Dodaj do ulubionych

co robić?

18.10.15, 12:02
Kochane kobitki,
Pierwszy raz piszę na forum na jakikolwiek temat. Głupio się z tym czuję, ale może mi to pomoże.
Jestem z mężem 15 lat, mamy syna i córę. Niestety mieszkamy z rodzicami. Wiem o tym, że to błąd i to duży, ale mieliśmy wcześniej inne plany niż wyszło. A przez zatrudnienie na najniższe krajowe ciężko uzyskać kredyt.
Na szczęście mąż zarabia więcej niż na papierku, ale to się domyślacie. Bo inaczej ciężko byłoby wyżywić 4-ro osobową rodzinę za tys. zł.

Ja pracowałam przez 10 lat. Później zrezygnowałam z pracy i otworzyłam działalność gosp. Wiodło nam się dobrze. Ale niestety po 5 latach zrobiła się duża konkurencja i przez małą ilosć zleceń zamknęłam działalność.
Obecnie szukam stałej pracy mimo że sobie dorabiam od czasu do czasu.
Ale z pracą ciężko, gdyż albo doświadczenie, albo studia, albo języki, a w szczególności po znajomości chcą zatrudniać. Ja nie umiem prosić znajomych o pomoc z pracą. Wiem, że robię błąd.

Mój mąż ma pracę, zarabia tyle że nam starcza, ale na nic nie możemy odłożyć kasy.
Często wyjeżdża na kilkudniowe delegację w kilka osób z pracy, ale i nieraz w dwie osoby. A ja siedzę w domu jak ta nieudacznica.
Przez całą sytuację czuję się taka niepotrzebna, chociaż dla dzieci jestem wszystkim.
Boję się o wszystko. O to że jestem nikim. Nie mogę znaleźć głupiej pracy biurowej. Boję się, że wreszcie mąż odejdzie, bo ja mu non stop dogryzam, a on na to jest zły. Nie mogę się powstrzymać ale przez ten strach jestem strasznie zazdrosna. Wiem, że nie powinnam się tak zachowywać, bo to oddala niż zbliża, ale nie mogę się powstrzymać.
Ciężko nawet pogadać w domu sam na sam, bo zawsze ktoś w domu jest. A on się wkurza i po co mają wszyscy wiedzieć o co nam poszło.

Zawsze wokoło wszystkim pomagałam, często byłam na każde zawołanie, ale jak tylko pomoc uzyskali nie potrzebują mnie. Mam oczywiście przyjaciółki z którymi mogę pogadać, doradzić. Na szczęście, bo inaczej nie przeżyabym

Dziewczyny co mam zrobić?
Myślałam nawet o wizycie u psychologa, ale nie wiem czy to pomoże.
Wiem, ze jakbym znalazła pracę, to wyszłabym z domu, poznała różne osoby, chodziła gdziekolwiek. Chociażby do kina, na kawę....
A my z mężem żadko chodzimy gdzież, bo pracuje w róznych godzinach.
Ja nie mam żadnego hobby, wiec nie mogę się nigdzie "zaszyć" i żyć pasją.
Wiec co robić?
Obserwuj wątek
    • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 13:30
      > Dziewczyny co mam zrobić?

      A co chcesz zrobić? Bo jeśli nawet tego nie wiesz, to psycholog niewiele pomoże.
      Warto tylko pamiętać, ze twoje poświęcenie w domu, ta praca, którą wykonujesz w domu, też się bardzo liczy i dzieci ci najprawdopodobniej w przyszłości za nią podziękują.
      I nie krzycz na męża, gdy nie trzeba. Z drugiej strony, jeśli chcesz z nim pogadać o sprawach domowych, a on się o to wścieka, no to coś jest z nim nie halo.
      To trochę źle, że nie masz hobby, ze nie masz jakiejś odskoczni. Gdybyś miała hobby typu nauka jakiegoś języka, to byś lepiej się czuła na rynku pracy biurowej choćby. Itep., itede.
      • miau.weglowy Re: co robić? 18.10.15, 13:49
        a czemu psycholog nie pomoze? psycholog jest od tego, zeby zadawal wlasciwe pytania i zmuszal do myslenia i szukania odpowiedzi. wiec powinna isc, probowac, a nie polozyc lage na wszystko, bo jak widac sama nie umie sopbie poradzic.
        • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 15:18
          Nie wiem, może dlatego, że najlepiej jest wiedzieć co samemu się chce, zanim poprosi się o pomoc kogoś innego. No bo tak to co? Pójdzie i rozmowa może skończyć się na gadce szmatce bez żadnych konkretnych rozwiązań, dlatego właśnie, że nie wiadomo będzie, jakich to rozwiązań szukać i do jakich problemów je w ogóle przypasować.
          • miau.weglowy Re: co robić? 18.10.15, 20:43
            nie. prosi sie o pomoc dlatego, ze sie czegos nie wie. psycholog jest od tego, zeby pozwolic pacjentowi znalezc wlasne rozwiazania, a nie DAC gotowe
            • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 21:54
              dobra, ale jak ma pacjent znaleźć te rozwiązania, jak nawet nie wie co rozwiązać? :)
              • miau.weglowy czytanie ze zrozumieniem szwankuje? 19.10.15, 14:42
                przeciez pojdzie z konkretnymi problemami, ktore opisala w poscie startowym.
                • czoklitka Re: czytanie ze zrozumieniem szwankuje? 19.10.15, 15:08
                  Tzn. to są akurat bardzo ogólne problemy w moim mniemaniu oczywiście. Oby tylko nie zrobiła się z tego gadka-szmatka.
    • gyubal_wahazar Re: co robić? 18.10.15, 14:14
      Kochana Kobitko ;)

      Mając neta, masz dostęp do największej biblioteki świata. Jedyny problem, to że dobre jej 90% jest po angielsku, ale jest fura darmowych fajnych kursów, dzięki którym nie wychodząc z domu, o dowolnej porze i za darmo, można się uczyć. Tu masz kursy ang po polsku. Pierwszy do góry 'A1' ma 200 coś słów.

      www.memrise.com/courses/polish/english/

      Jak pociśniesz 2h/dziennie, w tydzień go skończysz. Potem kolejny i na rok masz co robić, a po roku, możesz wbić do siwuchy 'angielski - komunikatywny'. Jest jeszcze duolingo.com i parę innych
      • gyubal_wahazar Re: co robić? 18.10.15, 14:21
        PS Jeśli mąż włada narzeczem, to na pewno się ucieszy że się garniesz i będziecie mieli fajny temat do rozmów. Jak nie, to poczujesz że choć w tym jesteś od niego ociupinę lepsza i robisz coś by zwiększyć swoje szanse na pracę. Tak czy inaczej, samoocena troche Ci się poprawi
    • berta-death Re: co robić? 18.10.15, 15:35
      Trzeba jak najszybciej rozpuścić wici wśród znajomych i czekać a cud, że któryś z nich będzie miał chęci i możliwości jakąś robotę ci znaleźć. Nie miej kompleksów, że nie masz studiów ani nie znasz języków, bo de facto stanowisk pracy, gdzie tego typu rzeczy są niezbędne jest ułamek procenta na naszym polskim rynku i z całą pewnością wszystkie zajęte przez znajomych królika. Pomyśl też o innej pracy, nie tylko biurowej, bo w takim kraju żyjemy, że nawet robotę kasjerki, za najniższą stawkę i śmieciową umowę dostaje się po znajomości, więc jak nie jesteś w bardzo bliskich relacjach z osobą decyzyjną w jakiejś firmie, to nie znajdziesz biurowej roboty. Mówisz, że mąż ma nie najgorszą pracę, może on dałby radę coś ci załatwić?
    • mendiga Re: co robić? 18.10.15, 17:00
      Wyjdź z domu. Nie chodź na kawę ani do kina, bo będziesz miała wyrzuty sumienia, że wydajesz pieniądze, których nie ma, a na dłuższą metę nic ci ta kawa nie da. Lepiej idź do szkoły. Jeśli nie ma pieniędzy na szkołę dla ciebie, bo priorytetem jest edukacja dzieci (częste), idź do szkoły darmowej. Jest masa szkół zaocznych policealnych. To są szkoły często na niskim poziomie, to prawda, ale uczęszczanie do nich da ci możliwość przystąpienia do państwowych egzaminów zawodowych.
      Szukasz pracy biurowej? Idź na administrację, zdaj egzaminy na technika administracji.
      Masz z tego korzyść z gatunku trzy w jednym:
      1. wychodzisz z domu (dwa weekendy w miesiącu, więc niedużo, dzieci ani domu nie zaniedbasz) i poznajesz nowych ludzi,
      2. masz bardzo jasno postawiony cel (państwowy egzamin zewnętrzny) i zajęcie (musisz się uczyć, jak chcesz rzeczywiście coś z tego wynieść),
      3. wszystko to robisz w poczuciu, że zmierzasz do mierzalnego i osiągalnego celu (czego nie można powiedzieć o wychodzeniu na kawę).

      Gdzieś po drodze odbudujesz nadszarpnięte poczucie własnej wartości, wiedza ci nie zaszkodzi, a i sam zawód też może pomóc.

      Oczywiście szukania pracy nie odkładaj na po szkole.

      Polecałabym też kursy językowe (w grupie, a nie w internecie), ale to już droższa zabawa. Jednak jako osoba bezrobotna możesz uśmiechnąć się do PUP-u i zapytać o kursy doszkalające (także za friko).

      Wyjdź z domu, i w konkretnym celu.

      Takię radę bym dała.
    • horpyna4 Re: co robić? 18.10.15, 18:21
      Gosiazz, wydaje mi się, że problem tkwi w Tobie. A okoliczności sprawiły, że się ujawnił.

      Nie masz żadnego hobby. To zastanów się, czy jest coś, co lubisz robić. Może być to cokolwiek - szydełowanie, obserwacja ptaków, czy hodowla kaktusów.

      Hobby bywa różne. Czasem wiąże się z jakąś twórczością, co da się bezpośrednio przełożyć na zyski - rękodzieło w dobie internetu łatwiej można sprzedać, niż to bywało dawniej.

      Ale takim hobby może być też bieganie, czy spacery. To daje możliwość znalezienia ludzi o podobnych zainteresowaniach, czyli pojawiają się nowi znajomi i zwiąksza się ilość kontaktów, co może ułatwić znalezienie jakiejś pracy. Jak więc widzisz, każde hobby może przynieść korzyści, chociaż niekoniecznie bezpośrednio.

      Najważniejsze, żeby zacząć.
    • bistian Re: co robić? 18.10.15, 18:42
      Dobrze Ci panie i pan podpowiadają. Trzeba sobie znaleźć obowiązkowe zajęcie, które jakoś zorganizuje życie. Może być ta szkoła, kurs językowy i coś jeszcze dla własnej przyjemności. Liczą się umiejętności, ale również kontakty.
      Z mężem można się też czasami pokłócić, kłótnia rozładowuje atmosferę i jest lepsza, niż brak komunikacji. Ale o tym trzeba powiedzieć jasno, że to nie jest rozstanie, tylko próba uzgodnienia wspólnego stanowiska i wspólnych planów. Raz pogadać i nie ciosać facetowi kołków na głowie, bo przychodzi do domu przede wszystkim nacieszyć się rodziną, a nie walczyć z żoną. :-)
    • dziala_nawalony Re: co robić? 18.10.15, 19:07
      po pierwsze primo, zmien nastawienie do wlasnej slabosci,a najlepiej zapomnij o niej, w zadnym razie nie szukaj przyczyn ~to odrzuc i skup sie na wszystkim, co przybliza do nowej pracy.Drugie, kazdy czlowiek i kazde miejsce to zrodlo informacji o potencjalnych mozliwosciach zatrudnienia,wiec nie zaniedbuj wszelkich kontaktow, odswiezaj stare znajomosci i wypytuj, rozpytuj i polecaj pamiec o sobie kazdemu z tego kregu.Na efekty nie bedziesz dlugo czekac. se-la-vi.
      • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 19:47
        se-la-vi.

        Czemu piszesz fonetycznie i z myślnikami?
        • dziala_nawalony Re: co robić? 18.10.15, 19:52
          taki-sobie-nick napisała:

          > se-la-vi.
          >
          > Czemu piszesz fonetycznie i z myślnikami?

          pisany francuski jest paskudny, za to na zywo brzmi pieknie ..8)
          • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:11
            dziala_nawalony napisał:

            > taki-sobie-nick napisała:
            >
            > > se-la-vi.
            > >
            > > Czemu piszesz fonetycznie i z myślnikami?
            >
            > pisany francuski jest paskudny

            Pisany francuski jest prawdziwym francuskim, a pisownia fonetyczna jest kretyńskim wynalazkiem dla osób nie znających języka.

            C`EST LA VIE!
            • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:12

              wynalazkiem dla osób nie znających języka.
              I pierwsze, co myślę na widok tekstu napisanego fonetycznie: słyszał(a) coś chłopina (dziunia), a napisać tego nie umie.
              • dziala_nawalony Re: co robić? 18.10.15, 20:26
                przynajmniej wiesz kto umie , a kto nie. ~ czyli do konca tak kretynski ten wynalazek nie jest.prawda?
                • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:31
                  dziala_nawalony napisał:

                  > przynajmniej wiesz kto umie , a kto nie. ~ czyli do konca tak kretynski ten wy
                  > nalazek nie jest.prawda?

                  Jest to jego efekt uboczny. :-P

                  Pisowni fonetycznej nie stworzono dla odróżniania nieuków, tylko w innych celach.
                • gyubal_wahazar Re: co robić? 18.10.15, 20:50
                  No i włala. Masz za swoje parekselans fhrąsuskie nieuctwo, Mąszeri
                • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 21:40
                  >przynajmniej wiesz kto umie , a kto nie. ~ czyli do
                  >konca tak kretynski ten wynalazek nie jest.prawda?

                  :D :D :D
      • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 19:56
        Like.
    • kanna Re: co robić? 18.10.15, 20:13
      Wyjdź z domu.

      Może być jakaś grupo rozwoju osobistego dla kobiet, albo kurs dla rodziców, cokolwiek, bylebyś
      a) ubrała się i umalowała
      b) spotkała inne osoby.

      Dalej pójdzie samo :)

      A i jakbyś wiedziała, co chcesz, to po co ci psycholog? Do psychologa się chodzi słuchać siebie samej. On(a) tylko zadaje pytania.
      • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 20:19
        >A i jakbyś wiedziała, co chcesz, to po co ci psycholog?

        Może do tego, aby ją podbudował, dał jej siłę i wiarę w to, ze coś tam się jej uda? Tylko najpierw musi wiedzieć, co ma się jej udać.

      • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:23

        >
        > Dalej pójdzie samo :)
        >
        > A i jakbyś wiedziała, co chcesz, to po co ci psycholog? Do psychologa się chodz
        > i słuchać siebie samej.

        Teoria.

        Do psychologa się chodzi po to, żeby psycholog zarobił.

        Cokolwiek by człowiekowi było, psycholog i tak uprze się jak osioł przy aktualnie modnym kierunku terapeutycznym.*

        Przy czym z prawdopodobieństwem 90% będzie to Zła Matka.**

        Jeśli matka nie okazuje się tak Zła, jak chciałby psycholog, ten ostatni zwyczajnie się zawiesza (milczy i nie reaguje na wypowiedź).

        Ogólnie przypomina to pracę z wykrywaczem metali: psycholog reaguje na dowody, że Matka była Zła. Nie reaguje na dowody, że źli byli inni członkowie rodziny (pomniejsza ich winę), przy dowodach, że matka miała jednak zalety, zawiesza się jak wyżej.

        Tylko że wykrywacz metali, k...a, wykrywa przynajmniej metale!

        *Na podstawie licznych doświadczeń z psychologami.

        ** Alternatywnie - w przypadku kobiet - frustracja seksualna. W przypadku mężczyzn frustracja seksualna jako praprzyczyna nie występuje wedle psychologów NIGDY, nawet przy zaburzonej seksualności.
        • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 20:25
          Byłaś choć raz u psychologa? Bo ja byłam kilkukrotnie i nic z tego co piszesz nie miało miejsca.
          • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 20:27
            poza tym bądź łaskawa rozróżnić psychologa od psychoterapeuty, bo chyba masz z tym problem.
            • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:33
              czoklitka napisała:

              > poza tym bądź łaskawa rozróżnić psychologa od psychoterapeuty, bo chyba masz z
              > tym problem.

              Straszne! I to mnie zapewne wyklucza z dyskusji.

              Miewam, zwłaszcza jeśli delikwent przedstawia się jako "psycholog, psychoterapeuta". :-P

              Miewają go też psychiatrzy, używający słowa "psycholog" jako synonimu "psychoterapeuty".
              • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 20:42
                >Miewam, zwłaszcza jeśli delikwent przedstawia się jako "psycholog, psychoterapeuta". :-P

                To już nie miej. Otóż, może być i tak, że jest i psychologiem (prowadząc w ramach psychologii jakieś spotkania i sesje) oraz może być jednocześnie psychoterapeutą, prowadząc osobne sesje psychoterapeutyczne... A co? Nie mógł się wyszkolić zarówno na psychologa jak i psychoterapeutę? No mógł.
                Nie musisz dziękować.
                • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:44
                  czoklitka napisała:

                  > >Miewam, zwłaszcza jeśli delikwent przedstawia się jako "psycholog, psychot
                  > erapeuta". :-P
                  >
                  > To już nie miej. Otóż, może być i tak, że jest i psychologiem (prowadząc w rama
                  > ch psychologii jakieś spotkania i sesje) oraz może być jednocześnie psychoterap
                  > eutą

                  A raczej musi.


                  Psychoterapeuta MUSI być psychologiem. Inaczej się nie da. :-PPP To ty piszesz bzdury.

                  A jeśli leczący cię doktor przedstawia się jako "laryngolog, foniatra", to u kogo się leczysz?

                  Nie odpowiedziałaś, co robić z lekarzami, którzy także mylą te pojęcia, czepiłaś się tylko mnie.
                  • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 20:46
                    >Psychoterapeuta MUSI być psychologiem

                    Bzdura. :) Nie musi.
                    • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 20:47
                      poczytaj sobie, do szkółek psychoterapii mogę nawet ja się zapisać nie kończywszy psychologii ani psychiatrii. inna sprawa, ze większe szanse na dostanie się, przy rekrutacji do takich szkółek, mają osoby właśnie po psychologii, psychiatrii czy pedagogice.
                      • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:56
                        czoklitka napisała:

                        > poczytaj sobie, do szkółek psychoterapii mogę nawet ja się zapisać

                        Może lepiej nie, to jakby do plastra opatrunkowego dodać zabójczą truciznę.
                    • taki-sobie-nick Re: co robić? 18.10.15, 20:50
                      czoklitka napisała:

                      > >Psychoterapeuta MUSI być psychologiem
                      >
                      > Bzdura. :) Nie musi.

                      psychoterapia-lissewska.pl/jak_zostac_psychoterapeuta_-_wywiad_z_psychoterapeutka_anna_lissewska
                      a konkretnie:

                      Żeby dostać się na szkolenie w zakresie psychoterapii trzeba mieć wykształcenie wyższe, związane z pracą w „pomagactwie”, ale najlepiej skończyć psychologię, z tego powodu, o którym już mówiłam, oraz dlatego, że najłatwiej po niej dostać się na taki kurs.

                      Myślisz, że po budowie maszyn da radę? :-PPP
                      • czoklitka Re: co robić? 18.10.15, 21:10
                        No popatrz, a ja całkiem niedawno czytałam, że do takich szkółek można startować po jakichkolwiek studiach. Tylko, tak jak wspomniałam, większe szanse na przyjęcie mają ci po studiach związanych z "pomagactwem". :) Więc... Co więcej, większe szanse mają ci ludzie, którzy mają kilkuletni bodajże staż czy praktyki w "pomagacwie", a wiadomo, najprościej jest to zrobić, ukończywszy studia związane z taką pracą.
                        • mendiga Re: co robić? 18.10.15, 21:27
                          Osobiście znam dwie kobiety, które są psychoterapeutkami, a nie ukończyły psychologii. Tak więc sak ar bols, metresa.
    • lilith45 Re: co robić? 18.10.15, 20:45
      Po pierwsze nigdy nie myśl o sobie że jesteś nikim, bo to nieprawda!!! I to podstawa. A docenienie dzieci jest równie ważne, o ile nie najważniejsze. Zatem nadal bądź wspaniałą mamą dla swoich dzieci, ale kochaj je mądrze i pomyśl też o sobie.
      Tak jak już Ci napisali inni, skorzystaj z darmowej nauki języków w zaciszu domowym, skorzystaj ze bezpłatnych szkół zaocznych. Wyjdziesz do ludzi, a co najważniejsze zrobisz coś dla siebie i zdobędziesz kolejny zawód. Zawsze będzie dodatkowy punkt do wpisania w CV.
      A może pomyśl nad uprawianiem sportu np. basen albo bieganie, albo rower rodzinny (wiem teraz już nie ta pora, ale na przyszłość). Może fotografia, nawet głupim smartfonem na początek. Poczytaj sobie artykuły lub blogi o podniesieniu samooceny lub kup sobie książki na ten temat. Psycholog też kosztuje a na NFZ nie polecam. Trochę skup się na sobie i traktuj siebie łagodniej, nie obwiniaj, nie zaniżaj własnej wartości. Bo z tego co napisałaś wydaje się że jesteś fajną osobą. I twój plus, że zdajesz sobie sprawę ze swojego położenia i ograniczeń. Tylko nie oceniaj siebie źle, to prowadzi donikąd.
      A męża nie dręcz zazdrościami, spraw żeby to też on był zazdrosny o Ciebie ;) - tylko bez przesady, nie doprowadź chłopa do rozpaczy :D
    • gosiazz Re: co robić? 19.10.15, 00:16
      Kochani, cały dzień nie miałam okazji wejść na neta. A raczej nie miałam potrzeby, bo nie pomyślałam, że ktokolwiek odpisze na mój post.
      Aż wreszcie po całym dniu, odpaliłam Internet, a tam .... tyle życzliwych osób pomaga mi się odnaleźć i odpisuje na mój apel. To jest bardzo miłe :)

      Powiem Wam co zrobiłam, a nie czytałam wcześniej Waszych odpowiedzi na mój list.
      Najpierw wypłakałam się i to bardzo... Postanowiłam ze sobą zrobić coś co odmieni mi życie, pomoże mi się pozbierać.

      ... Wieczorem zabrałam koleżankę, wzięłam telefon, podłączyłam do niego słuchawki i biegłam ile dałam rady. Przez ten czas 3 km zrobiłam, aż nie wierzyłam, że mi się udało osiągnąć taki dystans bez przygotowania.
      Później usiadłyśmy po ciemku w parku, pogadałyśmy i wypiłyśmy piwo. Śmieszna mała rzecz a cieszy :)

      Przedstawię Wam moje początkowe postanowienia. Lista będzie się powiększać co jakiś czas.

      Po pierwsze codziennie postaram się biegać, spróbuję myśleć pozytywnie i spojrzeć na siebie bardziej przychylnie. Przecież jestem szczupłą dziewczyną. Mam 38 lat, wyglądam na 25-28 lat. Każdy mi tego zazdrości. Dzieci moje mówią mi, że koledzy i koleżanki zazdroszczą im takiej mamy - takiej której mogą wszystko mogą powiedzieć, takiej co z nimi zagada, nieraz będzie szoferem :)
      Mam też dobre serce i cudowne dzieci i też dobrego męża. Tylko przez tę zazdrość o niego, o wszystko trochę się zagubiłam.
      Oczywiście nie jestem idealna, muszę się przyznać, że jestem m. in. leniem i boję się wyzwań, ale muszę to zmienić.

      Jeszcze nadmienię, że studiowałam jak miałam małe dziecko, ale przez chorobę córki musiałam na 3 roku przerwać studia, bo nie miałam komu zostawić córci. A teraz po 7 latach muszę rozpocząć szkołę od nowa. Miałam ponownie iść na studia w październiku, ale zbytnio kasy nie było na czesne. Bo ważniejsza była edukacja dzieci, ale teraz co miesiąc odłożę małą kwotę i uzbieram bez problemu. No odwagi też nie miałam, bo szkoła to zobowiązanie na lata.

      A co do języków... Uczyłam się angielskiego przez wiele lat w szkole, ale w pracy i w domu nie korzystałam z niego i dlatego nie umiem komunikować się biegle. Dogadam się, ale to nie jest płynna mowa. Muszę zastanawiać się chwilę nim coś powiem, albo i nie powiem :(
      A jak wiadomo wszędzie w ogłoszeniach o pracy jest zawsze wymaganie: komunikatywny angielski. No tym się nie mogę pochwalić.
      Jutro idę do fryzjera, na zakupy (oczywiście bez szaleństw). Ściągam program do nauki angielskiego. Jak macie jakieś sprawdzone programy, nawet płatne to poproszę o nazwy, linki ...
      W tygodniu zarejestruję się UP. Może wyślą mnie na jakiś kurs.

      Co jeszcze zrobię? nie wiem. Ale na pewno nie będę się załamywać. Przez wiele miesięcy dusiłam w sobie problem, a raczej wiele problemów, że aż mi się wylały. I dobrze. Mnie to pomogło. Mam nadzieję, że na długo. Trochę martwię się tym że jestem ostatnio nerwowa i krzywdzę tym dzieci bo to widzą, ale może uda mi się z tym uporać. Co ja pisze. Nie "może mi się uda" - tylko na pewno mi się uda !!! kupiłam sobie melisę :)

      To na razie chyba tyle.
      Dziękuję bardzo za wszystkie podpowiedzi, sugestie. Przeczytam je jeszcze niejednokrotnie na pewno, bo motywują mnie bardzo. Mam na świecie jednak życzliwe osoby, którym los innego człowieka nie jest obojętny.
      Dziękuję za poświęcenie Waszego cennego czasu :)
      Dziękuję za wszystko. I oczywiście będę jeszcze Was się pytać czy dobrze robię. Pa. pa
      • lilith45 Re: co robić? 19.10.15, 00:29
        I tak trzymaj! Nikt nie jest idealny. Studia tak samo.
        Z tym PUPem bardzo dobry pomysł. Zawalcz o siebie. Bo sama wiesz że szczęśliwe dzieci to szczęśliwa mama. Ruch nas trochę rozładowuje i dystansuje. Można krótko biegać, ale zawsze podnosi nam się wtedy nastrój, bo robisz coś dla siebie.
        Powodzenia ;)
      • gyubal_wahazar Re: co robić? 19.10.15, 10:07
        Dajesz rade, Gosia :)
        Najważniejsze, że ogarnęłaś się z najgorszego dołka i złapałaś zapał, zamiast siedzieć i rozmyslać.

        Co do angielskiego, to nie wierz w bzdety wypisywane w ogłoszeniach. Z 10 w którym jest angielski, nie wiem czy raz ktoś będzie chciał Cię sprawdzić podczas romowy kwalifikacyjnej, z tej prostej przyczyny że b mało kto w normalnych firmach zna go biegle, a ci znający średnio, wolą się nie ośmieszać. Po drugie, znów wbrew temu co trąbią żunaliści, nawet jeśli angielski jest potrzebny, to w zdecydowanej większości tylko pasywny, czyli czytanie i pisanie, a to dużo niższy próg niż rozmowa

        Ale nawet jeśli człowiek zagada po angielsku, to z tego co piszesz coś tam sklecisz, bo pytanie będzie na poziomie 'ok, to teraz powiedz mi coś o swoich doświadczeniach zawodowych' albo 'a co lubisz robić w czasie wolnym'.

        Program na komputer jest fajny, ale nauka przez neta jeszcze fajniejsza, bo widać wyniki innych uczniów i jak się przesuwasz w rankingu, dzięki punktom zdobywanym za kolejne zadania. Poza tym, do każdego kursu jest forum, gdzie ludzie dzielą się swoimi uwagami czy wątpliwościami.

        Idź na tego memrucha co Ci podałem. Spróbuj choćby, naprawdę warto. A dzieciakom pokaż duolingo.com - też fajny kurs ale bardziej pod kątem dzieci, bo ładne obrazki i takie tam

        A małżem się nie przejmuj. Nawet jak rzadziej się ostatnio przystawiał, to dlatego że zarobiony jest i nie ma siły. Ale jak zobaczy, że nie pękasz tylko biegasz i zakuwasz, urośniesz w jego oczach i wykrzesze resztki witalności ;)
        • gyubal_wahazar Re: co robić? 19.10.15, 10:20
          PS A co do robienia tych studiów od zera, może warto się zastanowić. 5 lat wyrwanych z życia rodzinnego + tyle dutków, że ceny kefirów w spożywczaku będziesz znała na pamięć + ryzyko, że znów z dowolnego powodu przerwiesz i parę lat i forsy pójdzie psu w zupe.

          Tak że o ile to nie jest coś co jest Twoją życiową pasją, na moje nie warto. Zdecydowana większość każdych studiów to zapychacze, do niczego nie przydające się potem w pracy, a do tego nudne jak flaki z olejem.

          Świstek może mieć teraz każdy, bo w prywatnych szkołach wystarczy płacić czesne i wpadać parę razy w roku. Dlatego, jeśli nie musisz mieć kwitka ze studiów by wykonywać zawód, odpuściłbym studia i dzięki podszkolonemu angielskiemu uczył się prze neta. Dzięki temu uczysz się najnowszych rzeczy, za darmo, w dowolnym czasie i mających sens a nie pseudointelektualnego bełkotu jakiegoś samozwańczego podwórkowego mesjaszka
          • gosiazz Re: co robić? 19.10.15, 13:17
            Dzięki kochane jesteście. Znowu się popłakałam, ale tym razem ze wzruszenia. Wszystkie Wasze uwagi biorę do serducha. A że jestem strasznie wrażliwa to tak mam.
            Dzięki wielkieeee :)
            • dziala_nawalony Re: co robić? 19.10.15, 13:32
              ..pamietaj, nigdy sama nie jestes! ..buzka Bejbe!!
            • czoklitka Re: co robić? 19.10.15, 13:52
              Będzie dobrze, tylko wyznacz sobie jakiś cel związany z pracą, tzn. gdzie chciałabyś (mogłabyś, dopuszczałabyś) pracować i w związku z tym dalej się w taki czy inny sposób kształć. A jeszcze pamiętaj, ze dobre, ciekawe pomysły dotyczące pracy mogą przyjść z czasem, niekoniecznie od razu.

              Bo na razie wrażenie jest takie po twoim pierwszym poście (choć tego nie napisałaś, ale właśnie takie mam wrażenie), że szukasz po różnych pracach z różnych dziedzin i masz przez to wrażenie, że nic nie wiesz i że do niczego się nie nadajesz, że tak ujmę.

              I jeszcze z twojego posta powyżej, co do komunikatywnego angielskiego - komunikatywny język to chyba jest coś innego niż biegła znajomość, jest to jednak niższy poziom.
              • mendiga Re: co robić? 19.10.15, 14:43
                Niższy, ale komunikatywny ;) Jak ktoś chce pracownika z komunikatywnym, to po to, żeby pracownik był w stanie przeprowadzić rozmowę w danym języku, a nie po to, żeby mieć kogoś, kto teoretycznie wie, że istnieje ileś czasów i z grubsza jest w stanie je rozpoznać, a autorka pisała o problemach z wysłowieniem się.
                Jeśli pracodawca wie, czego chce, to pisze - pracownik ma być komunikatywny (w sensie: mówisz), ma być dobra znajomość bierna (czytasz dokumentację, ale mówić ani pisać nie musisz) itd. Chyba że jest to wymaganie na wyrost, czego też nie można wykluczyć. Ale jeśli jest, a ona go nie spełnia, to w sumie nie ma znaczenia, czy na wyrost, czy nie.
                • dziala_nawalony Re: co robić? 19.10.15, 14:50
                  mendiga napisał(a):

                  > Niższy, ale komunikatywny ;) /..../ Ale jeśli jest, a ona go nie spełnia, to w sumie nie ma znacz
                  > enia, czy na wyrost, czy nie.

                  oczywiscie w polskich warunkach? Tak sie akurat sklada,ze na dniach,tu u siebie bede aplikowal do nowej pracy, i mam nadzieje,ze moja komunikatywna znajomosc miejscowego narzecza w zupelnosci wystarczy.. i w ewentualnej rozmowie kwalifikacyjnej /o to sie nie boje/ moim atutem bedzie duze doswiadczenie zawodowe,
                  >
                  >
                  • mendiga Re: co robić? 19.10.15, 15:39
                    No to powodzenia :)
                    • dziala_nawalony Re: co robić? 19.10.15, 17:25
                      mendiga napisał(a):

                      > No to powodzenia :)

                      podziekowal..8)
                      • czoklitka Re: co robić? 19.10.15, 19:10
                        Też się przyłączam - powodzenia! :)
                • czoklitka Re: co robić? 19.10.15, 15:14
                  >Niższy, ale komunikatywny ;) Jak ktoś chce pracownika z komunikatywnym,
                  >to po to, żeby pracownik był w stanie przeprowadzić rozmowę w danym języku

                  Jasne że tak. Zwróciłam uwagę, bo ona raz pisze, że chcą do pracy z komunikatywnym, a za drugim razem - że nie potrafi komunikować się biegle.
        • czoklitka Re: co robić? 19.10.15, 13:59
          >Ale nawet jeśli człowiek zagada po angielsku, to z tego co piszesz coś
          >tam sklecisz, bo pytanie będzie na poziomie 'ok, to teraz powiedz mi coś
          >o swoich doświadczeniach zawodowych' albo 'a co lubisz robić w czasie wolnym'.

          No, mogą zapytać się w takim angielskim o CV, o jakieś wady, zalety, czy delikwent orientuje się coś o firmie czy o stanowisku pracy itepe.

          • lucyy3 Re: co robić? 22.10.15, 11:29
            to może idź do pracy i wtedy będziesz tęsknić za chwilą dla siebie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka