maja01
06.11.18, 12:57
Okres mi się spóźniał. Nigdy się nie spóźniał więcej niż 2 dni, a tu nagle tydzień i nie ma, mimo, że na 2 dni przed planowym terminem miałam typowe objawy - wypryski, wzmożone zapotrzebowanie na słodkie, bolące piersi. Trochę spanikowana po tygodniu zrobiłam test - negatywny (uff). W końcu przyszedł - 2 tygodnie spóźniony. No ale jest dość dziwny - brak typowych bolesnych dolegliwości (jedynie w dniu w którym go dostałam typowo bolało mnie udo, i lewy pośladek - to akurat nowość haha) i jest bardzo skąpy. Zwykle mam flagę japoni na prześcieradle, a wkładkę zmieniam przynajmniej z 6 razy dziennie. Obecnie jest tak skąpy, że cały dzień mogę przechodzić z jedną.
Nie mam stresów więc to nie może być przyczyną. Przeszłam z miesiąc temu na dietę i zaczęłam regulanie chodzić na basen (mniej więcej co 2 dni). Myślicie, że to mogłby być przyczyną takiego spóźnienia i skąpego okresu? Proszę bez komentarzy typu idź do ginekologa bo nie mam obecnie czasu. Któraś miała podobny problem?