Dodaj do ulubionych

Żona i dziecko

IP: 217.96.21.* 15.09.04, 08:15
Witam,
jestem ojcem 8 letniego chłopca. Jest kochany, b.rostrzepany, nie usłuchliwy
i nie lubi się uczyć. Od początku roku zeby np. wypożyczył książkę ze
szkolnej biblioteki trzeba go prosić tydzień, to samo żeby zapłacił
nauczycielce ubezpieczenie, itp. Wczoraj, przed lekcjami, żona poprosiła go o
to po raz kolejny, oraz o to żeby czekał w szkole, a on poszedł w okolice
Biedronki i tam czekał, na mame, aż odbierze go ze szkoły. Tłumaczył później
że myślał że ma iść w kier.sklepu. Żona szukała przestraszona, aż po 45
znalazła, dopiero po tym jak wrócił do szkoły. Zrobiła mu awanture, płakały,
była wściekła, uderzyła go w twarz. Jak wróciłem z pracy, zastałem tą
awanture, i powiedziała mi że go uderzyła. Strasznie mnie to zdenerwowało, i
zapytałem poważnym tonem czy jest "popierdzielona" że go uderzyła w twarz,
czy nie mogła np. w tyłek. Żona powiedziała ze wychodzi z domu, i ma tego
dosyć. Jak wróciła, zaczęła sie pakować, wyrzucając mi że jej nie
zatrzymywałem, że dałem jej do zrozumienia jaką jet okropną matką, że boi sie
że go kiedyś zabije, i w ogóle że ma nas w dupie i możemy się pozabijać.
Dziecko ją przeprosiło, i została.
Mam teraz kila pytań. Czy dobrze zrobiłem, czy moja reakcja była zła ? Co
powinienem wtedy zrobić ? Czy zatrzymywanie kogoś za wszelką cene, jeśli chce
wyjść w nerwach jest dobre ? Czy może ze mną jest coś nie tak ? Może
niewłąściwie reaguje ?
Nie pamiętam żebym kiedyś zachowywał sie tak jak żona, robił jej awantury,
krzyczał na nią, mówił jej przykre słowa. Czy to że ona taka jest w stosunku
do mnie może o czymś świadczyć ?

Pozdrawiam.
Z.
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: Żona i dziecko 15.09.04, 08:23
      nie ma co roztrząsać, czy zrobiłeś dobrze czy źle. Stało się to jak rozumiem
      pod wpływem emocji, wtedy rozsądek trochę się wyłącza.
      Głupio tak radzić, ale weź żonę w jakieś neutralne miejsce (kawiarnia,
      pizzeria, nie wiem) i wytłumaczcie sobie co się stało, jak powinno być.
      Inna rzecz to praca nad synem. Konkretnie chodzi mi o to, że jeśli syn ma
      problemy z koncentracją, jak piszesz jest roztrzepany, musicie dbać o to, aby
      jego rozkład codziennych zajęć był regularny, aby jego otoczenie było
      uporządkowane i przewidywalne.
      Proponuję zwrócić się o fachową poradę do psychologa dziecięcego.
      • Gość: Miang Re: Żona i dziecko IP: *.doskomp.lodz.pl / 195.205.148.* 15.09.04, 09:15
        > Proponuję zwrócić się o fachową poradę do psychologa dziecięcego.

        a zone do psychologa dla dorosłych, sory ale bicie w twarz dziecka nie jest
        normalne
        • pierozek_monika Re: Żona i dziecko 15.09.04, 09:18
          myślę, że psycholog dziecięcy wystarczy :) on "działa" na całą rodzinę bo
          wiadomo że na higienę psychiczną dziecka mają ogromny wpływ rodzice.
        • Gość: micrus Jasne pozwalać gnojowi na wszystko!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.datascan.pl 15.09.04, 12:10
      • lady68 Re: zgadza sie 15.09.04, 09:21
        przyczyny zachowania chłopca moga być różne, może macie z żoną jakieś problemy
        i mały to wyczuwa. Lub ma problemy sam ze sobą. Moja córka również ma problemy
        z koncentracją, zapomina wiele spraw. Regularny rozkład zajęć to podstawa.
        Odrabianie lekcji, czas na zabawę i pójście spać powinno odbywać się o tej
        samej porze.

        Wiem jakie może to być frustrujące, ja również przechodziłam i przechodzę to z
        mężem. Nie zawsze mam cierpliwość, zwraca mi uwagę że mam nie krzyczeć na
        dziecko, ale co ciekawe córka ma 11 lat i powolutku zaczyna dojrzewać
        emocjonalnie i zauważam w niej duże postępy. Wreszcie zaczyna zauważać
        konsekwencje tego ze np. nie zapisze co było na zadanie itp. Dużo rozmawiamy z
        mężem widzimy problem i staramy się pracować razem. Oczywiście nie zawsze to
        się nam udaje ale trzeba prubować.
        Byłam u psychologa, potrzebna jest jego diagnoza, może sie to przydać w szkole.
        Wystarczy porozmawiać z psychologiem w szkole i on skieruje dziecko do poradni.
        pozdr. i życzę dużo cierpliwości. J.
        • lady68 Re: rany - próbować! 15.09.04, 09:23
      • maretina Re: Żona i dziecko 15.09.04, 10:15
        przeroslo ja to wszystko, spanikowala i tyle. moim zdaniem dobrze, ze nie
        lecials za nia i nie prosiles, zeby zostala... ona nie chciala odejsc tylko
        zamanifstowac jak jeej zle i jak jest roztrzesiona, zdesperowana, jak bardzo ma
        dosc. tylko, ze mozna to tez zrobic normalnie nie stawiajac drugiej strony
        przed szantazem w stylu :pakuje manatki i uciekam od ciebie i dziecka.
        ona chyabjst przemeczona... i czytajac opis Waszego synka ma pelne prawo do
        tego. jakos musisz jej pomoc
        • jsolt Re: Żona i dziecko 15.09.04, 10:38
          maretina napisała:

          > przeroslo ja to wszystko, spanikowala i tyle. moim zdaniem dobrze, ze nie
          > lecials za nia i nie prosiles, zeby zostala... ona nie chciala odejsc tylko
          > zamanifstowac jak jeej zle i jak jest roztrzesiona, zdesperowana, jak bardzo
          ma
          >
          > dosc. tylko, ze mozna to tez zrobic normalnie nie stawiajac drugiej strony
          > przed szantazem w stylu :pakuje manatki i uciekam od ciebie i dziecka.
          > ona chyabjst przemeczona... i czytajac opis Waszego synka ma pelne prawo do
          > tego. jakos musisz jej pomoc


          zgadzam się, matka też człowiek, i ma prawo jak każdy z nas do chwili słabości.
          Ja piszę to może troszkę nieobiektywnie, bo sama mam w domu 11-letnią perełkę,
          która potrafi kilka dorosłych osób naraz doprowadzić do wścieklizny:) Nie
          uważam, żeby z takim dzieckiem ani z Twoją żoną było coś nie w porządku. Są
          różne dzieci, tak jak różni dorośli. Moja córcia od lat zachowuje się po prostu
          jak małpka, non-stop na drzewach, zero koncentracji, energia ją rozpiera
          24h/dobę a świat interesuje tak, że zapomina o przyziemnych sprawach, ja się z
          tym pogodziłam ale zdarzyło mi się też trzasnąć drzwiami i wyjść z domu. I
          również zdarzyło mi się dać w ucho - to akurat było za brzydkie odezwanie się
          do mnie, ale stało się. Ja akurat jestem z córką sama, ale gdybym mieszkała z
          partnerem, to chyba liczyłabym na jego pomoc, zrozumienie i czasami odciążenie
          od niektórych obowiązków.
    • Gość: anula A masz coś z dzieckiem jest nie tak? IP: *.datascan.pl 15.09.04, 12:22
      Po pierwsze udzerzenie w twarz do jescze nie koniec świat. Weż pod uwagę,że
      Twoja zona była bardzo zdenerwowana i w takim stanie człowiek nie panuje nad
      emocjami. Ja kiedyś byłam w identycznej sytuacji, zginął mi mój brat młodszy (
      weszłam do sklepu zrobić drobne zakupy a on sobie poszedł sam na podwórko- miał
      7 lat) Moja reakcja po 1,5 godzinie poszukiwań była 100x gorsza niż twojej żony,
      wpadłam w histerię i dopiero ludzie ze sklepu, którzy razem ze mną szukali
      mojego brata - dosłownie oderwali mnie od niego. To jest sytuacja, która
      przerasta nasze mozliwości! Człowiekowi przychodzą wtedy różne myśli do głowy i
      najczarniejsze scenariusze!
      Proponuję abyście we trójkę wybrali się do kina a potem na kolację i spokojnie
      omówili sytuację- co się stało, kto zawinił i co nalęzy zrobić aby taka sytuacja
      się niepowtórzyła.
      U mnie w domu taka debata pomogła i moj młodszy braciszek nie wywinął mi po raz
      drugi takiego numeru.
      ps
      Do tej pory doskonale pamiętam te wydarzenia sprzed wielu lat!
    • agas71 Re: Żona i dziecko 15.09.04, 13:26
      Szkoda, ze dziecko jest świadkiem takich scen. On pewnie wystraszył się, że
      mama przez niego pójdzie sobie w świat i już nie wróci.
      Zatroszczcie sie o niego, może to przez takie sceny dziecko ma problemy z
      koncentracją?
      A żonę przerósł stres. Chociaż NIGDY, żeden z moich rodziców mnie nie uerzył w
      twarz, taka reakcja to coś okropnego. Moze twoja żona potrzebuje wsparcia w
      codziennych sprawach? Moze nie daje rady?
    • Gość: Asica Re: Żona i dziecko IP: *.ramtel.com.pl 15.09.04, 18:46
      Drogi Zagubiony!!
      Twoja żona poprostu nie wytrzymała. Nie powinieneś był jej oceniać. Zwykle to
      jest tak, że matka musi znosić większość zachowań dziecka i nie może na
      wszystko mu pozwolić. Powinineś bardziej starać się rozumieć żonę niż syna. To
      nie ona jest "niegrzeczna" nie ona sprawia problemy. Ale ona musi się z nimi
      borykać.
    • aleksandrynka Re: Żona i dziecko 16.09.04, 11:49
      co do zachowania syna - doskonale Cię rozumiem, bo mam takiego brata.
      Zachowania krpoka w kropkę! Tygodniami wypożyczana książka, chhodzenie z
      pieniędzmi na jakieś szkolne opłaty, zapominanie o lekcjach, zdarza się też
      oszukwanie...
      W zasadzie mogę polecić to, co już się tu przewinęło - wizytę u psychologa.
      Podejrzewam jednak, że lepiej by było, gdybyście to Wy się tam zgłosili... Żona
      rzeczywiście może czuć się bezradna, nie potrafi poradzić sobie z kłopotami,
      jakie sprawia syn. Ale taki wybuch to dla mnie też sygnał, że ona ma problem z
      własnymi emocjami. Być może przerasta ją sytuacja domowa, może między Wami też
      nie jest kolorowo... To wszystko odbija sie negatywnie na dziecku, jego
      zachowanie może być konsekwencją spięć w domu, chociaż wydaje się, że jest
      odwrotnie.. To, że chłopak uprosił ją, żeby została może być dla niego sporym,
      negatywnym przeżyciem - "jestem zły i mama chce mnie zostawić".
      Uderzyła go w twarz. Szukała go, bardzo się wystraszyła, i taka reakcja
      mogłaby być, powiedzmy, usprawiedliwiona, ale późniejsze wydarzenia już nie.
      Powinna go przeprosić i wytłumaczyć, co się stało, co czuła, kiedy nie mogła go
      znaleźć, jak się o niego bała... A ona postanowił się zemścić, zaszantażować
      Was. To już nie jest ok, bez względu na jej problemy nie może się ona wyżywać
      na dziecku.
      Zgłoście się do rodzinnego terapeuty. Wytłumacz żonie, że ją kochasz, że ci na
      niej i na Waszej rodzinie bardzo zależy. Nie chciałeś podważać jej autorytetu,
      ale Ciebie też ta sytuacja wystraszyła, nie rozumiałeś do końca co się dzieje,
      co jest w głowie Twojej żony. Myślę, że kilka (może więcej) spotkań u
      specjalisty pomoże przyjżeć wam się dokładniej Waszej relacji, problemom,
      zrozumieć siebie lepiej. To na pewno pomoże dziecku - będzie się czuło pewniej
      i bezpieczniej widząc, że rodzice chcą współpracować, wspierać się, po prostu
      być razem.

      Kiedyś na wykładzie pewien terapeuta opowiadał nam taką historię: przyszli do
      niego rodzice z dzieckiem, z którym nie mogli dać sobie rady. Po krótkiej
      rozmowie terapeuta zorientował się, że to między rodzicami są spore problemy, a
      dziecko swoim zachowaniem stara się zwrócić swoją uwagę i zjednoczyc ich
      poprzez wspólne działanie. Oczywiście to nie jest dobry sposób, ale dzieci
      własnie tak funkcjonują, że biorą sprawy dorosłych "na siebie"... Terapeuta
      powiedział do chłopca - cieszę się, że PRZYPROWADZIŁEŚ do mnie rodziców, teraz
      ja się nimi zajmę, ty możesz już iść. Chopak bardzo się ucieszył, nie
      poowtarzał już swoich problematycznych zachowań, a dla rodziców zaczęła się
      żmudna praca terapeutyczna we dwoje. :)
      To dobry przykład obrazujący wpływ problemów małżeńskich na dzieci.
      '

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka