angeka2
03.07.15, 09:13
Znam się z laską od wielu lat, ale jej sposób bycia doprowadza mnie już do szału.
Przede wszystkim jest głupia. Nie interesuje ją świat, wydarzenia, nie wie, co się dzieje, nie ma swojego zdania na żaden temat (nie wie np. kto jest premierem, nie wie, gdzie leży Francja itp.), jest totalną ignorantką. Przez to nie można z nią porozmawiać o niczym, jak tylko o bieżących JEJ sprawach, randkach, zawirowaniach miłosnych i tym, że ludzie ją w pracy wkurzają. O filmach czy książkach też nie, bo ogląda tylko lekkie komedie, książek nie czyta (chyba że poradniki psychologiczne jak znaleźć faceta itp.). Co najlepsze, zawsze mówi, że na randkach (jest na etapie poszukiwania faceta) zawsze "rozmowa się nie kleiła" - nie dziwię się.
Ma tendencje do opowiadania zwykłych historii z koszmarnymi szczegółami, które są nieistotne i męczące. Druga strona w ogóle nie może się wypowiedzieć, bo laska przerywa i wraca do swoich fascynujących historii albo wyciąga telefon i wchodzi na fb. Na spotkaniach towarzyskich, kiedy ludzie zaczynają rozmawiać o jakichś bieżących sprawach, poglądach, polityce, kulturze, to siedzi obrażona, że jest nudno i - a to nawet jest śmieszne - próbuje wrócić temat na jakiś lajtowy, bo nie jest w stanie porozmawiać o niczym innym, jak ona. Oczywiście o swojej inteligencji i urodzie ma bardzo wysokie mniemanie i nie ma w sobie za grosz skromności.
Niestety przyczepiona jest jak rzep psiego ogona i ze względu na wspólną paczkę znajomych ona też ciągle się przewija w towarzystwie, a swoją obecność zaznacza tak dobitnie, że ludziom się odechciewa spotkań. Ostatnio spotykam się z pytaniami "A czy X będzie?" i ludzie otwarcie mówią, że wolą się spotkać bez niej, bo ich zamęcza.
Nic z tej przyjaźni nie mam, bo ani poglądów wymienić, ani się zwierzyć, bo przecież ona i tak ma gorzej, zresztą nawet niedosłucha do końca, jej problemy są najważniejsze. Kiedyś było inaczej, ale chyba jej odwaliło po 30tce. Mam jej wprost powiedzieć, o co chodzi? To taki typ, co potem człowieka zamęczy telefonami i smsami, żeby wyjaśnić wszystko, chociaż i tak niewiele zrozumie. Zakończenie znajomości zaboli ją bardzo, ale ja już nie mam do niej siły, bo nic do niej nie dociera. Co jakiś czas następuje sprzeczka i mówię jej, że irytuje mnie to-to-i-to, obraża się na 2 dni, potem wszystko wraca do normy.