katalonja
21.08.14, 01:41
Hiszpańska rodzina z trójką dzieci - dwóch chłopców w wieku może 9-11 lat i dziewczynka około 3 lat. Chłopcy kąpią się w najlepsze, ojciec na siłę wyciąga do wody córkę. Ta protestuje, nie chce iść, tupie nogami, kręci głową. Ojciec ciągnie małą za rękę, ale ona się wyrywa i ucieka do matki. Stary podchodzi do dziewczynki gestykulując, tłumacząc coś i kończąc pytającym tonem. Ona odwrzaskuje do ojca, najprawdopodobniej nie zgadzając się na kąpiel. Ten zirytowany strzela jej solidnego klapsa, po czym idzie się kąpać do chłopaków. Mała trzyma się za tyłek, ryczy wniebogłosy, próbuje wtulić się w matkę, która w tym samym momencie, zdecydowanym ruchem odsuwa dziecko od siebie, wstaje z leżaka i także idzie w kierunku wody. Dziewczynka chwilę wrzeszczy, po czym milknie i posłusznie drepcze za matką, w końcu wchodzi do wody. Po dłuższej chwili tatuś widząc sytuację podpływa, bierze małą na ręce i całuje z zadowoleniem, chwaląc ją pewnie za odwagę.
Przypatrywałam się temu zdarzeniu z zaciekawieniem, zastanawiając się jaki będzie finał tej akcji. Wg mnie był dobry - dziecko szybko wyciszyło się, odważyło na kąpiel, rodzice nie sprzeczali się, ani też nie marnowali energii na zbyteczne uspokajanie dziewczynki. Pomijam aspekt pszenno-buraczanego zachowania ojca, który na siłę zmuszał córkę do kąpieli w wodzie i na dodatek jej nieźle przyłożył. Zastanowiła mnie bardziej postawa matki, która twardo zagrała w jednej drużynie z ojcem, dzięki czemu prawdopodobnie szybko udało się załagodzić sytuację i jednocześnie nakłonić małą do kąpieli. Czy także Waszym zdaniem matka postąpiła słusznie? Zrobiłybyście to samo?