Dodaj do ulubionych

mleko się wylało i co dalej? problem z teściową

09.01.15, 09:11
Pominę wszystkie szczegóły bo nie o nie tu teraz chodzi. Moja teściowa po wielu miesiącach intryg, nastawiania syna przeciwko mnie, jawnej nienawiści , grożenia mi, wysyłaniu obrzydliwych smsów, które pokazywałam mężowi-oczywiście w końcu nie wytrzymała i wykrzyczała swą nienawiść do mnie swojemu synowi. On przez długi czas ją bronił, bo ją kocha, nie wierzył mi i to mnie oskarżał o niechęć do swojej matki, ale jak już jego matka się ujawniła (nie było mnie wtedy) -krzycząc mu prosto w oczy kim to ja nie jestem i zeby mnie się pozbył itp. itd to stanął murem za mną. I chyba jego mama zdała sobie sprawe z porażki. Ustaliliśmy że nie będe się z nią widywała i utrzymywała kontaktów dla dobra naszego związku. Zablokowałam połączenia tel aby więcej mi nie wysyłała obrażliwych treści. I po tym zdarzeniu nasz związek wrócił na dobre tory i jest miedzy nami tak dobrze jak dawno nie było.
Sęk w tym że po kolejnej wizycie jego u mamy niechcący (?) wygadał się ze mama pracuje nad tym by się zmienić....... i śwatełko ostrzegawcze mi się zapaliło. Bo czuje ze ponownie chce znowu wrócić do mojego życia. Jakoś nie wierze ze ktos kto w całej rodzinie męża każdemu sie dokuczył przez co rodzina jej raczej unika, starszy syn odsunął bo jemu też mama chciała rozbić małżenstwo przez niechęć do synowej, kto ma 70 lat się zmieni bo w tym wieku ludzie się już nie zmieniają. I od tej pory mam coś jak napad lęku, wracam wspomnieniami do tych mięsięcy przepłakanych przeze mnie, gdzie szukalam meiszkania by sie wyprowadzić i jakoś nie umiem sobie wyobrazić że znowu miałoby się to samo zacząć. Kocham męża i wiem że cierpiał jak już zdał sobie sprawe z tego co sie stało, i wiem że chciały by było inaczej, ale ja nie zaufam tej pani już nigdy i nie chce jej znowu w swoim zyciu. Nie zabraniam mu wizyt bo to w koncu jego matka, ale ani myśle spędzać z nią czas, weekendy bo po prostu nie dam rady.
Ostatnio myślimy o dziecku, więc obawiam się tym bardziej że z tego powodu jego matka chce się zbliżyć (ok, rozumiem, ma prawo) ale jak mam być znowu tresowana, poniżana, upominana itp. to już spać nie mogę.
Nie wiem jak mam się zachować w tej sytuacji, czy stać murem na nie i koniec! czy spróbować w chwili widzenia się ( ktore chcąc nie chcąc będą) być neutralna, i czekać an rozwój sytuacji i reagować otwarcie na zaczepki???tylko to trudne będzie bo jestem tak zniechęcona do niej że wszystko będzie dla mnie wkurzające????
Dodam że moja rodzina męża uwielbia i przyjeli go z radością, wiec tym bardziej nie chciałabym by wyglądało to tak że do mojej rodziny jeździmy a do jego on sam, ale jakoś nie widze tego teraz inaczej.......
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 10:08
      Lache kładź na starą czarownice i tyle. Nad czym sie tu zastanawiać ?
    • aqua48 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 15:17
      Stój murem na nie. Nic na tym nie tracisz - jak byłaś złą synowa tak dalej będziesz. a zyskujesz spokój. Mężowi powiedz, że jak będzie chciał pojechać z dzieckiem do babci to proszę bardzo. Poza tym niech Ci nic nie opowiada o teściowej - jej planach, obietnicach, zamiarach - Ciebie to NIE DOTYCZY.
      • urko70 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 15:26
        Aqua jak zwykle daje wyważoną, spokojną i mądrą radę.
        Dołączam się.

        Do męża: " ok, niech mama się zmienia ale mnie proszę w to nie mieszaj, po prsotu proszę nie rozmawiajmy o twojej mamie a z pewnością będę lepiej spała".

        Oczywiście, zakładając, ze stan rzeczywisty jest taki jak opisałaś, że nie ma tu pominiętych istotnych szczegółów.
      • 8choinka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 15:29
        no właśnie, nie mam z tym problemu by spakować przyszłego potomka i wysłać męża na weekend, bo ma do tego prawo. Chyba ze zacznie sie wtrącać w wychowanie lub po prostu znowu zacznie nastawiać męża ze źle wychowuje dziecko, źle karmie i znowu zacznie sie kazda przeciwko mnie....itp. Chodzi to ze w nowej sytuacji gdzie znowu Pani daje o sobie znać chce tak ułożyc tą kwestię z mężem żeby jego nie ranić, bo w końcu to jego matka i on nie ma wpływu na jej zachowanie a jednoczesnie bym spała spokojnie.
        • 8choinka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 15:34
          do urko70-
          nie miałabym powodu pomijać szczegółów i pisać stronniczo bo potrzebuje porady. nie jestem furiatką, bo jednak nie zabraniam mężowi widywać sie z mama, ani nie zakładam z góry ze wnuka ta pani nie zobaczy, więc raczej chce rozsądnie postąpić...
          • urko70 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 14.01.15, 14:58
            8choinka napisał(a):

            > do urko70-
            > nie miałabym powodu pomijać szczegółów i pisać stronniczo

            czasem ludzie pomijają szczegóły aby wyszło na ich.
            czasem pomijają bo nie zdają sobie sprawy z ich istnienia.
        • vandikia Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 22:15
          8choinka napisał(a):

          > no właśnie, nie mam z tym problemu by spakować przyszłego potomka i wysłać męża
          > na weekend, bo ma do tego prawo

          no i tu moim zdaniem źle myślisz, jakie niby prawo ma, bo babcia z genów? błagam, obrażała i gnębiła przyszłą matkę swojego wnuka, jakie niby prawo ma do czegokolwiek? niech ją syn odwiedza, a resztą nie zawracaj sobie głowy, w ogóle przestań o niej myśleć i nie zatruwaj sobie życia
    • lled Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 15:47
      a co takiego zrobilas ze tesciowa tak najezdza na Ciebie? czyms jej musialas podpasc.
      tylko nie mow ze niczym, bo w polskich wiezieniach 90% ludzi tez siedzi za niewinnosc
      • coffei.na Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 15:58

        uwierz,że są na świecie heksy,które nie cofną się przed niczym,a jedynym przewinieniem synowej jest pojęcie syna za męża


        • lled Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 16:04
          takich ludzi w zyciu nie poznalem co by sie tarmosili za to ze ktos zostal ich synowa. to musi byc patologia niesamowita. normalny rodzic cieszy sie ze syn / corka maja osobe ktora ich kocha.
          wydaje mi sie ze taka zawisc tesciowej rodzi sie glownie w glowie synowej.
          • coffei.na Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 16:14

            to jak widać jeszcze wiele przed Tobą..
            miałam kiedyś przypadek,ze niedoszła tesciowa(Bogu dzięki) kupiła synusiowi samochód w zamian za obietnicę zerwania ze mną...
            a kobieta "na poziomie" ,nieomal święta rodzina,ukochany jedynak..
            czym zawiniłam?pozwalałam jeździć po sobie jak po łysej kobyle..czasem za dobrym być to nic fajnego!
          • fuzja_jadrowa Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 16:15
            > takich ludzi w zyciu nie poznalem co by sie tarmosili za to ze ktos zostal ich
            > synowa.

            Nic, tylko się cieszyć!

            Mogłabym Ci takich historii naopowiadać, że beret by Ci spadł z głowy. Czy tam melonik... nie wiem, co nosisz.
            • lled Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 16:23
              to tylko pozazdroscic.
          • kol.3 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 14:49
            Niekoniecznie, bo niektóre teściowe są po prostu chamskie.
            Ale co z tego że kobieta się cieszy, ze syn sobie znalazł dziewczynę, ma narzeczoną, ewentualną . synową traktuje przyjaźnie, kupuje jej prezenty, częstuje czymś dobrym jak przyjdzie? Dziewczyna od razu wynajdzie matce 1001 wad z powodu których syn najlepiej powinien się do matki nie odzywać. Niektóre dziewczyny mają nie w porządku z głową i jak nie mają klopotów to muszą sobie je stworzyć.
          • stokrotka_a Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 08:35
            lled napisał:

            > wydaje mi sie ze taka zawisc tesciowej rodzi sie glownie w glowie synowej.

            Dobrze napisałeś - wydaje ci się.
          • stasi1 Pewnie to i patologia 12.01.15, 14:43
            Mi przysz la teściowa(już była) powiedziała że mnie lubi dlatego że jej matka nie lubi jej męża. Później już po ślubie o na spotkaniach w jej domu ze wszystkimi ciotkami witałem si e bardzo wylewnie(jak to szkoda że tak dawno cioyki nie widziałem, czasmi to był tylko tydzień) a z teściową tylko dzień dobry.
            Akurat teść nie dawał powodów do lubienia się
          • czoklitka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 13.01.15, 19:39
            lled napisał:

            > takich ludzi w zyciu nie poznalem co by sie tarmosili za to ze ktos zostal ich
            > synowa. to musi byc patologia niesamowita

            toś szczęściarz. Ja znam trzy takie przypadki - moja babcia (nie jeden raz jeszcze jako dziecko byłam świadkiem nastawiania mnie i mojego ojca przeciw mojej matce), teściową mojej kumpeli no i teściową mojej teściowej.
    • czoklitka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 16:27
      Ja bym zrobiła tak:
      >próbować w chwili widzenia się ( ktore chcąc nie chcąc będą) być neutralna, i czekać an rozwój sytuacji i >reagować otwarcie na zaczepki???
      Jeśli tym razem będzie nieprzyjemnie, to dopiero wtedy powiedzieć "nie".
      No ale ja mam wiarę w ludzi.
    • gocha033 Gdzie problem, bo nie widze ? 09.01.15, 16:36
      Jestescie doroslymi ludzmi - Ty nie mozesz zabronic mezowi widywania sie z jego matka,
      a on nie moze Cie zmusic do odwiedzania jej.
      I koniec.
      • 8choinka Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 09.01.15, 17:01
        No cóż , moje przewinienie największe to to że pochodzę ze skromnej rodziny a jej syn odniósł zawodowy sukces i wg niej jest kimś. Ja oczywiście pracuje i mam dobry zawód ale i tak "pochodzę z biedoty".
        Przewinienie największe nr 2- namówiłam mężą na mieszkanie w dużym mieście i wyprowadzkę z jego rodzinnej miejscowości-znalazłam tam fajną i w sumie wymarzoną pracę, a i mąż marzył o wyjeździe i chciał mieć powód by się przeprowadzić- I w związku z tym jego mama nie mogła dłużej "opiekować się jego! mieszkaniem" no i rzadziej go odwiedza.
        A opieka nad mieszkaniem objawiła się m.on. tym że jak sie wprowadziłam to oczywiscie dalej przychodziła jak mnie nie było i po kolei wyrzucała moje rzeczy tj. ozdoby, obrazki itp. bo jestem " bezguściem" i zastawiała je swoimi, bo ona ma "kunszt dekoracyjny"
        A dalej to po prostu się toczyło dalej.......

        Jeśli moje pochodzenie to moja wina lub to ze chciałam się w mieszkaniu męża poczuć "jak u siebie w domu" to przepraszam. Co innego przynieść np. obrus i powiedzieć "może Wam sie przyda" a co innego przyjść, wyrzucic na smietnik mój no bo przecież szkaradny....
        • coffei.na Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 09.01.15, 17:20

          bez dygaczki bejbe ;-)
          kobieta jest wielokrotnie nawiedzona i to nie przez dobrego duszka Kasperka...
          nie ma sensu byś psuła sobie krew na takie wampirzydło...
          ciężka sprawa ale postaraj się dać jej drugą szansę,ale jeden fałszywy ruch...i pokaż jej gdzie jej miejsce :-)
        • miau.weglowy Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 09.01.15, 18:09
          ano i wszystko jasne, zlotowy zaslepiaja kobiete. nic z tym nei zrobisz, wg mnie slusznie nie bardzow eirzysz w te czarodziejska przemiane tak zlosliwej wobec NIE tylko ciebie osoby. dystans i obserwacja wskazana ;)
        • horpyna4 Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 10.01.15, 15:14
          No cóż, ten typ tak ma. Znam podobny przypadek (teściowa po swojemu zmieniała wystrój mieszkania), ale dotyczyło to córki i zięcia. Zięć wraca z pracy do domu, a tu inne zasłony w oknach, bo tamte nie podobały się mamusi.

          Niestety, w znanym mi przypadku córka trzymała z matką, a nie z mężem, któremu teściowa obrzydzała życie na różne sposoby i nieraz po chamsku. Skończyło się to rozwodem. A najlepsze było to, że brat żony przyszedł do szwagra i powiedział mu tak: "jak będziesz się rozwodził, to wezwij mnie na świadka - ja już powiem w sądzie, jaka cholera z mojej mamusi". I rzeczywiście zeznawał przeciw matce i siostrze.
          • stasi1 Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 12.01.15, 14:46
            myślisz że zięć zauważył te inne zasłonki?Wątpie chyba że je sam kupił
            • horpyna4 Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 12.01.15, 16:30
              Zauważył, bo były paskudne i zupełnie niepasujące do wnętrza. A on miał spory udział w jego urządzaniu.

              Zresztą inne zagrania teściowej były dużo gorsze, a sprowadzały się właściwie do jednego - chciała rządzić wszystkimi. Tylko jej syn nie dał się i dlatego sam zaproponował szwagrowi, że przy ewentualnym rozwodzie będzie świadczył na jego korzyść.

              A wspomniałam o tej historii dlatego, że starcia istnieją nie tylko w kontaktach teściowa - synowa. Teściowa - zięć również.
              • stasi1 A jak urządzał to rzeczywiście 13.01.15, 15:38
                mógł zauważyć. A to żona nie zauważyła że te zasłony nie pasują?
                • horpyna4 Re: A jak urządzał to rzeczywiście 13.01.15, 19:31
                  Żona była posłuszna mamusi i też zaczęła wykręcać mężowi różne numery.
                  • stasi1 Re: A jak urządzał to rzeczywiście 14.01.15, 18:39
                    Ale jakoś ciężko mi wyobrazić że kobieta zgadza się na niepasujące zasłony. Nawet jak to jest od matki
                    • horpyna4 Re: A jak urządzał to rzeczywiście 14.01.15, 18:53
                      Miała geny matki i była przez matkę wychowana. Tak trudno zrozumieć, że mogła być podobnym bezguściem? A że cały czas trzymała z matką, to akceptowała jej działania.

                      Niby o gustach się nie dyskutuje, bo ładne jest to, co się komuś podoba. No dobrze, niech będzie, że nie było to totalne bezguście, ale mężowi nie podobało się. I zostało bez jego wiedzy i akceptacji powieszone na życzenie mamuśki, a zlikwidowane to, co było przedtem usialone między mężem i żoną. Jak dla mnie - mamuśka zachowała się po prostu po chamsku.
                      I obie z córunią były warte siebie nawzajem.

        • kol.3 Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 11.01.15, 14:52
          Zachowanie teściowej nie w porządku ale...
          Nie masz przypadkiem cięzkich kompleksów na tle pochodzenia?
          Poza tym po ch.... dawaliście teściowej klucze do mieszkania?
          • 8choinka Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 12.01.15, 08:44
            Wierz lub nie ale nie mam kompleksów z powodu pochodzenia bo wykształciłam się, mam bardzo dobry zawod, moje rodzeństwo również. Jestem niezależna finansowo wiec nie czuje się gorsza od innych ludzi. I nie jestem " wstrętnym kołtunem z biedoty pochodzącym" jak w chwili złości teściowa do mnie pisała .
            • fuzja_jadrowa Re: Gdzie problem, bo nie widze ? 12.01.15, 10:18
              > I nie jestem " wstrętnym kołtunem z
              > biedoty pochodzącym" jak w chwili złości teściowa do mnie pisała .

              Twoja teściowa jest zwykłą suką. Nie jechałaby po Tobie, jechałaby po kim innym. Jedna z tych, która widzi wady we wszystkich dookoła, tylko nie w sobie. Nikt nigdy nie będzie wg niej wystarczająco dobry, żeby wejść do JEJ rodziny.

              Wiele lat żyłam w podobnej atmosferze, z tym że tym biednym kołtunem była dla swojej teściowej moja mama. Rodzice byli młodzi, potrzebowali trochę czasu, żeby stanąć na nogi, uniezależnić się, dojrzeć, zanim zaczęli z tą psycholką walczyć.

              Babka właściwie nigdy do końca nie zmieniła się jako człowiek, ale stosunki z moją mamą poprawiły się do tego stopnia, że kontakt z nią ceniła wyżej niż z własnymi dziećmi. Wiesz ile czasu zajęło dojście do tego etapu? Dwadzieścia kilka lat.

              Moim zdaniem, Twoja teściowa jest już za stara na zmianę. Musiałaby to być naprawdę głęboka przemiana. Młodym ludziom, przy najlepszych chęciach, czasem zajmuje to lata (i nie wszystkim się udaje). Mnie rodzinne doświadczenia nauczyły nie spoufalać się z własną teściową (od początku nie zanosiło się na ciekawą relację, więc i od początku postawiłam granice). U Ciebie na to za późno, jedyne, co możesz zrobić w tej chwili, to - dla zdrowia psychicznego - trzymać bezpieczny dystans.
    • koronka2012 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.01.15, 17:51
      Teściowa nad sobą pracuje - brawo. Ale ty nie musisz z tego powodu zmieniać swojego nastawienia, tak po prostu. Mężowi wyjasnij, że po tym wszystkim co się stało nie chcesz kontaktów z teściową i tyle, to nie jest kwestia zacietrzewienia ale umiłowania świętego spokoju. Nie chcesz się zmuszać do niechcianej relacji i budować rodzinnego obrazka opartego na hipokryzji. Nie ma obowiązku kochania się w rodzinie i pora to zaakceptować i po prostu dostosować życie do takiej sytuacji.

      Jesteście młodzi, pracujecie - macie pod dostatkiem swoich zajęć, znajomych - nie musicie spędzać weekendów z rodzicami, czy to z jednej, czy drugiej strony.
    • znana.jako.ggigus miałam podobną sytuację 10.01.15, 14:39
      i kiedy teściowa dzwoniła do mojego męża wiele razy dziennie, mówiąc mu, jaką jestem złą kobietą, zacytowałam Liv Ulmann. A Liv Ulman powiedziała bowiem: co mnie obchodzi, co mówią inni ludzie, kiedy nie wiem, czy dożyję jutra.

      Wyłącz się z ich życia, ich intryg. To są często jak historie z brazylijskich tasiemców (on powiedział trzydzieści lat temu, że...) plus urojenia teściowej plus tolerancja otoczenia. To otoczenie - Twój mąż, a jej syn, ojciec Twojego męża i dalsza rodzina, hodowali tęściową i jej obsesje całe lata. Pewnie byłaś przypadkowym katalizatorem.
    • expir Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 10.01.15, 17:46
      Od toksycznych ludzi lepiej skutecznie się asymilować, jej intrygi mogą wpłynąć na twoje dalsze relacje już nie tylko z nią i synem, będziesz je nieświadomie przenosić na otoczenie. Teściowej stanowczo dziękujesz, klasyczny schemat, a jak jeszcze starsza pani cierpi na spowolnienie w życiu zawodowym... dramat
      • horpyna4 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 08:06
        Asymilować??? Chyba raczej izolować, asymilacja w stosunkach międzyludzkich oznacza coś dokładnie przeciwnego - przystosowanie i integrację.
    • nowamama2 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 10.01.15, 20:17
      stanowcze NIE NIE NIE NIE i jeszcez raz NIE !!!!!!!! Powiedz mężowi, ze nie będziesz zabraniać dzieciom kontaktu z babcią i tyle. Ty nie chcesz mieć z nią nic wspólnego.
    • kol.3 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 10.01.15, 23:05
      W przypadku takich układów z teściową jak opisujesz jest tylko jedno wyjście - mąż ją odwiedza, Ty nie. Ona u was nie bywa. W przypadku posiadania dziecka, mąż będzie chodził do niej z dzieckiem na krótko, gdy dziecko będzie w odpowiednim wieku. Ponieważ w chwili obecnej dziecka nie ma, nie ma powodu by cokolwiek zmieniać.
      Twoje stanowisko powinno być twarde i nie podlegać dyskusji.
    • berta-death Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 10.01.15, 23:49
      Przecież ona jest chora psychicznie. Nie zmieni się bez leczenia. Z leczeniem też nie za wiele. Jej chciejstwo w tym nie pomoże. Równie dobrze alkoholik, narkoman, anorektyk, cierpiący na natręctwa i fobie mógłby się zarzekać, że się zmieni i nie będzie więcej robił tego co robi. Przecież to są słowa bez pokrycia. Nie pomoże ani chciejstwo ani silna wola. Nawet jak teściowa wierzy w to co mówi, jest przekonana, że da rady się zmienić, nie zmieni się. Nie da rady.

      I zastanów się 10 razy, co najmniej, czy chcesz mieć dziecko z takimi genami. Przecież ta przypadłość nie wzięła się u niej z sufitu. Nawet jak syn tego po niej nie odziedziczył, to wnuki mogą. Zaakceptujesz dziecko, które będzie się zachowywać jak teściowa? I z góry sobie z głowy wybij, że je wychowasz tak, żeby było inne. Nie wychowasz, nikt genów wychowaniem nie zmienił, nikt wychowaniem nie wyleczył chorób psychicznych. Weź jeszcze poprawkę na to, że teściowej z jej przypadłością z całą pewnością lekko się nie żyje. Chcesz narażać dziecko, na to, że jego życie też będzie horrorem?
      • znana.jako.ggigus bertha ma rację 11.01.15, 10:49
        zastanów się, czy chesz się pchać w taką rodzinę.
        Ja zrezygnowałam, bo to masa nierozwiązanych konfliktów przechodzi z pokolenia na pokolenie.
        Twój mąż powinien w ramach buntu w okresie dojrzewania się odciąć o d tego wsz., a poza tym zmusić matkę do panowania nad swoimi emocjami. On i całe otoczenie.
        Pakujesz się do gniazda dzwiacznych emocji, intryg i brazylijkishc tasiemców - że ktoś z kimś nie gada, bo trzydzieści lat temu itepe.
    • soulshuntr Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 00:43
      Mleko, jak sie wyleje to cuchnie, szczegolnie w samochodzie. Raz mi sie wylalo na szczescie w maluchu wiec dalo rade zdjac wykladzine i wyprac. Ale i tak jeszcze smierdzialo pozniej.
    • best.yjka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 13:45
      Mamusia jest toksyczna jak azbest.

      Ja bym jej nie ufała. Jedna bitwa nie oznacza przegranej wojny. Dlatego przegrupowała szranki i szykuje się do kolejnej batalii. To manipulantka. Ma wprawę. Skłóciła już całą rodzinę (wnioskuję z twoich postów) i ma lata doświadczeń. Ty nie.
      Wykazałaś się dobrą wolą, może się kontaktować z synem. Nie będziesz jej też ograniczać kontaktu z wnukami. Kiedy się pojawią. To jej powinno wystarczyć. Możesz ewentualnie pozwolić jej na przeprosiny. Ale tylko jednorazowe spotkanie i tylko na neutralnym gruncie. Trzymaj ją z dala od siebie, bo wykończy cię nerwowo.
    • mendigo Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 14:07
      Ja bym się bała wiązać z synem takiej matki. A dziecko mieć? Dżiz.
      • 8choinka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 18:23
        Nie przesadzajmy za bardzo, syn czy dziecko czyjekolwiek nie jest winne ze rodzic zachowuje się w taki a nie inny sposób. Ja tez mam wady i nie jestem idealna, moi rodzice też. Mimo że wiele spraw czy decyzji naszych im się nie podobają to zachowują milczenie i traktują męża z szacunkiem. Cieszą się jak przyjeżdżamy, mama gotuje to co zięć lubi i się stara by było dobrze. Dlatego boli mnie ze jak zwykle ja -kobieta jestem atakowana.Nie zamierzam się rozwodzić bo dopóki mąż jest ze mną a nie przeciwko mnie jest dobrze. Chciałam się tylko dowiedzieć lub upewnić czy moja teraz ozieblosc i mur nie jest przesadzony.
        • mendigo Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 18:42
          Rozumiem, że walnięta matka to nie jest powód, żeby się rozwodzić, ale powód, żeby się nie wiązać - dla mnie już jak najbardziej, tak więc nawet nie chodziło mi o ciebie, ale o problem jako taki.

          A druga sprawa - ja bym tego nie traktowała w kategoriach winy (bo takim człowiekiem nie zostaje się celowo), a ryzyka. Po prostu pewne predyspozycje się dziedziczy/nabywa i nic się na to nie poradzi. Dlatego też - punkt 1.
          • mendigo Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 18:43
            A, no i oczywiście moim zdaniem mur, który postawiłaś, to słuszna obrona własnego zdrowia psychicznego.
        • vandikia Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 11.01.15, 22:18
          jesteś za dobrze wychowana, olej babę, będzie Ci lżej w życiu, naprawdę
          i na tyle na ile się to uda, nie musicie rozmawiać o wizytach męża u matki, pojechał do niej - ok, wróci i róbcie dalej swoje, a Ty się nie zastanawiaj co ona mówiła, jak było i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia, nie warto
        • kol.3 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 09:06
          Miałam w swoim czasie podobną sytuację - zerwałam z teściami kontakty. Mąż chodził do teściów z synem kilkuletnim na krótkie wizyty. Po dłuższym czasie teściowa złagodniała wyciągnęła rękę do zgody a ja na to przystałam i był to mój duży błąd. Bo teściowa nie zmieniła się. Miala interes żeby naprawić ze mną stosunki. Starzała się, teść zaczął poważnie chorować, synowa mogla się przydać.
          • koszmarna.baba Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 11:10
            To jeszcze moje 3 grosze: nie przesadzałabym z wizytami ewentualnych wnuków u babci. Wiem z doświadczenia, że może próbować nastawiać je przeciwko matce tylko po to żeby rodzina nie była zbyt szczęśliwa. Moja mamusia jak widzi, że jesteśmy szczęśliwi od razu robi awanturę . O cokolwiek byle było źle. A potem oczywiście ma pretensje, że się do niej nie odzywam.
            • kol.3 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 16:29
              Żeby babcia usiłowała przekabacić wnuka to musiałaby się nim interesować. Takie osoby jak opisywane są na to zbyt zajęte SOBĄ.
              • horpyna4 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 16:40
                Uuuu... kochana, jakby naprawdę była zajęta tylko sobą, to nie zatruwałaby życia synowej. Ten typ czuje się dobrze tylko wtedy, jak może komuś dokopać.

                I takie babcie mają zwyczaj robić wnukom pranie mózgu podczas zajmowania się nimi. Dlatego zresztą udają życzliwe i same pchają się do pomocy w opiece nad dziećmi, nie mogą przecież przepuścić takiej okazji. Niestety, małe dzieci czasem kupują ich gadki i dopiero robi się niefajnie.
                • kol.3 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 15.01.15, 13:56
                  U mnie był inny przypadek - teściowa w życiu nie była z wnukiem nawet na spacerze, a żeby coś pomóc? W życiu. Ona musiała być w centrum uwagi - słaba kobieta ( 90 kg żywej wagi), spracowana, ( zwlaszcza przy intrygach towarzyskich, zawodowo nie pracowala nigdy) itd. itd.
        • ookaa Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 11:40
          8choinka napisał(a):

          > Chciałam się tylko dowiedzieć lub upewnić czy moja teraz ozieblosc i mur nie jest przesadzony.

          Nie jest. Zastanów się, czy chciałabyś utrzymywać relacje z kimkolwiek, kto mówi do Ciebie "kołtunie". Normalnie taką osobę eliminuje się natychmiast z kręgu znajomych bez prawa powrotu. Obserwacje wykazują, że można sobie ułożyć życie bez obecności w nim toksycznej osoby. Sama znam taką teściową, która zerwała wszelkie kontakty z wyjątkowo wrednym zięciem (wykręcił jej naprawdę ohydny numer). Kontakty z córką zachowała, a z wnukami ma bardzo ciepłe relacje. Ten stan trwa już prawie 15 lat. Czyli da się.
          • solaris_1971 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 11:50
            Wszystko zostało już powiedziane. Dodam tylko : nie kasuj mejli i smsow. Mogą sie przydać w sadzie jako dowód. Od męża oczekiwałabym ze matce powie jedno zdanie : nie musisz mojej zony lubić natomiast musisz ja szanować a jeśli szanować nie będziesz to i ja zerwie z tobą kontakt. Z dziećmi bym sie raczej wstrzymała do czasu kiedy maz ostro i stanowczo nie sprzeciwi sie matce. Wyobraź sobie groźby i obelgi gdy masz malutkie dziecko. I przestań wierzyć w jakieś cudowne przemiany. Ta " praca nad sobą" ........
            Nie wolno innych ludzi obrażać a bycie teściowa nie daje jakichś specjalnych przywilejów.
            • 8choinka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.01.15, 20:48
              Tak, smsy mam wydrukowane. Tak na wszelki wypadek....
              dzięki za odpowiedzi, myślę że dowiedziałam się tego co chciałam.
    • anna_sla Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 13.01.15, 11:42
      > czy spróbować w chwili widzenia się ( ktore chcąc nie chcąc będą) być neutralna,
      > i czekać an rozwój sytuacji i reagować otwarcie na zaczepki???tylko to trudne
      > będzie bo jestem tak zniechęcona do niej że wszystko będzie dla mnie wkurzające
      > ????

      ja tak robiłam, ale moja teściowa nie była aż taka zapalczywa i bezpośrednia. Odsunęłam ją od siebie gdy zeschizowała po urodzeniu się naszej córki. Ja tam nie chodziłam, mąż zabierał córkę i ją odwiedzał. Teściowa w pewnym momencie zaczęła przekabacać ją na swoją stronę i znów zrobiłam wojnę.. a potem po kolejnych zawirowaniach w naszym życiu i pojawieniu się bliźniąt znów zaczęłam ją tolerować i wychodzić dyskretnie z pokoju gdy zaczynała swoje durne wywody, zostawiałam ją z moim mężem samą. W tym roku niestety osiągnęła juz apogeum swojej psychozy i znów po 8 latach odsunęłam się od niej, powiedziałam dość i od grudnia praktycznie nie utrzymuję z nią kontaktu. Mąż pojechał z dziecmi do niej sam i tak już zostanie. Nie bronię jej przychodzenia do nas, ale jak będzie znów swoje pleść to moją taktyką będzie wyjście z domu (zostawię ją samą z dziećmi, ew. z mężem), niemniej jednak ona raczej nie przyjdzie, bo zauważywszy moje wycofanie nakręca sobie w psychice blokadę, że nie może już.
      • froshka66 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 13.01.15, 17:52
        Nie jestem przekonana czy w takim wypadku słuszne jest na zezwalanie dzieciom na kontakt z babcią. szczególnie małym. Jak będą miały 15-16 lat niech sobie odwiedzają jak chcą, ale 3 latek słuchający takich rzeczy o swojej matce???
        To nie jest dobre.
        • 5th_element Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 15.01.15, 10:49
          ja jestem przekonana, że to złe rozwiązanie. Po takich przejściach zabroniłabym zabierać dzieciaki do ześwirowanej staruchy.
    • zabieganab Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 13.01.15, 15:45
      gdy czytam takie opowiesci, to..... zwyczajnie nie moge w nie uwierzyc!
      Nie jestem mezatka.
      Przy takich historiach przychodzi mi do glowy: ludzie ludziom zgotowali ten los.
      Ale rowniez nie zaluje, ze jestem stara panna z 4 z przodu.
    • 5th_element Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 15.01.15, 10:47
      ale nie mieszkalas z pania tesciowa mam nadzieje? Dla mnie ostrzeżeniem byłoby nie to, ze tesciowa mnie nie lubi i to pokazuje (bo kawaly o teściowych nie biora się z powietrza) ale to, ze pokazywalas paskudne smsmy mężusiowi a ten nie zareagował zerwaniem kontaktów z rodzicielką na do końca świata i o jeden dzień dłużej. Dla mnie baba byłaby spalona na amen, nie chodzi o przebaczenie ale o zdrowie i komfort psychiczny.
      • 8choinka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 18.01.15, 16:15
        nie mieszkałam.....
        a mąż na smsy itp. zareagował stanowczo i przez dłuższy czas się do matki nie odzywał, jednak minęło 4 miesiące, przyszły święta i pojechał ją odwiedzić. I jakoś porozmawiali. Nie chcę i nie będę go zmuszała do bezwzględnego zerwania kontaktu bo nie o to mi chodzi. Bo jak się jej coś stanie to jeszcze będzie miał do mnie żal, że mu zabraniałam....ot takie błędne koło.
        • prenumbra1976 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 20.01.15, 01:43
          Jako doswiadczona mezatka z 20 letnim stazem, moge poradzic ci jedno. Maz musi odciac sie od swojej matki calkowicie. Jezeli dalej bedzie z nia utrzymywal kontakt, jad jaki rozsiewa twoja tesciowa, zatruje I jego, w ten sposob, ze zacznie mowic do ciebie albo dzieci tak jak ona. Moj maz byl mamisynkiem przez 14 a w zasadzie 16 lat malzenstwa. Ja wczesniej przez 7 dlugich lat nie utrzymywalam kontaktu z tesciami (u mnie oni oboje sa toksyczni, tylko tesciowa jest czyms w rodzaju szarej eminencji, co wszystko robi po cichu, niby mila, ale knuje...). Moj maz I syn do nich tam jezdzili, dzwonili do meza, wysylali kartki na swieta zaadresowane tylko do nich, nie do mnie... Olewalam to, dla mnie oni nie zyli. Probowali roznych cudow, zeby sie maz ze mna rozwiodl, obrazali przez telefon itd, maz olewal co oni mowili, ale tez nie widzialam u niego stanowczej obrony mnie, co mnie zasmucalo I irytowalo. Wiesz jak to jest, jak sluszysz, ze ktos obraza cie, a maz jest jak beton niewzruszony... Ja wiem, ze gdyby ktokolwiek, czy moi rodzice czy ktos inny go obrazal, to natychmiast bym ostro zareagowala. A on tylko ewentualnie mowil, zeby przestali mowic takie rzeczy I to zwyklym tonem... W ciagu tych 7 lat maz od czasu do czasu mowil tak jak oni do mnie. Apogeum tego nastapilo, jak rozchorowalam sie powaznie z powodu mobbingu w pracy. Mialam wybor albo sie natychmiast zwolnie bez szukania innej pracy albo popelnie samobojstwo, w takim bylam stanie psychicznym... Zwolnilam sie, stajac sie zalezna od meza, wczesniej jak syn byl maly tez bylam, ale tesciowie, wtedy jeszcze staralam sie utrzymywac z nimi poprawne stosunki ze wzgledu na meza I syna, pozwalajac pomiatac soba... Docodzilam powoli do siebie po zwolnieniu I wtedy zaczely sie intensywniejsze telefony od tesciow, on im opowiadal co mi sie stalo. Z czasem zaczal mowic dokladnie tak jak oni, obrazal mnie, olewal gdy potrzebowalam cos od niego, zaczal mi wypominac moja rodzine, ze jestem zla matka, zona, ze sie nie staram, ze go nie wspieram itd itp... Dodam jeszcze, ze moj maz nigdy nie nauczyl sie prac domowych, od tego byla tesciowa, nigdy nie sprzatal, no chyba ze pobieznie swoj pokoj, ale tego dowiedzialam sie po slubie... U nas w domu on tez nic nie robil, tylko pracowal, nawet dla syna byl raczej bankomatem niz ojcem, jego ojciec tez byl taki... No I po tych wszystkich latach, w ktorych nie ontkatowalam sie z tesciami, mialam ich przed soba w postaci mojego meza... BYla dla niego zla, zla zona, zla matka, zla kucharka I zla sprztaczka itd itp... Musialam sie wyprowadzic... Zebralam sie w sobie, znalazlam prace, beznadziejnie platna I gowniana,wtedy, ale nie mialam czasu, zeby szukac dlugo I wyprowadzilam sie. Zostawilam mu syna I prawie wszystko, czego sie dorobilismy, wzielam tylko swoje rzeczy I wynajelam mieszkanie dla siebie I powiedzialam, ze chce rozwodu. Byl w szoku, jak mu piowiedzialam, ze szukam mieszkania, zeby sie wyprowadzic. NIe wierzyl, ze to zrobie. Gdy podpisywalam umowe z agencja, zaczal mnie blagac, zebym wrocila. I potem przez kolejny miesiac, powiedzial, ze sie zmieni, ze bedzie w domu tez wszystko robil itd. Po miesiacu wrocilam, przez pol roku bylo ok. Potem znowu oklapl I nic w domu nie robil poza praca, wszystko mu musialam mowic co ma robic. Tesciowie rzadko dzwonili, az w koncu przestali, bo widzieli, ze znowu nic na meza nie dziala... Zadzownili tylko raz, zniecierpliwieni tyluletnia walka z mezem, zeby mnie zostawil, bo ja taka zla jestem... I wyzwali go od debili, ujawnili sie mu w calej krasie, po 16 latach...Powiedzieli, ze oni go znalezli I nie jest ich synem itd. I to byl ostatni telefon od nich. Pytanie, czy pakowalabym sie w ten zwiazek ponownie, gdybym wiedziala to co teraz? Odowiedz brzmi: nigdy... Nigdy w zyciu. Tobie tez to radze jezeli maz nie ma zamiaru zerwac kontaktow ze swoja toksyczna matka. Jezeli zajdziesz w ciaze, potem bedziesz miala z nim dziecko, wtedy staniesz sie bezbronna... Moze wlasnie to niby leczenie twoje tesciowej, jest wlasnie taka taktyka, zeby uspic twoja czujnosc I zebys zaszla w ciaze...Ja tak wlasnie sie wpakowalam w ten zwiazek...Tesciowie byli do rany przyloz, do czasu az zaszlam w ciaze, potem pokazali swoja prawdziwa twarz, oczywiscie tylko przede mna... Nie warto tak zyc, bez zaufania, czy ktoregos razu twoj wlasny maz, ktory powinnien byc dla ciebie wsparciem, zwyczajnie cie nie dobije razem ze swoja wlasna matka... To jest pieklo, wierz mi I straszna samotnosc, mimo, ze w zwiazku...
          • zuzi.1 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 21.01.15, 19:07
            O rany Prenumbra, ale przeszlas koszmar :( bardzo Ci wspolczuje i trzymaj sie. dziewczyno!
        • zuzi.1 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 21.01.15, 19:00
          Autorko z taka tesciowa jaka masz ABSOLUTNIE nie nalezy utrzymywac kontaktu, to jest zaburzona osoba. A po tym co Cie spotkalo ze strony tesciowej stanowcza reakcja jej syna powinna byc zdecydowanie bardziej stanowcza. Twoj maz jest osoba nieodpepowiona od toksycznej, narcystycznej matki, wiec zapewne nie bedzie w stanie postawic jej skutecznie granic. Musisz zrobic to sama.
    • enith Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 21.01.15, 22:33
      Nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na dziecko z tym mężczyzną. Piszesz, że mąż stanął za tobą murem. Bzdura i myślenie życzeniowe, moja droga. Murem to by było, gdyby mąż po takiej akcji swojej matki zerwał z nią kontakty do czasu, aż kobieta zacznie się leczyć, albo przynajmniej przyzwoicie zachowywać wobec ciebie. A twój mąż co zrobił? Niedługo po całej chryi jedzie do mamusi, która zwyzywała cię wielokrotnie od kołtunów, a po powrocie przypadkiem (czy na pewno?) wspomina, że mamusia chce się zmienić. Ty, 8choinka, klasycznie już masz problem z nieodpępowionym mężem, który nie potrafi wesprzeć własnej żony i od lat pozwala cię gnoić, a nie z toksyczną teściową.
      Ewentualną ciążę i dziecko na twoim miejscu uzależniłabym od natychmiastowego podjęcia przez męża terapii. Inaczej wdepniesz w goowno, sama założysz sobie pętlę na szyję, a teściowa będzie pociągać za sznur. Takiego chcesz życia dla siebie?
      • prenumbra1976 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 23.01.15, 01:39
        Lepiej bym tego nie ujęła... Ja przez nascie lat przezywałam ten koszmar... Teraz mimo, ze mąż zerwał znajomość z rodzicami, a w zasadzie oni z nim, jesteśmy w zasadzie małżeństwem na papierze. Ja robie swoje, żyje tylko dla siebie, a on niech robi sobie co chce...Wiele lat byłam bardzo samotna...
        • 8choinka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 26.01.15, 12:35
          Dziękuję za Wasze sugestie.
          Nie jestem zwolennikiem drastycznych decyzji, zwłaszcza podejmowanych pod wpływem emocji. Nie da się ot tak przekreślić razem spędzonych lat, zwłaszcza kiedy były dobre. A jedyny powód dotychczasowych sprzeczek to teściowa. Od czasu "zdarzenia" mam święty sposób i po ostatniej rozmowie gdzie słuchając rady koleżanki z forum, powiedziałam spokojnie jaki mam plan na dalsze życie mąż to zaakceptował. Czas pokaże co z tego wyjdzie.....
          Mam świadomość swojej wartości i wiem, że nawet jeśli się rozejdziemy ( a to akurat głupi powód do rozwodu) to mam gdzie wracać i z czego żyć-mam własne mieszkanie i bardzo dobrą pracę. Nie chce być wredna ale będę konsekwentna, i nie furiatka ale rozsądna kobieta. I tak jak kiedyś bałam się zwrócić uwagę tak teraz już się nie boje.

          Najważniejsze to szacunek do siebie samej bo jeśli my się nie będziemy szanować to nikt nas nie poszanuje.
    • monika_900 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 05.02.15, 11:53
      Nie daj sie przekonać, nie wróże w tym nic dobrego, najwyżej chwile będzie dobrze bo będzie chciała pokazać, że się zmieniła a potem od nowa będziesz przechodziła horror. A już broń Boże jak będziesz w ciąży nie pozwalaj na takie sytuacje, bo duży stres w ciąży potrafi wszystko bardzo skomplikować
      • sandriks Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 05.02.15, 15:39
        dokładnie, to gadanie, że cos się zmieni to tylko gadanie! teściowe sie nie zmieniają :(
        • 8choinka Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 17.07.18, 21:09
          heh….minęło 3 lata i jednak rozwód......miałyście racje-nienawiść teściowej potrafi zniszczyć każde małżeństwo...
          • adria231 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 18.07.18, 12:00
            Gdybyś wcześniej posłuchała rad forumowiczów - wcześniej byłabyś wolnym człowiekiem. No, może miałabyś jakieś wątpliwości. Jak widać - teściowe się nie zmieniają. Ta dyskusja jest bardzo pouczająca.
          • kachaa17 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 18.07.18, 19:40
            o kurcze, ale przykro
    • katarzynaaa333 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 12.08.18, 15:29
      Trzeba się po prostu pogodzić...
      • fusun1804 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 13.08.18, 22:09
        Wszyscy Ci radzili, żebyś sie z tego związku wymiksowala. Najbardziej szkoda Twojego dziecka.
        • fusun1804 Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 14.08.18, 00:26
          Może napiszesz jak do tego doszło? Bo juz było niby wszystko w porzadku, tesciowa skanalizowana, mąż po Twojej stronie,matka ustawiona, dziecko, mąż - cudowny ojciec ......... Co dokładnie sie stało ?
    • lew_ Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 14.08.18, 05:20
      j
    • luvyana Re: mleko się wylało i co dalej? problem z teścio 09.09.18, 14:52
      miałam podobną sytuację. przez wiele lat związku z mężem, moja teściowa robiła wiele, żebyśmy się rozstali. ze swoją niechęcią do mnie nie kryła się kompletnie przed nikim, z wyjątkiem mojego męża.
      ale podobnie jak w twoim przypadku, trudno jest przez tyle lat udawać i mąż w końcu też zrozumiał, że nie kłamałam, nie wmawiałam sobie, tylko mówiłam prawdę.
      nastąpiło zerwanie kontaktu - mojego z nią - co przyjęłam z ogromną ulgą, bo nie musiałam już być uprzejma dla kogoś, kto najchętniej by mnie udusił.
      ale po kilku latach teściowa, podobnie jak Twoja, podobno się zmieniła.
      i powiem Ci, że też byłam sceptyczna, ale okazało się, że jedno, drugie i kolejne spotkania faktycznie przebiegały w innej atmosferze. i teraz mamy ze sobą fajny kontakt. i w końcu czuję, że zostałam zaakceptowana. i ja zaakceptowałam ją.
      nie jesteśmy idealne, ale ja zrozumiałam pewne rzeczy i ona chyba też przyjęła do wiadomości, że jej syn mnie kocha tak poprostu, a nie został zaczarowany przeze mnie, że ja go kocham, a nie próbuję go wykorzystywać bóg wie do czego itd.
      będzie dobrze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka