Dodaj do ulubionych

wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za złe

IP: 193.111.166.* 22.07.04, 09:13
Nie mam gdzie dziś wrócić. Dom, o którym tak wspólnie marzyliśmy, już nie
jest moim domem. Zabrał mi klucze, zatrzasnął i zaryglował za mną drzwi.
Zabrałam trochę rzeczy, ale po resztę będę musiała wrócić, nie wiem jak i
kiedy. Nie wiem co będzie z naszymi ukochanymi psami, teraz nie będę miała
warunków, żeby je zabrać - zresztą może wcale nie będzie chciał ich oddać....
Wczoraj znowu piłam...On też pije, ale inaczej, ja nie umiem przestać. W
sumie nawet nie mogę powiedzieć, że mnie skrzywdzono, sama się skrzywdziłam,
zapracowałam sobie na ten potworny ból, który teraz czuję. Przerąbałam sobie
wszystko. Tyle lat razem i plany na przyszłość... Wszystko przesrane.
Poważnie myślę o samobójstwie. Wreszcie będzie koniec z tym bólem i
szarpaniem się. Nie umiem żyć bez niego i nie umiem żyć z nim. Zresztą teraz
to on już mnie naprawdę nie chce. Po tylu zmarnowanych szanasach, jakie mi
dawał...Ale ja tak bardzo, tak histerycznie chciałam czuć, że mnie
kocha...Nie umiałam pogodzić się z jego chłodem, dystansem... Zresztą - co by
nie powiedzieć i tak wszystko sprowadza się do jednej przyczyny - wóda.
No i tak. Skończyło się wszystko.
Oprócz wódy.
Obserwuj wątek
    • blanchet Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za 22.07.04, 09:21
      a teraz gdzie jesteś? w pracy? skąd piszesz?
      byłaś na leczeniu odwykowym? jeśli nie- to idź- to chyba jedyna możliwość
      szczególnie dla tych którzy chcą rzucić nałóg a nie tylko zostali do tego
      zmuszeni. dobrze że masz świadomośc nałogu i nie oszukujesz samej siebie.
      leczenie odwykowe w zamkniętym ośrodku jest refundowane przez kasę chorych.
      • Gość: obierzyna Blankiet, jak mozesz udzielac nalogowcowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:26
        rad, sama będąc nalogowcem? przeciez walczysz z nalogiem palenia i nie
        wygrywasz. po co wiec piszesz rzeczy, ktore sa ci obce?
        • lukrecja8 Re: Blankiet, jak mozesz udzielac nalogowcowi 22.07.04, 09:30
          alkoholizm to choroba. nie ma najmniejszego porównania z paleniem papierosów.
          • Gość: obierzyna Re: Blankiet, jak mozesz udzielac nalogowcowi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:36
            zgadza sie, ale to jest choroba o podlozu psychicznym. czy sklonnosc do
            jakiegokolwiek nalogu to nie jest takze choroba? wg mnie palacze tez powinni
            sie leczyc.
            • blanchet Re:... 22.07.04, 09:39
              terapia polegająca na grupach wsparcia- czyli osób które wszystkie są
              nałogowcami etc. przynosi bardzo dobre efekty, np. AA.
            • blanchet i jeszcze 22.07.04, 09:46
              dzięki temu że sama borykam sie z nałogiem- nie udzielam takich durnych rad jak:
              koniecznie musisz sie wziac w garsc!

              nie moralizuje o swojej własnej postawie- bo jaki tego ma być cel? np. tak jak:
              jestem zagorzalym wrogiem alkoholu, a dokladnie upijania sie we
              dwoje.

              nie przedstawiam swoich banalnych doświadczeń życiowych znanych wszystkim jak:
              mam takich sasasiadow. kulturalne, starsze juz malzenstwo, staczaja sie
              przez wodke, maja duzo kasy i stac ich na wszystko, ale oni juz tylko zyja dla
              siebie i dla wspolnie wypijanych wieczorami butelek alkoholu.

              nie tłumacze tej osobie czegoś co sama przed chwilą napisała lecz ujęła w inny
              sposób lub z jej słów wiadomo że ma tego świadomość jak:
              musisz koniecznie rzucic alkohol w kazdej postaci, odciac sie od
              tamtego zycia i narodzic sie na nowo.
            • bez_loginu4 Re: Blankiet, jak mozesz udzielac nalogowcowi 27.07.04, 11:34
              Gość portalu: obierzyna napisał(a):

              > zgadza sie, ale to jest choroba o podlozu psychicznym. czy sklonnosc do
              > jakiegokolwiek nalogu to nie jest takze choroba? wg mnie palacze tez powinni
              > sie leczyc.

              ulazenienie od netu to tez choroba, byla tu kiedys taka jedna, wolali na nia
              pajdeczka - zaklikala sie na smierc ;)))
    • Gość: obierzyna malwa..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:25
      koniecznie musisz sie wziac w garsc! wodka....tak, to jest przyczyna tego, co
      sie stalo. jestem zagorzalym wrogiem alkoholu, a dokladnie upijania sie we
      dwoje. mam takich sasasiadow. kulturalne, starsze juz malzenstwo, staczaja sie
      przez wodke, maja duzo kasy i stac ich na wszystko, ale oni juz tylko zyja dla
      siebie i dla wspolnie wypijanych wieczorami butelek alkoholu. ktores z was
      zdecydowalo sie to przerwac, to byl on. szkoda, bo to kobiecie Bog dal wiecej
      rozumu. musisz koniecznie rzucic alkohol w kazdej postaci, odciac sie od
      tamtego zycia i narodzic sie na nowo. nie biadolic, nie robic z siebie szmaty
      tylko ofbic sie od dna, ktore niestety, ale osiagnelas, chociaz wydaje ci sie ,
      ze tak nie jest. to, ze winisz wodke za wszystko to juz jest dobry omen.
      • kobbieta Re: malwa..... 22.07.04, 09:29
        moze i lepiej ze psy zatrzyma bo po pijanemu mozesz zapomniec im dac jesc.
        Tez w pijanych czesto wyzwala sie agresja i laduje na zwierzetach.
        Wylecz sie i potem pomysl jak odebrac psy.
      • Gość: malwa Re: malwa..... IP: 193.111.166.* 22.07.04, 09:43
        Picia wódki to on mnie nauczył, nie chcę przez to powiedzieć, że go winię, w
        końcu nie jestem bez woli, ale kiedyś to ja alkohol piłam tylko wyjątkowo, na
        imprezie na przykład, a z nim to było tak - "Co, może walniemy dzisiaj jakąś
        ćwiarteczkę?" - ot tak, po prostu, jak inni mówią "a może pójdziemy na lody".
        No i poszło. Potem, kiedy on już w zasadzie miał świadomość, że dla mnie to
        problem, wcale nie zmienił tego zwyczaju, nadal przynosił alkohol do domu i
        częstował mnie. Właściwie to jest tak - jak on przynosi alkohol, albo jest
        impreza i ja piję - to jest OK, jeszcze mi dolewa. A jak zauważy, że napiłam
        się sama - jest awantura....Taka jak ta wczoraj, która była ostatnią...Ja go
        bardzo kocham, nie wiem czy będę umiała się pozbierać...
        • sweetytweety Re: malwa..... 22.07.04, 09:51
          Zawsze KTOS jest winny... ON, Matka, Ojciec, Spoleczenstwo... Prawie nigdy JA.
          Pomysl - JA sie do tego doprowadzilam, nikt mnie nie zmuszal i teraz tylko JA
          moge z tym skonczyc.
        • Gość: obierzyna Re: malwa..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:52
          typowy zwiazek "kat-ofiara". zatracilas w tym zwiazku szacunek dla siebie
          samej, gdybys go miala nie ciagnelabys tego zwiazku, nawet bardzo kochajac.
          gdzie w tym zwiazku jest miejsce dla ciebie? ja go nie widze. kobiety sie
          szybciej uzalezniaja, dlatego popadlas w nalog, ale wierze, ze tak jak szybko
          popadlas w alkoholizm, tak szybko potrafisz z niego wyjsc. jestes teraz
          zalamana, ale od ciebie zalezy czy chcesz wyjsc z tego stanu, czy go poglebiac.
          sorki, ale nawet my ci tutaj nie pomozemy, jesli sama tego nie bedziesz bardzo
          chciala. najgorsze , co w tej chwili mozesz zrobic to nadal pic i probowac
          wrocic do niego! NIE WOLNO CI TEGO ROBIC!
    • sweetytweety Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za 22.07.04, 09:29
      Zamiast tracic wszystko i zastawic wóde, lepiej stracic wóde i zachowac reszte.
      To nie jest jednak proste. Mój znajomy wyszedl z nalogu po 20 latach... Stracil
      rodzine, prace, dom, zdrowie... Ale od 5 lat buduje wszystko na nowo i znów
      jest pieknie. Nigdy nie jest za pózno... Powodzienia zycze i pozdrawiam
    • Gość: Zawodowiec nie masz gdzie mieszkac a skad masz internet? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:34
      hmm?
      • Gość: obierzyna Re: nie masz gdzie mieszkac a skad masz internet? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:39
        ale jestes tępy. moze pisze z kawiarenki, moze mieszka chwilowo u kolezanki. a
        moze to jest podpucha.
      • sweetytweety Re: nie masz gdzie mieszkac a skad masz internet? 22.07.04, 09:48
        Wiesz Z. - jest takie Forum jak Cosmopolitan, albo Mezczyzna... Tam mozesz sie
        popisac wiedza na temat lodów, orgazmów, swoim pieknym wygladem itd... Ale jak
        dorosli rozmawiaja na powazne tematy to sie nie wpieprzaj. Blagam...
        • Gość: Zawodowiec tylko ze ja chyba jestem starszy od ciebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:51
          ile masz lat? 20? 18?
          Przeciez to kiepsciutka prowokacja ktora nawet nie jest zabawna tylko napsiana
          po to aby sie uzalac
          • Gość: obierzyna Re: tylko ze ja chyba jestem starszy od ciebie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:54
            to przyznaj sie od razu, ze to twoja robota. wszak w tym sie specjalizujesz. a
            jesli nawet prowokacja to co? innym nie wolno a tobie tak? ty jestes chory na
            popularnosc. jesli tylko czyjs watek ma wiecej wpisow niz 10 boli cie to.
            • Gość: Zawodowiec kiedys bede znany na cały swiat zobaczysz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:04
              bede gwiazda oblegana przez kobiety
              • Gość: obierzyna to jest watek malwy wiec sie nie lansuj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:23
                jetses straszny, robisz potworne bledy ortograficzne i to cie dyskwalifikuje na
                starcie. ale pomarzyc zawsze mozesz o slawie.
                • Gość: zawodowiec brad pitt tez robi byki ortograficzne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:26
                  pisownia do bycia gwiazdą ma tyle wspolnego co twlewizor ze swiną
          • sweetytweety Re: tylko ze ja chyba jestem starszy od ciebie 22.07.04, 09:55
            Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

            > ile masz lat? 20? 18?
            > Przeciez to kiepsciutka prowokacja ktora nawet nie jest zabawna tylko
            napsiana
            > po to aby sie uzalac

            Mozesz miec 48 ale umysl masz 10-latka (uwazasz ze tylko w domu mozna miec
            internet? A ja nie mam w domu i co...?)

            Kiepsciutkie prowokacje piszesz tylko TY na tym forum. Dobbry text, poprawnie i
            inteligentnie napisany jest OK, nawet gdyby mial byc prowokacja, bo sie mozna
            dzieki niemu sporo dowiedziec. Zreszta... to nie miejsce zeby o tym pisac.
            Zegnam
            Bez odbioru...
            • Gość: Zawodowiec swety co sie mozna dowiedziec? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:00
              co sie mozna po czyms tak beznadziejnym dowiedziec, masz problemy z
              alkocholizmem? masz w domu taką sytłacje? czy twoj maż jest alkocholikiem? czy
              jestescie ty i on podatni na alkochol? czy nie potraficie nad sobą zapanowac?

              Taki tekst to dla mieczaków

              ps. jasne umiera z zalu i ma straszny dołek psychiczny ale na forum przyszła.

              • sweetytweety Re: swety co sie mozna dowiedziec? 22.07.04, 10:12
                No dobra niech Ci bedzie - odpisze.
                Zycie nie ogranicza sie tylko do mojego Meza, Mamy czy Siostry. Wokól nas zyje
                wiele innych osób i kazdy boryka sie z jakimis problemami. Czasami ma sie
                ochote tym ludziom po prostu pomóc. Temat Alkoholizmu jest bardzo powszedni w
                naszym kraju i jezeli chcesz powiekszac swoje horyzonty myslowe, warto poczytac
                co inni mysla na ten temat i jakie maja spostrzezenia. Alkoholizm jak i inne
                nalogi to nie problem zaniedbanych panów spod budki z piwem. To tez problem
                wyksztalconych, swiatlych ludzi. Nie chcesz - nie czytaj, sa tez prowokacje
                dot. sexu z ciotka czy wujkiem, tylko ich czytanie nic w zycie nie wnosi.
                Zreszta czytaj uwaznie wszystkie posty - napisalam, ze mam znajomego, ktory
                poradzil sobie z nalogiem chociaz nikt nie dawal mu juz szans... Moge wiec
                wypowiadac sie na temat walki z nalogiem, bo bralam w tym czynny udzial.
                Dooobra - nie mam ochoty Cie uswiadamiac. Jezeli Ty nic nie zyskujesz
                dyskutujac z innymi ludzmi, to juz nie moja wina... Jak chcesz pogadac to w
                innym watku, bo tutaj porusza sie bardziej powazne tematy.
                Pa
              • Gość: ula Sam jeste ALKOCHOLIK, ta kobieta IP: *.ivt.RWTH-Aachen.DE 23.07.04, 11:47
                ma problem z alkoholem, wiec jest ALKOHOLICZKA, a nie akoCHoliczka, ty serio
                nie umiesz pisac:-))
    • triss_merigold6 Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za 22.07.04, 09:44
      Użalasz się nad sobą kobieto, straszenie samobójstwem też jest typowe dla
      alkoholików. "Chłód, dystans" - ma chłop szczęście, że udawało mu się tak
      reagować. Lepiej żeby zwierzęta zostały u niego.
      Krótka piłka: idź się leczyć i wytrwaj albo konsekwentnie zapij się na śmierć.
      Aha zapomniałam - masz świetny pretekst przed samą sobą żeby jeszcze więcej
      pić, przecież wyrzucił cię z domu, nie zadbał, nie kocha...
      • Gość: malwa Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za IP: 193.111.166.* 22.07.04, 09:54
        Wiesz, tak się składa, że to ja zajmuję się psami - kupuję i gotuję im jeść,
        chodzę na długie spacery (on najwyżej wyjdzie z nimi na 5 min. - siusiu, kupa i
        do domu), wzywam weterynarza, jak potrzeba, sprzątam jak nabrudzą. Wiem, że nie
        pójdzie z nimi na długi spacer do lasu, jaki miały ze mną codziennie. Często
        zapomni kupić i ugotować mięso i da im puszkę albo kaszankę....Psy to moja
        działka...była.
        • Gość: obierzyna spraw sobie nowego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:56
          łatwiej o psa niz o dziecko. jesli to jest twoim sensem zycia to wiele psow
          czeka na twoja milosc. tylko ze pies nigdy nie zastapi czlowieka.... a dlaczegi
          nie macie dziecka?
        • triss_merigold6 Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za 22.07.04, 09:59
          Tematem nie są psy. Wobec Twojego problemu to kwestia raczej drugorzędna IMHO.
          Piszesz, że facet "nauczył" Cię picia. Bzdura. Mogłaś odmawiać. Oboje jesteście
          alkoholikami? W różnych stadiach zaawansowania?
          • Gość: malwa Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za IP: 193.111.166.* 22.07.04, 10:07
            Wiesz, Triss, komuś kto nie ma takiego problemu, bardzo łatwo jest
            mówić "mogłaś odmawiać". Ja o tym wiem, wiem że wszystko jest moją winą, ale
            TAK SIĘ NIESTETY STAŁO !!! Od razu napisałam, że mam świadomość, że sama sobie
            wszystko zawaliłam. Być może on też jest alkoholikiem, ja tego już teraz nie
            potrafię ocenić. Także przez to, że wpoił we mnie przekonanie, że jak on pije
            to jest ok, a jak ja (bez niego) to alkoholizm. I ja w to uwierzyłam. Dlatego
            nie wiem, czy on jest czy nie jest alkoholikiem. Zresztą jakie to teraz ma
            znaczenie.
            A psy są dla mnie bardzo ważne, nie chcę mieć innych, kocham te właśnie.
            • triss_merigold6 Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za 22.07.04, 10:13
              Wiesz, ja Ci specjalnie nie pomogę bo widzę problem od innej strony (przez
              pryzmat dawnego związku z pijącym facetem) ale jak serio chcesz sensownej
              pomocy czy choćby rozsądniejszego pogadania to skorzystaj z forum uzależnienia,
              tam są linki (w wątkach) do innych forów - specjalistycznych.
              Przypuszczam, że oboje macie problem, może krytyka Twojego picia przez
              mężczyznę to forma zaprzeczania "to ona chla" własnemu nałogowi?
              • sweetytweety Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za 22.07.04, 10:19
                Najprawdopodobniej tak wlasnie jest. Ucisza wlasne sumienie wmawiajac Tobie i
                sobie, ze Ty masz wiekszy problem. Prawda jest taka, ze to on ma wiekszy
                problem, bo nie zdaje sobie sprawy z wlasnej choroby = nie walczy z nia.
                • Gość: malwa Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za IP: 193.111.166.* 22.07.04, 10:33
                  Najdziwniejsze jest to, że teraz, w tym moim okropnym bólu, najbardziej dokucza
                  mi świadomość, że będę musiała powiedzieć o klęsce mojego związku rodzicom i
                  córce. Zwłaszcza rodzice... Oni od lat żyją w słodkiej pewności, że córka ma
                  wspaniały związek, świetne życie, nie mają pojęcia o moim problemie...
                  • Gość: baba Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za IP: *.acn.waw.pl 22.07.04, 10:35

                    To corke dziadkowie wychowuja czy juz dorosla jest ?
                    Dobrze, ze masz kogos bliskiego, na kim mozesz sie oprzec.
                  • Gość: obierzyna a kto wychowuje twoja corke? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:36
                    czy moze jest juz dorosla?
                    • Gość: malwa Re: a kto wychowuje twoja corke? IP: 193.111.166.* 22.07.04, 11:00
                      Córka jest dorosła, ale studiuje i jest na moim utrzymaniu. Rodzice są starzy i
                      schorowani, trudno mi liczyć na oparcie w nich - to ja ich wspieram - i
                      finansowo i psychicznie, dlatego nigdy nie opowiadam im o problemach, zawsze
                      prezentuję uśmiechniętą twarz i "propagandę sukcesu". Z racji wieku i chorób są
                      bardzo wrażliwi i nerwowi, taka wieść to będzie dla nich cios.
                      • Gość: obierzyna no tak..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 11:14
                        a czy nie uwazasz, ze najwyzszy czas zaczac myslec przede wszystkim o sobie?
                        przeciez tobie tez jeszcze cos od zycia sie nalezy. moja matka zawsze mi mowi
                        zebym przede wszystkim dbala o siebie. i staram sie tak robic. dziecko pojdzie
                        w swiat, z mezem bedzie roznie, a ja moge w ktoryms momencie obudzic sie z
                        niczym. domyslam sie tylko, ze jestes w wieku zblizonym do mojego, to nie jest
                        czas na zalamanie i umieranie. zycie jest nam dane tylko jedno. moze jeszcze ci
                        sie ulozy z tym, ktorego tak kochasz, ale tylko pod warunkiem, ze oboje
                        przestaniecie pic i to ty zaczniesz dyktowac, jak macie zyc.
                  • sweetytweety Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za 22.07.04, 10:41
                    Wiem cos o tym - przeszlam rozwod, a moi rodzice mysleli ze jestem z Idealem.
                    Nikt mi nie wierzyl w to co mówilam i wszyscy podejrzewali mnie o chwilowa
                    glupote i jakis romans. Po pewnym czasie im przeszlo i dotarla do nich cala
                    prawda. Jaki masz kontakt z Rodzicami? Moze sa Ci w stanie pomóc?
            • Gość: obierzyna alkoholizm to regularne picie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:34
              nawet wypijanie jednego czy dwoch piw codziennie jest alkoholizmem. oboje
              kwalifikujecie sie do odwyku.
              problem jest w tym, zeby sobi to uswiadomic. mam znajoma , ktora poszla na
              terapie sama nie pijac, ale bedac wspoluzalezniona od meza alkoholika. nic jej
              ta terapia nie dala, bo on sie nie poddal leczeniu, twierdzil ze nie jets
              alkoholikiem i wysmiewal ja caly czas kiedy chodzila na terapie. to samo jest z
              twoim panem. ty masz jeszcze jedfen nalog - TWOJEGO FACETA. musisz wiec
              wyleczyc sie z dwoch nalogow.
          • Gość: obierzyna Droga Triss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:29
            nie bylaby soba, gdybys nie pouczala. wiem doskonale o czym jest ten watek.
            jedna z metod terapii w wielu chorobach sa zwierzęta, konkretnie psy. jesli
            malwa tyle o nich pisze i martwi sie o nie to znaczy , ze sa dla nie bardzo w
            zyciu wazne.
            ja zauwazylam ze ty Triss masz tendencje tu na forum do pouczania i
            wypowiadania sie (nierzadko logicznie) w sposob nie kwestionujacy. wez jednak
            pod uwage, ze jest tutaj pare osob, ktore tez cos wiedza o zyciu. i nie
            chcialabym aby ten watek, tak wazny dla Malwy, przerodzil sie w zwykla pyskowke.
    • Gość: Kasia Re: wyrzucił mnie z domu.nawet trudno mu mieć za IP: 5.1.* / 199.67.140.* 22.07.04, 11:04
      Hej, moja matka była alkoholiczką. od 16 roku życia. zostawiła dzieci, dom
      itd...mając 42 lata zapiłą się na śmierć. Ty też tak chcesz? Ja mam teraz 24
      lata, sama ciężko pracuję, ale nie raz słyszłam ze będę taka jak ona. a ja nie
      piję i nie mam z tym problemów. mam chłopaka, wyjechałam do innego miasta itd.
      Chcesz skończyc jak moja matka? młoda jesteś? ile masz lat?
      Bierz się za siebie kobieto. ja bardzo cierpiałam [przez matkę alkoholiczkę i
      nie pozwól, byś zmarnowała zycie sobie i komus!
      Pozdrawiam
      Kasia
      • Gość: obierzyna gdzie malwo teraz mieszkasz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 11:16
        • Gość: malwa Re: gdzie malwo teraz mieszkasz? IP: 193.111.166.* 22.07.04, 11:35
          Dziękuję Ci obierzyno za mądre słowa wsparcia. Bardzo.
          Dzisiaj jeszcze nocowałam tam, finałowa awantura odbyła się wieczorem, chciałam
          wynosić się od razu, ale oczywiście byłam wypita, więc nie mogłam. Rano zabrał
          mi klucze, ja spakowałam kilka rzeczy i przyjechałam do pracy. Nie wiem gdzie
          pójdę po południu. Mama do wyboru córkę lub rodziców, chyba jednak pójdę do
          córki...
          • Gość: obierzyna Re: gdzie malwo teraz mieszkasz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 12:06
            i pamiętaj - szanuj siebie, a będą cie szanowac mężczyzni. alkohol, jak wiesz,
            wyzwala rozne intstynkty i prowokuje do niemadrych zachowan. jest fajny, ale w
            niewielkich ilosciach. ja czasami wypijam lampke wina do obiadu, zdarza mi sie
            od wielkiego dzwonu wypic z mezem piwo, ale generalnie juz nie potrzebuje
            alkoholu do zycia. uczynil on w moim zyciu wiele zlego, moze dlatego pijesz, bo
            nie cierpialas z powodu alkoholu. on potrafi zniszczyc wszystko, ale niczego
            nie odbuduje.
    • jendza1 Wierzcholek gory lodowej? 22.07.04, 12:16
      Malwo, cos mi tu nie gra.
      Rozumiem, ze jest to Twoj maz od ponad 20 lat, skoro macie dziecko na studiach.
      Rozumiem, ze to jest zarazem ojciec Twego dziecka.
      Jakkolwiek by nie bylo, dom, w ktorym mieszkalas do wczoraj/dzisiaj, jest
      Waszym domem, to znaczy jest takze Twoja wspolwlasnoscia.
      BO jesli jestescie malzenstwem - Wasz majatek jest wspolny, ergo, dom jest w
      jakiejs czesci Twoj.
      Nawet jesli byliscie tylko w konkubinacie, poprzez zasiedzenie masz prawo do
      lokalu (niech mnie poprawi jakis prawnik, jesli sie myle, ale NIE MOZNA OT TAK
      SOBIE WYRZUCIC CZLOWIEKA Z DOMU), zatem zabieranie CI kluczy jest - poza
      wszystkim - wbrew prawu.

      Jak on Cie moze z takiego domu wyrzucic?
      Prawnie - nie moze.
      Gorzej - jesli Ty sie zgadzasz...
      A zgadzasz sie?
      Jesli tak - to dlaczego?
      DLACZEGO DALAS SOBIE WMOWIC, ze to Twoja wina? Dlaczego i uwagi tego typu
      roznych forumowiczow tak pokornie przyjmujesz? Coz oni wiedza?
      Czy wiesz, ze utrzymywanie kogos w poczuciu winy to podstawowa metoda
      manipulacji tym kims?
      Dlaczego, ale tak naprawde: DLACZEGO? - on chce sie Ciebie pozbyc?
      Nie wierze w to, ze chodzi o alkohol.
      Z tego, co piszesz i jak piszesz sadze raczej, ze wrobil CIe w alkohol, zeby
      sie CIebie pozbyc. Innymi slowy - alkohol to pretekst:(.
      Moze sie myle, ale zastanow sie nad tym, jak on sie do Ciebie odnosi, jak Wam
      bylo razem, czy wszystko o nim wiedzialas, dlaczego wreszcie tak czesto
      siegalas po butelke i CZY RZECZYWISCIE jestes alkoholiczka?
      Poza wszystkim, alkoholizm w rodzinie to jeszcze jeden problem to rozwiazania,
      a nie powod, by BEZPRAWNIE wyrzucac kogos za drzwi.

      NIe daj sie, walcz o swoje prawa!
      Najpierw jednak musisz naprawde ZDIAGNOZOWAC SYTUACJE:(!
      O co naprawde mu chodzi?
      Jesli sytuacja jest czysta i rzeczywiscie chodzi o alkohol - mozecie przeciez
      dalej zyc pod jednym dachem, ale podzielic teren...
      NO i jesli rzeczywiscie masz problem z alkoholem - powalcz z tym, szukaj
      wsparcia, nie wiem, poradnia, AA. AL ANON - tu CI nie pomoge, bo sie nie znam...
      Wyobrazam sobie jednak, ze latwo znalezc info, jak walczyc...

      Prosze: odklam swoja sytuacje, albo lepiej: zobacz ja na nowo, na swiezo, z
      boku...
      Skoro CIe wyrzuca, to znaczy, ze nie chce z Toba byc. A dlaczego nie chce?
      Moze po prostu kogos ma, a Twoj problem z alkoholem to pretekst tylko?

      Jesli bedziesz sie tulac po rodzinie/po obcych - obawiam sie, ze walczyc z
      nalogiem bedzie o wiele trudniej...
      NIE DAJ SIE!
      ZAWALCZ JUZ DZIS!
      Co to znaczy: wyrzuca mnie z domu?
      I to, ze sobie 'zasluzylas'?
      NIE DAJ SOBA MANIPULOWAC!

      POzdrawiam i kciuki trzymam!!!
      j.
      • Gość: obierzyna Jendzo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 12:43
        a gdzie jest napisane ze to jej maz? ja odebralam to jako powtorny,
        niezalegalizowany zwiazek, moze sie mysle.
        • jendza1 Obierzyno, 22.07.04, 13:01
          wlasnie dlatego pytalam Malwe, jak to jest z tym zwiazkiem.
          Hm, poza tym, nawet jesli to konkubinat tylko, to znam przypadek sprzed paru
          lat, gdy po smierci konkubiny konkubent (nota bene alkoholik, ktory zreszta
          mial za soba pare lat odsiedzianych za nieplacenie alimentow swemu malzenskiemu
          dziecku)wywalczyl w sadzie prawo do mieszkania w mieszkaniu konkubiny, choc ona
          miala dorosle juz dzieci... MIeszkanie bylo spoldzielcze...

          W glowie mi sie nie miesci, JAK MOZNA WYRZUCIC SWOJEGO PARTNERA Z MIESZKANIA?
          I to jeszcze z powodu problemu alkoholowego? I to jeszcze wpedziwszy go
          najpierw z tego powodu w poczucie winy? I to tak mistrzowsko, ze ten partner w
          to uwierzyl? To nie jest 'WINA', do cholery, to jest PROBLEM!!!
          A kto ma pomoc w rozwiazaniu takiego problemu, jesli nie kochajacy partner?
          Dlatego sie upieram, ze to wierzcholek gory lodowej i ze zapewne ten 'alkohol'
          to dla niego tylko pretekst...

          Jakby nie bylo - Malwa MUSI zawalczyc o siebie.
          Najpierw MUSI miec bezpieczny dach nad glowa i jasna sytuacje.
          TO minimum poczucia bezpieczenstwa.
          PRzeciez w 99 przypadkach na 100 alkohol to ucieczka przed strachem, lekiem...
          Utrata dachu nad glowa wszystkie jej problemy poglebi tylko...

          Dodam, zeby bylo jasne: dach nad glowa to jedno, bycie z nim - to drugie.
          Teraz bym proponowala zalozyc miedzy nimi separacje, ale na jej miejscu nie
          dalabym sie wyrzucic z domu.
          Kto wie, moze warto go opuscic, ale wtedy, gdy ona sama o tym zdecyduje i
          przygotuje sobie teren? A jesli majatek jest wspolny, to... trzeba go
          podzielic...

          Ech, dlugo by mowic...:((
          pzdr
          j.
      • Gość: malwa Re: Wierzcholek gory lodowej? IP: 193.111.166.* 22.07.04, 12:54
        Dzięki za ten obszerny wpis.
        Jesteśmy razem ponad 16 lat, córka jest z mojego byłego małżeństwa, jesteśmy
        konkubinatem. Dom jest prawnie jego, tylko mnie tam zameldował. Nie
        zastanawiałam się nad tym czy od strony prawnej on może czy nie może, ale skoro
        mnie wyrzuca drzwiami, to się nie będę pchała oknem.
        Na pewno masz dużo racji z tym, że daję sobie dużo wmawiać i sobą manipulować.
        Zawsze starałam się ze wszystkich sił być idealną żoną, kochanką, panią domu,
        matką, córką. Kiedy np. nie zdążyłam przygotować obiadu, albo zrobić zakupów,
        albo wpaść do rodziców miałam okropne wyrzuty sumienia. To mnie w końcu
        wpędziło w nieustanny stres, stąd jak sądzę łatwość sięgania po alkohol, tym
        bardziej, że on wprowadził taki styl życia, że alkohol pije się przy każdej
        okazji ( i bez okazji też). To nie tak że on mnie wpędził w alkoholizm, żeby
        się mnie pozbyć, on po prostu nie miał świadomości, że taki tryb życia mnie w
        to wpędzi i że zacznę pić na własną rękę. Przecież on absolutnie nigdy nie
        krytykował mojego picia, kiedy to on częstował, albo kiedy piliśmy w
        towarzystwie.
        Nie sądzę, żeby kogoś miał. Kiedyś by się musiał z nią spotykać, a nie zdarzają
        się takie momenty, że nie wiem gdzie jest, jakieś podejrzane wyjścia. Poza tym
        więcej by o siebie dbał. Więc nie to.
        Może po prostu przestał mnie kochać, może zaczęłam go irytować (tym piciem
        właśnie między innymi). Ale z planów jakie sam ostatnio snuł (wspólny wyjazd,
        plany zmiany umeblowania - dzisiaj miał przelać na moje konto środki na ten
        cel, żebym ja się tym zajęła) nie wynikało, żeby zamierzał zrobić to co zrobił
        wczoraj - to był wybuch emocji raczej, a nie działanie z premedytacją, może po
        prostu moje wczorajsze zachowanie to była taka ostatnia kropla....
        Na pewno nie jest to tak, że to tylko moja wina, ale bez winy też nie jestem....
        Pozdrawiam.
        • jendza1 Malwo? 22.07.04, 13:15
          A jak mu sie te emocje ulaly, to tez byl pod wplywem alkoholu?
          A rozmawialiscie dzisiaj?
          A moze warto, bys sie w miare na spokojnie zastanowila nad ta sytuacja,
          sformulowala w glowie projekt Waszego najblizszego czasu, posadzila go
          do wspolnej rozmowy (warunek podstawowy: oboje na trzezwo)
          i uzyskala jakies status quo?
          Na moj rozum (nie jestem prawnikiem, moze ktos jest i mnie wesprze?) po
          szesnastu latach wspolnego zycia masz prawo do czesci majatku.
          W koncu to szesnascie lat Twojej pracy we wspolnym gospodarstwie!
          Przeciez zarabialas, pralas, sprzatalas, gotowalas, sluzylas lozkiem itd.
          (sorry za dosadnosc). To tez KOSZTUJE!
          Zatem wyrzucenie Cie z domu odpada, bo ktos nie moze wyrzucic Cie z Twojego
          domu ot tak.
          Po prostu.
          Czyli moze warto mu zaproponowac, ze nie wiem, w takim razie nie jestescie
          razem, ale ty mieszkasz w pokoju a (on w pokoju b), kuchnia, lazienka itd. sa
          wspolne, ale dzielicie polki itd, dzielicie sie sprzataniem, rachunkami za dom
          (jesli pracujesz) itd?
          Po prostu SCSLE WYDZIELENIE WASZYCH TERENOW. Na poczatek...
          A potem - rownoczesnie bierzesz sie w garsc i szukasz pomocy?

          SCISKAM!
          j
          • Gość: malwa Re: Malwo? IP: 193.111.166.* 22.07.04, 13:27
            Nie był po wpływem. Gdyby był, to by pewnie nie zwrócił uwagi, że ja jestem,
            zawsze tak jest. Wtedy mu to nie przeszkadza. Nie rozmawialiśmy dzisiaj i nie
            spodziewam się, żeby np. do mnie zadzwonił, a ja nie zrobię tego na pewno.
            Nie wyobrażam sobie, żebym miała mieszkać tam na takiej zasadzie jak napisałaś,
            przynajmniej na razie wydaje mi się, że byłoby to zbyt bolesne.
            Sprawy majątkowe to mnie teraz akurat najmniej obchodzą, zresztą nie jest tak,
            że zostaję bez środków do życia.
            Najgorsze, że właśnie na to dalsze życie nie mam żadnego pomysłu...
            • jendza1 Nie wiem, 22.07.04, 13:32
              czy mam slusznosc, ale zaczynam rozumiec, ze problemem nie jest
              ani fakt, ze stracilas dach nad glowa, ani tez alkohol...
              Problem jest gdzie indziej:(, gdzies na linii Ty - on.
              Ale gdzie?
              Wyglada na to, ze alkohol to skutek, nie przyczyna.
              A gdzie przyczyna?

              Trzymaj sie bardzo!
              j
            • Gość: obierzyna prosze cie, przestan pić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 13:38
              obiecaj to sobie, miej dla siebie szacunek, chociaz tyle zrob dla siebie.
              on cie rozpil, ale on nie sprawi ze przestaniesz, zrob wiec to sama. ale ci
              zazdroszcze zdrowia, ja bym tak nie mogla, po lampce wina wszystko mnie boli,
              watroba, trzustka , woreczek, zołądek, jelita itd. moze jak zachorujesz (czego
              ci jednak nie zycze) bedzie ci latwiej odstawic definitywnie alkohol?
              ja nie lubie kiedy moj maz jest nawet po jednym piwie, jak wyije z nim to piwo,
              to moja reakcja jest bardziej przchylna. to normalne, ze on wczoraj sie
              wkurzyl. tak sie utarlo w naszym spoleczenstwie, ze jak facet wypije to jest
              mniejsze zlo i on, czlowiek tamtej epoki, pewnie tak wlasnie mysli.
        • Gość: obierzyna wy sie wezcie za przemeblowanie zycia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 13:33
          a nie domu. graty moga poczekac, a wam czas umyka na niekorzysc. mysle, ze ten
          wczorajszy wybuch to kumulacja frustracji z takiego sposobu zycia. przeciez nie
          moze byc tak, ze dwoje ludzi spedza z soba tylko czas pijac, chociaz i tak
          bywa, jak u moich sasiadow np. a mimo to zyja zgodnie i nikt nikogo nie wyrzuca.
          ja mysle, ze musicie jednak dojsc do porozumienia w kwestii picia i dalszego
          bycia z soba. ty tego chcesz, ale czy on takze? porozmawiajcie o tym, ale bez
          alkoholu!!!! na trzeźwo. moze zamiast tych mebli zafundujcie sobie wycieczke w
          cieple kraje. no i pomysl o zalgalizowaniu zwiazku. takie sa wlasnie mankamnety
          konkubinatu, jedno w ktoryms momencie zycia laduje na bruku. znam taki typ
          kobiet, jak ty, ja jestem zupelnie inna. staram sie zrozumiec takie kobiety,
          ale jest mi ciezko.
          • Gość: malwa Re: wy sie wezcie za przemeblowanie zycia IP: 193.111.166.* 22.07.04, 14:22
            Na ślub to zawsze raczej on napierał, nie ja, z przyziemnych względów wolałam
            zachować status samotnej matki. Może to faktycznie lekkomyślne z mojej strony.
            Ale poza prawem do majątku, to co by to zmieniło w takiej sytuacji. A ja mam w
            nosie ten dom, jeśli nie będzie w nim nas obojga - razem i szczęśliwych.
            Zresztą on chyba sądzi podobnie, bo stwierdził, że "teraz dom się sprzeda i
            pieniądze podzieli na połowę i więcej nie będziemy musieli się spotkać,
            pozamiatane".
            Czuję się tak jakbym doszła do skraju jakiejś przepaści i zupełnie nie wiadomo
            gdzie i jak dalej iść. Sorry za banalne porównanie, ale to właśnie tak jest.
            • Gość: obierzyna Re: wy sie wezcie za przemeblowanie zycia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 14:34
              a jak jeszcze dluzej poglowkuje to stwierdzi, ze tobie sie nie bedzie nalezala
              polowa za dom. nie jestes materialistka, to dobrze dla niego, ale nie jest
              dobre dla ciebie. zycie to nie tylko uczucie, ale takze sprawy przyziemne.
              chcesz wyladowac na bruku na starosc? to jest najprostsza droga. a co z corka?
              jej tez trzeba pomoc. roznie jest w zyciu i to kazdego czlowieka. nie tylko ty
              dochodzisz do krawedzi przepasci, kazdy ma takie momenty. kwestia tylko, jak
              sobie poradzic, zeby nie zleciec w dol. tak naprawde to jestemy samotni w
              sytuacjach, kiedy potrzebujemy pomocy. coz z tego, ze czytasz nasze rady, kiedy
              i tak sama bedziesz musiala podjac walke o dalszy byt, bo nie przyjmuje do
              wiadomosci, ze będzie inaczej, prawda?
    • Gość: obierzyna Malwo, co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.04, 11:53
      jestes tu?
      • Gość: malwa Re: Malwo, co dalej? IP: 193.111.166.* 23.07.04, 12:35
        Jestem. Nic. Nocowałam u przyjaciółki w końcu. Dzwonił do mojej córki i pytał
        gdzie jestem i co zamierzam. Powiedziała mu, gdzie jestem, tam też dzwonił, ale
        ja poprosiłam przyjaciółkę, żeby powiedziała, że akurat się kąpię. Nie prosił
        mnie do telefonu, nie chciał żebym oddzwoniła, nie zadzwonił potem.
        Przyjaciółka wyjeżdża dziś na kilka dni i zostawiła mi klucze. Nie wiem czy on
        jeszcze zadzwoni. Podobno wczoraj do córki powiedział "zabrałem jej klucze, ale
        przecież nie zamknę się przed nią, to także jej dom". Nie wiem co to miało
        znaczyć.
        • wcalenietakimaly Re: Malwo, co dalej? 23.07.04, 20:34
          Malwo
          Moze jestem draniem ale napisz mi na priva czy to prawda co piszesz czy tylko
          dobrze sie bawisz.
          • Gość: obierzyna no i co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 10:36
            odpisala ci? bo ja mam wrazenie, ze to dobrze spreparowana podpucha.
            jesli ci nic nie napisala to znaczy , ze to sciema. wypada tylko pogratulowac
            fantazji. ale tym razem to nie Zawodowiec.
            • canis_canis Re: no i co? 26.07.04, 10:53
              Dlaczego uważasz, że to podpucha? Tzn. teoretycznie każdy list na forum może
              być poduchą czy prowokacją, ale dlaczego wątpliwości akurat w tym konkretnym
              przypadku?
              • Gość: obierzyna Re: no i co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 11:14
                bardzo sie przejelam historia malwy, co rzadko mi sie na forum zdarza.
                zdziwilo mnie po jakims czasie male zaanagazowanie Malwy w dyskusje w jej
                watku, nie widzialam tez jej w innych watkach, ale to akurat mozna zrozumiec.
                kiedy ktos zaklada watek i ma autentyczny problem to chyba robi to w jakims
                celu, czyli albo chce sie wygadac, albo szuka porady. w piatek odezwala sie
                tylko raz i to na moja zaczepke. ja juz mam chyba fobie na tym forum, a to
                wszystko wina Zawodowca, ktory nawet mnie podrabia.
                • Gość: klere Re: no i co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 11:30
                  1. może nie ma dostepu do netu
                  2. może jest tak napita, że nie kontaktuje
                  3. nie zawsze trzeba odpowiadać na każdy post, dajcie spokój
                • Gość: malwa Re: Witam, wszystkim, którzy odebrali IP: 193.111.166.* 27.07.04, 11:19
                  mój wpis jako podpuchę i prowokację gratuluję (i zazdroszczę) nieznajomości
                  ciemnych, tragicznych i dramatycznych stron życia. Nie wiem, co w mojej
                  historii było takiego, że sądziliście, że opisując ją "dobrze się bawię".
                  Nie pisałam więcej bo nikt już nie odpowiadał, więc uznałam, że co będę dalej
                  podciągać swój - najwyraźniej już nieinteresujący nikogo - wątek. W weekend nie
                  mam dostępu do netu, poza tym byłam zajęta negocjacjami nt. co będzie dalej z
                  moim/naszym życiem.
                  I tyle.
                  W sumie wiadomo przecież że forum to głównie miejsce dobrej zabawy w
                  pseudodyskusje i przerzucanie się zgrabnymi (lub nie) zdankami, a nie miejsce
                  na prawdziwe historie. Tak czy owak dzięki tym, co napisali kilka mądrych i
                  pocieszających słów.
                  • Gość: klere Re: Witam, wszystkim, którzy odebrali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 11:23
                    malwa: mylisz się z tym, ze forum jest jakie jest. Ja też wiele rzeczy mądrych
                    tu znalazłam.

                    I powodzenia wiesz z czym! dasz radę!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka