mięso:P
                  • grassant Re: Koniec balu 16.02.13, 20:58
                    Jak świeze? :))) bo po ca. trzech dniach zaczyna psuć się ;)
                    • sundry Re: Koniec balu 16.02.13, 21:23
                      Trzeba może zakonserwować w formalinie;)
                      • grassant Re: Koniec balu 16.02.13, 22:52
                        :)))) i otworzyć gabinet figur sformalizowanych ;)
    • blond_suflerka Re: Koniec balu 16.02.13, 10:11
      Pewnie wszystkie słowa pocieszenia wydają Ci się teraz banalne i bez sensu ale pomimo tego staraj się o tym pamiętać-że to minie, że będzie lepiej i że pomimo tego całego bólu jesteś w stanie się z tego podnieść.
      To co mnie się wydaje ważne w takiej sytuacji to to, żeby dać sobie czas i zgodę na to, żeby przeżyć te wszystkie okropne uczucia. Nie udawać, że ich nie ma, nie próbować ich zagłuszyć bo to wtedy w człowieku zostaje i nie przynosi nic dobrego. Trzeba dać sobie przestrzeń, żeby płakać, wściekać się, czuć totalny bezsens, itd. Im większa zgoda na to, żeby te uczucia przez Ciebie po prostu przepłynęły tym szybciej te uczucia odejdą.
      Ważne jest też to, żeby się sobą zaopiekować w każdy możliwy sposób a jak przyjdzie odpowiedni moment to poszukać szansy w tym życiowym kryzysie. Może ten związek miał Cię czegoś nauczyć tak żebyś w przyszłości mogła stworzyć relację szczęśliwszą i trwalszą? A może w ogóle zapomniałaś o sobie będąc z nim i teraz jest właśnie okazja, żeby przewartościować swoje życie?
    • kocham_bratki Re: Koniec balu 16.02.13, 10:13
      Lieta, co tu gadać... Tu nie ma uniwersalnej rady, jak "przyspieszyć" proces zdrowienia po rozpadzie związku. Po prostu trzeba swoje przeżyć, przepłakać, a upływający czas wszystko załatwi. On tu jest najlepszym lekarzem, uwierz mi.

      Niecałe dwa lata temu również rozstałam się z mężczyzną.

      Boże, jak ja ryczałam... Przez trzy miesiące wieczór w wieczór (!!!) wyłam z bólu, mało jadłam, kiepsko sypiałam, kładłam się spać i budziłam zdenerwowana, myślałam o facecie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu... Bardzo schudłam, przy wzroście prawie 180 cm ważyłam nieco ponad 50 kg. Byłam już tym bardzo zmęczona i zdenerwowana na siebie, że nie potrafię się uwolnić od tego człowieka.

      Zdecydowanie lepiej poczułam się dopiero po roku. "Lepiej" - czyli udawało mi się nie myśleć o panu nawet po wiele godzin. Teraz coraz częściej łapię się na tym, że myślę o nim jak o sąsiedzie albo o panu Mietku z warzywniaka.

      Żeby zerwać raz na zawsze z wizerunkiem tamtego zaryczanego Bratka, na początku zeszłego roku zmieniłam fryzurę. Przefarbowałam włosy na blond. Czasem czeszę się "grzecznie", a czasem "na Kożuchowską" z "Prawa Agaty". Ten irokez wymaga sporego treningu, ale czuję się wtedy bardzo fajnie :-)

      Poszłam do kosmetyczki, żeby mi poradziła, jak mam się malować. I teraz nie ruszam się z domu bez delikatnego "rembrandta".

      Przytyłam prawie 10 kg. Na szczęście natura jest pod tym względem bardzo łaskawa dla mnie i prawie cały tłuszcz ulokował się w okolicy biustu ;-)

      I tylko czasami żałuję, że były mnie nie widzi :-)
    • kora3 no i cool:) Otwórz "klatkę" 16.02.13, 10:42
      Nie może już i na wpół uduszony - do widzenia, fruwaj ptaszku, nim całkiem padniesz.
      Lieto - żadnych łez, wspomnień mu przypominanych, wymówek i próśb o wyjasnienia.
      Nie to nie - wierz mi, że to najlepszy sposób na te sytuację.
      Jesli jest cień szansy na jego powrót ( o ile tego powrotu chcesz oczywiscie) to umożliwi go TYLKO takie zachowanie.

      Ale powrotu ani on moze nie chcieć już wcale, ani Ty. Radzę Ci zapomnieć, bo odgrzewane kotlety są cieżkostrawne :)
      Pamiętaj, że zwykle w zyciu tak jest, że gdy coś sie kończy, to po to, by dać szanse nowemu :) "Nie jeden kwiatek w bukiecie, nie jeden chłopak nie świecie"- jak mawiałą pewna starsza, niestety nieżyjąca już pani mądra tzw. życiową mądrością.
      Tego pana "poblogosłąw" na drogę i otwórz się na nowe znajomości - wiem brzmi dla Ciebie teraz jak bajka, ale to na serio prawda - piszę z doświadczenia :)
      • lieta1 Ciąg dalszy 20.02.13, 00:04
        Dziękuję Wam za wsparcie i rady.

        Po moim powrocie do wspólnego mieszkania (spędziłam urlop u rodziny), usłyszałam, że mój (chyba) ex wyprowadza się w piątek. Rozmawialiśmy i powiedział, że nie wie czego chce, że żałuje niektórych słów, które padły, ale że "nie chce mnie brać na litość bo i tak pewnie nie przyjęłabym go z otwartymi ramionami". Z drugiej strony powiedział też, że mnie kocha, przytulił mnie mocno, ale nie padło żadne przepraszam, żadne "naprawię to" cokolwiek. Daje mi do rozumienia, że jest mu przykro, robi te miny zbitego psa, mnie jest żal, jest mi strasznie ciężko, ale z drugiej strony... czy ja mam go teraz prosić "zostań ze mną jednak"...? Kocham go, ale padło z jego strony tak wiele przykrych słów, które trudno zapomnieć, a brak jakichś konkretnych deklaracji (nie mówię, że ma przede mną klękać, no ale wiecie...), oprócz tego, że daje mi do zrozumienia swoim zachowaniem, że mu przykro. Mam taki mętlik w głowie, że szok.

        :(((
        • jeriomina Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 00:05
          Nigdy nie wolno prosić ani błagać mężczyzny o nic.
          A już zwłaszcza o nie kończenie związku. NIGDY. NIE WOLNO.
          • lieta1 Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 06:27
            Czyli radziłabyś po prostu nic nie robić?
            • jeriomina Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 09:22
              Tak, radziłabym nic nie robić.
              Nie myl jego wyrzutów sumienia z chęcią zostania z Tobą. Dobrze, że w ogóle ma jakieś wyrzuty. Skoro nie zadeklarował się z chęcią naprawienia, to na pewno nie brałabym na siebie takiej inicjatywy. To on się zaczął dusić, więc jeśli chce to naprawić, to musi się on postarać.
              A, i nie czepiaj się kurczowo tego jego "kochania" bo po czynach, a nie po słowach poznaje się ludzi.
            • kocham_bratki Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 18:45
              Lieta, przeczytaj to, co napisała Kora3. Zgadzam się z Nią w całej rozciągłości.

              Nie znam Twojego chłopaka, ale perypetie sercowe moje i moich znajomych wskazują, że niektórym panom imponuje, gdy kobieta za nimi szaleje, dzwoni, pisze, bo to pobudza ich pseudomęskość.

              Nie domagaj się żadnych wyjaśnień.

              Musisz mu pokazać, że doskonale dajesz sobie radę bez niego, że żaden tam z niego atrakcyjny Kazimierz ;-) Choćbyś miała zęby w ścianę wbijać z bólu.

              Jeśli natomiast pan lubi grać na emocjach, to w obliczu Twojej obojętności pewnie jeszcze się będzie dobijał.

              Ja - można tak powiedzieć - byłam idealną eks. Nie pisałam, nie dzwoniłam, nie wysyłałam esemesów, nie płakałam mu w rękaw. Gdy kontakt się zupełnie urwał, nie próbowałam go nawiązać. Czasem sobie wyrzucałam, że nie zrobiłam wszystkiego, by "wrócił", ale dziś, z perspektywy czasu, jestem z siebie dumna :-)

              Bądź zimna - niech się poślizgnie na tym lodzie. I cześć.
          • elton_dzwon Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 14:25
            dlaczego "NIGDY" ?
            • jeriomina Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 22:02
              Bo raz podeptanej godności już nie da się odzyskać. A błagając, prosząc, depcze się ją.
              • elton_dzwon Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 22:34
                za cholerę nie rozumiem tego toku rozumowania, kobieta traci godność, honor prosząc faceta by został? kiedy kobieta może stracić godność poza tym jednym przypadkiem, jeśli facet się dowie, że kobieta go zdradziła i chce odejść a ona dla dobra dzieci błaga go żeby został, to w tym momencie traci godność? czy w momencie zdrady? jeśli już straci godność to co powinna zrobić, strzelić sobie samobója?
                • kora3 Proszenie kogoś o bycie razem 21.02.13, 00:58
                  nie tylko odziera z godsności - przynosi też zwykle odwrotny skutek. Mozesz mysleć, jak chcesz np. ze proszenie dla tzw. dobra dzieci działą inaczej, ale to nieprawda. To zaklinanie rzeczywistosci.
        • blond_suflerka Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 09:34
          Więc może trzeba po prostu dać sobie i jemu trochę czasu. Może to po prostu jakiś jego osobisty w którym nie wie czego chce, o co mu chodzi i w którą stronę ma iść. Cóż, zdarza się. Jeśli związek był dobry a Wy wciąż się kochacie to może lepiej będzie jakoś się w tym kryzysie wesprzeć zamiast od razu podejmowac radykalne decyje.
        • real_mayer Re: Ciąg dalszy 20.02.13, 19:35
          Ja zawsze byłam ciekawa jak facet zareagowałby w tej sytuacji, gdyby osoba "porzucana" powiedziała
          - Spokojnie żyj szczęśliwie. Ja jutro idę na kawę z Andrzejem to świetny gość, nie martw się ja też będę szczęśliwa więc nie miej wyrzutów sumienia z mojego powodu.

          Gdybyś kiedyś się zdecydowała tak zachować - napisz o reakcji.
          Niestety, taka rozmowa może mieć miejsce tylko wtedy gdy będziesz pewna, że nie chcesz być z kimś kto nie chce być z Tobą. Wymaga zabawy sytuacją która zasiniała oraz dystansu do siebie i byłego partnera.
          • kalllka Re: Ciąg dalszy 21.02.13, 11:41
            Faktycznie sytuacja "zasiniala" i raczej nie nadaje sie do "zabawy"
            :|
        • sumire Re: Ciąg dalszy 21.02.13, 11:22
          nie prosić. mniejsza już o godność, tej można się pozbyć na wiele innych sposobów. nie prosić dlatego, że takie błagania przynoszą zwykle odwrotny skutek i kończą się komunikatem w stylu 'nie dzwoń do mnie nigdy więcej' albo działają na krótko - porzucający na chwilę poprawi sobie poczucie własnej wartości, w swej łaskawości zgodzi się na porozstaniowy seksik, a potem stwierdzi, że decyzji i tak nie zmieni.
          uznałabym to za zamkniętą historię i poszła sobie w siną dal.
        • potworski To proste= 21.02.13, 12:57
          Powiem prosto z mostu bez słodkiego pierdzenia=
          Twój facet cię nie kocha. Najprawdopodobniej znalazł sobie inną dupę na boku, a to co teraz z tobą odstawia to szopka. Szopka mająca na celu złagodzenie twojego bólu i uspokojenie jego sumienia. Takie żałosne pier#dolenie "kocham cię, ale nie mogę z tobą być" to kanon i klasyka, które stosuje się aby osoba kopana w dupę zachowała po nas jak najlepsze wspomnienia.
          Tak jak ktoś wspomniał=odstaw typa na bocznicę, bo z tej mąki chleba już nie będzie. Potworski ci to mówi.

          lieta1 napisał(a):

          > Dziękuję Wam za wsparcie i rady.
          >
          > Po moim powrocie do wspólnego mieszkania (spędziłam urlop u rodziny), usłyszała
          > m, że mój (chyba) ex wyprowadza się w piątek. Rozmawialiśmy i powiedział, że ni
          > e wie czego chce, że żałuje niektórych słów, które padły, ale że "nie chce mnie
          > brać na litość bo i tak pewnie nie przyjęłabym go z otwartymi ramionami". Z dr
          > ugiej strony powiedział też, że mnie kocha, przytulił mnie mocno, ale nie padło
          > żadne przepraszam, żadne "naprawię to" cokolwiek. Daje mi do rozumienia, że je
          > st mu przykro, robi te miny zbitego psa, mnie jest żal, jest mi strasznie ciężk
          > o, ale z drugiej strony... czy ja mam go teraz prosić "zostań ze mną jednak"...
          > ? Kocham go, ale padło z jego strony tak wiele przykrych słów, które trudno zap
          > omnieć, a brak jakichś konkretnych deklaracji (nie mówię, że ma przede mną klęk
          > ać, no ale wiecie...), oprócz tego, że daje mi do zrozumienia swoim zachowaniem
          > , że mu przykro. Mam taki mętlik w głowie, że szok.
          • maly.jasio Ty masz odjazd, potwor... 21.02.13, 14:37
            z ta odstawka na boczny tor.

            dodam dla uzupelnienia, ze niech niezapomni przestawic potem zwrotnice.
    • headvig Re: Koniec balu 20.02.13, 06:34
      > i filmach, nie martw się"). Od jakiegoś czasu na moje "kocham cię" odpowiedź b
      > rzmiała "wiem", kłóciliśmy się, ale myślałam, że - oczywiście - to tylko przejś
      > ciowe, na pewno się nie rozstaniemy, bo przecież jesteśmy wyjątkowi, mamy wspan
      > iałą więź, tyle nas łączy. Znajomi, owszem, rozstania, problemy, ale nas to nig
      > dy nie spotka. Ale głupota...

      najgorzej to brać coś za oczywiste. o związek trzeba dbać.

      wypuść pana z klatki bez ale i wyrzutów. jak mu zależy to sam dojdzie dojdzie do tego i wróci, a jak nie, to nie ma nad czym płakać. znajdź nowego pana, ale z wielkimi płucami.
      • coffei.na no pacz... 20.02.13, 19:11
        znajdź nowego pana, ale z
        > wielkimi płucami.

        ja wiedziałam,ze ja to stawiam złe kryteria...:P
    • mam.kaszel Re: Koniec balu 20.02.13, 22:58
      No cóż, lepiej,że zaczął się dusić teraz, a nie np. 2 lata po ślubie ;)
      Daj sobie trochę czasu na użalanie się nad sobą, a później poznasz lepszego - PROMISE. Bo każdy kolejny jest od poprzedniego lepszy.
      Mnie facet zdradził po 6 latach związku. Pierwsza miłość. Byłam 3 tyg. na L4, schudłam 5 kilo w 2tyg. (żywiłam się fajkami i herbatą z cukrem, bo nic nie mogłam przełknąć).
      Teraz jak go widzę na ulicy to mówię "cześć" i idę dalej.
      • jeriomina Re: Koniec balu 21.02.13, 14:11
        > Teraz jak go widzę na ulicy to mówię "cześć" i idę dalej.

        Ja bym nie mówiła :P
    • rudenko Re: Koniec balu 21.02.13, 10:36
      facet nie potrzebuje stabilizacji ot i wszystko, "rozmawiamy o książkach" :-))) wiesz to nie ma znaczenia co oni robią (czy tylko rozmawiają czy już uprawiają seks) facet woli jej towarzystwo od Twojego - jak dla mnie sytuacja nie do przyjęcia w związku, tzn. tego typu związki mi nie odpowiadają.

      Na siłę go do siebie nie przywiązesz, ja bym POGONIŁA
    • paco_lopez Re: Koniec balu 21.02.13, 18:56
      zgaduję, ze dusi się on, a ty dusisz. dusisz tym, ze twoją obsesją jest związek i jego jakość, aspekty, cechy , temperatura itp. mężczyzn , to dusi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka