Dodaj do ulubionych

starość.

17.06.13, 17:56
Do niej jeszcze daleko, ale czy? na starość będziecie poprawiać swój wygląd nie tylko naturalnymi sposobami lub jeśli nie przyniosą one już zadowalających efektów?
Ja jestem na 90 % pewna, że będę się liftingować, botoksować, masować i generalnie sztucznie podtrzymywać resztki młodości. Rzecz jasna i w tym należy zachować umiar, więc nie mam na myśli wyglądu nabotoksowanej i nieruchomej, wiecznie zdziwionej mumii ;-) ale tak delikatnie tyci tyci oszukiwać naturę i tak troszeczku się poprawiać :-)
A jak to u was drogie forumki? Akceptujecie to, że kiedyś będziecie brzydkie i pomarszczone, już z tym walczycie 'np zdrowo się odżywiając i uprawiając sport'? Nie robi na was wrażenia upływający czas?
Obserwuj wątek
    • jeriomina Re: starość. 17.06.13, 18:01
      Jeśli będzie mnie stać, to na pewno sobie trochę pomogę ;-) ale na szczęście, patrząc po babci, cioci, mamie i rodzinie ojca powinnam mieć spokój długo od zmarszczek czy zwiotczałej skóry :)
      Dość ważne, żeby dbać o linię, szczupła sylwetka wygląda młodziej :)
      • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:07
        nom u mnie niby też, ale jak brzuch już będzie nie taki, a ćwieczenia nic nie dadzą, albo podbródek i poliki obwisną to coś wymyślę ;-)
    • gree.nka Re: starość. 17.06.13, 18:07
      czy sztuczne szczęki i ewentualnie protezy stawów się liczą?
      • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:14
        co ty znowu z tymi szczękami?
        • gree.nka Re: starość. 17.06.13, 18:50
          samuela_vimes napisała:

          > co ty znowu z tymi szczękami?
          tak mi się wymskneło
        • paninikt0 Re: starość. 18.06.13, 01:08
          zabki to podstawa. :). Te trzecie najpiekniejsze i najtrwalsze :).
    • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:08
      Wiadomo. Z wiekiem robię się coraz młodsza i jak tak dalej pójdzie to na starość zacznę nosić pieluchy.:P
      • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:13
        to akurat każdego z nas czeka ;-)
        • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:16
          Nie wiem, jak się zestarzeję. Ale nie mam nic przeciwko poprawkom czy korektom.;)
    • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:16
      No to teraz się dowiemy z kim nie należy się wiązać, bo spustoszy konta, haha ;P
      • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:18
        Jaki dusigrosz. Szkot?:>
        • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:19
          No coś Ty... to z myślą o przyszłości dzieci ;P
          • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:19
            A ile ich zamierzasz mieć?:>
            • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:20
              do każdego konta jedno, to ile wychodzi? ;P
              • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:22
                A skąd ja mam wiedzieć, ile masz kont? Ja Ci w kieszeni nie siedzę.:P
                • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:24
                  każde pomieszczenie zazwyczaj ma cztery, no to po jednym do każdego ;)
                  • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:25
                    Kąty. Znaczy w każdym kątku po dzieciątku.:>
                    • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:26
                      o...o... pełne zrozumienie :)
                      • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:26
                        To Ty będziesz ojciec pełną gębą.:>
                        • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:28
                          bycie ojcem półgębkiem jest jakieś takie... mało męskie? ;)
                          • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:28
                            Hahhaha zgadzam się w całej rozciągłości.;)
                            • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:32
                              W takiej jogicznej rozciągłości? ;)
                              • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:34
                                Nie wiem czy akurat w takiej, ale się zgadzam. Nawet a conto.;)
                                • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:37
                                  hmmm... czyżbym tak Cię ujął półgębkiem? ;)
                                  • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:39
                                    Dokładnie to było 7/9 gębka.:P
                                    • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:43
                                      Cieszę się :)
                                      Znikam, muszę zajrzeć do kątka, czy nie ma dzieciątka ;P
                                      • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:51
                                        Tylko dbaj o nie.:>
      • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:18
        duende76 napisał:

        > No to teraz się dowiemy z kim nie należy się wiązać, bo spustoszy konta, haha ;
        > P

        można swoje oszczędności na to wydawać :-)
        • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:20
          Oszczędności... i zwrot z inwestycji zwanej mąż tez jakiś musi być ;)
          • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:22
            trzeba pierw mieć męża :-D
            • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:23
              nie lubisz ryzykownych inwestycji? ;P
              • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:25
                już wyrosłam z hazardu :-) dlatego myślę już o operacjach plastycznych.
                • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:27
                  czyli jak? pierwszą część życia oszczędzasz, a potem operacje czas zacząć? ;)
                  • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:31
                    jeszcze nie zaczęłam oszczędzać ;-)
                    • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:32
                      Ej, bo wystarczy na podciągnięcie jednej powieki i będziesz musiała ustawiać się profilem ;P
                      • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:38
                        będę nosić przepaskę na oku jakby co :-) od prady
                        • duende76 Re: starość. 17.06.13, 18:40
                          i to niby tańsze niż podciągnięcie powieki?
                          już nie wiem co lepsze ;P
          • kochanic.a.francuza Re: starość. 19.06.13, 14:51
            O tak. Mi sie inwestycja w postaci meza bardzo zwrocila. Co ciekawe, inwestycja wrecz klaszcze z zachwytu na moje liposukcje, criopolizy, elektropolizy, poracje, kwasy i inne cuda. To zawsze tansze i radosniejsze niz nalogi.
      • kochanic.a.francuza Re: starość. 19.06.13, 14:49
        Masz przestarzale informacje. Technologia poszla pod strzechy i teraz kazda babka moze sobie wymodelowac sylwetke i zlikwidowac zmarchy. Jesli tyko przelamie stereotyp, ze botoks tylko dla gwiazd.
    • light_in_august Re: starość. 17.06.13, 18:17
      Żadnych inwazyjnych zabiegów nie planuję, tzn. np. lifting i inne cięcia odpadają. Ale jakies wypełniacze w zastrzykach - czemu nie. Na razie wyglądam młodo (tak jak moja matka - do 45. wyglądała jak 20-tka), ale jak już się posypię, to na całego, więc...
      Nie, nie akceptuję starzenia się w tej chwili. Słabo mi się robi, jak pomyślę, że za parę lat będę miała zmarchy, zapadnięte policzki czy co tam jeszcze... Ale może ta akceptacja przyjdzie z czasem, może kiedys będę się "starzeć z godnością" ;)
      • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:21
        no właśnie ja też się panicznie boję i trochę mnie to przeraża 'ten próżny strach', ale może to przychodzi z czasem i w pewnym momencie ta czy tamsta zmarcha już nie robi różnicy, hyh
    • loginoftheyear pomarszczony=brzydki? 17.06.13, 18:20
      nieprawda
      przygladam sie czasami ludziom, ci ktorzy nie maja zacietego wyrazu twarzy, generalnie pozytywnie nastawieni, starzeja sie uroczo :)
      • wersja_robocza Re: pomarszczony=brzydki? 17.06.13, 18:22
        loginoftheyear napisał(a):

        > nieprawda
        > przygladam sie czasami ludziom, ci ktorzy nie maja zacietego wyrazu twarzy, gen
        > eralnie pozytywnie nastawieni, starzeja sie uroczo :)

        Będę uroczą staruszeczką. :cool:
        • maly.jasio pomarszczony=jak suszone figi. 17.06.13, 18:26
          wersja_robocza napisała:
          > Będę uroczą staruszeczką. :cool:

          szkoda , ze dopiero wtedy.
          • wersja_robocza Re: pomarszczony=jak suszone figi. 17.06.13, 18:28
            DLa ciebie to i tak żadna różnica, więc wiesz... Idź na mirabelki.
            • maly.jasio istotnie. 17.06.13, 19:06
              wersja_robocza napisał
              > DLa ciebie to i tak żadna różnica, więc wiesz...

              istotnie - kocham wszystkie kobiety.
              coprawda jedne troche mniej, a drugie troche bardziej.
              mimo to mam z Toba pewien problem (do omowienia)
              - ale to przy okazji.
    • tfu.tfu Re: starość. 17.06.13, 18:25
      mam wszelkie szanse nie dożyć, więc się nie przejmuję :-)
      • samuela_vimes Re: starość. 17.06.13, 18:26
        o jest i optymistka :-)
        • tfu.tfu Re: starość. 17.06.13, 18:29
          taki lajf ;-P trza z nadzieją patrzeć w przyszłość, czyż nie?
    • sumire Re: starość. 17.06.13, 18:29
      na razie liczę na dobre geny :)
      jeśli uznam, że jest słabo, to pewnie w jakiś sposób będę chciała to poprawić, natomiast botoks wykluczony. jak na mój gust, daje zbyt mało naturalny efekt.
    • qw994 Re: starość. 17.06.13, 18:30
      > Nie robi na was wrażenia upływający czas?

      Robi, ale nieprzesadnie. I tak przecież z czasem nie wygram.
      • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:36
        Z czasem nie, ale ze zmarszczkami można powalczyć.;)
        • qw994 Re: starość. 17.06.13, 18:40
          No jasne, pogodzone z losem podejście nie oznacza kompletnego zaniedbania się :)
          • wersja_robocza Re: starość. 17.06.13, 18:49
            Tak to rozumiem.;))
    • rekreativa Re: starość. 17.06.13, 18:31
      Owszem.
      Jako krótkowidz, który wiecznie marszczy czoło, bo niedowidzi, nabawiłam się "bruzdy czołowej" (:D), dość głębokiej i sądzę, że ją za rok, czy dwa ostrzyknę.
      Opadające powieki nie wystepują w mej rodzinie, za to występuje podgardle babcine, więc może to też ciachnę po 50-tce.
      Cyckom moim nic nie grozi jeszcze długo, bo dzieci nie mam i mieć nie będę. Szczupła jestem też rodzinnie, do starości bez otyłości się moi starzy i dziadkowie uchowali, więc jeśli nie zacznę nagle żreć 10 razy wiecej, to mam problem z głowy.
      • rhysmeyers22 Re: starość. 17.06.13, 19:15
        karmienie nie wszystkim niszczy cycki lol ,ja mam 2 miesieczna corke i na jedrnosc nie narzekam :P
        no za jakies 20 lat,po 40tce pewnie zaczne walczyc ze staroscia :P mam nadzieje ze do tego czasu wymysla jakies zajebiste sposoby na to
        • rekreativa Re: starość. 17.06.13, 20:12
          Wiem, że nie wszystkim karmienie czy ciąża siada na jakość biustu, niemniej prawdopodobieństwo jest wyższe niż w przypadku braku ciąży i karmienia.
    • zamysleniee Re: starość. 17.06.13, 19:31
      Nie spróbuję żadnego ostrzykiwania i tego typu rzeczy. Za kilka lat tak naprawdę pewnie okaże się jakie są skutki wstrzykiwania jadu kiełbasianego itd. Ci co się znają to ocenią z km, że ktos poprawia naturę, często jak się zacznie to wciąga to jak nic. Taki jakby nałóg. Z drugiej strony wszystkie potem są podobne do siebie. Jest parę specyfików co ewentualnie nie ma takiej ingerencji w organizm, np. własny tłuszcz ale można też pracowac nad naturalną fajną dojrzałością przez dbanie o tryb życia i dobrą pielęgnację.
      • gree.nka Re: starość. 17.06.13, 21:29
        wiesz, z tą pielęgnacją to chyba różnie.
        moja babcia pomarszczyła sie na rok przed śmiercią - miała jakieś 92 lata
        przez całe prawie życie myła twarz rano w zimnej wodzie
        wątpię by ktośto praktykował obecnie - pewnie większość woli super cudne kremy
        • tfu.tfu Re: starość. 18.06.13, 02:56
          ja praktykuję, ale słabo działa ;-)
        • kochanic.a.francuza Re: starość. 19.06.13, 14:52
          ja oraktykja ale na cale cialo:) Od liceum:) Cialo, wg meza, jak osiemnastka:)
          • female.pl Re: starość. 19.06.13, 15:04
            No dobrze, to jest kwestia ciala- mlodo wyglada. A co z mozgiem? Ten sie tez starzeje. Chcesz miec mlode cialo i demencje starcza?
    • eat.clitoristwood Ja mam lepiej. 17.06.13, 19:46
      Wystarczy, że nie będę się obżerał, trochę ruszał i w cywilizowany sposób dbał o higienę. :-)
      • eat.clitoristwood Inna rzecz... 17.06.13, 19:47
        ja już jezde stary.
        • wersja_robocza Re: Inna rzecz... 17.06.13, 19:48
          Jak koniak? :>
          • eat.clitoristwood Re: Inna rzecz... 17.06.13, 19:51
            Jak chomąto konia Bucefał.
            • wersja_robocza Re: Inna rzecz... 17.06.13, 19:53
              Noooo nie przesadzajmy.:>
              • eat.clitoristwood Re: Inna rzecz... 17.06.13, 20:10
                Tak tak, że niby starych drzew się nie przesadza...dziękuję...;-)
                • wersja_robocza Re: Inna rzecz... 17.06.13, 20:17
                  :D Co nie napiszę to zinterpretujesz na nie?:P
        • marguy Re: Inna rzecz... 17.06.13, 20:08
          Zycie sobie niepotrezebnie zatruwacie myslac o starosci z pzerazeniem.

          Wiecie, ze jestem z tych wczesniej urodzonych i dla wiekszosci z was kobieta po piecdziesiatce juz pachnie trupem. Mniejsza o to :)
          Powiem tylko, ze w zyciu nie bylam w takiej formie w jakiej jestem dzis!
          Jedyna czynnoscia zapobiegajaca starosci bylo zalecane przez babcie uzywanie kremu Nivea.

          Pale od prawie szczeniectwa, wypilam przeznaczone mi przez los piec wanienek alkoholu, z wielkim zacieciem prowadzilam zycie towarzysko-klubowo-nocne. zawsze jadlam co chcialam i kiedy chcialam zaprawiajac te samowole szczypta zdrowego rozsadku czyli owoce, ser i warzywa codziennie, duzo ryby, malo miesa bo tak lubie. Spie kiedy popadnie, zarywam noce i jadam nieregularnie :)

          Mam te szanse, ze pochodze z rodziny poznozmarszczkowej. Moja starsza siostra do dzis nie ma innych zmarszczek oprocz leciutkich kurzych lapek, ja je takze juz mam i... mam to serdecznie gdzies. Maluje sie bardzo leciutko, wrecz niewidocznie. Zadnych podkladow, pudrow i takich tam, ktorych zreszta nigdy nie uzywalam.
          Jedyne na co zwracam uwage, to waga. Od dwudziestego roku zycia przybylo mi - kilogramow i tego sie trzymam jedzac mniej slodyczy.

          Od lat nie nosze obcasow, bo kompletnie zmienilam styl zycia. Ubieram sie wygodnie, tu nazywaja to décontracte czyli cool i chodze, duzo chodze, a przede wszystkim , absolutnie mnie nie interesuje to w jaki sposob odbieraja mnie inni.
          To moje zycie i zyje tak jak mnie sie podoba.

          Czego i wam wszystkim zycze :)
          • marguy Re: Inna rzecz... 17.06.13, 20:11
            Paskudny laptop! szostka mi uciekla, ma byc:
            Od dwudziestego roku zycia przybylo mi 6 kilogramow
          • kochanic.a.francuza Re: Inna rzecz... 19.06.13, 14:59
            Ale czuc, ze jestes mloda, a mloda 50-tka jest krzepiaca.
            Ja mam znajome 40-stki, ktore juz maja "dosyc tego zycia", ale ja mysle, ze jest kwestia charakteru.
            JA tez sie czuje najlepiej teraz po 40-tce, najpepiej w zyciu. NIgdy nie chcialabym juz miec lat dwadziescia cos. Taki brak zyciowego doswiadczeniea jest durny bardzo. Nawet twarzy 20-letniej bym nie chciala, bo zauwazylam, ze ludzie wcale nie licza sie z mlodo wygladajaca osoba. Mama mi doradzila, zebym ubierala sie powazniej, zeby ludzie sie liczyli ze mna stosowniej.
            Wyglada na to, ze najlepiej jest wygladac dojrzale, ale miec "mloda" dusze:)
      • qw994 Re: Ja mam lepiej. 17.06.13, 19:51
        I golił, a przynajmniej strzygł brodę :)
        • eat.clitoristwood Re: Ja mam lepiej. 17.06.13, 20:08
          Kueze so kupie.
          • agcerz Re: Ja mam lepiej. 17.06.13, 21:30
            Nie jestem ładna i nie mam pieniędzy na głębokie ingerencje w wygląd. Ale mam gładką skórę, zdrowe włosy itd. Żyję dość zdrowo i świadomie, a starość? Cóż, jest częścią życia.
    • nstemi Re: starość. 17.06.13, 21:56
      Taaa, trzeba się zdrowo odżywiać, pić dużo wody i uprawiać sporty... To mniej więcej to co mówią rozmaite naciągnięte gwiazdy i gwiazdeczki pytane o piękny wygląd :-)
      Tak na poważnie, już korzystam z dobrodziejstw toksyny botulinowej i kwasu hialuronowego, pewnie z czasem trzeba będzie rzeczone działania zintensyfikować, ale jest jakaś granica, za którą jest już tylko groteska. Więc w granicach rozsądku walka z naturą jak najbardziej. Przyjdzie taki moment, choćby nie wiem co, że jednak będziemy pomarszczonymi staruszkami :-( I już, taka kolej rzeczy.
      Ja mam tylko nadzieję, że jak już całkiem osiwieję to będę się wreszcie mogła ufarbować na blond :-DDD
    • minasz Re: starość. 17.06.13, 21:58
      poprawiac trzeba juz nie wolno czekac na starosc kiedy cos zupełnie sie zchrzani- nie mysle tu o botoksie ale o pewnych defektach typu problem z kolanem czy kregosłupem
    • astrofan Re: starość. 17.06.13, 22:10
      starość jest bardzo zła - słowa znajomego 80 letniego profesora z wyglądu w bardzo dobrej formie fizycznej i intelekutualnej

      wy też będziecie stare, nie oswoicie tego ani nie zagadacie i nie "przedyskutujecie" jak to obecnie jest w modzie

      jedyne co można to jak najlepiej wykorzystać dany w życiu czas, i nie chodzi tu o podróze czy czytanie literatury czyli substytuty życia

      po 40 te bezdzietne i bez rodziny bardzo się sypią

      czas i sens życia, i pytanie o to Coś potem, nie uciekniecie od tych kwestii ;)
      • marguy Re: starość. 17.06.13, 22:37
        astrofan napisał:

        > jedyne co można to jak najlepiej wykorzystać dany w życiu czas, i nie chodzi tu o podróze czy czytanie literatury czyli substytuty życia po 40 te bezdzietne i bez rodziny bardzo się sypią
        czas i sens życia, i pytanie o to Coś potem, nie uciekniecie od tych kwestii ;)


        Twoj poglad, twoja sprawa ale nie generalizuj.
        Jestem po czterdziestce, dzieci nie mam i choc maz zmarl dwa lata temu jakos sie nie sypie. I bardziej niz kiedykolwiek jestem zadowolona z tego, ze nie mam dzieci. Zyje wlasnym zyciem, ktore z pewnoscia nie jest substytutem.
        Z twojej wypowiedzi wynika, ze nalezysz do tych, ktorzy uwazaja sie za tak wyjatkowych osobnikow, ze dla "dobra" gatunku musza sie rozmnazac zeby zostawic godnego siebie potomka, swoj genetyczny slad.

        Nie uwazam sie az za tak nadzwyczajna, zebym musiala zostawic swiatu moje geny.
        • astrofan Re: starość. 17.06.13, 23:07
          >maz zmarl dwa lata temu

          przykra sprawa, i inna płaszczyzna dyskusji choć w pewnym sensie adekwatna do tego co napisałem,

          niemniej nie zmienię zadania, przekonań czy rzeczywistości którą obserwuję dookoła siebie, ze względu na różne losowe zdarzenia tego świata

      • stokrotka_a Re: starość. 18.06.13, 10:45
        astrofan napisał:

        > jedyne co można to jak najlepiej wykorzystać dany w życiu czas, i nie chodzi tu
        > o podróze czy czytanie literatury czyli substytuty życia

        Każdy ma prawo sam decydować, jak najlepiej wykorzystać dany w życiu czas. Masz prawo do swojej opinii w tej sprawie, ale twoje rozumienie najlepszego wykorzystania czasu nie jest wykładnią obowiązującą innych ludzi.

        > po 40 te bezdzietne i bez rodziny bardzo się sypią

        hehehe Uwielbiam takie "mądrości". ;-)

        > czas i sens życia, i pytanie o to Coś potem, nie uciekniecie od tych kwestii ;)

        Sens życia każdy tworzy sam. Niestety, są ludzie, którzy sensu życia szukają na zewnątrza, a w szczególności chcą ten sens dostać od niejstniejącej istoty. Często też marnują czas na pytania o to Coś potem, co przecież nie istnieje.
        • eat.clitoristwood Są też tacy 18.06.13, 10:50
          stokrotka_a napisała:

          > Sens życia każdy tworzy sam. Niestety, są ludzie, którzy sensu życia szukają na
          > zewnątrza, a w szczególności chcą ten sens dostać od niejstniejącej istoty. Cz
          > ęsto też marnują czas na pytania o to Coś potem, co przecież nie istnieje.

          Są też tacy, którzy nie zawracają sobie dupy szukaniem czegoś, co nie istnieje, w każdym razie w wymiarze bezwzględnym. :)
          • urko70 Re: Są też tacy 18.06.13, 11:19
            eat.clitoristwood napisał:

            > Są też tacy, którzy nie zawracają sobie dupy szukaniem czegoś, co nie istnieje,
            > w każdym razie w wymiarze bezwzględnym. :)

            Kiedyś mówiono, że nie istnieje droga morska z Hiszpanii do Indii w kierunku zachodnim.
            :)
            • eat.clitoristwood Re: Są też tacy 18.06.13, 12:53
              urko70 napisał:
              > Kiedyś mówiono, że nie istnieje droga morska z Hiszpanii do Indii w kierunku za
              > chodnim.

              Tani chwyt.
              Istnienie sensu bytu, jako takiego, w tego sensu ludzkim pojęciu, nie da się rozpatrywać na klocku, że jak go schowasz za plecami to go niby nie ma a jest.
              • eat.clitoristwood Re: Są też tacy 18.06.13, 12:54
                I całość Twoich wywodów jakoś mi zabobonem pośmiarduje.
                • urko70 Re: Są też tacy 18.06.13, 13:05
                  eat.clitoristwood napisał:

                  > I całość Twoich wywodów jakoś mi zabobonem pośmiarduje.

                  Jak czujesz jakieś niemiłe Ci zapachy to się umyj albo przewietrz, a jak masz coś do tego co piszę to odnieś się do konkretnej wypowiedzi.
              • urko70 Re: Są też tacy 18.06.13, 13:03
                eat.clitoristwood napisał:

                > > Kiedyś mówiono, że nie istnieje droga morska z Hiszpanii do Indii w
                > > kierunku zachodnim.
                >
                > Tani chwyt.

                Obojętnie jak to nazwiesz i ocenisz to jest to prawda.
                Ci którzy zapierają się w twierdzeniu, że czegoś nie ma muszą mieć w takich
                sytuacjach nietęgie miny. :)

                > Istnienie sensu bytu, jako takiego, w tego sensu ludzkim pojęciu, nie da się ro
                > zpatrywać na klocku, że jak go schowasz za plecami to go niby nie ma a jest.

                To, że dla Ciebie on "nie istnieje" nie znaczy, że dla innych ludzi nie istnieje, nie znaczy, że nie istnieje dla społeczeństwa czy gatunku
                • eat.clitoristwood Re: Są też tacy 18.06.13, 13:32
                  urko70 napisał:
                  > To, że dla Ciebie on "nie istnieje" nie znaczy, że dla innych ludzi nie istniej
                  > e, nie znaczy, że nie istnieje dla społeczeństwa czy gatunku

                  Nie rozumiesz, sens to nie jest przedmiot, wór po zimiorach, czy nawet jakieś mzimu, którego istnieniu nie można zaprzeczyć tylko dlatego, że się go nie widzi.

                  • urko70 Re: Są też tacy 18.06.13, 13:45
                    eat.clitoristwood napisał:

                    > > To, że dla Ciebie on "nie istnieje" nie znaczy, że dla innych ludzi nie i
                    > stniej e, nie znaczy, że nie istnieje dla społeczeństwa czy gatunku
                    >
                    > Nie rozumiesz,

                    A może to Ty nie rozumiesz?

                    > sens to nie jest przedmiot, wór po zimiorach, czy nawet jakieś m
                    > zimu, którego istnieniu nie można zaprzeczyć tylko dlatego, że się go nie widzi
                    > .

                    Mowa była o sensie życia. Jeśli dobrze zrozumiałem Twoje słowa :
                    "Są też tacy, którzy nie zawracają sobie dupy szukaniem czegoś, co nie istnieje"
                    to stwierdziłeś, że ów sens nie istnieje.
                    Więc zasadnym jest moje ww twierdzenie.
          • chersona Re: Są też tacy 19.06.13, 18:38
            eat.clitoristwood napisał:

            > Są też tacy, którzy nie zawracają sobie dupy szukaniem czegoś, co nie istnieje,
            > w każdym razie w wymiarze bezwzględnym. :)

            myślisz tak, eat, bo jesteś niewierzący. z dobrą wiarą zaraz by ci sensu przybyło (jak i mnie zapewne).
            • eat.clitoristwood Re: Są też tacy 19.06.13, 20:25
              chersona napisała:
              > myślisz tak, eat, bo jesteś niewierzący. z dobrą wiarą zaraz by ci sensu przyby
              > ło (jak i mnie zapewne).

              O, Czersąka wzięła z martwych wstała była.

              A w temacie, ja uważam, że istnienie (w najszerszym tego słowa znaczeniu, nawet ewentualne istnienie mzimu i dwunastu młodzianków oraz gołąbka) jest celem i sensem samym w sobie, ergo nie ma sensu. :)
              • chersona Re: Są też tacy 19.06.13, 20:32
                nie mogę się z tym nie zgodzić. mejlnij ze zdjęciami, jak znowu jakieś fajne strony świata zobaczysz.
                • eat.clitoristwood Re: Są też tacy 19.06.13, 20:48
                  chersona napisała:

                  > nie mogę się z tym nie zgodzić. mejlnij ze zdjęciami, jak znowu jakieś fajne st
                  > rony świata zobaczysz.

                  Masz, jak u mnie.
                  (Ostatnio powiedzenie "jak w banku" zmieniło znaczenie)
        • urko70 Re: starość. 18.06.13, 11:15
          stokrotka_a napisała:

          > astrofan napisał:
          >
          > > jedyne co można to jak najlepiej wykorzystać dany w życiu czas, i nie cho
          > dzi tu
          > > o podróze czy czytanie literatury czyli substytuty życia
          >
          > Każdy ma prawo sam decydować, jak najlepiej wykorzystać dany w życiu czas. Mas
          > z prawo do swojej opinii w tej sprawie, ale twoje rozumienie najlepszego wykorz
          > ystania czasu nie jest wykładnią obowiązującą innych ludzi.
          >
          > > po 40 te bezdzietne i bez rodziny bardzo się sypią
          >
          > hehehe Uwielbiam takie "mądrości". ;-)
          >
          > > czas i sens życia, i pytanie o to Coś potem, nie uciekniecie od tych kwes
          > tii ;)
          >
          > Sens życia każdy tworzy sam. Niestety, są ludzie, którzy sensu życia szukają na
          > zewnątrza, a w szczególności chcą ten sens dostać od niejstniejącej istoty. Cz
          > ęsto też marnują czas na pytania o to Coś potem, co przecież nie istnieje.

          Jakże trafnie można odnieść Twoją powyższą wypowiedź "twoje rozumienie... nie jest wykładnią" do Twojego trzeciego akapitu. :)

          Jedni Tworzą sami inni nie tworzą i przyjmują go z zewnątrz.
          Stety czy niestety to Twoja indywidualna ocena, do której masz prawo ale nie jest obowiązująca. :)
          Czy ona istnieje czy nie istnieje to tego nie wiesz więc nieuprawnionym jest Twoje twierdzenie.
          Czy to czas zmarnowany czy nie to również Twoja ocena, do której masz prawo ale nie jest obowiązująca. :)
          Czy to coś potem istnieje to tego również nie wiesz. :)

          :)
          • stokrotka_a Re: starość. 18.06.13, 11:58
            urko70 napisał:

            > Jakże trafnie można odnieść Twoją powyższą wypowiedź "twoje rozumienie... nie j
            > est wykładnią" do Twojego trzeciego akapitu. :)

            Oczywiście, że można. Zauważ jednak, że osoba, do której skierowałam swój komentarza użyła sformułowania "nie uciekniecie od tych kwestii", sugerując, że coś tam obowiązuje (w co wierzy astrofan) obowiązuje innych ludzi i jest im arbitralnie narzucone. Ja nikomu nic nie narzucam, ale sprzeciwiam się, gdy ktoś chce mi narzucać swoją wizję świata.

            > Jedni Tworzą sami inni nie tworzą i przyjmują go z zewnątrz.
            > Stety czy niestety to Twoja indywidualna ocena, do której masz prawo ale nie je
            > st obowiązująca. :)

            Przyjmowanie sensu z zewnątrz jest wynikiem lenistwa mentalnego. Ktoś, kto przyjmuje sens z zewnątrz, przyjmuje również zewnętrzny autorytet i to pochodzący od istoty wszechmogocęj. Takim kimś łatwo jest manipulować.

            > Czy ona istnieje czy nie istnieje to tego nie wiesz więc nieuprawnionym jest Tw
            > oje twierdzenie.

            Wiem. Przecież skoro nie istnieją tysiące bogów, w które wierzyli i wierzą ludzie (poganie), to nieistnienie jeszcze jednego boga z tej plejady jest oczywiste.

            > Czy to czas zmarnowany czy nie to również Twoja ocena, do której masz prawo ale
            > nie jest obowiązująca. :)

            Ja nie twierdzę, że jest obowiązująca.

            > Czy to coś potem istnieje to tego również nie wiesz. :)

            Niewiele jest rzeczy, których możemy być pewni. Nawet to co odbieramy naszymi zmysłami i interpretujemy w naszej głowie jest często inne niż rzeczywistość, ale opieranie naszych działań i decyzji na podstawie wiary w coś, co może być jedynie przedmiotem spekulacji jest bezsensowne. Prawa fizyki decydują o tym, co dzieje się po śmierci człowieka. Śmierć oznacza fizyczną dezintegrację mózgu i zanik procesów życiowych, a to z kolei oznacza dezintegrację wszelkich informacji zapisanych w mózgu. Nie ma czegoś takiego jak dusza wstępująca w ciało i żyjąca po dezintegracji ciała. Ja wiem, że ludzie chcą wierzyć w bajki, ale wiara w bajki nie czyni bajek prawdziwymi.
            • urko70 Re: starość. 18.06.13, 12:24
              stokrotka_a napisała:

              > urko70 napisał:
              >
              > > Jakże trafnie można odnieść Twoją powyższą wypowiedź "twoje rozumienie...
              > nie j
              > > est wykładnią" do Twojego trzeciego akapitu. :)
              >
              > Oczywiście, że można.

              Czemu więc robisz to samo co krytykuejsz u asrtrofana?


              > Zauważ jednak, że osoba, do której skierowałam swój komen
              > tarza użyła sformułowania "nie uciekniecie od tych kwestii", sugerując, że coś
              > tam obowiązuje (w co wierzy astrofan) obowiązuje innych ludzi i jest im arbitra
              > lnie narzucone. Ja nikomu nic nie narzucam, ale sprzeciwiam się, gdy ktoś chce
              > mi narzucać swoją wizję świata.

              Czym się różni jego "nie uciekniecie od tych kwestii" od Twojego "nie istnieje"?



              > > Jedni Tworzą sami inni nie tworzą i przyjmują go z zewnątrz.
              > > Stety czy niestety to Twoja indywidualna ocena, do której masz prawo ale
              > nie je
              > > st obowiązująca. :)
              >
              > Przyjmowanie sensu z zewnątrz jest wynikiem lenistwa mentalnego. Ktoś, kto przy
              > jmuje sens z zewnątrz, przyjmuje również zewnętrzny autorytet i to pochodzący o
              > d istoty wszechmogocęj. Takim kimś łatwo jest manipulować.

              Nie ważne z czego wynika, wynikać może z różnych powodów, ważne, że nie zawsze człowiek sam go tworzy.



              > > Czy ona istnieje czy nie istnieje to tego nie wiesz więc nieuprawnionym j
              > est Tw
              > > oje twierdzenie.
              >
              > Wiem. Przecież skoro nie istnieją tysiące bogów, w które wierzyli i wierzą ludz
              > ie (poganie), to nieistnienie jeszcze jednego boga z tej plejady jest oczywiste

              Nie jest oczywiste. (skoro setka ludzi na basenie nie umie przepłynąć pod wodą 40m to nie znaczy, że ja tego nie umiem).


              > > Czy to czas zmarnowany czy nie to również Twoja ocena, do której masz pra
              > wo ale nie jest obowiązująca. :)
              >
              > Ja nie twierdzę, że jest obowiązująca.

              Ale jednoznacznie stwierdziłaś, ze to czas zmarnowany. :)


              > > Czy to coś potem istnieje to tego również nie wiesz. :)
              >
              > Niewiele jest rzeczy, których możemy być pewni.

              Więc czemu piszesz bez cienia wątpliwości, że tego coś potem nie ma?



              > Nawet to co odbieramy naszymi z
              > mysłami i interpretujemy w naszej głowie jest często inne niż rzeczywistość, al
              > e opieranie naszych działań i decyzji na podstawie wiary w coś, co może być jed
              > ynie przedmiotem spekulacji jest bezsensowne. Prawa fizyki decydują o tym, co d
              > zieje się po śmierci człowieka. Śmierć oznacza fizyczną dezintegrację mózgu i z
              > anik procesów życiowych, a to z kolei oznacza dezintegrację wszelkich informacj
              > i zapisanych w mózgu. Nie ma czegoś takiego jak dusza wstępująca w ciało i żyją
              > ca po dezintegracji ciała. Ja wiem, że ludzie chcą wierzyć w bajki, ale wiara w
              > bajki nie czyni bajek prawdziwymi.

              To, że dziś czegoś nie można udowodnić naukowo jeszcze nie znaczy, że to nie istnieje.
              Skąd wiesz, że nie ma (tej duszy) ?


              BTW jak rozumiesz relacji osób, które przeżyły swoją śmierć (chodzi mi o tzw śmierć kliniczną) i opowiadają, że :
              a. nie były tam same, że ktoś na nie czekał?
              b. że w ogóle czegoś doświadczyły?
              • stokrotka_a Re: starość. 18.06.13, 12:45
                urko70 napisał:

                > Czemu więc robisz to samo co krytykuejsz u asrtrofana?

                Nie robię tego samego, nie piszę, że on nie ucieknie od tego "czegoś".

                > Czym się różni jego "nie uciekniecie od tych kwestii" od Twojego "nie istnieje"?

                Tym, że astrofan używa zaimka "wy" (w domyśle). Ja wyrażam pogląd na istnienie i nieistnienie.

                > Nie ważne z czego wynika, wynikać może z różnych powodów, ważne, że nie zawsze
                > człowiek sam go tworzy.

                Ważne. Jeśli ktoś podaje ci sens na tacy poparty autorytetem wszechmogącego, to dostaje do ręki narzędzie manipulowania tobą.

                > Nie jest oczywiste. (skoro setka ludzi na basenie nie umie przepłynąć pod wodą
                > 40m to nie znaczy, że ja tego nie umiem).

                Zapytaj chrześcijan, czy nieistnienie pogańskich bogów jest oczywiste, czy nie. ;-)

                > Ale jednoznacznie stwierdziłaś, ze to czas zmarnowany. :)

                Bo jest zmarnowany dla mentalnego rozwoju jednostki. Przyjęcie narzuconych poglądów bez refleksji i zwątpienia jest marnotrawieniem zasobów intelektualnych naszego mózgu.

                > Więc czemu piszesz bez cienia wątpliwości, że tego coś potem nie ma?

                Nieistnienia krasnoludków też nie można udowodnić, ale czy to oznacza, że mam swoje życie opierać na możliwości ich istnienia? ;-)
                >
                >
                >
                > To, że dziś czegoś nie można udowodnić naukowo jeszcze nie znaczy, że to nie is
                > tnieje.
                > Skąd wiesz, że nie ma (tej duszy) ?

                Patrz krasnoludki. ;-)

                > BTW jak rozumiesz relacji osób, które przeżyły swoją śmierć (chodzi mi o tzw śm
                > ierć kliniczną) i opowiadają, że :
                > a. nie były tam same, że ktoś na nie czekał?
                > b. że w ogóle czegoś doświadczyły?

                Mózg człowieka jest w stanie stworzyć dowolne wizje i odczucia. Potrafimy śnić o takich rzeczach, które fizlozofom się nie śniły. ;-) Podobnie jest z przeżyciami własnej śmierci i pewnością wielu ludzi, że obcują / rozmawiają z Bogiem.
                • urko70 Re: starość. 18.06.13, 13:35
                  stokrotka_a napisała:

                  > > Czemu więc robisz to samo co krytykuejsz u asrtrofana?
                  >
                  > Nie robię tego samego, nie piszę, że on nie ucieknie od tego "czegoś".

                  Żeby postępować tak samo nie trzeba pisać tego samego.


                  > > Czym się różni jego "nie uciekniecie od tych kwestii" od Twojego "nie ist
                  > nieje"?
                  >
                  > Tym, że astrofan używa zaimka "wy" (w domyśle). Ja wyrażam pogląd na istnienie
                  > i nieistnienie.

                  On sugeruje, że coś potem jest.
                  Ty stwierdzasz, ze nie istnieje.

                  Przy czym on mógł doświadczyć, poznać opinie ludzi którzy na starość (ja to oceniam jako czas 60, 70 +) zaczeli wlasnie rozważąć te kwestie czyli (czas i sens życia, i pytanie o to Coś potem). Pytanie, na jakiej podstawie Ty twierdzisz, że nie istnieje to "coś potem"?


                  > > Nie ważne z czego wynika, wynikać może z różnych powodów, ważne, że nie z
                  > awsze
                  > > człowiek sam go tworzy.
                  >
                  > Ważne. Jeśli ktoś podaje ci sens na tacy poparty autorytetem wszechmogącego, to
                  > dostaje do ręki narzędzie manipulowania tobą.

                  W tym przypadku nie ważne bo nie rozważamy tego co próbujesz narzucić w tym miejscu rozmowy. Tu zwróciłem uwagę na Twoją tezę jakoby "Sens życia każdy tworzy sam.". Powtórzę: jedni tworzą sami inni przyjmują z zewnątrz. Jakie są tego konsekwencje i czwięcej jest dobrych czy więcej złych, a może bilansują się to jest inna kwestia, o której ofc możemy dyskutować ale nie mieszaj jednego z drugim.


                  > > Nie jest oczywiste. (skoro setka ludzi na basenie nie umie przepłynąć pod
                  > > wodą 40m to nie znaczy, że ja tego nie umiem).
                  >
                  > Zapytaj chrześcijan, czy nieistnienie pogańskich bogów jest oczywiste, czy nie.
                  > ;-)

                  Z Tobą rozmawiam, więc czekam na argumenty od Ciebie.
                  Ale oczywiście możesz to łatwo skończyć korygując swoje twierdzenie "niejstniejącej istoty".
                  :)


                  > > Ale jednoznacznie stwierdziłaś, ze to czas zmarnowany. :)
                  >
                  > Bo jest zmarnowany dla mentalnego rozwoju jednostki. Przyjęcie narzuconych pogl
                  > ądów bez refleksji i zwątpienia jest marnotrawieniem zasobów intelektualnych na
                  > szego mózgu.

                  Jak stawia się pytania to szuka się odpowiedzi, nikt tu nie mówił o ślepym przyjmowaniu.
                  To właśnie stawiania pytań wykraczających poza przyjęte granice pozwala na robienie kroków naprzód.


                  > > Więc czemu piszesz bez cienia wątpliwości, że tego coś potem nie ma?
                  >
                  > Nieistnienia krasnoludków też nie można udowodnić, ale czy to oznacza, że mam s
                  > woje życie opierać na możliwości ich istnienia? ;-)

                  Swego czasu niemożliwym dla człowieka było latanie, po prostu nie ogarniał
                  swoim umysłem, że to jednak w pewien sposób jest możliwe.


                  > > To, że dziś czegoś nie można udowodnić naukowo jeszcze nie znaczy, że to
                  > nie is
                  > > tnieje.
                  > > Skąd wiesz, że nie ma (tej duszy) ?
                  >
                  > Patrz krasnoludki. ;-)

                  Czy dla Ciebie istnienie czegokolwiek jest zależne od udowodnienia i zrozumienia?

                  Ziemia stała się okrągła dopiero od momentu udowodnienia tego?
                  Ziemia zaczęła krążyć wokół słońca dopiero od momentu udowodnienia tego?

                  A może to wszystko było / działo się wcześniej tylko ludzie nie ogarniali tego swoim rozumem?


                  > > BTW jak rozumiesz relacji osób, które przeżyły swoją śmierć (chodzi mi o
                  > tzw śm
                  > > ierć kliniczną) i opowiadają, że :
                  > > a. nie były tam same, że ktoś na nie czekał?
                  > > b. że w ogóle czegoś doświadczyły?
                  >
                  > Mózg człowieka jest w stanie stworzyć dowolne wizje i odczucia. Potrafimy śnić
                  > o takich rzeczach, które fizlozofom się nie śniły. ;-) Podobnie jest z przeżyci
                  > ami własnej śmierci i pewnością wielu ludzi, że obcują / rozmawiają z Bogiem.

                  Skąd wiesz, że to nie tylko Twoja wiara w to, że to tylko podobieństwo?
                  • stokrotka_a Re: starość. 18.06.13, 14:19
                    urko70 napisał:

                    > Żeby postępować tak samo nie trzeba pisać tego samego.

                    > On sugeruje, że coś potem jest.
                    > Ty stwierdzasz, ze nie istnieje.

                    Nie chodzi o treść poglądów, bo każdy ma prawo do swoich. Chodzi o sposób prezentacji tych poglądów.

                    > Przy czym on mógł doświadczyć, poznać opinie ludzi którzy na starość (ja to oce
                    > niam jako czas 60, 70 +) zaczeli wlasnie rozważąć te kwestie czyli (czas i sens
                    > życia, i pytanie o to Coś potem). Pytanie, na jakiej podstawie Ty twierdzisz,
                    > że nie istnieje to "coś potem"?

                    Żeby zachować jasność, wyjaśniam, że nie ma podstaw, by twierdzić, że coś potem istnieje. Jak więc mogłabym opierać swoje życie na czymś, co nie wiadomo, czy istnieje, a jeśli istnieje, to w jakiej formie. Jeśli pojawią się przesłanki i istnienie "po" zostanie udowodnione, to będę to brać pod uwagę.

                    > W tym przypadku nie ważne bo nie rozważamy tego co próbujesz narzucić w tym mie
                    > jscu rozmowy. Tu zwróciłem uwagę na Twoją tezę jakoby "Sens życia każdy tworzy
                    > sam.". Powtórzę: jedni tworzą sami inni przyjmują z zewnątrz. Jakie są tego kon
                    > sekwencje i czwięcej jest dobrych czy więcej złych, a może bilansują się to jes
                    > t inna kwestia, o której ofc możemy dyskutować ale nie mieszaj jednego z drugim.

                    Tak, masz rację - powinnam była napisać, że sens życia każdy myślący człowiek powinien tworzyć sam.

                    > Z Tobą rozmawiam, więc czekam na argumenty od Ciebie.
                    > Ale oczywiście możesz to łatwo skończyć korygując swoje twierdzenie "niejstniej
                    > ącej istoty".
                    > :)

                    Ja nie potrzebuję argumentów na nieistnienie Boga, tak jak nie potrzebuję argumentów na nieistnienie krasnoludków i św. Mikołaja. ;-) Ciężar udowodnienia istnienia Boga spoczywa na tych, którzy do tej tezy chcą przekonać innych. Ja tylko wyłapuję sprzeczności w ich rozumowaniu i obalam ich argumenty. Dopóki ktoś nie udowodni istnienia krasnoludków, teza o ich istnieniu jest tylko tezą. ;-)

                    > Jak stawia się pytania to szuka się odpowiedzi, nikt tu nie mówił o ślepym przy
                    > jmowaniu.
                    > To właśnie stawiania pytań wykraczających poza przyjęte granice pozwala na robi
                    > enie kroków naprzód.

                    Masz rację, ale stawianie pytań i wątpienie w dogmaty jest w dogmatycznych religiach grzechem. Cnotą jest przyjmowanie tego co mówią uczeni w piśmie na wiarę.

                    > Swego czasu niemożliwym dla człowieka było latanie, po prostu nie ogarniał
                    > swoim umysłem, że to jednak w pewien sposób jest możliwe.

                    No właśnie, o to właśnie chodzi. Gdy człowiek próbował latać nie znając fizyki latania, to skutki były opłakane. Dlatego też najpierw należy odnaleźć Boga, poznać dokładnie jego istotę, a wtedy można w oparciu o znaną istotę Boga konstruować rzeczywistość. W obecnej sytuacji (zresztą od zarania dziejów) ludzie stosują dziesiątki tysięcy koncepcji przeróżnych bóstw i w oparciu o to próbują działać. Przecież to działanie po omacku. Kiedyś pewni ludzie stworzyli w Ameryce Środkowej rozwiniętą kulturę i silne państwo. Działało ono sprawnie aż do czasu, gdy rabuknowa gospodarka doprowadziła do zmian w środowisku naturalnym, zaburzenia gospodarki wodnej i niszczycielskich susz. Co robili obywatele tego państwa? Podjęli kroki zaradcze. Wierzyli, że bogowie sprowadzają deszcz w wyniku składania ofiar z ludzi. W oblliczu suszy składali więc tych ofiaz więcej i więcej, a deszcz nie nadchodził, bo przecież wiemy, że to nie bogowie dają deszcz. Ludzie ci oparli swoje działanie na niesprawdzonych tezach i doprowadzili do katastrofy swojego państwa.

                    > Czy dla Ciebie istnienie czegokolwiek jest zależne od udowodnienia i zrozumienia?

                    Nie, istnieją rzeczy, których nie znamy. Istnienie rzeczywistości jest niezależne od naszych procesów myślowych. Jednakże nie możemy naszych działań opierać na niesprawdzonych tezach (wierzeniach). Wyobraź sobie, że wynalazcy chcący skonstruować samolot wierzyliby w istnienie metalu lżejszego od powietrza i wszystkie swoje działania podporządkowali poszukiwaniu tego metalu. Chyba nie muszę ci tłumaczyć, że tacyu wynalazcy nigdy nie skostruowaliby samolotu. Podobnie jest z opieraniem naszych rzeczywistych działań na wierze w niesprawdzone tezy religijne.

                    > Ziemia stała się okrągła dopiero od momentu udowodnienia tego?
                    > Ziemia zaczęła krążyć wokół słońca dopiero od momentu udowodnienia tego?

                    Już wyjaśniłam powyżej.

                    > Skąd wiesz, że to nie tylko Twoja wiara w to, że to tylko podobieństwo?

                    Jak wspomniałam wcześniej, absolutnej pewności mieć nie możemy, ale nie ma przesłanek, by sądzić, że jest to coś więcej. Gdy takie przesłanki się pojawią, to będziemy mogli o tym rozmawiać. Na razie możemy tylko spekulować i jak widać różne kultury spekulują w różny sposób, często uznając, że ich spekulacje mają wyłączność na prawdę. Ja będę dokarmiać krasnoludki dopiero, gdy się pojawią. Nie mam zamiaru gromadzić zapasów na ich dokarmianie z tego na wszelki wypadek, bo nikt nie udowodnił ich nieistnienia. ;-)
                    • urko70 Re: starość. 18.06.13, 15:54
                      stokrotka_a napisała:

                      > > Żeby postępować tak samo nie trzeba pisać tego samego.
                      >
                      > > On sugeruje, że coś potem jest.
                      > > Ty stwierdzasz, ze nie istnieje.
                      >
                      > Nie chodzi o treść poglądów, bo każdy ma prawo do swoich. Chodzi o sposób preze
                      > ntacji tych poglądów.

                      I właśnie, napisałaś bez żadnej wątpliwości:
                      "niejstniejącej istoty"
                      "nie istnieje"


                      > > Przy czym on mógł doświadczyć, poznać opinie ludzi którzy na starość (ja
                      > to oce
                      > > niam jako czas 60, 70 +) zaczeli wlasnie rozważąć te kwestie czyli (czas
                      > i sens
                      > > życia, i pytanie o to Coś potem). Pytanie, na jakiej podstawie Ty twierd
                      > zisz,
                      > > że nie istnieje to "coś potem"?
                      >
                      > Żeby zachować jasność, wyjaśniam, że nie ma podstaw, by twierdzić, że coś potem
                      > istnieje. Jak więc mogłabym opierać swoje życie na czymś, co nie wiadomo, czy
                      > istnieje, a jeśli istnieje, to w jakiej formie. Jeśli pojawią się przesłanki i
                      > istnienie "po" zostanie udowodnione, to będę to brać pod uwagę.

                      Czyli nie masz podstawy.
                      Powtarzam: to że dziś czegoś nie umiemy udowodnić nie znaczy że tego nie ma.
                      Czy zgodzisz się z tym twierdzeniem czy tez nie?



                      > > W tym przypadku nie ważne bo nie rozważamy tego co próbujesz narzucić w t
                      > ym mie
                      > > jscu rozmowy. Tu zwróciłem uwagę na Twoją tezę jakoby "Sens życia każdy t
                      > worzy
                      > > sam.". Powtórzę: jedni tworzą sami inni przyjmują z zewnątrz. Jakie są te
                      > go kon
                      > > sekwencje i czwięcej jest dobrych czy więcej złych, a może bilansują się
                      > to jes
                      > > t inna kwestia, o której ofc możemy dyskutować ale nie mieszaj jednego z
                      > drugim.
                      >
                      > Tak, masz rację [...]

                      Dziękuję, pytanie w jakim celu dopisałaś resztę żeby kogoś tam urazić, żeby błysnąć...


                      > > Z Tobą rozmawiam, więc czekam na argumenty od Ciebie.
                      > > Ale oczywiście możesz to łatwo skończyć korygując swoje twierdzenie
                      > > "niejstniejącej istoty".
                      > > :)
                      >
                      > Ja nie potrzebuję argumentów na nieistnienie Boga, [...]

                      Tu również nie podajesz podstaw do swojego twierdzenia.
                      To nie jest kwestia Twoich potrzeb tylko pokazania, że nie umiesz udowodnić nieistnienia.


                      > > Jak stawia się pytania to szuka się odpowiedzi, nikt tu nie mówił o ślepy
                      > m przy
                      > > jmowaniu.
                      > > To właśnie stawiania pytań wykraczających poza przyjęte granice pozwala n
                      > a robi
                      > > enie kroków naprzód.
                      >
                      > Masz rację,

                      Dziękuję.

                      > ale stawianie pytań i wątpienie w dogmaty jest w dogmatycznych reli
                      > giach grzechem. Cnotą jest przyjmowanie tego co mówią uczeni w piśmie na wiarę.

                      A tu była mowa o stawianiu sobie w jesieni życia pytań o sens zycia.


                      > > Swego czasu niemożliwym dla człowieka było latanie, po prostu nie ogarnia
                      > ł
                      > > swoim umysłem, że to jednak w pewien sposób jest możliwe.
                      >
                      > No właśnie, o to właśnie chodzi.

                      Czyli przyznajesz, że twierdzenie że czegoś nie ma nie oznacza ze tego nie ma?


                      > Gdy człowiek próbował latać nie znając fizyki
                      > latania, to skutki były opłakane. Dlatego też najpierw należy odnaleźć Boga, po
                      > znać dokładnie jego istotę, a wtedy można w oparciu o znaną istotę Boga konstru
                      > ować rzeczywistość.

                      To że Ty nie odnalazłaś nie znaczy, że inni nie odnaleźli. :)
                      A może do takiego namacalnego jak sugerujesz odnalezienia człwiek jest niezdolny i wszystko co może to wsłuchać się i słuchać?


                      > > Czy dla Ciebie istnienie czegokolwiek jest zależne od udowodnienia i zroz
                      > > umienia?
                      >
                      > Nie, istnieją rzeczy, których nie znamy. Istnienie rzeczywistości jest niezależ
                      > ne od naszych procesów myślowych.

                      Więc czemu twierdzisz, że tej istoty nie ma?


                      > Jednakże nie możemy naszych działań opierać n
                      > a niesprawdzonych tezach (wierzeniach).

                      Jakich niesprawdzonych..., a popatrz sobie na samotnych bezdzietnych 70+latków
                      myślisz ale tak z ręką na sercu że nie żałują, ze nie mają dzieci?
                      Jak słyszę, że żałują.


                      > Wyobraź sobie, że wynalazcy chcący skon
                      > struować samolot wierzyliby w istnienie metalu lżejszego od powietrza i wszystk
                      > ie swoje działania podporządkowali poszukiwaniu tego metalu. Chyba nie muszę ci
                      > tłumaczyć, że tacyu wynalazcy nigdy nie skostruowaliby samolotu. Podobnie jest
                      > z opieraniem naszych rzeczywistych działań na wierze w niesprawdzone tezy reli
                      > gijne.

                      Zanim dziecko zrozumie po co ma się rozglądać przed wejściem na ulicę to
                      zginie pod kołami więc lepiej żeby ślepo wierzyło i wykonywało polecenie
                      rozglądania się.



                      > > Ziemia stała się okrągła dopiero od momentu udowodnienia tego?
                      > > Ziemia zaczęła krążyć wokół słońca dopiero od momentu udowodnienia tego?
                      >
                      > Już wyjaśniłam powyżej.

                      Czyli mamy zgodność co do tego, że nielogicznym jest twierdzenie, ze czegoś nie ma tylko dlatego, że nikt tego nie udowodnił?


                      > > Skąd wiesz, że to nie tylko Twoja wiara w to, że to tylko podobieństwo?
                      >
                      > Jak wspomniałam wcześniej, absolutnej pewności mieć nie możemy, ale nie ma prze
                      > słanek, by sądzić, że jest to coś więcej.

                      Nie było też przesłanek, że ziemia jest okrągła i że to słońce krąży.


                      > Gdy takie przesłanki się pojawią, to
                      > będziemy mogli o tym rozmawiać. Na razie możemy tylko spekulować i jak widać ró
                      > żne kultury spekulują w różny sposób, często uznając, że ich spekulacje mają wy
                      > łączność na prawdę. Ja będę dokarmiać krasnoludki dopiero, gdy się pojawią. Nie
                      > mam zamiaru gromadzić zapasów na ich dokarmianie z tego na wszelki wypadek, bo
                      > nikt nie udowodnił ich nieistnienia. ;-)

                      Jedni, żeby skorzystać z dobrych rad potrzebują coś zobaczyć inni korzystają z tych
                      rad bez konieczności zobaczenia/udowodnienia.
                      Wybór należy do Ciebie.
                      :)
                      • stokrotka_a Re: starość. 18.06.13, 16:26
                        urko70 napisał:

                        > I właśnie, napisałaś bez żadnej wątpliwości:
                        > "niejstniejącej istoty"
                        > "nie istnieje"

                        Ale przecież napisałam, że nie o to mi chodzi, nawiązując do formy wypowiedzi astrofana, w której użył domyślnego zaimka "wy". Jeśli nie łapiesz, o co mi chodzi, to myślę, że nie ma sensu tego tłumaczyć dokładniej.

                        > Czyli nie masz podstawy.
                        > Powtarzam: to że dziś czegoś nie umiemy udowodnić nie znaczy że tego nie ma.
                        > Czy zgodzisz się z tym twierdzeniem czy tez nie?

                        Tak, nie mam żadnych podstaw, by uważać, że jakikolwiek bóg istnieje. ;-)

                        > Dziękuję, pytanie w jakim celu dopisałaś resztę żeby kogoś tam urazić, żeby bły
                        > snąć...

                        No czywiście, żeby błysnąć jak supernowa! ;-)

                        > Tu również nie podajesz podstaw do swojego twierdzenia.
                        > To nie jest kwestia Twoich potrzeb tylko pokazania, że nie umiesz udowodnić nie
                        > istnienia.

                        Ale ja nie muszę udowadniać istnienia. Ja ograniczam się do udowadniania, że teza o istnieniu Boga nie jest udowodniona. ;-)

                        > Dziękuję.

                        Proszę bardzo. Zauważ, jednak, że przyznanie racji rozmówcy nie ma na celu usłyszenia słowa "dziękuję". ;-)

                        > A tu była mowa o stawianiu sobie w jesieni życia pytań o sens zycia.

                        Jeśli ktoś przyjął hierarchię religijnych wartości narzuconych przez innych już w wieku dziecięcym, to rozważnaia w jesieni życia mają bardzo ograniczony zakres.

                        > Czyli przyznajesz, że twierdzenie że czegoś nie ma nie oznacza ze tego nie ma?

                        Ależ oczywiście, tak jak twierdzenie, że coś jest nie oznacza, że coś istnieje. Myślę jednak, że dobrze wiesz, że nie o to chodzi. Chodzi o konstruowanie rzeczywistości w oparciu o niesprawdzone tezy wzięte z marzeń sennych lub urojeń wywołanych substancjami odurzającymi.

                        > To że Ty nie odnalazłaś nie znaczy, że inni nie odnaleźli. :)
                        > A może do takiego namacalnego jak sugerujesz odnalezienia człwiek jest niezdoln
                        > y i wszystko co może to wsłuchać się i słuchać?

                        Nie, inni nie odnaleźli. Tylko wydaje im się, że odnaleźli i są co do tego ogromne różnice w róznych kultirach, religiach czy nawet sektach religijnych. Słuchać można tylko czego? urojonych dźwięków?

                        > Więc czemu twierdzisz, że tej istoty nie ma?

                        Bo nie istnieje. ;-) A na poważnie - twierdzę tak na podstawie doświadczeń najprzeróżniejszych kultur i cywilizacji ludzkich. I co ważne, nie mam potrzeby odowadniania nieistnienia istoty nadprzyrodzonej tak jak nie mam potrzeby udowadniania nieistnienia krasnoludków. To ci, ktorzy wysuwają tezy o istnieniu bogów czy krasnoludków, powinni je udowodnić. Dopiero wtedy gdy istnienie krasnoludków zostanie udowodnione i zostanie określony "jadłospis" krasnoludków, zacznę gromadzić zapasy w celu ich dokarmiania. ;-) Podobnie jest z bogami - zacznę ich dokarmiać, jak będzie wiadomo co jedzą.

                        > Jakich niesprawdzonych..., a popatrz sobie na samotnych bezdzietnych 70+latków
                        > myślisz ale tak z ręką na sercu że nie żałują, ze nie mają dzieci?
                        > Jak słyszę, że żałują.

                        Ale co to ma do rzeczy?

                        > Zanim dziecko zrozumie po co ma się rozglądać przed wejściem na ulicę to
                        > zginie pod kołami więc lepiej żeby ślepo wierzyło i wykonywało polecenie
                        > rozglądania się.

                        I uważasz, że tak samo jest z wiarą w boga? Lepiej ślepo wykonywać polecenia Kościoła, żeby nie wpaść pod koła boskiego rydwanu? To niezbyt trafne porównanie, bo dorośli z doświadczenia wiedzą, do czego prowadzi wtargnięcie na ulicę, a duchowni o istnieniu boga i jego istocie wiedzą tyle, ile sobie ludzie wymyślą.

                        > Nie było też przesłanek, że ziemia jest okrągła i że to słońce krąży.

                        Złe porównanie. Mówisz o rzeczach empirycznie potwierdzalnych. Istotą religii jest twierdzenie, że empiria nie ma zastosowania do spraw boskich. Albo przyjmujesz to, co ci mówią o bogu, albo odrzucasz. Przyjmowanie jest oparte na przesłankach irracjonalnych.

                        > Jedni, żeby skorzystać z dobrych rad potrzebują coś zobaczyć inni korzystają z
                        > tych
                        > rad bez konieczności zobaczenia/udowodnienia.
                        > Wybór należy do Ciebie.
                        > :)

                        No właśnie, prolem w tym, że ludzie kupują bajki bez racjonalnej analizy. I nie ma się co dziwić - bajki są ludziom sprzedawane już od wczesnych lat życia, gdy człowiek nie jest w stanie racjonalnie ocenić tego, czym jest "nasączany" mózg. Niestety, dla wielu ludzi to "nasączenie" jest tak silne, że nie są już w stanie z tego wyjść.
                        • urko70 Re: starość. 19.06.13, 11:03
                          stokrotka_a napisała:

                          > Ale przecież napisałam, że nie o to mi chodzi, nawiązując do formy wypowiedzi a
                          > strofana, w której użył domyślnego zaimka "wy". Jeśli nie łapiesz, o co mi chod
                          > zi, to myślę, że nie ma sensu tego tłumaczyć dokładniej.

                          Ale mi o to chodzi, "zarzucasz" komuś coś co sama robisz.

                          > > Czyli nie masz podstawy.
                          > > Powtarzam: to że dziś czegoś nie umiemy udowodnić nie znaczy że tego nie
                          > ma.
                          > > Czy zgodzisz się z tym twierdzeniem czy tez nie?
                          >
                          > Tak, nie mam żadnych podstaw, by uważać, że jakikolwiek bóg istnieje. ;-)

                          Może Ty nie masz, może z jakichś względów nie zauważasz - OK ale nie masz też podstaw do twierdzenia, że nie istnieje. Ty nie wiesz ani jednego ani drugiego więc nie możesz twierdzić, ze nie istnieje.


                          > > Dziękuję, pytanie w jakim celu dopisałaś resztę żeby kogoś tam urazić, że
                          > by błysnąć...
                          >
                          > No czywiście, żeby błysnąć jak supernowa! ;-)

                          Taaa...


                          > > Tu również nie podajesz podstaw do swojego twierdzenia.
                          > > To nie jest kwestia Twoich potrzeb tylko pokazania, że nie umiesz udowodn
                          > ić nie
                          > > istnienia.
                          >
                          > Ale ja nie muszę udowadniać istnienia. Ja ograniczam się do udowadniania, że te
                          > za o istnieniu Boga nie jest udowodniona. ;-)

                          Nieprawda, Ty wyraźnie napisałaś "nie istnieje" i tego nie umiesz udowodnić.

                          > > Dziękuję.
                          >
                          > Proszę bardzo. Zauważ, jednak, że przyznanie racji rozmówcy nie ma na celu usły
                          > szenia słowa "dziękuję". ;-)

                          Jeśli sądzisz, że Twoje cele są zawsze jasne dla otoczenia to moim zdaniem mylisz się.
                          Poza tym ja naprawdę nie muszę skupiać się na Twoich celach.
                          :)

                          > > A tu była mowa o stawianiu sobie w jesieni życia pytań o sens zycia.
                          >
                          > Jeśli ktoś przyjął hierarchię religijnych wartości narzuconych przez innych już
                          > w wieku dziecięcym, to rozważnaia w jesieni życia mają bardzo ograniczony zakr
                          > es.

                          1. Mógł mieć zbieżną hierarchię.
                          2. mógł ją przyjąć bez narzucania przez innych.
                          3. Chęć posiadanie dzieci nie musi i nie jest uzależnione od religii.



                          > > Czyli przyznajesz, że twierdzenie że czegoś nie ma nie oznacza ze tego ni
                          > e ma?
                          >
                          > Ależ oczywiście, tak jak twierdzenie, że coś jest nie oznacza, że coś istnieje.
                          > Myślę jednak, że dobrze wiesz, że nie o to chodzi. Chodzi o konstruowanie rzec
                          > zywistości w oparciu o niesprawdzone tezy wzięte z marzeń sennych lub urojeń wy
                          > wołanych substancjami odurzającymi.

                          A ja myślę, że od samego początku próbujesz dyskutować o czymś innym niż tu była mowa. Jeśli dobrze pamiętam to była mowa o (haslowo):
                          - dobrze jest mieć dzieci (bo np na starosc czlowiek nie jest sam)
                          - w jesieni zycia czlowiek stawia sobie pytania o sens bycia, o to co po smierci
                          A Ty ciągle próbujesz ściągnąć temat na religię i jej wg Ciebie nieracjonalność.

                          Sądzę, że czy ktoś jest religijny czy niereligijny to tak samo może mieć tego typu myśli w jesieni życia.


                          > > To że Ty nie odnalazłaś nie znaczy, że inni nie odnaleźli. :)
                          > > A może do takiego namacalnego jak sugerujesz odnalezienia człwiek jest ni
                          > ezdoln
                          > > y i wszystko co może to wsłuchać się i słuchać?
                          >
                          > Nie, inni nie odnaleźli. Tylko wydaje im się, że odnaleźli i są co do tego ogro
                          > mne różnice w róznych kultirach, religiach czy nawet sektach religijnych. Słuch
                          > ać można tylko czego? urojonych dźwięków?

                          Wypowiadasz się za innych ludzi - bardzo to odważne, pewnie jak zapytam o podstawy to0 znów ich nie wskażesz...



                          > > Więc czemu twierdzisz, że tej istoty nie ma?
                          >
                          > Bo nie istnieje. ;-) A na poważnie - twierdzę tak na podstawie doświadczeń najp
                          > rzeróżniejszych kultur i cywilizacji ludzkich. I co ważne, nie mam potrzeby odo
                          > wadniania nieistnienia istoty nadprzyrodzonej

                          A Ty znów o swoich potrzebach podczas gdy nie o Twoje potrzeby chodzi a o uzasadnienie Twoich własnych słów.


                          > > Jakich niesprawdzonych..., a popatrz sobie na samotnych bezdzietnych 70+l
                          > atków
                          > > myślisz ale tak z ręką na sercu że nie żałują, ze nie mają dzieci?
                          > > Jak słyszę, że żałują.
                          >
                          > Ale co to ma do rzeczy?

                          ROTFL!
                          Przecież o tym tu była mowa, zacytuję słowa astrofana od których zaczęła się ta gałąź wątku:
                          "czas i sens życia, i pytanie o to Coś potem," a wczęśniej pisał o dzieciach.


                          > > Zanim dziecko zrozumie po co ma się rozglądać przed wejściem na ulicę to
                          > > zginie pod kołami więc lepiej żeby ślepo wierzyło i wykonywało polecenie
                          > > rozglądania się.
                          >
                          > I uważasz, że tak samo jest z wiarą w boga? Lepiej ślepo wykonywać polecenia Ko
                          > ścioła, żeby nie wpaść pod koła boskiego rydwanu? To niezbyt trafne porównanie,
                          > bo dorośli z doświadczenia wiedzą, do czego prowadzi wtargnięcie na ulicę, a d
                          > uchowni o istnieniu boga i jego istocie wiedzą tyle, ile sobie ludzie wymyślą.

                          O wtargnięciu na jezdnię wielu dorosłych wie a mimo to nie stosuje zasad, ale już
                          jak żyć to wielu dorosłych nie wie i stąd nieporozumienia, rozwody, tragedie, przemoc, czy inne problemy z gołymi cycami w galeriach ;)
                          Jeśli chodzi o podstawowe kwestie (np dekalog) to oczywiście, że lepiej ślepo słuchać niz kombinować po swojemu.


                          > > Nie było też przesłanek, że ziemia jest okrągła i że to słońce krąży.
                          >
                          > Złe porównanie. Mówisz o rzeczach empirycznie potwierdzalnych. Istotą religii j
                          > est twierdzenie, że empiria nie ma zastosowania do spraw boskich. Albo przyjmuj
                          > esz to, co ci mówią o bogu, albo odrzucasz. Przyjmowanie jest oparte na przesła
                          > nkach irracjonalnych.

                          W obu przypadkach stan umysłu, wiedzy, rozwój człowieka nie obejmował możliwości krążenia Ziemi jak i istnienia Boga. Aż tu nagle okazuje się że coś można udowodnić i zdziwienie....


                          > > Jedni, żeby skorzystać z dobrych rad potrzebują coś zobaczyć inni korzyst
                          > ają z tychrad bez konieczności zobaczenia/udowodnienia.
                          > > Wybór należy do Ciebie.
                          > > :)
                          >
                          > No właśnie, prolem w tym, że ludzie kupują bajki bez racjonalnej analizy. I nie
                          > ma się co dziwić - bajki są ludziom sprzedawane już od wczesnych lat życia, gd
                          > y człowiek nie jest w stanie racjonalnie ocenić tego, czym jest "nasączany" móz
                          > g. Niestety, dla wielu ludzi to "nasączenie" jest tak silne, że nie są już w st
                          > anie z tego wyjść.

                          A są też tacy którzy nazywają to bajkami. Masz do tego prawo, masz prawo do
                          kwestionowania wszystkiego, to Twoje życie, Twoje wybory.
                      • stokrotka_a Re: starość. 18.06.13, 16:36
                        Nie ma sensu ciągnąć tego dalej, ponieważ wałkujemy te same argumenty. Polecam ci jednak bliższe zapoznanie się ze skutkami opierania działań ludzkich na niesprawdzonych tezach religijnych jak w przypadku dawnych mieszkańców Ameryki Środkowej lub obrońców Jerozolimy, którzy wierzyli, że Jahwe mieszkający w ich świątyni na skale, przyjdzie im z pomocą i obroni przed najeźdźcami. Gdybyś nie znał tej hostorii, to wyjaśniam, że nie przyszedł. ;-) Dziękuję za dyskusję.
                        • urko70 Re: starość. 19.06.13, 11:09
                          stokrotka_a napisała:

                          > Nie ma sensu ciągnąć tego dalej, ponieważ wałkujemy te same argumenty.

                          A czy ja choć przez chwilę zmuszałem Cię do ciągnięcia tegoż? :)

                          > Polecam
                          > ci jednak bliższe zapoznanie się ze skutkami opierania działań ludzkich na nies
                          > prawdzonych tezach religijnych ...

                          A ja polecam Ci dokładniejsze czytanie tego o czym mowa, bo jak wszystko kojarzy Ci się tylko z jednym to potem dochodzisz do błędnych wniosków.

                          > Dziękuję za dyskusję.

                          Ależ drooobiazg. :)
    • paninikt0 Re: starość. 18.06.13, 01:06
      Mozesz oszukiwac wielu i w wielu sprawach. Tej niestety nie da sie oszukac. Ale to dobrze. Taka kolej rzeczy. Sprawiedliwie dotyczy wszystkich - no chyba, ze ktos zemrze mlodo. Ogladam sobie moja Mame Staruszke i szczerze chcialabym dozyc Jej wieku i w takiej formie. :) Wiem tez, ze kazdy ma swoj czas. Lubie dobre kosmetyki ale w minimalnych ilosciach. Tzn. dobry krem, tonik, od czasu do czasu maseczka. Ot tak zeby nie straszyc na ulicy. Czy to jest najwazniejsze jak wygladamy? Podoba mi sie minimalistyczne podejscie do wszystkiego. Nie zdazylam sie rozpiescic. Czasem troche zal. Ale tylko czasem. Mam nadzieje, ze jeszcze wygram te maksymalna wygrana :). Oddalabym troche kasy (powiedzmy 10%) na dom samotnej matki, 10% na hospicjum, a reszta na cztery.
    • headvig Re: starość. 18.06.13, 06:29
      ja na pewno będę. jak patrzę na siebie w lustro, co się teraz ze mną dzieje, to normalnie depresja :D
      • female.pl Re: starość. 18.06.13, 10:20
        Ja akurat jestem zwolenniczka uprawiania sportow, zdrowego odzywiania sie i zycia, jak sie to pieknie i ladnie nazywa. Uwazam, i jest to tez potwierdzone naukowo, ze proces starzenia sie organizmu mozna powstrzymac i przez dluzszy czas utrzymywac na takim samym poziomie. Od 30 roku zycia tracimy okolo 3 kg tkani miesniowej w ciagu 10 lat, ale poprzez sport mozna ten proces utraty miesni przedluzyc. Oczywiscie nie oznacza to, ze 60-latka bedzie wygladac i miec mase miesniowa 20 latki ale 35-40 lat juz tak. Uwazam, ze odpowiednia dieta i sport wiecej zdzialaja niz lifting, gdyz szczupla, w miare wysportowana sylwetka jest juz oznaka dobrej formy organizmu. Poza tym dla mnie bardziej liczy sie dobre samopoczucie i frajda, np. w jezdzeniu na nartach niz liczenie kolejnych zmarszczek i siwych wlosow, ktore zreszta i tak farbuje.

    • a_nonima Re: starość. 18.06.13, 12:24
      Trafiłaś w mój czuły punkt. Na samą myśl o starzeniu się robię się zielona ;)
      Zapewne skorzystam z cudów medycyny estetycznej. Obym nie musiała szybko i dużo.
      Na razie cieszę się jak ktoś się dziwi, że mam dwoje dzieci, a nie wyglądam. Tzn wg mnie wyglądam żeby nie było wątpliwości.
      • samuela_vimes Re: starość. 18.06.13, 12:42
        hehe, nom mi też niby nikt nie daje tyle ile mam, ale jestem mała i bardzo drobna, więc sam ten fakt odejmuje mi lat. Natomiast ja widzę swoje wady- sucha cera, małe zmarszczki pod oczami które ponoć widzę tylko ja :-( i w końcu zdecydowałam się na pierwszy zabieg. Blizna po CC nie spełnia moich oczekiwań, więc machnę ją laserowo, ale jeszcze muszę poczekać do jesieni.
        • a_nonima Re: starość. 18.06.13, 12:57
          Medycyna daje możliwości i trzeba z nich korzystać.
          Dobry pomysł z pozbyciem się brzydkiej blizny. Popieram.
          • female.pl Re: starość. 18.06.13, 13:06
            a_nonima napisała:

            > Medycyna daje możliwości i trzeba z nich korzystać.
            > Dobry pomysł z pozbyciem się brzydkiej blizny. Popieram.
            >

            Dla mnie blizna to cos innego niz naturalne zmarszczki. Gdybym naprawde sie zle z nia czula, to zlikwidowlabym ja. Ja nosze blizne na czole po wypadku sam. Nie dalam jej korygowac, gdyz sam lekarz stwierdzil, ze po korekcie moge gorzej wygladac niz przed, tym bardziej ze nosze grzywke i jej prawie w ogole nie widac. Przyzwyczailam sie do niej i kiedy ktos o nia pyta, to rusza moja fantazja i opowiadam mu "bajke o chlopie z siekiera".
            • a_nonima Re: starość. 18.06.13, 13:12
              To kwestia akceptacji. Jak dajesz radę z nią żyć to luz. Czasami drobne nawet mankamenty nie pozwalają normalnie funkcjonować i wtedy jest problem. Ja miałam b. krzywe zęby. Niby nikt nie widział problemu, ale mnie to gryzło. Nie miałam kasy na aparat aż w końcu przyszły lepsze czasy i zęby wyprostowałam. Teraz mam piękne, równiutkie i problem rozwiązany.
              • female.pl Re: starość. 18.06.13, 13:33
                Do tematu "zebow" podchodze bardzo rygorystycznie. Wszelkie ubytki, krzywizny nalezy "wyprostowac" u dentysty. Nie raza mnie implanty czy korony u mlodych ludzi. Uwazam, ze estetyka w tym przypadku jest wazniejsza od natury.
            • a_nonima Re: starość. 18.06.13, 13:16
              Ja nie lubię swojego nosa, ale korekta nosa kosztuje fortunę.
              Ostatnio u dr Szczyta dziewczyna zgłosiła się na zabieg.
              I tak sobie pomyślałam, że mój nos ucieszyłby się z korekty.
            • marguy Re: starość. 18.06.13, 13:17
              Tak mi przyszlo do glowy, ze wiek i jego oznaki to nie tylko zmarszczki i grawitacja.
              To takze cala sylwetka oraz sposob w jaki sie ruszamy.
              Nowa sasiadka niedawno mi powiedziala, ze widzac mnie na spacerze z psem i podczas zabawy z nim, dala mi o wiele dziesiatek lat mniej niz mam ich naprawde. Osadzila mnie na podstawie sposobu poruszania sie, chodzenia i... rzucania psu pilki.
              Sa rzeczy z ktorych same sobie nie zdajemy sprawy. Np. dopiero w Czechach podczas chodzenia po gorach dowiedzialam sie, bo mi inni powiedzieli, ze jestem bardzo zwinna w ogole, a jak na kogos w moim wieku to wyjatkowo. I to chcialabym zachowac. Jak widze kobiety w moim wieku, a czesto o wiele mlodsze, poruszajace sie jak zaby w blocie, trudno mi zrozumiec jak mozna zyc w takim slimaczym tempie?
              • female.pl Re: starość. 18.06.13, 13:36
                I tu sie z toba w pelni zgadzam. Utrzymanie ciala i organizmu w pelnej sprawnosci fizycznej jest wlasnie oznaka zatrzymania procesow starzenia.
              • urko70 Re: starość. 18.06.13, 13:56
                marguy napisała:

                > Tak mi przyszlo do glowy, ze wiek i jego oznaki to nie tylko zmarszczki i grawi
                > tacja.
                > To takze cala sylwetka oraz sposob w jaki sie ruszamy.
                > Nowa sasiadka niedawno mi powiedziala, ze widzac mnie na spacerze z psem i podc
                > zas zabawy z nim, dala mi o wiele dziesiatek lat mniej niz mam ich naprawde. Os
                > adzila mnie na podstawie sposobu poruszania sie, chodzenia i...

                O tym samym myślałem, jak patrzyłem na 80letniego Połomskiego.
    • sl13 Re: starość. 18.06.13, 16:32
      Zawsze wyglądałam młodo i pewnie ciężko będę znosiła pierwsze oznaki starzenia. Ale z drugiej strony zmarszczki nie wydają mi się straszne i oszpecające, gorzej np. z obwisła skórą czy starzeniem się ciała (acz od tego jest sport i zdrowa dieta). Nie mam pojęcia, za 15-20 lat wypełniacze mogą one stać się tak powszechne jak kremy, więc może i będę korzystała.:)
    • lipsmacker Re: starość. 19.06.13, 11:11
      Pierwszy botox rozwazam na nastepny rok. Mam 40lat, wygladam na tyle mlodo ze niedawno nawet bylam legitymowana przy kupnie alkoholu, ale badania dowodza ze botox nie tylko koryguje zmarszczki ale i opoznia ich powstawanie, wiec napewno mi nie zaszkodzi.

      Sport jest kluczowy w opoznieniu procesu starzenia sie, i to nie zumba raz w tygodniu tylko codzinne treningi.
    • mila2712 Re: starość. 19.06.13, 11:23
      samuela_vimes napisała:

      > Do niej jeszcze daleko, ale czy? na starość będziecie poprawiać swój wygląd nie
      > tylko naturalnymi sposobami lub jeśli nie przyniosą one już zadowalających efe
      > któw?

      najpierw to trzeba dożyć tej starości....
      obawiam się, że jak tak dalej będzie to raczej nie doczekam....
    • majaa Re: starość. 19.06.13, 11:53
      Jeśli o mnie chodzi to nie mam ciśnienia na bycie gładką do samej śmierci. Zdecydowanie wolę naturalność i tzw. godne starzenie się. Usilne, nieraz wręcz rozpaczliwe starania, żeby zachować wieczną młodość wydają mi się zarazem i śmieszne i budzące politowanie. Chyba nie warto w życiu aż tak bardzo skupiać się na wyglądzie.
    • au_lait Re: starość. 19.06.13, 23:38
      Wszystko to marność i pogoń za wiatrem...
      :)
      • urko70 Re: starość. 20.06.13, 10:34
        au_lait napisał:

        > Wszystko to marność i pogoń za wiatrem...
        > :)

        Lub wiatrami.... ;)
    • gulcia77 Re: starość. 20.06.13, 17:58
      W zasadzie zmarszczki wiszą mi i dyndają. Zdrowie i sprawność fizyczna są wg mnie bardziej istotne niż to, czy mam zmarszczkę pod okiem, czy też nie.
      Jedyne czego czepiałabym się do szaleństwa, to walka o umysł. Właśnie walczymy z drugim przypadkiem Alzheimera w rodzinie. Dla zachowania własnej świadomości byłabym zdolna chyba do wszystkiego. Ewentualne samobójstwo też rozważam tylko w przypadku zdiagnozowania Alzka. Naprawdę, nie wyobrażam sobie obciążyć mojej rodziny taką tragedią.
      • urko70 Re: starość. 21.06.13, 08:49
        gulcia77 napisała:

        > W zasadzie zmarszczki wiszą mi i dyndają.

        Może jakiś wpis do Księgi rekordów Guinessa?
        ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka