Dodaj do ulubionych

męcząca potrzeba...

16.04.13, 20:51
nie..nie To :)

właśnie dzwoniła do mnie kumpela,której nie widziałam parę lat...nie no fajnie-miłe,ze przypomniała sobie o mnie..ale!przez 45min i 18 sek opisywała : swoja pracę,awanse,zarobki,gadała o forsie ogółem,wycieczkach z najlepszym na świecie mężem,planowała swoje zajście w ciążę,ćwierkała z radości nad rocznym urlopem macierzyńskim już prawie wytyczyła datę poczęcia i narodzin juniora!

ogólnie rozbolała mnie głowa i mam mdłości z tego tytułu...
skąd się biorą tacy ludzie?jak radzicie sobie z takimi osobami?czy to tylko potrzeba uzmysłowienia innym,ze ona ma się o wiele lepiej ? a ja na prawdę się cieszę z jej szczęścia tylko że mam nadzieję,iż odnalazła mnie nie dlatego,że nikt już nie chce jej słuchać...:D
Obserwuj wątek
    • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 20:56
      jak nie to....? jak widze ze to.... zebym Cie nie znal....ale nie da się...no proszę Cie...nie ma się czego wstydzić..to normalne i ludzkie....jakby cos to wiesz...ten teges...jestem na wystukanie klawisza...tylko wczesni fotke slij....
      • coffei.na Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:02
        .jestem na wystukanie klawisza...tylko wczesni fotke slij....

        to znacznie popsułoby nasze relacje! nie potrzebny mi kolejny zaśliniony wielbiciel...
        ajęc: sorry Gregory
        • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:09
          .
          > ajęc: sorry Gregory

          Mam na imię Mariusz i nie ma za co :p
    • gree.nka Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 20:57
      głupia sprawa ale pewnie tylko Ty jej zostałaś w tym cudownym świecie do wygadania się. Jak powie o planach dziecka w pracy to ją z niej wywalą, jak koleżankom w mieście to te doniosą koleżankom z pracy i ją wywalą.
      • coffei.na Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:00


        > głupia sprawa ale pewnie tylko Ty jej zostałaś w tym cudownym świecie do wygada
        > nia się. Jak powie o planach dziecka w pracy to ją z niej wywalą, jak koleżank
        > om w mieście to te doniosą koleżankom z pracy i ją wywalą.
        >
        w życiu a nigdy!przecie ona już jedną noga na kierowniczym stanowisku w swojej firmie...z tym,ze:"nie mam aż tak wysokich aspiracji"-wyznała...:)
      • uszatypuchatek Re: męcząca potrzeba... 20.04.13, 23:33
        tak, tylko ona jej została, cała reszta niespodziewanie w trakcie rozmowy straciła zasięg;)
    • zamysleniee Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:01
      Ja za pierwszym, drugim razem wysłucham po czym robię sztuczny tłum braku czasu na spotkanie, nawet gdyby on był. Na takie osoby mam ABS-y i wykluczam z otoczenia bo męczą jak niestrawnośc.
    • jeriomina Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:02
      Wiesz, coffe, są lepsi.
      Są tacy, których nigdy w życiu na oczy nie widziałaś, tylko parę razy popisałaś sobie z nimi przez net. Nagle radośnie oznajmiają Ci, że są w Twoim mieście bo mają tu coś do załatwienia i w związku z tym postanowili, że przenocują u Ciebie, żeby oszczędzić! :)
      Nie uwierzyłabym ale niedawno taka propozycja mnie spotkała :D
      • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:05
        ludzie to maja tupet!...to jakiś cham musiał być :)
        • jeriomina Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:08
          Dokładnie. Pijak i złodziej, bo każdy pijak to złodziej.
          • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:11
            Stanowczo odradzam zadawanie się z takim elementem a jeśli już...tam w chwili slabosci ...to koniecznie trzeba się na zaś zabezpieczyć!
            • jeriomina Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:12
              Nie ma mowy o żadnych słabościach.
              • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:14
                szkoda....
              • coffei.na bejbe.... 16.04.13, 21:14

                > Nie ma mowy o żadnych słabościach.

                czymże jest życie bez ulegania słabościom,marnościom tego świata? toż to sól ziemi czarnej...czy coś tam :P
                • mariuszg2 Re: bejbe.... 16.04.13, 21:18

                  > czymże jest życie bez ulegania słabościom,marnościom tego świata? toż to sól zi
                  > emi czarnej...czy coś tam :P

