boskie_cappucino
26.10.13, 14:19
Poznałam faceta w marcu. Przemiły, pomocny, kochany. Przechodziłam akurat trudny okres i na maksa mi pomogł. Zakochałam się. On też twierdził że kocha. Snuliśmy plany o wspólnym domu, dziecku.
Raz u niego byłam i zaczęła wydzwaniać i pisać milion sms jakaś dziewczyna. Zapytałam co to ma znaczyć. On odpowiedział, że to jego stalkerka. Zdziwiłam się, bo choć nadal go czuję do niego (niestety) miłość, to M. nie był bynajmniej typem adonisa, ale trzeba mu przyznać że był zabawny kochany i inteligentny. Zapytałam co to za dziewczyna, skąd się u niej wziął ten stalking. Odpowiedział, że nie ma pojęcia skąd, że kiedyś jej pomógł, ale tylko ją poznał i już i nic ich nie łączyło. Tematowi dałam spokój, ale dziewczyna jeszcze wiele razy się odzywała - z innych numerów, jak zablokował jej numer, pisała. Kiedyś M. odebrał i - zaczął ją pytać czemu nie moze dac spokoju - ona odpowiedziała, że chce się spotkać i pogadać normalnie, ta dziewczyna brzmiała...
Ja i M. byliśmy w moim rodzinnym domu, uprawialiśmy seks. Nie chciałam się do niego wprowadzić, bo nie miałam pracy i nie chciałam, żeby mnie utrzymywał. Raz zaproponował, żebyśmy poszli do jego znajomych - odmówiłam, bo się wstydziłam, że nie mam pracy i wogole byłam taka rozbita, nie chciałam... Strasznie się wkurzył, że oto on chce mnie przedstawić znajomym, a ja robię fochy. I od tamtej pory się zepsuło. Nie chciał się ze mną widywać, mówił że ma problemy w pracy. Ja też miałam problemy - nie miałam pracy, pieniedzy... Poszłam na płatny staż za grosze, gdzie obiecywali po miesiacu umowę o pracę i lepsze pieniądze i oczywiście tak się nie stało. Byłam strasznie rozbita czułam się fatalnie. Bardzo go potrzebowałam. On wtedy powiedział, że wogole nie chce ze mną być bo się nie nadaje do związku. Zabiło mnie to już całkiem. Dodam że nie mam przyjaciół czy rodziny, na którą mogę liczyć. Pod koniec lipca cudem udało mi się znalezc pracę - nie jakąś świetną, ale zawsze. Cały czas o nim myślałam, że może zobaczy, jak się staram, że może inaczej na mnie spojrzy.
Jak już w tej pracy się wszystko ułożyło, pomyślałam, że może uda się jeszcze naprawić coś z M. Zadzwoniłam, powiedziałam, że bardzo chciałabym na spokojnie o wszystkim porozmawiać. Powiedział, że zadzwoni. Nie zadzwonił. I ten cały tydzień próbowałam się z nim skontaktować. Napisał mi smsa np "czego Ty ode mnie chcesz?"; "daj mi spokój"; "jestes psychiczna". Kompletnie nie rozumiem tej agresji. Próbowałam zadzwonić ale po jednym sygnale jest zajęte, czyli tak, jakby zablokował mój numer. Potraktował mnie identycznie jak tamtą dziewczynę.
Wiem że nie jestem idealna, ale to niepojęte, że człowiek, który wydawał mi się najbliższy na świecie, stał się taki. I myślę, że może on po prostu opowiada dziewczynom głupoty, jest z nimi 3 miesiące, one zakochują się, on je rzuca, a potem traktuje je jak jakieś stalkerki.
Wypowiedzcie się proszę, może znacie takie przypadki z życia i Wam będzie mi łatwiej o nim zapomnieć, bo sama jestem zbyt zaślepiona ,
Załamana