touttiki
07.10.13, 16:46
Wiadomo, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona, a najbardziej zielona była w przeszłości, ale mam wrażenie, że w porównaniu z dawniejszymi czasami jest mi psychicznie gorzej. Trudniej jest mi się czymś 'podjarać', zakochać się, zachwycić, ale też skupić i zrelaksować. Przez większość czasu odczuwam dławiące poczucie znużenia, zmęczenia, znudzenia i często lekkiego poddenerwowania a czasem też utknięcia.
Próbowałam wszystkiego - zmiana diety, ruch, joga, hobby, taniec, więcej spania, więcej seksu, chodzenie na piechotę, religia, czytanie książek, pisanie pamiętnika, spotykanie się z ludźmi (podobno tworzenie więzi społecznych pomaga), spacery, wolontariat, podróże. Generalnie wszystkie te rzeczy, które ludzie od czasu do czasu polecają jako antidotum na problemy. I nic. No, psychoterapii nie próbowałam bo nie mam na nią kasy.
Wy też tak miałyście? Co się z tym robi?