Dodaj do ulubionych

Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY:

IP: *.interpacket.net 26.08.04, 17:01
Kobiety zastanawiaja sie dlaczego sa przez mezow zdradzane. Zdradzamy zony
poniewaz zony nas odrzucaja.
Ja po 2 latach zastanawiam sie po co mi takie zycie. Zaczynam sie rozgladac.
Wydawalo mi sie ze mam po prostu pecha i taki jest moj "wyjtklowo
niesprawiedliwy" los.
Nie jestem jednak jedynym mezem odrzuconym przez swoja zone. Pozwole sobie
zacytowac pare postow z watku •” dlaczego kobiety nie mają ochoty na sex ?”

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14752500&a=14752500
Dlatego was zdradzamy- w oczach siedmiu mezow :

__________________________1
Nie kobiety tylko zony!


One maja wszystkie ochote tylko przed slubem. Nawet bardzo. Potem jednak
wszystko, prawie blyskawicznie, sie zmienia.
Nie wiem dlaczego ale wiem ze dlatego was zdradzamy. Ja juz zdradzam swoja
zone
od 4 lat i nie mam zadnych w.sumienia. Jak ona nie chce to sa inne ktore
chca.
Blagac jej nie bede, wole zaplacic lub poderwac kobiete ktora ma na to
ochote.

___________________________________2
Ja mam tak samo.


Przed slubem zona mnie po prostu gwalcila. W samochodzie, w windach, rano,
wieczorem, na sniadanie i kolacje. Po slubie stopniowo prze 6 miesiecy z
codziennego seksu zrobilo sie raz na miesiac i to tak tylko "dla mnie".
Staralem sie bardzo, prawie przez dwa lata, zmienic ta sytulacje. Kwiatki,
romantyczne obiady, wakacje we dwoje. itd. NIC! Ozenilem sie z kawalkiem
drzewa. Jak sie spytalem co jest, dowiedzialem sie ze to jest normalne i
jesli
mi nie wystarcza pare razy w roku to cos jes ze mna nie ta i powinienem sie
szukac odpowiedzi u psychologa.

Juz sie nie staram. Od roku zdradzam zone ile sie da i szczerze mowiac mam ja
gdzies. Z naszego malzenstwa nic nie bedzie a mojej zonie nadal sie wydaje ze
wszystko jest ok pomimo tego ze nie bylismy razem od 12 miesiecy. Niestety
mamy
syna ktory bedzie sie wychowywal z pol etatowym ojcem:-(

Nie warto sie z wami zenic. Najlepiej tylko klamac i obiecywac slub tak jak
wy
oszukujecie z tym niezaspokojonym zepedem do przed slubnego seksu.


______________________________________3
Widze ze nie jestem sam:-)


Ja zone zdradzam od 5 lat. Mam ja gdzies. Nawety mi juz to wisi ze sie to
kiedys wyda. Juz to widze: JAK MOGLES MNIE ZDRADZAC I TO PRZEZ TYLE
LAT!!!!!!!!!!!!!!! A ja odpowiem ze sama sobie zgotowala ten los i z
usmiechem
wyjde z domu. Dzieci juz sa starsze tak ze to juz tylko kwaestja czasu.

_______________________________________4
Mam dla ciebie rade


Jak zona przechodzi paro miesieczny okres bez ochoty to idz do prostytutki.
Ja mojej zony blagac nie mam zamiaru i jak jej sie nie chce to zawsze znajde
kogos komu sie chce.
To nie moze byc dla niej zdrada bo ona sama tego nie chce.

_______________________________________5
Ja robię to sama


Jestem 6 lat po ślubie i od 3 lat mam seks z prostytutka.
Niby dlaczego ja mam sobie seks odmawiać? Dlatego ze się ożeniłem i utrzymuje
żonę i dzieci?

_____________________________________6


Ja sie tylko zastanawiam co te nasz glupiutkie zony mysla ze my robimy kiedy
one nas tak traktuja?

Moja zona nie miala ochoty przez prawie 8 miesiecy. U prostytutki nie bylem
ale
znalazlem sobie kogos w pracy kto mial ochote.

Rozmowa na ten temat z zona jest zreszta bezsensowna. jesli ja mam ja o to
prosic to wole sie przespac z prostytutka.


________________________________7
A po co wam maz jesli po roku juz go nie kochacie i nie chcecie sie z nim
kochac?
Po co? Kon roboczy jest wam potrzebny? Moze lepiej, jak sie juz nie chce,
poprosic o rozwod.

Czy wam sie to podoba czy nie seks dla faceta jest bardzo wazny i zona do
tego
wcale nie jest potrzeban.















Obserwuj wątek
    • Gość: Zorro Ameryki nie odkryles. Slub to pulapka! nt IP: 192.168.1.* / 217.96.115.* 26.08.04, 17:07
    • Gość: marta uparta Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: 217.153.168.* 26.08.04, 17:13
      Dzieki Leszek, otworzyles mi oczy:)))))))
      • reniatoja Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 26.08.04, 17:17
        Ale dlaczego tak wielu kobietom libido po ślubie spada do zera? Albo wrecz,
        powiedziałabym, do wartości ujemnych, jeśli można tak mierzyc? Czyli nie tylko
        brak ochoty na seks, ale wręcz niechęć na samą myśl? Co się dzieje i jak temu
        zaradzic? Przecież kobiety tego nie chcą. I wcale nie jest to tak, że nagle
        facet przestaje o siebie dbac, czy przynosic kwiaty i dlatego.
    • Gość: żona Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:22
      Mi też się czasem nie chce, mąż narzeka. Ale wiecie co wstańcie rano,
      naszykujcie dzieci,zróbcie śniadanie, posluchajcie narzekań, dajcie jeść
      kotu.Idźcie do pracy,wracając biegiem zróbcie zakupy, ugutujcie. W międzyczasie
      wstawcie pranie. Czekajcie na dziecko i męża. Bądźcie szczęśliwi, bo oto
      wspaniały zapracowany pan i władca wraca, który chce się kochać. A tak naprawdę
      chce aby go zadowolić. I już. Więc zmieńcie płeć. Współczuje żoną i waszym
      POCIECHĄ.
      • reniatoja Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 26.08.04, 17:29
        Stara śpiewka: my zapracowane z siatami i dlatego nam się nie chce. Otóz to nie
        jest tak. Po pierwsze - wiele niezapracowanych żon ma ten problem, a z pracy
        wracają nie objuczone siatami, bo zakupy robią w niedziele wspolnie z mężem i
        przywożą je do domu samochodem, a po drugie, facet nawet po 17 godzinach harówy
        na budowie i wstawieniu i powieszeniu pieciu pralek prania, wykarmieniu własną
        piersią czworaczków i ugotowaniu pięciodanoiowego obiadu, zawsze znajdzie
        jeszcze siły na krótki czy dłuższy numerek. To co napisałaś to wytarte slogany,
        z którymi ja się nie zgadzam. Problem jest gdzieś indziej, tylko nie wiem
        gdzie. Najprawdopodobniej coś z hormonami się dzieje.
        • Gość: marta uparta Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: 217.153.168.* 26.08.04, 17:32
          sprawa jest jasna: przed slubem staramy sie, zeby faceta zaciagnac do oltarza,
          zeby biedny glupek myslal, ze zawsze tak bedzie mial:))))
          ale na szczescie natura jest sprawiedliwa - po 40 libido kobiety naturalna sila
          rosnie, a facetam opada - doslownie i w przenosni:))))))
          • Gość: aahdsfg Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.ahold.pl / 213.134.133.* 27.08.04, 13:58
            Odbilo Ci? I co z tego z 40-tkom rosnie kiedy i tak nikt ich nie chce?
        • Gość: Kasia Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:38
          To nie do końca tak jest. Mój mąż ma teraz dodatkowy problem mianowicie mamy
          szczeniaka, który wymaga wyjścia na spacer w środku nocy. Jakoś mu teraz
          wyłącznie spanie w głowie.
        • klara-klara Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 26.08.04, 20:16
          Zgadzam się z tym co napisałaś, Renia. Jednak wg mnie nei kwestia hormonów, tylko także faceta. Przynajmniej patrzę po sobie, ochoty na seks nie mam tylko i wyłącznie kiedy z facetem jest cos nie tak.
        • Gość: Fema bzdura!! IP: *.b.pppool.de 27.08.04, 08:48
          Nie robmy z faceta maszyny. To tez czlowiek i tez sie meczy. Moj facet
          codziennie dojezdza godzine do pracy. Oczywiscie godzine musi tez wracac. Nie
          ma go w domu ok. 11 godzin. O seksie w tygodniu nie ma mowy, bo jest tak
          wypompowany, ze marzy tylko, zeby isc spac. Zaznaczam, ze miedzy nami jest
          wszystko ok, bo juz wiedze te komentarze ,ze pewnie kogos ma:). Jesli bedziesz
          w ten sposob podchodzila, do facetow, ze nawet po tylu godzinach harowy jeszcze
          maja sile, to powodzenia:(
        • Gość: aga Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 27.08.04, 14:11
          Po wykonaniu tych czynności facet prędzej umrze niż będzie się chciał jeszcze
          kochać.
      • Gość: Leszek Zapracowana mowisz? IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 17:40
        To nie to. Nie wiem jaka jest tego przyczyna ale watpie ze to zapracowanie. U
        kobiet ktore nie sa zapracowane tez tak jest. Zreszta mi sie chce czy jestem
        zmeczony czy nie.

        Pozwole sobie zacytowac jeszcze jeden post o NIE zapracowanych kobietach:


        Brak higieny i przepracowanie? mam watpliwosci!
        Autor: Gość: >))))*> IP: *.cheznoo.net
        Data: 12.08.2004 04:31 + dodaj do ulubionych wątków

        +
        Myślę ze te wszystkie papranie o braku higieny i pracowaniu na dwa etaty z
        czego kobiety są przemęczone i nie chętne do seksu są zwykłymi bzdurami.

        Nie mieszkam w Polsce, moja żona tak jak większość żon moich kolegów nie musi
        pracować. Zapewniam was ze nie jest przemęczona bo nawet obiadu regularnie nie
        gotuje, jemy w restauracjach przynajmniej 4 razy w tygodniu. Sprawy higieny
        osobistej nie wchodzą w grę bo ta w tym kraju jest znacznie wyższa niż w Polsce,
        (mieszkam w stanach). Nie znam ani jednej osoby w moim otoczeniu która ma z
        tym problem. (Tak na marginesie byłem w zeszłym roku w Polsce i wstyd
        powiedzieć ale zapachy w autobusach są przerażające, i to nie tylko męskie:-().
        Jestem dosyć dobrze ustawiony finansowo tak ze nasze życie nie jest ciężkie jak
        wielu kobiet w Polsce. (Pamiętam dobrze jak moja matka przez cale życie tyrała
        w Polsce i naprawdę to rozumie.)

        Pomimo wszystkiego ja i wielu moich przyjaciół doświadcza to samo, jeśli chodzi
        o niechęć żony do seksu, co doświadcza nie umyty polski maż z rak swojej
        przepracowanej żony.

        To nie to koleżanki.


        • Gość: marta DO LESZKA IP: *.proxy.aol.com 26.08.04, 18:37
          leszek, ja rowniez mieszkam w stanach i nie bardzo wiem jaki to ma zwiazek. nie
          rozumiem argumentu ze w stanach ludzie sie wiecej myja wiec ciebie ten problem
          nie dotyczy. czy to ma znaczyc ze myjesz sie bo mieszkasz w stanach a jak bys
          mieszkal np w bulgarii to bylbys smierdziuchem ?????
          pomijajac twoje niezbyt trafne wywody - z jednym musze sie zgodzic. problem
          faktyczjie jest niezaleznie od szerokosci geograficznej.
          z moim partnerem nie jestesmy formalnym malzenstwem ale zyjemy jak malzenstwo.
          okazuje sie zatem ze nie trzeba byc zona zeby stracic ochote na sex. mam ten
          problem i nie umiem sobie z nim poradzic. wiem ze mojemu partnerowi to bardzo
          preszkadza ze kazda minuta intymnosci musi byc poprzedzona 3,4 podejsciami az
          wreszcie uda mu sie wprawic mnie w nastroj na sex. to przykre i dla mnie i dla
          niego. duzo na ten temat rozmawiamy i ja nie potrafie znalezc przyczyny. jest
          jedynym mezczyzna z ktorym teoretycznie chcialabym uprawiac sex a praktycznie
          nie ma takiego mezczyzny bo ja w ogole nie mam ochoty na sex.
          oczywiscie boje sie sytuacji kiedy zniknie i z jego strony inicjatywa, bo
          bedzie to oznaczalo ze jakos sobie z tym problemem poradzil ( kochanka,
          agencja )
          zastanawiam sie nad reklamowanymi tutaj tabletkami, ktore podobno maja podniesc
          kobiece libido......
          moze sprobuj porozmawiac z zona i zasugeruj jej to samo.
          • Gość: leszek Re: DO LESZKA IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 19:00
            leszek, ja rowniez mieszkam w stanach i nie bardzo wiem jaki to ma zwiazek. nie
            rozumiem argumentu ze w stanach ludzie sie wiecej myja wiec ciebie ten problem
            nie dotyczy. czy to ma znaczyc ze myjesz sie bo mieszkasz w stanach a jak bys
            mieszkal np w bulgarii to bylbys smierdziuchem ?????
            pomijajac twoje niezbyt trafne wywody


            ############To nie moje wywody. Zacytowalem ten post w odpowiedzi na poprzedni
            post w ktorym ktos napisal ze nie ma ochoty na seks poniewaz jest zmeczona.



            - z jednym musze sie zgodzic. problem
            faktyczjie jest niezaleznie od szerokosci geograficznej.
            z moim partnerem nie jestesmy formalnym malzenstwem ale zyjemy jak malzenstwo.
            okazuje sie zatem ze nie trzeba byc zona zeby stracic ochote na sex. mam ten
            problem i nie umiem sobie z nim poradzic. wiem ze mojemu partnerowi to bardzo
            preszkadza ze kazda minuta intymnosci musi byc poprzedzona 3,4 podejsciami az
            wreszcie uda mu sie wprawic mnie w nastroj na sex. to przykre i dla mnie i dla
            niego. duzo na ten temat rozmawiamy i ja nie potrafie znalezc przyczyny. jest
            jedynym mezczyzna z ktorym teoretycznie chcialabym uprawiac sex a praktycznie
            nie ma takiego mezczyzny bo ja w ogole nie mam ochoty na sex.
            oczywiscie boje sie sytuacji kiedy zniknie i z jego strony inicjatywa, bo
            bedzie to oznaczalo ze jakos sobie z tym problemem poradzil ( kochanka,
            agencja )


            #########Ja juz sie nie staram ale jeszcze sobie z tym nie "poradzilem". Ale to
            juz tylko kwestja czasu. Mam tez dylemat poniewaz rozmawiac o tym z zona nie
            chce. Boje sie ze jesli naprawde porusze ten temat to jesli nawet cos sie
            zmieni to do konca zycia bede myslal ze ona nadal mnie nie moze zniesc i tylko
            udaje. Na razie czekam ale ile mozna czekac.

            pzdr


            zastanawiam sie nad reklamowanymi tutaj tabletkami, ktore podobno maja podniesc
            kobiece libido......
            moze sprobuj porozmawiac z zona i zasugeruj jej to samo.

            • Gość: MARTA Re: DO LESZKA IP: *.proxy.aol.com 26.08.04, 19:10
              mysle ze robisz blad nie rozmawiajac z nia na ten temat. jestem przekonana ze
              to nie jest niechec do ciebie tylko brak ochoty na sex. nie musisz sie zatem
              obawiac ze po rozmowie o tym zmusisz ja do sexu wbrew jej woli. buc moze ona ma
              jakis problem, moze jest w depresji. skoro jestescie malzenstwem to znaczy ze
              jestescie najblizszymi sobie ludzmi. musisz rozmawiac. bez wyrzutow, oskarzen,
              straszenia. to jest wasz wspolny problem i razem go musicie rozwiazac. ja chyba
              zdecyduje sie na tabletki. w koncu sex to taka przyjemnosc dlaczego mam jej
              odmawiac jemu i sobie...........
              • Gość: Leszek Re: DO LESZKA IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 19:24
                Jestem pewny ze to dobra rada ale ja jakos nie moge tego zrobic. W moim zakutym
                lbie taka rozmowa jest dla mnie niesamowicie ponizajaca. Nie moge sie
                psychicznie przelamac do poruszenia tematu ktory miedzy kochajacymi osobami
                nie powinien istniec. Nie wierze tez ze rozmowa cos zmienie. Jak brak uczucia
                to brak uczucia i rozmawiac mozna do konca swiata. Seks to nie zaplanowany
                spacer. Tak jak ja pragne tak ona mnie nie chce i trudno nas w tym pogodzic.
                Uczucie to nie decyzja. Uczucie po prostu jest i nie wymaga rozmowy,
                specjalistow i planow:-(
                • Gość: MARTA Re: DO LESZKA IP: *.proxy.aol.com 26.08.04, 19:54
                  Hej hej drogi panie!!! a nie przyszlo ci do glowy ze to nei ma nic wspolnego z
                  uczuciami do ciebie. ja przynajmniej dalej kocham mojego partnera i boli mnie
                  fakt ze sex od dluzszego czasu stanowi problem.
                  ja nie zainicjowalam rozmowy na ten temat, bo tak bylo mi wygodniej. zgodnie z
                  zasada nie mowi - nie przeszkadza mu. dopiero po jakims czasie zaczal do mnie o
                  tym mowic i zaczela sie rozmowa. narazie nie pomoglo mi to w "zwiekszeniu"
                  checi na sex ale napewno pomogla nam. on wie ze to nie on jest problemem, wie
                  ze go dalej kocham i ze jest jedynym facetem z ktorym moglabym uprawiac sex. ja
                  z kolei wiem ze musze cos z tym zrobic bo ten stan zle wplywa na nasze
                  relacje . stad pomysl o tabletkach.
                  wiem ze moze to byc dla ciebie przykre lub klopotliwe ale musisz poruszyc ten
                  temat w rozmowie z zona.
                  lepsza jest gorzka prawda niz slodka niewiedza, a w waszym ukladzie niewiedza
                  jest jeszcze bardziej gorzka niz potencjalna prawda
                  • Gość: Leszek Re: DO LESZKA IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 20:16
                    Hej hej drogi panie!!! a nie przyszlo ci do glowy ze to nei ma nic wspolnego z
                    uczuciami do ciebie. ja przynajmniej dalej kocham mojego partnera i boli mnie
                    fakt ze sex od dluzszego czasu stanowi problem.


                    Nie nigdy mi to nie przyszlo do glowy i nadal nie jestem przekonany:-( Wiem ze
                    nie klamiesz ale niestety nie potrafie sobie tego wyobrazic.
                    Tak naprawde to nie napislaem tego postu z nadzieja ze znajde dla siebie
                    rozwiazanie. Dla mnie jest juz za pozno. Zupelnie znieczulony jej oziebloscia
                    we mnie juz wsztsko zgaslo.

                    Dzieki jednak za uwagi. Moze kiedys jesli znajde sie znowu w podobnej sytulacji
                    nie pozwole na milczacy koniec.
                    pzdr
                    • Gość: marta Re: DO LESZKA IP: *.proxy.aol.com 26.08.04, 20:23
                      to przykre co mowisz ale jesli tak czujesz to nic juz sie chyba u was nie
                      zmieni.
                      nie wiem gdzie mieszkasz - ja w NYC - a to podobno idealne miasto dla singli
                      wiec jesli naprawde wiesz ze z waszego zwiazku nic nie zostalo - zostan
                      szczesliwym singlem - przynajmniej na jakis czas
                      • Gość: Leszek Re: DO LESZKA IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 20:54
                        to przykre co mowisz ale jesli tak czujesz to nic juz sie chyba u was nie
                        zmieni.


                        Na pewno nie. Na szczescie nie mamy dzieci i nie musimy takiej
                        odpowiedzialnosci brac pod uwage. Po 6 latach nie bedzie latwo.

                        Jestesmy w zasadzie sasiadami, mieszkam od 25 lat w NJ i znam NYC bardzo
                        dobrze:-) Wspaniale miasto.

                        Na razie nawet nie mysle o szukaniu kogos innego.
                        To cos samo sie znajdzie jak przyjdzie na to czas:-)
                        pzdr




                        nie wiem gdzie mieszkasz - ja w NYC - a to podobno idealne miasto dla singli
                        wiec jesli naprawde wiesz ze z waszego zwiazku nic nie zostalo - zostan
                        szczesliwym singlem - przynajmniej na jakis czas

                        • Gość: Marta Re: DO LESZKA IP: *.proxy.aol.com 26.08.04, 20:56
                          moze sie cos zmieni. moze i ona wbrew temu co myslisz ma jakies przemyslenia.
                          w kazdym razie zycze szczescia.
      • krzysol Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 27.08.04, 08:56
        A to nasza wina że "musicie" to wszystko robić. Mąż nie może pojechać po zakupy
        albo odebrać dzieci?, wszystko wymaga pewnych ustaleń, Ty gotujesz, wstawiasz
        pranie, sprzątasz a On zakupy, odebranie dzieci, pomaga w sprzątaniu. i ty masz
        więceju czasu i jemu nio nudzi się przed TV bo ma co robić a wieczorem czy o
        innej poże ty będzież mniej umęczona a to = SEX. Niby takie proste.
      • julek33 Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 27.08.04, 13:06
        Gość portalu: żona napisał(a):

        > wstańcie rano,
        > naszykujcie dzieci,zróbcie śniadanie, posluchajcie narzekań, .Idźcie do
        pracy,wracając biegiem zróbcie zakupy, ugutujcie. W międzyczasie
        >
        > wstawcie pranie. Czekajcie na dziecko i męża. Bądźcie szczęśliwi, bo oto
        > wspaniały zapracowany pan i władca wraca, który chce się kochać. A tak
        naprawdę
        >
        > chce aby go zadowolić. I już. Więc zmieńcie płeć. Współczuje żoną i waszym
        > POCIECHĄ.

        Bardzo uogólniasz to ja rano wstaję,robię kawę biegnę po bułki pranie sie
        pierze samo ale ja wieszam i składam przynosze kwiaty(od czasu do czasu)i odkąd
        pojawiły sie dzieci,to umarło nasze pożycie -raz w miesiącu-jak psu zupa raz
        dziennie wię mi tu nie p... że jesteście takie Matki Polki.Ja jeszcze nie
        zdradziłem ale jestem coraz bliższy tego dla swojego i jej dobra.pozdrawiam
        Leszka
    • Gość: Kasia Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 17:35
      Z babskiego punktu widzenia:
      Owszem kiedy jestem na wakacjach, gdzie nie gotuję, nie robię zakupów, a dzieci
      mają dodatkową osobę (tatuś) do zawracania głowy o bzdury, to sex jest radosną
      rozrywką nawet kilka razy dziennie. W domu podobnie, ale pod warunkiem, że
      szanowny pan mąż raczy odrobinę pomóc w pracach typowo domowych. Jeśli jednak
      ogranicza swą pomoc do wyrzucenia śmieci i kąpieli dzieci, to niestety wieczór
      kojarzy mi się tylko z kilkoma godzinami snu często przerywanego (młodsze
      dziecię czasami miewa pobudki w nocy).
      • Gość: kinga Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 18:34
        Cześć ja mam córeczkę,męża i kota. I gdy latem mam urlop to ilość jakość i
        przyjemność z SEXU jest większa. Mogę robić to kiedy mam ochotę, kiedy on ma
        ochotę. Ale najciekawsze jest to, że po paru takich dniach i nocach mój apetyt
        wzrasta a on mówi,że jest zmęczony.??????? :)
        • Gość: Leszek Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 18:50
          Ja naprawde nie mowie o seksie 7 razy na tydzien. Tym sie chyba kazdy znudzi.
          Rozumie tez ze pewne okolicznosci, takie jak na przyklad porod dziecka, nie sa
          stosowne do uprawiania seksu. Ale trudno zyc z partnerka ktora przez miesiace a
          moze nawet lata po prostu cie odpycha. Jest to psychicznie nie do wytrzymania i
          po pewnym czasie traci sie jakiekolwiek uczycie do partnerki. Ja juz zone
          znienawidzilem za to ze mnie traktuje jak drazniacego ja chwasta za to ze sie o
          nia staram i zabiegam.
          • Gość: kinga Re: Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 18:55
            To może poradźcie się jakiegoś specjalisty?
            • Gość: Leszek Re: Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 19:02
              W glowie mi sie nie miesci ze potrzebujemy specjaliste zeby zona sie ze mna
              pokochala:-( Troche jest to makabrycznie zalosne, nie uwazasz?
              • Gość: kinga Re: Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 19:20
                Chyba tak, ale podobno ludzią to pomaga. Wszystko zależy od tego jak bardzo
                zależy wam na sobie.A może wprowadźcie więcej namiętności i zmysłowości?
                • Gość: leszek Re: Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 19:38
                  Wiesz co, wlasnie nad tym powaznie pomyslalem i mysle ze jest juz jest za
                  pozno. Ja juz chyba tez jej nie chce. Na dluzsza mete trudno kochac bez
                  wzajemnosci.
                  • Gość: kinga Re: Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 19:58
                    A jeśli można to ile lat jesteście ze sobą?
                    Jak długo znaliście się wcześniej?
                    W jakim jesteście wieku, albo czy jest między wami różnica w wieku?
                    Odpowiedz tylko na te pytania, na które chcesz?
                    • Gość: leszek Re: Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 20:05
                      A jeśli można to ile lat jesteście ze sobą?
                      Jak długo znaliście się wcześniej?

                      Jestesmy razem od 6 lat, dwa lata po slubie.


                      W jakim jesteście wieku, albo czy jest między wami różnica w wieku?

                      Nie ma zadnej roznicy- 32

                      Odpowiedz tylko na te pytania, na które chcesz?

                      • Gość: kinga Re: Nie chodzi o seks 7 x na tydzien! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 20:11
                        Słuchaj to jeszcze nie dramat. Macie jeszcze całe życie. Więc postawcie
                        wszystko na jedną kartę. Bo lepiej ułożyć sobieżycie niż cierpieć( obie
                        strony).Mam kolegę, który także rozstał się z pierwszą żoną- nie mieli dzieci.
                        A teraz razem z moją koleżanką mają córeczkę 7-mio letnią, a dwa lata temu
                        wzięli ślub. Są naprawdę szczęśliwi.Mówią,że warto było.
    • Gość: wiruska Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.futuro.pl 26.08.04, 18:07
      Może faceci nie wyręczają żon w pracach domowych? Może nie są czuli,
      namiętni,wierni itp. Wina leży po obu stronach.
      Ciekawe że faceci zawsze myślą że są tacy wspaniali i tylko im żona "nawala".
      Niech sznowni mężowie najpierw zastanowia się nad sobą i od siebie zaczną.
    • oldbay Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 26.08.04, 18:12
      Przyznam się: od jakiegoś czasu nie mam ochoty na seks z moim facetem.. I nie
      zanosi się na zmianę.
      Rośnie mu coraz większy brzuch. Obżera się wszystkim bez umiaru.
      Nie chce mu się zetrzeć zrogowaciałej skóry na pietach.
      Zdarza mu się nie umyć zębów "bo mu się nie chce". Zostaje mu jedzenie miedzy
      zębami.
      Kolekcjonuje śmierdzące skarpety obok pralki.
      Codziennie ten sam schemat: po pracy obiad, film i seks.
      Rutyna w łózku i w życiu.
      Rozmowy kończą się stwierdzeniem: jak ci się nie podoba to sobie zmień.
      Cóż, właśnie to robię. A on ma pretensje.


      Niech sobie znajdzie kochankę, która się nie będzie brzydziła, bo ja niestety
      nie lubię śmierdzącego oddechu.
      -
      oldbay
      • Gość: żona Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 27.08.04, 10:02
        ojejku piszesz o moim męzu...i jak tu mieć ochote na sex?
        • oldbay Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 27.08.04, 14:18
          No tak, zaraz się okaze, że mój facet na dodatek prowadzi podwójne życie :)))

          Ale faceci tego nie widzą. Szczególnie mój. Myśli, że skoro juz się z nim
          związałam to może się "zapuścić".
          -
          oldbay
    • borsuczyca Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 26.08.04, 18:13
      niektórzy ludzie bez względu na płeć traktują seks wyłącznie "zapoznawczo", im
      dłużej trwa związek tym bardziej nie mają ochoty na seks, problem wychodzi
      tylko wtedy jak się zejdzie ktoś kto tak traktuje seks z kimś komu seks jest
      niezbędny jak powietrze bez względu na długość trwania związku, taka jest moja
      teoria:)
      • Gość: kinga Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 18:31
        Goście poczytajcie to.dlaczego kobiety nie mają ochoty na sex ? (84) lowca1980
    • Gość: ania Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.04, 19:18
      nie mam ochoty, gdy pomyśle sobie,że on tylko chce mnie przelecieć jak każdy
      samiec.bo tak właśnie wyglądają nasze stosunki i to mnie odraża- jego 30
      sekund!!!!!!!
    • Gość: Ala Re: Dlatego ZDRADZAMY swoich MEZOW.. IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 26.08.04, 19:59
      Mysle ze to tylko kwestia zle dobranych temperamentow. U mnie bylo akurat
      odwrotnie. To ja przez lata cierpialam na niedostatek seksu z meza
      strony.Zastanawialam sie jak to mozliwe jak slyszalam od innych kobiet ze nie
      dajac mezom seksu moga cos na nich "wymusic"?? Az spotkalam faceta ktory mial
      podobny do mojego temperament.....
      • Gość: kinga Re: Dlatego ZDRADZAMY swoich MEZOW.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 20:06
        No to gratulacje. Cieszcie się tym i korzystajcie z tego.
    • Gość: kilka Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: 217.173.203.* 26.08.04, 20:10
      A ja miałam. Po urodzeniu drugiego dziecka-depresja, pogłębiała się z powodu
      ciagłego siedzenia w domu(kilka lat) bvez pracy. Stad niechęć do życia wogóle,
      nie tylko seksu. Skutek? Mąż znalazł sobie koleżankę. Koleżanka oprócz wileu
      odkrywczych teorii na mój temat pwoiedziała mu też, : Ze to dziwne, ze ona
      siedzi tylko w domu i ciagle zmęczona i nie ma ochoty na seks. To nienormalne,
      powinienes się nad tym zastanowić." No i sie zastanowił. Zaczął mi robic
      awantury o byłych, teraźniejszych i przyszłych kochanków i chce rozwodu. Ale do
      lekarza mojego to pójść mu sie nie chiało zapytac jak to jest z tą choroba i
      lekami, które sie bierze.
      Więc to nie zawsze tak jest ze żona wredna i wyrachowana.
      • Gość: kinga Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 20:18
        Współczuję. Trzymaj się ciepło.
      • Gość: Leszek Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 20:34
        Ja tu nikim nie gardze i nikogo nie winie, jest jak jest. Tak sie akurat sklada
        ze jestem w takiej sytulacji i bylem zaskoczony po przeczytaniu tego watku w
        ktorym tylu facetow opisalo taki sam problem. Oczywiscie ze jest jakas
        przyczyna z ktorej kobiety unikaja mezow. Ale czy przyczyna cos zmienia? Ten
        maz rzuca swoja zone poniewaz ona go odpycha ale czy przyczyna poprawi zonie
        samopoczucie w trakcie i po rozwodzie? Moze znajac przyczyne mozna temu jakos
        zapobiedz? Moze osoba ktora zna przyczyne powinna z partnerem porozmawiac i
        starac sie to zmienic zamiast czekac na sledztwo?
        • Gość: Aya Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.acn.pl 26.08.04, 20:59
          A ja mam to samo zmęzem co ty z żoną. Przed slubem spał na podłodze byle było
          blisko i razem, po slubie z marszu zarzadził oddzielne sypialnie, nawet mnie
          nie dotknał w podrózy poslubnej, gdy witałam go wracajacego z pracy tylko w
          ładnej bieliźnie zlewał to totalnie... Wiem jaka to obelga dla
          człowieka /kobiety czy męzczyzny - wszystko jedno/ byc tak odepchnietym. Uważam
          ze niczym nie zawiniłam. Tez go zdradziłam i chcę rozwodu - on się nie godzi,
          bo podobno barzdo mnie kocha...
          • Gość: marta Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.proxy.aol.com 26.08.04, 21:04
            probowalas z nim o tym rozmawiac ???
            • Gość: Aya Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.acn.pl 27.08.04, 10:40
              Nie raz. Podobno mam paskudny charakter taki jak moja matka bo ciagle zrzedze i
              wszystko mi źle.
              • Gość: marta Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 17:17
                kawal .... z twojego meza. zaskakujace ze dowiedzial sie o tym juz podczas
                podrozy poslubnej.
                mam wrazenie ze moj przypadek jest inny, chociaz czytajac wasze posty zaczynam
                sie powaznie zastanawiac nad swoja postawa.
          • Gość: Leszek No widzisz! IP: 5.5.* / 80.58.34.* 26.08.04, 21:53
            Moze sie spotkamy? hehe!

            Ale masz racje i uzylas wlasciwe slowo. To jest obelga!
    • Gość: patrywi Re: mam pytanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.04, 08:40
      ciekawi mnie czy faza odpychania zaczyna sie po urodzeniu dziecka czy juz przed?

      • Gość: anet Re: mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 08:45
        Wiesz u mnie taki okres zaczął sie po urodzeniu córki. Myslę, że jest to proces
        indywidualny, ale napewno takie wydażenie jak poród(maiałam bez żadnych
        problemów)coś w czlowieku zmienia. Zmiany są różne tak jak i ludzie, których
        dotyczą. Ważna jest rozmowa.
        • Gość: kinga Re: mam pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 08:53
          Ludzie jeżeli kogoś kochacie to nie można ot tak sobie przebierać w innych
          przygodnych partnerach. Pielęgnujcie waszą miłość, seks nie jest najważniejszy-
          a może seks oralny zamiast zwykłego stosunku? Może ta druga strona w danej
          chwili potrzebuje jesdynie przytulania, pocałunków ? Faceci często pamiętają o
          seksie, a zapominają o pocalunku takim zwykłym niewinnym - rano na
          przebudzenie, wieczorem przed snem? To może rozbudzić pożądanie? Ja sama
          rozmawialam z mężem, i jak mówiłam to mnie całował, wystarczyło, że przestał
          wspominać to zapominał. Co keitował " mogłaś coś powiedziec lub przypomnieć".
          Problem w tym że co to za pocałunek i ten romantyzm jeżeli jest on
          przypominany. A ma być to jak poranna mgła, ciepłe, ciche musnięcie, które
          wprawi was w stan zakłopotania może, ale napewno podniecenia, niewiadowej?
    • grajaw Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 27.08.04, 10:50
      tak bywa
    • malina3 Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 27.08.04, 11:14
      Prawda jest taka, że nie znajdziemy tu na forum lekarstwa na wszystkie nasze
      bolączki. Zbyt trudny to temat i zbyt indywidualny, każdy z nas ma jakieś swoje
      doświadczenia. Jestem po ślubie 14 lat i doświadczyłam wielu sytuacji tu
      opisanych... był brak zainteresowania seksem po porodzie (mamy dwoje dzieci),
      było znudzenie i zmęczenie, zwyczajny brak ochoty, oczywiście z mojej strony-
      On zawsze miał ochotę. Były rozmowy, kłótnie, pretensje jakoś to przetrwaliśmy
      nie odwracaliśmy się od siebie szukaliśmy rozwiązania. Zmieniło się wszystko,
      kiedy to seks zaczął być dla mnie przyjemnością, dorosłam do tego w wieku 34
      lat :-), a nie tylko obowiązkiem, kiedy zaczęłam odczuwać przyjemność o której
      wcześniej nie miałam pojęcia. Dorosłam do tego, że w seksie trzeba być trochę
      egoistą nie można tylko dawać i nie mieć nic w zamian. Mąż też dorósł nauczył
      się dawać mi tę przyjemność i teraz jest super... WARTO SIĘ ZASTANOWIC DRODZY
      PANOWIE CZY ABY PORTAFICIE ZADOWOLIC ŻONĘ, PARTNERKĘ CZY TYLKO MYŚLICIE O
      SOBIE.
      Ale pojawił się inny problem to ja teraz czuje, że to mi nie wystarcza
      (straszne to doświadczenie i próba jak oprzeć się pokusie, kiedy w koło tylu
      wspaniałych facetów). Rozbudzona aż za bardzo.
    • panidanka Re: Dlatego ZDRADZAMY swoje ZONY: 27.08.04, 11:47
      bo tak chcemy
      bez chcenia nie zdradzamy nawet naszych żon nie mówiąc już o zdadzaniu kochanek
      z...żoną właśnie
      • Gość: Kasia Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? IP: *.mad.east.verizon.net 27.08.04, 13:37
        Po co ty wchodzisz na te forum? Po to zeby sie popisywac jednozdaniowymi,
        bezsensownymi odpowiedziamy ktorych celem jest popisywanie sie lub osmieszanie
        ludzi ktorzy szukaja rady? Spadaj kanalio!
        • Gość: zonaniezaspokojona Re: Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? IP: *.alstom.pl / *.ipartners.pl 27.08.04, 14:19
          Kasia... taki ładny nick wybrałaś a takie ostre słowa...

          Pani Danka, jak zawsze trafnie i dowcipnie :) Podziwiam :)

          MOże dlatego, ze tak uogólniaja Panowie, a ja własnie jestem w "odwrotnej"
          sytuacji, bo ciągle mi sie chce i to od 14 już lat, a mój małzonek: zmęczony,
          boli go glowa, brzuch, gardlo, nie dzisiaj, dzieci uslysza, ze ja tylko o
          jednym itp., itd...
          Teraz jest coraz lepiej (raz w tygodniu) , ale ja wciaz niezaspokojona, przez
          te wszystkie lata wierzcie mi baaardzo "wodzona na pokuszenie" ("wiernosc cenna
          jest tylko w takiej kobiecie, ktora ona cos kosztuje") nie zdradziłam!!!

          Dlaczego? Tak, tak Pani Danko, bo bardzo nie chciałam zdradzic, bo w gruncie
          rzeczy moj chlop dobry jest i lojalny, a ja szczera do bolu...

          Trochę żałuję, a jakże (każdej przepuszczonej okazji), ale wciaz ciesze sie,
          ze "jeszcze" nie muszę kłamać i usmiecham sie do lustra...

          Pozdrawiam wszystkei zony niezaspokojone, bo wierzcie mi nas toże na pęczki ;)
          Ja ;)
          • panidanka Re: Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? 27.08.04, 19:57
            Gość portalu: zonaniezaspokojona napisał(a):

            > Pozdrawiam wszystkei zony niezaspokojone, bo wierzcie mi nas toże na pęczki ;)
            > Ja ;)

            jestem nie żona i też....niezaspokojona co o sobie mówi..."zakonnica w cywilu"
            ale wiem co mogłabym zrobić aby...być zaspokojona...doraźnie, bo...zaspokojenie
            sexi jest TYLKO doraźne
            a my...
            my chcemy wiele więcej
            posiąść duszę i ciało
            tak jak Oni

            mojej duszy jeszcze nikt posiąść nie chce tak, aby mi jej nie odebrać
            może takich nie ma?
            a może...to jest nierealne
            tak jak z tym ciastkiem co to chce się zjesć i nadal je mieć

            pozdrawiam wierną
            wierność to bardzo cenna cecha,aby oddać i duszę i ciało i pozostać ...wierną
        • panidanka Re: Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? 27.08.04, 19:50
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Po co ty wchodzisz na te forum? Po to zeby sie popisywac jednozdaniowymi,
          > bezsensownymi odpowiedziamy ktorych celem jest popisywanie sie lub
          osmieszanie
          > ludzi ktorzy szukaja rady? Spadaj kanalio!

          ależ tak!
          ośmieszam takie Kasie jak ty
          i wcale nie muszę się przy tym wysilać wielką elokwencją
          wystarcza krótkie i celne zdania

          "Spadaj kanalio!" napisała Kasia?
          chyba ta z sypialni na materacu dla bezrozumnych dziewcząt
          • Gość: marta Re: Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 20:04
            pani danko - zaczelam w pewnym momencie myslec ze pani jest moja matka!!!!
            jednak nie - rodziciele pojechali na grilla a tam nie ma komputera.
            imie nie to ale reszta wypowiedzi ...........
            • panidanka Re: Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? 27.08.04, 20:26
              Gość portalu: marta napisał(a):

              > pani danko - zaczelam w pewnym momencie myslec ze pani jest moja matka!!!!
              > jednak nie - rodziciele pojechali na grilla a tam nie ma komputera.
              > imie nie to ale reszta wypowiedzi ...........

              masz kompleks matki?
              udaj się do psychologa
              mój do 15-tego kazdego miesiąca udziela porad za darmo
              po 15-tym trzeba jednak zapłacić za poradę
              tu masz ode mnie za darmo
              resztę wypowiedzi innym razem
              • Gość: marta Re: Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 20:33
                nie mam zadnego kompleksu, po prostu posty przypominaly mi wypowiedzi mojej
                wlasnej matki - dla ktorj mam nota bene ogormny szacunek, bo jest niezwykle
                madro kobieta. to tyle.
                chyba zostalam zle odczytana.
                to nie byl zaden atak ani zlosliwosc z mojej strony.
                no nic teraz jestem rozczarowana i niech juz tak pozostanie
                • Gość: marta Re: Ty jak zwykle gledzisz bez sensu? IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 20:34
                  od razu poprawiam moej wlasne bledy:
                  moja matka jest madrA a nie madro kobieta.

                  nie mam polsich czcionek w komputerze niestety :-(
    • Gość: rene do Leszka i innych niechcianych... IP: 212.160.172.* 27.08.04, 15:01
      Leszku, a może to Panowie są mało pociągający, i co tu owijać w bawełnę "słabi
      w te klocki"...
      Ja też nie zawsze mam ochotę na seks, jestem zmęczona, głowa boli, ale
      wystarczy, że mąż mnie dotknie i... ochota pojawia się natychmiast ;-)).
      I tak już kilkanaście lat :-)
      • Gość: Nolek Re: do Leszka i innych niechcianych... IP: *.arach.net.au 27.08.04, 17:48
        Moze to moze tamto. Kto wie dlaczego tak jest?
        Powiem ci tylko ze jak cie ktos odepchnie raz lub dwa to jest to tylko bolesne
        ale po paru razach to jest zupelnie ponizajace i znieczulajace. Nikt tego
        psychicznie nie zniesie szczegolnie od osoby z ktora postanowil spedzic swoje
        zycie. Zreszta po pewnym czsie nie chodzi juz nawet o seks tylko o brutalna
        realnosc ze tak bliska dla ciebie osoba zupelnie cie ignoruje i traktuje jak
        komara. Ty sie starasz o ona cie odpycha:-(


        Przeczytaj caly watek i zapewniam cie ze znajdziesz kobiety ktore nawet nie
        wiedza dlaczego nie maja juz ochoty.
        • Gość: ,,,,,,,,,,,,,,,,,, PYTANIE DO PANÓW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 17:53
          A jeśli Wasze żony nagle nabrałybu ochoty na trzy numerki dziennie, to czy
          nagle przestalibyscie zdradzac?
          Mnie sie wydaje ze problem tkwi głebiej i to po obu stronach...............
          • Gość: Ronina Do Leszka i innych mskich frustratów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.04, 19:11
            Leszku, a zastanowiłeś się, dlaczego żony was unikają w łóżku?
            Przychodzi mi do głowy parę powodów. Główne to moim zdaniem:
            1. Bo faceci to w dużej mierze brudasy, którym nie chce się umyć kutasiny
            nawet na seks, zwłaszcza po paru latach małżeństwa;
            2. Uważają, że seks należy im się np. jak obiad. Czyli: Rozkładaj nogi
            babo, bo mam ochotę na ciebie wejść;
            3. Bo nawet nie chce im się zapytać i podyskutować, co się dzieje, w czym
            jest problem.
            4. Któryś z uczestników forum napisał: „Rozmowa na ten temat z zona jest
            zreszta bezsensowna. jesli ja mam ja o to
            prosic to wole sie przespac z prostytutka.” Aha, urażona duma. Prosić? Jeżeli
            żona nie brzydzi się ciebie, nie ma ci nic do zarzucenia, to sama będzie
            inicjować seks. Widocznie przestałeś się domywać lub interesować jej
            problemami. problemami myśl: Mężczyzna powinien zarobić na rodzinę, a żona mu
            potrzebna jako służąca za darmo. Żeby ugotowała obiad, posprzątała i jeszcze
            dała dupy.

            Panowie, mniej krótkowzroczności i trochę pokory! Zastanówcie się najpierw nad
            sobą!
            • Gość: marta to co piszesz to wyswiechtany komunal IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 19:27
              z przykroscia stwierdzam ronina ze to bardzo prymitywna wypowiedz.
              zanim tak bunczucznie wyglosisz swoje teorie - poczytaj pare postow w tej
              kwestii.
              to nie jest problem ( a moze nie tylko ) zaganianych, zapracowanych kobiet z
              brudnymi, prymitywnymi i smierdzcymi malzonkami.
              wiele kobiet podnioslo ten temat ze same nie wiedza dlaczego tak jest.
              ja np. mam kochajacego faceta, do ktorego higieny osobistej nie mam zadnych
              zastrzezen, nie jestem przepracowana i nie mam w zasadzie zadnych obowiazkow
              domowych. te ktore wykonuje robie dlatego ze lubie a nie dlatego ze musze.
              jestem adorowana i czuje sie kochana.
              od jakiegos roku nie mam kompletnie ochoty na sex, co wiecej sama mysl o sexie
              przyprawia mnie o mdlosci.
              nie chodzi o niego - chodzi o mnie. to ze mna jest cos nie tak a nie z nim.
              po tej calej wczorajszej wymianie mysli z innymi doszlam do wniosku ze powodem
              mojej niecheci do sexu jest fakt ze przestalam sie fizycznie akceptowac.
              zaniedbalam sie i utylam pare dobrych kilo. moj partner tego nie zauwaza ale to
              we mnie tkwi. to chyba jest moj podswiadomy problem ze nie mam ochoty na sex bo
              nie czuje sie atrakcyjna.
              ale jak widzisz to moj problem nie mojego faceta i to ja musze sobie z tym
              poradzic.
              • Gość: Ronina Do Marty: to co piszesz to wyswiechtany komunal IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.04, 19:41
                Marto, piszesz: „doszlam do wniosku ze powodem mojej niecheci do sexu jest fakt
                ze przestalam sie fizycznie akceptowac. zaniedbalam sie i utylam pare dobrych
                kilo. moj partner tego nie zauwaza ale to we mnie tkwi. to chyba jest moj
                podswiadomy problem ze nie mam ochoty na sex bo nie czuje sie atrakcyjna.
                No właśnie niekoniecznie to tylko twój problem. Bo jeżeli go masz, to twój
                facet powinien zauważyć to, że np. nie akceptujesz siebie. Fajnie, że cię
                adoruje, itd. Ale problem zawsze tkwi po obu stronach.
                Poza tym, jak wszystko jest OK., to człowiek akceptuje takie „parę kilo więcej”
                więcej nie jest to dla niego problemem.
                • Gość: marta Re: Do Marty: to co piszesz to wyswiechtany komun IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 19:48
                  hmmmmm zakladam ze jestes kobieta wiec naprawde trudno zrozumiec mi ze tak
                  lekko podchodzisz do dodatkowych kilogramow. byc moze nigdy nie mialas
                  problemow z utrzymaniem prawidlowej sylwetki - dla mnie to zawsze byla walka.
                  tym razem mam wrazenie ze przesadzilam i w pore nie zareagowalam. przy moim
                  niksim wzroscie prawie 10 kilo to masa, masa, masa niepotrzebnego tluszczu.
                  badzmy uczciwe wzgledem siebie i innych . nie posune sie az tak daleko zeby
                  obwiniac go o swoje niechlujstwo. nie faszerowal mnie jedzeniem jak ges i nie
                  on bedzie sie teraz za mnie odchudzal. uwazam ze fakt iz bardzo dyskretnie do
                  tego tematu podchodzi juz jest duza pomoca z jego strony.
                  przestanmy sie wreszcie usprawiedliwiac, wezmy na siebie odpowiedizlanosc za
                  pewne sytuacje. to nie zawsze faceci sa winni ze nie mamy ochoty na sex z nimi.
                  • Gość: Ronina Re: Do Marty: to co piszesz to wyswiechtany komun IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.04, 20:30
                    Marto, nie wiem czy lekko, raczej pobłażliwie, bo zrozumiałam, że nie to jest
                    najważniejsze w człowieku. W pracy prawie codziennie mówię do koleżanki
                    siedzącej naprzeciwko mnie, że muszę schudnąć, że przytyłam (góra 4 kilogramy).
                    Nie jest to jednak mój główny życiowy problem i mówię to żartobliwie.
                    Zwłaszcza, że koleżanka i całe jej otoczenie, tak się złożyło, to babki mające
                    fioła na punkcie kilogramów. Choć koleżanka waży 41 kg. Ale je jak wróbel, wiec
                    co to za frajda z życia. Sama ważyłam w czasach liceum 68 kg przy wzroście 165
                    cm. Był to więc problem. Tyle, że wtedy głównym były moje kompleksy i
                    nieśmiałość.
                    Na studiach, jak przestałam jeść dwudaniowe obiady mamy i miałam różnego
                    rodzaju problemy, np. jak przetrwać do pierwszego, jak znaleźć lepszą pracę,
                    żeby nie musieć myśleć, jak przetrwać do pierwszego, schudłam samoczynnie do 55
                    kg i tak z wahaniami trzymam.
                    No, ale zboczyłam z głównego wątku: Nie każę ci obwiniać męża o to, że
                    przytyłaś. Ale omijanie tematu mnie by nie pomogło. Z moich kompleksów, a było
                    ich b. wiele, wyleczyła mnie rozmowa. Właśnie z moim facetem. Na każdy temat.
                    Choć na początku było mu ciężko, bo byłam tak zakompleksiona, że to właściwie
                    on otwierał mnie krok po kroku. I to jest jedyne rozwiązanie w przypadku
                    każdego problemu.
                    A propos: i on i ja ostatnio przytyliśmy, więc żartujemy z siebie nawzajem –
                    nie wrednie, tylko ciepło i miło.
                    Konkluzja: Ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać, nie umieją patrzeć na siebie,
                    słuchać się i tym sobie pomagać.
                    • panidanka Re: Do Marty: to co piszesz to wyswiechtany komun 27.08.04, 20:32
                      Gość portalu: Ronina napisał(a):

                      > Marto, nie wiem czy lekko, raczej pobłażliwie, bo zrozumiałam, że nie to jest
                      > najważniejsze w człowieku.

                      w człowieku to nie, ale w Marcie kobiecie to...jest najważniejsze
                      chce czy tez nie chce
                      oto jest pytanie....
                    • Gość: marta Re: Do Marty: to co piszesz to wyswiechtany komun IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 20:41
                      o tym ze jestem aktualnie gruba wiem i nie musze na ten temat rozmawiac. sama
                      musze sobie z tym problemem poradzc zgodnie z zasada: chcialo sie objadac
                      trzeba sie odchudzac.
                      nie moge karac faceta brakiem sexu tylko dlatego ze sie zaniedbalam. nie moge
                      sie rowniez karac siebie niechcianym sexem tylko dlatego zeby on nie czul sie
                      odrzucony.
                      bardzo duzo na ten temat rozmawiamy ze soba - gdyby nie to pewnie juz by nas
                      razem nie bylo......
                      przepraszam ze wczesniejszy atak, ale po po calej masie wymiany mysli z innymi
                      ludzmi na tak uproszczone postawienie sprawy zareagowalam niezbyt elegancko.
                      pozdrawiam
                  • panidanka Re: Do Marty: to co piszesz to wyswiechtany komun 27.08.04, 20:31
                    Gość portalu: marta napisał(a):

                    > hmmmmm zakladam ze jestes kobieta wiec naprawde trudno zrozumiec mi

                    świetnie to ujęłaś Marto
                    zwłaszcza to założenie o swojej kobiecości
                    juz przysłowiowej wręcz
                    hmmmmm
                    więc naprawdę trudno zrozumieć to hmmmmmmmm niby jakaś myśl a potem ?
                    znowu to muuuuuuuuuu
                    • Gość: marta Re: Do Marty: to co piszesz to wyswiechtany komun IP: *.proxy.aol.com 27.08.04, 20:47
                      droga pani danko.
                      jak zdarzyla sie pani pewnie zorientowac na forum wypowiadaja sie rowniez
                      mezczyzni dla ktorych tzw dodatkowe kilogramy nie stanowia kwestii.
                      nick RONIN rowniez niewiele mowi.
                      okreslenie hmmmmmmmmm - wiekszosc zdolalaby sie domyslic o co chodzi, byc moze
                      pani zastepuje to tzw. muuuuuuuuuuuu
                      kazdy ma prawo do takiej expresji na jaka go stac.
                      a tak na marginesie - nie musi pani zadawac sobie trudu inerpertowania mojego
                      hmmmm, bo jak zdazyla sie pani zorientowac nie pani ten post byl wyslany.
            • Gość: Leszek Do Roninki, parę słów o moim kuta-siku!! IP: 209.158.113.* 27.08.04, 22:40

              Zapewniam cię ze ja i moja kutasik jest czyściejszy od krysztalu. Ja i mój
              kutasek bierzemy prysznic dwa razy na dzień, rano i przed pójściem do łóżka. W
              lecie jak jest gorąco nawet włażę pod prysznic trzeci raz po przyjściu z pracy
              do domu.

              Mam nadzieje ze mój fiutek jest dla ciebie wystarczająco czysty.

              Co do rozmowy z żona to powiedz mi dlaczego żona która podobno według ciebie
              wie dlaczego jest jak jest nie może nam tego sama powiedzieć i wymaga od nas
              dopytywania się dlaczego nie jest “normalnie”?
              Trochę to nielogiczne wymaganie od jednej strony poszukiwania odpowiedzi kiedy
              druga strona ja podobno zna.
              Mowie podobno bo nie jestem pewny ze wszystkie kobiety wiedza dlaczego.

              Oczywiscie przykro mi ze kutasik twojego meza smierdzi:-(
              Powinnas z nim o tym porozmawiac:-(
              Powodzenia
              • Gość: Ronina Re: Do Roninki, parę słów o moim kuta-siku!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.08.04, 00:09
                Co do rozmowy z żoną – widocznie większość (zaznaczam, że nie wszyscy) mężczyzn
                nie umie słuchać swoich żon lub ich nie rozumie. Albo im się nie chce posłuchać
                i zrozumieć. Bo najlepiej by było, gdyby żona rozkładała im nogi, jak sobie
                tylko tego zażyczą. A jak nie chce, to po co rozmawiać, pewnie. Lepiej się na
                siebie podąsać.
                Tylko to rodzi pytanie: Co ci ludzie robią razem? Bo jak żona nie powie mężowi,
                co jest nie tak, tzn. że nie wiem co, że mu nie ufa? Nie wiem, bo nigdy nie
                miałam takiej sytuacji. Zawsze mówię, jak mi coś nie pasuje lub jak mam
                problem. I nie mam takich problemów.

                P.S. Leszku, mój facet też kąpie się minimum 2 razy dziennie. Przykład
                niedomyci podałam, bo słucham innych kobiet. No i podróżuję czasem komunikacją
                miejską. A to latem nie jest przyjemne.
                • Gość: Leszek Wiosna, kretyn szef i sniadania :-) IP: *.worldbank.org 28.08.04, 03:26
                  Nie wiem czy większość nie umie słuchać swoich żon, bo jak mam to wiedzieć, ( i
                  skąd ty to wiesz?), ale wiem ze ja nie mam czego słuchać. Żona się zachowuje
                  jakby wszystko toczyło się normalnym trybem a tak przecież nie jest.
                  Podkreślę jeszcze ze mi już nawet nie chodzi o sam seks. Ja siebie sam mogę w
                  tej dziedzinie zaspokoić i nie o to chodzi. Chodzi o to ze bez seksu dla mnie
                  nie ma miłości. Bez seksu życie małżeńskie jest po prostu życiem w instytucji.
                  Pomyśl sama jak czujesz się po seksie z mężem. Dla mnie jest to zastrzykiem
                  miłości. Te momenty w swoich ramionach zaraz po, mile i tak odmienne poranne
                  dzień dobry, ten dodatkowy krok do zadowolenie swojego partnera nawet w tak
                  banalnej sprawie jak ugotowaniu śniadania, rozkoszne wspomnienia w trakcie
                  wysłuchiwania swojego szefa debila,itd. Po prostu dzień wiosny w połowie
                  grudnia. Czy możesz to zrozumieć? Czy rozumiesz jak ważny jest, może tylko dla
                  mnie, seks? Czy nie lubisz wiosny?


                  Co do rozmowy z żona na ten temat to dla mnie jest to sprawa beznadziejna.
                  Jeśli z nią o tym porozmawiam to od tego momentu, jeśli nawet nasze współżycie
                  się poprawi, będę na zawsze myślał ze jest to tylko wymuszone zachowanie a nie
                  prawdziwa wiosna.
                  Tak czy inaczej jutro poproszę ja o rozwód.
                  • glonik Re: Wiosna, kretyn szef i sniadania :-) 28.08.04, 04:13
                    Gość portalu: Leszek napisał:
                    > Tak czy inaczej jutro poproszę ja o rozwód.

                    Pominęłam cały post świadomie. I nie, nie sądzę, ze ją o rozwód poprosisz. Jak
                    Cię czytam: "Te momenty w swoich ramionach zaraz po," to nie może gnojek pisać,
                    chyba że manipulant. Tak napisać może człowiek, który kocha, JESZCZE kocha...a
                    co dalej? Nie wiem. Ale wiem, że ja z moim ŻU też się w pewnym momencie
                    rozminęłam. Tylko on się nie uniósł honorem, ale wprost zapytał, i nie pozwolił
                    uciec z rozmowy.
                    W byciu z drugą osobą napędza mnie wszystko. Gadanie, bliskość, jeszcze
                    nieseksualna, wspólne gotowanie, wyprawy do Irisch Pub'u, i...seks. Tak. Seks,
                    wspaniały, cudowny...a czasem jego nieobecność. Ale jeśli jest bliskość,
                    przytulenie, dotyk, bycie naprawdę razem, to seks w tym momencie przestaje być
                    miernikiem pożądania i akceptacji. A skoro nie ma przymusu...to i o bliskość
                    seksualną jest łatwiej.
                    Nienawidzę garów i kuchni. Zapytasz, po co to piszę. Już odpowiadam. Bo tak jak
                    nienawidzę w ogóle, to dla Niego włażę w te gary i kuchnię i kombinuję, co też
                    fajnego przygotować, żeby smakowało. I z seksem też tak bywa...nie mam ochoty -
                    nie ma...ale bywa, że nie mam ochoty, ale...zaczynam mieć.
                    I rozmawiamy, rozmawiamy, o seksie przede wszystkim, bo oboje po związkach
                    jesteśmy. Ale to On jest inicjatorem tych rozmów. Ja z kolei wiem, że najlepsze
                    danie nie wypełni innej pustki.

                    > Po prostu dzień wiosny w połowie
                    > grudnia

                    Tak, to dokładnie jest to. Ale my jeszcze rozmawiamy o tym. Dlaczego dopiero
                    teraz o czymś mówię... Albo: dlaczego wcześniej nie powiedziałeś...
                    Tak się CHCEMY dograć. Ale jeśli któreś z Was nie okaże się mądrzejsze, to
                    rzeczywiście, tylko rozwód...
                    Czego nie życzę i pozdrawiając, do rozmowy zachęcam.

                    • Gość: Ronina Re: Wiosna, kretyn szef i sniadania :-) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.08.04, 17:28
                      "Tylko on się nie uniósł honorem, ale wprost zapytał, i nie pozwolił
                      uciec z rozmowy." Otóż to. O tym cały czas mówię.
                  • Gość: Ronina Re: Wiosna, kretyn szef i sniadania :-) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.08.04, 17:25
                    Leszku, ja też nie wyobrażam sobie miłości bez seksu. Ale trzeba wspólnie
                    zapracować na tę dojrzałą miłość i dojrzały seks. Bo nigdy nie będzie tak jak
                    na początku. Ludzie się do siebie przyzwyczajają i coraz mniej chce im się
                    starać o siebie. No i tu obie strony muszą nad tym popracować. A praca zaczyna
                    się od rozmawiania, co jest nie tak i zastanowienia się, jak przynajmniej
                    spróbować to zmienić. Dlatego w błędzie jesteś, bojąc się chyba rozmowy. A może
                    nie rozmawiasz i właśnie dlatego Twojej żonie wydaje się , że wszystko jest w
                    porządku.

                    Co do drugiej części Twojego postu – zachowania wymuszone zawsze można poznać.
                    Tak jak udawany orgazm. Śmieszyło mnie, gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami, jak
                    czasem znajome mojej mamy opowiadały, że „kochają się” z mężem dla świętego
                    spokoju. Wygląda to tak, że kobieta rozkłada nogi, facet na nią wejdzie, wykona
                    parę ruchów i idzie spać. Gorzej jak przypadkiem pomyśli, żeby i żonie zrobić
                    dobrze – wtedy zabiera się do tego tak nieudolnie, że ta jęczy dla świętego
                    spokoju i jak jęknie kulminacyjnie – to ma być ten udawany orgazm – żeby się
                    odczepił. Brrr…….. Osobiście sobie czegoś takiego nie wyobrażam.
                  • Gość: Aya Re: Wiosna, kretyn szef i sniadania :-) IP: *.acn.pl 28.08.04, 21:48
                    A ona ci powie, że cię kocha ponad wszystko i będzie płakać, tulić się do
                    ciebie aż poczujesz że ją krzywdzisz i dojdziesz do wniosku, że to ty się
                    mylisz czując to co czujesz, ze ta wiosna w grudniu to jakiś Święty Graal, na
                    który widac nie zasługujesz, że życie drewniano - kapusciano - oszcędnościowo -
                    rozliczeniowe to wszystko, co przygotował dla ciebie los i jestes fanaberyjny
                    oczekując od codzienności czegoś pieknego i niezwykłego. Kub sobie kota, one
                    lubia cielesną bliskość właściciela i chetnie włażą do łóżka, przy czym mruczą
                    z zadowolenia. Pewnego razy na nudnym zebraniu przyjrzałam się temu, co z
                    czułością szkicuje na marginesie notatnika. Nie było to zadne lube meskie imię.
                    Był to mój kot.
                  • Gość: luxbazaar Re: Wiosna, kretyn szef i sniadania :-) IP: *.cec.eu.int 30.08.04, 09:00
                    A może twoja żona po prostu tabletki bierze? Moje doświadczenie i doświadczenie
                    wielu, wielu innych kobiet jest takie: tabletki antykoncepcyjne działają
                    świetnie, bo o seksie nawet nie chce się myśleć. Oczywiście żaden ekspert tego
                    nie przyzna, bo przemysł farmakologiczny jest zbyt duży i wpływowy.

                    Mam nadzieję, że o rozwód nie poprosiłeś, bo też mi się wydaje, że zależy ci na
                    żonie.
                    • Gość: h Ozieblosc a tabletki IP: *.57.202.62.cust.bluewin.ch 30.08.04, 20:15
                      Tak Tak tak. Tabletki antykoncepcyjne oslabiaja ochote kobiety na seks. Moga
                      tez powodowac, ze seks dla kobiety wrecz jest nieprzyjemny (zmniejszaja
                      nawilzenie pochwy).
    • Gość: mayrin do Leszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 20:52
      Nie przeczytałam dokładnie bo sporo tego więc może coś przeoczyłam z Twoich
      wypowiedzi, ale ... pisałeś że żona nie pracuje i niewiele robi więc
      przemęczenie nie wchodzi w grę. A znudzenie, zniechęcenie monotonnym życiem???
      No bo jak można NIC nie robić. Nie chodzi mi o to, że ma być typową kurą domową
      ale może czegoś jej brakuje, jakiegoś "kopa" żeby coś zmienić w swoim życiu.
      Zorganizuj może weekend tylko we dwoje - jakiś romantyczny klimacik z dala od
      domu i dzieci, pełny luz żadnych trosk, tylko Wy i zobacz. Może się uda,
      powodzenia!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka