Dodaj do ulubionych

tak czy nie

28.10.20, 10:54
Skoro tu piszę, to wiadomo że mam problem i potrzebuję porady. Nie umiem, albo bardziej nie chcę być obiektywna. Serce nie rozum, widzi inaczej, znacie to na pewno. Ale do sedna.
Spotykamy się rok. Każde z nas po przejściach. Mamy po 40stce, więc to naturalne. Po małżeństwach byliśmy sami, choć każde z nas szukało kogoś. Znamy się z pracy, każde w innym oddziale, mamy zawodowy kontakt co jakiś czas. On mnie zaczepił. Mnie na początku niespecjalnie interesował, wydaje się być "lalusiem", a więc nie mój typ. Ale był uparty, choć nienachalny i w końcu zaczęliśmy się spotykać . Na co dzień okazał się być normalnym i fajnym facetem. Tylko, że wciąż nastawionym na siebie. Jest rodzinny, wszystkim potrafi pomagać, wciąż jednak nie mam pewności czy to nie jest bardziej na pokaz niż od serca. Na początku bardzo się starał, było cudownie. Po pół roku okazało się, że fejsbukowe życie nadal mu kwitnie i więcej czasu poświęca koleżankom niż mnie. Spotykamy się głownie w weekendy, w tygodniu sporadycznie. Z założenia mi to pasuje, bo przywykłam przez kilka lat do mieszkania samej, on także. Tyle tylko że z czasem stało się to niefajną normą, szczególnie w kontekście tej częstej i dziwnej korespondencji z koleżankami. Temat wypłynął, on wówczas stwierdził, że nie wie czego chce, a ja że nie chcę być kimś "na w razie czego". Rozstaliśmy się na..... 2 tygodnie. Potem wszystko wróciło do normy, przegadaliśmy temat i on twierdzi że coraz bardziej mnie potrzebuje, że chce ze mną być, kocha itd. I niby pięknie, bezproblemowo, ale.... Problem jest. Po pierwsze w weekendy zawsze jest jakaś okazja do picia, spotkanie towarzyskie. On po pijaku jest czuły, troskliwy i kocha. Na trzeźwo jest zasadniczy, chłodny i podobno nadal mu bardzo zależy, ale ja tego nie czuję. Po drugie mam wrażenie jakbyśmy byli starym dobrym małżeństwem z 20letnim stażem. Po trzecie on twierdz,i że czasem mnie sprawdza na zasadzie żeby miał pewność że go nigdy nie zawiodę. Po czwarte wszystko uzasadnia strachem, że jak się zacznie taki prawdziwy codzienny związek to znowu w pełni zaufa i się zawiedzie. Mnie to tłumaczenie irytuje, prawda i fakt że miał niefajną sytuację z byłą,lecz to durne tłumaczenie . Po piąte nie do końca potrafimy sobie ufać. Nie chodzi o rzeczy typu pieniądze. Ja wiem że on potrafi flirtować na fejsbuku, a on twierdzi że ja mam za dużo wielbicieli. Różnica polega na tym że on się kryje z tym a ja nie. Poza tym ja wprost mówię, że jestem zajęta zainteresowanemu mężczyźnie, Przyznaję, wstyd mi, ale przejrzałam mu telefon. Było tam wiele rzeczy które doprowadziły mnie do szału. On flirtuje i nie widać w tych rozmowach żeby oponował, albo żeby się deklarował że z kimś jest. Dwa tygodnie temu przysiągł że koniec z tym, przez tydzień istotnie była cisza w jego korespondencji a on czulszy . Od tego poniedziałku znowu gorąca linia. Oczywiście on się wypiera, ale mnie wkurza to bardzo że siedzi na messendzerze a do mnie nie napisze lub zrobi to lakonicznie. Zapytałam wprost czy ma sens być razem jeśli on ma tak różne podejście na trzeźwo i po pijaku, a też że potrzebuje tego flirtowania? Twierdzi że chce być ze mną. No to czemu tak robi? No właśnie. Część odpowiedzi znam. To zodiakalny strzelec i do tego z cechami narcystycznymi. Ktoś zapyta po co się męczę? Męczę się, ponieważ go kocham. Sama nie wiem jak i dlaczego tak się stało. Rozum mówi jedno, a serce drugie. Gdyby nie to skupienie na sobie , potrzeba bycia adorowanym i potwierdzanie tego flirtami byłby ideałem dla mnie. We wszystkim innym pasuje mi na 100 % i ja jemu. Piszę dlatego, że jestem zmęczona tą walką o niego z nim samym. I nie wiem co i jak zrobić.
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: tak czy nie 28.10.20, 15:06
      Się podpisuje pod dziewczynami.
      Mysle, ze jesteś jeszcze bardziej rozdarta gdy nadajesz emisjom wyższa range; z tego jak opisałaś swoją sytuacje, wydaje się, ze gość sprytnie podsyca emocje.
      Może nieświadomie, może świadomie, ale robi to co naumial się w poprzednim/ poprzednich związkach.
      Niby „lalus” z niego ale boksuje cię całkiem sprawnie, skoro uznalas, ze to co w związku z nim/ do niego czujesz to miłość.


    • inka.fem Re: tak czy nie 28.10.20, 21:10
      Być może bardziej chcesz być kochana, niż kochasz, dlatego trwasz w tym związku. Brak zaufania nie wróży dobrze na przyszłość, a narcyz się nigdy nie zmieni.
    • obrotowy Dobra Kobieto, 29.10.20, 16:27
      jest taki - jaki jest i innym byc nie zamierza. Inaczej "zmienilby sie da Ciebie"

      a Twoimi naciskami zmuszasz go tylko do lawirowania i klamstewek.

      albo Ci ten uklad pasi i tolerujesz jego "towarzyskosc"

      (liczac, ze wszyscy sie starzejemy i kiedys mu sie to znudzi...)

      albo...
    • okruchlodu Re: tak czy nie 30.10.20, 01:32
      Jak dla mnie to jesteś za bardzo skupiona na panu. Odwróć role, zmień nastawienie. Skup się na sobie. W wolnym czasie zamiast myśleć o tym z kim i o czym pan pisze, sama porozglądaj się za kandydatami do flirtowania. Poza tym, jest tyle ciekawszych rzeczy do robienia- rozwój osobisty, nowe hobby, znajomi. Inwestycja w siebie zawsze się zwraca, inwestycja w związek, zwraca się tylko wtedy, gdy druga strona jest tak samo zaangażowana. Przy takim podejściu zawsze wygrasz bo:
      1. Jest szansa, że poznasz kogoś kto będzie bardziej zainteresowany i kim Ty będziesz bardziej zainteresowana.
      2. Odkryjesz coś ciekawego np. nauczysz się nowego języka, poszerzysz horyzonty.
      3. Pan jeśli poczuje się olewany, poczuje że ma konkurencje, zauważy, że masz własne i to w dodatku ciekawe życie to jest szansa, że bardziej się zaangażuje.

      Teraz jesteś taką marudą, która daje mu co prawda poczucie bezpieczeństwa i stałą dawkę seksu ale czy on czasem nie liczy na coś więcej?
        • obrotowy hola, hola... 30.10.20, 13:39
          horpyna4 napisała:
          > To prawda. Nie ceni się tego, co nie wymagało żadnego wysiłku w zdobyciu,
          tylko zostało podane na tacy jak śniadanie do łóżka.


          hola, hola...

          Nie jestem i nigdy nie bylem zwolennikiem tezy: "latwo przyszlo - latwo poszlo"

          A przeciwnie - to co "latwo przyszlo" - cenilem , jak najbardziej - bo jak cos latwo przychodzi to niekoniecznie oznacza to brak krytycznego spojrzenia na innych i brak "wybiorczosci" - a czesto oznacza to, ze ludzie do siebie po prostu pasuja, graja na tych samych falach i stad porozumienie przychodzi latwo.
            • obrotowy Re: hola, hola... 30.10.20, 14:48
              okruchlodu napisała:
              > A co Ci tak łatwo przyszło i co szanujesz jednocześnie - żona, czy kochanki...


              i ta jedna i te drugie.

              nigdy nie zabiegalem za bardzo o kobiety, bo jesli probujesz pare miesiecy i nic z tego nie wychodzi - to oznacza, ze danej osobie po prostu nie pasujesz i jesli cie w koncu po pol roku przytuli, to tylko dlatego, ze sie sama nudzi
              i nie moze sobie znalezc nikogo jej bardziej pasujacego.
              • okruchlodu Re: hola, hola... 30.10.20, 15:05
                Ale masz świadomość, że jesteś zaprzeczeniem tego czego chcialbyś być dowodem?

                Niby szanujesz kobiety, które się łatwo angażowały ale...
                Żonę szanujesz nie na tyle, żeby być jej wierny i jak się domyślam szczery też z nią nie jesteś.
                Kochanki szanujesz ale nie na tyle, żeby traktować je w kategoriach kandydatek na stałe partnerki.
                Twój szacunek z punktu widzenia większości kobiet jest zwyczajnie g.... warty.
                • obrotowy kpisz, czy o droge pytasz ? 30.10.20, 15:29
                  okruchlodu napisała:
                  > Ale masz świadomość, że jesteś zaprzeczeniem tego czego chcialbyś być dowodem?

                  kpisz, czy o droge pytasz?

                  nie jestem ani niczego dowodem , ni zaprzeczeniem - bo nie chce tu niczego udowadniac.

                  opisuje tu po prostu niektore moje doswiadczenia zyciowe - bo lubie :) - i nic wiecej

                  > Kochanki szanujesz ale nie na tyle, żeby traktować je w kategoriach kandydatek
                  > na stałe partnerki.

                  stala partnerke (czytaj: - Slubna) juz od dawna mam, wiec etat "stalej partnerki" dla kochanek jest juz zajety.

                  ERGO: - zasadniczy i slowny jezdem :)
                  • okruchlodu Re: kpisz, czy o droge pytasz ? 30.10.20, 16:00
                    Nie kpię, piszę jak jest.
                    Żonę można zmienić. Dużo panów tak robi.
                    Można też być żonie wiernym. Jeszcze więcej panów tak robi.
                    Obie opcje są możliwe, oczywiście pod warunkiem, że dana kobieta dla mężczyzny faktycznie jest tego warta.

                    Dla Ciebie kochanki nie są warte poważnego związku, żona nie jest warta wierności i szczerości.

                    Moższ oczywiście pisać o swoich doświadczenach. Możesz też prowadzić życie jakie prowadzisz. Nie mam zamiaru Ci tego zabraniać ani oceniać.

                    Odpowiedziałeś pod komentarzem "Horpyny4". Odebrałam Twój komentarz jako "ja taki nie jestem", czyli "to nie zawsze jest prawda". W moim odczuciu Twoje podejście do kobiet jednak jest bardzo kiepskim dowodem. Lepszym dowodem byłby pan, który miał podane na tacy i teraz jest wiernym i dobrym mężem.
                    • obrotowy troche mi smutno. 30.10.20, 16:08
                      okruchlodu napisała:
                      W moim odczuciu Twoje podejście do kobiet jednak jest bardzo kiepskim dowodem.

                      - juz napisalem, ze nie aspiruje do udowadniania czegokolwiek komukowiek. - czytaj uwazniej.

                      Lepszym dowodem byłby pan, który miał podane na tacy i teraz jest wiernym i dobrym mężem.

                      - no smutno mi troche, ze nie dorastam do Twojego poczucia idealu, ale wiesz - idealy to raczej wyjatki

                      a wiekszosc panow - jest raczej ulomna i wrazliwa na kobiece wdzieki :)
                      • okruchlodu Re: troche mi smutno. 30.10.20, 16:23
                        horpyna4 napisała:
                        > To prawda. Nie ceni się tego, co nie wymagało żadnego wysiłku w zdobyciu,
                        tylko zostało podane na tacy jak śniadanie do łóżka.


                        hola, hola...

                        Nie jestem i nigdy nie bylem zwolennikiem tezy: "latwo przyszlo - latwo poszlo"

                        A przeciwnie - to co "latwo przyszlo" - cenilem , jak najbardziej - bo jak cos latwo przychodzi to niekoniecznie oznacza to brak krytycznego spojrzenia na innych i brak "wybiorczosci" - a czesto oznacza to, ze ludzie do siebie po prostu pasuja, graja na tych samych falach i stad porozumienie przychodzi latwo.

                        Czytając ten komentarz, w odniesieniu do komentarza "Harpyny4" odniosłam wrażenie, że próbujesz przedstawić się jako ten, który wyłamuje się z tej przedstawionej wyżej zasady:-) To znaczy szanujesz kobiety, które "łatwo przyszły".

                        Nikt nie jest idealny, zgadzam się. Są jednak wady, które "dobremu kandydatowi do zaangażowania się" byłoby, wielu kobietom, zdecydowanie łatwiej wybaczyć. Niemniej jestem zdania, że nie każdy mężczyzna musi być rozważany pod tym kątem. Dlatego też wyznaje zasadę "żyj i pozwól żyć innym".
                        Pozdrawiam
        • okruchlodu Re: tak czy nie 30.10.20, 14:47
          Nie wiem czy zostałam dobrze zrozumiana. Nie chodzi mi tutaj o czekanie z seksem. To ma sens w wieku 20 lat. Tu mowa o ludziach 40+. Chodzi raczej o podejście do życia, niezależność emocjonalną.

          Angażowanie jest ok, ale tylko wtedy gdy druga strona też się angażuje. Jeśli tego nie robi trzeba zrobić krok do tyłu. Marudzanie bardziej szkodzi.
          • horpyna4 Re: tak czy nie 30.10.20, 21:12
            No właśnie. Wiele kobiet dąży do stałego związku nawet wtedy, kiedy partner w ogóle do takich związków się nie nadaje, albo kiedy mógłby wprawdzie stworzyć stały związek, ale z kobietą o innym charakterze. A one wyobrażają sobie, że go przerobią zgodnie z własnymi oczekiwaniami i nie rozumieją, że w wielu przypadkach możliwy jest tylko przelotny romans.

            Młodego człowieka wprawdzie czasem daje się nieco zmienić, bo może jeszcze nie mieć dokładnie ukształtowanej osobowości, nie ma też utrwalonych nawyków. Ale facet 40+ to już pod tym względem prawdziwy beton i po prostu należy go poznać, zanim będzie robić się jakieś plany na długie lata.

            Z moich obserwacji wynika, że najbardziej udane i trwałe związki tworzą partnerzy, którzy śmieją się z takich samych dowcipów. To najlepszy test, bo jeżeli każdy z partnerów śmieje się do rozpuku z tego, co drugiego w ogóle nie bawi, to nie mają szans na dłuższe wytrzymanie z sobą.
            • inka.fem Re: tak czy nie 01.11.20, 10:48
              Często kobieta, jak wychodzi z jednego związku, to od razu szuka następnego. Tak, jakby jej wartość wyznaczał mężczyzna u boku, albo nie potrafiła być sama.
              Autorka tego wątku być może do takich kobiet należy. Widzi wady, przeszkody, a brnie w to dalej. A miłość podobno jest ślepa.
    • brak.slow Re: tak czy nie 02.11.20, 23:13
      Nie jest w Tobie zakochany, a pisze, ze tęskni, bo tęskni za sexem. Nie twierdzę, że nie jest mozliwe, ze Cie lubi, na pewno Cie lubi, ale jak widać lubi też inne. Równie mocno, a sam fakt, ze flirtuje z nimi tak ostro i się z tym za bardzo nie kryje, zarzucając przy okazji tobie, ze masz za dużo adoratorów, to typowa manipulacja. Pooglądaj sobie filmy na YT o tym o narcyzach, manipulacji, pikupie.
      Swoją drogą masz dużo adoratorów, a uczepiłaś się akurat jego?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka