Dodaj do ulubionych

Wychowanie do życia w rodzinie

22.04.15, 10:47
Zastanawiam się, jak MEN może dopuszczać do użytku w szkołach podręczniki siejące ciemnogród?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17789278,15_wyjatkowo_glupich_cytatow_z_podrecznikow_do_wychowania.html#MT
Szczególnie uderzające jest przedstawianie kobiet jako istot głupszych od mężczyzn i marzących tylko o tym, żeby jakiś książe zrobił im gromadkę dzieci i zopiekował się nimi. Czy wy, drogie forumowiczki i forumowicze, akceptujecie takie wychowanie do życia w rodzinie?

"Stosowanie środków antykoncepcyjnych jest uzależnieniem losu swego i dziecka od techniki i farmacji. Jeśli pomimo stosowania antykoncepcji zaistnieje ciąża, kobieta przenosi odpowiedzialność za ten fakt na lekarza, który zalecił dany środek, lub producenta. Czuje się oszukana, zaś poczęte dziecko nazywa 'wpadką' i traktuje jak intruza".

"I tak, jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta".

"Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje serce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe życie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet...".

"Prezerwatywy. Skuteczność w zapobieganiu ciąży: niezbyt wysoka, z powodu częstych wad technicznych (nieszczelność, pękanie) oraz wypadków zsuwania się w czasie stosunku. (...) U niektórych mężczyzn stosowanie prezerwatywy powoduje osłabienie doznań seksualnych".

"W grupie osób stosujących NPR [naturalne metody planowania rodziny - przyp. red.] rzadziej pojawia się objaw 'znudzenia seksualnego', zdecydowanie niższy jest też wskaźnik rozpadu związków".

"Pytanie o warunki podjęcia współżycia seksualnego unaoczniło, że najwyższą akceptację seksu pozamałżeńskiego wykazali uczniowie najsłabiej uczący się, a najmniejszą osoby wierzące".

"Z powyższych rozważań jasno wynika, że najwłaściwszym miejscem dla inicjacji seksualnej jest małżeństwo".

"Ginekolog to nie dentysta - regularne kontrole w Waszym wieku nie są konieczne. Jeśli dziewczyna czuje się zdrowo i ma kogoś zaufanego, kto odpowie na pytania czy rozwieje jej wątpliwości (najlepiej, by była to mama), wizyta jest niepotrzebna".
Obserwuj wątek
    • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:07
      Gdybym wierzyła w to, że dzieciaki przyswajają te pierdy z podręczników, byłabym pewnie oburzona. Myślę jednak, że ta głupota, o którą tak się martwisz, szerzy się w sposób nieskrępowany innymi kanałami , a mianowicie nieformalnymi, na linii rodzic - dziecko. Tutaj żaden rząd nic nie poradzi.

      Wiem, co powiesz - że zadaniem państwa jest dać dzieciom ciemnych ludzi alternatywę w postaci rzetelnej i nieskażonej ideologią wiedzy naukowej. A ja mówię na to "bla, bla, kukuryku".
      • wersja_robocza Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:16
        Daleka jestem od histerii, ale czy bylejakość podręczników plus brak dostępu do rzetelnej wiedzy na temat seksualności człowieka ze wszystkimi jego skutkami plus brak dostępu dla antykoncepcji/lekarzy plus niemal nieograniczony dostęp do porno to nie jest rozwijająca mieszanka?
        • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:19
          wersja_robocza napisała:

          > Daleka jestem od histerii, ale czy bylejakość podręczników (...)

          Najgorsze jest to, że ta bylejakość jest autoryzowana i sponsorowana przez MEN.
        • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:34
          Ależ oczywiście. Rośnie kolejne pokolenie ludzi, którzy przy odrobinie dobrej woli decydentów mogliby być znacznie szczęśliwsi, niż będą. A ja, pogryzając paluszki, obserwuję.

          Nie wiem, czy mówiłam wam, że jakiś czas temu się wypisałam ze świata? Chyba nie. To teraz mówię.
          • mariuszg2 Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:45
            mendigo napisał:

            >
            > Nie wiem, czy mówiłam wam, że jakiś czas temu się wypisałam ze świata? Chyba ni
            > e. To teraz mówię.
            >

            to skąd masz paluszki? zza światów?
            • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:41
              Ta, zajadam kosmiczne paluszki wprost z tyłka potwora z makaronu, jeszcze ciepłe. I popijam wodą gotowaną w czajniczku Russella. Taka jestem (za)światowa.
      • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:17
        mendigo napisał:

        > Gdybym wierzyła w to, że dzieciaki przyswajają te pierdy z podręczników, byłaby
        > m pewnie oburzona.

        Dzieciaki jednak przyswajają treści, które są przekazywane przez nauczycieli, co nie znaczy, że jest to jedyne źródło kształtowania ich postaw i poglądów.

        > Wiem, co powiesz - że zadaniem państwa jest dać dzieciom ciemnych ludzi alterna
        > tywę w postaci rzetelnej i nieskażonej ideologią wiedzy naukowej. A ja mówię na
        > to "bla, bla, kukuryku".

        Proponuję zatem zlikwidować szkoły państwowe skoro i tak nie mają one na wychowanie dzieci i młodzieży.
        • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:37
          1. Debilny podręcznik nie oznacza jeszcze, że nauczyciel dobrany zostanie pod kątem podręcznika. Sama pamiętam ze szkoły co najmniej dwoje nauczycieli, którzy nie byli debilami. A stosowałam wyśrubowane kryteria oceny.

          2. Szkoły wychowują, wychowują jak najbardziej. Tylko nie tak, jak byś sobie życzyła. :D
          • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:45
            mendigo napisał:

            > 1. Debilny podręcznik nie oznacza jeszcze, że nauczyciel dobrany zostanie pod k
            > ątem podręcznika. Sama pamiętam ze szkoły co najmniej dwoje nauczycieli, którzy
            > nie byli debilami. A stosowałam wyśrubowane kryteria oceny.

            I dlatego należy przejść do porządku dziennego nad zidioceniem sponsorowanym przez MEN?

            > 2. Szkoły wychowują, wychowują jak najbardziej. Tylko nie tak, jak byś sobie ży
            > czyła. :D

            Ale wychowują tak, jak Kościół sobie życzy poprzez sponsorowaną przez państwo religię w szkołach i podręczniki oparte na religijnej ciemnocie. Proponuję zastąpić nauczanie o ewolucji nauczaniem o kreacjonizmie i wyrugować wszelkie nauki ścisłe, zastępując je teologią. Modlitwa i płacenie podatków na Kościół wystarczą, żeby wejść do Królestwa Niebieskiego.
            • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:58
              stokrotka_a napisała:



              Modlitwa i płacenie podatków na Kościół wystarc
              > zą, żeby wejść do Królestwa Niebieskiego.

              oo gdyby tak było jak piszesz,jestem pierwsza z plikiem banknotów w garści do zajęcia sobie najlepszej miejscówy!
              • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:03
                coffei.na napisała:

                > oo gdyby tak było jak piszesz,jestem pierwsza z plikiem banknotów w garści do z
                > ajęcia sobie najlepszej miejscówy!

                Gdybyś jeszcze księdzu dobrodziejowi rąbek sutanny całowała, to miałabyś miejscówkę przy samy św. Piotrze.
            • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:04
              Powiem ci, że muszę być zgorzkniała, ale ja na serio nie czuję się na tyle związana ze społecznością, żeby wypruwać sobie żyły dla jej dobra. Wali mnie to.
              Daję forsę na konkretne działania, które mogą potrzebującym młodym zrobić dobrze, czasem się podpiszę pod jakąś petycją. I tyle. Ogólnie pie....

              Będę za to z zapartym tchem obserwować, jak system zacznie się sypać, a ludzie - mordować, gwałcić i pożerać się nawzajem. Czego się zresztą po nich spodziewam.
    • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:29
      Czytając te i inne cytaty mam wrażenie, ze autor/ka nie lubi kobiet i się na nich wyżywa. Tyle.
      • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:33
        To co napisała autorka tej książki zostało zatwierdzone przez MEN do użytku w szkołach. Ludzi o poglądach skrzywionych wiarą jest mnóstwo, ale autoryzowanie takich poglądów przez instytucję rządową i przekazywanie ich młodym ludziom w szkołach państwowych to porażka.
        • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:35
          owszem, to PORAŻKA
    • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:30
      Swego czasu uznawałam takie wywody za bezsensowne,co więcej zastraszające i krępujące rozwój myślenia,a co za tym idzie brak rozwoju na polu seksualności dziewczyny.
      Do czasu ,aż nie urodziłam dwóch córek!
      Dlatego,jestem w stanie dopłacić MEN-owi czy ta Menuowi czy innemu badziewiakowi,który zastraszy moje dzieciątka przed tym wszystkim co może im ukrzywdzić!

      Ale tak na serio....to co w tym dziwnego:
      "Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i
      > dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje s
      > erce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe ży
      > cie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet...".

      To źle ,że dziewczynka marzy o miłości? co złego jest w tym cytacie??
      Myślisz,że te słowa zrobią z dziewczynek bezwolne kukły? No proszę Cię...myślałam,że bardziej ufasz w postęp cywilizacji.
      • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:34
        Ale tak na serio....to co w tym dziwnego:
        "Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i
        > dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje s
        > erce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe ży
        > cie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet...".

        no to dziwnego, ze wcale nie musi się otwierać podczas przytulańca i co jeszcze dziwniejsze - że wcale nie musi uważać tego akurat chłopaka za jedynego na cale życie (no tu już jest bzdura).
        • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:44
          Szoko,przypomnij sobie jak te 45 lat temu miałaś 12 lat....możesz tak z ręką na sercu napisać,że nie przymierzałaś sukienek mamy i nie bawiłaś się w Pannę Młodą??
          Dziewczyny...nie przeczmy same sobie!

          Oczywiście to bzdura ufać,że "to ten jedyny" i inne tere fere-jeżeli jest rozmowa z dzieckiem,ufam,że zrozumie iż to przelotne,niestałe...ale to występuje! to normalny etap rozwoju dziewczynki,a najważniejsze jest to by jej nie ogłupić,pokazać różne ścieżki,tak mi się tylko wydaje...nie wiem czy dobrze myslę,ale na pewno w taki sposób czuję!
          • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:59
            Weź pod uwagę, że taki tekst pozornie będący tylko opisem (roszczącym sobie prawo do obiektywności i uniwersalności) stanowi także wyznacznik normy. Jeśli powiem, że zdrowa dziewczynka w sytuacji A czuje B, to odbiorca odczytuje to jako przekaz "zdrowa dziewczynka w sytuacji A powinna odczuwać B" i może się zaniepokoić na myśl, że przecież mogłaby odczuwać C. To jest właśnie problem z takimi przekazami.

            Nie ma nic złego w uświadomieniu chłopcom, że dziewczynki są wrażliwe, bo przeważnie są (zresztą jak i chłopcy), ale dlaczego od razu wyjeżdżać z bukietem, suknią ślubną i związkiem na całe życie itd.? Wybacz, ale jak się podkochiwałam w chłopcach i, o zgrozo, dziewczętach, to z całą pewnością nie myślałam o związkach na całe życie, a zamiast rozmyślać o sukniach ślubnych, rysowałam komiksy z dużą ilością makabrycznych motywów. Rozumiem, że takie podręczniki nie są dla mnie ani dla takich popaprańców jak ja?

            Oczywiście nie mogę mieć pewności, czy podręcznik na pewno nie uwzględnia faktu, że mimo wszystko nawet u dzieciaków występują pewne różnice osobnicze i nie czyni zastrzeżenia, że ludzie są, do ciężkiej cholery, różni, ale jakoś - nauczona doświadczeniem - wątpię.

            PS Wiecie, czy wspominają tam aby o eksperymentach homoseksualnych, do których młodzież jest skłonna? A co z młodymi homo w ogóle? Jakieś próby ulżenia ich cierpieniom związanym z innością? Niech zgadnę - nie.
          • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:03
            Nie, nie bawiłam się w pannę młodą. Nigdy nie chciałam być panną młodą, a na swoim ślubie cywilnym ubrałam się w brązową sukienkę.

            >ale to występuje!

            Owszem, występuje, ale nie u wszystkich, stąd pisanie że dziewczynki (w rozumieniu wszystkie dziewczynki) tak mają, jest bzdurne i rodzi kolejne stereotypy.
            • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:16
              > Nie, nie bawiłam się w pannę młodą. Nigdy nie chciałam być panną młodą, a na swoim ślubie cywilnym ubrałam się w brązową sukienkę.

              Też się nie bawiłam i też miałam brązową!
              • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:19
                :)
                • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:24
                  To ja was, panny, przebiję - poszłam w dżinsach.
                  Nikt mi nie podskoczy.
                  • alpepe Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:29
                    Phi, w USC się nie liczy!
                    • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:34
                      a ja tylko w USC miałam ślub... ;(
                    • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:35
                      Obawiam się, że za moich czasów to albo urząd, albo ambasada Watykanu, a ja nie z kościelnych.
                      • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:52
                        to ja Was tym bardziej przebiję! poszłam do Kościoła! miałam konkordatowy

                        W białej sukni!!
                        za 135 zł,które wygrałam raz jedyny w życiu w totka!
                        taka ze mnie łajza moherowa ....
                        • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:23
                          > W białej sukni!!
                          > za 135 zł,które wygrałam raz jedyny w życiu w totka!

                          Urocze. :)
                          • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:36
                            i ja tak sądzę

                            :P
                            • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 27.04.15, 20:43
                              przeurocze ;)
                              • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 11:32
                                czoklitka napisała:

                                > przeurocze ;)

                                no cóż poradzę Szoko,Bejbe...cała ja....przeurocza do szpiku kości :*
                                • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 18:22
                                  z pewnością ;D
                        • alpepe Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 13:53
                          nie przebijesz, miałam konkordatowy mieszany, do tego suknia pożyczona za darmo, odwdzięczyłam się bombonierką.
                          • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 16:49
                            Pfffff wyzyskiwaczka :-P
                  • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:17
                    > To ja was, panny, przebiję - poszłam w dżinsach.

                    Niebieskich? Niebieski jest bardziej popularnym kolorem ślubnym niż brązowy.

                    Przebić byś nas mogła sraczkowatymi bojówkami ewentualnie.
                    • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:38
                      Czarnych jak oczy dziwki Szatana. I co ty na to? Ha!
                      • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:22
                        Mianuję Cię największym ślubnym podprądowcem forum.
                        • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:35
                          No raczej.
                      • raohszana Re: Wychowanie do życia w rodzinie 14.05.15, 15:53
                        Czy ja mogę podpierniczyć to określenie - czarne jak oczy dziwki Szatana? :D
                        • mendiga Re: Wychowanie do życia w rodzinie 26.05.15, 16:50
                          O, pytanie do mnie. Przeoczyłam.
                          Jeśli twój nick to wariacja na temat żydowskiego Nowego Roku - to tak.
                          A jeśli nie - to tak.
                          W obu przypadkach żądam tantiem z góry. Dyszka się należy.
          • sid-15 Re: Wychowanie do życia w rodzinie 23.04.15, 18:39
            Nie chce mi się wysilać, więc pozwalam sobie wkleić sensowną odpowiedź z innego forum, także odnośnie romantycznej dziewczynki czekającej na księcia i pantofelki do sukni ślubnej. Moim zdaniem trafnie ujęte.

            forum.gazeta.pl/forum/w,567,157375783,157380299,Re_az_trudno_uwierzyc_ze_to_nie_fejk_.html
        • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:52
          A czy ktoś tu napisał, że musi??? Właśnie nie musi, ale niestety często tak się dzieje. Co gorsza nie dotyczy to wyłącznie nastolatek. X razy widziałam na tym forum dorosłe kobiety, które desperacko poszukują potwierdzenia, że 'to musi być miłość po grób', skoro on zrobił to czy tamto i bardzo ciężko je przekonać, że może być inaczej.
          • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:06
            To, ze często sie tak dzieje nie oznacza przecież, że zawsze się tak dzieje, stąd na miejscu uczennicy bym zaprotestowała i powiedziała, że dość już marnowania mojego czasu na bajanie i stereotypy.
            • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:18
              To zaproponuj może, jak konkretnie mają napisać, żeby Twoim zdaniem nie było "bajania i stereotypów".
              • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:24
                wystarczyłoby napisać, ze różne dziewczynki mają różnie, że owszem są dziewczynki, dla których przytulaniec będzie miał prowadzić do ślubu i dzieci, ale są tez takie które przytulańca razem z chłopakiem traktują jako tymczasowe rozwiązanie. Ciekawe, czy było w tej książce coś o umyśle chłopaków w kontekście przytulańca.
                • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:37
                  czoklitka napisała:

                  > wystarczyłoby napisać, ze różne dziewczynki mają różnie, że owszem są dziewczyn
                  > ki, dla których przytulaniec będzie miał prowadzić do ślubu i dzieci, ale są te
                  > z takie które przytulańca razem z chłopakiem traktują jako tymczasowe rozwiązan
                  > ie.

                  Czyli jak? Co to oznacza to "tymczasowe rozwiązanie"?

                  Ciekawe, czy było w tej książce coś o umyśle chłopaków w kontekście przytul
                  > ańca.

                  Ciekawe. Tak właśnie myślę, że może warto byłoby najpierw ją przeczytać, zanim się oceni, nie?;)
                  • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:40
                    > Czyli jak? Co to oznacza to "tymczasowe rozwiązanie"?

                    no chodzenie, romans oznacza

                    > Ciekawe. Tak właśnie myślę, że może warto byłoby najpierw ją przeczytać, zanim
                    > się oceni, nie?;)

                    Jasne, choć te cytaty mówią same za książkę... No chyba że są nieźle wyrwane z kontekstu.
                    • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:59
                      czoklitka napisała:

                      > > Czyli jak? Co to oznacza to "tymczasowe rozwiązanie"?
                      >
                      > no chodzenie, romans oznacza

                      Nadal nie bardzo rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć? Że są dziewczynki, które z tym "romansowaniem" nie wiążą żadnych nadziei i planów, że wszystko im jedno, jak chłopak to traktuje? O to Ci chodzi, czy o co?


                      > Jasne, choć te cytaty mówią same za książkę... No chyba że są nieźle wyrwane z
                      > kontekstu.

                      No o tym się raczej nie przekonamy, jak nie przeczytamy.
                      • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:07
                        > Nadal nie bardzo rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć? Że są dziewczynki, kt
                        > óre z tym "romansowaniem" nie wiążą żadnych nadziei i planów, że wszystko im je
                        > dno, jak chłopak to traktuje?

                        Tak, że są dziewczynki które nie wiążą z chodzeniem żadnych dalekosiężnych planów i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to się prędzej czy później skończy. Co do "wszystko im jedno, jak to chłopak traktuje" - może tak, może nie, w każdym razie mogą mu oznajmić, że dla nich to jest tylko tymczasowe.
                        • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 15:24
                          Ale zdajesz sobie sprawę, że mówimy o 11, 12-latkach? W tym wieku z pewnością nie robi się takich planów, ale większość zwyczajnie marzy, że kiedyś, może nawet już w niedalekiej przyszłości;) spotka swojego "księcia". I chodzi właśnie o to, żeby nie dawały się zbyt prędko i łatwo nabierać na piękne słówka i zaklęcia o dozgonnej miłości i nie narobiły sobie kłopotów.
                          Nie koniecznie teraz (bo to i dla nich i dla chłopców w tym wieku jeszcze abstrakcja), ale za te 2, 3, 4 lata, kiedy hormony zaczną buzować na całego.
                          • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 15:42
                            Zdaje sobie sprawę, że mówimy o dziesięciolatkach.

                            "Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera swoje serce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na całe życie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet... ".

                            I podkreślam tylko, że wydaje się tak niektórym.

                            > chodzi właśnie o
                            > to, żeby nie dawały się zbyt prędko i łatwo nabierać na piękne słówka i zaklęci
                            > a o dozgonnej miłości i nie narobiły sobie kłopotów.

                            Czy aby na pewno o to w tym cytacie chodzi? Kwestia, co piszą dalej (i czy w ogóle cos piszą) lub co nauczyciel dopowie do tego.
                            • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 19:03
                              czoklitka napisała:


                              > I podkreślam tylko, że wydaje się tak niektórym.

                              Nie jestem przekonana, czy faktycznie tylko niektórym, czy może jednak większości, ale OK, można było dodać że nie musi to dotyczyć 100%.


                              > Czy aby na pewno o to w tym cytacie chodzi? Kwestia, co piszą dalej (i czy w og
                              > óle cos piszą) lub co nauczyciel dopowie do tego.

                              Tego to raczej nie zgadniesz, obawiam się, więc możemy sobie dywagować do upojenia i nic z tego nie wyniknie. Ale rozumiem, że lepiej z góry założyć, że piszą same głupoty. Można i tak. Na szczęście WDŻ nie jest obowiązkowe, można edukować samemu wedle uznania.
                              • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 19:07
                                > Nie jestem przekonana, czy faktycznie tylko niektórym, czy może jednak większoś
                                > ci, ale OK, można było dodać że nie musi to dotyczyć 100%.

                                może być i większość, ważne że nie jest to 100% :)














                                • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 19:15
                                  Tak, tylko co to zmienia w kwestii zasadniczej, czyli przestrzegania przed nabieraniem się na ładne słówka i uleganiem presji na dawanie "dowodu miłości"...
                                  • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 19:55
                                    a skąd wiesz, że o przestrzeganie tutaj chodzi?
                                    Ja tylko napisałam z czym się nie zgadzam, tj. z "wydaje się".
                                    • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 21:07
                                      czoklitka napisała:

                                      > a skąd wiesz, że o przestrzeganie tutaj chodzi?

                                      A o co chodzi według Ciebie?

                                      > Ja tylko napisałam z czym się nie zgadzam, tj. z "wydaje się".

                                      No ale że co, z faktami się nie zgadzasz? Bo takie są fakty, że części "się wydaje".
                                      • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 23.04.15, 17:33
                                        > A o co chodzi według Ciebie?

                                        Gdyby o przestrzeganie chodziło, to byłoby dobrze. Nie wiem, o co może chodzić - być może nawet o nic. Nie widziałam całości tego rozdziału i podręcznikowej interpretacji fragmentu.

                                        > No ale że co, z faktami się nie zgadzasz? Bo takie są fakty, że części "się wyd
                                        > aje".

                                        nie z faktami, a "wydaje się każdej dziewczynie"

                                        • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 09:47
                                          czoklitka napisała:


                                          > Gdyby o przestrzeganie chodziło, to byłoby dobrze. Nie wiem, o co może chodzić
                                          > - być może nawet o nic. Nie widziałam całości tego rozdziału i podręcznikowej i
                                          > nterpretacji fragmentu.

                                          Nie no, spoko... grunt to nie widzieć i nie wiedzieć, ale być przeciw tak na wszelki wypadek ;)


                                          > nie z faktami, a "wydaje się każdej dziewczynie"

                                          Nie ma tam takiego stwierdzenia, to nadinterpretacja.

                                          • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 12:45
                                            >Nie ma tam takiego stwierdzenia, to nadinterpretacja.

                                            to sobie patrz jeden z moich pierwszych postów w tym wątku i więcej nie zawracaj głowy
                                            • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 13:56
                                              A co te Twoje posty są warte, skoro tego, o czym piszesz na oczy nie widziałaś??? Weź sama nie zawracaj głowy może lepiej... :p
                                              • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 17:03
                                                a co twoje są warte? Co cały wątek jest warty?
                                                /widziała cytaty, do których można się odnieść, więc...
                                                • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 26.04.15, 21:30
                                                  No właśnie do tego zmierzam, że rozważania na temat tego podręcznika bez czytania go jest cokolwiek bez sensu. A cytaty... cóż, ja też mogę Ci podać wiele różnych cytatów z różnych źródeł, które bez kontekstu i bez zastanowienia mogą być odebrane jak kto tylko chce.
                                                  Cytaty tutaj podane jakoś szczególnie mnie nie szokują. Owszem, można byłoby co nieco uściślić, ale być może zostało to zrobione wcześniej lub później w tekście. A nawet jeśli nie, to nauczyciel jest w stanie dopowiedzieć to, co trzeba, więc nie widzę powodu do histerii.
              • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:27
                ...a ufam,że od razu znajdzie się sto osób którym nie przypadnie on do gustu!
                Może nie uświadamiajmy zbytnio,może niech oni sami wybiorą swą drogę??
                sorry źle napisałam : nie nakierowujmy tak mocno,że np.albo głupia gąska albo feministka!

                Także ile ludzi tyle opinii,a wybrać i tak musimy sami,w zgodzie ze sobą.
                Walka będzie zawsze i dzieki temu Świat się kręci!

                ox ,spadam na spacer ,może do koników pójdziemy!

                Stokrocia...ale co ja mam powiedzieć córci jak zapyta czemu ten konik wskoczył na drugiego?Tak by nie zamykać jej drogi do wiedzy i aby byc poprawną politycznie??

                bo ja już sama nie wiem...:P

                buziak Bejbe :*
                • czoklitka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:37
                  >Może nie uświadamiajmy zbytnio,może niech oni sami wybiorą swą drogę??
                  >sorry źle napisałam : nie nakierowujmy tak mocno,że np.albo głupia gąska albo feministka!

                  Świetny pomysł, najlepiej w ogóle wycofać ze szkół te lekcje, w końcu jest Net i Bravo, kto chce sobie znajdzie, a cala reszta... i tak nie zrozumie nie ważne czy z podręcznika czy z Bravo bo najwyraźniej słabo piśmienna, skoro czytając Bravo potrafi zajść w ciążę. Ha!
                  • coffei.na ale mimo to,że mamy odmienne zdanie 22.04.15, 13:49
                    mam nadzieję,iż Twoje zaproszenie nadal aktualne?
                    omówimy ten temat przy blasku księżyca...ale ostrzegam! będę nieugięta i mam zamiar brnąć...brnąć w to aż po świt!
                    • czoklitka Re: ale mimo to,że mamy odmienne zdanie 22.04.15, 15:48
                      Zaproszenie aktualne. Więc brnijmy w to, brnijmy...
          • koszmarna.baba Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:47
            majaa napisała:

            > A czy ktoś tu napisał, że musi??? Właśnie nie musi, ale niestety często tak się
            > dzieje. Co gorsza nie dotyczy to wyłącznie nastolatek. X razy widziałam na tym
            > forum dorosłe kobiety, które desperacko poszukują potwierdzenia, że 'to musi b
            > yć miłość po grób', skoro on zrobił to czy tamto i bardzo ciężko je przekonać,
            > że może być inaczej.

            Właśnie dlatego, że tak debilnie zostały kiedyś wychowane.
      • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:40
        coffei.na napisała:

        > Swego czasu uznawałam takie wywody za bezsensowne, (...)

        One są nie tylko bezsensowne, ale bardzo szkodliwe.

        > Ale tak na serio....to co w tym dziwnego:
        > "Dziewczyna szuka miłości w kategoriach romantycznych. Jest wrażliwa na słowa i
        > > dotyk. Jeżeli chłopak mówi ciepło i czule obejmuje, dziewczyna otwiera sw
        > oje s
        > > erce i wyobraźnię. Wydaje się jej, że to już ten jedyny, wspaniały i na c
        > ałe ży
        > > cie. Planuje, jaką będzie miała ślubną suknię, pantofelki, bukiet...".
        >
        > To źle ,że dziewczynka marzy o miłości? co złego jest w tym cytacie??

        To jest cytat nie tylko o miłości. Weź pod uwagę całość, a nie jedno zdanie. Naprawdę nie widzisz nic złego???

        > Myślisz,że te słowa zrobią z dziewczynek bezwolne kukły?

        Nie.

        > No proszę Cię...myślałam,że bardziej ufasz w postęp cywilizacji.

        Postęp to coś, na co nie każda społeczność się załapuje. Wybór należy do nas - pociąg i tak pojedzie w stronę postępu, nawet jeśli my zdecydujemy się na społeczne samobójstwo przez zachłyśnięcie się zabobonami i ciemnotą.
        • coffei.na Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 11:56
          stokrotka_a napisała:
          > To jest cytat nie tylko o miłości. Weź pod uwagę całość, a nie jedno zdanie. Na
          > prawdę nie widzisz nic złego???

          A co oni mają napisać w tych podręcznikach?
          Dziewczyny,kreujcie się na sucze,bądźcie chamskie i pyskate?

          Tak jak napisałam,nie tylko szkoła uczy,rodzice chyba też od czegoś są?

          Ja wiem Stokrocia,że chciałabyś aby nasze państwo wypuściło w eter szereg samowystarczalnych kobiet,które nikogo nie potrzebują i żyją wyłącznie dzięki i dla siebie...niestety,uważam,że nie ma nic piękniejszego niż życie z drugim człowiekiem-czy to z mężczyzną,czy z kobietą-nie interesuje mnie to,jedyne co jest dla mnie ważne to szczęście moich dzieci i tego będę się trzymać

          > > No proszę Cię...myślałam,że bardziej ufasz w postęp cywilizacji.
          >
          > Postęp to coś, na co nie każda społeczność się załapuje. Wybór należy do nas -
          > pociąg i tak pojedzie w stronę postępu, nawet jeśli my zdecydujemy się na społe
          > czne samobójstwo przez zachłyśnięcie się zabobonami i ciemnotą.

          Zachłyśnięcie się ciemnotą będzie zawsze,tak samo jak ksenofobia,homofobia i każde inne odchylenie,ważne jest to czego my nauczymy ,na co my je otworzymy...

          widzisz,każde przekonanie ma w sobie coś nie do końca poprawnego,ufam,że nawet Twoje
          • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:01
            coffei.na napisała:

            > A co oni mają napisać w tych podręcznikach?
            > Dziewczyny,kreujcie się na sucze,bądźcie chamskie i pyskate?

            Tylko te dwie skrajności istnieją?

            > Tak jak napisałam,nie tylko szkoła uczy,rodzice chyba też od czegoś są?

            A to znaczy, że państwowa szkoła może przekazywać ciemnotę?

            > Ja wiem Stokrocia,że chciałabyś aby nasze państwo wypuściło w eter szereg samow
            > ystarczalnych kobiet,które nikogo nie potrzebują i żyją wyłącznie dzięki i dla
            > siebie...niestety,uważam,że nie ma nic piękniejszego niż życie z drugim człowie
            > kiem-czy to z mężczyzną,czy z kobietą-nie interesuje mnie to,jedyne co jest dla
            > mnie ważne to szczęście moich dzieci i tego będę się trzymać

            Naprawdę sądzisz, że pomiędzy propagowaniem obrazu głupiej gęsi, która marzy o gromadce dzieci i księciu z bajki na całe życie a obrazem kobiety, która żyje sama i dla siebie nie ma nic??? Cofcia, nie tylko skrajności istnieją w przyrodzie.
            • alpepe Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:34
              No tak, stokrotka, ale to już jest GENDER.
              Mnie się nóż otwarł w kieszeni, jak to przeczytałam, ale to typowe bajanie znane z kazań w kościele katolickim, więc ...nie dziwi nic...
              Ja uważam to za skandal. A już z tym sugerowaniem, że tępa idiotka nie poradzi sobie z cyrklem i kątomierzem, świadczy, jak głupią cipą musi być ta cała pani Król. Miałam zresztą nauczycielkę z polskiego o tym nazwisku. Walnięta baba z kompleksami, czyżby to było związane z nazwiskiem?
              • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:37
                Z zawodem, alpepe, z zawodem.
                • alpepe Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:05
                  Uff, dlatego źle się czułam w szkole i odeszłam. Już wiem, czemu nie pasowałam ;)
                  • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:36
                    Przykro mi, że musiałaś przez to przejść. Każdy z nas miał taką ciemną kartę w swoim życiu.
    • mariuszg2 Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 12:49
      najlepiej wychowują rodzice. jak źle wychowano rodziców to oni też nie będą wiedzieli jak wychować dobrze i tak dalej i tak dalej....

      ale nie ma co się napinać. Dzieci z "dobrych domów" to większa patologia czasem niż te z ulicy.
    • wiarusik Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:29
      hej skarbie ;) pokazać ci do czego stworzyła cię natura? ;)
      • koszmarna.baba Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:52
        wiarusik napisała:

        > hej skarbie ;) pokazać ci do czego stworzyła cię natura? ;)

        Wprawdzie to nie do mnie ale mam ochotę pokazać Ci miejsce w szeregu. :P
        • wiarusik Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 13:56
          ouuu...a pokazać ci miejsce w poziomie? ;)
          • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:37
            W sensie, że masz się ustawić w kolejce, wiarusik, bo nie jesteś pierwszym chętnym.
            • wiarusik Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 14:45
              czyżbym wlazł na forum dla dorosłych reprezentujących mniejszości seksualne? ;)
              • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 15:04
                Yy... A to nie jest forum z lewacką homopropagandą?
                Taki mam burdel w tych zakładkach, że mogłam coś pomylić...
                • wiarusik Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 15:07
                  brzmisz jak ONR, zaczyna mi się zbierać...:P
                  • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 15:17
                    Że co, podniecają cię bojowi chłopcy?
                    Nie...
                    Nie krew ci się zbiera? Znowu coś źle zrozumiałam.
                    • wiarusik Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 15:43
                      oczywiście, że źle zrozumiałaś. ja tylko chciałem sprowadzić błądzącą dziewczynę na dobrą drogę ;)
    • znana.jako.ggigus życie w rodzinie w czasach, gdy 22.04.15, 15:44
      coraz więcej ludzi się rozwodzi, ma dzieci z piewrszego, drugiego związku, ma różnych partnerów/rki, różne języki i kraje -takie coś w ogóle trąci myszką.
      Jedynym celem życia jest życie w rodzinie. Jednej.
      W l. 90 też były takie bajeczki, pamiętam z lekcji w LO.
      • sid-15 Re: życie w rodzinie w czasach, gdy 23.04.15, 18:36
        No właśnie miałam napisać, że czego się spodziewać po przedmiocie o nazwie "wychowanie do życia w rodzinie".:)

        Może mam sklerozę, ale chyba za moich czasów licealnych to się nazywało po prostu "wychowanie seksualne", bo pamiętam jak mówiliśmy z klasą, że "idziemy na zajęcia z seksu". Zajęcia prowadziła kobieta bez skrzywienia ideologicznego, ale też mająca tendencje do mówienia o głównie kwestiach psychologiczno-uczuciowych. To jest dziwne, bo biologicę też miałam całkiem sensowną, a wyszłam z liceum bez jakiejś oszałamiającej wiedzy o fizjologii człowieka, a o cyklu miesiączkowym, dniach płodnych i niepłodnych czy metodach antykoncepcyjnych dowiadywałam się z innych źródeł. Uprzedzam - z biologii miałam 4, więc nie zwalajcie winy na słabą uczennicę.:)
    • paco_lopez Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 15:45
      Prezerwatywy. Skuteczność w zapobieganiu ciąży: niezbyt wysoka, z powodu częstych wad technicznych (nieszczelność, pękanie) oraz wypadków zsuwania się w czasie stosunku. (...) U niektórych mężczyzn stosowanie prezerwatywy powoduje osłabienie doznań seksualnych". - to jest najlepsze :) poczułem się wyjątkowo. Zupełnie jakbym odwrócił prawa Newtona i teorię względności

      "W grupie osób stosujących NPR [naturalne metody planowania rodziny - przyp. red.] rzadziej pojawia się objaw 'znudzenia seksualnego', zdecydowanie niższy jest też wskaźnik rozpadu związków". - rozumiem, że zamiast znudzenia pojawia się rozdrażnienie i lęk. To z pewnością rekompensuje. Znam tylko jedną osobę , która twierdziła , że stosuje taką gimnastykę w życiu.

      "Pytanie o warunki podjęcia współżycia seksualnego unaoczniło, że najwyższą akceptację seksu pozamałżeńskiego wykazali uczniowie najsłabiej uczący się, a najmniejszą osoby wierzące". - ciekawe jakie zdanie mieli niewierzący czwórkowicze ?

      "Z powyższych rozważań jasno wynika, że najwłaściwszym miejscem dla inicjacji seksualnej jest małżeństwo". - mnie się wydaje że najwłaściwszym miejscem na inicjację jest mimo wszystko łóżko we własnym pokoju i pół godzinki samotności we dwoje , kiedy wiadomo że ani starsze ani młodsze rodzeństwo nie wparuje bez uprzedzenia.

      Dyktatura zgreda i moherowej babci wiecznie żywa.
      • znana.jako.ggigus Ty się śmiej, ale wiesz, 22.04.15, 15:50
        jak częsta jest alegria na lateks wśród męskiej części społeczeństwa?
        Tu na forum też dowiedziałam się o paru pękniętych czy zsuniętych gumkach i to zawsze zakończonych ciążą. Bo statystycznie takie przypadki mogą zakończyć się też dwoma tygodniami czekania i nerwów. Ale nie, zawsze ciąża.
        • czoklitka Re: Ty się śmiej, ale wiesz, 22.04.15, 15:54
          to ja dodaje do tych pękniętych gumek jeszcze dwie od siebie i nie zakończone ciążą, bo pobiegliśmy po pigułki.
          • znana.jako.ggigus jesteś wyjątkowo 22.04.15, 16:04
            przezorna!
        • stokrotka_a Re: Ty się śmiej, ale wiesz, 23.04.15, 09:07
          znana.jako.ggigus napisała:

          > Tu na forum też dowiedziałam się o paru pękniętych czy zsuniętych gumkach i to
          > zawsze zakończonych ciążą.

          To wszystko przez te babcie w kioskach, które siedzą i pracowicie przebijają kondomy szpilką. No i jak żyć, Pani Premier?
    • m.a.l.a_syrenka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 17:53
      Najbardziej poraziło mnie zachwalanie kalendarzyka, z którego ryzyko wpadki jest jak rosyjska ruletka i zniechęcanie do wizyt u gina, bo to przecież nie dentysta :-o
      Trochę to zalatuje sutanną...
      • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 23.04.15, 09:05
        Bardzo zalatuje, ale według MEN-u "podstawa programowa WDŻ "jest skonstruowana w sposób naukowy, pozbawiony narracji światopoglądowej". Jak zaznaczono, "obowiązkiem szkoły jest przekazywanie pełnej i rzetelnej informacji, zgodnie ze stanem wiedzy, wolnej od uprzedzeń i stereotypów"." (sic!)
      • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 28.04.15, 22:21
        > Najbardziej poraziło mnie zachwalanie kalendarzyka, z którego ryzyko wpadki jes
        > t jak rosyjska ruletka

        Nie wiem, co rozumiesz przez kalendarzyk, ale wg wielu zrodel, wsrod stosujacych metode objawowo-termiczna obserwuje sie mniej wpadek niz u stosujacych prezerwatywy.
        • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 28.04.15, 22:29
          Fuzjo, mogłabyś podać te "wiele źródeł" i dowody podawane przez te źródła?
          • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 10:32
            Ale po co mam podawac? Latwo znalezc zestawienia badanej i szacowanej skutecznosci roznych metod antykoncepcji.

            Nie twierdze, ze metody badania skutecznosci sa bez wad, jesli do tego zmierzasz.

            Pisze tylko, na czym, mniej lub bardziej bezmyslnie, moga opierac sie 'zachwalajacy' 'kalendarzyk' (btw, nie widze tu szczegolnego zachwalania, tym bardziej, ze nie wiem tez, w jaki sposob w ksiazce rozpatrzono inne za i przeciw roznych metod antykoncepcji).
            • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 18:18
              Fuzjo, jeśli nie podajesz źródeł, to nie ma o czym dyskutować. Ja też mogę napisać, że źródła podają, iż najlepszą metodą leczenia niepłodności jest żarliwa modlitwa do Najświętszego Serca Jezusowego, ale chyba zdajesz sobie sprawę, że takie stwierdzenie nie wnosi nic do dyskusji, prawda?
              • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 21:58
                Ale ja wcale nie mam zamiaru o tym dyskutowac. Jesli ktos ma ochote, to te zrodla sobie znajdzie.

                Tylko niech nie nazywa ruletka czegos, co ruletka nie jest/ nie musi byc.
                • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 23:42
                  "Ale ja wcale nie mam zamiaru o tym dyskutowac. Jesli ktos ma ochote, to te zrodla sobie znajdzie."

                  Można znaleźć dowolne źródła potwierdzające dowolne "prawdy", ale po co? Jeśli piszesz o źródłach, to podaj odnośniki, bo jeśli ich nie podajesz, to twoja wypowiedź nie ma żadnej wartości.

                  "Tylko niech nie nazywa ruletka czegos, co ruletka nie jest/ nie musi byc."

                  A skąd wiesz, że nie jest ruletką? Bo enigmatyczne źródła tak twierdzą? Ja też mogę stwierdzić, że Ziemia jest płaska, ale takie twierdzenie jest bezpodstawne. :-)
                  • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 30.04.15, 10:19
                    > Można znaleźć dowolne źródła potwierdzające dowolne "prawdy", ale po co? Jeśli
                    > piszesz o źródłach, to podaj odnośniki, bo jeśli ich nie podajesz, to twoja wyp
                    > owiedź nie ma żadnej wartości.

                    Chyba od początku nie rozumiesz, o czym piszę.

                    Nie twierdze, ze metody badania skutecznosci sa bez wad, jesli do tego zmierzasz. Pisze tylko, na czym, mniej lub bardziej bezmyslnie, moga opierac sie 'zachwalajacy' 'kalendarzyk' (...)

                    Ja to napisałam w jednym z poprzednich postów czy nie ja? Nie bronię tu konkretnej metody (sama nie użyłabym jednej, bez dodania innej), więc nie widzę potrzeby podawania źródeł na korzyść objawowo-termicznej.

                    Dostrzegam tu tylko rozjazd w odbiorze skuteczności tych dwóch metod. Zarówno prezerwatywy, jak i metoda objawowo-termiczna należą do grupy sposobów średnio chroniących przed ciążą. Ale jakoś nigdy o prezerwatywie nie mówi się w kategoriach ruletki.

                    To wreszcie nazywamy wszystkie metody o zbliżonych przedziałach skuteczności, ruletką czy nie nazywamy? Przyczepiłam się po prostu do określenia, którego mała_syrenka wybiórczo używa w stosunku do jednej metody.


                    > A skąd wiesz, że nie jest ruletką? Bo enigmatyczne źródła tak twierdzą?

                    A skąd wiesz, że prezerwatywa nie jest ruletką? Bo jakieś źródła, być może wcale nie takie niezależne, jak by się wydawało, tak twierdzą? ;)
        • m.a.l.a_syrenka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 13:27
          Sporo moich koleżanek jest z poprzedniego pokolenia i te które stosowały kalendazyk, czyli metodę objawowo-termiczną wszystkie pobierały się po wpadce, włącznie z moją matką - jeszcze taki był klimat społeczny.. Statystyki sobie a życie sobie. Wszystkie coś źle robiły?
          Z rowiesniczek nie znam żadnej, która by się odważyła bez chemii albo gumy. Może takie środowisko.
          Z młodszych znam kilka które poszły na żywioł i wszystkie bawią. Ale tutaj wywiad słabo działa.
          Ja rozumiem, że statystyki dają pewien obraz, ale lubię zapytać tez osoby, ktore maja z czymś doświadczenie, jak rozne sprawy wyglądają "w praniu".
          Rozumiem że są pekniete gumki i niepołknięte pigułki, jednak kalendarzyk to dla mnie wciąż ruletka, bo zegar biologiczny jest elastyczny;-)
          • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 15:49
            > kalendazyk, czyli metodę objawowo-termiczną

            Kalendarzyk, to nie jest to samo, co metoda objawowo-termiczna, dlatego zapytałam, co masz na myśli. I tak, kalendarzyk można nazwać ruletką, jest mało skuteczny.

            Metoda objawowo-termiczna, stosowana u zdrowej, prowadzącej w miarę regularny tryb życia, znającej swoje ciało kobiety, która wie co, kiedy, po czym i przed czym, i ściśle się tego trzyma (a także nie ma nic przeciwko nieuprawianiu seksu wtedy, kiedy najbardziej się chce, najlepiej wcale nie uprawiać w pierwszej połowie cyklu - dla mnie bez sensu, no ale może innym to nie przeszkadza), nie jest tak nieskuteczna, jak się ludziom wydaje. Do tego pojawiają się coraz to nowe urządzonka w stylu babycomp, ladycomp czy inne kompy, których można używać nie tylko wtedy, kiedy w ciążę zajść się chce.

            (Z tym że to nie jest najlepsza metoda dla młodej, rozpoczynającej współżycie dziewczyny, dlatego mam nadzieję, że jednak nie jest ona w książce w żaden sposób zachwalana.)


            >Statystyki sobie a życie sobie.

            Aha, i to napisałabyś w podręczniku, bo Twoja mama i parę koleżanek coś tam, coś tam? ;)
            • m.a.l.a_syrenka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 19:14
              Mamy na uwadze tą samą metodę, związaną z obserwacją dni płodnych.
              Dla ciebie ta metoda bez sensu? A już miałam się pytać, czy stosujesz i od jak dawna.
              O tych koleżankach to ty oczywiście z przekąsem... Ale swojej córce poleciłabyś tą metodę? Organizm kobiety lubi płatać figle. Nawet taki, który działa jak zegarek. Ja swego czasu poczytałam o tej metodzie, bo jest prosta i niechemiczna, wymaga jedynie staranności. Porozmawiałam o niej z osobami, które stosowały, z ginekologiem też - potem podjęłam decyzję o zastosowaniu innych metod, bo dla mnie wszystko fajnie gdy nie ma niespodziewanek. Czyli ruletka.
              • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 22:03
                > Czyli ruletka

                Kazda para moze do metody podchodzic inaczej. Wspolzycie wylacznie w fazie poowulacyjnej nie jest zadna ruletka.
                • stokrotka_a Re: Wychowanie do życia w rodzinie 29.04.15, 23:52
                  "Kazda para moze do metody podchodzic inaczej. Wspolzycie wylacznie w fazie poowulacyjnej nie jest zadna ruletka."

                  Tak, tak, a powstrzymanie się od współżycia seksualnego jest metodą antykoncepcyjną w 100% skuteczną. Mam jednak cichą nadzieję, że jako duża dziewczynka zdajesz sobie sprawę, że poleganie na powstrzymaniu się od seksu ma podobną skuteczność antykoncepcyjną jak poleganie na ograniczeniu się do współżycia w fazie poowulacyjnej. ;-)
                  • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 30.04.15, 10:22
                    > Tak, tak, a powstrzymanie się od współżycia seksualnego jest metodą antykoncepcyjną w 100% skuteczną.

                    No, jak komuś wszystko jedno, czy uprawia seks raz na jakiś czas, czy nie uprawia wcale, to ok.
                • m.a.l.a_syrenka Re: Wychowanie do życia w rodzinie 30.04.15, 20:20
                  Ok. Tak.
                  Tylko jakoś tak czasem się te kobitki mylą z uchwyceniem momentu. Jakoś nie wierzę, że kobieta, która całe życie obserwuje i bada bada, nie nauczyła się co i jak. A tu młoda bez większego doświadczenia, no i chcenie zawsze nie w porę ;-)
                  A jeszcze lepiej jak jajeczkowanie nie trzyma się terminów i raz jest raz nie, raz na początku, raz na końcu, niektóre tak mają cały czas albo momentami.
                  Dobrze jak kobieta dobrze zna swoje ciało. Pobadac się" zawsze warto.
                  Chyba gdzieś wyżej napisałaś o łączeniu metod. Mogliby w tej książeczce też coś takiego zaproponować. Może ginekolog by coś podpowiedział dziewczynie, ale czy pójdzie, czy tak jak zalecili w książce poradzi się kogoś zaufanego, najczęściej koleżanek?
    • zeberdee28 Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 20:06
      W Polsce mamy szkoły wyznaniowe i państwo wyznaniowe, nie powinno więc dziwić że realizowany jest taki a nie inny program. Polska nie jest i prędko nie będzie państwem świeckim, nie wiem po co wszyscy udają że tu jest jakaś rozdzielność państwa od kościoła ?
      • alpepe Re: Wychowanie do życia w rodzinie 22.04.15, 21:34
        Może dlatego, że wiele osób chciałoby to zmienić?
        • miau.weglowy Re: Wychowanie do życia w rodzinie 23.04.15, 15:29
          odnosze wrazenie, ze juz blisko do sytuacji, kiedy bedzie mozna wyjezdzac i prosic o azyl. z calkiem sensownym uzasadnieniem.
    • obrotowy dej se piva, Dobra Kobieto. 22.04.15, 21:32
      przecie xionc Rzydzyk, jeden ze wspolautorow tego dziela, musi z czegos zyc
      - bo do Telewizji TRWAM to doplaca...
    • miau.weglowy Re: Wychowanie do życia w rodzinie 23.04.15, 15:32
      "Pytanie o warunki podjęcia współżycia seksualnego unaoczniło, że najwyższą akceptację seksu pozamałżeńskiego wykazali uczniowie najsłabiej uczący się, a najmniejszą osoby wierzące".

      ciekawe, kto zatem chodzi na tzw pielgrzymki, skoro wierzacy namniej akceptuja seks pozamalzenski. bardzo dziwna sytuacja ;)

      generalnie: indoktrynacja trwa w najlepsze...
    • berta-death Re: Wychowanie do życia w rodzinie 23.04.15, 17:42
      Za pieniądze wszystko da się przepchnąć, nawet do podręczników szkolnych. Poza tym jeszcze się taki nie urodził, co by ze szkołę wiedzę i mądrość życiową wyniósł, więc szkód żadnych podręcznik nie poczyni. Większość uczniów zapewne nawet do niego nie zajrzy. Po tej aferze może zerknie, żeby się pośmiać. Nie poczyni też nauczyciel gadający głupoty, bo jego też nikt nie słucha. Nie poczynią rodzice, bo nie od dziś wiadomo, że wapno to żaden autorytet i co ono o świecie i życiu może wiedzieć.
      Wiedza jest na podwórku i w mediach. A tam rzetelnych informacji nie brakuje.
    • majaa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 14:03
      A to Ty nie wiedziałeś, że zwykle najwięcej do powiedzenia w temacie mają ci, co go nie znają albo ich nie dotyczy? O sprawach wiary i kościoła też najwięcej głosują ateiści przecież ;)
      • fuzja-jadrowa Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 14:24
        > A to Ty nie wiedziałeś, że zwykle najwięcej do powiedzenia w temacie mają ci, c
        > o go nie znają albo ich nie dotyczy?

        Co rozumiesz w tym przypadku przez "nie dotyczy"? Lesbijka nie może mieć własnego dziecka? Z tego, co wiem, stokrotka jest matką.
        • wersja_robocza Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 14:47
          Jak powszechnie wiadomo homo = bezpłodność.
          No i ciekawi mnie, czy również taki spokój by zachowali krytycy krytyki podręcznika, gdyby w nim znalazły się opisy i zalecenia np. świadków Jehowy albo tak lubianego islamu. W końcu skoro ktoś nie jest świadkiem Jehowy lub muzułmaninem, to to, czego uczy się w publicznych szkołach ich nie dotyczy. Albo gdyby administracja zdominowana byłaby przez ww i tworzyłaby prawo inspirowane ichnią wiarą. W końcu skoro nie wierzysz, to cie nie dotyczy. Logiczne.
      • mendigo Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 16:22
        A to ciekawe, że katole tyle mają do powiedzenia w sprawie homoseksualizmu, współżycia przed/poza ślubem, aborcji itd. Przecież oczywiste jest, że katolika żadne z powyższych nie dotyczy, nie?
        • obrotowy potwierdzasz tylko zdanie Maji :) 24.04.15, 16:30
          ze jedni i drudzy (katole i ateisci) - muvia o czyms , o czym nie maja pojecia...

          czyzby tak zalezaloim im na losie tego stada Ovieczek znajdujacych sie pomiedzy nimi?

          Ja tam w wyborze miedzy katolami i ateistami wybralem trzecia Opcje - co i innym polecam:
          stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/06/wodka.jpg
          • mendigo Re: potwierdzasz tylko zdanie Maji :) 24.04.15, 16:59
            Nie, nie potwierdzam. Wskazuję na belkę w oku - odmawianie innym prawa do kształtowania wspólnej rzeczywistości, podczas gdy samemu rżnie się tę rzeczywistość religijnym mieczem, byle dopasować do własnych interesików i uprzedzeń.

            Co tam u ciebie, będziesz mnie może uwodził w najbliższym czasie?
            • obrotowy Re: potwierdzasz tylko zdanie Maji :) 24.04.15, 17:15
              mendigo napisał:
              > Nie, nie potwierdzam. Wskazuję na belkę w oku - odmawianie innym prawa do kszta
              > łtowania wspólnej rzeczywistości, podczas gdy samemu rżnie się tę rzeczywistość
              > religijnym mieczem, byle dopasować do własnych interesików i uprzedzeń.

              - ciagle patrzysz na to z polskiego horyzontu.
              Poza Polska (i to tez tylko na prowincji) i moze jeszcze kilkunastoma krajami na Swiecie
              KK ma niewiele do gadania.
              I nawet w Polsce Ignorowanie KK i zwracanie sie wrost do ludzi jest lepsza taktyka,
              niz wchodzenie z nim w spory.
              Zreszta i sam KK - tak robi. zwraca sie bezposrednio do Ovieczek, a nie do ateistow
              - gdyz wie, ze z mimi nie wygra.

              > Co tam u ciebie, będziesz mnie może uwodził w najbliższym czasie?

              mam dwie odpowiedzi:
              dyplomatyczna i szczera.

              dyplomatyczna - to taka, ze warto czasem zdac sie na los...
              a szczera to taka - ze losowi warto czasem pomoc, ale...
              • mendigo Re: potwierdzasz tylko zdanie Maji :) 24.04.15, 17:27
                1. Oczywiście. Mieszkam przecież w Polsce. A zwracanie się wprost do ludzi to oczywiście słuszna strategia, tylko, widzisz, w Polsce mamy ludzi dość tchórzliwych społecznie - takich, co to i Panu Bogu świeczkę, i diabłu ogarek (przywykłych do noszenia dwóch twarzy: jednej na pokaz, drugiej prawdziwej).
                Takim ludziom trzeba pokazywać, że KK można się otwarcie przeciwstawić, że żyjąc w świeckim państwie, nie muszą żyć wg szariatu...ups, pardon - nauczania KK i że nie powinni być sekowani w sytuacji, gdy decydują się nie przestrzegać nakazów i obsesji księży. I że to jest norma, a w każdym razie powinna być to norma.
                Podsumowując - "dyskusja" z KK jest także formą "zwracania się do ludzi".

                2. No dobrze, to kto ma pomagać i jak. I co to za "ale"?
                Obejdzie się bez odpowiedzi dyplomatycznych. Nie czytam kodu ani wazelinki w pergaminie.
                • mendigo Re: potwierdzasz tylko zdanie Maji :) 24.04.15, 17:33
                  Ad 1. Że już nie wspomnę o tym, że wątek nie dotyczy dyskusji z KK, tylko kwestii świeckiego podręcznika do nauczania świeckiego przedmiotu w świeckiej szkole.
                  • majaa do Mendigo i s-ki 26.04.15, 21:37
                    Ano właśnie, i doszliśmy do sedna… ciekawe dlaczego Ty i Twoje koleżanki wcześniej tak ściśle wiążecie ten podręcznik z nauką KK?
                    Uważasz, że dziewczynki z ateistycznych domów nigdy nie marzą o ślubie w pięknej sukni (nie koniecznie białej i z welonem), że znajdą wspaniałego faceta, z którym połączy je miłość „aż po grób”, będą miały mądre dzieci i kochającą się rodzinę? Nie dowierzasz, że prezerwatywy potrafią się zsunąć czy rozerwać i uważasz je za niezawodne zabezpieczenie przed niechcianą ciążą? Dlaczego poddajesz w wątpliwość stwierdzenia poparte wskaźnikami, że związki ludzi wierzących rzadziej się rozpadają? Twoim zdaniem to nielogiczne? Albo może masz przeświadczenie, że będąc ateistą nie można nie chcieć żyć z kimś bez ślubu i uważać małżeństwo za najlepszy układ do wychowania dzieci? Uważasz, że przekonanie o tym, że zdolności kobiet i mężczyzn się różnią musi wynikać z wiary katolickiej? Rozumiem, że o badaniach naukowych potwierdzających tę tezę nigdy nie słyszałaś.

                    Krytyka jest w porządku, jeśli jest sensowna i konstruktywna. Ale do tego trzeba – po pierwsze – znać przedmiot krytyki. Czy któraś z Was zadała sobie trud przeczytania tego podręcznika w całości? Po drugie, nie mieć uprzedzeń i starać się podejść do sprawy w miarę obiektywnie. No przykro mi, ale trudno się tego doszukiwać w Waszych postach.
                    • mendigo Re: do Mendigo i s-ki 26.04.15, 22:00
                      Ale zauważyłaś oczywiście, że napisałam w tym wątku kilkanaście postów, z czego raptem jeden dotyczył krytyki treści podręcznika? Czy może umknął ci ten fakt? Jak to jest ze znajomością przedmiotu krytyki u ciebie, maju?

                      Zaś co do pierwszej części twojego postu - zerknij sobie tu i przeczytaj część poświęconą przedstawiania treści nacechowanych ideologicznie jako uniwersalnych i obiektywnych. Piszę tam, dlaczego przedstawianie półprawd albo ideologicznej interpretacji faktów, choć zawsze będzie miało miejsce, jest niebezpieczne i zwłaszcza w przypadku tak delikatnej materii powinno być czynione z zastrzeżeniem, że nie rości sobie prawa do obiektywności i Jedynie Słusznej Prawdy.

                      Niestety na podstawie twojej rozmowy z czoklitą przewiduję, że nie zrozumiesz, o co mi chodzi albo będziesz udawać, że nie rozumiesz. Tak więc dziękuję niniejszym za uwagę.
                      Nara.
                      • majaa Re: do Mendigo i s-ki 27.04.15, 12:41
                        A Ty zrozumiałaś, o co mi chodzi? Chciałabym wiedzieć po prostu, dlaczego te wszystkie treści, np. właśnie o ślubie i założeniu rodziny odbierasz jako nacechowane ideologicznie? I o jaką konkretnie ideologię Ci chodzi, skoro śluby zawiera się przecież nie tylko w kościele takim czy innym?
                        Zechcesz mi łaskawie odpowiedzieć, czy nadal będziesz raczyć mnie truizmami, z których doskonale zdaję sobie sprawę?
                        • mendigo Re: do Mendigo i s-ki 27.04.15, 12:47
                          Nie, nie zechcę.
                          • majaa Re: do Mendigo i s-ki 27.04.15, 13:28
                            Trudno. Ale to też pozwala na wyciągnięcie pewnych wniosków.
                            • stokrotka_a Re: do Mendigo i s-ki 27.04.15, 17:48
                              Maju, znając ideologiczne podstawy twoich poglądów, dość łatwo można zrozumieć twoje wnioski i argumenty.
                              • majaa Re: do Mendigo i s-ki 27.04.15, 22:04
                                A już miałam nadzieję, że może przypadkiem zdecydowałaś się wyręczyć koleżankę...
                                • stokrotka_a Re: do Mendigo i s-ki 27.04.15, 22:18
                                  Nadzieję zawsze możesz mieć, choć ściśle rzecz biorąc to " zawsze" oznacza tylko: "nie dłużej niż do chwili ustania czynności mózgu". Śmierć postawi znak równości pomiędzy nami, choć niektórym wydaje się, że w kwestii spraw "ostatecznych" dzielą nas jakieś różnice. Selawi:-)
                                  • majaa Re: do Mendigo i s-ki 28.04.15, 10:31
                                    Tiaaa… no to może czas na konkluzję: odpowiedzi się nie doczekam, ponieważ uświadomiłyście sobie, że Wasze zafiksowanie i uprzedzenia w temacie wiary i kościoła uniemożliwiają Wam racjonalną ocenę przedmiotu dyskusji (którego nota bene żadna z Was nie przeczytała, bo i po co;)). Kościelne upiory wyskakują na Was z każdego kąta i każdej szafy, co jest dość zabawne, biorąc pod uwagę, że kreujecie się na nowoczesne i postępowe racjonalistki. A skądinąd przecież proste i oczywiste pytania okazują się kłopotliwe, ponieważ bezlitośnie obnażają tę Waszą słabość.
                                    Tak, że trafiony, zatopiony i dziękuję za uwagę ;P
                                    • stokrotka_a Re: do Mendigo i s-ki 28.04.15, 18:09
                                      Maju, twoja konkluzja nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, a mój stosunek do wiary i Kościoła nie ma nic wspólnego z oceną idiotyzmów zawartych w podręczniku zatwierdzonym przez MEN. Ciemnota i zabobon wcale nie muszą być związane z religią, choć bardzo często bywają. Natomiast twoja reakcja jest z religią ściśle związana o czym świadczy twój ostatni post. A jeśli chodzi o zatapianie, to właśnie szerzenie szkodliwych zabobonów i stereotypów powoduje, że "statek", którym płyniemy nabiera coraz więcej wody i jeśli nie będziemy temu przeciwdzialać, to zbyt daleko nie doplyniemy.
                                      • majaa Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 11:17
                                        :D No tak, dokładnie jeszcze tylko tego teraz brakowało… żeby kto jak kto, ale właśnie Stokrotka próbowała wmawiać, że podane cytaty akurat jej to się absolutnie z kościołem nie kojarzą :DD No proszę Cię, nie rób już tu takiej parodii, bo popękamy ze śmiechu w końcu…;D

                                        Czekaj, czekaj… ale czy to możliwe, żebyś teraz jednak zmieniła zdanie i zauważyła, że wiara nie musi tu mieć nic do rzeczy?... eee, nieee, niemożliwe, nie Ty… :DD

                                        A co do tych rzekomych „idiotyzmów”… cóż, no nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że nazywasz „idiotyzmem” coś, czego nie rozumiesz, nie przyjmujesz do wiadomości lub się z tym nie zgadzasz (w czym nie przeszkadzają Ci nawet wyniki badań, o logice nie wspominając). Standard, jednym słowem.
                                        Na razie to można właśnie obserwować, jak powoli „świat” zaczyna schodzić na psy przez szkodliwe teorie i działania lewackie, zwane przez niektórych tyleż szumnie co kłamliwie „postępowymi”.

                                        No, i to by chyba było na tyle. Nara…
                                        • stokrotka_a Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 18:39
                                          majaa 29.04.15, 11:17

                                          ":D No tak, dokładnie jeszcze tylko tego teraz brakowało… żeby kto jak kto, ale właśnie Stokrotka próbowała wmawiać, że podane cytaty akurat jej to się absolutnie z kościołem nie kojarzą :DD No proszę Cię, nie rób już tu takiej parodii, bo popękamy ze śmiechu w końcu…;D"

                                          Maju, proszę cię, czytaj to, co napisałam, a nie swoje fantastyczne interpretacje mojego tekstu. ;-)

                                          "Czekaj, czekaj… ale czy to możliwe, żebyś teraz jednak zmieniła zdanie i zauważyła, że wiara nie musi tu mieć nic do rzeczy?... eee, nieee, niemożliwe, nie Ty… :DD"

                                          Niczego nie zmieniłam. Niektóre z tych tekstów w sposób oczywisty związane są z indoktrynacją religijną autora/-ów, a inne niekoniecznie.

                                          "A co do tych rzekomych „idiotyzmów”… cóż, no nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, że nazywasz „idiotyzmem” coś, czego nie rozumiesz, nie przyjmujesz do wiadomości lub się z tym nie zgadzasz (w czym nie przeszkadzają Ci nawet wyniki badań, o logice nie wspominając). Standard, jednym słowem."

                                          Z twojej strony nie mogę się niestety spodziewać innych argumentów niż personalne, ale zauważ, że ja przez długie lata byłam osobą wierzącą, a potem "przeszłam" na ateizm w wyniku pracy mojego własnego mózgu. Rozumiem więc zarówno postawy wierzących jak i niewierzących. Ty natomiast znasz tylko jedną stronę medalu, i to tę, którą "włożyli" ci do głowy inni ludzie. :-)

                                          "Na razie to można właśnie obserwować, jak powoli „świat” zaczyna schodzić na psy przez szkodliwe teorie i działania lewackie, zwane przez niektórych tyleż szumnie co kłamliwie „postępowymi”. "

                                          Maju, świat schodzi na psy od zarania dziejów. Jesteś tylko jedną z miliardów osób, które przez tysiąclecia powtarzają tę samą mantrę o "schodzeniu na psy". Wyobraź sobie na jak wysokim poziomie musiał stać świat przed tysiącami lat, skoro pomimo ciągłego procesu "psienia" ma się jeszce całkiem znośnie. ;-D
                                          • sid-15 Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 18:46
                                            Ale musisz przyznać, że teorie o "świecie schodzącym na psy", czy tych okropnych "dzisiejszych czasach" są cudne. :)
                                            • stokrotka_a Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 20:13
                                              To prawda, śmieszne są czasami, ale pozbawione oryginalności. :-)
                                          • majaa Re: do Mendigo i s-ki 30.04.15, 11:08
                                            stokrotka_a napisała:

                                            > Niczego nie zmieniłam. Niektóre z tych tekstów w sposób oczywisty związane są z
                                            > indoktrynacją religijną autora/-ów, a inne niekoniecznie.
                                            >

                                            A owszem, owszem. Tyle że z Twoich wcześniejszych postów (choćby z tego), z kontekstów, w jakich zostały napisane absolutnie to nie wynika. Zresztą czytam Twoje posty nie od dziś i wiem, że z tematami okołokościelnymi potrafi Ci się kojarzyć dosłownie wszystko. Skorzystasz też z każdej okazji, żeby sobie w tym temacie poużywać, bez względu na to, czy jest to sensowne i słuszne. I obie dobrze wiemy, że nie jest to tylko moja opinia.
                                            Zamiast więc teraz niezdarnie odwracać kota ogonem, wytłumacz lepiej, dlaczego uważasz za idiotyzm np. cytat o kiepskiej skuteczności prezerwatyw w kwestii zapobiegania ciąży.


                                            > Z twojej strony nie mogę się niestety spodziewać innych argumentów niż personal
                                            > ne, ale zauważ, że ja przez długie lata byłam osobą wierzącą, a potem "przeszła
                                            > m" na ateizm w wyniku pracy mojego własnego mózgu. Rozumiem więc zarówno postaw
                                            > y wierzących jak i niewierzących. Ty natomiast znasz tylko jedną stronę medalu,
                                            > i to tę, którą "włożyli" ci do głowy inni ludzie. :-)

                                            No, to tak w ramach "chwili szczerości"...;)

                                            Znasz takie powiedzenie 'jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie'? Zatem z mojej strony możesz się spodziewać tego, co sama wobec mnie stosujesz. Uważam, że to uczciwy układ. A Ty, niestety, zamiast sprawami merytorycznymi, nader często zajmujesz się moją wiarą i oceną możliwości intelektualnych. Nie fajnie, co?
                                            Nie wątpię, że wydaje Ci się, że rozumiesz, co tam komu w duszy gra, ale muszę Cię ostrzec, że to mogą być tylko pozory. Ludzie są nieco bardziej skomplikowani, niż budowa cepa, a Ty, moja Droga, niestety nie jesteś wolna od myślenia schematami, z czego nawet nie zdajesz sobie sprawy.


                                            > Maju, świat schodzi na psy od zarania dziejów. Jesteś tylko jedną z miliardów o
                                            > sób, które przez tysiąclecia powtarzają tę samą mantrę o "schodzeniu na psy". W
                                            > yobraź sobie na jak wysokim poziomie musiał stać świat przed tysiącami lat, sko
                                            > ro pomimo ciągłego procesu "psienia" ma się jeszce całkiem znośnie. ;-D

                                            Świat ma się jeszcze całkiem znośnie, jak to ujęłaś, dlatego, jak mniemam, że od czasu do czasu, tu i ówdzie wydarza się coś, co dokonuje przetasowania na liście priorytetów i wartości, dzięki czemu ze stania na głowie znów na pewien czas przeskakujemy na nogi :)
                                    • mendigo Re: do Mendigo i s-ki 28.04.15, 18:14
                                      Maju, ja nie gadam z osobami, które nie rozumieją albo udają, że nie rozumieją, co się do nich pisze. Gdybyś uważnie czytała, co napisałam do tej pory, dwa twoje ostatnie posty w ogóle by nie powstały i stąd wiem (a także z twojej rozmowy z czoklitą), że do takich osób należysz.
                                      Jestem też przekonana, że wyciągnęłaś powyżej takie same wnioski, jakie wyciągnęłabyś i po stu postach wymienionych na ten temat. Ciesz się zatem, że dzięki mojej odmowie wyprawiania tego cyrku obie zaoszczędziłyśmy trochę czasu i klawiatury.
                                      • mendigo Re: do Mendigo i s-ki 28.04.15, 18:18
                                        Pardon, chodzi mi nie o dwa ostatnie, ale o te:
                                        1,
                                        2.

                                        Tak więc jeszcze raz - nara.
                                      • majaa Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 11:33
                                        Powtórzę to, co napisałam Fuzji. Korona by Ci z głowy nie spadła, gdybyś wyjaśniła mi:
                                        1) albo jaką konkretnie ideologią nacechowane są treści tego podręcznika (bo takiego sformułowania użyłaś)
                                        2) albo, że uważasz, że w tym przypadku wcale nie chodzi o żadną ideologię, tylko o ….
                                        Oczekiwałam po prostu przedstawienia jasnego stanowiska, nic więcej. Nie sądziłam, że to będzie aż taki problem, więc jeśli chodzi o wnioski, to są jakie są tak niezupełnie z mojej winy.
                                    • czoklitka Re: do Mendigo i s-ki 28.04.15, 18:19
                                      a czemu trafiony zatopiony? Sama znasz ten podręcznik? Pewnie nie, a też sobie piszesz i sobie interpretujesz do woli. Święta nie jesteś w tym temacie.
                                      To my dziękujemy za uwagę.
                                      • majaa Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 11:08
                                        Pewnie nie znam? A jak się mylisz?
                                        I co ja sobie niby "interpretuję do woli", ten podręcznik??? Już nie szukaj dziury w całym, bo nie znajdziesz:) Pa.
                                        • czoklitka Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 15:31
                                          > I co ja sobie niby "interpretuję do woli", ten podręcznik??? Już nie szukaj dzi
                                          > ury w całym, bo nie znajdziesz:) Pa.

                                          Tutaj oraz tutaj.

                                          Papapa i buzi buzi
                                          • majaa Re: do Mendigo i s-ki 30.04.15, 11:15
                                            I to jest, Twoim zdaniem, ta "interpretacja do woli"? No to muszę przyznać, że ta moja wola w porównaniu z Waszą wygląda bardzo mizernie;) Choć jako osoba, która zapoznała się nie tylko z fragmentami przedmiotu dyskusji, mogłabym sobie śmiało pozwolić na więcej :)
                                            • czoklitka Re: do Mendigo i s-ki 01.05.15, 21:06
                                              >I to jest, Twoim zdaniem, ta "interpretacja do woli"?

                                              oczywiście, że tak, a cóż niby innego?
                                              • majaa Re: do Mendigo i s-ki 04.05.15, 12:23
                                                Mnie bardziej chodziło o to "do woli". Jest zasadnicza różnica między mówieniem o czymś, co się zna a o czymś, co się tylko znane wydaje.
                                                • czoklitka Re: do Mendigo i s-ki 04.05.15, 16:08
                                                  oczywiście, ze do woli.
                                        • czoklitka Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 18:25
                                          > Pewnie nie znam? A jak się mylisz?

                                          a jak mam byc bardziej czepliwa, to sama to napisałaś:

                                          "Owszem, można byłoby co nieco uściślić, ale być może zostało to zrobione wcześniej lub później w tekście."

                                          Czyli że nie znasz.
                                          • majaa Re: do Mendigo i s-ki 30.04.15, 11:17
                                            Dałaś się podpuścić troszkę.
                                            Książki mają to do siebie, że można je całkiem szybko przeczytać, jeśli się chce. :)
                                            • czoklitka Re: do Mendigo i s-ki 04.05.15, 16:10
                                              napisalam, ale mnie wykasowano. Więc to nie problem przeczytać książkę po tygodniu czy miesiącu. Wczesniej pisałaś używając trybu przypuszczającego, więc w tamtym momencie, gdy sobie interepretowałaś do woli i tyle na temat książki się wypowiadalaś, nie znałaś książki.
                              • sid-15 Re: do Mendigo i s-ki 28.04.15, 20:50
                                No właśnie też kojarzę Maje jako konserwatywną i religijną, więc sądzę, że wasza dyskusja ma umiarkowany sens.:)
                                • fuzja-jadrowa Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 10:52
                                  > No właśnie też kojarzę Maje jako konserwatywną i religijną,

                                  W sumie nie chodzi o to, czy prywatnie jest konserwatywna, czy nie, ale o to, ze usiluje byc w watku obiektywna, a jednoczesnie pomija kilka kwestii, na ktore jednak miejsca w podreczniku nie powinno byc.

                                  Np. grupa uczniow wierzacych vs grupa najslabiej uczacych sie. Wtf? Czy ktos mi wytlumaczy, co wnosi to porownanie? A takze - z jakiej racji tworzy sie podzialy uwzgledniajace wiare? Czy w innych krajach, uczac o antykoncepcji, miesza sie w to wierzacych/ niewierzacych? Po co to w ogole?
                                  • majaa Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 12:09
                                    fuzja-jadrowa napisał(a):

                                    > W sumie nie chodzi o to, czy prywatnie jest konserwatywna, czy nie, ale o to, z
                                    > e usiluje byc w watku obiektywna, a jednoczesnie pomija kilka kwestii, na ktore
                                    > jednak miejsca w podreczniku nie powinno byc.

                                    Jedyne, co w tym wątku usiłuję, to dowiedzieć się, na jakiej podstawie niektórzy uważają podane cytaty za "idiotyzmy" i "ciemnotę" (łącząc to w dodatku od razu z KK) oraz z jakiej racji podejmują się oceny całego podręcznika bez czytania go, a jedynie na podstawie wyrwanych z kontekstu fragmentów, uznając to za właściwe i wystarczające. I zamiast pustego i prostackiego mędrkowania w stylu 'bo ja widzę coś, czego ty nie widzisz, boś ślepa i durna" oczekiwałam konkretów, argumentów. Tylko tyle, a jak się okazało, dla zdecydowanej większości zbyt wiele.

                                    • czoklitka Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 18:52
                                      >majaa napisała:

                                      >a jedynie na podstawie wyrwanych z kontekstu fragmentów, uznając to za wł
                                      > aściwe i wystarczające

                                      a skąd ta pewność, ze są wyrwane z kontekstu? Przecież nie czytałaś podręcznika, do czego sama się niebezpośrednio przyznałaś.
                                  • miau.weglowy lekcja o antykoncpecji UK 29.04.15, 15:21
                                    nauczyciel w UK na lekcji o antykoncepcji, ktoremu uczen zadal pytanie poruszajace kwestie religijne odparl, ze nie moze sie na ten temat wypowiadac, poniewaz rozni ludzie maja rozne poglady i ich wybory sa ich osobista sprawa, wiec jedni cos akceptuja, a inni nie - koniec tematu
                                    w ksiazkach obiektywnie o metodach, zadnych podzialow, zadnych nawiazan do religii

                                    a z tym wierzacy kontra najslabiej sie uczacy to w ogole skandal, i ja to pisze powaznie.
                    • fuzja-jadrowa Re: do Mendigo i s-ki 28.04.15, 22:00

                      > Uważasz, że dziewczynki z ateistycznych domów nigdy nie marzą o ślubie w piękne
                      > j sukni (nie koniecznie białej i z welonem), że znajdą wspaniałego faceta, z kt
                      > órym połączy je miłość „aż po grób”, będą miały mądre dzieci i koch
                      > ającą się rodzinę? Nie dowierzasz, że prezerwatywy potrafią się zsunąć czy roze
                      > rwać i uważasz je za niezawodne zabezpieczenie przed niechcianą ciążą? Dlaczego
                      > poddajesz w wątpliwość stwierdzenia poparte wskaźnikami, że związki ludzi wier
                      > zących rzadziej się rozpadają? Twoim zdaniem to nielogiczne? Albo może masz prz
                      > eświadczenie, że będąc ateistą nie można nie chcieć żyć z kimś bez ślubu i uważ
                      > ać małżeństwo za najlepszy układ do wychowania dzieci?

                      Dlaczego zadajesz te pytania mendigo? Ty w ogole zrozumialas, o czym ona w tym watku pisala? Wyskoczylas troche, jak filip z konopi.
                      • majaa Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 11:24
                        Jak się nie ma za bardzo do czego przyczepić, to zawsze można do niewłaściwie skierowanego posta, nie?;)

                        Napisałam pod postem Mendigo, bo był ostatni z krytykujących podręcznik, ale nie tylko do Mendigo, co widać w tytule. Inne osoby, które się teraz tak ochoczo zleciały napisać komentarze pod moim podsumowaniem, mogły wcześniej wyręczyć koleżankę, nieprawdaż? Tylko wtedy „sprytnie” udawały, że to nie do nich :P. Teraz zresztą też się nie poczuwają bynajmniej, albo odwracają kota ogonem.
                        A Mendigo też korona by chyba z głowy nie spadła, jak by wyjaśniła, jakąż to ideologię (albo co innego) miała na myśli, pisząc o szkodliwych treściach w podręczniku.
                        • mendigo Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 11:47
                          Jeśli nie widzisz, jaka postawa ideologiczna stoi za przytoczonymi cytatami, to sorry, maju. Nie mam ochoty trzepać stu postów, żeby wyjaśniać oczywiste komuś, kto już podsumował dyskusję.
                          Nie wiem, czy dociera do ciebie, że ty już na wstępie zamknęłaś rozmowę. Chyba że przez "rozmowę" rozumiesz usilne udowadnianie oponentowi (bo nie "rozmówcy" przecież), skąd wychodzi (że ze złej pozycji) i że nie ma racji, przy braku jakiejkolwiek woli zrozumienia, co ma on do powiedzenia.
                          Powtarzam - nie chciało ci się zrozumieć moich wcześniejszych postów, więc nie jesteś dla mnie partnerką do dyskusji (pominę fakt, że jako osoba bi- mam odruch wymiotny w kontaktach z kimś, dla kogo jestem "odmieńcem" stojącym tylko o krok od seksu ze zwierzęciem - potrzebujesz cytatu czy pamiętasz własne wpisy?).
                          Ja już brałam udział w przepychankach forumowych w swoim życiu i mi się nie chce. Musisz się z tym pogodzić. Widać Bóg tak chciał.
                          • majaa Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 13:02
                            No i właśnie, prezentujesz postawę, o której dopiero co pisałam 'jak nie widzisz tego, co ja widzę, to ci nie pokażę, bo nie chcę, bo pewnie i tak nie zobaczysz i po co w ogóle mamy rozmawiać, jak się nie zgadzamy'. I to niby ja zamykam rozmowę, ciekawe...
                            No nie widzę, wyobraź sobie, jakaż to postawa ideologiczna stoi np. za cytatem o kiepskiej skuteczności prezerwatyw w kwestii zapobiegania ciąży albo braku potrzeby regularnych wizyt u ginekologa w przypadku 11-13-latek. I nie widzę też powodu, żeby zakładać, że za każdym cytatem koniecznie musi czaić się jakaś ideologia. Jeśli nie zgadzasz się z konkretnymi stwierdzeniami, to możesz to po prostu uzasadnić za pomocą argumentów, i po sprawie.
                            Tylko odnoszę wrażenie, że nie o to w tej "dyskusji" chodzi, żeby coś sensownie argumentować, niestety.
                            No i pojawił się jeszcze nowy powód, żeby "nie trzepać stu postów" - czujesz się urażona, bo śmiałam nie wyrazić zachwytu w kwestii atrakcyjności osobników bi- jako ewentualnych partnerów życiowych. Trudno, Ty też musisz się pogodzić, że nie wszyscy będą się Tobą zachwycać. Takie życie.
                            • sid-15 Re: do Mendigo i s-ki 29.04.15, 18:43
                              > No i pojawił się jeszcze nowy powód, żeby "nie trzepać stu postów" - czujesz się
                              > urażona, bo śmiałam nie wyrazić zachwytu w kwestii atrakcyjności osobników bi
                              > - jako ewentualnych partnerów życiowych.

                              Jeśli to, o czym napisała Mendigo, nazywasz delikatnie "niewyrażeniem zachwytu", to już chyba kumam, jakim cudem nie dostrzegasz treści ideologicznych tam, gdzie walą one po oczach.
                              • majaa Re: do Mendigo i s-ki 30.04.15, 11:33
                                To, o czym pisała Mendigo to jest jej gruba nadinterpretacja mojej wypowiedzi, nie do niej skierowanej zresztą. No i umknęło jej uwadze, że była to reakcja na chamską wypowiedź mojego poprzednika. Jakoś nie uraził jej fakt, że osobę, która po prostu nie jest w stanie zaakceptować w swoim związku faceta bi- (ale go nie lży i nie miesza z błotem) określa się z mety "homofobem o ciasnym umyśle". No bo przecież oczywiste jest, że kultura i szacunek ma działać tylko w jedną, "właściwą" stronę.
                                Więc może jak już kumasz, to może spróbuj zakumać całość, a nie tylko to, co Ci wygodnie.
                                • sid-15 Re: do Mendigo i s-ki 30.04.15, 19:14
                                  Zajrzałam do tamtego wątku. Widzę, że lubisz brnąć, ale baw się sama.
                                  • majaa Re: do Mendigo i s-ki 04.05.15, 12:12
                                    A ja widzę, że bez względu na wszystko czujesz się w obowiązku podtrzymywać rolę advocatus diaboli, ale mi to lotto, szczerze mówiąc.
    • faktomierz Re: Wychowanie do życia w rodzinie 24.04.15, 22:42
      Jeśli już się podaje takie cytaty, to należałoby wyjaśnić co jest w nich takiego oburzającego lub fałszywego. Niektóre z zacytowanych stwierdzeń są wysoce dyskusyjne i są w ewidentny sposób motywowane ideologicznie, ale są też stwierdzenia prawdziwe, np. to o osłabieniu przez prezerwatywy doznań seksualnych niektórych mężczyzn, czy to, że jeśli nie dzieje się nic niepokojącego, to gimnazjalistki nie muszą regularnie odwiedzać ginekologa.
    • karola21312 Re: Wychowanie do życia w rodzinie 12.05.15, 15:54
      Hmm, rzeczywiście niektóre kwestie są bardzo kontrowersyjne i tak naprawdę na każdy ten temat przydałaby się oddzielna debata. Niestety, na niektóre kwestie nie mamy zbyt dużego wpływu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka