Dodaj do ulubionych

Teściowa - odwieczny problem

31.08.14, 22:09
Teściowa mieszka daleko.

Kiedy teściowa chce nas odwiedzić, to o jej planach dowiaduję się od męża\
Gdy teściowa jest już u nas, to nigdy nie wiem, na jak długo przyjechała…
Po prostu zagnieżdża się na miesiąc – dwa
Teściowa nie pyta czy może zostać tydzień, dwa
Ona zadaje pytania ”ile może jeszcze zostać”… - i żeby była jasność, nie pyta mnie, tylko zawsze męża, w drugim pokoju, po cichu, żeby nikt nie słyszał… a mąż potem przychodzi do mnie i pyta ile mama może jeszcze zostać… (odpowiedzi nie dostaje, bo nie chcę być w stosunku do mamusi niegrzeczna)

No i czuje się z tym wszystkim „delikatnie mówiąc” niekomfortowo.

Ostatnio nadeszła ta szczęśliwa chwila, gdy mąż poinformował mnie, że mamusia pragnie nas odwiedzić. Okej. Niech przyjedzie.

Za dwa dni zadzwoniła do męża (no przecież, że nie do mnie), i oznajmiła, że przyjedzie…
….. w towarzystwie swojej siostry,
….. spytała gdzie będą spały,
..... nadto wypytała jak przebiega nasze spotkanie ze znajomymi (o którym doskonale wiedziała, że będzie tego dnia i które skutecznie zepsuła swoim telefonem)

Wściekłam się na maxa, poczułam jak ktoś, kto w moim własnym domu, w ogóle się nie liczy. O przepraszam, liczy na tyle, że posprząta mieszkanie przed przyjazdem gości i będzie im gotować. Popychadło, bo czuję, że do tej funkcji moja rola się sprowadziła.
Nagadałam mężowi (nie po raz pierwszy), że nie cierpię takiego zachowania.
Nie wiem, ile z mojego niezadowolenia zostało jej przekazane, ale wydzwania do mnie jak nakręcona od południa. Nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę, więc nie odbierałam.
Bo i co w tej sytuacji mam jej powiedzieć, że się cieszę? Że nic się nie stało?

Można powiedzieć, że pierdoła, ale mnie boli.

Przesadzam?


Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 22:14
      co to za zwyczaje, by próchno tak długo trzymać w tartaku gdzie się rżnie?
    • czoklitka Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 22:41
      > Za dwa dni zadzwoniła do męża (no przecież, że nie do mnie), i oznajmiła, że pr
      > zyjedzie…

      Mąż pewnie ja poprosił, aby to właśnie z tobą ustaliła szczegóły, skoro

      > Nagadałam mężowi (nie po raz pierwszy), że nie cierpię takiego zachowania.
      > Nie wiem, ile z mojego niezadowolenia zostało jej przekazane, ale wydzwania do
      > mnie jak nakręcona od południa. Nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę, więc
      > nie odbierałam.

      Więc... Co Ty mu w sumie nagadałaś?
      • czoklitka Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 22:42
        skoro nie odbierasz?
        • staad Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 23:15
          to samo, co Wam opisałam
    • piataziuta Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 22:45
      > Przesadzam?

      Tak.
      W dodatku sama nie wiesz o co ci chodzi.

      Pytając syna o zdanie, zamiast ciebie, teściowa stwarza możliwość odmowy.
      Gdyby zapytała bezpośrednio ciebie i tak zawsze odpowiedziałabyś: "tak, oczywiście, serdecznie zapraszamy", a synowi wypada powiedzieć "nie mamo, nie dziś".
      Poza tym, serio dziwi cię, że matka pyta własnego syna?

      Chciałabyś przejąć nad wszystkimi władzę, tylko ci się nie udaje i stąd ta frustracja?
      • staad Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 23:15
        Moja frustracja nie wynika z tego, że nie mam - jak to nazywasz - władzy nad wszystkim

        Moja frustracja wynika z tego, że w moim domu, obok mnie dzieją się pewne rzeczy o których dowiaduję się ostatnia, na które w zasadzie nie mam żadnego wpływu. Absolutnie nie chodzi o kontrolowanie kogoś, ale o możliwość decydowania o tym co się będzie działo w moim domu. Takiego prawa nikt mi odmówić nie może.

        Tu chodzi o nasz dom, nasz czas, nasze plany, nasze potrzeby - NASZE, a nie tylko mojego Męża (z punktu widzenia teściowej)
        Myślę, że teściowa nie zrobiłaby nic strasznego, gdyby zadzwoniła chociaż raz do mnie i to właśnie mi opowiedziała o planach, związanych z pobytem u nas.

        • czoklitka Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 23:19
          > Myślę, że teściowa nie zrobiłaby nic strasznego, gdyby zadzwoniła chociaż raz d
          > o mnie i to właśnie mi opowiedziała o planach, związanych z pobytem u nas.

          sama wyżej napisałaś że teściowa:

          > wydzwania do mnie jak nakręcona od południa.

          więc o co chodzi? oddzwoń do niej i ustal plany.

          • staad Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 23:28

            Co mam z nią ustalać, skoro już zaplanowała swój przyjazd i dodatkowo zaprosiła ciocię.
            Wszystko jest ustalone. Przez nią.

            Teraz mam jej powiedzieć, żeby zostały w domu?
            • czoklitka Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 23:37
              Może właśnie nie, skoro dzwoni do Ciebie? Może mąż poprosił ją, aby Ciebie się spytać i z Tobą ustalić, czy może przyjechać lub ustalić czas jej pobytu? Po co miałaby wydzwaniać do Ciebie, gdyby to wszystko ustaliła już z synem?
              • czoklitka Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 23:46
                no chyba że po to, aby spytać ciebie bardziej z kurtuazji, czy nie masz nic przeciwko, licząc, że jednak nie.Zawsze możesz odmówić lub nie, ale z pewnością możesz poważnie oraz bez emocji pogadać z mężem tak, aby dotarło, że wszelkie decyzje odnośnie gości podejmujecie RAZEM.
              • staad Re: Teściowa - odwieczny problem 31.08.14, 23:59
                Dla pozoru.
                Data przyjazdu znana jest od kilku dni. Wczoraj mąż dowiedział się, że zaprosiła ciocie.
        • piataziuta Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 10:00
          Czyli masz problem z komunikacją ze swoim mężem, a nie z teściową.

          Jeszcze raz: nie ma w tym nic dziwnego, że matka dzwoni do syna zamiast do żony syna. A twój brak poczucia kontroli nad tym co się będzie działo w twoim domu nie wynika z tego, że tesciowa postanowiła wpaść w odwiedziny, tylko ze słabej komunikacji z tym kto z toba mieszka.
        • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 12:17
          A jak przyjeżdża twoja mama to o swoich planach pobytu rozmawia z twoim mężem czy z tobą?
    • sweet_pink Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 00:35
      Olałaś ustalenie zasad swojej rodziny, bo ważniejsze było żeby "być miłą" i zbierasz owoce. Jak teraz spróbujesz ustalić zasady będziesz "ta zła", która nagle się czepia i nie wiadomo o co chodzi, bo nagle wyjdziesz z roli do której wszyscy przywykli.
      Radzę usiąść z mężem wyjaśnić dlaczego do tej pory zachowywałaś się tak i tak, pozwalałaś by było tak i tak, że to i tamto się w tobie zmieniło i teraz chciałabyś żeby było tak i tak. Polecam zaopatrzyć się w cierpliwość, bo ludzie bardzo niechętnie przyjmują zmiany status quo i buntują się, rzucają oskarżenia i ogólnie bywa niemiło (nawet jeśli do tej pory do ludzie życzliwi i kochani).
      Ani mąż ani teściowa nie są jasnowidzami by wiedzieć czego sobie życzysz. Według mnie zwyczajnie robią tak jak im wygodnie, wiec odradzam barnie ich zachowania do siebie i co gorsza "nakręcanie się tym" (chyba że to lubisz, taka pokrzywdzoną nieszczęśnicę z siebie robić).

      Generalnie na Twoim miejscu bym bardzo poważnie się zastanowiła jak i gdzie kuleje Twoja psycha i Twoja rodzina, że dopuściłaś do takiej patologii jak ponad miesięczne wizyty.
    • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 07:20
      Jeśli mąż za Twoimi plecami uzgadnia przyjazd mamy i jeszcze z jej siostrą to na Twoim miejscu wyjechałabym na ten okres z domu. Niech mąż sam skacze koło pań.
      Nie przesadzasz. Teściowa jest niegrzeczna i mąż także. Traktują Cię jak gosposię do obsługi, która nie ma prawa głosu. Jeśli sama nie zawalczysz o swoje prawa nikt za Ciebie tego nie zrobi.
      • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 07:34
        Teściowa by nie zgrzeszyła, gdyby za każdym razem, kiedy planuje do Was przyjechać wykonała dodatkowy telefon do Ciebie jako do gospodyni domu, która będzie obarczona trudami goszczenia. Przyjeżdżanie z ciocią do cudzego domu uważam za nadużycie. Przyjeżdżanie na miesiąc-dwa także.To, że w chwili obecnej wydzwania ( a telefony nie są odbierane) wcale nie oznacza że nagle zrobiła się grzeczna i chce z synową cokolwiek uzgodnić. Może po prostu chce zrobić awanturę, bo takie panie zwykle uważają że przyjeżdżają do swojego dziecka, a reszta ekipy nie ma prawa głosu.
        • horpyna4 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 07:53
          Tyle, że autorka wątku sama przyczyniła się do obecnej niekomfortowej sytuacji.

          Powinna już przy okazji pierwszej wizyty porozmawiać z mężem i ustalić zasady. Być może mężowi też byłoby łatwiej odmawiać mamuśce, jak wiedziałby o odczuciach żony - pytał przecież, jak długo teściowa może zostać. Z chłopem zresztą najlepiej rozmawiać otwartym tekstem, bez niedomówień.

          Teraz sytuacja jest jak w powiedzeniu "dasz komuś palec, to złapie całą rękę". Teściowa rozbestwiła się, bo synowa pozwalała na to, zamiast stworzyć w domu wspólny front i ustalić zasady.
          • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 08:35
            Teściowej brakuje delikatności i wychowania, do czego Staad się nie przyczyniła. Obcy w cudzym domu nie powinien się szarogęsić ani rozbestwiać, jak to ujęłaś. Synuś też się nie popisał, bo nie był lojalny wobec żony. Jeśli w tym wszystkim jest jakaś wina Staad to najmniejsza.
            • piataziuta Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 10:14
              "Powinien", "nie powinien", nie każdy jest wzorem poprawnych zachowań, dyplomacji i kultury, mało kto jest. Oczekiwanie, że ktoś z zewnątrz się "właściwie" zachowa jest śmieszne i utopijne.
              Zasady panujące w danym domu ustalają domownicy między sobą, a nie z osobami trzecimi.
              Jeśli są one jasne i spojne, nikt się nie budzi z teściową siedzącą juz miesiąc na głowie.
              • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 13:58
                Tu nie chodzi o nadmierne wymagania tylko o PODSTAWY przyzwoitości. Teściowa tych podstaw nie posiada. Są ludzie, którzy jednak olewają przyzwoitość, bo uważają że nie muszą się wysilać np. w stosunku do synowej. Synowa może odpowiedzieć tym samym.
                • piataziuta Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 15:52
                  Taka polityka do niczego nie prowadzi ani nie rozwiązuje problemu.
                  Wypowiadanie światu wojny z byle powodu to przywilej piętnastolatków.
                  W dorosłym życiu warto jednak korzystać z bardziej praktycznych sposobów rozwiazywania problemów.
                  • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 18:41
                    Ależ jak najbardziej prowadzi. Jak ktoś chce być całe życie ignorowaną ofiarą, to może się zgadzać na takie zachowanie. Zgadzanie się na wszystko, bo teściowa i nie ma co od niej wymagać elementarnej przyzwoitości (np. żeby nie zapraszała ludzi do nieswojego domu). Dojrzałość to zdolność do decydowania we własnym domu.
        • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 12:18
          Ona przyjeżdża do swojego syna i jego domu. Nie do obcego.
          • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 13:49
            Ona przyjeżdża do wspólnego domu syna i synowej.
            • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 15:41
              kol.3 napisała:

              > Ona przyjeżdża do wspólnego domu syna i synowej.
              I dlatego ma ustalać pobyt z każdym oddzielnie? Dzwoni do swojego dziecka, z nim omawia plany i moim zdaniem to mąż autorki powinien z żoiną się w tej kwestii porozumieć, a nie teściowa osobiście.Jak jedziesz do cioci w gości to obdzwaniasz ją i wujka osobno?
              • maitresse.d.un.francais Jak jadę do cioci w gości 01.09.14, 17:04
                to pytam cioci, czy to nie będzie przeszkadzać wujkowi/szwagierce/psu/kotu/pozostałym domownikom.

                I oczekuję odpowiedzi szczerej.
                • mayenna Re: Jak jadę do cioci w gości 01.09.14, 21:50
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > to pytam cioci, czy to nie będzie przeszkadzać wujkowi/szwagierce/psu/kotu/pozo
                  > stałym domownikom.
                  >
                  > I oczekuję odpowiedzi szczerej.
                  Ale jak cie ktoś zaprasza to chyba wie co robi i upewnianie się nie jest konieczne? Czy ciocia jest ubezwłasnowolniona i jej zaproszenia wymagają nadzoru rodziny?
                  • maitresse.d.un.francais Re: Jak jadę do cioci w gości 01.09.14, 21:59

                    > > I oczekuję odpowiedzi szczerej.
                    > Ale jak cie ktoś zaprasza to chyba wie co robi i upewnianie się nie jest koniec
                    > zne? Czy ciocia jest ubezwłasnowolniona i jej zaproszenia wymagają nadzoru rodz
                    > iny?

                    No jakoś tak się upewniam. Miałam to za objaw dobrego wychowania. :-P
              • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 18:43
                Tak, grzeczność wymaga by zadzwonić do osoby, która będzie najbardziej obciążona pracą z powodu obecności gościa.
                • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 21:54
                  Czyli jak mają sprzataczkę to dzwonimy do niej?
                  A nasza autorka to nie może obslugi gościa powierzyć mężowi?
                  Teściowa nie musi się rozeznawać w zawiłościach domu młodych - tym bardziej że mieszka daleko.
          • leptosom Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 14:01
            Zresztą to może być jej dom.
        • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 12:24
          Małżonkowie powinni sami omawiać kwestie przyjmowania gości między sobą. Jak jedziesz do koleżanki to nie dzwonisz chyba do jej męza z zapytaniem co on na tę wizytę?
          Dla mnie to problemy macie w komunikacji małżeńskiej.
          Ale rozumiem, że jak autorka jedzie do teściów to dzwoni do teściowej z zapytaniem, a potem jeszcze u teścia potwierdza plany?
          Grzeczność nakazuje tak traktować gości jakbyśmy same chciały być traktowane. Czyli jak mamusia ma dzwonić do synowej z planami wizyty to synowa do mamusi także, a zięć do jej mamusi? Bo to powinno działać w obie strony:)
          • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 13:51
            Gdybym wiedziała że to mąz koleżanki jest osobą która będzie mi gotować obiady, powlekać pościel, sprzątać mieszkanie to z całą pewnością wykonałabym do niego telefon. Tylko, że na ogól te rzecz robią żony, a traktuje się je jakby ich nie było.
            • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 15:44
              Wiesz, to są wewnętrzne ustalenia rodzinne kto gotuje, obleka pościel itp. Teściowa nie musi o tym wiedzieć. To ustalają małżonkowie sami.
              Ale jak mnie koleżanka zaprosi na obiad ( a gotuje u nich mąż ) to zadzwonię i zapytam co on na to:) Mam nadzieję, że nie umrze ze śmiechu:)
              • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 18:45
                Koleżanka Cię zaprasza, a Staad teściowej nie zaprasza, teściowa ustala przyjazd z synem.
                Ja się dziwię, ze ludziom trzeba tak elementarne sprawy tłumaczyć.
                • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 21:59
                  Czyli jakby teściowa ustalała z synową to było by ok, ale jak robi to z własnym dzieckiem to już ok nie jest? To ten syn już nie ma żadnych praw w swoim domu? Małżonka nie może z nim pogadać i ustalić zasady zapraszania gości? Co ma do tego teściowa?
                  Ja się dziwię, że ludziom najprostsze rozwiązania trzeba tłumaczyć
        • light_in_august Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 14:01
          > Teściowa by nie zgrzeszyła, gdyby za każdym razem, kiedy planuje do Was przyje
          > chać wykonała dodatkowy telefon do Ciebie jako do gospodyni domu, która będzie
          > obarczona trudami goszczenia.

          Że co? Jaka gospodyni domu? Chyba że faktycznie pełni w tym domu rolę gosposi, a nie osoby na równi z mężem.
          To, że matka rozmawia z synem, to chyba nic niezwykłego. Może traktuje syna jako naturalnego pośrednika i traktuje rozmowę z nim jako rozmowę z "nimi". To mąż powinien ustalić z żoną, co i jak i wtedy dać odpowiedź matce. Czyli to ON tutaj zawala swoją rolę, a nie teściowa.
    • lena36 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 07:46
      Cóż...u mnie identycznie zachowywała się szwagierka...jak chciała wysłac do nas na ferie dwójkę swoich dzieci nigdy nie dzwoniła do mnie i nie pytała mnie, tylko zawsze swojego brata, choc było oczywiste, że to ja będę ich obskakiwac, gotowac im i wymyślac atrakcje......
      • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 08:44
        Mój mąż zrobił mi kiedyś numer i w chwili kiedy byłam skrajnie wykończona zaprosił znajomych na działkę. Znajoma wymusiła na nim to zaproszenie, a jemu nie wypadało ponoć odmówić. Znam tę osobę i wiem, że jest bezczelna do granic, bylam za tym żeby nie utrzymywać kontaktów, bo nie było powodu. Znajomym męża powiedziałam, że nie mogą zostać, mąż odprowadził ich w trybie natychmiastowym na stację kolejową. Niestety mężczyźni są często beztroscy, no bo to nie oni będą mieć kłopot. Czasem trzeba zastosować metody brutalne.
      • mayenna Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 12:20
        To kto obsługuje gości załatwia się umawiając miedzy sobą. Czyli to ty powinnaś porozmawiać o tym z mężem. Szwagierka rozmawia ze swoim bratem bo to jego głownie chce odwiedzić w jego domu. On powinien z tobą uszczegółowić kto za co odpowiada w czasie jej pobytu. Problem masz z mężem nie ze szwagierką:)
    • mmagi Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 10:05
      zdobądz sie na odwagę i sama jej to powiedz,nie zawlaj na męża:/
    • leptosom Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 10:09
      Macie dzieci?
      • kratka.1 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 12:28
        Dla mnie porażająca jest długość tych wizyt. Miesiąc lub dwa to jakiś koszmar. Dlaczego ona tak długo u Ciebie siedzi? No chyba że mieszka na Antypodach i przyjeżdża raz na parę lat.
    • shmu Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 13:52
      Jak Ci, zdaje sie, piataziutka napisala, tesciowa pyta Twojego meza, bo jemu bedzie latwiej odmowic, wg niej w ten sposob nie stawia Cie w niewygodnej sytuacji. Z tego co czytam, wydaje mi sie, ze czulabys sie niekomfortowo odmawiajac jej przyjazdu. Wiec tak czy tak, jesli pytalaby Cie o zdanie, problem nadal by pozostal. W sumie maz nawet pyta Cie o zdanie ale Ty nie sprzeciwiasz sie bo `nie chcesz byc w stosunku do mamusi niegrzeczna`. Tak, ze wlasciwie musisz sie dogadac z mezem, zeby sie nie zgadzal albo ograniczyl czas wizyty i nie powinno byc problemu. A poza tym, tak jak Ci doradzaja inni, zaangazuj meza w sprzatanie i obsluge gosci.

      Swoja droga takie stawianie sprawy: ile jeszcze moge zostac albo zostane ile ze mna wytrzymacie, jest troszke nie fair ale wynika z malej pewnosci siebie i checi przebywania z Wami, a nie ze zlosliwosci. Jest to jednak czas, zebys mogla powiedziec: to moze mama zostanie do niedzieli, bo potem mam troszke ciezszy tydzien w pracy.
    • mysliciel662 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 13:57
      A myślałam, że odległość załatwia sprawę.
    • leptosom Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 14:03
      i solidarność jajników szlag trafił.
      • maitresse.d.un.francais Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 17:06
        Bo solidarności penisów to nie ma wcale.
        • leptosom Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 17:18
          No, prawie wcale. Hmm, penis penisowi wilkiem.
          • maitresse.d.un.francais Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 17:40
            leptosom napisał:

            > No, prawie wcale. Hmm, penis penisowi wilkiem.

            Tak, zwłaszcza widać to w wątkach "Baby są głupie/złe/głupie i złe".
    • koronka2012 Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 21:07
      Tak się zastanawiam po co napisałaś ten post? żeby usłyszeć litanię pt jaka to teściowa jest zła? potrzebujesz potwierdzenia? tak, zwalanie się komukolwiek na głowę na miesiąc-dwa jest niedopuszczalne nawet w najbliższej rodzinie.

      Tylko co z tego?

      Spytam przewrotnie - co TY zrobiłaś przez cały ten czas, żeby ten problem zlikwidować? porozmawiałaś z mężem? oj, to się faktycznie wysiliłaś. Ludzie traktują nas tak, jak pozwalamy się traktować. Pierwszą akcję bym przemilczała może, przy drugiej - zrobiłabym męzowi jesień średniowiecza, przy trzeciej - wykonałabym telefon do teściowej z informacją że teraz niestety wizyta nam nie pasuje, tzn. zapraszamy NA WEEKEND za 2 tygodnie, teraz mamy inne plany), po trzecie - po kolejnym kompetnym zignorowaniu mojego zdania przez męża nie kiwnęłabym palcem w bucie ani w kwestii sprzątania, ani gotowania czy innych atrakcji. Robiłabym dokładnie to, co ja zaplanowałam w tym czasie, nie oglądając się na "gości" w domu. Ba, nawet miałabym więcej spraw na mieście.

      Po czwarte - wytłumacz mi czemu na boga nie odbierzesz telefonu i nie powiesz wprost, że nie pasują ci najazdy bez ustalenia Z TOBĄ, tym bardziej - przywożenie kolejnych osób. Nie wspomniałaś jaki macie metraż, ale jaki by on nie był - gość jak ryba, po 3 dniach śmierdzi, nawet w najbliższej rodzinie. Żeby to wyrazić nie trzeba być niegrzecznym, wystarczy powiedzieć otwarcie, że miło wam ją gościć parę dni, ale tak długi pobyt komplikuje wasze życie. Tak trudno?

      Reasumując - teściowa bez krzty ogłady i wyczucia, mąż ci..., ale ty sama przez totalną bierność jesteś bardziej niż współwinna tej sytuacji.
      • kokotronik Re: Teściowa - odwieczny problem 01.09.14, 22:04
        Ciesz się tym, że mieszka daleko od Ciebie :-) Moja doprowadziła do tego, że właśnie się rozwodzę. Mów zawsze to co myślisz, ja niestety za długo siedziałam cicho. Pozdrawiam
    • staad Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 14:26
      Dziewczyny dziękuję zarówno za zrozumienie jak i krytykę.

      Odpowiadając na Wasze pytanie, to nie wiem dlaczego tak długo przesiaduje u nas. Właściwie to nie tylko u nas, bo gdzie nie pojedzie, tam zostaje na dłuuugie tygodnie.
      Mąż początkowo nie rozumiał mojego wzburzenia odnośnie długości tych wizyt, bo twierdził, że w ich rodzinie to normalna praktyka, że się do kogoś jedzie i SIEDZI.
      Po latach obserwacji wiem, że jest to wyłącznie praktyka mojej teściowej. Mąż po wielu jej wizytach zmienił pogląd na tę sprawę i otwarcie jej mówi, że wolimy by przyjeżdżała częściej, aczkolwiek na krócej.
      Tym bardziej, że charakter teściowej do najłatwiejszych nie należy. Jest niezwykle nerwowa i porywcza. Byle pierdoła wyprowadza ją z równowagi. Dodatkowo lubi „pomagać” każdemu we wszystkim. Jest to pomoc, o którą nie proszę, z którą walczę i która doprowadza mnie do wściekłości, bo czuje jak się panoszy, a ja mimo, że ciągle mówię, że czegoś nie chcę żeby robiła to ona i tak swoje - na przykład porządkuje mi rzeczy w szafach (ciuchy i bieliznę także), ścieli nasze łóżko w sypialni, wyręcza we wszystkim dzieci, wyrywa mi robotę z rąk, bo mam odpocząć.
      Nie wyobrażam sobie, abym pojechala do kogoś i grzebała mu w szafach i robiła porządki. Przecież to uwłaczające dla gospodarza. Pewnie powiecie, że taka teściowa to skarb, ale ja jestem zażenowana jej zachowaniem.

      Tym sposobem po tygodniu jej pobytu u nas, moja cierpliwość zostaje wyczerpana i wybucham, dzień w dzień. A ona siedzi….

      Nawiązując do najbliższego jej przyjazdu, to zadzwoniłam wczoraj. Rozmawiałam i czekałam aż sama rozpocznie temat przyjazdu, ale nie wspomniała ani słowem.
      Po południu zadzwoniłam drugi raz powiedziałam otwarcie, że nie leży mi teraz wizyta cioci i odpowiednio to uargumentowałam. Powiedziała że rozumie.… a to czy zrozumiała, to dowiem się jak już przyjedzie ;-)
      w sumie ciocie lubię, ale uważam, że odwiedziny cioci w naszym domu to sprawa cioci i nasza, a nie teściowej i cioci.
      • aqua48 Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 15:04
        staad napisała:

        > powiedziałam otwarcie, że nie leży mi teraz w
        > izyta cioci i odpowiednio to uargumentowałam. Powiedziała że rozumie.… a
        > to czy zrozumiała, to dowiem się jak już przyjedzie ;-)

        Było iść za ciosem i od razu powiedzieć, że i teściową zapraszasz na maksimum tydzień, nie dłużej. Argumentować niczego nie musisz.
        A na grzebanie w szafach, układanie Twoich rzeczy, czy ścielenie Wam łózka po prostu się nie zgadzaj. Mów otwartym tekstem i wprost, że nie życzysz sobie tego, że Cię to denerwuje i przeszkadza.
        • staad Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 15:28
          "A na grzebanie w szafach, układanie Twoich rzeczy, czy ścielenie Wam łózka po p
          > rostu się nie zgadzaj. Mów otwartym tekstem i wprost, że nie życzysz sobie tego
          > , że Cię to denerwuje i przeszkadza." - ale ja to robię, za każdym razem,wyrażnie, czasami aż do przesady ... i tak do następnej sytuacji
          • majaa Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 15:54
            No cóż, to musisz to powtarzać jak mantrę na początku każdej wizyty, nie ma rady.
            A poza tym, może rozmów się z mężem w sprawie tych koszmarnie długich odwiedzin. Powiedz mu stanowczo, że nie jesteś w stanie wytrzymać dłużej niż tydzień i niech to definitywnie ustali z mamą jako Waszą wspólną decyzję, skoro Tobie samej nie chce przejść przez gardło. Musisz zadziałać bardziej energicznie, bo samo żalenie się na forum nic nie da.
            • horpyna4 Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 16:23
              Rozmowa z mężem konieczna, nie tylko o długości odwiedzin. Również o grzebaniu w szafach, na co absolutnie nie można się zgadzać. To on powinien w razie czego obsztorcować mamuśkę, a nie synowa. Nie powinien zostawiać żony samej z takimi problemami.

              A jeżeli teściowa bez pomagania nudzi się, to wolna droga - niech wraca do siebie.
          • maitresse.d.un.francais W takim razie, bardzo mi przykro 02.09.14, 16:36
            obawiam się, że musisz pójść do teściowej, kiedy grzebie ci w szafie, odebrać jej twoje ciuchy (delikatnie), zamknąć wyżej wymienioną szafę, a dalej - to zależy, w jakim pokoju szafa się znajduje (sypialnia? salon? garderoba?).
          • aqua48 Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 16:51
            staad napisała:

            >nie zgadzaj się. Mów otwartym tekstem i wprost, że nie życzysz sobi
            > e tego, że Cię to denerwuje i przeszkadza." - ale ja to robię, za każdym raz
            > em,wyrażnie, czasami aż do przesady ... i tak do następnej sytuacji


            To DLACZEGO nadal przyjmujesz we własnym domu kobietę, która nie jest w stanie uszanować Twojej prywatności? Jak bym przyłapała PO zwróceniu uwagi mojego gościa na kolejnej próbie wtargnięcia w moje życie i rzeczy prywatne, to poprosiłabym go o niezwłoczne spakowanie walizki. Niezależnie kto to by był - królowa angielska, sam papież, czy teściowa. Choć pierwszych dwoje nie podejrzewałabym o tak niegrzeczne zachowania :) W Twoim domu rządzisz TY i Twój mąż, goście i rodzina muszą się dostosować.
            Twój mąż powinien stanąć murem za Tobą i załatwić sprawę z teściową grzebiącą po kątach, wchodzącą do Waszej sypialni i nie ustalającą kiedy może do Was przyjechać, na jak długo i ewentualnie z kim. Dziwne, że tego od niego nie wymagasz..
            • maitresse.d.un.francais Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 16:59
              Choć pierwszych dwoje

              Dwojga. Fakt, królowa angielska grzebiąca ci w szafie... to trochę trudno sobie wyobrazić.

              https://i.wp.pl/a/f/jpeg/26014/krolowa_angielska_512.jpeg
              • aqua48 Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 18:55
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > Dwojga. Fakt, królowa angielska grzebiąca ci w szafie... to trochę trudno sobie
                > wyobrazić.

                Fakt, dwojga, błąd przeredagowania, dzięki. Wyobraźnię mam, musiałaby potem z walizeczką gnać z czwartego piętra, aż by jej te precjoza wokół uszu furkotały :)
      • maitresse.d.un.francais Jaki znowu skarb??? 02.09.14, 16:35
        Twoje ciuchy, Twoja szafa, możesz sobie ciuchy wieszać na żyrandolu, a szafę stawiać do góry nogami, teściowej nic do tego.

        Małżeńskie łóżko ścieli? To jakieś chore.

        Dzieci wyręcza? Twoje dzieci, może nie chcą być wyręczane, a może ty nie chcesz, żeby były, albo jedno i drugie.

        To nie jest żadna pomoc.
      • koronka2012 Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 16:52
        staad napisała:

        > Jest to pomoc, o którą nie proszę,
        > z którą walczę i która doprowadza mnie do wściekłości, bo czuje jak się panos
        > zy, a ja mimo, że ciągle mówię, że czegoś nie chcę żeby robiła to ona i tak swo
        > je - na przykład porządkuje mi rzeczy w szafach (ciuchy i bieliznę także), ście
        > li nasze łóżko w sypialni, wyręcza we wszystkim dzieci, wyrywa mi robotę z rąk,
        > bo mam odpocząć.

        Z ciekawości - JAK to mówisz? bo nie wierzę, że stanowczy komunikat wypowiedziany dobitnym tonem "słuchaj, mamo, wiem że masz dobre chęci, ale ja NIE ŻYCZĘ SOBIE grzebania w moich rzeczach" by nie dotarł.

        Mając taką teściową mówienie "niech mama nie robi/nie sprzata/nie prasuje..." nie jest dobrym sposobem.

        > Po południu zadzwoniłam drugi raz powiedziałam otwarcie, że nie leży mi teraz w
        > izyta cioci i odpowiednio to uargumentowałam.

        Błąd - nie trzeba się tłumaczyć. Dwa - komunikat "TERAZ mi nie leży" dla tego pokroju osób oznacza tyle samo co "za tydzień jest już ok i można się zwalić z połową rodziny".

        Twój problem może leżeć w jasności przekazu (co jasne dla ciebie nie będzie jasne dla osoby o takim braku wyczucia jak teściowa). Szczególnie, że jak piszesz trwa to latami.

        Rozumiem, że macie duże lokum, i nie da się obrzydzić wizyt rozkładaniem do spania polówki w przedpokoju? :P
        • maitresse.d.un.francais Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 17:00
          Dwa - komunikat "TERAZ mi nie leży" dla tego pokroju osób oznacza tyle samo co "za tydzień jest już ok i można się zwalić z połową rodziny".

          Twój problem może leżeć w jasności przekazu (co jasne dla ciebie nie będzie jasne dla osoby o takim braku wyczucia jak teściowa). Szczególnie, że jak piszesz trwa to latami.

          Popieram powyższe uwagi.
          • aqua48 Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 19:02
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > Dwa - komunikat "TERAZ mi nie leży" dla tego pokroju osób oznacza tyle samo co
            > "za tydzień jest już ok i można się zwalić z połową rodziny".

            > Twój problem może leżeć w jasności przekazu
            > Popieram powyższe uwagi.

            Ja też. Należało powiedzieć, że SAMA lubisz decydować o tym kto przyjeżdża do Twego domu i choć ciocię lubisz, to absolutnie nie życzysz sobie, żeby mamusia zapraszała ją w TWOIM imieniu, bo ani nie prowadzisz hotelu, ani nie masz pokoi do wynajęcia. I dodać, że masz swoje życie rodzinne i swoje zajęcia z którymi mocno kolidują wizyty przekraczające trzy dni i nieuzgodnione.
      • czoklitka Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 20:25
        > Tym sposobem po tygodniu jej pobytu u nas, moja cierpliwość zostaje wyczerpana
        > i wybucham, dzień w dzień. A ona siedzi….

        jeśli jej nie przegonicie (dosłownie), prawdopodobnie nadal będzie siedzieć, siedzieć i siedzieć. Na twoim miejscu ustaliłabym z mężem, że dosyć takich wizyt (też chcecie trochę świętego spokoju, czy wynajdźcie jakikolwiek pretekst), po czym on powinien oznajmić, że matka ma jeszcze np. dwa dni i nic ponadto, a następne wizyty są planowane z wyprzedzeniem oraz odgórnym określeniem czasu jej pobytu. Natomiast jeśli przypadkiem masz z męża taką "kichę" za przeproszeniem, że "ani me ani be", to cóż, możliwe że sama będziesz musiała pomóc z pakowaniem teściowej. Takim osobom jak twoja teściowa, jeśli dosłownie nie powiesz o co chodzi, to pewnie udadzą, że nic nie rozumieją...
      • piataziuta Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 21:58
        Dziewczyno! Zacznij mówić wprost. Jesteś za grzeczna.
        Przyznaję.
    • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 21:19
      Z tego wszystkiego wylania się obraz starszej kobiety, która nie ma własnego życia. Jeździ po rodzinie, przesiaduje miesiąc-dwa. Z tego, że robi porządki, układa w szafach widać że stara się być pomocna, działa jednak jak słoń w składzie porcelany bo narusza prywatność gospodarzy, nie zdając sobie z tego sprawy.
      Czy nie da się coś z teściową zrobić, jakoś ją zagospodarować aby zajęła się swoim życiem?
      • maitresse.d.un.francais Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 21:27
        kol.3 napisała:

        > Z tego wszystkiego wylania się obraz starszej kobiety, która nie ma własnego ży
        > cia. Jeździ po rodzinie, przesiaduje miesiąc-dwa. Z tego, że robi porządki, ukł
        > ada w szafach widać że stara się być pomocna, działa jednak jak słoń w składz
        > ie porcelany bo narusza prywatność gospodarzy, nie zdając sobie z tego sprawy.
        > Czy nie da się coś z teściową zrobić, jakoś ją zagospodarować aby zajęła się sw
        > oim życiem?

        Aleś walnęła z grubej rury, to wymaga psychologicznego zajęcia się wyżej wymienioną teściową i to w miejscu jej zamieszkania.

        A czy się da - tego nawet syn może nie wiedzieć.
        • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 03.09.14, 09:12
          A dlaczego z grubej rury? Stwierdzam fakt. Może jej rodzina coś na to poradzi.
          • maitresse.d.un.francais Re: Teściowa - odwieczny problem 03.09.14, 16:31
            kol.3 napisała:

            > A dlaczego z grubej rury? Stwierdzam fakt. Może jej rodzina coś na to poradzi.

            Stwierdzasz, owszem, a jak sobie wyobrażasz organizowanie życia komuś, kto mieszka powiedzmy 300 kilometrów dalej?

            Poza tym nie wiadomo, czy teściowa uświadomiła sobie problem i jakie są jej możliwości i ograniczenia. Dlatego z grubej rury.
            • kol.3 Re: Teściowa - odwieczny problem 03.09.14, 19:22

              Znaczenie frazeologizmu "z grubej rury": ‘mówić wprost i dosadnie rzeczy niedelikatne, nieprzyjemne; używać przesadnych argumentów; wyrażać się w sposób dosadny, nie przebierając w słowach’; zwrot, pot.; (…) a gdy miał o kimś złą opinię, to nie patyczkował się i przywalał z grubej rury (…). – W. Łysiak.‘
              • maitresse.d.un.francais Nie ściągaj ze Ściągi ;-P 03.09.14, 20:52
                Wiem, bo zainteresowało mnie, czy może nie masz racji, i udałam się do gugla.

                Ja bym bardziej wierzyła jednak słownikom:

                www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=33387
      • piataziuta Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 22:03
        Przypomina moją, nie żyjącą od dawna, babcię.
        Działała na nią tylko agresja mojego ojca (a jej syna).
        Moja matka przy niej dosłownie siwiała.
    • londynwarszawaparyz Re: Teściowa - odwieczny problem 02.09.14, 22:48
      Nie rozumiem Twojego problemu. Tesciowa mieszka daleko. Wpada raz na jakis czas i zostaje-dlugi czas. Dowiadujesz sie ostatnia? Maz nie umie sie sprzeciwic? To dlaczego nie wezmiesz telefonu i nie zadzwonisz do tesciowej z informacja ze ok niech wpadnie ze swoja siostra, warunki mieszkaniowe macie jakie macie, moze jedna spac na podlodze. No chyba ze je polozysz w swoim malzenskim lozu kimajac miesiac na sofie...I dlaczego nie zakomunikujesz ze odwiedziny-ok- ale odrazu okreslisz czas wizyty (na tydzien, potem bedziemy miec wspolny wyjazd/przyjezdza znajomy z Holandii/moja mama/bede miala mase spotkan sluzbowych w pracy)? Poki sama tego nie zmienisz i zasad, ktore juz istnieja, bedziesz dalej sie zalic na forum ze jest zle i nie po twojej mysli....a tak...telefon w reke i zmien to, czego nie akceptujesz.Twoj dom, Twoje zycie, Twoje wybory. Chcesz byc wiecznie usmiechajaca sie niewolnica w swoim domu?
    • kastrator33 Re: Teściowa - odwieczny problem 03.09.14, 08:55
      Szczerze mówiąc to nie dziwię się, że Ciebie to denerwuje. Przyjazd tesciwoej na miesiąc lub dwa to delikatnie mówiąc delikatne przegięcie.
    • sl-14 Re: Teściowa - odwieczny problem 03.09.14, 19:23
      Ze też mężowie nie maja problemów z teściami, a zony z teściowymi często. Rywalizacja o to, która lepiej upierze syneczkowi/misiowi skarpetki?
    • nstemi Re: Teściowa - odwieczny problem 03.09.14, 20:13
      Teściowej się za bardzo nie dziwię, ze dzwoni do swojego syna, a nie od razu do Ciebie. Ale rzeczonemu synowi już tak. Dlaczego on nie skonsultuje z Tobą planów swojej matki i nie uzgodni z Tobą, jak ma być? Zresztą być może teściowa zakłada, że Wy ze sobą rozmawiacie i jak syn mówi, ze jest OK to dotyczy także Ciebie. Nie dziwię się, że się wkurzasz bo mąż jak widać Cię wyłącznie informuje o tym, co sam już ustalił.
      Coś nie halo jest na styku komunikacji z małżonkiem bardziej niż z teściową.
      Druga rzecz, dlaczego Ty się czujesz jak popychadło? Ty jesteś od sprzątania, gotowania i obsługi teściowej? A Twój mąż, gdzie w tym czasie jest i co robi? Bo takie poczucie "jak popychadło" skądś się wzięło.
      A trzecia rzecz: miesięczne wizyty to lekki hardcore.
      • nstemi Re: Teściowa - odwieczny problem 03.09.14, 20:26
        Sorry, za szybko napisałam posta i teraz doczytałam o grzebaniu w szafie i tym podobnych atrakcjach. Ta Twoja Teściowa to niezłe ziele.
        Ale chyba bez postawienia sprawy na ostrzu noża i do małżonka i do samej zainteresowanej się nie obędzie. Szkoda Twoich nerwów na bycie grzeczną i gościnną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka