Dodaj do ulubionych

Gdzie się podział mój żła de wiwr?

07.10.13, 16:46
Wiadomo, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona, a najbardziej zielona była w przeszłości, ale mam wrażenie, że w porównaniu z dawniejszymi czasami jest mi psychicznie gorzej. Trudniej jest mi się czymś 'podjarać', zakochać się, zachwycić, ale też skupić i zrelaksować. Przez większość czasu odczuwam dławiące poczucie znużenia, zmęczenia, znudzenia i często lekkiego poddenerwowania a czasem też utknięcia.

Próbowałam wszystkiego - zmiana diety, ruch, joga, hobby, taniec, więcej spania, więcej seksu, chodzenie na piechotę, religia, czytanie książek, pisanie pamiętnika, spotykanie się z ludźmi (podobno tworzenie więzi społecznych pomaga), spacery, wolontariat, podróże. Generalnie wszystkie te rzeczy, które ludzie od czasu do czasu polecają jako antidotum na problemy. I nic. No, psychoterapii nie próbowałam bo nie mam na nią kasy.

Wy też tak miałyście? Co się z tym robi?
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 16:57
      Na starość jeszcze nikt nie wymyślił lekarstwa. Eliksiry młodości to tylko w bajkach. ;)
      • touttiki Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 17:01
        Serio? I ona zaczyna się w wieku 27 lat?
        • poezja1983 Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 15:15
          moja terapeutka(na NFZ) powiada,że ludzie koło 30-tki zauważają, że coś jest nie tak. jedni "coś" z tym robią, a inni tkwią nadal w takim stanie jak opisałaś
    • lenka.magdalenka Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 17:04
      problemy z tarczycą ? spadek żelaza ?
      może w tym jest przyczyna ..
    • obrotowy ja tam problemy to zamiatam pod dywan... 07.10.13, 17:08
      touttiki napisała:
      Generalnie wszystkie te rzeczy, które ludzie od czasu do czasu polecają jako antidotum na problemy


      ja tam problemy to zamiatam pod dywan...
      a raz do roku odkurzam.
      sprobuj moze tego ?
    • piataziuta Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 17:22
      Mam tyle samo lat i podobnie.
      Jakiś czas temu doszlam do granicy wytrzymałości z samą sobą i zaczęłam się zastanawiać czy nie czas na leki na poprawę humoru.
      Zaczelam pracowac i poczucie nieznośności bytu mi w 90% gdzieś wyparowało. I to mimo tego, że praca, mówiąc eufemistycznie, jest nieco poniżej moich możliwości.
      Myślę, ze mamy w tym wieku taki etap przejściowy. Ze albo se damy w kość w aspekcie zawodowym, albo będziemy zdychac na depresję.
      Wszyscy moi znajomi którzy nie maja pracy, maja depresje. A ty masz prace?
      • touttiki Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 17:39
        Kurde ziutka, chyba mnie masz. Jak teraz sobie przypominam, to najszczęśliwsza byłam mając pracy (zajęcia) po korek. A już zaczęłam obwiniać jesień.
    • kasz0 globalna szarosc 07.10.13, 17:34
      touttiki napisała:

      > Przez większość czasu odczuwam dławiące poczucie znużenia, zmęczenia,
      > znudzenia i często lekkiego poddenerwowania a czasem też utknięcia.

      Zdobywanie doswiadczen polega miedzy innymi na zazywaniu tego co najlepsze. Oczywiscie stale najlepszego sie nie da, bo nawet dla najbogatszych to powszednieje. Zatem po osiagnieciu maksimum trzeba byc przygotowanym na obsuwanie sie po rowni pochylej w dol.

      Z wiekiem zazwyczaj takze pojawia sie problem permanentnego odchudzania, odczucia oslabienia, globalnego zmeczenia.

      Potrzebne jest stosowanie bodzcow wytracajacych z rownowagi szarosci. Bodzcow niestety subtelnie dozowanych aby nie wpasc przykladowo w uzaleznienie narkotykowe, alkoholowe lub dowolne inne.

      Planowo rob sobie dobrze, wykorzystujac pelna game roznorodnosci. Aby zycie mialo smaczek, raz dziewczynka, raz chopaczek. Lub jakos tak.
      • maly.jasio tia.. starosc to szarosc... 08.10.13, 17:08
        kasz0 napisała:
        Aby zycie mialo smaczek, raz dziewczynka, raz chopaczek. Lub jakos tak.


        No wlasnie - bo ja mam inna wersje: - aby zycie mialo smaczek - raz dziewczynka, raz koniaczek.

        (musialem to rozdzielic, bo moja szanowna nie lubi zapijaczonych mord.)
    • system.tzw.edukacji Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 17:47
      > Co się z tym robi?

      Pije się soki Monavie za 100 zł butelka.
    • simply_z Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 18:47
      Żadna starość ,po prostu czujesz się znużona.Ta sama praca ( pewnie za biurkiem) ,ci sami ludzi ,wszystko przewidywalne od czasu do czasu przerywane drobnymi rozrywkami.Problem w tym,że to co cię ekscytowało parę lat temu ,teraz wydaje się nudne..
      może zmiana zajęcia ,może wyjazd ale dłuższy ( nie na zasadzie ,tygodniowe wakacje).Może wyeliminowanie częsci zajęcia (słynny rozwój) ,więcej ruchu ale na powietrzu ,a nie fitness w zamkniętej sali da ci więcej szczęścia.
      Hiszpanie mawiają ,że życie bez smaku nic nie znaczy ,no i jest w tym wiele wiele prawdy.
    • paco_lopez Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 07.10.13, 19:02
      a po diabła tak ciągle próbowałaś i próbowałaś. znużenie, znudzenie i zniechęcenie się przeczekuje.
    • naina Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 00:03
      Myślę,że każdy ma taki czas w swoim życiu, niezależnie od wieku. Ktoś tu wspomniał o tarczycy, to też może być przyczyna np.choroba Hashimoto daje objawy znużenia.
      Ale ja to samo zauważyłam u siebie, jak piszesz - "trudniej się czymś podjarać" bo to już jest pewna dojrzałość, rzeczy nie cieszą tak jak kilka lat temu. może potrzeba nowych znajomości, które zainspirują do nowych pomysłów,zmiany otoczenia?

      Pozdrawiam
      naina
    • mmagi Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 15:23
      mówi sie lekarzowi o objawach,on mówi,ze to sprawy depresyjne i dale tabletki szczęścia:D
    • po-trafie Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 17:03
      Od jak dawna sie tak czujesz?
      Jak dlugo probowalas wymienionych sposobow?

      Kiedy bylo lepiej i co bylo lepsze?
      • touttiki Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 17:29
        Odkąd skończyłam studia tak naprawdę, czyli ponad półtora roku.

        Próbowałam tak naprawdę póki starczyło mi zapału. Kiedyś przez dwa miesiące chodziłam na siłkę, po każdym wyjściu czułam się lepiej. Potem umówiłam się ze sobą, że dwa razy w tygodniu będzie ruch - albo siłka, albo basen, albo siatka, ale to też nie wyszło. Potem zaczęłam się spotykać z ludźmi, ale starzy znajomi mnie wkurzali, tym bardziej, że część się pożeniła/powychodziła za mąż albo na domiar złego rozmnożyła i nie było o czym z nimi gadać a z nowymi nie chciało mi się przechodzić przez wstępną fazę dziwności. Próbowałam ćwiczyć koncentrację przez medytację, ćwiczenia oddechu. Próbowałam jeść w 70% na surowo przez tydzień.

        Generalnie wszystkie te rzeczy były jak plasterek na złamanie otwarte.
        • po-trafie Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 20:39
          Mam wrażenie w takim razie, że wkradły się pewne nieścisłości pomiędzy tym, co opisywałaś w pierwsyzm poście, a tym co napisałaś teraz.
          Wysiłek fizyczny może pomóc, jeśli się go faktycznie regularnie wykonuje, a nie 'ale to też nie wyszło'.
          Spotkania z ludźmi i siatka społeczna pomaga, jeśli się spotyka ludzi, z którymi miło spędzasz czas, a nie 'mnie wkurzali' i 'nie chciało mi się'.

          Nie chodzi tu o uszczypliwości, tylko o pokazanie, że każda z tych rzeczy mogłaby pomóc, zastosowana właściwie.
          Zazwyczaj ludzie są napędzani przez jeden z dwóch układów:
          - albo dużo małych przyjemności, gdzie każdego dnia czujesz, że zdarzyło się coś miłego, w każdym tygodniu jest jakaś iskierka: spotkanie ze znajomymi i śmiech do łez, lepszy wynik ćwiczeń, zrobienie czegoś, co sprawia Ci przyjemność, mały sukces w pracy, spotkanie z ludźmi interesującymi się tym samym, nauczenie się czegoś, samorozwój, spacer z psem w pięknym słońcu;
          - albo większa misję, cel lub sens do którego dąży się tygodniami mimo zmęczenia i długiego braku satysfakcji. Coś dużego, co przyświeca. Plan który chce się zrealizować.

          Pisałaś, że byłaś szczęśliwsza gdy miałaś zajęć po uszy. Może jesteś typem 1 - czyli dużo małych rzeczy, które uszcześliwiają. Czy wymyślałaś sobie zajęcia sama, czy z racji studiów czas się jakoś sam wypełniał?
          Może teraz pora samemu zadbać o wystarczającą ilość zajęć i inspiracji: praca, jakieś kluby zainteresowań, coś społecznego gdzie spotkałabyś pokrewne dusze, organizacja czegoś, bycie elementem jakiejś całości.
          Może dalsza edukacja np doktorat?
          Może jakieś dokształcanie się, języki, grupowa nauka sportów (sztuki walki, taniec itp) gdzie jest jakiś widoczny postęp?
          Pomyśl, co tak właściwie chciałabyś robić ze swoim życiem, bo brzmisz jak ktoś mocno zagubiony...
          • touttiki Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 23:35
            > Spotkania z ludźmi i siatka społeczna pomaga, jeśli się spotyka ludzi, z którym
            > i miło spędzasz czas, a nie 'mnie wkurzali' i 'nie chciało mi się'.

            Być może, ale z racji tego, że wszyscy mnie wkurzają na swój sposób to podejrzewam, że problem leży we mnie. Mam dosyć takich pogaduch, gadanie dla gadania, przytakiwanie sobie. Oddałabym własną rękę i pół królestwa za kogoś inteligentnego, z ciętym językiem i oburzającym poczuciem humoru. Albo za kogoś, kto mnie czymś podjara, ma pasję o której może ciekawie opowiadać godzinami. Albo za dyskusje, które zaczynają się po pierwszym piwie na imprezie a kończą bladym świtaniem (albo kończą się w łóżku, hyhy).

            > Nie chodzi tu o uszczypliwości, tylko o pokazanie, że każda z tych rzeczy mogła
            > by pomóc, zastosowana właściwie.
            > Zazwyczaj ludzie są napędzani przez jeden z dwóch układów:
            > - albo dużo małych przyjemności, gdzie każdego dnia czujesz, że zdarzyło się c
            > oś miłego, w każdym tygodniu jest jakaś iskierka: spotkanie ze znajomymi i śmie
            > ch do łez, lepszy wynik ćwiczeń, zrobienie czegoś, co sprawia Ci przyjemność, m
            > ały sukces w pracy, spotkanie z ludźmi interesującymi się tym samym, nauczenie
            > się czegoś, samorozwój, spacer z psem w pięknym słońcu;
            > - albo większa misję, cel lub sens do którego dąży się tygodniami mimo zmęczen
            > ia i długiego braku satysfakcji. Coś dużego, co przyświeca. Plan który chce się
            > zrealizować.

            Mam takie plany, nauczyć się tego, nauczyć tamtego, zrobić prawo jazdy, ale żaden mnie nie jara. Wiem, że muszę je doprowadzić do końca, bo tak trzeba, bo to mi dla może lepsze zatrudnienie, lepsze szanse. Ale żeby mnie to jarało? O nie. Pamiętam, że na drugim roku studiów harowałam bez trzymanki przez cały rok, żeby jechać na trzymiesięczny trip życia ze znajomymi po Azji. Żonglowałam trzema pracami i w ogóle nie czułam że się wykańczam, a trip był rzeczywiście ekstra. Teraz nie jestem już siusiarą, nie mam pracy, jak ją dostanę to nie dam rady wyrwać się na trzymiesięczny trip i kółko się zamyka. Zresztą nie wiem czy na tym tripie by mi się podobało. Inne rzeczy, które kiedyś mi się podobały, o, na przykład ogromną przyjemność sprawiało mi szycie, teraz są takie 'meh'. Zrobię, to zrobię, nie jestem pod wrażeniem własnego wytworu, nie przynosi mi radości sam fakt szycia, nie przynosi mi satysfakcji dzieło które powstało.

            > Pomyśl, co tak właściwie chciałabyś robić ze swoim życiem, bo brzmisz jak ktoś
            > mocno zagubiony...

            Gdyby ktoś mi powiedział, co chciałabym robić ze swoim życiem, oddałabym mu druga rękę i drugie pół królestwa i pewnie jeszcze zapożyczyła sie na jakieś małe księstwo. W tym problem. Nic mi się nie chce, nie mam na siebie pomysłu, jak sobie pomyślę o tej masie rzeczy, którą powinnam zrobić, żeby coś osiągnąć to wolę wrócić do łóżka, bo to jest kupa rzeczy a efekt i tak nie będzie cieszył, bo nic nie cieszy, więc za duży wydatek energetyczny a za mała szansa osiągnięcia efektu.
            • gulcia77 Zadam przewrotne pytanie 09.10.13, 00:01
              A z czego Ty żyjesz? Bo dla mnie trącisz głupiutką gó...arą (przepraszam za szczerość), której jest w życiu po prostu... za dobrze.
              • mmagi Re: Zadam przewrotne pytanie 09.10.13, 11:22
                że niby w dupie jej sie przewala.........niezłe wnioski wyciagasz,a nie zauwazyłaś ze ją niewiele cieszy i ze ma trudnosci ze zrealizowaniem palnów?..........a to sie wiąze ze stanem lekkiej depresji,niestety
            • po-trafie Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 00:19
              Zobacz jakich sformułowań używasz mówiąc o swoim życiu i perspektywach: ''bo tak trzeba", "powinnam", "nie dam rady".

              Brzmisz jak ktoś, dla kogo reszta życia to już tylko szarość i przymus, kierat, mgła i śmierć.
              Nie pisałaś o tym, żebyś miała ciężko chorych rodziców, albo żebyś odziedziczyła upadającą gospodarkę, którą przysięgłaś podzwignąć, ani że przykułaś się do czegoś łańcuchami.
              Dlaczego więc trzeba, powinnaś i nie dasz rady się wyrwać na urlop?

              Pracuję ciężko cały rok, po to żeby co zimę miesiąc - dwa spędzać w górach. I kręci mnie to wściekle.
              Kiedy robiłam prawo jazdy, to zrobiłam je na motocykl. Nie dlatego, że praktyczne, czy że powinnam. Tylko dlatego, że właśnie to CHCĘ robić.

              Życie kończy się po studiach dla ludzi, którzy się poddają wielkiej fali 'było fajnie, a teraz to już tylko znój, proza życia i zamienianie się w swoich rodziców'.
              To ty decydujesz o tym, jak żyjesz, gdzie żyjesz i co robisz ze swoim życiem. Czy pamiętasz o czym marzyłaś kiedyś?

              A może warto na począrek znaleźć dowolną pracę na parę miesięcy, żeby mieć trochę oddechu finansowego, a w tym czasie dowiadywać się więcej o sobie?
              Może zamiast inwestować pieniądze w prawo jazdy zainwestuj w terapeute i dowiedz się, czego Ci w życiu potrzeba zebyś była z niego i z siebie zadowolona? Tylko Ty możesz na takie pytania odpowiedzieć, ale wydaje się, że potrzebujesz mądrych pytań i może troche ukierunkowania.

              Btw. jestem Twoją rówieśniczką, tylko że na podobnym etapie byłam jakieś 4-5 lat temu.
              • touttiki Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 18:12

                > Nie pisałaś o tym, żebyś miała ciężko chorych rodziców, albo żebyś odziedziczył
                > a upadającą gospodarkę, którą przysięgłaś podzwignąć, ani że przykułaś się do c
                > zegoś łańcuchami.

                Tak, wiem, że jestem w sytuacji obiektywnie mówiąc przezajebistej. Mam co włożyć do garnka, mam gdzie mieszkać, jestem zdolna, szybko się uczę, dobrze piszę, mam dobrą prezencję. I nie jestem w stanie tego wykorzystać. No nie jestem. Stoję sobie w miejscu, po kolana w mule a życie leci dalej, może jak mi się uda ruszyć to będę miała 40 lat.

                > Życie kończy się po studiach dla ludzi, którzy się poddają wielkiej fali 'było
                > fajnie, a teraz to już tylko znój, proza życia i zamienianie się w swoich rodzi
                > ców'.

                No i ja dokładnie tak się czuję. Im bardziej jesień, tym większa beznadzieja. W pozostałe pory roku też beznadzieja tylko mniejsza.

                > To ty decydujesz o tym, jak żyjesz, gdzie żyjesz i co robisz ze swoim życiem. C
                > zy pamiętasz o czym marzyłaś kiedyś?

                Jak byłam mała to brałam udział w ćwiczeniu - kim chcę być za 15 lat. Wszystkie chciały mieć dom, męża i dziecko a ja chciałam mieć kamizelkę kuloodporną z napisem 'press' i robić reportaże wojenne. Potem chciałam być grafikiem. Potem chciałam mieć własny biznes. Potem myślałam o byciu lekarzem. Potem jarało mnie zrobienie instruktora wspinaczki.

                > A może warto na począrek znaleźć dowolną pracę na parę miesięcy, żeby mieć troc
                > hę oddechu finansowego, a w tym czasie dowiadywać się więcej o sobie?

                No pracę to na pewno. Szukam. Ale wiesz jakie są perspektywy. A o sobie dowiaduję się od... no, długo. Od kiedy zaczęłam źle się czuć, analizuję się w tę i wewte tak bardzo, że wymyśliłam o sobie wszystko co było można i na koniec stwierdziłam, że tak, jest źle, wpadłam w jakieś limbo.

                > Może zamiast inwestować pieniądze w prawo jazdy zainwestuj w terapeute i dowied
                > z się, czego Ci w życiu potrzeba zebyś była z niego i z siebie zadowolona?

                Tak szczerze to nasłuchałam się złych rzeczy to terapeutach. Że często rozwalają ludziom stare życie (tzn ludzie sami sobie je rozwalają za ich sprawą) a to nowe wcale nie jest lepsze. No i dobry terapeuta kosztuje pieniądze, jak szukałam po NFZ to byli mi w stanie zaproponować terapię grupową z 20 innymi osobami, które były takimi dziwadłami, że stwierdziłam, że moja noga tam więcej nie postanie. Tzn że może mam ze sobą problem, ale nie aż taki.
                • gulcia77 Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 23:59
                  A może zamiast szukać mitycznej "radości życia" to byś się zajęła czymś konkretnym? Czytam sobie i czytam Twoje wpisy i zamiast obrazu osoby z depresją, którą przytłoczyło parę spraw, widzę pretensjonalną panienkę, która wiele by chciała, a w zasadzie to sama nie wie co to miało by być. Pewnie zaraz na mnie napadną współpiśczynie, że nie mam w sobie empatii, ale zastanów się sama nad sobą i złap dystans do samej siebie. Wtedy się łapie prawdziwe proporcje.
                  A człowiek to zwierzę stworzone do ciężkiej, czasem znojnej pracy. W innym przypadku trudno znaleźc sens życia. A życie bez sensu, to zawsze życie bez radości.
                  • simply_z Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 10.10.13, 00:04
                    > A człowiek to zwierzę stworzone do ciężkiej, czasem znojnej pracy. W innym przy
                    > padku trudno znaleźc sens życia. A życie bez sensu, to zawsze życie bez radości
                    >
                    wybacz ale nie zgodzę się.Praca nigdy nie powinna być elementem wypełniającym nasze życie ,jest tyle innych ciekawych rzeczy na czele z bliskimi,które mogą nam przynieść radość.
                    • gulcia77 Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 10.10.13, 01:19
                      Nie zgodzę się z Tobą. Praca daje poczucie sensu, a bliscy i wszystkie inne wypełniacze to tylko właśnie radość życia. Tylko, że trudno je docenić bez solidnego zmęczenia :) Przykład założycielki wątku jest dla mnie ewidentnym przykładem :)
                      • simply_z Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 10.10.13, 22:32
                        po dłuższym namyśle przyznaję Ci rację.tylko zmieniłabym nieco sens ,owszem praca daje poczucie sensu ale tylko praca ,którą my sami uważamy za sensowną...
                • po-trafie Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 10.10.13, 01:17
                  > No pracę to na pewno. Szukam. Ale wiesz jakie są perspektywy.

                  Nie wiem. Mam wrazenie, ze mowisz frazesami, w ktore nie wierzysz.
                  Mialas marzenia, zdaje sie ze cos studiowalas i studia skonczylas.

                  Moze skoro nie wiesz co chcesz robic, a prace chcesz miec, to skup sie mocno na tym, jaka prace chcesz wykonywac i zatrudnij swoja kreatywnosc, obrotnosc, pomyslowosc w to, zeby te prace znalezc.
                  Osobiscie szukajac ciekawszych wyzwan wyjechalam i znalazlam prace w firmie, o ktorej niewiele osob w zachodnim swiecie nie slyszalo. Pracuje sie z nimi calkiem godnie :-)
                  Ale mam nadal w Pl wielu znajomych: Poznan, Wroclaw, Krakow. Fakt, ze znajomych mam raczej z konkretnej szuflady: znajacy minimum jeden jezyk, po (mniej lub bardziej skonczonych) studiach, z zainteresowaniami, niezla prezencja, umiejacych sie wyslowic i czytac ze zrozumieniem.
                  Ale zdaje sie, ze Ty w podobny sposob jestes uprzywilejowana, wiec wnioski dotycza tez Ciebie: ludzie dostaja prace marzen, zmieniaja z jednej w druga, zaczynajac od stazy, zakladaja swoje firmy, dostaja dotacje.
                  Fakt, ze nie zarabiaja po 5k na reke, ale zyja, realizuja, ida do przodu.

                  Jesli nie masz pomyslu na nic innego, co by cie cieszylo, a na terapeute cie nie stac, to nie zalamuj rak mowiac 'nie potrafie swojego potencjalu wykorzystac'.
                  Potrafisz.
        • man_sapiens Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 10.10.13, 23:05
          Nie wiem jak to jest u ciebie, za moich czasów jak się kończyło studia to gwałtownie spadała ilość kontaktów z ludźmi. Może masz to co ja? Do życia bardziej niż słońca potrzebuję obecności mnóstwa ludzi wokół mnie, ludzi z którymi mam naprawdę kontakt. Wtedy życie jest piękne.
          Na to może nakładać się rozczarowanie. W czasie studiów ma się wielkie plany i marzenia a potem okazuje się, że życie jest średnie i wszystko przychodzi wolniej niż sobie człowiek wyobraża. Zaakceptuj to - bo i tak nie ma innego wyjścia. To trochę potrwa. I pamiętaj o wakacjach w słońcu (i w ruchu). Wyjedź gdzieś na południe np. w lutym na dwa tygodnie - to naprawdę stawia na nogi.
          • zeldaf Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 11.10.13, 08:30
            Z angielska nazywa się to "quarter life crisis", kryzys wczesnego okresu dojrzałości. Rzeczywiście większość przerabia, w różnym nasileniu, i to jakoś tak po studiach wypada. Też miałam. Minie, ale trzeba działać wbrew zniechęceniu i obrać jakiś kierunek. Można skorzystać z usług jakiegoś doradcy zawodowego, coucha czy kogoś w tym stylu. Dodatkowo, słońce i ruch to jest to, najlepiej w towarzystwie :)
    • ipsetta Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 20:02
      > Próbowałam wszystkiego - zmiana diety, ruch, joga, hobby, taniec, więcej spania
      > więcej seksu, chodzenie na piechotę, religia, czytanie książek, pisanie pamię
      > tnika, spotykanie się z ludźmi (podobno tworzenie więzi społecznych pomaga), sp
      > acery, wolontariat, podróże.

      Może sama nie wiesz, co Tobie sprawiałoby przyjemność i nie masz jakiejś jednej sensownej opcji wykorzystania wolnego czasu, konkretnego hobby? Podane przez Ciebie przykłady form relaksowania, odstresowania wg mnie są nienajlepsze, gdyż one są dla Ciebie tylko bezcelowym działaniem: wolontariat - nie chcesz przecież zostać drugą Ochojską; religia - do zakonu się nie wybierasz, jak również nie planujesz doktoratu z religioznawstwa; seks - masz tak wysokie libido? Odchudzać też się nie odchudzasz, gdyż spacerki i diety porzuciłaś.
      Pomyśl, co chciałabyś porabiać w wolnych chwilach, pomyśl także, jakie mogłabyś mieć z tego konkretne osiągnięcia. Na przykład - inne masz nastawienie i wykazujesz inne zaangażowanie, gdy idziesz postrzelać sobie od święta, a inne - gdy myślisz o wyrobieniu sobie kwitów na własną broń.
      • touttiki Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 23:37
        No właśnie problem jest w tym, że nie przychodzi mi do głowy nic co sprawia mi przyjemność. Te rzeczy, które sprawiały już nie są tak przyjemne : /
        • simply_z Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 23:50
          może problemem naszych czasów jest zbyt duzy wybór? ,a może po prostu musisz cos stracić ,żeby docenić to co masz ( oczywiście nie życzę niczego złego).
          Chyba ,że są to początki depresji.
          Czasami na to forum przychodzi taki śmieszny chłopek Astrofan ,pewnie poradzi ci szybkie rozmnożenie się ,jako remedium na wszelkie problemy....
        • ipsetta Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 17:03
          > No właśnie problem jest w tym, że nie przychodzi mi do głowy nic co sprawia mi
          > przyjemność. Te rzeczy, które sprawiały już nie są tak przyjemne : /

          Nic dziwnego, że wszystkie pomysły Ciebie nie jarają, skoro dotyczą prawdopodobnie tylko tych rzeczy, których zaznałaś. Niestety, "stare" zainteresowania się często przejadają i naprawdę nie ma w tym nic dziwnego, dlatego pomyśl raczej o tym, czego spróbować nie miałaś okazji (lub nawet pomysłu).
          A czy z Tobą nie jest tak, że za bardzo podążasz za modą (przykłady z pierwszego postu tak mogą sugerować), i tak naprawdę nigdy nie pomyślałaś o tym, co Ciebie kręci (a nie twoich znajomych)?
    • mandragora.69 Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 20:25
      touttiki napisała:

      > Wiadomo, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona, a najbardziej
      > zielona była w przeszłości, ale mam wrażenie, że w porównaniu z dawniejszymi c
      > zasami jest mi psychicznie gorzej. Trudniej jest mi się czymś 'podjarać', zakoc
      > hać się, zachwycić, ale też skupić i zrelaksować. Przez większość czasu odczuwa
      > m dławiące poczucie znużenia, zmęczenia, znudzenia i często lekkiego poddenerwo
      > wania a czasem też utknięcia.
      >
      > Próbowałam wszystkiego - zmiana diety, ruch, joga, hobby, taniec, więcej spania
      > , więcej seksu, chodzenie na piechotę, religia, czytanie książek, pisanie pamię
      > tnika, spotykanie się z ludźmi (podobno tworzenie więzi społecznych pomaga), sp
      > acery, wolontariat, podróże. Generalnie wszystkie te rzeczy, które ludzie od cz
      > asu do czasu polecają jako antidotum na problemy. I nic. No, psychoterapii nie
      > próbowałam bo nie mam na nią kasy.
      >
      > Wy też tak miałyście? Co się z tym robi?

      Podyskutuj ze mną, a gwarantuję, że wróci Ci chęć do życia...
      -`@'-
      Od razu ostrzegam, że admin(ka) kasuje od razu wszystkie szczere wypowiedzi.
      Tak więc proponuję priva: mandragora.69@gaztea.pl

      Jak jeszcze i to mi skasuje, to już nie będę patrzył, że kobieta.
      Poważnie.
      https://echokobiety.pl/ukg/wp-content/2013/10/navbits_finallink_ltr.gif
      • simply_z Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 20:45
        no nie wiem jak cię czytam to raczej ta chęć znika.
        Nie dobijaj dziewczyny.
        • mandragora.69 Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 21:14
          simply_z napisała:

          > no nie wiem jak cię czytam to raczej ta chęć znika.
          > Nie dobijaj dziewczyny.
          Ani mi to w głowie, wręcz przeciwnie.
          Wiem, no mam klucz, by dowolną dziewczynę uszczęśliwić,
          ale żadna nie chce mnie słuchać :o/
          A szkoda.
          -`@'-
          • six_a Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 21:30
            >ale żadna nie chce mnie słuchać :o/
            no. ja w szoku!
            co najmniej.
          • mmagi Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 11:26
            trawka??
    • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 08.10.13, 20:59
      Zapisuje na strzelnicę.
      • solaris_1971 Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 11:12
        Nie moznosc odczuwania przyjemnosci to typowy objaw depresji.
        • mmagi się zgadza:/ nt 09.10.13, 11:27

    • rach.ell Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 18:44
      musisz znalezc nie tyle cos nowego ale cos szczegolnie przyjemnego.
      • to.niemozliwe Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 10.10.13, 05:00
        :-D
    • wielkafuria Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 20:12
      z tego co wiem, jest terapia z nfz. wystarczy ze lekarz rodzinny napisze ci skierowanie do poradni psychologicznej.
    • ursyda Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 09.10.13, 20:26
      Magnez i żelazo.
    • kawoosia Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 10.10.13, 23:40
      Jezuuuu. jakby ktoś napisał to, co mnie trawi od kilkunastu miesięcy. :(
    • kreszendo Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 11.10.13, 20:24
      Droga touttiki,

      Gdyby ktoś mi powiedział, co chciałabym robić ze swoim życiem, oddałabym mu druga rękę i drugie pół królestwa i pewnie jeszcze zapożyczyła sie na jakieś małe księstwo. W tym problem. Nic mi się nie chce, nie mam na siebie pomysłu, jak sobie pomyślę o tej masie rzeczy, którą powinnam zrobić, żeby coś osiągnąć to wolę wrócić do łóżka, bo to jest kupa rzeczy a efekt i tak nie będzie cieszył, bo nic nie cieszy, więc za duży wydatek energetyczny a za mała szansa osiągnięcia efektu.

      Piszesz używając niemal moich własnych sformułowań.

      U mnie poczucie wewnętrznej pustki bierze się stąd, że uważam, że poczucie spełnienia dałoby mi założenie rodziny - ukochany, dzieci, te sprawy. Nie udało się tego zrealizować i chyba już się nie uda. Chcę stracić nadzieję, bo ileż można się frustrować.
      To więc zaprowadziło mnie do szukania alternatyw - a więc "zajarania się" czymś innym. No i tu jest klops, sama wiesz.
      Na razie mam jeden pomysł: wyzwania. Jakiekolwiek, choć przecież strasznie mi się nie chce i to nie ma sensu. Widzę jednak, że jeśli coś mnie przymusi, zmobilizuję się i coś mi się uda, to mam z tego satysfakcję.
      Ale szału nie ma.
      • touttiki Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 11.10.13, 23:35
        A można wiedzieć jaki to to starczy wiek zabrania Ci mieć rodzinę?

        Wiesz, u mnie dodatkowo jest tak, że wychowałam sobie trzódkę przyjaciół, ludzi, którym dawałam to, czego nie jestem w stanie dać sobie. Ktoś się przekwalifikował, bo mu powiedziałam, że może i wspierałam jak pękał. Ktoś inny przestał obsesyjnie myśleć o swojej byłej, bo wiedział, że jak zacznie to ma się do mnie zgłosić a ja o każdej porze dnia i nocy z nim pogadam i odciągnę uwagę. Ktoś jeszcze inny zrobił kursy, o których zawsze gadał i które zawsze odkładał, bo w końcu mu wlazłam na głowę i codziennie rozliczałam z tego co zrobił.

        A najśmieszniejsze jest to, że za cholerę nie wierzę w tzw. motivational speakers. Innych pcham do przodu a sama tkwię w miejscu. Pewnie byłabym w związku z tym rewelacyjnym coachem, instruktorem wspinaczki, lekarzem z powołania, ale, no właśnie, czuję się jakbym po kolana stała w melasie. Obiektywnie nie ma żadnego logicznego powodu dla którego nie mogłabym zrobić na przykład kursu wspinaczkowego, ale coś mnie wstrzymuje a ja nawet nie jestem w stanie tego zlokalizować.
        • kreszendo Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 12.10.13, 14:34
          touttiki napisała:

          > A można wiedzieć jaki to to starczy wiek zabrania Ci mieć rodzinę?

          To nie sam wiek zabrania - trzydziecha. Obserwuję jednak swoje życie i widzę, że szanse na to są znikome. Wszystko na to wskazuje. I tyle.

          Pewnie byłabym w związku z t
          > ym rewelacyjnym coachem, instruktorem wspinaczki, lekarzem z powołania, ale, no
          > właśnie, czuję się jakbym po kolana stała w melasie. Obiektywnie nie ma żadneg
          > o logicznego powodu dla którego nie mogłabym zrobić na przykład kursu wspinaczk
          > owego, ale coś mnie wstrzymuje a ja nawet nie jestem w stanie tego zlokalizować
          > .

          Mnie wstrzymuje to, co napisałaś: za duże nakłady energetyczne w porównaniu do efektów. Z tym, że u mnie to są znacznie mniejsze sprawy (nie tam od razu bycie lekarzem ;) ). Najłatwiej jest pójść spać, albo siedzieć przed kompem, bo wysiłku to nie kosztuje, a gratyfikacja jakaś jest.
          A jednak - powtórzę - gdy uda się zmobilizować, to mam z tego satysfakcję (nie jakąś szalenie wielką). I tą drogą próbuję iść, wyniki takie sobie ;)

          A może potrafisz sobie odpowiedzieć, co Cię ostatnio ucieszyło, podjarało, poruszyło? Może to jest jakiś ślad?
        • passinis Re: Gdzie się podział mój żła de wiwr? 12.10.13, 20:38
          ups.... no jakbym o sobie czytała. też jestem świetna w wspieraniu, motywowaniu, pomaganiu duchowo innym. A gdy ja łapię dół to okazuje si ę, że wokoło mnie pustka i albo oni nie sa w stanie mi pomóc albo ja nie umiem od nich brać.
          widzę, że znajomi którym pomagałam radzą sobie obecnie lepiej niż ja. mam talent do motywowania. ale nie umiem zupełnie zmotywować siebie. Jestem od was starsza, w waszym wieku jeszcze to hulało, były spadki nastroju, ale też były górki. i cos się działo i jakoś szło.
          obecnie.. od wieeelu miesięcy narastający marazm. plotki ze znajomą? znowu będzie mi się zwierzać ze swoich tych samych od lat problemów z facetami, nuda i nic to nie wnosi do mojego życia. A gdy mówię że przydało by mi się samochód kupić to słyszę "ale to spore koszty są" i zmiana tematu. brakuje mi kogoś kto powie, super, dasz radę, jesteś świetna, poradzisz sobie. Brakuje mi do rozmów kogoś kto powie coś ciekawego, inteligentnego, inspirujących osobowości wokoło. A tu szarość, każdy patrzy na swój interes, każdy uważa że jemu się wsparcie emocjonalne należy a ja sobie sama poradzę. Tkwię w mule, praca ta sama od lat, coraz mniej znajomych a ci którzy zostali nie inspirują mnie. Wypadałoby języki ćiwczyć, może jakieś sporty, ... ale zabrać się trudno, zresztą po co, ..nie daje to jakiejś satysfakcji, nie ma konkretnego celu by móc do niego dążyć.
          Dni zaczęły wyglądac tak samo, początek tygodnia spinam się w pracy by zrobić ile się da, a druga część tygodnia już resztkami energii ciągnę byle do weekendu. A weekend tym się różni, że mogę dłużej pospać. Nawet jak gdzieś wyjadę, to energia wraca na dzień dwa a później zanika. Umawiać się do znajomych? gadać o tym samym, potakiwać sobie, poobgadywać nieobecnych, .. wyjść na kręgle , no można ale też średnio to mi się chce przeżywać, odfajkować, uśmiechnąć się do towarzystwa żeby ładnie wyglądało , a w środku pusta, znużenie, marazm, narastająca niechęc do ludzi, rozczarowanie kontaktami, rozczarowanie życiem, poczucie przegrania czasu który się tu miało, niespełnienia i utkwienia. Nie wiem co się dzieje z moim życiem, tkwię w czymś co nim nie jest, nic mnie nie bawi, nie mam czego przeżywać, nie moje to życie i nie o takim marzyłam, rownoczesnie coś czuję że jeśli rzucę to co mam to polecę po równi pochyłej w dół, bo 15 lat temu miałam zapał by walczyć a teraz tylko zniechęcenie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka