Gość: BULKA
IP: *.icm.edu.pl / *.hell.pl
25.04.02, 23:00
Jestem juz niemłoda 29 lat, sama jeszcze. Dręczy mnie ta pustką. Ale wokół mnie
kręci się dwóch facetów. I mam z nimi nie lada zgryz.
Pierwszy to wspaniały lekkoduch, zyje chwilą, nie ma żadnych planów. Taki
ładny i przystojny. Czasami lubi sobie wypić. Średnio zadbany, niesłowny, przed
końcem miesiaca lubi pożyczac pieniądze. Ale ma sobie to coś. W jego obecności
czuje takie iskrzenie....
Drugi to jest osoba spokojna, ułożona, stonowana. Pracuje w firmie
komórkowej, niexle zarabia, niedługo kupi mieszkanie. Świetnie gospodaruje
pieniędzmi. Lubi zmywac naczynia i prasować. Jest to facet niesamowicie
inteligentny i oczytany. Dzieciom znajomych opowiata basnie przebogatym
językiem.Nie pije, nie pali. Kolezanki uważaja go za najdoskonalszy materiał
na męza. Moi rodzice są nim głęboko zachwyceni. I się chyba we mnie podkochuje
Na czym polega mój problem - kocham pierwszego, ale znajome przed nim mnie
bardzo ostrzegają. A do drugiego nic nie czuje i chyba nie poczuje. Z drugiej
strony taki facet z klasa jak ten drugi trafia się rzadko. Juz sama nie wiem
co robic
Czy
1) pierwszego próbowac naprawić ??
2) drugiego próbowac pokochać ??
3) Czekac na nastepnego ???
Życie tak łatwo zmarnowac
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat ??/