                  Czy chcesz powiedzieć, że ulegasz slabosciom przed zadbaniem o pozbycie się czerni (np. ze stop) i soli (zaschłej z potu na skorze)?
                  • coffei.na Re: bejbe.... 16.04.13, 21:22

                    > > > czymże jest życie bez ulegania słabościom,marnościom tego świata? toż to
                    > sól zi
                    > > emi czarnej...czy coś tam :P
                    >
                    > Czy chcesz powiedzieć, że ulegasz slabosciom przed zadbaniem o pozbycie się cze
                    > rni (np. ze stop) i soli (zaschłej z potu na skorze)?

                    to zależy od słabośćniosącego...ale zazwykle..azali..natiurliś..of course ...mały fetyszzzz :)
                • jeriomina Re: bejbe.... 17.04.13, 10:05
                  Jakbyś wiedziała dokładnie o co chodzi, to byś miała jasny przekaz, że tu nawet cień żadnej słabości nie zaistniał :P
          • maly.jasio wypraszam sobie. 17.04.13, 17:09
            eriomina napisała:
            bo każdy pijak to złodziej.

            wypraszam sobie takie insynuacje.
            gdy kradlem, to jeszcze nie pilem.
            a teraz nie kradne.
            • mariuszg2 Re: wypraszam sobie. 17.04.13, 20:19
              Jan
              Pani pisze prawde...prawde czasu, prawde ekranu, prawde..... niemniej nie mogę się nie zgodzić, że złodxziejstwa nas nauczono a picie mamy we krwi
      • jan_hus_na_stosie2 Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 01:19
        jeriomina napisała:

        > Wiesz, coffe, są lepsi.
        > Są tacy, których nigdy w życiu na oczy nie widziałaś, tylko parę razy popisałaś
        > sobie z nimi przez net. Nagle radośnie oznajmiają Ci, że są w Twoim mieście bo
        > mają tu coś do załatwienia i w związku z tym postanowili, że przenocują u Cieb
        > ie, żeby oszczędzić! :)

        a gdzie Twoja słowiańska gościnność? :)

        • alpepe Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 01:27
          jasiek, idź spać!
        • jeriomina Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 10:03
          Są pewne granice gościnności.
    • mila2712 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:05
      coffei.na napisała:

      > nie..nie To :)
      >
      > właśnie dzwoniła do mnie kumpela,której nie widziałam parę lat...nie no fajnie-
      > miłe,ze przypomniała sobie o mnie..ale!przez 45min i 18 sek opisywała : swoja p
      > racę,awanse,zarobki,gadała o forsie ogółem,wycieczkach z najlepszym na świecie
      > mężem,planowała swoje zajście w ciążę,ćwierkała z radości nad rocznym urlopem m
      > acierzyńskim już prawie wytyczyła datę poczęcia i narodzin juniora!

      No zobacz, możesz czuć się jak członek rodziny
      jesteś wtajemiczona w intymne szczegóły :p

      > ogólnie rozbolała mnie głowa i mam mdłości z tego tytułu...

      oj tam.... kieliszek dobrego wina.....

      > skąd się biorą tacy ludzie?jak radzicie sobie z takimi osobami?

      Słucham cierpliwie....

      >czy to tylko potrzeba uzmysłowienia innym,ze ona ma się o wiele lepiej ? a ja na prawdę się cieszę z jej szczęścia tylko że mam nadzieję,iż odnalazła mnie nie dlatego,że nik t już nie chce jej słuchać...:D

      a może to poprostu gaduła ?
      • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:08
        >
        > oj tam.... kieliszek dobrego wina.....

        myślałem, że nie masz jeszcze 18tu lat dlatego Ci nie proponowałem....tyle lat na marne!
    • berta-death Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:09
      Myślę, że jakby faktycznie tak super jej się życie układało, to nie obdzwaniałaby koleżanek z informacjami na temat tego życia i planów. Zwłaszcza, że to ciągle są tylko plany, czyli bujanie w obłokach. Rzadko zdarza się, że ktoś dzwoni i opowiada o swoich sukcesach z ostatnich kilku lat.
      • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:13
        > Rzadko zdarza się, że ktoś dzwoni
        > i opowiada o swoich sukcesach z ostatnich kilku lat.

        Nie no dlaczego...jakbym miał zmarnować darmowe minuty tez bym zadzwonil pogadać o zyciu....
        • simply_z Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:48
          narodowa mentalnosc jak na dloni;)
          cholera jedna ma lepiej niż ty ,a powinna narzekać
          • coffei.na Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 21:56

            > narodowa mentalnosc jak na dloni;)
            > cholera jedna ma lepiej niż ty ,a powinna narzekać

            zauważyłam,ze stwierdzenie "narodowa mentalność" jest chyba Twym ulubionym-jakoś ciągle się do tego odnosisz...tak...zazdroszczę okrutnie..tyle,ze ja mam o niebo lepszą pracę i cudowne, inteligentne dziecko...a ona jeno mrzonki...ale,ale ! Ty przecież znasz ją lepiej.....:)
            • simply_z Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 22:06
              rzadko o czyms takim piszę ,więc dziwię się ,że o tym napomykasz ,a dwa jesli męczy cie ta kobieta ,której nie znamy to :nie odbieraj od niej telefonu ,powiedz ,żeby spadała ,skasuj jej nr itd. Wachlarz opcji . Ja tam cieszę się szczęsciem kumpel ,w innym przypadku nie sa moimi przyjaciolmi.
              • marguy Re: męcząca potrzeba... 16.04.13, 22:23
                simply,
                lepiej nie kasowac numeru telefonu, bo potem trudno "ominac" osobnika.

                Mysle, ze coffeine zmeczylo samo gadanio-swierkotanie, a nie zyciowe osiagniecia cwierkotki.
            • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 10:16
              > .... i cudowne, inteligentne dziecko...

              proszę potwierdź, że po ojcu
              • coffei.na Mario! 17.04.13, 10:33


                > > .... i cudowne, inteligentne dziecko...
                >
                > proszę potwierdź, że po ojcu
                >
                >
                zrozum wreszcie,że to nic dla mnie nie znaczyło!wiem...cierpisz...cóż!są lepsi :P
    • kochanic.a.francuza Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 04:54
      Nie rozumiem. Mnie tam ciesza takie telefony. Co z tego, ze po latach? Moze w tym czasie byla bardzo zajeta, nie bylo okazji. Moze zle jej sie powodzilo? Wolalabys, zeby dzwonila wtedy kiedy jest jej zle? I marudzila i narzekklala?
      Dlaczego lubicie narzekajacych, a zadowoleni tak wam uwieraja? Moze ci narzekajacy poprawiaja samopoczucie? Ze inni maja jeszcze gorzej, to znaczy, ze ja mam jeszcze calkiem fajnie?
      Jedyne co bym niezniosla to jak nie daje mi dojsc do glosu i wciaz gada, wtedy na bezczelnego tez gadam, az zauwazy, ze tak sie nie da.
      • coffei.na Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 10:31


        > Nie rozumiem. Mnie tam ciesza takie telefony. Co z tego, ze po latach? Moze w t
        > ym czasie byla bardzo zajeta, nie bylo okazji. Moze zle jej sie powodzilo? Wola
        > labys, zeby dzwonila wtedy kiedy jest jej zle? I marudzila i narzekklala?
        > Dlaczego lubicie narzekajacych, a zadowoleni tak wam uwieraja? Moze ci narzekaj
        > acy poprawiaja samopoczucie? Ze inni maja jeszcze gorzej, to znaczy, ze ja mam
        > jeszcze calkiem fajnie?
        > Jedyne co bym niezniosla to jak nie daje mi dojsc do glosu i wciaz gada, wtedy
        > na bezczelnego tez gadam, az zauwazy, ze tak sie nie da.

        otóż to!ja zdążyłam sklecić raptem 2 zdania...kuźwa niech ma kuchnie za 30 tysiaków ale niech tez zapyta co u mnie :P
    • kseniainc Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 13:31
      heh, znam też takie;-p
      a zapytała choć , co u Ciebie słychać?
      • kalllka Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 13:55
        mysle, ze zaskoczona coffeina zaniemowila,
        no i taki gluchy telefon, spowodowal u dawnej kolezanki- slowny wypas |owiec:|
        • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 16:25
          Kajuś a co u Ciebie? Korci mnie żeby zapytać o wiesz kogo ale się powstrzymam bo znowu się uniesiesz i zamilkniesz....a wiesz jak lubię Twoje gadki :)
          • kalllka Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 16:47
            nie wiem dlaczemu cie korci, marchwiuszu, ale zapytac mozesz po prostej
            i niechaj juz cie nie meczy to chodzenie 'za potrzeba'
            • mariuszg2 Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 18:04
              tak publicznie?
              chyba żarcisz se ze mnie....
              dopóki się nie otworzysz przede mną poza forum nic z tego....pozostawiam Ci poszukiwanie harmonii z....no wiesz...
    • stokrotka_a Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 18:04
      Tytuł wątku skojarzył mi się z dokuczliwą chęcią wysikania się w bardzo niedogodnych warunkach, a tu taka niespodzianka. Lubię cię, cofcia! :-)
      • coffei.na Słodka...Ty..takie rzeczy?? 17.04.13, 18:18

        > Tytuł wątku skojarzył mi się z dokuczliwą chęcią wysikania się w bardzo niedogo
        > dnych warunkach, a tu taka niespodzianka. Lubię cię, cofcia! :-)

        tia...lubienie seksem a do domu mnie zaprosić nie kcesz :/
        zatem się nie przymilaj :P
    • maly.jasio nie.. nie To :) ? 17.04.13, 19:23
      coffei.na napisała:
      > nie.. nie To :)

      a to w takim razie wysiadam.
      - jak Marszalek Jozef Pilsudski, ktory (byl) wysiadl z czerwonego tramwaju
      na przystanku Niepodleglosc.
      • coffei.na Hanys! 17.04.13, 19:59

        > a to w takim razie wysiadam.
        > - jak Marszalek Jozef Pilsudski, ktory (byl) wysiadl z czerwonego tramwaju
        > na przystanku Niepodleglosc.

        chlusniem!bo uśniem,pierdykniem, bo odwykniem co???
        • maly.jasio Cofcia - z Toba wszytko. 17.04.13, 20:02
          tylko ja povim po gorolsku:
          dej mnie znac, jak Stary wyjedzie.
          • coffei.na nie obiecuj! 17.04.13, 20:04

            > tylko ja povim po gorolsku:
            > dej mnie znac, jak Stary wyjedzie.

            Hanys....Ty brutalu...uwielbiam Twój prostacki ton...mrrrrauuu :)
            • coffei.na Kutwa Johnny! 17.04.13, 20:11
              .
              >
              > Hanys....Ty brutalu...uwielbiam Twój prostacki ton...mrrrrauuu :)

              protestancki??!! miało być :P
              • maly.jasio Coffcia, cos Ci poviem w zaufaniu: 17.04.13, 20:41
                ja preferuje protestantyzm
                (czego nie ukrywam)

                ale nie prostactwo
                - a za to - jak najbardziej - prostote.
                • maly.jasio a concretnie: 20.04.13, 05:40
                  maly.jasio napisał:
                  > - a za to - jak najbardziej - prostote.

                  a concretnie:
                  - raz w przod.
                  - raz w tyl.
    • sniezynkowa Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 22:05
      Ja mam taka koleżanke która, odkąd ją poznałam, głownie opowiada mi o tym co kupiła, ma zamiar kupić etc. Także jakie mąż ma zarobki (a ma duuuże), urzadzają teraz kolejny dom (kupiony za gotówkę), dziewczyna lubi się chwalić. Mnie to wk... bo akurat odczuwam dość mocno kryzys, nawet raz odbyłam z nią poważna rozmowe, ale nie wiem po co, bo nic z tego nie zrozumiała, no moze trochę mniej się teraz chwali zakupami. Mnie denerwujenie najbardziej to, że przy tym ona nie lubi dzielić się z innymi bezinteresownie, jak zbierałyśmy ciuszki dla jakiegoś biednego dziecka, to nie dała ani jednej rzeczy, bo ona obcym nie rozdaje, a ubrań dzieciecych ma tyle, że połowy swoim dzieciom nie zdażyła założyc...
    • akle2 Re: męcząca potrzeba... 17.04.13, 23:33
      Jakąś robótkę ręczną trzeba sobie wtedy znaleźć :)
    • mam.kaszel Re: męcząca potrzeba... 19.04.13, 22:59
      Mam taką kumpelę, i jej nadgadatliwość kiedys bardzo się przydała. Mianowicie w okolicznościach, gdy musiałam ponad godzinę czekać na środek transportu. Minęło jakby w 15 min ;)
      Ale czasami mam dość wysłuchiwania, niekiedy po spotkaniu z nią czuję się totalnie pozbawiona energii...
    • kbjsht Re: męcząca potrzeba... 21.04.13, 00:50
      hahahahaha chyba powinnaś jej numer zapisać po nazwą "nie odbierać" :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka