wkropce11
22.10.14, 11:34
Żona od dłuższego czasu zachowywała się nienaturalnie. Pojechała z siostrą i koleżankami na wczasy. Później byliśmy też eazem z dzieckiem. Załatwiła sobie szkolenie - kilkanaście weekendów w innym mieście, tam gdzie mieszka siostra i koleżanki. Oczywiście telefon cały czas przy sobie - standard gdy się coś kombinuje. Stałem się bardzo czujny, ale zdrada wydawała mi się niemożliwa. Nie wylogowała się z poczty, więc poczytałem co nieco. Poznała w knajpie faceta, korespondowała z nim dopiero 2 tygodnie. Oczywiście umawiali się na następne spotkanie. Do niczego jeszcze nie doszło bo znali się dwie godziny, ale korespondencja nie będąc pikantną, jasno i wyraźnie wskazywała, że tego chcą. Miałem poczekać na rozwój wypadków, ale tak się wk... że od razu wygarnąłem. Dla mnie to było jasne i wyraźne. Zdrada. Co z tego że jeszcze nie spali z sobą? Po co dwoje ludzi po 40-ce umawia się na dyskotekę i snuje inne plany na przyszłość. Wróciła też sprawa " samotnych wyjazdów". Tydzień walczyłem ze sobą, chciałem odejść i zawsze myślałem, że w razie czego łatwo mi to pójdzie. Jednak dziecko w maturalnej klasie, wytłumaczyła się, zerwała kontakt z facetem, z koleżankami, z siostrą kontakt sporadyczny. Sex jak nigdy. Niby ok. ale... Nie ma dnia żebym się tym nie zadręczał i cały czas myślę o rozstaniu. Oczywiście gdy jej przypomnę gościa to od razu foch, a niestety przypominam często.