Gość: olga
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.12.13, 19:16
Mój mąż całe życie nie tańczy. Ma taki "program życiowy", że on tańczył nie będzie. Zawsze kategorycznie odmawiał zapisania się na kurs tańca (ja w końcu chodziłam sama i było mi przykro, bo na kursie było sporo par), w związku z czym nasz udział we wszelkiego rodzaju imprezach z tańcami był bardzo rzadki i ograniczony, ot suwaliśmy się bez sensu po parkiecie bez ładu i składu. Moje potrzeby tańczenia się nie liczyły. Dziś wracam z pracy i pierwsze co słyszę to, że idziemy w połowie stycznia na wielki bal. Organizator - kola zbliżone do dyplomacji. Znam te imprezy - wszyscy śmigają koncertowo po parkiecie, tańce z figurami, wszystko przepisowo, jak trzeba. Mąż chce iść ponieważ bal organizują dobrze znane mu osoby, chce spotkać się i pogadać. Pytam co będziemy robić na balu, jeśli całe życie nie tańczymy. Dlaczego w tej chwili nagle upiera się na bal? Jestem wściekła i pokłóciliśmy się jak rzadko kiedy.