Dodaj do ulubionych

26 lat i singielka

07.04.13, 22:44
Czy 26 lat na karku to dużo? Wiem, że trudno to ocenić i zazwyczaj zależy to od punktu siedzenia. Jestem sama, co chwilę dostaję zaproszenia na śluby, co sprawia mi sporo trudności, bo nie lubię na nie chodzić, bo jestem sama. Byłam w dwóch poważnych związkach (1 trwał 5 lat, 2 rok), ale teraz znowu jestem sama. Z jednej strony jest mi dobrze, bo lubię moją niezależność i nie chcę się wiązać na siłę, ale z drugiej strony jest mi trochę przykro, że nie trafiłam jeszcze na tego odpowiedniego.
Pocieszające jest to, że mam stałą pracę, mieszkanie, wspaniałych przyjaciół, kochaną rodzinę, ale jednak czegoś (ważnego) brakuje..
Chyba potrzebowałam się wygadać.
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 22:49
      Mało. Trudno mówić o singlostwie nawet. Ot, młoda panna, która jeszcze nie związała się z nikim a nie żadna singielka.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 22:58
        > Mało. Trudno mówić o singlostwie nawet. Ot, młoda panna, która jeszcze nie
        > związała się z nikim a nie żadna singielka.

        Przede wszystkim mówiąc o singlach na ogół mamy na myśli życie w pojedynkę z wyboru.
        • berta-death Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 23:03
          Niby tak, ale ja miałam na myśli to, że do pewnego wieku mówienie o sobie, że jest się singlem albo w związku, brzmi dość paradnie. Trudno gimnazjalistkę bądź licealistkę nazwać singielką albo partnerką czy narzeczoną. To samo można powiedzieć w zasadzie o studentkach, zwłaszcza pierwszych lat. Ja ten wiek rozciągnęłam także na 26-latki. W końcu współczesny styl życia nieco się zmienił i ludzie w taką prawdziwą dorosłość wchodzą nieco później.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 23:14
            > Ja ten wiek rozciągnęłam także na 26-latki. W końcu współczesny styl życia nieco się zmienił i
            > ludzie w taką prawdziwą dorosłość wchodzą nieco później.

            To prawda. W dzisiejszych czasach ludzie w tym wieku bardzo często dopiero zaczynają się usamodzielniać. Z drugiej strony Autorka pisała coś o pracy i własnym mieszkaniu, można więc chyba uznać ją za dorosłą, przeto zdolną do bycia singlem. :)
        • aka667 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 19:06
          krytyk-systemu-edukacji napisał:

          > > Mało. Trudno mówić o singlostwie nawet. Ot, młoda panna, która jeszcze ni
          > e
          > > związała się z nikim a nie żadna singielka.
          >
          > Przede wszystkim mówiąc o singlach na ogół mamy na myśli życie w pojedynkę z
          > wyboru
          .

          co to znaczy z wyboru? Czy jeśli taki singiel spotka swój ideał to go oleje w imię swojego singlostwa? Czy może wybierają nie być z byle kim tylko dlatego że wypada? Jeśli to drugie to każdy singiel to żaden singiel, tylko osoba która jeszcze się z nikim nie związała
    • krytyk-systemu-edukacji Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 22:54
      > Czy 26 lat na karku to dużo?

      Statystycznie biorąc masz prawie jedną trzecią życia za sobą. :)

      > Chyba potrzebowałam się wygadać.

      Na to wygląda…
      • ciasteczkowy_diabelek Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 23:03
        hehe dzięki za link :)

        co do singlostwa, to poniekąd jestem z wyboru sama, bo nie chcę wiązać się z kimś na siłę, aż tak mnie to bycie samą nie dołuje. jednak zdarzają się momenty, że miło byłoby z kimś być.

        • krytyk-systemu-edukacji Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 23:20
          > jednak zdarzają się momenty, że miło byłoby z kimś być.

          To się zdarza. Ja, dla przykładu, parzę sobie wówczas herbatę. :) Podobnież także koty działają przeciwdepresyjnie, być może dlatego singielki często trzymają te sympatyczne zwierzątka.

          PS Właśnie, słodzicie, użytkowniczki? Bo ja się odzwyczajam.
        • grassant Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:16
          wejdź w luźny związek. :) momenty masz załatwione.
    • mm969696 Re: 26 lat i singielka 07.04.13, 23:54
      szczerze mówiąc jełśi w tym wieku nie spotkałaś jeszcze miłości swego życia to teraz będzie ci już coraz trudniej. nie ma się co oszukiwać. Kończysz studia, zaczynasz robotę i gdzie masz poznawać tych nowych ludzi?
      • marguy Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 02:37
        mm969696 napisała:

        > szczerze mówiąc jełśi w tym wieku nie spotkałaś jeszcze miłości swego życia to
        > teraz będzie ci już coraz trudniej. nie ma się co oszukiwać. Kończysz studia, z
        > aczynasz robotę i gdzie masz poznawać tych nowych ludzi?


        Ty tak serio?
        Jesli tak, to malo wiesz o doroslym zyciu.

        Luszi mozna poznac wszedzie i o kazdej porze.
        Znam malzenstwo, ktore poznalo sie dzieki kolizji wozkow na zakupach. Inni poznali sie chodzac po gorach. Jeszcze inni grajac w brydza. O ksiegarniach, klubach, kawiarniach i innych nawet nie wspominam, bo przeciez wedlug ciebie nie istnieja.
        Ludzie chodza na wystawy, wyjezdza na wakacje, biegaja, jezdza na rowerach itd.

        Co za zasciankowy sposob myslenia! Zapolska w grobie sie przewrocilaby czytajac to forum.

        Drugiego meza poznalam grajac w noge, pierwszego w siatkowke.

        Do autorki watku: masz dobra prace, wlasne mieszkanie wiec korzystaj i nie przejmuj sie tym, ze masz dopiero 26 lat. I nie rob glupot w rodzaju: biore byle kogo, bo co ludzie powiedza.
        Masz jedno zycie wiec nie psuj go wchodzeniem w nieciekawe uklady.
      • soulshuntr Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:06
        a o potedze internetu osoba zapomniala?
      • lolcia-olcia Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:38
        w wieku 26 lat zycie się nie kończy, nie wmawiajcie kobiecie, że czeka ją samotne życie singielki i tuzin kotów
      • avital84 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 23:25
        Ja jak z mojego nicka wynika mam więcej lat i pierwsze związki zawarłam po 25 roku życia po studiach. Dopiero wtedy moje życie uczuciowo związkowe nabrało barw. I okazji i zbiegów okoliczności i chęci po obu stromach było 10 razy więcej niż wcześniej, a mężczyzn można poznać wszędzie.
    • facettt czy moznaby w koncu przestac z tymi zwiazkami. ? 08.04.13, 00:12
      napisz , ze jestes BANALNA i pragniesz tego, co wszystkie
      - a nie "niebanalna".
      - to wybaczymy.
      • senseiek Re: czy moznaby w koncu przestac z tymi zwiazkami 08.04.13, 02:48
        facettt napisał:

        > napisz , ze jestes BANALNA i pragniesz tego, co wszystkie
        > - a nie "niebanalna".
        > - to wybaczymy.

        Wlasnie! Kazda pisze "jestem inna niz dziewczyny ktore znasz"..
        To wlasnie ta co by napisala "jestem taka jak inne" bylaby ta inna... ;)
        • facettt no dobrze, znany kobieciarz - Kalibabka 08.04.13, 14:54
          senseiek napisał:
          > Wlasnie! Kazda pisze "jestem inna niz dziewczyny ktore znasz"..
          > To wlasnie ta co by napisala "jestem taka jak inne" bylaby ta inna... ;)

          no dobrze, znany kobieciarz - Kalibabka - mowil, ze kazda jest niebanalna.
          a jak nie jest - to nalezy jej to wmowic :)
    • gnomowladny Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 00:18
      A jak dajesz sobie radę z brakiem seksu?
      • sheep2 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 01:13
        ja myślę, że to już koniec, a właściwie nawet KONIEC!
    • triss_merigold6 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 08:42
      A jesteś niebanalna? Jak nie, to masz jeszcze szansę.
    • trollik.morski Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 08:46
      Nie przejmuj się, do wszystkiego można przywyknąć.
      Jednak nie trać nadziei na zmianę ...
    • grassant Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:13
      26 lat - przekroczyłaś granicę normalnej atrakcyjności matrymonialnej. Jeżeli nie masz/nie nabędziesz super atutów, lub nie trafi się jakiś desperat, jesteś na prostej ścieżce do życiowego singlostwa.
      • coffei.na Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:30


        > 26 lat - przekroczyłaś granicę normalnej atrakcyjności matrymonialnej. Jeżeli n
        > ie masz/nie nabędziesz super atutów, lub nie trafi się jakiś desperat, jesteś n
        > a prostej ścieżce do życiowego singlostwa.

        plis!weź jej nie dołuj!
        Kochana właśnie wtedy rozstałam się po 6 latach związku i to były najlepsze czasy moich szaleństw...które nie zakończyły się do dziś...a mam już 30 lat :)
        więc nie bierz do serca tych w/w wypocin bo to dla żartu było :)
        szalej na legalu pókiś wolna dziewczę :P
      • gree.nka Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:35
        grassant napisał:

        > 26 lat - przekroczyłaś granicę normalnej atrakcyjności matrymonialnej. Jeżeli n
        > ie masz/nie nabędziesz super atutów, lub nie trafi się jakiś desperat, jesteś n
        > a prostej ścieżce do życiowego singlostwa.

        takie stwierdzenia są zawsze optymistyczne ,
        dobrze, że to nie ja pytałam
        • grassant Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:47
          Uważam, że odpowiedzi/rady powinny być realne, a nie pełne optymizmu z obłoków :)
          • triss_merigold6 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:48
            Do 30-tki ma czas, po 35. roku życia będzie ciężko.;)
            • grassant Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:51
              To nie tyle jest sprawa wieku, a czynników, które wymuszają singlostwo :)
          • gree.nka Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 09:55
            grassant napisał:

            > Uważam, że odpowiedzi/rady powinny być realne, a nie pełne optymizmu z obłoków
            > :)

            uwierz mi na słowo, ale w tej materii optymizm jest wskazany :)
            • grassant Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:13
              Już wierzę! :))
      • mila2712 A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:43
        grassant napisał:

        > 26 lat - przekroczyłaś granicę normalnej atrakcyjności matrymonialnej. Jeżeli n
        > ie masz/nie nabędziesz super atutów, lub nie trafi się jakiś desperat, jesteś n
        > a prostej ścieżce do życiowego singlostwa.

        No co Ty nie powiesz ?
        a kiedy to mężczyzna przekracza granicę normalnej atrakcyjności ?

        • grassant Re: A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:49
          Granica ta jest niezwykle płynna i zależy od wielu czynników. W wielu przypadkach nie istnieje:))
          • mila2712 Re: A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:51
            grassant napisał:

            > Granica ta jest niezwykle płynna i zależy od wielu czynników.

            Zastrzel mnie ..... ? ;)

            W wielu przypadkach nie istnieje:))

            u mężczyzny nie istnieje ?

            • grassant Re: A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:56
              > > Granica ta jest niezwykle płynna i zależy od wielu czynników.
              > Zastrzel mnie ..... ? ;)
              A niby czemu? :))
              >
              > W wielu przypadkach nie istnieje:))
              > u mężczyzny nie istnieje ?
              w gruncie rzeczy nie, ale można przyjąć, powiedzmy 38 lat:))
              • mila2712 Zart jakiś ? 08.04.13, 10:00
                grassant napisał:

                > > > Granica ta jest niezwykle płynna i zależy od wielu czynników.
                > > Zastrzel mnie ..... ? ;)
                > A niby czemu? :))

                Zastrzel mnie odpowiedzią ( oj to znaczy czynnikami :p )

                > > W wielu przypadkach nie istnieje:))
                > > u mężczyzny nie istnieje ?
                > w gruncie rzeczy nie, ale można przyjąć, powiedzmy 38 lat:))
                Dowcip roku
                38, 40, 50 i wyżej - też są atrakcyjni

                PS to ciekawe ile Ty masz lat ?
                ( ach tak na pewno około 30 - 35 )
                • grassant Re: Zart jakiś ? 08.04.13, 10:13
                  > 38, 40, 50 i wyżej - też są atrakcyjni

                  Są, a raczej bywają. Pytanie dla kogo? Dla kobiety pragnącej i mogącej mieć dzieci? Czynniki są powszechnie znane:)
                  >
                  > PS to ciekawe ile Ty masz lat ?
                  > ( ach tak na pewno około 30 - 35 )
                  Coś koło tego, ciekawe ile Ty? :)))
                  • mila2712 Re: Zart jakiś ? 08.04.13, 10:16
                    grassant napisał:

                    > > 38, 40, 50 i wyżej - też są atrakcyjni
                    >
                    > Są, a raczej bywają.

                    Bywają a jak ....

                    Pytanie dla kogo?

                    Dla kobiet......

                    Dla kobiety pragnącej i mogącej mieć dzieci?

                    Dlaczego tylko dla takich ?

                    Czynniki są powszechnie znane:)

                    To mnie powaliłeś....;)

                    > > PS to ciekawe ile Ty masz lat ?
                    > > ( ach tak na pewno około 30 - 35 )

                    > Coś koło tego, ciekawe ile Ty? :)))

                    Coś koło tego :D
        • coffei.na Re: A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:51

          > No co Ty nie powiesz ?
          > a kiedy to mężczyzna przekracza granicę normalnej atrakcyjności ?
          >
          Mili najgorsze jest to,że facet nawet do 48 r.ż może być atrakcyjny...o ile oczywiście dba o siebie a mięsień piwny ma w granicach normy a nie na kolanach..:/
          Dlatego najlepszym kandydatem na męża jest archeolog :P
          • mila2712 Re: A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:54
            coffei.na napisała:

            >
            > > No co Ty nie powiesz ?
            > > a kiedy to mężczyzna przekracza granicę normalnej atrakcyjności ?
            > >
            > Mili najgorsze jest to,że facet nawet do 48 r.ż może być atrakcyjny...o ile ocz
            > ywiście dba o siebie a mięsień piwny ma w granicach normy a nie na kolanach..:/
            > Dlatego najlepszym kandydatem na męża jest archeolog :P

            Dlaczego najgorsze ?
            dla mnie nie ma granicy wiekowej.....
            • coffei.na Re: A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:56

              > Dlaczego najgorsze ?
              > dla mnie nie ma granicy wiekowej.....

              chodzi mi o kobiety..u nas jest z tym gorzej..w sensie musimy bardziej się starać a i tak bezczelnie wyjdą nam kurze łapki :P
        • soulshuntr Re: A to dowcip miesiąca :p 08.04.13, 09:55
          > a kiedy to mężczyzna przekracza granicę normalnej atrakcyjności ?
          Mezczyzna przekracza granice normalnej atrakcyjnosci kiedy jest w grobie.
          • mila2712 O Pan Przekorny ... 08.04.13, 09:56
            soulshuntr napisał(a):

            > > a kiedy to mężczyzna przekracza granicę normalnej atrakcyjności ?
            > Mezczyzna przekracza granice normalnej atrakcyjnosci kiedy jest w grobie.

            Doprawdy porawiłeś mi humor .....
            90 letni dziadek też ?
            • soulshuntr Re: O Pan Przekorny ... 08.04.13, 09:57
              No np taki Ś.P. Łapicki ile mial lat kiedy sie zenil?
              • mila2712 Re: O Pan Przekorny ... 08.04.13, 10:01
                soulshuntr napisał(a):

                > No np taki Ś.P. Łapicki ile mial lat kiedy sie zenil?

                proszę przekorny jak nic
                to SUPER wyjątkowa sytuacja
                • soulshuntr Re: O Pan Przekorny ... 08.04.13, 10:05
                  Psze Pani, takich "wyjatkowych" sytuacji sa na peczki! Ich wyjatkowosc zalezy w 99% od zawartosci 0 przed przecinkiem na koncie "Pana Młodego"
                  • mila2712 Re: O Pan Przekorny ... 08.04.13, 10:10
                    soulshuntr napisał(a):

                    > Psze Pani, takich "wyjatkowych" sytuacji sa na peczki! Ich wyjatkowosc zalezy w
                    > 99% od zawartosci 0 przed przecinkiem na koncie "Pana Młodego"

                    Tak ale bez przesady z tymi pęczkami
                    I to jest wyjątkowo obrzydliwe
                    • soulshuntr Re: O Pan Przekorny ... 08.04.13, 10:14
                      mila Pani, nie dykutujemy tutaj o pieknie, tylko o faktach. Te ostatnie nie zawsze sa piekne i dlatego sa faktami.
      • stasi1 chyba coś w tym jest 27.04.13, 08:07
        Ja jak byłem młody to ktoś stwierdził że jak do 28 lat się nie ożenie to już tego nigdy nie zrobię. Bo dziewczyny(kobiety) już mi się nie będą podobały. Więc to coś jest z tymi 26 latami u kobiety
    • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:00
      Ja w wieku 26 lat poznałam swojego Narzeczonego. W tym roku kończę 29 lat i nie chcę jeszcze wychodzić za mąż. On jest o 3 lata młodszy i gdyby to tylko od niego zależało to już bylibyśmy po ślubie. Od liceum zapierałam się, że ślub dopiero po 30stce, teraz jak ta mityczna granica się zbliża to nie miałabym nic przeciwko braniu ślubu w wieku 33 lat;) Nie obchodzi mnie co o tym myślą inni ludzie, życie jest jedno i strasznie łatwo je sobie spieprzyć, tym bardziej jak jest się kobietą. To one zawsze zostają z dziećmi i kupą rachunków do zapłacenia a pan ex mąż w mega optymistycznej wersji rzuci z wielką łaską parę stówek raz w miesiącu. Choć pewnie gdybym miała dzieci i przechodziła rozwód walczyłabym o nie jak lwica. Można też być żoną, która ma 'n' dzieci i jeszcze jedno dziecko do ogarnięcia czyli męża. Można być bardzo samotną w związku/małżeństwie, można być nawet i poniżaną i bardzo źle traktowaną.

      Wiem z własnego doświadczenia, że związek, w którym jest miłość, ciepło, intymność i wzajemne wsparcie, zaufanie i co najmniej 'w porządku seks' to coś, czego nie da się niczym innym zastąpić. Z drugiej strony bardzo polecam wnikliwą lekturę forów 'Rozwód... i co dalej' oraz 'Życie rodzinne' co bardzo dobrze robi na rozterki zawarte w Twoim starterze, przynajmniej jak dla mnie;)
      • gree.nka Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:03
        nie rozumiem tego zapierania się przed ślubem, skoro już jest narzeczony, zapewne razem mieszkacie i takie tam wszystko razem .
        to takie głupot ględzenie :)
        • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:33
          No niestety, wiem, że z TYM Narzeczonym, moje życie się bardzo zmieni po ślubie, zero koncertów czy wyjść do klubów, bo pierwsze to bezsensowne marnowanie pieniędzy a drugie dobre dla studenciaków no i też marnowanie pieniędzy. A ja kocham muzykę, uwielbiam tańczyć i mało mnie obchodzi czy ktoś myśli, że to odpowiednie czy nie.

          Druga sprawa: Narzeczonego rodzice prowadzą gospodarstwo rolne - hodują warzywa. On zarabia bardzo dobrze, ale ubiera się na bazarze, kupuje najtańsze jedzenie a każdą nadwyżkę ładuje w gospodarkę, O tym, że najchętniej by tam zamieszkał z rodzicami wspominać chyba nie muszę... Wiem, że jeśli ja będę chciała nieco wyższego poziomu życia to będę musiała sobie na sama zarobić bo on będzie bardzo dużo pracował (z resztą tak samo jak teraz) a swoje pieniądze lokował w warzywach i to najczęściej bezzwrotnie...

          Wakacje zagranicą to wg niego rozrywka dla nowobogackich burżujów. Ja przez ostatnich parę lat byłam w średniej sytuacji materialnej, tzn utrzymywałam się sama, ale o częstych koncertach, wyjazdach i wakacjach choćby w Polsce w górach czy nad morzem mogłam pomarzyć. Za tydzień zaczynam nową, nieźle płatną pracę i te wszystkie rzeczy, o których marzyłam będę miała w zasięgu ręki. Chcę z nich ''pokorzystać' zanim się udupię małżeństwem, o ile w ogóle to zrobię.

          To tak pokrótce...

          Z drugiej strony On ma mnóstwo zalet i choć skąpym ( ;) ) będzie bardzo dobrym mężem i ojcem.
          • triss_merigold6 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:43
            Super perspektywa, jesteś pewna, że chcesz się władować w taki kanał?!
            • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:55
              No oczywiście, że nie jestem... Mam coraz więcej wątpliwości, dlatego odkładam rozmowy o ślubie. Z drugiej strony wiem, że mogę nie znaleźć kogoś z kim będę miała tak podobne przeżycia i z kim będę się tak dobrze rozumiała.

              Generalnie mój dylemat wygląda teraz tak: z jednej strony życie w mieście ok 100 tysięcy, gdzie musiałabym ostro pracować zawodowo, ogarniać chatę i dzieciaki. Jakby mi się noga powinęła zawodowo to mogłabym zapomnieć o jakichkolwiek przyjemnościach w życiu. Jak będę miała absorbującą pracę i życie rodzinne to w sumie nie będę miała na przyjemności też i czasu...

              Z drugiej strony mam do wyboru chocholi taniec przeróżnej maści odpadów atomowych albo facetów, którzy mnie nie kręcą, albo kręcą i źle traktują, albo są fajnymi i wiernymi towarzyszami zabaw i hulanek ale nie nadają się na mężów i ojców:/

              No ewentualnie zostaje jeszcze służenie za materac jakiemuś fascynującemu żonkosiowi...
              • six_a Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:32
                o madko, 26 lat i już wybór opcji jak z czarnej trumny? pozazdrościć.
                a kto finansuje teraz te koncerty i tańce? :D
                • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:38
                  Nie przeczytałaś tego co napisałam. Po pierwsze to kończę za parę miesięcy 29 lat a po drugie sama sobie finansuję koncerty i tańce, gdybyś przeczytała posty to byś wiedziała, że Narzeczony sam sobie wszystkiego żałuje nie wspominając o kupowaniu czegokolwiek komukolwiek (oprócz swoich rodziców rzecz jasna).
                  • six_a Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:43
                    no sorry, czytam co trzecio linijkie, może akurat nie trafiłam:)
                    poza tym z tym od gospodarki chyba nie jesteś od wczoraj, to w sumie wiek 26 czy 29 nie ma znaczenia.
                    a ten, czyli chodzicie osobno na te imprezy? znaczy ty chodzisz, on siedzi i sobie żałuje?
                    • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:52
                      > a ten, czyli chodzicie osobno na te imprezy? znaczy ty chodzisz, on siedzi i so
                      > bie żałuje?

                      Kiedyś chodziliśmy razem, ale jak na bardziej poważnie zaczęły się rozmowy o ewentualnej przeprowadzce w jego strony to zaczął naciskać i stawiać mnie wiele razy w sytuacji 'wybieraj: ja albo Twoi/znajomi/koncert, kiedyś z kumplem odstawił chamówę przy moich znajomych, moja koleżanka poczuła się bardzo urażona (słusznie) i od tamtej pory nie wychodzimy razem, mimo, że wiele razy go 'wyciągałam'.
          • gree.nka Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:04
            jesteś głupią niunią
            te jego warzywa to biznes, ale ty tego nie zrozumiesz bo jesteś nastawiona na branie.
            chłop się narobi jak osioł co gorsze pewnie jeszcze to lubi :)
            • simply_z Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:08
              warzywa i biznes ,w Polsce? hahaha
            • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:30
              > jesteś głupią niunią

              Za to przynajmniej stosunkowo młodą, ty jesteś starą głupią niunią :)

              > te jego warzywa to biznes, ale ty tego nie zrozumiesz bo jesteś nastawiona na b
              > ranie.

              Taki z tego biznes jak z koziej d... trąba, zainwestowane pieniądze czasem się zwrócą a czasem trzeba ziemię z warzywami zaorać.
              • lolcia-olcia Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 13:57
                jak dobrze zadziałasz to masz niezłą kasę, ale to trzeba z głową działać, tak da się w polsce dorobić na rolnictwie
                • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 13:59
                  Da się o ile się chce w tym akurat działać.
          • simply_z Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:07
            >
            > Druga sprawa: Narzeczonego rodzice prowadzą gospodarstwo rolne - hodują warzywa
            > . On zarabia bardzo dobrze, ale ubiera się na bazarze, kupuje najtańsze jedzeni
            > e a każdą nadwyżkę ładuje w gospodarkę, O tym, że najchętniej by tam zamieszkał
            > z rodzicami wspominać chyba nie muszę... Wiem, że jeśli ja będę chciała nieco
            > wyższego poziomu życia to będę musiała sobie na sama zarobić bo on będzie bardz
            > o dużo pracował (z resztą tak samo jak teraz) a swoje pieniądze lokował w warzy
            > wach i to najczęściej bezzwrotnie...
            >
            > Wakacje zagranicą to wg niego rozrywka dla nowobogackich burżujów. Ja przez ost
            brzmi jak jakis absztyfikant z glebokich lat 70-tych ,pogielo cie wiazac sie z kims takim???
            • triss_merigold6 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:14
              "Daleko od szosy" czy coś w tym guście.
              Dziewczyna powinna spróbować się wyrwać z tej pipidówki w której mieszka
              • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:26
                Ja teraz mieszkam w mieście 200 tysięcznym, dojeżdżam do pracy niecałe 40 km i tutaj planuję przynajmniej na jakiś czas się przeprowadzić.
            • gree.nka Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:19
              raczej wymyśliła, że skubnie faceta na kasę.
              i ten przykład potwierdza moją tezę, którą kora nazwała głupotą
              • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:32
                > raczej wymyśliła, że skubnie faceta na kasę.

                Te 100 lat temu jak byłaś młoda, baba wychodziła za mąż, miała rodzić dzieci i trzymać gębę na kłódkę, nie dziwię się, że jakiekolwiek wymagania w stosunku do faceta uznajesz za niuniostwo.

                Tak z innej beczki to nie dziwię się, że jesteś po rozwodzie.
            • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:33
              Przecież to wszystko o czym piszę wychodziło powoli, jedna rzecz za drugą, miesiącami, no proszę Cię...
    • lolcia-olcia Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:19
      ciesz się ze swojej niezależności , 26 lat to nie tak dużo masz jeszcze czas na znalezienie męża i urodzenie dziecków
    • kora3 Jestes w komfortowej sytuacji Diabełku :) 08.04.13, 10:35
      Niezależna, pracująca - życ nie umierać.

      Sama piszesz, że Ci fajnie, więc nie staraj się mieniać tego na siłę - mam na mysli branie co podleci. Idiotycznymi uwagami forumowej loży szydercow się nie przejmuj - tak sobie pitolą niektorzy.
    • alpepe Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 10:39
      robisz błąd unikając wesel. Fajną osobę można poznać wszędzie. Na weselu też.
      • ciasteczkowy_diabelek Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 11:57
        Bardzo dziękuję wszystkim za opinie i rady :) Trochę mnie podbudowaliście. Może faktycznie, to jeszcze nie jest koniec świata ;)

        Pozdrawiam :)
        • paco_lopez Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:25
          pewnie, ze nie koniec świata. ja w twoim wieku też byłem singlem bez widoków na suprwzionzek. a po dwóch latach już w takim byłem. to się jakoś samo ułożyło. Nie ucz sie od organzy tylko, bo te plany na życie jak w madrycie to złuda jest. kac tylko sie powiększa po każdej imprezie.
          • six_a Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:34
            >bo te plany na życie jak w madrycie to złuda jest.
            no już chyba lepiej bujać w obłokach do końca życia niż se naraić jakiegoś skąpca z gospodarką? brrrr;)
            • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:40
              Jezu, ludzie, czy dla was pójście na koncert czy potańczyć raz/dwa razy w miesiącu jak się jest po ślubie to jest naprawdę bujanie w obłokach?!
              • jeriomina Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:42
                Nie jest. Nie wychodź za niego, będziesz nieszczęśliwa.
              • coffei.na Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:43

                > Jezu, ludzie, czy dla was pójście na koncert czy potańczyć raz/dwa razy w miesi
                > ącu jak się jest po ślubie to jest naprawdę bujanie w obłokach?!

                oczywiście!moja droga!cóż to za bezeceństwa :)
                będziemy się obie smażyły w piekle :) ten plus,że może co nieco się wytopi :P
              • six_a Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:44
                ale ja Cie wspieram, kochana, mnie nie pytaj. nie wychodź za tego pana, bo potańczyć se będziesz mogła w burakach co najwyżej:)
              • paco_lopez Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 13:20
                dla mnie nie nie jest, ale ja żadnego rolnika za jaja nie trzymam ,a ty stwierdziłaś, że ślub to koniec
                • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 13:58
                  > dla mnie nie nie jest, ale ja żadnego rolnika za jaja nie trzymam ,a ty stwierd
                  > ziłaś, że ślub to koniec

                  Ja też żadnego rolnika za jaja nie trzymam, jego rodzice są rolnikami a on ma normalną pracę. Jeśli narzeczeństwo to trzymanie kogoś za jaj to jestem ciekawa jak określiłbyś małżeństwo :D
                  • paco_lopez Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 14:04
                    to zależy kto z kim jest...
                    • organza26 Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 14:05
                      Aha, no to mi podosrywałeś, mam nadzieję, że czujesz się lepiej, taki dobry i godny naśladowania człowiek na to zasługuje :)
        • jeriomina Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 12:37
          Po pierwsze jestes bardzo mloda. Po drugie, teraz jest duzo rozwodow i pojawiaja sie single "z odzysku". Po trzecie, po prostu zyj :)
      • stasi1 Może i fajną 27.04.13, 08:13
        Ale nie zawsze są tam wolne osoby. Więc zdecydowanie łatwiej w internecie to zrobić
    • ona.inna Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 18:59
      Mi w wieku 26 lat nigdy by nie przyszło do głowy, żeby na forum płakać, że w tym wieku jestem sama i że niby jestem singlem z wyboru. Tak naprawdę to nie jest Twoj wybór, tylko wynika on z tego, że nikt ciekawy Cię nie wybrał:P
      W ogóle w tym wieku nigdy się nie zastanawiałam nad czymś takim, czy ktoś się w moim życiu pojawi, czy nie, czy poznam kogoś, czy nie. W tym wieku ma się inne cele życiowe. Co więcej mając przekroczoną 30stkę mogę stwierdzić, ze coś w życiu osiągnęłam, coś przeżylam i mam jakieś doświadczenie życiowe, która powoli mi dopiero teraz wybrać w miarę rozsądnego faceta na resztę życia. Aha i to nie oznacza, że przez ten cały czas byłam ciągle sama.
      • ciasteczkowy_diabelek Re: 26 lat i singielka 08.04.13, 23:27
        Nie jest tak jak piszesz, ze mnie nikt nie wybrał. Sama uwazasz,ze dopiero ok.30 możesz sobie kogoś wybrać. Jak byś nie zauważyła-ja tez mam ten wybór. Gdybym pozwoliła komuś wybrać mnie, to juz bym z kimś była. Ale nie chodzi chyba o to, zeby na sile z kimś być.
        Czy takie dosrywanie na forum obcemu człowiekowi sprawia na prawdę tak wiele przyjemności?
        • viviene Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 00:15
          nie powinno tak byc, zadne pocieszenie ale znam tzw, singielki ,ktore ok 40 maja ( niby z wyboru), kiedyś to się nazywała stara panna
          a Ty taka młoda jeszcze jestes:)
        • organza26 Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 08:47
          > Czy takie dosrywanie na forum obcemu człowiekowi sprawia na prawdę tak wiele pr
          > zyjemności?

          Często mam wrażenie, że tylko wokół tego forum się kręci, szczególnie FK... ;)
          • ciasteczkowy_diabelek Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 12:30
            To takie trochę przykre, że są ludzie, którym coś takie sprawia przyjemność i zajmują się tego typu rzeczami :)
            • ona.inna Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 16:22
              A w ktorym miejscu ja Ci przykrosc zrobilam?Prawda jest taka, ze fajnych facetow jest malo, efekt jest wiec taki, ze jeden w miare w porzadku facet przypada na kilka kobiet. Kobieta wybiera faceta, ktory ja wybiera.Tak wiec biorac pod uwage starystyki, czesciej zostaniesz wybrana przez malo fajnych facetow, niz przez tych super.Co za tym idzie, sama nie masz w czym wybierac. Tak ma kazda, tylko nie kazda sie przyzna. Masz prace, mieszkanie, to i tak wiecej niz co najmniej 60-70%kobiet w Twoim wieku, ciesz sie tym, a nie uzalaj nad brakiem faceta.
              • six_a Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 17:14
                ale zdajesz sobie sprawę, że to co dla ciebie jest super lub dla kogoś może być mało fajne? i na odwrót, partner koleżanki, którego uważasz za średniaka, dla tej koleżanki będzie najfajniejszym facetem pod słońcem.

                nie wiem skąd w ludziach przekonanie, że jest jakaś grupa osobników, którzy będą pasować absolutnie wszystkim, na dodatek złapanie ich jest gwarancją szczęścia wiecznego. więc jak się na któregoś z nich nie załapałaś, to przegrałaś życie.

                może mi to ktoś wyjaśnić? tylko bez elaboratów i bełkotu pseudonaukowego.
                • ona.inna Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 17:52
                  sama sobie odpowiedziałaś na pytanie:), bo rzeczywiście to co dla mnie moze byc super (przypuscmy te 30%facetów), dla innych moze być be, a to co dla kogoś moze byc super (inne 30% facetów) dla mnie moze byc be..., czyli generalnie wychodzi na to, że w populacji 30 % facetów jest super, ale dla każdej kobiety te 30% może stanowić inna grupa meczyzn:)
    • piataziuta Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 12:46
      nie szukaj już
      zacznij zbierać na trumnę
    • ewawa0 mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 16:08
      I dopiero teraz zaczelam dostrzegac zainteresowanie facetów tzn dostrzegac w takim stopniu. To jest super wiek! nie jestes juz dzieckiem, jestes kobieta, zreszta niezalezna. Teraz zaczełam zarabiac i stać mnie zeby swietnie sie ubrać i wyjechac tu czy tam. W przeciagu ostatnich 2 miesiecy miałam propozycje 3 randek od naprawde fajnych facetów. Jeden stomatolog, Włoch (!!!) który w Polsce odbywa staz od pół roku za mną chodzi, wpatrzony jak w obrazek. jego kolega równiez Włoch, chodzi za moją 27letnia koleżanką :). Nie wiem jestem tym zdziwiona poniewaz jestem brunetka z ciemnymi oczami- myslalam, ze u nich takich pod dostatkiem i szaleja za blondynkami :). W kazdym razie w czerwcu jedziemy do nich do Milano :):) odpoczac. I kto wie, moze jednak sie w koncu skusze i sie z nim umowie. Poki co wybieram, przebieram i uwazam ze to moj najlepszy czas. Ten kto mowi ze 26latka juz jest stara to nie wie co mowi. jak mialam 20lat to zwiazalabym sie na cale zycie z kretynem( bo bylam niedoswiadczona, naiwna). Teraz wiem kogo chce, czego oczekuję i postaram sie dobrze wybrac tego najodpowiedniejszego. Glowa do gory to najfajniejszy dla nas czas, uwierz.
      • piataziuta Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 16:16
        Ojp...
        • ewawa0 Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 16:22
          o co ci chodzi?
        • six_a Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 16:33
          noco,
          ragazzo da napoli zajechał mirafiori, na sam trotułar wjechał kołłłami
          nosem prezent poczułaś, jusz taka jesteź czuła, że pomyślałaś o nim bel ami

          ten klimacik:)
          • ewawa0 Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 16:36
            Eee tam tez jestem stomatologiem i ta moja kolezanka tez. Poznalismy sie wlasnie przez nia ale naprawdę kolega we mnie wpatrzony. A czemu nie skorzystać i nie zwiedzić Mediolanu? ;)
            • six_a Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 17:03
              > A czemu nie skorzystać i nie zwiedzić Mediolanu? ;)

              to chyba z sennika egipskiego: umawiać się z włochem w polsce ---> będziesz zwiedzać mediolan.
              • sundry Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 21:10
                No przecież napisała, że są z Mediolanu i przyjechali na staż na pół roku.
                • six_a Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 21:16
                  no właśnie, oni mają tu staż, a ona co ma do mediolanu? eeee, pociąg? :)
                  • sundry Re: mam 26lat tak jak Ty 10.04.13, 18:50
                    Nie sądziłam, że to taki wielki problem odwiedzić znajomych, mieszkających w Mediolanie, po ich powrocie do kraju.
                    • six_a Re: mam 26lat tak jak Ty 11.04.13, 12:40
                      ale żaden problem wogle.
                      chyba się zapiszę do frakcji kombiego.

                      myślisz, że jakby faceci byli z mińska, a nie z" milano", to też byłoby o czym opowiadać?

                      nie chciałam robić burdy poza tym, po prostu mnie rozśmieszyło to milano i tyle;)
                      • sundry Re: mam 26lat tak jak Ty 13.04.13, 09:14
                        Mnie też rozśmieszyło, pojechała trochę w stylu allatatevi. Ale ty zripostowałaś tak, jak by to nie do Milano miała jechać, a co najmniej do sąsiedniej galaktyki.
          • fuzja.jadrowa Re: mam 26lat tak jak Ty 11.04.13, 12:25
            > ragazzo da napoli zajechał mirafiori, na sam trotułar wjechał kołłłami
            > nosem prezent poczułaś, jusz taka jesteź czuła, że pomyślałaś o nim bel ami

            aahhahaha
            Ale Ci sie przypomnialo. :)
      • leptosom Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 16:54
        W przeciagu ostatnich 2 miesiecy miałam propozycje 3 randek od naprawde fajnych facetów.

        To rzeczywiście masz powodzenie, jak diabli. Staż w Polsce...haha
        • ewawa0 Re: mam 26lat tak jak Ty 09.04.13, 16:57
          W Polsce. Co w tym takiego? nie martw się byli tez w kilku innych europejskich stolicach na stazach. Teraz coś przegryz i wiecej nie zazdrosc. Tak samo jak poznałam ale to lekarzy na stażu z Kanady, Niemiec i Anglii. Tak odbywaja staż w Polsce, niektórzy tutaj też studiowali.
      • cosmopolitan.blood.loss Re: uwazaj na tych Wlochow... 10.04.13, 17:53
        ..sa jeszce gorsi, niz polscy faceci :))

        mojej znajomej jeden "stazysta" lekarz wloch. chwalil sie swoimi c===B na SKYPE'ie. :P

        jesli jest z akademika, stancji, internatu to juz mozesz go odznaczyc, ze wszystkie kobiety tam przeseksil.

        no ale gdy wokolo brak fajnych Polakow, to d... szaleje !!!
    • cora21 Re: 26 lat i singielka 09.04.13, 21:07
      Jak miałam 26 lat to też myślałam, że to dużo :-). Jak miałam 29 też. Teraz mam 35, w zeszłym roku urodziłam pierwsze dziecko. Głowa do góry! młodziutka jesteś :-)
    • dioskorides Re: 26 lat i singielka 11.04.13, 13:37
      Może nie chcesz trafić na odpowiedniego i nie odpowiada Tobie żaden? Stały i w sumie jedyny problem z singielkami to jest taki że chciałby dokładnie takiego faceta jakiego sobie zaplanują. A faceta jak kariery nie da się zaplanować.
    • dziewczyna_z_reichu Re: 26 lat i singielka 11.04.13, 21:54
      Cześć,

      Na wstępie dodam, że mam tak samo :) Mam ciekawą pracę, która mnie nakręca (bo ją lubię), niezależność i także sama się utrzymuje etc.. ponoć jestem też atrakcyjna, ale nie mnie to oceniać. Czasami odnoszę wrażenie, że ten problem dotyczy kobiet, które potrafią sobie poradzić w życiu bez mężczyzny :D (przynjamniej w kwestii zaradności życiowej).

      Rozumiem Twoje wątpliwości, bo w dobie ślubów, zaręczyn trochę jest to czasami niezręczne. Do tego znajomi też trochę nakręcają temat - niby każdy Cię akceptuje takim, jakim jesteś, ale ktoś tam kogoś tam zawsze chce Ci podsunąć - na zasadzie "wiesz to mój dobry znajomy macie tyle wspólnych zainteresowań powinniście się poznać"etc.

      Z drugiej strony mnie naprawdę rzadko zdarza się w kimś zakochać. Może to z uwagi na wymagania i też mam takie momenty jak napisałaś. Jednak, gdy przychodzi co do czego - nie lubię tego stanu zmieniać, nie lubię też, gdy ktoś chce kierować moim życiem, bo wszystko co osiągnęłam zawdzięczam swojej ciężkiej pracy. Mam świadomość swoich wad i zalet.

      Gdy patrzę na moją bliską znajomą z dzieckiem mam wrażenie że to kosmos - kompletnie nie odczuwam potrzeby macierzyństwa a do tego nie lubię dzieci. Drażni mnie ta celebracja posiadania dzieci i czasami przymuszania mnie np. do znoszenia tego, że w imię bezstresowego wychowania jakieś dziecko obrzuca mnie jedzeniem, bo to zabawne.

      Z kolei jeśli się nie zakocham nie potrafię kompletnie funkcjonować w związku i iść na kompromis. Ponoć jak zauważyli to moi przyjaciele tylko wtedy, gdy poznam kogoś z silniejszą osobowością, którą jest mnie w stanie zdominować - wówczas potrafię funkcjonować w związku. Jak to określił to mój przyjaciel - "kastrujesz swoim zachowaniem facetów i się Ciebie boją" (nie wiem swoją drogą jakich cech ale to temat na inny wątek).

      Z drugiej strony nie potrafię się zmienić dla kogoś a wymagania mam takie jak wobec siebie - czyli duże. Pewnie ktoś się zaraz odezwie, że nie ma, co wybrzydzać, bo masz już 26 i będziesz stara oraz sama, ale ...co z tego. W zasadzie rzadko jest tak, że jestem kompletnie sama i przymieram samotnością - zawsze ktoś coś chce - złośliwi powiedzą, że do czasu - pewnie mają rację, ale powiem po raz kolejny, co z tego.

      W sumie liczę się z tym, że być może nie poznam nigdy kogoś na całe życie, ale niestety nawet jak się z kimś będziesz wiele lat nie masz gwarancji, że ta osoba będzie z Tobą całe życie - zatem powtórzę po raz kolejny co z tego :D

      Moi rodzice są szczęśliwym małżeństwem i nie rozstają się ze sobą nawet pracują od wielu lat razem - mam dość mocne wzorce w domu i czasami im zazdroszczę, ale współczesność nie ma nic wspólnego z mentalnością z tamtych lat. Ludzie się zmienili, kobiety się zmieniły, mężczyzni też się pozmieniali - mamy skutki tzw. równouprawnienia.

      Sądzę, że trzeba mieć do tego trochę więcej dystansu a z tymi szczęśliwymi naokoło związkami oraz przyjaciółmi, którzy podsuwają „dobre rady” na temat tego że powinnaś się ustabilizować jest trochę jak z trawnikiem – „u sąsiada jest bardziej zielony” ;-) Mówię to całkiem serio bez złośliwości - szczególnie teraz gdy moja znajoma się rozwodzi.

      Jeśli nauczysz się cieszyć z tego, co masz oraz doceniać swoje życie takim, jakie jest - nie uzależniając poczucia szczęścia od bycia w związku wówczas będziesz szczęśliwym człowiekiem. Nie można też być z kimś z braku laku a niestety rzeczywistość jest taka, że trudno spodziewać się księcia z bajki.

      Niestety współcześni panowie (nie mówię, że wszyscy) są bardzo wygodni - są w związku tak długo jak jest im dobrze a gdy pojawiają się problemy zazwyczaj dają nogę. Trudno jest poznać kogoś wartościowego i do tego się jeszcze zakochać z wzajemnością.

      Znam takie przypadki ze swojego otoczenia i uważam, że lepiej jest być samej niż: zdradzaną, oszukiwaną lub porzuconą po xx latach kobietą. Oczywiście nie musi tak być, ale nie oszukujmy się - wystarczy spojrzeć na mężczyzn spacerujących ulicą a będziesz miała odpowiedź, dlaczego jesteś sama :D widok nie powala a jeszcze chcesz wybrać kogoś, kto spełni listę wymagań ;-)

      Do tego zauważyłam że w Polsce jest takie parcie na to by być w związku, brać ślub – wynika to raczej z tego faktu, że czasami ekonomicznie żyje łatwiej we dwoje (nie zarabiamy wciąż w euro), dochodzą też sprawy wspólnego mieszkania, kredytów etc. Za granicą własne mieszkania mają bogaci ludzie, a większość wynajmuje i ma mniejsze przywiązanie do „ziemi” niż nasi rodacy, którzy muszą mieć coś własnego a to wszystko często idzie w parze.

      Kończąc ten długi wywód: życie singla z mojej perspektywy ma wiele zalet. Mówię to z perspektywy swoich kilkuletnich paru związków. Masz bardzo poukładane życie i czas na swoje zainteresowania oraz pasje – na które nie masz czasu gdy dużo pracujesz i jesteś w związku. Masz dużo luzu i swobody możesz podróżować gdzie chcesz, zwiedzać i cieszyć się życiem tak samo jak będąc z kimś. Odchodzą Ci też te dylematy - kocha nie kocha, co robi w danym momencie, dlaczego nie dzwoni etc. :D Wszystko zależy od tego jak postrzegasz siebie i swoje życie. Ja dostrzegam dużo zalet swojego życia i bardzo je lubię chyba nawet jestem szczęśliwszą osobą odkąd żyję w pojedynkę niż jak byłam ze swoim poprzednim partnerem. Odkryłam niedawno, że przyczyną mojego narzekania na samotność był brak pełnego realizowania się zawodowo. Od czasu, gdy się to zmieniło doceniłam swoje życie i to jakie daje mi możliowsci.

      Nie czuję się niczym uwiązana – dziećmi, rodziną, nie mam zobowiązań etc. Może ktoś powie tak, że w życiu nie można mieć wszystkiego ale sądzę, że nasze życie nie powinno zależeć od kogoś. Mam na myśli poszukiwanie partnera jako sposobu na życie. Zawsze ten ukochany, przysięgający miłość i wierność aż do śmierci może się po prostu rozmyślić - lub zwyczajnie może np. ciężko zachorować bo takie jest życie.

      Życzę miłego wieczoru&więcej dystansu brak mężczyzny to nie koniec świata - wszystko zależy od podejścia :)
      • ciasteczkowy_diabelek Re: 26 lat i singielka 12.04.13, 10:05
        dziewczyna_z_reichu nawet nie wiesz jak bardzo dziękuję Ci za to, co napisałaś :) życiem trzeba umieć się cieszyć, a nie narzekać, że czegoś brakuje. Powinnam doceniać to, co mam :)
        • dziewczyna_z_reichu Re: 26 lat i singielka 13.04.13, 01:46
          Nie ma sprawy ciesz się z tego co masz, że masz pracę, że poszukiwanie mężczyzny nie jest Twoim sposobem na życie. Jeśli będziesz miała kogoś poznać wartościowego to przyjdzie to samo :D lub..nie a nawet jeśli nie to co? umrzesz z tego powodu? w życiu dzieją się gorsze rzeczy..a najłatwiej jest w coś "wdepnać"tylko gorzej z tego potem wyjść... do tego w tym wieku raczej masz już sprecyzowane oczekiwania wobec męzczyzny więc w miarę minimalizujesz ryzyko..że gdy poznasz kogoś będąc młodą kobietą źle wybrałaś bo za kilka lat ów książe przestał być księciem lub Ty przestalaś być dla niego księżniczką. Ważne żeby wybierać świadomie i nikogo nie oszukiwać - bo będąc z kimś z braku laku oszukujesz tą drugą osobę, a tym samym nie jest to fair wobec tej drugiej strony."Łapanie" męża na tzw. "ostatni dzwonek" to najprostsza droga do tego...by być nieszczęsliwą...i to zostawmy tym kobietom, które z różnych powodów nie mają innego wyboru lub nie realizują się na żadnym polu bo na siłe... to było u Stalina :)

          pozdrawiam!
          • kochanic.a.francuza Re: 26 lat i singielka 14.04.13, 15:04
            Wszystko to prawda. Sensem zycia nie powinien byc mazczyzna, nawet bedac w zwiazku to sie nie sprawdza. Czy sie jest w zwiazku czy singem, trzeba miec wlasny swiat a mezczyzne ewentualnie czasem do niego wpuscic. To samo z dziecmi. Niejedna dojrzala kobieta, ktora poswiecila zycie domowi i dzieciom gorzko przezywa odejscie dzieci z domu i zaluje, ze nic oprocz niech nie miala.
      • tanebo Re: 26 lat i singielka 13.04.13, 07:05
        Pytanie techniczne: jakie to są te wymagania wobec mężczyzn?
        • dziewczyna_z_reichu Re: 26 lat i singielka 13.04.13, 13:16
          Każda Pani ma inne i o gustach się nie dyskutuje :) zazwyczaj trzeba się czuć z tą osobą dobrze, musi nas w jakiś sposób pociągać, być ciekawa i najlepiej troche podobna do nas byśmy mogli mieć jakieś wspólne pole do rozmów, zainteresowań. Ludzie kompletnie z innych bajek zazwyczaj po "odurzeniu hormonami" w codziennej prozie życia nie znajdują punktów wspólnych (ale zdarzają się też wyjątki). tak w wielkim skrócie...
      • the_city Re: 26 lat i singielka 14.04.13, 16:03
        dziewczyna_z_reichu napisała:

        > Czasami odnoszę wrażenie, że ten problem dotyczy kobiet, które potrafią sobie poradzić w > życiu bez mężczyzny :D (przynjamniej w kwestii zaradności życiowej).

        To niestety prawda. Kobieta, która jest atrakcyjna, inteligentna i niezależna nie ma praktycznie szans na udany, wartościowy związek w naszym kraju:(

        > Gdy patrzę na moją bliską znajomą z dzieckiem mam wrażenie że to kosmos - kompl
        > etnie nie odczuwam potrzeby macierzyństwa a do tego nie lubię dzieci. Drażni mn
        > ie ta celebracja posiadania dzieci

        Każdy celebruje to co może. Jeśli ktoś nie ma innych osiągnięć, próbuje chociaż zabłysnąć umiejętnością rozmnażania się.

        > Do tego zauważyłam że w Polsce jest takie parcie na to by być w związku, brać ślub

        W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że tylko mężatka i matka przedstawia sobą wartość. W głowie się nie mieści ile wrogości i bezgranicznej pogardy jest choćby na forach wobec samotnych dziewczyn ze strony mężatek.

        > Jeśli nauczysz się cieszyć z tego, co masz oraz doceniać swoje życie takim, jak
        > ie jest - nie uzależniając poczucia szczęścia od bycia w związku wówczas będzie
        > sz szczęśliwym człowiekiem.

        To bardzo prawdziwe. Związek nigdy nie zapewni szczęścia ani poczucia bezpieczeństwa, tylko same możemy sobie je dać.
        Dla mnie zawsze ważniejsza od związku będzie praca, bo ona daje mi niezależność, a to największa wartość w życiu (mam na myśli poczucie wolności, a nie pieniądze).


    • kochanic.a.francuza Re: 26 lat i singielka 14.04.13, 13:13
      W wieku 26 lat rozsstalam sie z drugim chlopakiem, studia sie skonczyly i trzebabylo pomyslec o ustawieniue sie jakos sama. Rzucialam sie w wir pracy zeby jak najszybciej uwic sobie wlasne, wygodne gniazdko dla siebie samej jako singielki. Poniewaz wiedzialam, ze ewentualne malzenstwo zwykle poprzedza kikuletnie "chodzenie", wspolne mieszkanie i poznawanie sie, odlozylam ewentualne zamazpojscie na dluuuugo po trzydziestce. najpierw mialam zarobic, kupic mieszkanie, nabrac doswiadczenia zawodowego, zalozyc wlasna firme itp. I tak sie uwijalam przy tej pracy, ze zaraz poznalam obecnego meza. Skoro juz jest taki udany, to moze razem bedziemy wic to gniazdko, zakladac ta firme itd. Akurat mial podobne cele, wiec sie pobralismy. Wczesniej chodzilam z facetami, ktorzy nie mieli skonkretyzowanych celow na przyszlosc wiec nijak sie z nimi nie kleilo.
      Jak sie skupisz na pracy, mezczyzni myslacy podobnie jak ty, o podobnych zainteresowaniach naturalnie sami sie pojawia.
      PS. Rozmawialam niedawno z kolezanka, ktora rozwiodla sie wkrotce po slubie. Teraz jest juz z 15 lat "singielka" wychowujaca syna. Mowila, ze bedac mloda myslala, ze malzenstwo to cel i uwienczenie zycia. Tymczasem jest to tylko maly epizod, poczatek, ktoremu nie nalezy przypisywac zbyt duzego znaczenia.
    • kbjsht Re: 26 lat i singielka 14.04.13, 16:26
      nie znasz dnia ani godziny , może za 3 lata dopiero na siebie wpadniecie, a może pojutrze ;-)
      • ciasteczkowy_diabelek Re: 26 lat i singielka 14.04.13, 19:01
        Wszystko co piszecie to prawda :) Ale chyba najważniejsze jest to, że szczęścia nie należy upatrywać w byciu z kimkolwiek. Trzeba nauczyć się żyć i być człowiekiem szczęśliwym, żeby móc to szczęście później z kimś dzielić :) jeśli w ogóle będzie się z kimś dzielić :)
    • au_lait Re: 26 lat i singielka 02.05.13, 20:40
      26 lat to subiektywnie dużo.
      Obiektywnie - w sam raz.
      Dla kobiety de facto jest to najlepszy wiek.
      Po trzydziestce...
      I proszę mi tu nie mówić, że czasy się zmieniły.
      Fizjologia, drogi Watsonie. To elementarne...
      • simply_z Re: 26 lat i singielka 02.05.13, 21:22
        oczywiscie ,jako 40 latek wiesz co mowisz przeciez.
        • au_lait Re: 26 lat i singielka 02.05.13, 22:52
          Oj tam, oj tam. 39-latek.
          Poza tym, znajome mówią, że mężczyzna w tym wieku...
          To... ^..^
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka