piataziuta
11.04.18, 18:54
W sezonie wiosenno-letnim, często spinam się po dwa razy dziennie, bo mój facet wyjeżdża z domu i wraca doń - na motorze.
Wiadomo, motor to straszne ryzyko.
Do tej pory rozluźniałam się, gdy dojechał.
O ja naiwna!
Niebezpieczeństwo czyha wszędzie, nawet gdy siedzi się grzecznie we własnym domu!
Takie na przykład, drzwi od lodówki.
Czekają tylko na chwilę twojej nieuwagi, żeby cię pie...ąć z całej pety w głowę.
I wstrząśnienie mózgu gotowe.
A wstrząśnienia mózgu trzeba sobie w życiu ograniczać, zwłaszcza, gdy przeszło się już cztery, z czego każde było coraz dramatyczniejsze w skutkach.
A wy? Jakich niebezpieczeństw się boicie i dlaczego?
Znacie jakieś dobre sposoby, żeby opuchlizna szybko zeszła z czoła?
Ps. Jeśli ten wątek umrze, przenoszę się trollować na ematkę. Po 10 latach bycia aktywnym użytkownikiem FK, odkryłam (eureka!), że tam jest ogromny ruch i jeszcze większy potencjał, do robienia burzy w szklance wody. :D