default Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 04.10.04, 15:31 Moja sąsiadka irytuje mnie niesamowicie uwagami na temat wszystkiego, co się u nas w domu, czy w ogrodzie pojawia. Sama ma dom zupełnie niewykończony, w ogrodzie syf, chwasty i bałagan, a do mnie przychodzi i mówi np. takie teksty: "Nie podoba mi się ta glazura. Po coście takie dywany kupili? A moja pralka jest nowszej generacji. To łóżko to musi być jakaś straszna tandeta. Dlaczego tak łyso masz na tej rabatce? Oj, coś ci to drzewko nie za bardzo rośnie. Dlaczego tutaj posadziłaś iglaki, mnie tu one nie pasują...." itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strasznababa1 Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 12.11.04, 17:48 Mam własna kawalerke, aczkolwiek trochę nieurządzana, gdyż jestem na dorobku. Pewnego dnia chodzili u nas w bloku panowie ze spółdzielni mieszkaniowej w celu sprawdzenia instalacji gazowej. Kiedy ode mnie wychodzili podsumowali ,,taka ładna kobieta, a mieszkanie najbrzydsze w całym bloku" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poziomka Re: Żenada IP: *.lipsko.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:31 Moja koleżanka oświadczyła mi, że swoje imieniny zrobi u mnie, ponieważ ona nie ma czasu piec, gotować i sprzątać! Jednym słowem miałam być kucharką i kelnerką na jej imprezie zorganizowanej w moim mieszkaniu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.04, 15:59 Żenujące nie, ale śmieszne: W śp knajpie Ugarit zamówiłam dla mojego ex szaszłyki z jagniątka, żeby spróbował czegoś bardziej egzotycznego niż spaghetti. W połowie pytam: i jak ci smakuje mięsko baranie? On - jak ty do mnie mówisz??!?!?!?! Wraca do normalnych klimatów mój ojczym-lekarz z Arabii Saudyjskiej. Na lotnistu trudno go przeoczyć: czapka typu garnek (na ryby takie noszą), koszula, krawat, marynara, kurtka - a sponie w kancik wpuszczone w skarpetki!!!!!!!!! Aaaaaaaaaaa, oczywiście do tego eleganckie pantofle (czy też po prostu męskie buty do garnituru. Do dzisiaj widze te skarpetki do pół łydki obejmujące miłośnie spodenki. Jak sobie przypomnę, to płaczę z radości, a z 15 lat już mineło! he he he - dla niewtajemniczonych - nie podwiewa :)))) gwoli wyjaśnienia - nie był to luty, tylko coś koło lipca. Bardzo dawno temu, jeszcze w czasach licealnych byłam na imprezie. Znajoma lecąca na takiego jednego zamyka się z nim w pokoju, mija z kwadransik, ona wylatuje z wizgiem i chichotem: Aaaa hah aha hha haha haha, a XXxxxx to ma TAKIEGO - i tu wielce obrazowo pokazuje na długość mikre wyposażenie intymne oewgo XXXxxx. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 217.11.142.* 04.10.04, 18:40 > Bardzo dawno temu, jeszcze w czasach licealnych byłam na imprezie. Znajoma > lecąca na takiego jednego zamyka się z nim w pokoju, mija z kwadransik, ona > wylatuje z wizgiem i chichotem: Aaaa hah aha hha haha haha, a XXxxxx to ma > TAKIEGO - i tu wielce obrazowo pokazuje na długość mikre wyposażenie intymne > oewgo XXXxxx. Dość podobna sytuacja - znajomy zamknął się w pokoju z laską i ta nagle wybiega z pokoju prawie goła i do niego przez ramię krzyczy na schodach (to było na piętrze) "z tym to do krów a nie do ludzi!" hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pokrybala Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 22:06 Najbardziej żenujący jest chyba TV w salonie na honorowym miejscu, w dodatku wciąż włączony Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 80.51.220.* 04.10.04, 22:19 na MOIM weselu MÓJ ojciec do MOJEJ żony (podpity, rzecz jasna): -ściągaj gacie, zobaczymy czy się nadajesz Odpowiedz Link Zgłoś
zwierzoczlowiekoupior Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 05.10.04, 13:25 Wigilia Bożego Narodzenia u dalszej rodziny męża, dzieli nas 500 km. Jedzenie na talerze prosto z gara, soki w kartonie, talerze podane z sztućcami włożonymi już w żarcie ("przecież jesteśmy rodziną i nie będziemy robić francji- elegancji"), przy stoliku do kawy ("nie warto rozstawiać i podnosić") i włączonym telewizorem ("wiem, że nie powinno się, ale ja tak lubię ten serial. O! a teraz będą wiadomości") Pozdrawiam, Zwierz Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 12.10.04, 09:28 XXX - o mamusiu.... a nie dostal od niej albo od ciebie w pysk?! ja bym walnela niewazne czy pijany czy nie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 217.11.142.* 05.10.04, 02:43 Wynajmowałem kiedyś z 3 kolesiami duze 2-pokojowe mieszkanie. To było tuż po studiach, więc było to prawie jak akademik. Bylo ich trzech - nazwijmy ich X, Y, Z. Wszyscy we trójke konczyli ten sam wydzial na Politechnice Wrocławskiej i pracowali w tej samej branży wiec jak wstali o 7 do pracy to juz gadali na "branzowe" tematy. W sumie problem z nimi byl czasami jeden - takie cóś jak umycie okna, lodówki czy wypranie firan to była czysta abstrakcja. W moim pokoju mylem okna 2-3 razy w roku, w kuchni też ale w tym drugim - nie, no bo po co? wieconi nie myli tych okien przez ponad 2 lata hahaha jak wynajmowalismy to mieszkanie. Przestalem z nimi mieszkac, bo po pewnym czasie zaczęło mnie męczyc to, ze ja myśle czy jest papier toaletowy (jak nie kupiłem to czasami szły w ruch gazety) albo płyn do mycia naczyn albo proszek do prania albo gabke do mycia. Wkrewialo mnie to, ze jeden z nich po pewnym czasie mial sluzbowy samochod. No robil zakupy ale skladanie sie, przypominanie o kupnie papieru czy proszku to byla za kazdym razem mitręga. X był w miarę spoko, nieszkodliwy. Spal u mnie w pokoju 2-3 noce w miesiacu, bo zwykle byl w delegacjach po Polsce, wiec to mieszkanie to byla raczej przechowalnia jego ciuchow i ksiazek. Y - też byl ok, choć miał czasami odpały. Rok zajęlo mi przekonanie, ze jeśli obcina paznokcie to niech je jakoś gromadzi i wurzuca nie że latają po całym pokoju (moim zresztą). Moj pokój to byl ten "goscinny" bo był największy, w nim byly fotele i telewizor. Jego paznokcie znajdowałem w róznych dziwnych miejsach - a to fruwająć :) czasami "wbiły" sie w firanki, a to gdzies na półce, bo o wydobywaniu z dywanu podczas odkurzania już nie wspomne. Nie jestem brzydliwy, wiec czasami zbierałem po awanturach, zeby ntego nie robił. Ale i tak coś sie zawsze zdarzało. Tak samo jak non-stop wszedzie pozostawial a to pestki ze slonecznika, dyni czy arbuzów a to łupiny od orzechów. Jedyjną muzyke jaką słuchał był Perfect i... BoneyM i ABBĘ. Nic innego nie tolerował, no ew. muzyke rockowa z lat 80-tych. Powiedzmy, ze jeszcze dawał sie tolerować. Najlepszy byl Z. Z byl najmniejszy z nas. Ciagle udawał biedną sierotkę, która nie ma na chleb, choc jak się okazało - zarabiał najlepiej z nas, co sie wydało po jakimś czasie. Jak poprosiłem go aby kupił np. proszek do prania to owszem kupił ale gdzies od ruskich na bazarze za grosze (choc sam lubił Ariel, ktory najtanszy nie byłi nie jest). Pralka to było dla niego zupełnie abstrakcyjne urzadzenie - nie rozróżniał temeratur, tkanin, proszków itp. Zrobił kiedys pranie i to było ostatnie jego pranie - wrzuciał swoj welniany jasny sweter, czerwona bluza + proszek do bialych rzeczy + gotowanie 95st. bo "musi sie porządnie wyprac". Poniewaz to co wydobyłem z pralki to polowa nadala sie od razu na smietnik wiec zabroniłem mu dotykać pralki. Na szczescie nic wielkiego mi nie zniszczyl :) Glownie tamtym dwom pozostałym hehe Z był wielkim fanem grilla wiec robil go czesto bez wzgledu na pore roku (styczen czy sierpniowy deszcz - nie mialo znaczenia) na tarasie ktory przylegal do mojego pokoju, co moze bylo i ok, ale zwykle pracowałem do późna wiec nie załapywałem sie na te ich grille za to pozostawał u mnie zapach z grilla, przewietrzony pokój (zwłaszcza w styczniu), smród od piwa i ogólny syf, bo dla Z umycie talerza to jeszcze było ok, ale juz umycie kuchenki czy zlewu to tez byla abstrakcja. Notabene mial zwyczaj i nie udalo mi sie tego wyoplenic przez 2 lata, zeby nie wrzucal odpadkow (obierki, okruchy, resztki miesa) do zlewu tylko do kubla na smieci. Z. mial znajomych, ktorzy mieli w zwyczaju zawiadamiac w piatek popoludniu ze za godzine zjawia sie u nas tlumnie na nocleg na weekend. Trzeba przyznac ze choc zajmowali cale mieszkanie (robil sie wtedy kolchoz do kwadratu) bo co to sa 54 m.kw. na 8-10 osob, ale przywozili wlasne zarcie i wodke wiec o tyle nie byl to problem, ale jesli czasami zaplanowalem sobie np. pisanie w weekend prace magisterska wiec z tych planow byly nici. Wiec jak byli no to nie wypadalo olewac sobotnich wypadow wiec szedlem gdzies razem z nimi choc nie zawsze mialem na to kase i ochote... Z. pozniej poznal jakas laske ("chodzacy pasztet" jak ja okreslal Y.) Poniewaz Z. spal w pokoju razem z Y. wiec laska Z. tez spala razem z nim. Najsmieszniejze bylo to, ze oni nie krepowali sie uprawiac sex przy Y. kiedy Y. lezal metr od nich, bo pokoj byl nieduzy wiec lozka byly blisko siebie. Y. nie mogl przez nich usnac, a dodatkowo krepowalo go to, bo oni sapali, a on nawet nie mogl udawac, ze nie wie co sie dzieje. wtedy wk....wiony bral posciel i wpadal do nas spac. aha! Y oraz Z pracowali w jednej i tej samej firmie, co jak na moj gust juz bylo patologia. Nawet przez pewien czas Y byl szefem Z :)) niezle nie? Po jakims czasie Z. wyprowadzil sie z chaty ale nie bylo raju - stworzyl sie uklad "2+1" przy czym to ja bylem ten "1". X zaczal nocowac czesciej, az w koncu przestal wyjezdzac w delegacje i nocowal caly miesiac. I wtedy obaj stali sie nie do zniesienia i zaczeli mnie wkrewiac ot np. tekstami typu "nie wlaczaj komputera i tak nie napiszesz tej magisterki" bo jednego wkurzalo ze wlaczam kompa o 21:00 bo ktos z nich chcial isc spac o 21:30. (X i Y spali po 10-12 godzin na dobę). Po 2 latach w sumie oswiadczylem ze wyprowadzam sie. Ale juz mialem nagrane inne mieszkanie i to blisko swojej pracy. Tamto w ktorym mieszkalem bylo stanowczo za daleko mojej pracy. X wyjechal za granice i nie mam z nim kontaktu. Y ma chyba jakies klopoty, bo choc ja nie utrzymuje z nim kontaktu, ale on przestal sie kontaktowac nawet z ludzmi z ktorymi sie dlugi czas przyjaznil i morze wódki wypił. Cos sie dzieje, ale nie wiemy co. Z Z. tez stracilem kontakt i nie widzialem go od momentu jego przeprowadzki. Odpowiedz Link Zgłoś
conveyor Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 05.10.04, 13:12 A'propos wspollokatorow...Ja mam zawsze takie dziwne szczescie, ze trafiaja mi sie same niemowy, tak bylo dwa razy kiedy otrzymywalem wspollokatora w akademiku "z urzedu". Jeden z nich, 100-kilogramowy bokser z wielkim karkiem, nie odzywal sie przez 2 lata, co bylo dziwne, bo byl dosyc towarzyski i wypijal sporo alkoholu z podobnymi mu kolegami. Widocznie nie postrzegal nas jako odpowiednich partnerow do rozmow. Drugi nie odzywal sie tylko rok, bo potem sie wyprowadzilem do kumpli. Jesli o niego chodzi to bylo to zrozumiale, chlopaczek pochodzil z glebokiej, podlaskiej wsi, byl mocno niesmialy, wystraszony i zamkniety w sobie, a jak sie pozniej okazalo wodki nie pil... Pozdrawiam ------------------ Forum bez cenzury Prawdziwy Mężczyzna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natasha Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 13:25 Boże,Corgan zostanę Twoja fanką:)) Zenujace zahowanie znajomych(eks).Dnia pewnego znajoma J.zadzwonila do mnie i mojego faceta,ze robimy grila(na balkonie w jej kawalerce hehe ale to nieistotne.Będą również znajomi M. i O.(para).Po wstepnych ustaleniach co do menu umówiliśmy sie na 16 dnia następnego. Jest dzien nastepny,wychodzimy,przypominam mojemu facetówi zeby wziął komórkę.Ten wówczas spostrzega smsa (d znajomego M.)o tresci "Weźcie grila" Poniewaz owszem byliśmy posiadaczami tego sprzętu ale przebywał on czasowo w garazu w sporej odleglosci uznaliśmy,ze nam się nie chce tam zasuwać i wracac pieszo z dymiacym sprzętem w dłoniach.Uznalismy,ze trudno,jakos mięsiwo sie przyrzadzi,i tak chodzi o spotkanie towarzyskie generalnie. Przybywamy a tu znajomy M.od progu do ataku a czemu nie wzieliśmy,on by wziął jakby wiedział ze tak sie skończy.Tlumaczenia na nic."Niektórzy tu mięso przynieśli"!!! Obrazony udal sie na miniaturowy balkon i w kuckach przebywal tam przez 40 minut,szepczac coś z swoją lubą i od czasu do czasu rzucając nam wrogie spojrzenia przez firankę;) Gospodyni,J.próbowała urtrzymać radosna atmosferę uwijając się miedzy nami a nimi:/ Po godzinie dalismy za wygraną,wychodząc powiedzieliśmy do M.,ze miło było.On z wściekłoscią"ja tego nie moge powiedzieć!" czy muszę dodawac że nie spotkalismy sie już wiecej?(planowo,bo kiedyś natknęliśmy sie na M. w sklepie a ten jakby nigdy nie zapytał co sie z nami dzieje bo nie odwiedzamy ich wcale:) Druga historia z moja przyjaciółką w roli głównej: jest ona osoba dziwacznie wybiórczo oszczedną,co mnie cholernie wkurza.Chętnie jedzie na weekend z Łodzi do warszawy pooglądać meble w ikei ale przez 6 miesiecy nie doladowuje konta Simpliusowego "bo po co wywalać 30 zeta). Do tej przyjaciólki wybierałam sie na ślub pewnej soboty(z Wrocławia do Łodzi).Jedziemy sobie,mamy jeszcze parę godzin.Dzwoni komóra.To.G.panna młoda."Gdzie jesteście?Zadzwoń do mnie jak będziesz na miejscu"Pytam co sie stało,czy cos ważnego,niech mi powie skoro juz dzwoni."Nie będe teraz nabijać na komórę,zadzwoń na stacjonarny jak dojedziesz".Mówię ze dobrze,myśląc,ze to chyba nic szczególnego .Przyjechalam na miejsce,(dom moich rodziców)przywitalam się,pokreciłam,dzwonie do G."Słuchaaj wiesz,ze masz być 1,5 godziny wcześniej pod kościołem?"ja na to że nie wiem,skad mam wiedzieć"Zdjecia bedziemy robić,musisz byc jako świadek!"No to ja w panice - czas mi się skurczył do 1 godziny a tu trzeba zamówic kwiaty,wyprasować ubranie,doprowadzic sie do ladu po podróży.Pędzimy na miejsce fotografowania.Po 10 minutach okazało sie ze to koniec a fotografii mojej osoby było sztuk 1.:/ W miedzyczasie usłyszalam jeszcze od G.ze ze mna to sie umawiać nie można i zawsze trzeba czekać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 194.246.107.* 05.10.04, 14:03 Chwilowo mieszkam u zony aż skończę remont swojego mieszkania. Rano wstaję i robię sobie kanapki do pracy, a moja teściowa wychodzi z kibla gdzie robiła bynajmniej nie tylko siusiu i prosto z niego, nie umywszy rąk pędzi do mnie, zeby mi pomóc robić śniadanie. Musiałem użyć dużej perswazji, żeby poszła z powrotem spać, a ja o mało nie zwymiotowałem. Po tym zdarzeniu jak żona zrobila mi kanapkę z twarożkiem, który rano zrobiła teściowa, to w pracy wyrzuciłem tą kanapkę do kosza, bo jak sobie pomyślalem, że ten twarożek teściowa robiła rękami, którymi wcześnie podcierała sobie tyłek z gówna to mi znowu niedobrze się zrobiło. Pomijam, że mlaska i siorbie, bo to mi to nie przeszkadza, to jej problem nie mój. Zresztą powtarza jak moja żona zwraca jej na to uwagę, że nie będzie odgrywać damy, ale ręce mogla by myć. Ohyda. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 07.10.04, 19:00 Skad wiesz, ze nie myle? Przeciez chyba zamyka sie w lazience? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 194.246.107.* 08.10.04, 09:06 Proste. W kiblu nie ma umywalki. Trzeba iść do łazienki, a kibel jest przy samej kuchni i słychać co robisz. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 08.10.04, 16:34 A.ha. Nie przyszlo mi to do glowy. W wiekszosci ubikacji sa (czasem male) umywalki. Moze zainstalujcie? To bylaby czytelna aluzja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan I nie ma to jak dobry zdrowy snobizm :))) IP: 217.11.142.* 05.10.04, 20:32 że zacytuję parę znajomych (byłych i obecnych) mi osób "Ja strzygę się tylko w Jean Louis David. Co prawda strzygą tam tragicznie ale i tak lepiej niż gdzie indziej" --------------------------------- Faktycznie, koles był obcięty tragicznie, ale chodził tam nadal choć to kosztuje sporo podobno "Twoj Polo (woda Polo Ralph Lauren) jest co prawda bardzo fajny, ale jest już strasznie niemodny, bo był modny 3 lata temu". --------------------------------- Ten sam ww. koleś skwitowal kiedyś dawno temu mój zapach :) "Oh! widziałam, że też macie tutaj Marks&Spencerr. No ale w Anglii w tym sklepie ubiera się angielska biedota" --------------------------------- Na jakies imprezie laska, ktora własnie wrócila z UK podzieliła się "wrażeniami" z Warszawy. Nie wiem niestety w co i gdzie ubiera się angielska niebiedota "Ja kupuje sery wyłącznie w Hypernovej w Galerii (Mokotów w Wawie), bo tam mogę dostac tylko takie które trawię". --------------------------------- Moj znajomy pochwalił się, gdzie kupuje takie "eksluzywne" sery ktorych nie mozna dostac nigdzie indziej. Póxniej to samo powiedział o polędwicach, że w Hypernovej i to w Galerii Mokotów może dostać wyłacznie takie które mu "wchodzą" "Normalni ludzie latają KLM, Lufthansa i British Airways, bo LOTem to lata samo bydło. No bo kto lata LOTem? Białystok, Hrubieszów i Siedlce" --------------------------------- Ten "sympatyczny" tekst wypadł był z paszczy brata mojej znajomej, ktory to brat chciał się pokazac w towarzystiwe jako ekspert od lotnictwa i specjalista od podróży podniebnych; potem chwalił się gdzie to nie latał (miał jakieś bezpłatne bilety - nie wiem jak to działa, nie sprawdzałem); a ponieważ jego siostra na tekst o bydle robiła "hihihihahaha" wiec jakoś zniechęciła mnie do dalszej kontynuacji znajomości... "Nie rozumiem, jak można spędzwac wakacje nad Bałtykiem" --------------------------------- Mąż mojej znajomej wyraził się był o tym, ze właśnie wrócił z wakacji na Krecie. "K...wa co to za syf" --------------------------------- Moja była już znajoma tak skwitowała jakąs uroczystą kolację ktorą wydał dla firmy w ktorej pracowała jeden z kontrahentów. Wiem, ze to było drogie, ponoć naprawdę wszystko było ok, ale jej się nie podobało o czym nie miala wszystkim oznajmic. Uwazała, ze to jest asertywne. Symatyczna kiedyś była znajoma po tym jak awansowała stała się potworkiem, co wyrażało sie tym, ze co drugie słowo było "k...wa", "ch..j", "p...dolic" itp stek bluzgów. Gorzej, że taka sama stała się dla podwładnych i znajomych. "Oplem to niemiecki rolnik jeżdzi orac w pole" --------------------------------- Ta sama znajoma jak się dowiedziała, ze ma dostać służbowego Opla Astrę wyraziła była konsternacje, ze "czyms takim to wstyd wyjechac na ulicę". Ponoć jak się zwolniła z firmy w ktorej awansowała to jej podwładni zrobili imprezę z okazji jej odejścia. A teraz mój żenujący (a może nie?) tekst: Jestem na imprezie u znajomnych. Gospodyni podała nam kawę. Ja mówie do niej "fajne filiżanki Kaska! Gdzie je kupiłaś? W IKEI? Na to siedząca obok inna laska patrzy na mnie wzrokiem ktory zabija na miejscu i kroi na plasterki i cedzi przez zęby "T O J E S T R O S E N T N A L L!!!" zrobiłem się taki mnalutki, bo przeciez jak mogłem tego nie wiedzieć... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: someone Re: I nie ma to jak dobry zdrowy snobizm :))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.04, 10:35 Ty to masz ciekawe życie Corgan, tyle sympatycznych przygód :-).masz talenta do pisania, mówił Ci już to ktoś ? jest mnóstwo rzeczy , których nie lubię , może wymienię parę z nich. rzecza absolutnie zakazaną jest mówienie z pełną buzią, nie znosze tego i mam odruch wymiotny gdy widze jak ktos usilnie stara sie cos powiedziec, a z pomiędzy zębów widac mu pozywienie. jest to obrzydliwe i niekulturalne, niestety spotykam się z tym podczas rodzinnych obiadków z rodzina mojego męża. chyba nie mam w sobie na tyle odwagi, żeby im zwrócić uwagę. cała trójka, teść, teściowa i mąż , mają w zwyczaju mówienie z pełna buzią. wczoraj delikatnie dałam mężowi do zrozumienia, że nie wiem co do mnie mówi, bo ma w buzi jedzenie ! mam nadzieję, że poskutkuje ! nie toleruje ludzi, którzy wszystko krytykują, przychodzą do ciebie, a potem "jadą", to jest niefajne, o ja mam lepsze,ooooo! trochę kiepski ten twój czajnik itd. zero szacunku. mam znajomych, którzy się wożą po świecie, a potem lubuja się tymi opowaidaniami gdzie oni nie byli, czego nie widzieli, a na koniec potarfia skwitować " dobra X , nie opowiadaj im juz o tym, oni ( to o nas!) i tak nie wiedza o co chodzi " ( a chodziło o jakis tam zabytek gdzies tam). a w kwestii naszych wakacyjnych planów, potrafia powiedzieć " no, Wy to możecie sobie do włoch pojechać, tak to w sam raz dla was" . fajni sa , nie ? nie znosze gdy "znajomi " pozyczają (płyty, ksiązki, itd) a potem niemal siła trzeba im to odbierać. to bardzo nieeleganckie , najpierw pozycza, a potem udaje głupiego i obraża się , że sie upominam o swoja rzecz po trzech miesiacach, kwitując " i tak ci to niepotrzebne ", czyli co ? mam juz jemu to oddac na zawsze ? hola, hola !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iiizzzzaaaa Re: I nie ma to jak dobry zdrowy snobizm :))) IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 12.11.04, 18:02 W czasach licealnych jeszcze za komuny, moja koleżanka, której rodzice szybko sie dorobili na przemycie (a wyszli z ogromnej biedy) została zaproszona przez swojego pierwszego niedawno poznanego chłopaka na dyskoteke szkolną. Przyjechał nawet po nią samochodem, ale nie pojechała z nim, bo ona w takiego grata jak fait 125p to wstydzi się wsiąśC. I pomysleć, że jeszcze kilka lat wcześniej jej rodzice, zanim dorobili się volvo podwozili ja do szkoły maluchem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: apax Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.test.so / 153.19.183.* 06.10.04, 14:37 Wiecie co ten wątek jest super, nie przychodzi mi nic(nowego) żenującego do głowy ( bo niektóre przypadki które opisywaliście też miałam ), ale uważam że historyjki są 1 klasa, ubawiłam się...piszcie jeszcze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tlaloque Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 15:08 1. mnie najbardziej rozwala, gdy w hipermarketach do kas przeznaczonych na małe zakupy (do dziesiecu produktow) podlazi cham z zaladowanym po brzegi wozkiem. najczesciej wie, ze nie powininen podchodzic do takiej kasy, ale udaje, ze nie widzi tablicy informacyjnej. gdy zwroci mu sie uwage, to mowi, ze albo to nie nasza sprawa, albo dzieli zakupy na piec czesci (pomiedzy zone, tesciowa i dzieci). tylko niektorzy ida do wlasciwej kasy... 2. wkurza takze dzieciarnia, ktora nie zdejmuje plecakow w zatloczonym autobusie... kiedys nawet bylem swiadkiem wojny, bo jeden prostak wyjezdzal na wakacje i za cholere nie chcial zdjac plecaka ze stelazem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mewa Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 15:56 oto lista najbardziej dla mnie żenujących sytuacji: 1. imprezki, spotkania które koncentrują się "wokół" komputera -dosłownie i w przenośni; niestety faceci najczęściej tak mają, że nawet jak jest impreza mieszana(tj. pary) to oni zaraz dopadaja kompa i tam mogą sami, bez kobiet, spędzić pare h przy czytaniu stron sportowych, przegrywaniu filmów, mp3, itp. 2. oglądanie TV przy każdej nadażającej się okazji, także w czasie imprez (tak ma niestety mój tata; jak ktoś przychodzi do nas to on jakies 10 minut wytrzyma rozmawiajac z tą osobą, po czym włacza Tv, bo jest akurat wazny mecz, Małysz skacze, olimpiada, dziennik, itd) 3. patologiczne skąpstwo połaczone z wyzyskiem mam znajomych XiY (para), którzy przodują w tym aspekcie,np. sytuacja 1.spotykamy sie na mieście, pijemy piwo po czym ja spontanicznie proponuje zebyśmy przenieśli sie do mnie do domu(bo będą sie mogli u mnie przespac a nie wracac po nocy do domu); po przyjściu do mnie XiY jeczą ze są strasznie głodni i coś by dobrego zjedli (własnie wróciliśmy z miasta i mogli sobie coś kupić), więc ja robię kanapki, stawiam na stole, zjadaja wszystkie, po czym X idzie do kuchni i zagląda do lodówki z tekstem: "ja bym coś jeszcze dobrego zjadła, a widze ze masz kabanosa" i bierze go i je. Zostaja na noc u mnie a rano po wstaniu pytają: co jemy na śniadanie? czy mam jajka bo by zjedli jajecznicę. oczywiście nie bylo mowy o tym by zaproponowali że pojdą do sklepu czy coś. to bylo tak zenujące ze mnie zatkalo i przez 2 tyg bylam w szoku. sytuacja 2.jedziemy z X iY do innego miasta na wycieczke; ja zrobilam sobie przed wyjazdem kanapki bo zawsze jestem glodna w "międzyczasie" zanim gdzies zjemy obiad. oczywiście X iY gdy widza ze mam jedzenie od razu zaczynaja rzucac teksty typu: ale jestem głodny/a, ale dobre masz, mniam mniam...Efekt taki że dziele sie oczywiście tymi dwoma kanapkami (nie byloby w tym nic dziwnego gdybysmy nie mijali po drodze na miescie budek z hamburgerami, knajpek, cukierni) po prostu szkoda im było kasy więc zjedli moje sytuacja 3. jedziemy ze znajomymi do X iY na impreze, przynosimy ze soba chipsy, ciasta, swoje piwo itd. u Xi Y nie ma na stole nic absolutnie, jak kończy sie nam to żarcie co my przywieżliśmy to X iY proponuja zebysmy skoczyli (my a nie oni) na dół do sklepu kupic cos jeszcze.zenada to jest okropne bo jak ja ich zapraszam na impreze ktora robie to zawsze jest żarcie i nikt nie musi nigdzie chodzic kupowac za wlasna kase inne sytaucje typu wyjadanie jedzenia, wypalanie fajek, wypijanie alkoholu z barku, pozyczanie kosmetyków (notoryczne np. szampon, mleczko, tonik na wakacjach przez dwa tygodnie), dzwonienie z cudzej komorki "bo mi sie karta skonczyla" sa na porządku dziennym 4. olewnie osoby trzeciej w sytuacji para+1 Mam znajoma Z. Gdy Z nie miala chlopaka a ja mialam to zawsze zapraszalismy ją by szla gdzies z nami, w jej towarzystwie staralismy sie nie calować, przytulac non stop by nie czula sie glupio, zawsze traktowaliśmy ją jako osobę ważna i szanowaliśmy ja; natomiast gdy sytuacja sie zmienila (ona miala chloapka a ja nie) to niestety Z gdy bylismy w trojke prawie mnie ignorowala; tzn najpierw zapraszala bym z nimi gdzies poszla a potem na miejscu zajmowala sie tylko swoim facetem (czytaj obciskiwanie, calowanie, chichotania, mowienie sobie na uszko), zupelnie nie starali się ze mna pogadac, tylko przy stoliku robili swoje a ja siedzialam i bylo mi zalosnie glupio(wrrr...); byla tez taka sytuacja ze pojechalam z Z i jej facetem na koncert do innego miasta i to byl koszmar - podczas koncertu zamiast trzymac sie razem to oni mnie wrecz unikali, musialam ich szukac a jak wracalismy to nawet na mnie nie zaczekali tylko wyszlli z sali i poszli na pociag i spotkalismy sie dopiero na dworcu (" bo mysleli ze juz poszlam")horror! dodam ze Z to moja dobra kolezanka i nigdy nie spodziewalam się z jej strony takich akcji bo jak bylysmy gdzies same razem to zawsze bylo super ale jak sie juz pojawial u jej boku jakis facet to ja od razu przestawalam sie dla niej liczyc Nie życze nikomu takich sytuacji ale wiezcie mi - czlowiek czuje sie wtedy jak niepotrzebny śmiec i to jest maksymalnie żenujące. Odpowiedz Link Zgłoś
witold71 Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 06.10.04, 18:09 ..zabawne.. jeśli XY i Z to twoi dobrzy znajomi, to ciekawe jacy są ci gorsi...:) Też mam takiego jednego funfla...gdy siedzimy przy stoliku strasznie lubi zamawiać - 'na rachunek' rzecz jasna, i bynajmiej piwo czy zwykłą białą... gdy przychodzi do p.łacenia - idzie w zaparte ...ostatnio udawał, że jest taki pijany i głowa mu się kiwa i nic nie słyszy ... kelnerka stała i czekała, więc zapłaciłem, a wczoraj dowiedziałem się, że skoro zapłaciłem, to znaczy postawiłem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.acn.waw.pl 06.10.04, 19:06 Nie rozumiem tylko, dlaczego Ty z tym buractwem XiY masz jeszcze cos wspolnego. Masochistka czy nieuleczalna filantropka ? Dla mnie juz po pierwszym wystepie byliby juz skresleni. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkola Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 08.10.04, 22:16 gdyby moi znajomi wycięli mi taki numer, to adieu!Szkoda życia na spotkania z kimś o takim stylu życia. Współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ptaszysko Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 08.10.04, 22:21 re: "sytuacja 4" wiem coś o tym... też mam taką znajomą parę, która bez przerwy się obściskuje, przytula, całuje wyjatkowo namiętnie na oczach wszystkich (moim zdaniem to trochę obrzydliwe)i ignoruje ludzi, z którymi byli gdzieś umówieni. Jak im z moim chłopakiem zwracamy żartobliwie uwagę, to słyszymy że oni to nie będą sobie odmawiać czułości, bo to przecież jest bardzo przyjemne, ale co my o tym możemy wiedzieć, stare dobre małżeństwo, któremu się nawet nie chce do siebie przytulić. Głęboko nam współczują i nie rozumieją, że dla nas to naprawdę żadna przyjemność obcałowywać się publicznie, na oczach zażenowanych ludzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michałek Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 12.11.04, 18:15 Spędzałem wakacje z moja dziewczyna i jej znajomymi pod namiotami na terenie ośrodka campingowego. Wśród nich była pewna Asia, dziewczyna, która obgadywała wszystkich i ze wszystkiego robiła sensacje. Pewnego wieczoru grupa bawiła się w pobliskim pubie, a ja i moja dziewczyna mielismy tam dołączyc po kolacji. Na kolacje robilismy w namiocie kanapki z pasztetem. Wnętrze namiotu oswietlała powieszona na haczyku latarka. W pewnym momencie w latarce wyczerpała się bateria. Wdepnąłem w nasze kanapki, szukając po omacku baterii. W pewnym momencie przyszła Asia. Usłyszala nasze głosy w namiocie, więc otworzyła nasz namiot próbując wejść. Zacząłem krzyczeć ,,Aska uważaj kanapki!" Nie zdążłem nic wytłumaczyć bo Asia roześmiała się ,,To sie teraz kanapki nazywa" po czym pobiegła do spowrotem do pubu. Naprawilismy latarke, zjedliśmy kolacje, po czym dołączyliśmy do znajomych w pubie. A tam juz wszyscy dowcipkowali, jak to Asia słapała mnie i mojadziewczynę na uprawianiu sexu. Kiedy chciałem jej wyjaśnić powiedziała ,,nie wykręcaj się kanapkami, przeciez was widziałam, jacy byliście przerażeni!" Odpowiedz Link Zgłoś
e-love Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 15.11.04, 15:24 Miałem ostatnio tak samo. Byliśmy w pubie graliśmy w darta, ja i 2 dobrze znane parki. Teraz jestem sam i na prawdę nie mogłem już znieść ich ciągłego obściskiwania się, macania, przytulania, szeptania tym bardziej że mają się prawie na codzień....nie mogłem i wyszedłem, zmieniłem lokal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.eranet.pl 06.10.04, 15:58 dzwonie do koleżanki, z banalnym pytankiem, a że obie jesteśmy w pracy więc mówię od razu "słuchaj ja z banalnym pytaniem" a ona na to "jak zwykle" no rozwaliła mnie, wiem że nie było to celowe, jednak trzeba uważać co się mówi :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imbetzill Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 16:25 kilka lat temu, gdy bylem biednym studentem (hyhyhy), zdarzylo mi sie kilka razy pozyczac od znajomych kase. od jednego, pracujacego i niezle zarabiajacego, pozyczylem dwa razy, zawsze do pieniedzy dodawal komentarz: "ty to ciagle zebrzesz!".... to samo mowil, gdy chcialem lyka piwa, albo kawalek czekolady. ale w zyciu raz na wozie, raz pod wozem - dzis to on nie ma pracy, kase pozycza non stop i jeszcze nie odaje w terminie (na szczescie nie sa to duze sumy). ja zawsze mu pozyczam, ale nie komentuje jego sytuacji:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fema Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.b.pppool.de 06.10.04, 16:35 Cos mi sie jeszcze przypomnialo: moja (byla ) przyjaciolka ze studiow byla zaproszona na moj slub. Dostala zaproszenie, podziekowala, powiedziala, ze przyjedzie (bylo to pare miesiecy przed slubem). Przedslubny wieczor (godz.22) telefon od niej: ze nie przyjedzie, po prostu. Pytam wiec, jak to? hotel zamowiony, wszystko przygotowane... Ona tlumaczy cos metnie i od razu wiem ,ze nie chce przyjechac. Zyczy mi udanej nocy poslubnej i rozlacza sie. Nie dostalam zadnych zyczen poczta, zadnego telegramu, NIC. Rozumiem, ze moze nie chciala przyjechac (nie lubila mojego meza z wzajemnoscia) ale nie dzwoni sie na ostatnia chwile!!! Od tej pory jest tylko byla przyjaciolka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.aster.pl 07.10.04, 17:12 Znam to z autopsji. Miałam przyjaciółkę - chodziłyśmy do tej samej klasy w ogólniaku. Przyjaźniłyśmy się - wspólne imprezy u naszych znajomych, wspólne 'wypady' na zakupy, wszystkie urodziny, imieniny - ja u niej ona u mnie itd. Byłam u niej na obu ślubach (cywilnym i kościelnym) na weselu, wcześniej na wieczorze panieńskim. Jak ja wychodziłam za mąż - osobiście rzecz jasna wręczyłam zaproszenie na ślub i wesele. Ona na to, że na wesele na 100% nie przyjdzie, bo nie układa się jej z mężem, więc mówię przyjdź na sam ślub, ona - postaram się... Efekt - nie przyszła. Myślałam, że zadzwoni, przyśle kartę z życzeniami - nic z tych rzeczy. Po dwóch latach od mojego ślubu zadzwoniła do mnie na komórkę, wyświetliło mi się jej imię. Nie odebrałam, bo skreśliłam ją z listy przyjaciół owe 2 lata temu. Ktoś mógłby powiedzieć, że może chciała to naprawić, a ty nie dałaś jej szansy. Cóż... tak wtedy zadecydowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zikq Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.toya.net.pl 08.10.04, 09:08 jechalismy z zona busem z lodzi do warszawy -juz bedac za miastem zauwazylismy w rowie rower i spiacego sasiada - byl pijany -a ze bylo zimno zabralismy go z soba w droge do w-wy - km przed hurtownia w-wie zostawilismy go na laweczce przy skwerku -kupilismy kanapkei picie i edzio mial w tym miejscu czekac na nasz powrot -wracamy edzia nie ma ! po polgodzinnym czekaniu wrocilismy do lodzi - na drugi dzien z polowka idziemy go przeprosic -a edzio w dzwiach macha rekami i krzyczy ze juz od wczoraj nie pije !!! my sie chcemy wytlumaczyc z naszego zachowania !a on nadal krzyczy -mowie -edzio co sie tak naprawde stalo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zikq Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.toya.net.pl 08.10.04, 09:27 dalszy ciag---staramy sie z zona uspokoic edzia -myslelismy ze juz po nas - ze edzio nas ochrzani-A edzio wpuscil nas do mieszkania -i mowi nam-Wiecie co mi sie wczoraj przydarzylo-popilem wczoraj u znajomego -na rowerze chcialem dokupic ieszcze butelke -i juz film mi sie urwal -i wiecie ze na rowerze pojechalem do w-wy 125km - nie wirzylem pytam sie ludzi mowia mi ze to w-wa - i nazad do lodzi na zgrzytajacym rowerku - modlilem zeby nie nawalil---------od wczoraj edzio juz nie popija -----jak bedzie pil to znow go wywiezimy!!!!do w- wy a moze jeszcze dalej!!!!pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziamdzia zaproszenie na ślub IP: *.net 11.11.04, 14:25 kuzyn zapraszał mojego ojca na ślub, wyglądało to tak: zadzwonił do niego i dał w taki tekst: cześć wujek, chciałbym żebyś się zdeklarował czy przyjedziesz na mój ślub czy nie, bo właśnie robię kalkulację kosztów, muszę wszytko sobie obliczyć więc powiedz - tak czy nie. Rodzice na ten ślub nie pojechali. Ja zresztą też nie pojechałam. Odpowiedz Link Zgłoś
romina_m Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 11.11.04, 15:38 a to ciekawe bo moje dwie przyjaciólki rowniez nie przyszly na moj slub. jedna niby byla na szkoleniu a druga na uroczystosci wreczania nagrod dla nauczyciela roku. dziwne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ujka Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.akacje.pl / 195.28.170.* 15.11.04, 13:34 na mój własny ślub to nie przyszła moja rodzona siostra, bo miała wykład!! na uczelni (nie ćwiczenia, wykład). mieszkała jeszcze z rodzicami w domu i oni ja usprawiedliwiali, ze uczelnia jest wazniejsza!!! a dwa tygodnie pozniej zamiast na wykladzie balowala na slubie kuzyna swojego faceta..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raptor Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 01:33 A nie wpadłaś na to, że może właśnie jej się życie zawaliło albo coś w tym stylu. Nie ... pomyślałaś tylko o sobie. Może twój mąż ją kiedyś puknął, w życiu nie wiadomo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imbetzil Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 16:36 pamietam, jak kiedys z zona zrobilismy parapetowe... goscie rozgladaja sie po calym mieszkaniu. jednemu malzenstwu pokazujemy sypialnie, a facet gladzi meble i nagle myk! - otwiera szafe, gdzie wisza suknie zony i wsadza leb do srodka:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.acn.waw.pl 06.10.04, 19:04 Sprawdzal, czy Twoja zona wierna byla :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z_zewnatrz Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 81.219.8.* 07.10.04, 09:23 co prawdaosoby te nie byly znajome, ale sytuacja poprawila mi humor wieczorny spacerek krakowskim przedmiesciem, przy uniwerku grono studentow, idziemy sobie "powolnym" spacerkim i nagle slyszymy taka o to wymiane zdan: ale zmeczona jestem - no tak nawet myslec mi sie nie chce... ale teraz trzeba sie bedzie nauczyc myslec... aplikanture robimy... (z pozdrowieniami dla studentow prawa UW :) ) a teraz moze cos o znajomych chlopak mojej przyjaciolki podczas pierwszej wizyty w remontowanym mieszkaniu: - ogluszal nas puszczanym filmem - twierdzac ze "jak siedzi na kanapie to lubi czuc basy w dupie" - cytat doslowny - pozorowal uprawianie seksu z moja przyjaciolka i opowiadal co i jak - dla relaksu puszczal nam hard porno, zwierzaczki itp... zgroza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawie polonistka nie ma to jak uniwerek IP: *.cable.ubr08.edin.blueyonder.co.uk 07.10.04, 15:57 Najciekawsze wypadki przydazyly mi sie podczas studiow zaocznych na wydziale polonistyki (jak sie nie wie co wybrac po liceum, a Pani od polskiego byla niewymagajaca to tam sie laduje - nie wszyscy ale zdecydowana wiekszosc to perfect blond w pelnej palecie Welli) 1. Juz po zdanym egzaminie przyszlam po wpis do indeksu, grupa zdenerwowanych panienek czeka na korytarzu - egzamin poprawkowy. Zagajam, pytam o samopoczucie, zdradzam pytania ktore ja dostalam, pocieszam ze egzaminator jest baaardzo wyrozumialy. Pro forma pytam czy moge wejsc bez kolejki bo wziecie wpisu zajmie nie wiecej niz dwie minuty. Wchodze, biore wpis, wychodze i widze kumpele z innego wydzialu, ktora przyszla ze mna - lekko wstrzasnieta, nie zmieszana. Streszcza co dzialo sie kiedy zamknelam za soba drzwi, jedna z kolezanek studentek: - Jezu, jak ja nie nawidze tej suki! (o mnie). Moja kumpela z innego wydzialu: - O, a wy tak zawsze o sobie milo mowicie? Panienka, od Jezusa i suk: - Jak bys ja znala to tez bys tak myslala. Kumpela slodko wyrozumiale: - Kotus, ja ja znam od ponad pieciu lat, a ciebie to chyba rodzice nie kochali? 2. Ten sam wydzial, zajecia z poetyki. Mowimy o liryce, starozytnych wzorcach i nazwach. Wykladowca wypisuje na tablicy greckie nazwy: heksametr, spondej, jamb, trochej, itp (w dwoch jezykach zeby nie bylo problemow). Kolezanka studentka zapisuje wszystko starannie po czym wzdycha: - Rany wszedzie ta lacina, jak ja jej nie nawidze! Odpowiedz Link Zgłoś
donata39 Re: nie ma to jak uniwerek 08.10.04, 10:01 Rok temu prosiłam koleżankę czy nie zeznawałaby w sądzie jako kilkukrotny świadek znęcania się mojego męża nad rodziną,odmówiła ,bo "bała się" . W ubiegłym tygodniu dzwoni do mnie,mówi,że się rozwodzi i czy ja nie poszłabym zeznawać jak była traktowana.Odmówiłam zeznań,powiedziałam ,że mogę jej służyć tylko wsparciem,doświadczeniami itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: apax tak czytam i nasunęło mi się :-) IP: *.test.so / 153.19.183.* 08.10.04, 14:04 Impreza w dwupokojowym mieszakniu znajomego małżeństwa. Około 10 osób.O godzinie 1 w nocy gospodarze zaczynają ścielić łózko w jednym z pokoi i mówią że są już zmęczeni. Zaznaczam, że to była 1 w nocy tego dnia którego zaczęła się impreza a nie np 3 dniówka:-))). Ale wiecie co, ludzie są niewyuczalni, w tą sobotę znów do nich idziemy :-))) Tyle, że nie nasawiamy się na długą balangę. Pozdrówki Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: tak czytam i nasunęło mi się :-) 08.10.04, 16:38 A o ktorej zaczela sie impreza? Kiedys moj maz zaprosil kolege za grilla o drugiej po poludniu (jego zona wyjechala i byl "slomianym wdowcem"). Nastepnego dnia musielismy byc w pracy o osmej. Byla to pierwszy wizyta kolegi. Po dziesieciu godzinach (czyli po polnocy) po prostu powiedzielismy mu, ze musimy isc spac i chcielibysmy, zeby juz poszedl. Poszedl. Nastepnym razem zaprosimy go z zona :-) Jak myslisz, to chamstwo z naszej strony? Odpowiedz Link Zgłoś
artur737 Re: tak czytam i nasunęło mi się :-) 08.10.04, 16:45 Nie, to nie chamstwo. Mozna zrozumiec i ja na miejcu tego faceta bym sie nie obrazil. Zreszta cos podobnego mnie juz kiedys spotkalo. Okolo 10 wieczorem gospodarz nam oznajmil, ze jutro musi wstac o 5 rano do pracy i impreza musi sie skonczyc. No to poszlismy, sila wyzsza. Ale zeby sie obrazac? Trzeba zrozumiec drugiego, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: tak czytam i nasunęło mi się :-) 08.10.04, 16:52 On sie tez nie obrazil. Myslelismy o tym i doszlismy do paru wnioskow: 1. Moj maz mial niesluszne przekonanie, ze jesli zacznie wizyte wczesniej, to wczesniej sie ona skonczy. 2. Kolega najwyrazniej nie chcial spedzac kolejnego wieczoru sam w pustym mieszkaniu 3. Kolega nie jest zbyt subtelny, tzn. nie rozumie aluzji, wiec docenil, ze powiedzielismy mu wprost. Zaprosimy ich razem z zona i wtedy juz zupelnie nie bedzie zadnych przykrych wspomnien (tym bardziej, te jego zona jest wyjatkowo otwarta, taktowna osoba - on to raczej niesmialy mruk). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fema Re: nie ma to jak uniwerek IP: *.b.pppool.de 08.10.04, 16:44 wiesz , co? malo co mnie tak wk..... jak pogardliwe wyrazanie sie o blondynkach. jestem blondynka i wierz mi , odrozniam lacine od greki. Odpowiedz Link Zgłoś
artur737 Re: nie ma to jak uniwerek 08.10.04, 16:47 Tez mnie to wkurza. A raz nawet rozsmieszylo jak w towarzystwie pewna naturalna blodnynka zaczela opowiadac dowcipy o blondynkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fema Re: nie ma to jak uniwerek IP: *.b.pppool.de 08.10.04, 17:20 tak mi sie wydaje, ze wlasne ona moze.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raczek47 żenujące zachowania znajomych IP: *.nemo.pl / *.zgora.dialog.net.pl 08.10.04, 19:05 W pracy rozmawiamy z kolezanką o chorobach kobiecych.Byłam wtedy kilka dni przed operacją usunięcia mieśniaka macicy.Rozowa schodzi własnie na mięśniaki (kolezanka zaczęła).Skarzy się,że ma mięśniaka, niedużego co prawda, ale tak się boi itp.Ja na to,że własnie idę na operację, gdyż mój jest tak wielki,że powoduje zaburzenia(wymieniam), Ona pyta o wielkość i mówi z ulgą: O , a ja się tak martwię, JAKIE SZCZĘSCIE,ze ty masz większego! Odpowiedz Link Zgłoś
lonusia Re: żenujące zachowania znajomych 08.10.04, 19:18 > W pracy rozmawiamy z kolezanką o chorobach kobiecych.Byłam wtedy kilka dni > przed operacją usunięcia mieśniaka macicy.Rozowa schodzi własnie na mięśniaki > (kolezanka zaczęła).Skarzy się,że ma mięśniaka, niedużego co prawda, ale tak > się boi itp.Ja na to,że własnie idę na operację, gdyż mój jest tak wielki,że > powoduje zaburzenia(wymieniam), Ona pyta o wielkość i mówi z ulgą: O , a ja się > > tak martwię, JAKIE SZCZĘSCIE,ze ty masz większego! Kurcze, mnie tez by ulzylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raczek47 Re: żenujące zachowania znajomych IP: *.nemo.pl / *.zgora.dialog.net.pl 08.10.04, 19:50 No,może i tak, ale czy właściwe jest mówienie tego kolezance przed operacją, z powaznymi dolegliwościami? Odpowiedz Link Zgłoś
lonusia Re: żenujące zachowania znajomych 08.10.04, 19:52 Gość portalu: raczek47 napisał(a): > No,może i tak, ale czy właściwe jest mówienie tego kolezance przed operacją, z > powaznymi dolegliwościami? Powialo groza! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raczek47 Re: żenujące zachowania znajomych IP: *.nemo.pl / *.zgora.dialog.net.pl 08.10.04, 20:28 mamy zupełnie odmienne poczucie towarzyskiego taktu.Wg mnie nie było to własciwe. Odpowiedz Link Zgłoś
lonusia Re: żenujące zachowania znajomych 08.10.04, 20:32 Przeciez wiem, ze nie bylo. Alez ty masz ciezkie poczucie humoru! To jest taki watek humorystyczny, tytulem wyjasnienia, a nie taki w ktorym sie wyladowuje wszelkie zale i niesprawiedliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raczek47 Re: żenujące zachowania znajomych IP: *.nemo.pl / *.zgora.dialog.net.pl 08.10.04, 21:13 no, moze i mam, ale jestem właśnie dopiero kilka tygodni po tej operacji , wszystko mnie boli i ogólnie jest mi źle. Wiem, ze to jest wątek humorystyczny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rene Re: żenujące zachowania znajomych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 23:10 nie, to jest wątek niekoniecznie humorystyczny, tylko o żenujących zachowaniach. A zachowanie tej pani było właśnie bardzo żenujące. Każda NORMALNA koleżanka w takiej sytuacji przynajmniej przejęłaby się stanem zdrowia koleżanki. Mięśniak to nowotwór, a z tym nie ma żartów, nawet jeśli łagodny! Odpowiedz Link Zgłoś
romina_m Re: żenujące zachowania znajomych 15.11.04, 16:48 Gość portalu: raczek47 napisał(a): > mamy zupełnie odmienne poczucie towarzyskiego taktu.Wg mnie nie było to > własciwe. oczywiscie ze nie bylo to wlasciwe, zero taktu i zero mozgu ;)pogratulowac kolezanki :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: virtuallady Re: nie ma to jak uniwerek IP: *.vline.pl 11.10.04, 21:34 Też jestem blondynką i jakoś mnie to wcale nie wkurza. Mam poczucie własnej wartości, wiem, ze to nie o mnie, to nic osobistego wieć czemu robić halo? Sama często opowiadam takie dowcipy. Masz jakies kompleksy?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwapolonistk Re: nie ma to jak uniwerek IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 11.11.04, 15:35 Nienawidze piszemy razem polonistko od siodmej bolesci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: symulacrum Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.sen.warszawa.supermedia.pl 09.10.04, 11:53 wczorajszy dialog podpatrzony w kinie siedzę przy stoliku i czekam na znajomych dosiadła się laska, trzydzieści kilka lat, typ biznesowy, dzwoni, znajomy się spóźnia po jakimś czasie się pojawia (typ również biznesowy), dosiada, podaje jej bilet ona: już się z Tobą rozliczam (wyciąga portfel i podaje mu kasę) on: czy jestem Ci winny złotówkę? ona(zdezorientowana): nie on: może jednak? ona : nie, skąd to pytanie? on: bo dałaś mi złotówkę za mało ona: przepraszam, źle odliczyłam, nie możesz mi po prostu powiedzieć, że za mało Ci dałam? on: nie analizuj, idziemy kobiecie było strasznie głupio, szybko się zmyła żałowałam, że nie zaproponowałam gostkowi ureguluwania różnicy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pablo Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 80.48.171.* 11.10.04, 12:25 Rozmowa toczy sie tu na temat zenujacych zachowan jak rowniez i kultury zachowania wiec mam doskonaly przyklad. Wiele sie slyszy jaka to mlodziez jest "niewychowana" (mam 21 latek na karku wiec jeszcze sie chyba kwalifikuje a sytuacja miala miejsce ponad rok temu). W komunikacji miejskiej na szybach sa zaznaczone miejsca dla osob starszych, niepelnosprawnych i kobiet w ciazy. Po ciezkiej nocy pracy (dorabiam jako DJ a imprezy najczesciej sa calonocne do wczesnych godzin porannych) jechalem zalatwic dofinansowanie do studiow. Zmeczony usiadlem spokojnie na takim specjalnym miejscu. Na przystanku przy DW. Centralnym (akcja dzieje sie w W-Wie) wsiadla kobieta na oko okolo 60 lat. Pierwsze co zrobila to obejrzala sie po tramwaju w poszukiwaniu miejsca gdzie moglaby spoczac niestety takowego nie znalazla wiec postanowila wypedzic mnie z miejsca dla inwalidow. Wyskoczyla do mnie z morda jaki to ze mnie cham ktory widzac starsza osobe nie ustepuje jej miejsca. Wydzierala sie tak ze az mnie glowa zaczela bolec. Niestety na nieszczescie tej kobiety jechalem do siedziby PFRON-u (Panstwowy Fundusz Rechabilitacji Osob Niepelnosprawnych) poniewaz mam od 11 lat cukrzyce i posiadam 2 grupe inwalidzka. Nie widac tego po mnie ale mam uprawnienia zeby korzystac z takich miejsc w tramwajach i autobusach. Przedstawilem tej kobiecie odpowiednie dokumenty ktore akurat mialem przy sobie po czym kobieta sie zamknela. A tramwaj opuscila chwile po tym jak inni zgromadzeni w poblizu pasazerowie ktorzy widzieli cala akcje zaczeli komentowac jaka z niej beszczelna baba. Szczerze powiem ze nie chcialem kobiecie narobic wstydu i gdyby nie wyskoczyla do mnie tak po chamsku jak to zrobila tylko poprosila uprzejmie o ustapienie miejsca to zrobil bym to bez problemu. Ale i tak nie zaluje bo jej mina byla slodka jak slyszala komentarze innych pasazerow :]. I jaki to przyklad daja starsi :P. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_80 Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 11.10.04, 13:15 W piątek wiczorem dzwoni do mnie koleżanka X z prośbą czy może do mnie wpaść ze swoim facetem, bo u niej w domu od kilku dni nie ma gazu (wymiana instalacji) i nie ma na czym obiadu ugotować a dosyć mają już knajpowego żarcia, więc czy może ugotować coś u mnie. Siedziałam sobie ze swoim chłopakiem, żadnych planów "wyjściowych" nie mieliśmy więc powiedziałam, że moga przyjść. Czekaliśmy na nich do 23 aż w koncu poszliśmy spać, bo żadnego telefonu z odwołaniem wizyty się nie doczekałam. W sobote po południu przyszli do mnie bez zapowiedzi z radosnymi minami, że obiad przyszli sobie gotować. Troche mi to było nie na rękę, bo szykowałam się na jakieś wieczorne wyjście, no ale cóż - człowiek w potrzebie, trzeba mu pomóc. Więc zrobiłam im kawę i usiadałam z nimi w kuchni dla towarzystwa i kazałam im się czuć jak u siebie w domu (koleżanka wie gdzie co jest, bo przez dosyć długi czas mieszkała ze mną, więc czuje się u mnie dosyć swobodnie), brać co chcą: garnki, talerze i inne potrzebne naczynia. Po czym zaczeła się litania rządań: daj troche oleju, a masz cebule?, bułki tartej byś trochę dała, a nie pokroisz mi tego. Z każdym pytaniem i rządaniem dostawałam coraz większego wytrzeszczu oczu - w koncu to oni mieli przyjść gotować sobie obiad, a nie ja im miałam go gotować. Wreszcie gdy wszystko bylo gotowe, wyjełam 2 talerze na które sowicie nakładli sobie jedzenie. Brudne gary zostały porozstawiane w kuchni, bo kumpela powiedziała, że "pozmywa sie poźniej". Myślałam, że usłyszę grzecznościowe pytanie (lub stwierdzenie) czy zjem z nimi. Głodna nie byłam, więc i tak bym odmówiła. Ale gdzież tam, poszliśmy do pokoju gdzie siedli sobie za moim stołem i zaczęli jeść, a wówczas moja koleżanka spytała się czy nie chcę troche. Podziękowałam. Ciekawe tylko czy odłożyła by trochę ze swojego talerza, czy z talerza swojego faceta. Po zjedzeniu obiadku, odstawili talerze na bok i stwierdzili, że jeszcze jednej kawki by się napili. Więc położyłam uszy po sobie, zabrałam brudne naczynia, poszłam do kuchni zrobić kawę i przy okazji zmyć naczynia, których nie raczyli po sobie posprzątać. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_80 Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 11.10.04, 13:23 Historia nr 2. Moi rodzice robili sobie sylwestra prywatkę. Miało być 4 pary. Ale na kilka dni przed imprezką wprosił się kolega ojca X ze swoją żoną ("bo nie mamy gdzie w tym roku iść, może byśmy do was dołączyli"). Imreza była u mojej ciotki w domu, każdy przynosił ze sobą coś do jedzenia. Państwo X przynieśli półmisek z pokrojonymi wędlinami. Rano po balandze, gdy wszyscy się już zbierali (oczywiście wszyscy zostawili niedojedzone resztki, które przynieśli) moja ciocia mówi do żony X "weź sobie ten półmisek", a zostało na nim jeszcze kilka plasterków wędliny (co by nie było, to po całonocnym leżakowaniu na stole, była już lekko zeschnięta). Pani X bez żenady wzieła półmisek i poprosiła moją ciocię o folię aluminiową na zapakowanie wędlinki, którą ze soba przyniosła i którą zabrała z powrotem do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 217.11.142.* 11.10.04, 21:14 1. Moi znajomi kupili dom gdzies pod Warszawą. Zrobili z tej okazji parapetówę. Przyszło sporo znajomych wspólnych i nieznanych. Dzieci tym razem nie było choć wielu z nich juz sie dorobiło, więc impreza była bez dzieci. Stąd sporo ludzi zostało do 2-3 w nocy a nie do 20-21 jak to zwykle bywa jak przybywa się z dziecmi. Więc mogli sie nieco skuć (tzn upić). 2 kolesi znajomych wlascicielki X i Y skuło się dość poważnie. Nagle Y rzucił się na plecy X'a (ukryte tegesz skłonnosci??) i obaj padli na nowiusieńka jeszcze pachnącą sofę, nawet całkiem drogą zresztą. 110kg X'a + 90kg Y'ka + duża energia kinetyczna i potencjalna więc jeb!!! coś strzeliło w tej sofie (jak się okazało nazajutrz - tylna nóżka wbiła się w spód, ale dało się naprawić bez problemu). Włascicielka domu wkrewiła się maksymalnie, nie bluzgała, ale widac była zeby lepiej nie wchodzić w drogę. X - zaczął przepraszać; był tak pijany, że przeprosiny zamieniły się bełkot, ze jego zona musiała uciszać tzn żeby się zamknął. Y - jakby nigdy nic po 15 minutach ze swoją laską wyszli z imprezy. Jak obie pary wyszły wlascicielka chaty zaczeła się gotować jak wulkan i wylewać joby. Chcąc maksymalnie zbluzgac Y'ka (do X miala mniejszy żal) rzuciła w pewnym momencie "SYN POLICJANTA K...WA!". Chodzilo o to, ze Y to tzw młody dynamiczny nowy "warszawiak", co to przyjechal pare lat temu do Wa-wy zrobic kariere, a ze jest SYNEM POLICJANTA czyli dupa, plebs i niziny społeczne a nie np synem prawnika czy dyrektora, więc wiadomo - prędzej czy później słoma z butów wyszła. No X też był czyims synem kogo być nie powinien (jest chyba z Katowic) i też słoma itp. ale jakaś chyba mniejsza. Y-kowi jednak słoma wyszła bardziej, bo nazajutrz nawet nie zadzwonił z przeprosinami, że pokryje koszty naprawy. X zadzwonił, choć to nie była jego wina. Na szczęście były mininalne i wszystko jest ok. Koszty oczywiście pokrył X. Y zadzwonił z przeprosinami dopiero po tygodniu jak wszystko było naprawione. Zdziwily mnie w sumie 2 rzeczy: - bycie SYNEM POLICJANTA jest bardziej obraźliwe niż bycie gupim ch...jem, - to ze Y widzialem wielokrotnie później a właściwie zawsze ilekroć byłem na jakiś imprezach u tych moich znajomych 2. Moja ciotka (siostra ojca) kiedys dawno temu (choć za komuny) zanosiła się płaczem, ze jest kompletnie bez pieniędzy, nie ma co jeść, jest głodna, dzieci też godne a oni wszyscy nie mają co do gara włożyć. Moj ojciec jako troskliwy najstarszy brat dał jej pół swojej pensji (w koncu co rodzina to rodzina, mysmy z matką tez nie mieli, ale myśmy się nie liczyli) z tekstem "No to masz siostra i juz nie oddawaj". Po miesiący się okazało, ze ów "głod" spowodowany był tym, że wujek, maż ciotki zabierał jej od dłuższego czasu lwią część pensji bo odkładał na samochód. Chciał kupić nadarzyła się okazja kupic jakąś zdezelowaną Toyote, więc ja po prostu kupił. W końcówce lat 80 to był i tak rupiec ale w koncu co zachodni to zachodni wóz no nie? Ciotce zabierał pensje, bo ta miała nawyk kupowania czegokolwiek w drodze z pracy - a to ciastka, a to jakies tandetne kiwające się pieski a to sztuczne kwiaty itp. W upiornych latach 80 robienie zakupów było ciężkie, ale ciotce jakims cudem udawało sie kupić np. 5 par jaskrawo pomarańczowych skarpetek z ktorymi nie wiadomo potem co było zrobić. Dość że jak ojciec dowiedzial sie o tym samochodzie to wkrewił się maksymalnie. Juz więcej takiego "prezentu" nigdy nie zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: virtuallady Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.vline.pl 11.10.04, 21:53 Miałam przyjaciółkę. Już nie mam, dałam sobie z nią spokój, bo wiecznie mnie "robiła w jajo". Na przykład: Ona mieszka ode mnie dokładnie 25 przystanków tramwajowych. 50 minut jazdy+ 10 minut spacerkiem do jej bloku. Nagminnie zdażało jej się zaprosić mnie do siebie na ploteczki i wybyć gdzieś bez uprzedzenia mnie( mam komórkę, zawsze mnie można złapać). W efekcie marnowałam dwie i pół godziny cholerne godziny na dojazd, sterczenie pod klatką( łudząc się, ze zaraz wróci) i powrót do domu. W lutym miałyśmy się spotkać na miescie. Czekałam na nią 25 minut.Zmarzłam potwornie, wiadomo-zima.. Nie przyszła, nie zadzwoniła, ze coś jej wypadło, nie odebrała komórki, nie odpisała na sms-a( ma abonament więc pustym kontem się nie może wykręcać). Więcej nie próbowałam się z nią skontaktować. Pal licho takich znajomych.. Odpowiedz Link Zgłoś
monopolowy Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 11.10.04, 22:41 Kumpel ma taki zwyczaj. Dzwoni do mnie wieczorem dnia,kiedy moja grupa ma pracownię. Niby zagaduje co i jak u mnie, tak ogólnie, az w pewnym momencie "mimochodem" pyta się, co dostałem ze sprawozdania na pracowni. Jak wychodzi, że 4 lub więcej, to zaraz jest "przynieś zeszyt". Zero poproszę czy coś. A mi się krew gotuje - na sprawozdanie tracę jakieś 4-5h kiedy to mógłbym spotkać się z moja dziewczyną (co robi właśnie ww kolega), a ktoś chce bezczelnie zrobić xero (nawet przepisać mu się nie chce). Taki lajf ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olla Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: 212.106.158.* 12.10.04, 00:25 Haha..miałam podobna..Sobota godzina 9.00 telefon od zapłakanej nazwijmy ja B. - Musze sie koniecznie z Toba spotkac.Przyjedz do miasta proszeee( mieszka za miastem) No to ja głupia zrywam sie( nie lubie wstawac rano a w soboty to jzu w ogole..) kapie, maluje itepe jade( nie mam samochodu..)po czym..siadam z B. w kanjpie gadamy 20 minut( a raczej ona gada jaka to jest nieszczesliwa) i nagle strzałka i co? - no..juz T. po mnie przyjechał..no to na razie musze juz leciec..pa.. Pierwszy raz zostałam z głupia min ale poszłam na zakupy.. Za trzecim razem juz sie wkurzyłam i powiedziałam, ze jak nie ma co ze soba zrobic przez 40 minut zanim T.nie przyjedzie to niech połazi po miescie a nie mnie wyciaga i szantazuje niemal.Obraza na pół roku. Były jeszcze inne akcje wynikajace z zazdrosci chyba ale o tym wole nie pisac bo ta osoba sie zorientuje, ze to o niej.. Ehh... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zięć Re: Najbardziej żenujące zachowania TEŚCIOWEJ IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 08:18 Moja teściowa, gdy jeszcze nie była moją teściową na wiadomość o tym że chcę się ożenić z jej córką powiedziała "a co pan sobą reprezentuje". I wiele, wiele innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jusia Re: Najbardziej żenujące zachowania TEŚCIOWEJ IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 12.11.04, 18:35 a moja teściowa na wieść, że jej synek chce się ożenic powiedziała: synku, nie spiesz się, jeszcze jesteś młody, jeszcze niejedną będziesz miał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jadzia Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.dip.t-dialin.net 12.10.04, 09:57 moja znajoma nie ma internetu, nie mam nic przeciwko jak ktos u mnie siedzi przy kompie jak potrzebuje cos w necie, czytam cos, troche gadamy. Znajoma chciala wyslac maila, nie ma skrzynki wiec wyslala z mojego Outlooka,ok. Na drugi dzien byla u mnie wiec chiala sprawdzic czy przyszla odpowiedz, wlacza kompa,trzeba wpisac haslo, nie prosi zebym wpisala, tylko pyta sie jakie mam haslo??? Ja, poczekaj zaraz przyjde do ciebie, Wpisalam haslo ide na dol, za jakis czas wchodze do pokoju a ona przyszedl mail do ciebie od Oli, ale nic waznego nie pisze.... Ona zna Ole, ale to nie znaczy ze ma otwierac moje maile od niej. Nielubie jak ktos mi grzebie w kompie, cokolwiek czy w jakis smiesznych filmikach czy zdjecia, szlag mnie trafia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:37 Zachowanie mojej koleżanki z pracy (na szczęście już byłej): * piłowanie paznokci w pokoju - i to nie bynajmniej spiłowanie złamanego paznokcia, ale regularnie każdy dzień zaczynał się od ok. 10-15 manicuru * perfumowanie się w pokoju (buteleczka z rozpylaczem, więc pięknie sie rozchodziło po całym pokoju). Zapach był bardzo słodki i duszący, kilka razy zwracałyśmy jej uwagę ale bez skutku * "wysysanie" resztek jedzenia spomiędzy zębów (jakby nie można było po jedzeniu użyć nitki, wykałaczki lub poprostu umyć zęby - oczywiście w łazience, nie w pokoju) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.04, 11:13 Odpowiedz Link Zgłoś
romina_m Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 11.11.04, 12:22 najbardziej zenujace jest zachowanie mojej kolezanki ktora srednio raz do roku chodzi do wrozki i slepo wierzy we wszystko co ta jej nagada. kolezanka ta srednio raz do roku obraza sie na mnie ze probuje jej wybic z glowy pojscie do wrozki ktora kosztuje ok 100 zl ( a kolezanka klepie biede) a pozniej przyznaje mi jednak racje. zenujace jest to ze co roku zaczyna sie ten sam cyrk.... Odpowiedz Link Zgłoś
alter-ego Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 11.11.04, 12:32 Mam kumpelę, po której wizycie w naszym pięknym mieście, zawsze mamy spalone 2- 3 kolejne knajpy, znaczy, mamy ochotę się tam pokazywać w perukach i ciemnych okularach. Konkretnie objawia się to tym, że wszystko jest zawsze źle, beznadziejnie, do niczego. Zaś ostatnio już nastąpił mega numer. Jakiś czas temu zabraliśmy ją do naszego niedawnego odkrycia - fajne miejsce, dobre żarełko. Zajęliśmy ostatni stolik, było tłoczno, więc był taki sobie, bo niedaleko wyjścia, ale stolik jak stolik. Zaczęło się marudzenie, że drzwi otwarte i zimno (20C było, no ale rozumiem, ludzie różny mają próg zimna). Zamknęliśmy drzwi, siedzimy, gapimy się w kartę. Dziewczę znowu: - Zimno mi. - To idź do samochodu po sweter. Rozwiązanie problemu najwyraźniej nie spotkało się z entuzjazmem, bo natychmiast padło: - Nie podoba mi się tutaj. Chcę stąd iść. Szczęki nam opadły do podłóg - miejsce fajne, poza tym daliśmy jej parę możliwości wyboru i wybrała tę. Zimno już nie było, dymu z papierosów tam nie stwierdzono, co u cholery? - To może pójdziemy do A. (inna knajpa, którą rozważaliśmy). - Nie chcę iść do A. Nie chcę nigdzie iść. Chcę do domu. Szczęki nam opadły po raz kolejny - dzień bardzo fajnie spędziliśmy, na zakończenie wymyśliliśmy fajną knajpę, poza tym głodni byliśmy jak wilki, cały dzień prawie bez jedzenia, a oto ktoś chce nas zmusić, żeby z bliżej nieokreślonego powodu, bo tak chce, rzucić karty z apetycznym żarełkiem i na głodnego powlec się do domu do pustej lodówki. Ja jeszcze coś tam próbowałam negocjować - w końcu gość, trzeba otoczyć szczególną opieką, coś zaproponować, postarać się, żeby się dobrze czuł, dostosować się do niego, itepe. Oczywiście kolega, bardziej asertywny, obrzucił mnie tylko spojrzeniem wyrażającym zdecydowane potępienie. Ponieważ wszystkie propozycje zostały odrzucone, kolega z kamienną twarzą zadzwonił po taksówkę, wręczył stworzeniu klucze od chałupy i tak się skończyło. Zjedliśmy przyjemną kolację sami i nawet nie mieliśmy specjalnych wyrzutów sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 11.11.04, 16:15 Super zrobiliscie ! jednak czegos nie rozumiem- czy upierdliwosc i egocentryzm Waszego goscia objawia sie tylko w knajpach ? Moze on jakis zastarzaly uraz ma z przeszlosci(rodzina podtruta salmonella). Jesli tak, to nigdzie jej nie zabierajcie. Bo nie podejrzewam Was o masochizm,jesli ona podobnie zachowuje sie wszedzie... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alter-ego Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 15.11.04, 15:56 > Super zrobiliscie ! > jednak czegos nie rozumiem- czy upierdliwosc i egocentryzm Waszego goscia > objawia sie tylko w knajpach ? Lekko wybrzydza wszędzie, ale tylko w knajpach urządza aż tak żenujące sceny. Co ciekawe, zawsze wtedy, kiedy to _my_ _ją_ zapraszamy. Jak ona nas zabiera gdzieś na swoim terenie, to jest względny spokój. Co doprowadza nas do podwójnego wścieku - jeżeli wszystko jest w miarę OK, my, jako ludzie kulturalni, nie robilibyśmy obciachu i przykrości osobie zapraszającej, w końcu nie jesteśmy, na litość, królową angielską i przeżyjemy, jak się do nas kelner krzywo uśmiechnie. A nam przede wszystkim jest przykro - staramy się robić jej dobrze i zabieramy ją w fajne miejsca, które sami lubimy, gdzie - naszym zdaniem - jest miło, smacznie, fajnie. A ona przyjeżdża i okazuje się, że wszystko jest do niczego - czekadełko za małe, drugie danie za duże, za ciepłe, za gorące, za wolno zupę podali, za szybko deser przynieśli. Co gorsza, nie tylko narzeka, ale robi awantury. Kelnerzy ją przepraszają (no a co mają robić, gość ma zawsze rację), robią co mogą, a ona dalej swoje, siedzi skrzywiona i narzeka. Potem ja płacę, a ona jeszcze na pożegnanie opierdziela biednego kelnera po raz trzeci za to samo. > Jesli tak, to nigdzie jej nie zabierajcie. Coś musi jeść jak przyjeżdża do naszego pięknego miasta - w knajpie przynajmniej sama wybiera. W domu jest cyrk innego rodzaju - zawsze napełniamy lodówkę czym się da, i zawsze są problemy z wybraniem czegokolwiek. Bo raz jada tylko serek wiejski i pomidory, innym razem nie jada żadnego nabiału i papryka jest be. Raz wpieprza parówki jak małpa kit, innym razem oświadcza, że tego do ust nie bierze. Raz pija soki z marchewką, innym razem tylko jabłkowy. Itepe. Jest totalnie nieprzewidywalna żarciowo i sami już nie wiemy, co kupować. Co też wkurza, bo ja, jakbym miała jakieś specjalne wymagania żarciowe, ze względów zdrowotnych albo dowolnych innych, to uprzedziłabym gospodarzy albo przywiozła własną wałówkę. Odpowiedz Link Zgłoś
ksionc Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 15.11.04, 16:07 No to macie przeje..e ! Odpowiedz Link Zgłoś
alter-ego Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 15.11.04, 16:48 Eee, przyjeżdża niezbyt często, a my się robimy coraz bardziej asertywni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.acn.waw.pl 15.11.04, 20:47 Dziewczyno ! Was powinni kanonizowac bez procesu ! Nie uwazam sie za osobe szczegolnie drazliwa, ale po dwoch wizytach panny znajomosc przenioslaby sie li i jedynie na lono telekomunikacji. Za zadne skarby podobnego osobnika z wlasnej nieprzymuszonej woli bym nie goscila. Naprawde nie macie milszych ludzi do zapraszania ? Pozdrawiam ze wspolczuciem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania a propos knajp IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 12.11.04, 18:45 Byłam z moim juz w tym momencie ex facetem- maminsynkiem i jego mama w Swinoujściu. Po każdym plażowaniu chodziliśmy na promenadę, aby zjeść obiad w którejś z knajpek . Pewnego pięknego dnia zostaliśmy trochę dłużej, więc jak schodziłam z plaży, kiszki marsza grały i cieszyłam się na mysl o rybie i frytkach. Niestety jeszcze ze 2 godziny chodziłam z pustym zołądkiem po promenadzie, bo moja niedoszła teściowa nie mogła zdecydowac się na knajpę. Delikatnie sugerowałam chłopakowi, że jestem głodna. On udawał,ze nie wie o co chodzi i dalej doradzał mamie kolejna knajpkę. W końcu kupiłam sobie jakiegoś hamburgera. Mój oburzony facet wziął mnie na bok i spytał ,,co ja chciałam jego mamie zasugerować kupujac sobie tego hamburgera, i ze moje zachowanie było beszczelne. A ja tylko byłam głodna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: a propos knajp IP: *.acn.waw.pl 13.11.04, 14:09 To rozumiem, dlaczego on juz jest ex :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olga Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... IP: *.neting.com.pl / *.neting.com.pl 12.11.04, 11:20 Ja mam takich byłych znajomych (para), ktorzy są mistrzami żenady po prostu. Generalnie uważają się za lepszych od innych ludzi i czują sie w obowiązku nieustannie to podkreślać. On jest lekarz, ona - przedstawiciel handlowy. Zawsze jak sie z nimi umawialiśmy, musielismy wychodzic do knajpy, nie na piwko czy jakiegoś drinka, tylko zawwsze na kolację. Bo oni uważają, że żywienie się na mieście kwalifikuje do przynależności do klasy wyższej. Z reguły umawialiśmy się około 21ej, a ja nie mam w zwyczaju jeść po 18, 19, więc często zamawiałam sobie tylko coś do picia. Wtedy pan lekarz skrzywiony mowil: - dobra dobra, nie tłumacz się, ze nie ejstes głodna, wiem , jaka z ciebie żydówa (!!!) i ze żal ci kasy. Potem dodawal coś jeszcze o biedakach (zarabiam dwa razy tyle co on). W tym czasie jego laska składała zamówienie. Kelner stoi nad nią, a ona: - Czy w tej sałatce (chodziło o grecką, szczyt wyrafinowania)jest ser? kelner: - Tak, feta Ona: to ja poproszę bez sera. a czy są oliwki? Kelner (lekko zdziwony): tak, są ONa: to ja porposzę bez oliwek. A czy jest jakis majonez albo olej? Kelner ( w szoku): tak, jest oliwa Ona: To ja poproszę bez oliwy. I dodaje, jakby tego było mało: wie pan, musze uważać na pupę (klepiąc się po zadku) Następnie poprosiła mnie do kibla i tam próbowała namówić, żebym przy stoliku rozpoczęła temat zaręczyn, bo bardzo jej zależało, zeby ten jej facet podarował jej jakiś drogi pierścionek zaręczynowy. Do konca wieczoru kopała mnie pod stołem i mrugała okiem , chcąc sprowokować mnie do dyskusji o zaręczynach. Nie dałam się, więc ona po jakimś czasie teatralnym głosem powoedziała do mnie: - Wiesz, Olga, Lekarz to nigdy się ze mną nie ożeni. Milczałam, mój facet zażenowany też. Ona ciągnie: Nigdy, mówię ci. Naprawdę nigdy. Nawet cała moja rodzina tak mówi. My nie reagowaliśmy, jej facet jakby ogłuchł, więc jeszcze kilka trazy powtórzyła: naprawdę, mówię ci, on mnie chyba zdradza ( a słychać ją było w całej knajpie doskonale). Innym razem lekarz przyszedł do mojego faceta, który akurat jakiś czas wcześniej wydał płytę i pyta: - Ty , a po co ty w ogóle wydałeś tę płytę, tyle czasu zmarnowałeś (!!!) na nagrywanie tego, sranie się z poprawkami? Na to mój facet spokojnie, bo jest opanowany: - Bo to było moje wielkie marzenie. Na to lekarz, kiwając z politowaniem głową: - To płytkie masz marzenia, stary. Innym razem spotkałam go przypadkiem i mówię, że u mnie w firmie jest stanowisko dla niego, mógłby dorobić. A on na to: Wiesz, sory, ale praca w takiej firmie jak twoja to jest największa siara. To nie dla mnie. Potem oboje dowiedzieli się, jak płacą za to siarskei stanowisko i gwałtownie zmienili zdanie, ale juz było za późno. Przestaliśmy być znajomymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan ja może jestem przewrazliwiony... IP: 217.11.142.* 12.11.04, 14:24 ale po takim numerze też zerwałbym znajomość. Nawet gdybym był nie wiadomo jak bogaty... Ale tak to jest nowobogackimi... hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
narika Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 12.11.04, 16:39 Mnie do rozpaczy i obrzydzenia doprowadzają rozmowy przy stole o zębach, leczeniu, protezkach... bleeeee, aż mną wzdryga na samo przypomnienie. Niestety pewnie jeszcze nie raz przyjdzie mi skończyć posiłek w połowie, bo to ulubiony temat pewnej części rodzinki. Bleeee Odpowiedz Link Zgłoś
buschi Re: Najbardziej żenujące zachowania znajomych... 13.11.04, 22:15 Znajomi dorobkiewicze, nadziani, jada na wczasy najnowszym autem z dzieckiem, nad polskie morze do jakiegos SUPER osrodka i wykupuja tylko jedzenie dla Niego bo córka mało je o Ona sie przeciez odchudza, i tak sobie chodza w 3 do stolowki...na 1 abonament...zenada -------------------------------------- Moja przyjaciolka przyleciala ze Swecji w odwiedziny do swojej mamy, z malutkim dzidziusiem, i przyjmowala znajomych w tym mieszkaniu mamy, jedni przyszli z 3 letnim synkiem , ktory z zamilowaniem wdeptywal banany, ciastka itd w jej mamy nowe jasne dywany...a oni NIC nie zareagowali i na dodatek chcieli tego malego karmic jakas papką w duzym pokoju, gdzie te dywany i ładny bialy obrus i jasna wersalka...kolezanka poprosila aby poszli do kuchni karmic dziecko - on byli troche oburzeni, nie wspominam juz nawet jak wygladal obrus w kuchni po karmieniu synalka - jakby ktos narzygal...sorry, ale mama tego dziecka robi doktorat i wydawali sie calkiem mili, jak mozna pozwolic na to zeby twoje dziecko brudzilo komus w mieszkaniu i zupelnie nie zwracac na to uwagi? jeszcze jedna syt: male dziecko nasikalo kolezance na panele i troche dywanu a mamusia tego dziecka tylko sie cieszyla La LA la Odpowiedz Link Zgłoś