Dodaj do ulubionych

niebezpieczne życie

11.04.18, 18:54
W sezonie wiosenno-letnim, często spinam się po dwa razy dziennie, bo mój facet wyjeżdża z domu i wraca doń - na motorze.
Wiadomo, motor to straszne ryzyko.
Do tej pory rozluźniałam się, gdy dojechał.
O ja naiwna!
Niebezpieczeństwo czyha wszędzie, nawet gdy siedzi się grzecznie we własnym domu!
Takie na przykład, drzwi od lodówki.
Czekają tylko na chwilę twojej nieuwagi, żeby cię pie...ąć z całej pety w głowę.
I wstrząśnienie mózgu gotowe.
A wstrząśnienia mózgu trzeba sobie w życiu ograniczać, zwłaszcza, gdy przeszło się już cztery, z czego każde było coraz dramatyczniejsze w skutkach.

A wy? Jakich niebezpieczeństw się boicie i dlaczego?
Znacie jakieś dobre sposoby, żeby opuchlizna szybko zeszła z czoła?

Ps. Jeśli ten wątek umrze, przenoszę się trollować na ematkę. Po 10 latach bycia aktywnym użytkownikiem FK, odkryłam (eureka!), że tam jest ogromny ruch i jeszcze większy potencjał, do robienia burzy w szklance wody. :D
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 19:31
      A najlepsze, że na ematce mało jest matek.
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 20:49
        toż i ja nie jestem
        choć jeszcze tam nie strollowałam nikogo
        ale bardzo kusi to miejsce
      • obrotowy bezpieczne życie 12.04.18, 13:57
        alpepe napisała:
        > A najlepsze, że na ematce mało jest matek.

        - revelka.
        to walnij na nie jakies dokladniejsze namiary
        - na te "przyszle" ematki...
        To (jedynego) Syna tam wykieruje - bo marzy (o dziwo) o 3-ch dzieciorach.
        • piataziuta Re: bezpieczne życie 12.04.18, 14:00
          Chory czy co?
          • obrotowy bezpieczne życie 12.04.18, 14:22
            nie wiem, czy do tej sytuacji w ogole dojdzie, bo jedzac 200 km/h motocyklem po drogach
            - trudno jakies dziewcze w ogole wypatrzyc...
    • alpepe Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 20:02
      A na opuchliznę to stłuczony liść kapusty, altacet, twarożek lub arnika.
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 20:49
        TWAROŻEK???
        rili?
    • kalllka Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 20:42
      Mnie tez zaatakowały drzwi, tyle, ze do ogrodu i nos mi złamały u nasady; za to, towarzyszącej mi podczas zamachu, osobie w ataku śmiechu skórka od chleba utkwiła nie tam gdzie trzeba.. tak! nigdy nie wiadomo co czyha i gdzie..
      ale wiadomo, ze tez muszę myśleć, ze drzwi są od lodówki, a nie do.
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 20:50
        :D
        przepraszam, że się śmieję
        ale aż dwie ofiary jednych ogrodowych drzwi... :D
    • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 20:44
      Ojj, tego motoru to Ci nie zazdroszcze (znaczy, tego leku z nim zwiazanego).

      Boje sie lotow samolotami, jazd samochodem w nocy i copolrocznych wynikow badan, na ktore zawsze czekam w wielkim stresie oraz bardzo, ale to bardzo boje sie starosci. To ze spraw przyziemnych.

      Z innych:
      ze nie poczuje rano, iz mam zdretwiale stopy i przy wyjsciu z lozka zlamie obie nogi ;-), boje sie schodzic do piwnic, schodzic i wchodzic po schodach na akcjach typu "szkolenia ppoz" i "akcja ewakuacja", nie wsiade sama do windy, a do windy bez lustra nie wejde nawet z innymi, boje sie nieobliczalnych pijakow, zwlaszcza na dworcach, mam lek przed wieczorno-nocnnym sprawdzeniem czy mamy zamkniete drzwi do domu oraz patrzenia w wizjer, gdy ktos zadzwoni. Ale tez boje sie, ze kiedys sie obudze w nocy i ktos bedzie nade mna stal i patrzyl na mnie <-
      • stokrotka_a Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:06
        konwalia55 napisała:

        > (...) bardzo, ale to bardzo boje sie starosci.

        Zupelnie niepotrzebnie. Starość tak jak śmierć są integralnymi częściami życia. Wystarczy to zaakceptować. A na ewentulaną starość pełną bólu jest doskonałe lekarstwo - eutanazja.
        • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:34
          Pewnie tak, ale jakos trudno mi sie z tym strachem rozstac.

          Latwo sie tak pisze, gorzej, gdy jest sie naprawde starszym czlowiekiem i ma sie te swiadomosc, ze zycia juz niewiele pozostalo...
          • stokrotka_a Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:49
            konwalia55 napisała:

            > Latwo sie tak pisze, gorzej, gdy jest sie naprawde starszym czlowiekiem i ma si
            > e te swiadomosc, ze zycia juz niewiele pozostalo...

            Gdy jest się starszym człowiekiem akceptującym naturalny cykl życia i śmierci, można przyjmować nadchodzącą śmierć jako wybawienie.
            • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:13
              Wszystko przychodzi z czasem.
              Człowiek nie robi się stary z dnia na dzień. Do wszystkiego można się przygotować.

              Pamiętam wywiady z Anną Przybylską sprzed dziesięciu lat. Bardzo bała się starzenia i rutyny w związku. Okazało się, że nie miała czego się bać, bo niestety nie doczekała tego. To może dotyczyć każdego z nas.
              • stokrotka_a Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:35
                piataziuta napisała:

                > Wszystko przychodzi z czasem.
                > Człowiek nie robi się stary z dnia na dzień. Do wszystkiego można się przygotow
                > ać.

                Tak, przychodzi, ale zazwyczaj nie samo. Niektórzy nie potrafią pogodzić się z przemijaniem nawet w podeszłym wieku, a przecież czas i tak płynie swoim niewzruszonym tempem.
      • ziaziuchna Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:12
        W pośpiechu, zagadana z przyjaciółką postawiłam nogę, rozmiar buta 37 na grzbiecie schodka, a że zjeżdżałam w dół, to runęłam, jak długa na faceta. Instynktownie wbiłam paznokcie w marynarkę przerażonego faceta i tak wisiałam usiłując złapać pion. Szczęściem w nieszczęściu było to, że facet trzymał się wózka i nie było więcej ofiar ;-DD
        Od tego czasu baczniej przyglądam się i stawiam nogę dopiero złożeniu się płyty w schodek ;-)
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:13
        >Ojj, tego motoru to Ci nie zazdroszcze (znaczy, tego leku z nim zwiazanego).

        Spoko. Zapowiedziałam dawno, że jeżeli byśmy się rozmnożyli, to motor ma być sprzedany.
        Ale bez tego typu argumentów, nie będę ingerowała w wolność człowieka, tym bardziej, że sama bym chętnie i szybko zasuwała na czymś takim.

        >Boje sie lotow samolotami, jazd samochodem w nocy i copolrocznych wynikow badan, na ktore zawsze czekam w wielkim >stresie oraz bardzo, ale to bardzo boje sie starosci. To ze spraw przyziemnych.

        Ja się bardziej boję wyników badań bliskich i ich potencjalnej śmierci. Na starość zaplanowałam sobie sielskie, bezczelne życie dziwaczki na wsi (o ile dożyję) :D.

        Schodzenie do piwnic, sprawdzanie drzwi, patrzenie w wizjer, czy stanie na tobą w nocy, to lęki horrorowo - dziecięce. Gdyby nie nasze długie rozmowy forumowe, podejrzewałabym znowu, żeś dziecko.
        Jak byłam mała, spałam plecami do oparcia łóżka, żeby jak przyjdzie morderca, to trafił mnie nożem w brzuch a nie w plecy. Trafienie w plecy było straszną perspektywą.
        Wielokrotnie śniło mi się też, że wbiegam po schodach do domu (trzecie piętro), a goni mnie sąsiadka, a ja mam nogi w smole, no ale dobiegam do drzwi, wbiegam do mieszkania, ale nie udaje mi się ich zamknąć, bo sąsiadka już przy nich jest i śmieje się jak czarownica.
        Ciekawe, że dorosła kobieta ma podobne lęki.
        • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:31
          Z piwnicami, wizjerami itp. leki ma bardzo wielu ludzi, z tych, ktorych znam - wiekszosc i wszystkie moje sasiadki - moze taki urok zycia na wsi, nie wiem.
          Lek ze staniem nade mna jest pewnie zwiazany z lunatykowaniem dziecka, przezylam stos takich nocy, skonczyly sie calkiem niedawno. Teraz zamiast syna "stoi" nade mna ktos obcy i niestety nie potrafi przestac. Moze na starosc sobie pojdzie, chyba ze wczesniej serce mi wysiadzie ;-)

          Tak, zdrowie i leki z nimi zwiazane sa chyba najgorsze.

          A'propos lozka. Gdy bylam mala dziewczynka po powrocie z dalekiej podrozy bylam tak zmeczona, ze od razu wbieglam do pokoju i z rozlozonymi rekami chcialam sie "bachnac" na lozko. Tyle, ze ze zmeczenia pomylilam pokoje i zamiast na swoim lozku wyladowalam na podlodze, lamiac sobie po dwa palce u kazdej z dloni. Ostatecznie noc spedzilam w szpitalu.

          A spokojne zycie na wsi szczerze polecam, pisalam o nim w innym watku - trzymam wiec kciuki, zebys wytrzymala w swoim postanowieniu :) Daj znac za X lat, jak ci sie ulozylo :)
          • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:04
            Też lunatykowałam jako dziecko.
            Jedną z opowieści było, jak przeszłam całe mieszkanie uderzając dłońmi w każdą napotkaną przeszkodę (typu otwarte w korytarzu drzwi) doszłam do balkonu, szarpałam za klamkę, nie udało mi się ich otworzyć, więc zawróciłam do łóżka. W międzyczasie matka zapytała: "Ziutka, co ty???".
            "No jak to co!!!"
            "No co się stało??"
            "No jak to co!!! Poszłam zdjąć!!!"
            "Ale co zdjąć!?"
            "Nogi zdjąć!!!"

            Innym razem, będąc na koloniach ze starszymi koleżankami w pokoju, czekałam aż wrócą z dyskoteki. Długo nie wracały, więc przysnęłam na świetlicy. Ktoś mi przyniósł klucz do pokoju, więc poszłam do niego, zdjęłam bluzę i poszłam mojego łóżka, które znajdowało się pod oknem - a tam leżał jakiś chłopiec. Okazało się, że weszłam do prawie jak właściwego pokoju, tylko że po drugiej stronie korytarza.

            Wiele było tego typu opowieści.
            Na szczęście dzisiaj już nie chodzę przez sen, tylko co najwyżej gadam.
            Jedna rzecz pozostała wspólna - jako dziecko, podczas lunatykowania byłam agresywna (chociaż na co dzień grzeczna), i jako dorosła podczas rozmów przez sen, też podobno jestem agresywna (choć na co dzień udaję spokój - mówię tutaj o realu, nie o forum ;)
            • adriana_ada Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:14
              piataziuta napisała:
              > Wiele było tego typu opowieści.
              > Na szczęście dzisiaj już nie chodzę przez sen, tylko co najwyżej gadam.
              > Jedna rzecz pozostała wspólna - jako dziecko, podczas lunatykowania byłam agres
              > ywna (chociaż na co dzień grzeczna), i jako dorosła podczas rozmów przez sen, t
              > eż podobno jestem agresywna (choć na co dzień udaję spokój - mówię tutaj o real
              > u, nie o forum ;)

              Byla kiedys taka jedna co podawala sie jako Laura i straszyla siedzac tlustym dupskiem na krzesle, jaka to ona potrafi byc agresywna. Chlopaki nie radzili sobie, sam Ali Baba i 40 rozbojnikow nie radzilo sobie. Gdy ja przychodzilam i ona tam byla, to byla lagodna jak baranek. Ech, ta sila sugestii...
              • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:19
                Sila sugestii: kiedys w nocy strasznie bolala mnie glowa, wstalam, wzielam ibuprom i za pare minut przeszlo. Zasnelam szczesliwa. A rano zobaczylam, ze wzielam witamine C, tak samo byla slodka :))
                • adriana_ada Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:23
                  Musialo byc to na kacu, a akurat na dolegliwosc kaca dobra jest witamina c pod warunkiem, ze w czystej postaci i w odpowiedniej dawce:)
                  • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:24
                    Ja nie pije :P
                    • adriana_ada Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:26
                      Ja tez nie, za to sporo czytam:)
                      • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:32
                        :)
            • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:17
              Moj syn byl bardzo spokojny, wlasciwie spal chodzac i robiac dziwne rzeczy, np: otwieral lodowke, wyjmowal zawartosc dolnej polki, ktora to zawartosc nastepnie chowal do szafki obok tej lodowki ;) albo godzine ukladal sobie posciel na lozku na idealnie rowna tafle, po czym na tak wygladzona koldre wykladal klocki. Zapalal tez swiatlo w lampkach stojacych. No a potem stawal nade mna i czekal, az go zaprowadze spac. Niestety, nie mozna go bylo "obudzic", bo jednoczesnie chorowal na niewydolnosc oddechowa i kilka razy ledwo go odratowalismy, takie wybudzenie "na sile" go wykanczalo.

              Co to znaczy, ze jestes agresywna, kopiesz? ;-)
              • piataziuta Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 09:13
                rzucam się jeśli ktoś mnie dotknie, gwałtownie odpycham (gdy facet np. chce mi zdjąć okulary w których zasnęłam) a na pytania odpowiadam zawsze agresywnym tonem
                takie moje senne alter ego ;)
                • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 21:52
                  no ale chyba sie przytulasz czasami do niego, jak spicie? :)
                  • piataziuta Re: niebezpieczne życie 13.04.18, 10:41
                    Nie. :)
                    Romantyzm bywa fajny, ale dużo lepiej się wyspać. :P
                    • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 13.04.18, 22:08
                      Odnajdziesz was tutaj? :)https://i.iplsc.com/-/0004LEC7G7NPKPXL-C114.jpg
                      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 14.04.18, 00:03
                        3,6,7

                        Coś wygrałam? ;P
                        • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 14.04.18, 00:11
                          Yhy, poduszke, wlasnie skonczylam szyc :)
                          Moge ci tez zaspiewac kolysanke :P
    • wiarusik Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:02
      przekaż facetowi, że w Polsce na drodze ekspresowej można lecieć najwyżej 100-120 km/h. motocykliści najczęściej poruszają się szybciej, że nawet nie zdąży się ich w lusterku zauważyć.
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:21
        Wystarczy, że będziesz sygnalizował swoje manewry z wyprzedzeniem, żeby inni kierowcy widzieli co chcesz zrobić - zamiast myśleć, że jesteś najszybszym mistrzem kierownicy.
        Wtedy nie będziesz musiał myśleć za tych, których nie widać w lusterkach.
        • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 21:39
          Jako kierowca samochodu niestety musze przyznac racje wiarusikowi: motocyklisci czesto zachowuja sie irracjonalnie na drogach...
          • piataziuta Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:05
            irracjonalnie zachowuje się akurat wielu kierowców, to czym akurat kierują, nie ma wielkiego znaczenia
            • stokrotka_a Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:28
              piataziuta napisała:

              > irracjonalnie zachowuje się akurat wielu kierowców, to czym akurat kierują, nie
              > ma wielkiego znaczenia

              To prawda, chociaż różnie z tym jest w rożnych krajach. Ilekroć jeżdżę po polskich drogach i ulicach, nie mogę nadziwić się, że tak wielu kierowców traktuje poruszanie się po drogach jako nieustanny wyścig i rywalizację - za wszelką cenę próbują wyprzedzać i wciskać się w luki pomiędzy samochodami.
            • konwalia55 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:31
              No tak, ale wsrod mijajacych mnie na autostradzie czy obwodnicy motocyklistow wiekszosc robi tak: wziuuuuum i juz go nie widac, A rowniez jade szybko, w gornej granicy przepisowej predkosci. No i gdy stoimy w korkach malo ktory motocyklista grzecznie stoi rowniez, on woli przeciskac sie na waskim pasku miedzy autami, nierzadko wymuszajac sztuczny ruch na i tak mocno okrojonej korkiem powierzchni drogi. A to bywa bardzo niebiezpieczne i mocno stresujace.

              Motocykle mnie fascunuja, ale balam sie zrobic prawo jazdy na nie, bo wiedzialam, ze i tak nie starczy mi odwagi, by tak oslonieta wyruszyc w trase...
              • obrotowy po to dziewcze, m. in. ma sie motocykl. 11.04.18, 22:41
                a jak moj wlasny syn dlugo pozyje - to jusz jego sprawa.
                • adriana_ada [...] 11.04.18, 23:20
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                  • obrotowy zycie niektorych wpisow... 12.04.18, 14:00
                    jest jeszcze krotsze - niz niektorych szalonych motycyklistow...
                • konwalia55 Re: po to dziewcze, m. in. ma sie motocykl. 12.04.18, 21:53
                  No wiem, wiem, ale....
                  Ostatnio to juz nawet na rowerze sie boje pedzic :P
                  • obrotowy tricycle 13.04.18, 11:34
                    konwalia55 napisała:
                    > Ostatnio to juz nawet na rowerze sie boje pedzic :P


                    i slusznie, ze sie boisz, Dobra Kobieto. takie czasy.

                    ja kupilem sobie wlasnie Trojkolowca:
                    ma kolosalna zalete...
                    - nawet po "spozyciu" - nie idzie z niego spasc:
                    www.sportwheels.ca/products/parklane-tricycle
                    • konwalia55 Re: tricycle 13.04.18, 22:04
                      :))
                      ale takim "pojazdem" to tylko po rownych drogach....
              • piataziuta Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 08:54
                >No tak, ale wsrod mijajacych mnie na autostradzie czy obwodnicy motocyklistow wiekszosc robi tak: wziuuuuum i >juz go nie widac, A rowniez jade szybko, w gornej granicy przepisowej predkosci. No i gdy stoimy w korkach malo >ktory motocyklista grzecznie stoi rowniez, on woli przeciskac sie na waskim pasku miedzy autami, nierzadko >wymuszajac sztuczny ruch na i tak mocno okrojonej korkiem powierzchni drogi. A to bywa bardzo niebiezpieczne i >mocno stresujace.

                na tym właśnie jazda na motocyklu polega
                a co do bezpieczeństwa
                szybki motocyklista, który sprawnie wymija ciąg samochodów i szybko rusza ze skrzyżowania zostawiając wszystkich w tyle, jest dużo bezpieczniejszy dla otoczenia, niż taki, który jedzie razem z samochodami

                >Motocykle mnie fascunuja, ale balam sie zrobic prawo jazdy na nie, bo wiedzialam, ze i tak nie starczy mi odwagi, >by tak oslonieta wyruszyc w trase...

                ja się o swoje zdrowie już tak nie boję, jak o innych
                także wszystko przede mną ;)
        • wiarusik Re: niebezpieczne życie 14.04.18, 21:22
          piataziuta napisała:

          > Wystarczy, że będziesz sygnalizował swoje manewry z wyprzedzeniem, żeby inni ki
          > erowcy widzieli co chcesz zrobić - zamiast myśleć, że jesteś najszybszym mistrz
          > em kierownicy.

          otóż to skarbie, że myślę za zakute w kaski łby, ale i ja mogę mieć gorszy dzień i chciałbym żeby taki też czasem w moim zastępstwie pomyślał. bo ja mogę mieć wgniecenie w karoserii, a taki "jeździec apokalipsy" łeb urwany. jak się pruje ścigaczem to można nie zauważyć takiego niuansu jak droga prostopadła.
          • adriana_ada Re: niebezpieczne życie 14.04.18, 22:21
            To nic takiego wiarusik, dzis jeden sasiad, ktory ma dwa duze psy bardzo brutalnie wyrzucil takiego, co mu auto parkowal na jego miejscu.
    • varia1 Re: niebezpieczne życie 11.04.18, 22:44
      moja prababcia mawiała że na opuchliznę to najlepiej siekierę przykładac, ale kto teraz ma siekierę pod ręką :D
      z moich zasobów służbowych mogę pożyczyć żelazko bokserskie
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 09:14
        żelazko?
        dzięki
        jeszcze bym sobie przyłożyła rozgrzane
        • varia1 Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 10:36
          to żelazko jest z zimnej stali, służy do chłodzenia tych popodbijanych w czasie walki oczu ;) ma formę mini żelazka dlatego taka nazwa
          • piataziuta Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 17:05
            aż musiałam wyguglować
            boksujesz?

            • varia1 Re: niebezpieczne życie 16.04.18, 09:16
              nie
              ale żyję z boksu :)
    • znana.jako.ggigus Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 06:23
      Nie odchodz. blagam!

      piataziuta napisała:

      > W sezonie wiosenno-letnim, często spinam się po dwa razy dziennie, bo mój facet
      > wyjeżdża z domu i wraca doń - na motorze.
      > Wiadomo, motor to straszne ryzyko.
      > Do tej pory rozluźniałam się, gdy dojechał.
      > O ja naiwna!
      > Niebezpieczeństwo czyha wszędzie, nawet gdy siedzi się grzecznie we własnym dom
      > u!
      > Takie na przykład, drzwi od lodówki.
      > Czekają tylko na chwilę twojej nieuwagi, żeby cię pie...ąć z całej pety w głowę
      > .
      > I wstrząśnienie mózgu gotowe.
      > A wstrząśnienia mózgu trzeba sobie w życiu ograniczać, zwłaszcza, gdy przeszło
      > się już cztery, z czego każde było coraz dramatyczniejsze w skutkach.
      >
      > A wy? Jakich niebezpieczeństw się boicie i dlaczego?
      > Znacie jakieś dobre sposoby, żeby opuchlizna szybko zeszła z czoła?
      >
      > Ps. Jeśli ten wątek umrze, przenoszę się trollować na ematkę. Po 10 latach byci
      > a aktywnym użytkownikiem FK, odkryłam (eureka!), że tam jest ogromny ruch i jes
      > zcze większy potencjał, do robienia burzy w szklance wody. :D
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 08:49
        >Nie odchodz. blagam!

        hihi
        no dobra
    • kanna Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 11:57
      Mnie klamki atakują :( Tak są jakoś dziwnie usytuowane, że ciągle mi się wbijają w ramię jak przechodzę.
      • piataziuta Re: niebezpieczne życie 12.04.18, 17:01
        pewnie jesteś kurduplem, jak ja :)
        też mi się wbijają
        po jednym takim razie miałam nawet długo bliznę
    • eat.clitoristwood Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem", 13.04.18, 22:27
      dodam, że życie generalnie grozi śmiercią.

      Ale, coby nie być gołosłwnym, opowiem o eksperymencie z podstawówki.
      Eksperyment polegał na nabraniu powietrza do płuc, wstrzymania oddechu, kiedy silny kolega zaciska mocarnie twoją pierś cherlawą.
      No i straciłem przytomność. I miało Forum szczęście, że nie zszedłem. Bo by mnie tu nie było. :)
      • konwalia55 Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem", 13.04.18, 22:51
        Ten eksperyment to raczej nie na lekcjach byl? Znaczy, nie na polecenie nauczyciela lub w jego obecnosci?

        Forum rzeczywiscie ma szczescie!
        • eat.clitoristwood Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem&# 13.04.18, 23:11
          konwalia55 napisała:

          > Ten eksperyment to raczej nie na lekcjach byl? Znaczy, nie na polecenie nauczyc
          > iela lub w jego obecnosci?

          Eksperyment miał miejsce na boisku szkolnym. Na wuefie, który polegał na rzuceniu piłki chłopcom przez wuefistę, coby się sobą zajęli. Wuefista nie asystował.
          • piataziuta Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem&# 14.04.18, 00:01
            Uciski klatki piersiowej w celach utraty przytomności przetrwały w następnych pokoleniach, choć osobiście, nie zdecydowałam się.
            • eat.clitoristwood Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem&# 14.04.18, 00:04
              piataziuta napisała:

              > Uciski klatki piersiowej w celach utraty przytomności przetrwały w następnych p
              > okoleniach, choć osobiście, nie zdecydowałam się.


              Bogu niech będą dzęki.
              • piataziuta Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem&# 14.04.18, 00:08
                Któremu?
                • konwalia55 Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem&# 14.04.18, 00:14
                  Ja bym tam postawila AMEN.
                • eat.clitoristwood Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem&# 14.04.18, 14:18
                  piataziuta napisała:

                  > Któremu?

                  Ziuteusowi
                  • piataziuta Re: Na zasadzie "nie wiem, ale się wypowiem&# 14.04.18, 20:22
                    :)
                    O Dionizosie myślałam.
    • mariuszg2 Re: niebezpieczne życie 18.04.18, 12:03
      "Ps. Jeśli ten wątek umrze, przenoszę się trollować na ematkę. "

      Stosujesz szantaż emocjonalny wobec tych niewinnych forumowych duszyczek zła kobieto jedna paskudna...Ty

      Co do tematu...
      w niedzielę zostałem poczęstowany żelkiem w kształcie padalca. Jego żucie doprowadziło do ubytku mojego i tak ubogiego uzębienia.... jestem już po leczeniu kanałowym bez znieczulenia... w efekcie nie mam zęba, nie mam czym gryźć, paskudnie to wygląda, boli jak cholera i mam pokaleczony język... uwielbiam życie na krawędzi....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka