Gość: Agatta
IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl
10.10.04, 13:59
smutno mi. ja i on - zero porozumienia, gdzies sie zgubilismy i nie mozemy do
siebie drogi odnalezc. a zadne nie ma odwagi lub 100% go przekonania ze
nalezy to wszystko zakonczyc. Kocham a jednoczesnie watpie. Nie ufam mu - to
jego najwazniejszy argument w klotniach. Tworzy dwa swiaty, ten ze mna i
wspolnymi znajomymi i tylko swoj, ze swoimi znajomymi ktorych nie znam. Uwaza
ze ma do tego prawo, ze inaczej sie czuje z nimi a inaczej ze mna. Dlugo juz
jestesmy razem...i caly czas nie potrafimy sie dotrzec. To jakies porabane
poniewaz caly czas ze soba mieszkamy, utrzymujemy dom...a ja nie wiem po co?
Nie potrafie sama sie polapac o co chodzi? dlaczego tak jest? Czy mozna
kochac kogos mocno i czuc sie z nim zle?????