Dodaj do ulubionych

Ile kosztuje dziecko

IP: *.chello.pl 25.09.04, 09:18
ja kosztowalam rodzicow prawie 2 miliony zlotych z duzym kawalkiem przed osiagnieciem pelnoletniosci, ale to sie zwraca. swietna edukacja, mieszkanie, auto, leki, wszytsko, wszytsko: dzieki temu teraz moge przebierac w ofertach pracy, cieszyc sie zyciem i myslec pozytywnie

jezeli nie bedzie mnie stac na zapewnienie dziecku startu takiego jak sama mialam to na pewno sie na nie nie zdecyduje. wyprawka i odyzwianie to za malo. jak juz sie kogos powola na swiat trzeba maksymalnie mu ulatwic bycie sprawnym zadowolonym z zycia czlowiekiem. nie oszukujmy sie, sama milosc rodzicielska to za malo
Obserwuj wątek
    • Gość: kamila Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.09.04, 10:00
      to co napisałaś to strasznie brutalne - choć przyznaję, że sama też mam czasem
      silną pokusę takiego myślenia. Moich rodziców nie było stać na to, żeby
      zapewnić mi wszystko o czym piszesz. Ale aktualnie i tak jestem zadowolona z
      życia, tylko sama musiałam się naszarpać żeby różne rzeczy zdobyć. Myślę
      jednak, że miłość rodziców (a mówiąc z mniejszym patosem - po prostu pełne z
      nimi porozumienie) to jedn0ak podstawa. Wszystko52inne można sobie wypracować
      samemu. Z tego co napisałaś wynikałoby, że lubisz iść na łatwiznę i na gotowe -
      chyba trochę według zasady :Jeżeli tylko pousuwacie mi wszystkie kłody spod
      nóg - to ja sobie świetnie poradzę" - no faktycznie wtedy jest bosko. tylko
      jaka w tym twoja zasługa i jaką masz satysfakcję. Czy bez rodziców poradzisz
      sobie w życiu - przy pierwszej lepszej trudności ??? To nie jest napad na
      ciebie, tylko polemika.
      • Gość: Mgr Paweł Tatrocki Tak, tyle, że przynosi 5 mln zł zysku. Za to można IP: *.tkdami.pl / *.pl 27.09.04, 15:52
        sobie kupić willę w Hollywood i Maybacha. Gdyby nie trójka dzieci to 99,9 % lu-
        dzi utraciłoby sens życia i chęci do pracy. Bezdzietnym pozostaje tylko osusza-
        nie kolejnej butelki i następna działka. Szczególnie po 40-stce, kiedy dopadają
        człowieka myśli o śmierci i widzi się swoje puste życie. Pracoholizm to jest do-
        bry dla młodych do 35-tki, później zawalik albo wylew. I taka później baba
        feministka przychodzi do lekarza i gada, że jej życie seksualne się nie układa,
        że trzeba zmienić partnera (na piątego). Tak jak Schroder w Niemczech - baba za
        babą - a dziecek nima. Dziecka są fajne mimo, że się na nie robi, tylko trzeba
        je umieć wychować. Adolfy nie umieją.
        • Gość: 2Paco Wybacz osobiste pytanie, Panie Magistrze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 21:27
          ...ale czy musisz się podpisywać takim tytułem??? Nie piszę tego z zazdrości,
          bo sam wkrótce będę miał dwa tytuły magistra, tylko z przyzwoitości...
          Skończyły się czasy, kiedy magister to był pan... nie wystarczyłoby podpisać
          się po prostu Paweł albo jakoś inaczej??? Tylko sobie obciachu robisz...

          P.S. Dr to już zupełnie inna para kaloszy... chociaż też są sytuacje, w
          ktrórych nie wypada (np. na takim forum)
          • Gość: obronca z urzedu Re: Wybacz osobiste pytanie, Panie Magistrze... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 27.09.04, 21:56
            obciachu to sobie sam narobiles ;l)
            bedziesz mial 2 tytuly magistra, coz gratuluje,
            ale wyczucia ironii za grosz ;)

            Pozdrawiam,
            Pan Inzynier Edwin Jamalski

          • Gość: no moze Re: Wybacz osobiste pytanie, Panie Magistrze... IP: *.arcor-ip.net 27.09.04, 21:58
            nie musi sie podpisywac ale to pewnie taki wzorzec ....
            No wiesz my mamy tzw elity ktore swoim zachowaniem, glebokim
            czlowieczenstwem , olbrzymia kultura osobista, zrozumieniem
            problemow ktore ma ten kraj, i rozsadnymi propozycjami rozwiazan,
            troska o losy tego kraju, prawdomownoscia, zasluguja na gleboki szacunek
            ktorego wyrazem jest uzywanie tytulu ktorego takze uzywa
            nasz czolowy, najpopularniejszy magister. Poprzez sposob w jaki zdobyl tego
            magistra stal sie i niedoscignionym idealem i goraco polecanym przykladem
            dla mlodziezy.
      • Gość: nosf GW dorownuje powoli KP IP: *.k.mcnet.pl 27.09.04, 16:09
        Ciekawe porownanie - dziecko do samochodu.
        To chyba nie jest zart, jakos sie nie usmialem, wiec podejrzewam to co
        najgorsze. Gazeta Wyborcza wkracza na sciezke pogoni za tania sensacja
        w sposob podobny jak czynia to inne Kolorowe Czasopisma.

    • Gość: distant Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.range81-154.btcentralplus.com 25.09.04, 10:06
      Z ciekawosci? Jak to policzylas?
    • Gość: witka Re: Ile kosztuje dziecko IP: 217.153.99.* 25.09.04, 10:07
      kolejny kiepski artykuł...nawet nie chce sie go czytac do końca.
    • Gość: distant Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.range81-154.btcentralplus.com 25.09.04, 10:24
      Dodam jeszcze, ze czesto bywam tutaj: www.millhill.org.uk
      Roczny koszt utrzymania dziecka w tej szkole, nie liczac innych oplat, znacznie przekracza 25 tys
      funtow. Rocznie.
    • Gość: artemida Re: Ile kosztuje dziecko IP: 82.160.38.* 25.09.04, 10:45
      ty masz film i to niezly!!!
    • Gość: kura Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.aster.pl 25.09.04, 11:28
      Moi rodzice / niebiedni/ dołozyli wszelkich starań by koszt mojego utrzymania
      wyniósł ich 0 złotych. Chodziłam do panstwowych szkół, donaszałam ciuchy po
      siostrze starszej o 5 lat, te, które były w dobrym stanie, czyli których ona
      nie chciała uznajac je za obciachowe i przebrzmiałe. Żywiono mnie głównie
      plonami z działki, ale tez nie za darmo, bo musiałam pielic grządki, zrywac i
      przerabiac owoce - takie miałam wakacje. Gdy dostałam się na dzienne studia
      wyznaczono mi na zycie taka kwotę, że aby nie zginąc z głodu musiałam
      zrezygnowac z biletów komunikacji miejskiej i codziennie dwie godziny łacznie
      zasuwać pieszo na i z zajęć. Gdy cudownym trafem odziedziczyłam mieszkanie po
      krewnej, zaniechano juz wszelkiego wspierania i zażądano, bym je wynajmowała a
      część zysku oddawała rodzicom za koszta mojego wychowania. Teraz jestem juz
      duza i pewnie dobrze by brzmiało, gdybym stwierdziła, że po tak twardej szkole
      wyrosłam na osobe hartowną, zaradna, o kryształowym charakterze. Gówno prawda.
      Rozgladam się tylko, jak by tu sobie odpocząć i odbic straty po przebytej w
      dziecinstwie szkole przetrwania. Najchetniej poszłabym na rentę, a najbardziej
      chciałabym być sponsorowana przez bogtego faceta, ale nie jestem ładna /nie
      nosiłam aparatu ortodontycznego, nie leczono mi tradzika/ więc nie mam szans.
      Ludzi nie lubię bo sie ich boje, bo byłam wysmiewana z powodu obciachowych
      strojów i zaniedbanego wyglądu i choc teraz tak nie jest, wciąż nie ufam. Nie
      chce mi sie dawać z siebie, bo aby dac, trzeba miec, czyli najpierw dostać. Nie
      chcę mieć dzieci, bo trzeba im dawać, a mnie nikt nie dał i po prostu
      zazdrosciłabym własnym dzieciom normalności. A gadanie o rodzicielskiej miłości
      nie zastapi porzadnego ubrania - niektórzy myslą, że dzieci sie nie skapuja i
      łykną taki kit. Jestem młodym wrakiem osobowosciowo - życiowym, antyteza
      chłopaka, który pisał, że o niego dbano i wiele mu dano i ma fajne życie, i
      chce swoim dzieciom dać tez tak dużo. Ma rację, skąpienie dzieciom jest wyrazem
      braku miłości i produkuje kaleki życiowe.
      • Gość: jerzy Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.customer.alfanett.no 26.09.04, 15:53
        Czesc, rozumiem Cie bardzo. Wszystko co napisalas jest prawda i sie z tym
        zgadzam. Kiedys chcialbym sie z Toba spotkac. mieszkam za granica, ale czesto
        jestem na wakacjach we Wroclawiu. Moj adres to: w7584@hotmail.com
        • Gość: clk Re: Ile kosztuje dziecko IP: 81.219.226.* 26.09.04, 17:59
          Ja tez cie rozumiem.
          mam tak samo nadal
          w przeciagu miesiaca przyzeklam sobie,ze wyprowadze sie z domu/
          bedzie ciezko, ale mam nadzieje, ze dam rade
      • Gość: valhala@gazeta.pl Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.net 27.09.04, 06:34
        Znam ten ból. Teraz mam dwójkę dzieci i ledwo dociagam do końca miesiąca.
        Rodzice co 5 lat nowy (nowy !!!) samochód. Do tego wakacje czasami za granicą,
        a w domu full wypas. Remonty itp. Moją matkę nazywam "mama dobra rada", żona
        ledwo to znosi. Dzieci kosztują nas tyle, że żyjemy jak pustelnicy.
      • Gość: Dorosła córka Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.chello.pl 27.09.04, 14:15
        Moi rodzice robili podobnie, ale nie do końca. Ubranie - po kuzynkach, buty-
        podobnie ( dziś mam zdeformowany palec u nogi), wakacje - najtańsze ( oni
        niekoniecznie), okulary - oprawka najtańsza-( niewyobrażalny kompleks),
        kieszonkowe - minimalne- moje koleżanki miały uboższych rodziców i wyższe
        kieszonkowe. Nauka języków- opłacana, książki - proszę bardzo.
        Dziś jestem osobą dobrze sytuowaną, ale pamiętam upokorzenia dzieciństwa. Nigdy
        nie zafundowałam tego mojemu synowi.
    • Gość: ludwinia Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.04, 11:51
      Ja rozumiem, że jest ujemny przyrost naturalny, ale jak ja mam sobie przy tych
      kosztach posiadania dziecka na nie pozwolić?

      W sumie z mężem zarabiamy 1700 złotych. Z tego lwia część idzie na spłatę dwóch
      kredytów (mieszkanie w TBS-ach i seicento).

      Do tego dochodzą podstawowe opłaty i niewiele już zostaje na zycie. Nasi
      rodzice też niestety za bardzo pomóc nie mogą (mieszkają daleko, poza tym sami
      mają niewiele). I teraz problem. Bo ja strasznie chcę mieć dziecko, ale już
      widzę, że mnie na nie nie stać :( Przeczytałam ten artykuł i teraz jestem
      przerażona. Na dodatek nie mamy w perspektywie wyższych zarobków, zatem w ogóle
      nie wyobrażam sobie okresu gdy dziecko pójdzie do szkoły. Ech...
      • kckk Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 23:16
        nie słuchaj tych bzdur, tego nie napisał człowiek o "naszych" zarobkach, a swoją
        drogą będziecie się musieli zastanowić - albo dziecko, albo seicento! pzdr.
      • Gość: zibby Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.gdynia.mm.pl 27.09.04, 23:20
        Sorry, nie chce nikogo pouczac, ale jak sie we dwojke zarabia 1700 PLN to sie nie kupuje samochodu (splacajac jeszcze kredyt na mieszkanie). Ja zarabiam z zona jakies 5 razy tyle, ale samochod mamy od roku, bo majac kredyt na mieszkanie nie chcielismy zaciagac drugiego na samochod. Wczesniej dojezdzalem ponad godzine do pracy srodkami miejskiej komunikacji.
        Nic dziwnego, ze przy podejsciu jak wasze nie mozna sobie juz pozwolic na dzieci.
        • Gość: Bolo Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.gnss.com 27.09.04, 23:32
          Z czystej ciekawosci. Co wykonujecie prace ,ze zarabiacie 8500 ?
          Czy to jest juz na reke czy brutto?
    • z3r0 Re: Ile kosztuje dziecko 25.09.04, 12:33
      > ja kosztowalam rodzicow prawie 2 miliony zlotych z duzym kawalkiem przed osiagn
      > ieciem pelnoletniosci, ale to sie zwraca. swietna edukacja, mieszkanie, auto, l
      > eki, wszytsko, wszytsko: dzieki temu teraz moge przebierac w ofertach pracy, ci
      > eszyc sie zyciem i myslec pozytywnie


      2 miliony chyba przed denominacja, pusta purchawo.

      "Jesli nie bedzie mnie stasc na zapewnienie dziecku startu jak sama mialam..."... ciekawe, czy do 35 roku zycia bedziesz miala te 2 baty, zeby wydac na gejmboje i ciuchy dla dziecka.
    • triss_merigold6 Olać poczucie winy 25.09.04, 12:50
      Tiaa... poirytujmy się jeszcze.
      Poza Św. Zofią jest jeszcze parę mniej rozreklamowanych szpitali w Warszawie
      oferujących przyzwoity standard i dobrą opiekę nad matką i dzieckiem.

      Ceny w wersji lux pochodzą z oferty drogich firm. To samo i również niezłej
      jakości można kupić dużo taniej. Nowy fotelik polskiej firmy ze wszystkimi
      atestami - 200 zł; nowy wózek dwufunkcyjny ze wszystkimi bajerami do 1000 zł,
      drewniane łóżeczko nowe (też polskiego producenta) ok. 300 zł; wanienka
      plastikowa - 20 zł. Niemowlę nie musi mieć wszystkich ubranek nowych. Nie
      podaję firm żeby nie było kryptoreklamy.
      Zabawki mające w nazwie "edukacyjne" lub "stymulujące rozwój" są średnio 2-3 x
      droższe, właśnie ową nazwą się różnią...
      Jak kogoś stać może kupować najdroższe rzeczy, jeśli nie to spokojnie poradzi
      sobie za dużo mniejsze pieniądze i nie powinien w najmniejszym stopniu czuć się
      winny czy gorszy.
      Niania? Żłobek kosztuje ok. 200 zł miesięcznie, pełnoetatowa niańka w W-wie
      przynajmniej 1000. I niekoniecznie jest lepszym rozwiązaniem.
      IMO producenci artykułów dziecięcych (a zarazem najlepsi reklamodawcy
      wydawnictw typu "Dziecko") zwyczajnie zarabiają - żeby nie napisać żerują - na
      rodziceilskiej chęci bycia doskonałym, idealnym i troskliwym rodzicem.
      • Gość: fiordilligi Re: Olać poczucie winy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:36
        Zgadzam się z triss. Artykuł jest nie za bardzo rzetelny i nierzadko podaje
        ceny mające zszokować, a nie przekazać konkretną informację.Pomijam fakt, że
        dla mnie aż tak przedmiotowe traktowanie dziecka jest pewnym nieporozumieniem.
        Markowe przedmioty są niemowlęciu w ogóle zbędne. Bo marka kosztuje.Lepiej te
        pieniądze zachować na poźniejsze wzrastające potrzeby dziecka.Ja np darowałam
        sobie lux łóżeczko i miałam stare jakieś odswieżone z lekka po znajomych, bo po
        roku zakupiłam córce nowe i wygodne, w którym smacznie chrapie.
        Rodziłam w publicznym szpitalu i nie zamierzam teraz przy kolejnym porodzie
        płacić za prywatną klinikę.Mam swojego lekarza i dbam o siebie szczególnie
        wystrzegając się tego co trendy i jest po prostu przereklamowane.
        • Gość: agillka Re: Olać poczucie winy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.04, 20:50
          A ja mam 37 lat i dwoje dzieci 15 latkę i 4 latka,po 11 latach zdecydowaliśmy
          sie z mężem na drugie dziecko i jestem szczęsliwa,nie przerwałam wcale pracy po
          6 miesięcznym macierzyńskim wróciłam do swojej firmy ale już tylko na 1/2 etatu
          i nadal pracuję w tym wymiarze godzin,żeby dbać o dom,mąż nieźle zarabia i
          dajemy sobie radę,niczego nie żałuję i nie przeliczam moich dzieci na
          pieniądze.Bezdzietne 30 latki ! Opamietajcie się,potem na dzieci będzie za
          późno!
          • Gość: lila Re: Olać poczucie winy IP: 80.72.37.* 26.09.04, 21:38
            Moi rodzice po 11 latach przerwy tez zdecydowali sie na kolejne potmstow dzikei
            temu mam siostrzyczke a dwa lata pozniej doszedl braciszek. Przez ta kochana
            dwojeczke w wieku 19 lat wyprowadzilam sie z domu, bo stracilam ochote na
            wychowywanie rodzenstwa. Jezeli nie jestescie w stanie dac dziecku milosci,
            ciepla i miec dla niego chwili nie pchajcie sie w dzieciaka chocbyscie mieli
            kase na jego wychowanie. Wbrew pozora pieniadze to nie wszytsko.
            • triss_merigold6 Re: Olać poczucie winy 26.09.04, 21:49
              Specjalnie Ci się nie dziwię ale co to ma wspólnego z tematem wątku? Dla dzieci
              trzeba mieć czas a im więcej potomstwa tym tego czasu na każde dziecko mniej -
              to chyba jasne. Kasa jest potrzebna ale niekoniecznie horrendalna, to tak jakby
              na pytanie "Ile kosztuje w Polsce samochód?" podawać ceny tylko najnowszych
              mercedesów.
        • Gość: 2Paco A propos odkładania pieniędzy na później... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 00:22
          Mam kumpla, który mieszka i pracuje w Wiedniu, na czarno. Razem ze swoją
          kobietą mają 3,5 roczną córeczkę. Matka zarabia miesięcznie niewiele, za to
          kolega zasuwa cały miesiąc, niejednokrotnie pracując po 12-14 godzin na dobę.
          Nie ma dla niego czegoś takiego jak pełna, przespana noc.
          Dzięki swojemu poświęceniu jest w stanie zarobić na życie, które w Wiedniu jest
          bardzo drogie. Dziecko jest małe (i przeurocze, chociaż trochę rozpieszcone;)),
          ale już ma w POlsce, założone przez ojca, konto bankowe, na które przy każdej
          wizycie w Polsce (kilka razy w roku) rodzice wpłacają kilkaset euro, które
          odkładają w międzyczasie do najzwyklejszego słoika.
          Sobie wiele odejmują, bo mają po 24 lata i mogliby szaleć, dzięki czemu ich
          dzieko, jak juz będzie pełnoletnie, będzie miało oszczędności wielokrotnie
          większe niż większość Polaków. Jest to cudowny prezent, jaki można dać swegmu
          dziecku - zapewnić mu zaplecze finansowe, żeby nie musiało się martwić czy
          będzie miało co do garnka włożyć. Nieważne ile, ale od samego początku należy
          oszczędzać dla dziecka pieniądze, naprawdę niewielki sumy przez kilkanaście lat
          mogą stanowić w ostatecznym rozrachunku pokaźną kwotę.
          • maols Re: A propos odkładania pieniędzy na później... 27.09.04, 12:44
            Zdecydowanie popieram i sama stosuję! Dobrze byloby, gdyby polscy rodzice mniej
            koncentrowali się na wyprawkach i mebelkach, a zalożyli dla dzieci dlugofalowo
            pomyślane, dobrze oprocentowane konta. Moje dzieciaki po ok 14 latach takiego
            wplacania i kumulowania mają szanse na kwoty od 20.000 euro wzwyż - nie do
            wyciągnięcia z kieszeni kamizelki....
      • michalfront Re: Olać poczucie winy 27.09.04, 08:51


        > Ceny w wersji lux pochodzą z oferty drogich firm. To samo i również niezłej
        > jakości można kupić dużo taniej. Nowy fotelik polskiej firmy ze wszystkimi
        > atestami - 200 zł;

        moje dziecko jeździło i w jednym i drugim, róznica jak, dajmy na to, między
        fordem a maluchem (oczywiście i to i to jeździ, ale czy o to chodzi?)

        >nowy wózek dwufunkcyjny ze wszystkimi bajerami do 1000 zł,

        znajomi kupili taki i po raz trzeci zmieniają, bo co i raz coś się psuje (wg.
        mnie lepiej wydac 2-2,5 tys. i miec spokój na 3 lata)

        > drewniane łóżeczko nowe (też polskiego producenta) ok. 300 zł; wanienka
        > plastikowa - 20 zł. Niemowlę nie musi mieć wszystkich ubranek nowych. Nie
        > podaję firm żeby nie było kryptoreklamy.

        tu się zgadzam w 100%

        > Zabawki mające w nazwie "edukacyjne" lub "stymulujące rozwój" są średnio 2-3
        x droższe, właśnie ową nazwą się różnią...

        no tutaj nie do końca się zgodzę, 2, 3 razy taniej od edukacyjnej to można
        dziecku (za przeproszeniem) bączka kupić...

        > Niania? Żłobek kosztuje ok. 200 zł miesięcznie, pełnoetatowa niańka w W-wie
        > przynajmniej 1000. I niekoniecznie jest lepszym rozwiązaniem.

        Ha ha ha - kolega zrezygnował z niani (kosztowała go 800 w Warszawie) na rzecz
        żłobka a po miesiącu prosił żeby wróciła bo dziecko było non stop chore (leki,
        lekarze), on i żona brali zwolnienia (mniejsze pensje), cały czas kłopoty,
        stresy itp.. Wyszło dużo drożej i gorzej dla dziecka niż z nianią
        Osobiście nie dam córeczki do takiej "przechowalni" w socjalistycznym stylu
        (dopóki dadzą rade będą siedzały prababcie a potem opiekunka...)

        > IMO producenci artykułów dziecięcych (a zarazem najlepsi reklamodawcy
        > wydawnictw typu "Dziecko") zwyczajnie zarabiają - żeby nie napisać żerują -
        na rodziceilskiej chęci bycia doskonałym, idealnym i troskliwym rodzicem.

        Trzeba po prostu nie dać się zwariować i ustalić sobie co jest dla mnie (i dla
        dziecka) ważne, a co nie...

        Pozdrawiam
        • Gość: kate Re: Olać poczucie winy IP: *.sympatico.ca 28.09.04, 01:28
          michalfront napisal byl
          znajomi kupili taki i po raz trzeci zmieniają, bo co i raz coś się psuje (wg.
          mnie lepiej wydac 2-2,5 tys. i miec spokój na 3 lata)

          Ja kupilam wozek gracco za 250 zl i jezdzila w nim moja polroczna wtedy ( przy
          zakupie) corka do wieku 2.5 lat bo potem juz na wlasnych autonogach zaiwaniala,
          jak i odziedziczyl po niej wozek syn.Ten model mozna polozyc i niemowle
          spokojnie moze spac sobnie a potem siedziec.GDyby nie fakt dlugich wedrowek i
          wiely naprawde kilomeyrow zrobionych po roznych terenach wozek moglby posluzyc
          jeszcze jednemu dziecku.Nie przecze - dziadek musial podrasowac plastikowe
          wkladki w kolkach, ale jak ktos dba o sprzet to mu posluzy latami.jezeli sie nie
          dba to nawet wozek za 2500 zl polegnie po polroku.
          Widze w jakim stanie sa rowery dzieciece po roku dwoch jezdzenia przez
          bezstresowo wychowywane kanadyjskie dzieci - zostawiane gdzie popadnie deszcz
          nie deszcz.Corka wyrosla wlsanie z jednego roweru i syn sie do niego
          przymierza.Rower poza lekkimi zarysowaniami przy lancuchu i w kilku miejscach po
          niefortunnym upadku jest zadbany i jak nowy.
          Wydaje mi sie ze niektorzy rodzice niepotrzebnie wygorowane ceny za zabawki ,
          ciuszki( glownie dla malych dzieci) wydaja zeby zrekompensowac dzieciom brak
          czasu.NIe raz nie dwa widzialam jak dzieciak dostawal droga ,ba nawet bardzo
          droga zabawke i jakos wiecej radosci mu sprawila chwila spedzona na grzbiecie
          wojka ktory udawal konika z czkawka.Czasami poswiecenie dziecku 10 - 15 min
          twego czasu znaczy dla niego wiecej i ma wieksza wartosc niz najnowszy model i
          najnowsza gra game boy.
      • Gość: Szoszana Re: Olać poczucie winy IP: *.crowley.pl 27.09.04, 13:18
        > Poza Św. Zofią jest jeszcze parę mniej rozreklamowanych szpitali w Warszawie
        > oferujących przyzwoity standard i dobrą opiekę nad matką i dzieckiem.

        A ja nie wiem co oni wypisuja, jakie 7000. Ja rodzilam w Zofii w lutym i
        zaplacilam 500 PLN za porod rodzinny i to byly cale oplaty, w pojedynczej sali.
      • Gość: adventurka Re: Olać poczucie winy IP: *.telkonet.pl / *.telkonet.pl 30.09.04, 21:02
        zgadzam sie z toba. nie rozumiem ,dlaczego mama blizniaków wydaje 300 zł na
        odzież na 1dną dziewczynke miesięcznie. Czy musi im co miesiąć kupować nowy
        ciuch ?
    • Gość: pokrybala Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 12:52
      Mam 10 letnie dziecko. Przez ostatnie 10 lat zarabiałem średnio 15 tys
      miesięcznie. Nie mam oszczędności, więc przyjmuję, że mna dziecko wydaję ok 5
      tys miesięcznie. Rocznie daje to 60.000, a prze 10 lat 600.000. Myślę, że przez
      nastepne 10-20 lat będę musiał wydac jakieś 3-4 razy tyle, czyli w sumie wydam
      jakieś 2,5 mln pln. Dużo czy mało? Biorą pod uwage fakt, że za jakiś czas
      będzie miał mnie kto przetransportować mnie do przytułku i czasem, np. w
      swieta, przynieść tam kawałek sernika na długim kiju, to myslę, że nie jest to
      wygórowana cena
      • Gość: marbealn Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 14:29
        Skąd ty się urwałeś?
      • Gość: ja Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.chello.pl 26.09.04, 17:06
        ale koleś pusty ... niewytrzymam hehe
    • Gość: agu Re: Ile kosztuje dziecko IP: 195.205.180.* 25.09.04, 14:03
      Wciąż tylko pieniądze, pieniądze, pieniądze...
      I podział społeczny wynikajacy z zamożności rodziców. Miłość miłością, ale jak
      utrzymać dziecko i zapewnić mu godziwy start w życie przy pensji na 3 osoby
      2500 zł miesięcznie? Gdy trzeba spłacać kredyty za kawalerkę?
      A jak sobie radzą inne małżeństwa, które mają mniejszy dochód?
      Jak będzie czuło się moje dziecko wśród równieśników, których jeden rodzic
      zarabia miesięcznie 6 razy tyle co ja i mój mąż wspólnie? Jak będziemy czuć się
      my, rodzice? itd, itd...

      nie potrafię się zdecydować na dziecko
      • Gość: pokrybala Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 15:10
        Gość portalu: agu napisał(a):

        > Wciąż tylko pieniądze, pieniądze, pieniądze...
        > I podział społeczny wynikajacy z zamożności rodziców. Miłość miłością, ale
        jak
        > utrzymać dziecko i zapewnić mu godziwy start w życie przy pensji na 3 osoby
        > 2500 zł miesięcznie? Gdy trzeba spłacać kredyty za kawalerkę?
        > A jak sobie radzą inne małżeństwa, które mają mniejszy dochód?
        > Jak będzie czuło się moje dziecko wśród równieśników, których jeden rodzic
        > zarabia miesięcznie 6 razy tyle co ja i mój mąż wspólnie? Jak będziemy czuć
        się
        >
        > my, rodzice? itd, itd...
        >
        > nie potrafię się zdecydować na dziecko

        Jestes niekonsekwentna - masz dość podziału wg. kasy, a sama go stosujesz.
        Większość ludzi młodych nie ma kasy, bo naturalną koleją rzeczy jest to, że z
        reguły człowiek osiąga wysoką pozycję po pewnym czasie. Głupotą jest czekanie z
        decyzją o dziecku do czasu osiągnięcia wyższego standardu materialnehgo. Z
        dzieckiem jest tak, że czym starsze, tym więcej kosztuje. Małe dziecko nie
        wymaga wiekszych nakładów finansowych. Nie sprawia tez zadnych kłopotów,
        których podłożem jest status materialny rodziców. W ogóle małe dziecko - jeżeli
        jest zdrowe - nie sprawia żadnych kłopotów. Przeciwnie - dostarcza wspaniałych
        wrażeń. Małe dziecko z założenia bezgranicznie kocha swoich rodziców i są oni
        dla niego wszystkim - bez wzgledu na stan majatkowy. Dlatego warto mieć
        dziecko, gdy się jest młodym. Dziecko daje dodatkowej siły, przynosi wiele
        radości, zespala rodziców. Potem - gdy człowiek ma juz kasę - jest tyle
        atrakcji, że nie ma kiedy zdecydować się na dziecko. Zreszta wszyscy dookoła
        już mają dzieci odchowane. Róbta co chceta, ale najlepiej przestańta
        filozofować i róbta dzieci!
        • Gość: gohanka Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.globit / 217.98.57.* 26.09.04, 18:30
          Małe dziecko nie
          > wymaga wiekszych nakładów finansowych. Nie sprawia tez zadnych kłopotów,
          > których podłożem jest status materialny rodziców. W ogóle małe dziecko -
          jeżeli
          >
          > jest zdrowe - nie sprawia żadnych kłopotów. Przeciwnie - dostarcza
          wspaniałych
          > wrażeń. Małe dziecko z założenia bezgranicznie kocha swoich rodziców i są oni
          > dla niego wszystkim - bez wzgledu na stan majatkowy. Dlatego warto mieć
          > dziecko, gdy się jest młodym. Dziecko daje dodatkowej siły, przynosi wiele
          > radości, zespala rodziców. Potem - gdy człowiek ma juz kasę - jest tyle
          > atrakcji, że nie ma kiedy zdecydować się na dziecko. Zreszta wszyscy dookoła
          > już mają dzieci odchowane. Róbta co chceta, ale najlepiej przestańta
          > filozofować i róbta dzieci!


          bardzo mi się podoba to.
          no i stawiasz w nowym dla mnie świetle sprawe: lepiej dzieci wcześniej czy
          później? czekać, czy dać się ponieść chęci macierzyństwa teraz teraz... zaraz?
      • Gość: an Re: A kto będzie pracował na nasze emeryturki? IP: 213.25.22.* 25.09.04, 15:27
        Mamy ujemny przyrost naturalny.. to oznacza ,że za
        kilkadziesiąt lat, nie będzie komu pracować na tych wszystkich mądrali, którzy
        nie chcą mieć dzieci, bo jak twierdzą nie stać ich na to.. Dzieci kosztują nie
        tylko w sferze materialnej.. rodzicem jest się całą dobę i często trzeba
        zrezygnować z własnego wygodnictwa. Nie żałuje, to jeden z aspektów naszego
        człowieczeństwa. Ale złość mnie ogarnia gdy pomyślę, że moje dzieci za parę lat
        będą musiały utrzymywać (płacąć składki na zus)tych wszystkich, którzy
        teraz "korzystają z życia". A poza tym rodzic nie jest "bankomatem", a
        argumenty natury finansowej są dla niektórych po prostu dogodną wymówką za
        którą kryje się własny egoizm.
        • Gość: pokrybala Re: A kto będzie pracował na nasze emeryturki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 15:34
          Nie martw się. Gdy obecne dzieci zaczna zarabiać, na zus się nie będzie płaciło
          w ogóle lub symbolicznie. Każdy sie bedzie martwił o siebie. Jeżeli coś odłożył
          lub bedzie miał kogoś (np. dziecko), kto o niego zadba, ten będzie miał co do
          gara włożyć. Reszta bedzie musiała się zadowolić jakąś zapomoga starczającą na
          czynsz w slumsie. Po reszte uda się do śmietnika. Nie wierz, jeżeli ktoś ci
          opowiada, że będzie inaczej
          • Gość: heisenberg Re: A kto będzie pracował na nasze emeryturki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.04, 14:50
            w zasadzie tak... dodałbym, że przy obecnej średniej długości życia mężczyzny i
            tak marne mam szanse na zostanie emerytem...
        • Gość: Kia Re: A kto będzie pracował na nasze emeryturki? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.09.04, 23:26
          Ciągle słyszę, że trzeba płodzić dzieci bo "kto będzie pracował na nasze
          emeryturki...". A nie sądzicie, że właśnie teraz jest zbyt wielu chętnych do
          pracy, a jej brak? Ogromne bezrobocie, a według najnowszego raportu w Polsce
          pracuje niecałe 50 % ludzi w wieku produkcyjnym (liczone wśród osób powyżej 15
          lat), w państwach Skandynawii ten procent sięga 80. Zatem warto postawić
          zagadnienie, czy rzeczywiście tak wielu ludzi jest potrzebnych w naszym kraju?
          Jeśli technika nadal będzie tak szybko się rozwijała, mechanizacja sprawi,że w
          ogóle potrzebnbni będą tylko wysoko wykwalifikowani specjaliści lub niezwykle
          elastyczni, dobrze wykształceni ludzie z siłą przebicia. A poza tym nasz kraj
          nie jest (przynajmniej teraz) mlekiem i miodem płynący. Skąd brać zasiłki,
          zapomogi, darmowe jedzenie dla przybywających biednych, bezrobotnych itp? Jak w
          końcu osiągniemy odpowiedni poziom rozwoju liczba ludności zwiększy się
          (odpowiednia polityka społeczna, proprodzinna itp...jak na Północy...ale
          nieprędko);)
        • Gość: Leyla Juz odpowiadam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 15:13
          Otóż wielu z tych, jak piszesz, "egoistów korzystających z życia" zupełnie
          spokojnie zapewni sobie prywatną emeryturę i o swoje dzieci raczej możesz się
          nie lękać. Pamiętaj również, że właśnie ta grupa młodych, ambitnych
          bezdzietnych egoistów już obecnie współfinansuje zasiłki i dopłaty na dzieci
          dla mniej zaradnych lub wielodzietnych, a także edukację, służbę zdrowia i in.
          dla wszystkich pozostałych... Dodatkowo tworzą miejsca pracy i napędzają
          koniunkturę. Sugerowałabym więc trochę więcej obiektywizmu i pokory...
      • Gość: ashling SMUTEK straszny... IP: *.spray.net.pl 25.09.04, 22:45
        Agu, strasznie to wszystko smutne co napisałaś... To co napisałą Pani w
        artykule i pannica warta ponad dwa miliony to po prostu głupie i debilne. Sama
        pochodzę z wielodzietnej rodziny. Wychowałam się w małym mieście. Moja edukacja
        to wyłącznie szkoły państwowe. Po zwykłej podstawóce w małym mieście dostałam
        się bez problemu do jednego z najlepszych liceów w Polsce. Potem były studia na
        Uniwerku Warszawskim - cały czas stypendium naukowe. Potem międzynarodowe
        studia podyplomowe - za własne pieniądze. W czasie studiów cały czas
        pracowałam. Rodzice zapewniali mi jedynie dach nad głową i podstawowe rzeczy
        typu ciuchy z ryneczku i podręczniki. Obecnie mam męża o podobnym życiorysie
        jak ja, własną firmę, świetnie zarabiam i pomagam finansowo nie tylko
        rodzeństwu ale i rodzicom. Moim jedynym marzeniem jest mieć dziecko. I od dwóch
        lat nic... To jest dopiero STRASZNE!
        • Gość: julka Re: SMUTEK straszny... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 21:21
          Ponoć jest na warszawskim ursynowie świetna klinika leczenia bezpLodności.
        • Gość: kartofel Re: SMUTEK straszny... IP: 212.160.172.* 27.09.04, 15:41
          Cześć.
          Miałem tylko starszego brata, wychowałem się w małej miejscowości na Mazowszu
          (siedziba gminy), zwykła podstawówka w tej miejscowości, potem najlepszy
          ogólniak w najbliższym mieście (obecnie powiatowym). Nieskromnie powiem, że
          uczyłem się bardzo dobrze (zwolniony z egzaminów do liceum, wjazd na część
          politechnik w kraju bez egzaminów). Problemów wychowawczych chyba nie
          sprawiałem. :) Roszczeń materialnych nie miałem zbyt wysokich. Na wymarzony
          rower górski składałem kieszonkowe przez dwa lata. Z decyzją Rodziców nigdy nie
          dyskutowałem, starszy Brat był dla mnie autorytetem. Od trzeciej klasy liceum
          dawałem korepetycje. No i jeszcze w liceum, w III i IV klasie miałem
          stypendium, które oprócz mnie miało jeszcze jakieś 200-300 osób w kraju. Co
          prawda pieniędzy z tego nie było, ale za to kilka wspaniałych tygodni spędziłem
          w uczelnianych laboratoriach i na obozach naukowych.
          Po maturze studia - oblegany kierunek na Politechnice Warszawskiej - dostałem
          się w cuglach. Wyniki w górnej strefie stanów średnich, ale na stypendium
          naukowe wystarczało. Przez dwa lata korepetycje w prawie każdy weekend w
          rodzinnej miejscowości, później od trzeciego roku praca informatyka w wymiarze
          20-30 godzin tygodniowo. 2-3 lata aktywnej działalności w samorządzie
          studenckim. Koniec studiów na stypendium zagranicą. Rodzice (i Dziadkowie póki
          jeszcze żyli) cały czas wspomagali mnie finasowo - nie chcieli słyszeć o tym,
          że mogę na siebie sam zarobić (Dziękuję Wam, Kochani) ale widziałem, że moje
          dochody sa dla nich ogromną ulgą.
          Po studiach z marszu znalazłem bardzo dobrą pracę (rozwijająca, dobrze płatna,
          dużo zagranicznych wyjazdów). Jak mnie z niej zwolniono, to trafiłem na jeszcze
          lepiej płatną.
          Aha, w międzyczasie poznałem sympatyczną, ładną i mądrą dziewczynę.
          Pokochaliśmy się, zamieszkaliśmy razem, w końcu pobraliśmy się. Szczęśliwym
          zrządzeniem losu mamy ładne mieszkanie i nie wisi nad nami kredyt.

          I tutaj kończy się sielanka. Do tej pory myślałem, że jestem po prostu w czepku
          urodzony. Wszystko musi mi się udać... Niestety... Po długim okresie starań o
          dziecko zrobiłem sobie badania... f...ck f...ck f...ck ... Odchyłki od
          normy hormonów mojej żony to pryszcz w porównaniu do moich parametrów. f...ck
          f...ck ...
          Masz rację - ashling. SMUTEK straszny... złość i wściekłość... rozpacz...
          zweryfikowanie opinii o sobie samym... nie jestem już taki wspaniały...
          Oddałbym wszystko - wspomnienia, laury, pochwały, dyplomy, pracę... żeby tylko
          zmienić w moim organiźnie tą jedną rzecz. Niestety tego nie można cofnąć. Nawet
          nie wiadomo co mogło być przyczyną...
          I trzeba było zweryfikować oczekiwania, spojrzeć z dystansem na siebie, póść na
          cholerny kompromis z życiem... jak to brzmi pretensjonalnie...
          Moja żona od ok. dwóch miesięcy jest w ciąży. Skorzystaliśmy z banku nasienia.
          Stan konta na teraz - 0 (zero), ale to pikuś - byłbym w stanie oddać więcej. Na
          wiosnę będę ojcem.

          Droga ashling!
          To dobrze, że świetnie zarabiasz bo będziesz miała wydatki. Dlatego nie czekaj,
          nie licz pieniędzy tylko walcz, wlacz, walcz! Kiedy wreszcie będziecie mieli
          dziecko będzie to najukochańsza istota za ziemi i wychowasz je najlepiej jak
          potrafisz. Pamiętaj, żeby go mimo wszystko nie rozpieszczać. :):)
          Nam pomogła warszawska klinika Novum przy Bocianiej - www.novum.com.pl i serwis
          www.nasz-bocian.pl.
          Powodzenia!
          • Gość: Bolo Re: SMUTEK straszny... IP: *.gnss.com 27.09.04, 17:42
            Zycze wam powodzenia i duzo szczescia z waszym dzieckiem.
            Mam dwoje i teraz dopiero wiem po co zyje!
            Nigdy nie przepadalem za dziecmi ale jak sie juz je ma to wszystkie inne
            zeczy materialne,ktore czlowiek tak bardzo chcial miec to jest nieistotny
            szczegol.

      • Gość: matka Re: do agi IP: 213.25.11.* 01.10.04, 19:05
        problem tkwi w waszym państwo wyobrazeniu ! na temat :" jak bedzie sie czuło
        moje dziecko wśrod rowieśników,których jeden rodzic itd.....
        Bedzie sie czuło normalnie!!!!!!!!!!! Czy państwo czują się nienormalnie
        ( ? ) bo prezydent, premier , czy tzw. biznesmen zarabia 6 x woięcej niż
        TY .Mnie to snu z powiek nie spedza i spedzać nie będzie.Jestem przekonana , że
        2,5 tys zł to kwota za którą można mieć dziecko.( tylko trzeba już wcześniej
        wiedzieć,że niemowlęciu wcale nie jest potrzebny do życia specjalny stoliczek
        do zmiany pieluch i inne tego typu wynalazki. pa.
    • Gość: Ika Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 15:34
      Lola Ty masz nie pokolei w głowie! Ja byłam wychowywana w zamożnej rodzinie,
      ale rodzice wychowywali mnie bardzo skromnie. Nieraz miałam do nich o to żal.
      Teraz widzę, że mieli rację. Mam 7 letnią córkę i chociaż stać nas na wiele nie
      chcę jej zbyt rozpuścić, żeby kiedyś nie miała takich poglądów jak Ty!!!
      Dziecko potrzebuje przede wszystkim miłości i to jest dla jego rozwoju
      najwazniejsze.
      • Gość: Agnieszka Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.04, 23:16
        Dobrze Pani zrobi jesli nie zdecyduje sie na potomstwo.A to dlatego ze urodzi
        sie nastepny lub natepna po Pani taka laluta co to bedzie chciała miec wszystko
        podane na tacy przez mamusię i tatusia.Miłość rodzica jej nie wystarczy i praca
        własnych rak.Trzeba dac mieszkanko,samochodzik.szkołe wyposazyc ,pozniej żeby
        znalazł się jakis bogaty mąz i głupia teściowa co to bedzie bawić dzieci.Bo
        przeciez taka osoba jak Pani wychowana w cieplarnianych warunkach nie wychowa
        nic innego.Oj wspolczuje temu facetowi co to miałby wejsc w taki zwiazek.Ze to
        my musimy czytac takie brednie
    • Gość: bea Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.espol.com.pl 26.09.04, 12:33
      Duże, bezmyślnie wydane pieniądze zgodnie z obowiązujacymi trendami niczego nie
      gwarantują,jedynie mądrość rodziców może zagwarantować pomyslną przyszłość ich
      dzieci. A mądrość to świadomośc co w życiu jest najważniejsze i z pewnością nie
      są to pieniądze.
    • Gość: noesis zwyrodnienie emocjonalne IP: *.interecho.com / 62.233.170.* 26.09.04, 13:45
      najwyższą wartością człowieka jest miłość, jeżeli ktoś przelicza swoje
      wychowanie na pieniądze jest w błędzie, miłośći rodzicielskiej nie kupuje się,
      to że ktoś ma dobrą pracę nie oznacza że jest szczęśliwy i że potrafi kochać,
      wartości moralne upadają... :)
    • Gość: edoro naturalna "antykoncepcja"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 14:12
      czemu ma służyć ten artykuł? chyba tylko temu żeby zniechęcić przyszłych-
      niedoszłych rodziców do tego żeby mieć dzieci. to jakaś kompletna bzdura!
      ja bym w życiu nie wpadła na pomysł podliczania ile kosztowałam rodziców, ani
      liczenia ile mnie kosztuje moja córka.
      Poród za 7 tysięcy??? ja za swój NIC nie płaciłąm i rodziłam z mężem w
      normalnych warunkach. może to ludzie sami sobie wymyślają, że np. muszą
      zapłacić lekarzowi czy położnej, albo że musząmieć po porodzie pojedyńczą salę
      itp.
      A wyprawka za 5 tys.? to tylko dla rodziców z chorymi ambicjami, że ich dziecko
      musi mieć wszystko nowe i markowe. my kupiliśmy nowy wózek, becik i pierduły
      typu kosmetyki czy pieluchy. ubrania wszystkie dostawałam od znajomych używane
      po ich dzieciach, a teraz jak coś już kupuję to w ciuchlandach. i nie znaczy to
      że moje dziecko jest żle ubrane! po prostu tam można kupić np. body firmy
      Shiesser za 1 zł a nie za 20 w sklepie!
      Naprawdę MOŻNA INACZEJ niż to opisuje p.Sokolińska w swoim artykule.na
      razie moja córka ma 2 lata, ale nie podejrzewam, że będzie chodziła do
      prywatnego przedszkola czy szkoły albo chodziła na wszystkie możliwe zajęcia
      dodatkowe. być może nie będzie też miała komórki, ale nie uważam żeby miała z
      tego powodu cierpieć. mam nadzieję że wychowamy ją na człowieka który potrafi
      radzić sobie w życiu niezależnie od ilości pieniędzy jakie posiada, że będzie
      miała hierarchię wartości podobną do naszej i nie będzie przeliczać wszystkiego
      na pieniądze.....
      Dodam jeszcze ze pochodzę z rodziny gdzie było 12 dzieci i mimo ze pracowal
      tylko ojciec to jak na razie wszystkie dzieci są dobrze wykształcone-
      przynajmniej matura-mimo ze nie chodzily do prywatnych szkol ani na zadne
      dodatkowe kursy czy korepetycje. a poza tym kilkoro z nich chodzi do szkoły
      muzycznej. nie chodzą też żle ubrane ani głodne. a jak mają swoje komórki to
      sobie na nie zarabiają. nie dobrymi ocenami, tylko np. pracują w wakacje, albo
      pilnują dzieci znajomych.
      Współczuję rodzicom którzy tak jak p. Sokolinska uważaja że dziecko to
      wyrok....
      • Gość: marbealn Re: naturalna "antykoncepcja"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 14:33
        Masz rację. Ten artykuł to jakieś chore, warszawskie, snobowe bajdurzenie!
      • Gość: były dzieciak Re: naturalna "antykoncepcja"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:26
        > Naprawdę MOŻNA INACZEJ niż to opisuje p.Sokolińska w swoim artykule.na
        > razie moja córka ma 2 lata, ale nie podejrzewam, że będzie chodziła do
        > prywatnego przedszkola czy szkoły albo chodziła na wszystkie możliwe zajęcia
        > dodatkowe. być może nie będzie też miała komórki, ale nie uważam żeby miała z
        > tego powodu cierpieć. mam nadzieję że wychowamy ją na człowieka który potrafi
        > radzić sobie w życiu niezależnie od ilości pieniędzy jakie posiada, że będzie
        > miała hierarchię wartości podobną do naszej i nie będzie przeliczać
        wszystkiego
        >
        > na pieniądze.....

        Proszę Pani, w jakim świecie Pani żyje i do kogo te teksty? Proszę sobie
        odszukać na tym portalu niedawny tekst o segregacji w systemie edukacji.
        Wystarczy pójść na jakiś uniwersytet, żeby przekonać się, że pieniądze to
        jednak prawie wszystko. 5% bardzo zdolnych studentów, którzy są tam dzięki
        stypendiom. Reszta to często jeszcze zdolniejsi, czasami mniej, przeważnie
        średniacy, ale dzięki pozycji i pieniądzom rodziców, których stać było na
        kursy, korepetycje, komputery, lepsze szkoły, łapówki wszystko idzie im
        łatwiej. Wie Pani jak czuje się nastolatek w ciuchach ze szmatexu, bez komórki,
        bez kieszonkowego, nieudzielający się towarzysko z powodu braku pieniędzy?
        • triss_merigold6 Re: naturalna "antykoncepcja"? 26.09.04, 15:43
          Wiesz, za moich czasów dobrzy uczniowie po liceach dostawali się na studia
          dzienne bez kursów i korepetycji. Jak ktoś jest tępy to nie musi studiować,
          niech skończy szkołę policealną.
          Łapówki? Ciekawe, nikt z moich znajomych nie dawał żeby dostać się do
          publicznej uczelni na dzienne studia, ja jakoś też nie.
          Jak się czuje nastolatek bez komórki? Normalnie. To nie jest rzecz niezbędna
          tylko gadżecik w przypadku dzieciaka. Cokolwiek w główkach wam się przewróciło.
          • Gość: były dzieciak Re: naturalna "antykoncepcja"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:10
            A kiedy były te twoje czasy? Bo widzisz, już w połowie lat 90. były takie
            szopki, że do jednego ze średnio elitarnych liceów w średni dużym mieście
            przyjechali ojciec i syn. Wywieszono listę uczniów, którzy dostali się do
            liceum. Większość miała po dwie piątki. Czwórka i trójka z egzaminu praktycznie
            eliminowała. No i ten chłopaczek dostał mierną i jedynę i oczywiście się nie
            dostał. Ojciec wsiadł do samochodu, po godzinie przyjechał z walizką i po
            wakacjach okazało się, że chłopak się dostał. Oczywiście potem są historie z
            korepetycjami, dodatkowymi płatnymi lekcjami w szkole itd. Czy myślisz, że
            uczeń bez komputera ma większe szanse z informatyki od ucznia, który komputer
            ma od urodzenia?

            Oczywiście nie przemilczmy kwestię studiów i możliwościach pracy po nich dla
            dzieci z bogatych i biednych rodzin.

            Jesteś nastolatkiem w liceum w Polsce w 2004 r., że wiesz, jak on się czuje?
            Daruj sobie.

            Dlaczego zamykacie oczy na rzeczywistość?
          • Gość: mrrua Re: naturalna "antykoncepcja"? IP: *.aster.pl 02.10.04, 02:33
            a za moich czasów ani jedna osoba, którą znam nie dostała się na studia dzienne
            bez kursu i korepetycji; mało tego - w liceum (w klasie autorskiej) z
            niektórych przedmiotów nie można było dostać nic ponad 3 bez korepetycji, a 80%
            klasy dostawało 1 w pierwszym terminie każdego sprawdzianu!!! a naprawdę nie
            mam do czynienia tylko z rozpieszczonymi półgłówkami! łapówki moi rodzice nie
            dali nigdy, ale przez to nie kończę wymarzonej asp, tylko socjologię. a gdybym
            w liceum nie dostała (wcale nie wymarzonej)komórki, to moja mama umarłaby z
            nerwów, wcale nie dlatego, że jestem rozpieszczona, tylko dlatego, że mam swoje
            życie, które Moi Rodzice zawsze szanowali.
        • Gość: pinslip Re: naturalna "antykoncepcja"? IP: *.isp.tvkg.net 27.09.04, 15:46
          > Proszę Pani, w jakim świecie Pani żyje i do kogo te teksty? Proszę sobie
          > odszukać na tym portalu niedawny tekst o segregacji w systemie edukacji.
          > Wystarczy pójść na jakiś uniwersytet, żeby przekonać się, że pieniądze to
          > jednak prawie wszystko. 5% bardzo zdolnych studentów, którzy są tam dzięki
          > stypendiom. Reszta to często jeszcze zdolniejsi, czasami mniej, przeważnie
          > średniacy, ale dzięki pozycji i pieniądzom rodziców, których stać było na
          > kursy, korepetycje, komputery, lepsze szkoły, łapówki wszystko idzie im
          > łatwiej. Wie Pani jak czuje się nastolatek w ciuchach ze szmatexu, bez
          komórki,
          >
          > bez kieszonkowego, nieudzielający się towarzysko z powodu braku pieniędzy?
          Ta pani, żyje chyba w tym samym swiecie co i ja: mam 21 lat, troje rodzeństwa,
          rodzice zarabiają około 3 tysięcy miesięcznie. Chodziłam do PAŃSTWOWEGO żłobka,
          PAŃSTWOWEGO przedszkola, skończyłam PAŃSTWOWĄ podstawówke i PAŃSTWOWE liceum, a
          teraz studiuję na PAŃSTWOWYM uniwersytecie,jedynym "luksusem" na jaki pozwolili
          sobie rodzice w mojej edukacji była szkoła muzyczna (a zainwestowane pieniadze
          i tak się zwróciły, bo wspólnie z zespołem wyjeżdżałam na zagraniczne koncerty
          i często wakacje spędzałam lepiej niz nie jedno bogate dziecko). Przez całe
          dzieciństwo, a tym bardziej w okresie nastoletnim nie miałam ani jednego
          markowego "ciucha" , kieszonkowego nie dostawałam, a komórke kupiłam (za własne
          pieniadze) tylko dlatego, że na studia wyjechałam do innego miasta i była mi
          potrzebna do kontaktu z domem.Ale za to miałam (mam) rodziców, którzy zawsze
          mają dla mnie czas,mam mnóstwo przyjaciół i znajomych, którzy przyjaźnia się ze
          mną a nie z moimi pieniędzmi i jestem dowartościowanym i szczęsliwym
          człowiekiem, bo wiem, że wazna jestem ja a nie pieniądze moich rodziców
    • Gość: Ewcia A ja kosztowałam rodziców ze 200 zł wszystkiego... IP: 217.153.61.* 26.09.04, 14:24
      Oddali mnie do domu dziecka. A teraz puszczam się na prawo i lewo, bo natura
      urody mi nie poskąpiła. Ostatnio odezwali się, bo zorientowali się, że to dobry
      biznes, eh, bystrzochy...
      Finansowo więc nie narzekam, a i staruszkom odpalam dolę, więc zgrzeszliby
      narzekając. Taka już jestem, po prostu żywić urazy długo do nikogo nie potrafię.

      buziaki,
      Ewcia
    • Gość: Prf Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.04, 14:33
      Nieważne, jak to policzyłaś...
      Czy zamierzasz im te pieniądze oddać? Nie rozumiem stwierdzenia "to się zwraca".
      Jak się zwraca? Jesteś przez to lepszym człowiekiem? Raczej nie... Wglądasz mi na rozkapryszoną sukę
      z dużej korporacji pnącą się po trupach swoich kolegów i koleżanek z pracy na szczyt tzw. sukcesu.
      Z takim myśleniem nie sądzę abyś była gotowa kiedykolwiek do założenia rodziny, nie mówiąc o
      wychowaniu dobrego człowieka. Ty nim nie jesteś.
    • Gość: marbealn Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 14:35
      Kurde blat nie chciałbym bym być twoim bobaskiem....
    • Gość: PrzemO Mybach za 500 tys? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 14:45
      Taaa. Pewnie model w skali 1:3. To by się zgadzało.
    • Gość: max Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:06
      LOLA!!!! GRATULUJĘ, twoi Rodzice mogą spokojnie pijąc kawę ( jeśłi ich jeszcze
      na to stać) stwierdzić: wychowaliśmy 1000% pijawkę i nieudacznicę. To coś na
      kształt stwierdzenia : Nie kop Pani bo się spocisz!!.. kobieto co zrobisz jak
      ich zabraknie?? kto już tu wcześniej wspomniane kłody usunie z Twej drogi???
      hmmmmmmmmmmmmmmmmm mam dla ciebie propozycję.... bogaty, stary mąż.
      pozdrowienia
      miłego pławienia się "pozytywnego myślenia"
      • Gość: kate Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.sympatico.ca 28.09.04, 01:50
        Max, tekst poprawny to "nie kop PANA bo sie spocisz" troche szacunku dla klasyki
        , bardzo prosze...
    • Gość: agja Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:18
      przecież to logiczne,że wychowanie dziecka kosztuje,ludzie radzili sobie z tym
      od wieków,więc po co nagle teraz robić z tego wielką sprawę.to zabrzmi pewnie
      banalnie,ale najważniejsze jest,żeby dac dziecku miłośc.oczywiście skrajna
      nędza to już zupełnie inny tamat...
      • surtout Nie jest tak źle 26.09.04, 15:54
        Faktycznie, nie jest tak źle, żeby nie można było dziecka na starcie wyposażyć
        co najmniej godziwie. Autorka artykułu nazywa to luksusem, biorąc ceny z
        kapelusza.
        Kiedy mój, półtoraroczny obecnie, syn miał się urodzić, kupiliśmy: wózek Chicco
        2002 bez gondoli, ale z budą i instalowanym fotelikiem samochodowym (970zł) -
        używa go do dziś (nie fotelik, oczywiście); wanienkę na kółkach z przewijakiem
        o odprowadzeniem wody (160zł); łózeczko z materacem kokosowym (ok. 250zł);
        butelki, laktator i sterylizator Avent (ok. 300zł) - nie wszyscy tego
        potrzebują, bo większość matek karmi piersią; inne dodatkowe rzeczy, typu
        ubranka, szczotka do włosów, kosmetyki itp. nie kosztowały nas więcej niż
        200zł, no i 100zł za obecność tatusia przy porodzie. Razem: ok. 2000zł.
        Oczywiście, wanienkę można było kupić zwykłą za 20-30zł, a polskie wózki też
        już mają możliwość wpinania fotelika (poza tym jest 8-9 miesięcy na to, żeby tę
        kwotę odłożyć).
        Do tej pory jednak używam i wózka, i łóżeczka (+materac+pościel) i sprzętu
        Avent, więc wydatek rozkłada się na długi czas.
        Teraz kosztują głównie pieluchy (ok. 100zł/mies.) i mleko (też ok. 100zł). Mały
        je to, co my. Rośnie już nieco wolniej, więc niektóre ubrania kupione "z
        zapasem" nosi i rok (nogawki i rękawy na początku mu podwijam). Poza tym wiele
        sklepów cztery razy w roku robi przeceny i wtedy naprawdę tanio można kupić
        dziecku ubrania na przyszłość (teraz, jesienią, kupuję mu ubranka na przyszłą
        wiosnę i lato). Buty - wiadomo - jednosezonowe, ale ile par może mieć takie
        małe dziecko? Sandały na lato, sportowe buty od wiosny do jesieni i ciepłe na
        zimę. To są trzy pary rocznie. Mój syn ma jeszcze kalosze, klapki na basen i
        kapcie (czy to jest luksus?)
        Nie przesadzajmy. Na temat starszych dzieci się nie wypowiadam, bo nie wiem,
        jak to wygląda, ale do ukończenia 2 roku nie jest aż tak źle.
    • Gość: m Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:29
      Preczytałam artykuł w WO i wasze posty i wydaje mi sie że zarówno artykuł jak i
      wiele wypowiedzi jest zupełnie odrealnione. Mam dwie córki ( 21 i 18) i chociaż
      oboje z mezem bardzo dobrze zarabiamy ( ponad 12 tys miesięcznie) to nie
      pzyszłoby by mi do głowy kupowac im ciuchow za trzysta złotych miesięcznie. Obie
      córki chodzily do państwych przedszkoli, podstawówek i liceów.)Utrzymanie obu
      dziewczyn nie przekracza 1500 zlotych miesiecznie, z podręcznikami,
      przyjemnościami, ciuchami, kosmetykami, itp/ Kiedy były młodsze koszty były
      oczywiscie duzo niższe. Nie rozumiem co to za wstyd donaszać rzeczy po staryszm
      rodzeństwie, jeżeli są w dobrym stanie? Oczywiście każdy lubi mieć coś nowego
      ale dlaczego musza to być martensy za 400 zlotych?? Zaznaczam że sama sobie tez
      nie kupiłam bym butów w tej cenie. Jedyną rzeczą na której nigdy nie
      oszczedzalismy to kursy jezykowe, bilety do muzeów, ksiązki i inne intelektualne
      przyjmności.pomimo ze pieniędzy u nas w domu nie brakuje, dzieci znają ich
      wartość i nie traktują nas jak bankomatu. Wiele razy slyszałam jak rezygnuja z
      jakiegośc zakupu czy przyjemności "bo za drogie'.Wiem że kiedy bedą musiały same
      zarobic na swoje utrzymanie będą umiały planowac wydatki i nie rozpuszczać
      pieniędzy.W domu dostały przede wszytkim wsparcie, poczucie bezpieczeństwa i
      miłość. Tego sie da kupić na wet za 2 miliony złotych
      • Gość: Bolo Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.gnss.com 27.09.04, 17:59
        Jesli sie nieobrazisz mozesz napisac co robicie zawodowo?
        Ja mieszkam za granica i moi krewni w Polsce ciagle nazekaja na zarobki i
        raczej zarabiaja 2000 na rodzine. Tak ,ze niewiem czy mnie bajduza (zebym
        wysylal im pieniadze na dzieci).

        Dziekuje za odpowiedz.
      • Gość: mrrua Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.aster.pl 02.10.04, 02:51
        zgadzam się!!!! w moim domu też nie brakuje pieniędzy, co nie znaczy, że nie
        znamy z siostrą ich wartości. niektóre ubrania nosimy wspólnie (bo po co
        kupować dwie ientyczne sztuki?) i za nic w świecie nie chciałybyśmy mieszkać w
        osobnych pokojach, chociaż mamy taką możliwość. kończyłyśmy państwowe
        podstawówki i liceum. za to spędziłyśmy w sumie kilka miesięcy na wakajach w
        Paryżu (język), jeździłyśmy na narty w Alpy, jesteśmy na dobrych studiach, mamy
        mnóstwo przyjaciół, kilka hobby, dobre perspektywy na przyszłość, szacnek i
        tolerancję dla ludzi, a przede wszystkim komfort BYCIA KOCHANYMI przez rodziców
        i siebie nawzajem.
    • Gość: The NaMeLeSs Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 15:32
      Czesc,

      przepraszam, ale komu to sie zwraca? Kiedy zamiezasz oddac rodzicom te dwie
      banki z jakas nawiazka? Mam nadzieje, ze zanim zejda?

      Pozdro,
      The NaMeLeSs
    • Gość: iza Re: Ile kosztuje dziecko IP: 212.14.10.* 26.09.04, 15:47
      Ja rodziłam z państwowym szpitalu, nikomu nic do łapy nie dałam, mój mąz był
      przy porodzie, podano mi wszystkie potrzebne zastrzyki, była przy mnie swietna
      pani lekarz, rodziłam w pojedynczej sali. Ludzie, nie przesadzajcie, nie
      staszcie tych, ktorzy marzą o dziecku a te wszyskie "koszty" przerazają ich.
      • Gość: były dzieciak Re: Ile kosztuje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 17:17
        Tani poród to nie wszystko.
        • kiwi01 Re: Ile kosztuje dziecko 26.09.04, 20:00
          Mam dwoje dzieci (17 i 10 lat). Rodziłam "za darmochę" dzieci chodziły do
          państwowego przedszkola, państwowej podstawówki, syn do państwowego gimnazjum.
          Mimo tych "przeciwności losu " jest teraz w bardzo dobrym liceum, nie musiałam
          się martwić korepetycjami przed gimnazjum ani przed liceum.Jedyne co mogę
          powiedzieć jako "usprawiedliwienie" że nie jestem matką jaką opisuje artykuł
          jest fakt, że przez pierwsze trzy lata życia dzieci byłam z nimi i się sama
          nimi opiekowałam. Ale to nie 2 miliony decydują o rozwoju mózgownicy dzieci
          (jak w wypadku laluni -niewielkiej) ale podejście rodziców do wychowania.
          • Gość: bubum Mózgownica IP: *.pnet.com.pl 26.09.04, 20:26
            > nimi opiekowałam. Ale to nie 2 miliony decydują o rozwoju mózgownicy dzieci
            > (jak w wypadku laluni -niewielkiej) ale podejście rodziców do wychowania.

            Zgadzam się w 100 % !

            Taki mały człowiek o niezależnym myśleniu to czasami niezłe wyzwanie, dla
            niektórych nawet za wysokie.

            Jak obserwuję innych, to niektórzy wolą zapłacic niż pomyśleć, no i wychodzi
            drogo, w efekcie naprawdę drogo.

            Mnie pomaga traktowanie moich dzieci jako właśnie wyzwania, NIGDY nie żałowałem
            że je mam.

            pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka