Dodaj do ulubionych

panowie, co by było, gdyby...

26.04.02, 13:21
... Wasza partnerka (żona dziewczyna) oświadczyła, że nie chce mieć dzieci? Nie
lubi wrzeszczących bachorów i za wcale nie czuje instynktu macierzyńskiego?
Zakładamy, że jesteście facetami, którzy teoretycznie chcieliby mieć KIEDYS
rodzinę i dzieci. Czy taka kobieta straciłaby coś w Waszych oczach?
Obserwuj wątek
    • Gość: matrek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.pw.edu.pl 26.04.02, 13:23
      Każdy mężczyzna może napisać i naczej. Ja miałbym spory problem z decyzją...
      • bukowski27 generalnie chyba bym sie zaczal 26.04.02, 13:50
        zegnac...
    • janowski Re: panowie, co by było, gdyby... 26.04.02, 13:54
      facet pragnie potomstwa,podobnie zresztą jak kobieta.
      Ale nie musimy tego robić na siłe.
      Są kompromisy.Lepiej nie mieć,niż mieć niechciane.
      Całusy
    • Gość: wro Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.ii.uni.wroc.pl 26.04.02, 14:45
      straciła by i to sporo.
      pomyslalbym raczej ze ma nierowno pod sufitem
      • kini Re: panowie, co by było, gdyby... 26.04.02, 14:47
        A dlaczegóż to?
    • Gość: Patryk Re: panowie, co by było, gdyby... IP: 217.98.119.* 26.04.02, 15:01
      Mysle ze postapilbym podobnie jak bukowski27, pozegnalbym ukochana, Dzieci to
      sens zycia to cel w jakim zyjemy. Bo kto hjak nie dzieci poda nam szklanke wody
      na starosc. Taka kobieta, ktora nie chce miec dzieci to dla mnie pusta studnia
      bez wody.Co z tego ze jest , skoro jest bezuzyteczna
    • Gość: Aton Re: panowie, co by było, gdyby... IP: 195.94.207.* 26.04.02, 16:47
      bella_ragazza napisał(a):
      > ... Wasza partnerka (żona dziewczyna) oświadczyła, że
      nie chce mieć dzieci?

      Jako człowiek, który nie lubi niczego nikomu narzucać,
      zaproponowałbym, żebyśmy, jak to się mówi "zostali
      przyjaciółmi". Nie; taka kobieta zdecydowanie nie będzie
      moją żoną.
      • Gość: yak-ona Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.client.attbi.com 26.04.02, 19:26
        zal mi was panowie, oj zal...!!!
        • bella_ragazza Re: panowie, co by było, gdyby... 26.04.02, 19:46
          Bardzo mnie interesuje zdanie panów, więc proszę o niekomentowanie ;-)
        • Gość: matrek Żal Ci nas ? IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 12:43
          Tak na prawdę, jakie znaczenie ma tu płeć ?

          Bo mi przez cale zycie wydawalo sie, że macieżyństwo, czy ojcostwo jest jednym
          z ważniejszych celow każdego człowieka. bez względu na płeć.

          Gdyby Twój chlopak, z którym masz zamiar związac sie na cale życie, owiadczyl
          Ci że on nie zamierza nigdy mieć dzieci - byloby Ci to obojętne ? Oczywicie,
          pytam przy zalożeniu, że Ty sama chciałabyś je mieć.
    • Gość: Slawek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.02, 22:13
      Ostatnio to przerabiam, ze względu na to że zacząłęm interesować się tym
      dlaczego od kilku lat nie wychodzi nam prokreacja, zapytałem się czy chce mieć
      dzieci, powiedziała że właściwie to może tak,ale nie bedzie walczyła gdyby coś
      nie wychodziło.
      Wydaje mi się, że instynkt macierzyński u kobiety jest normą, i jeśli go nie ma
      to coś z kobietą jest nie tak, na pewno z jej głową. Podobnież wiekszość kobiet
      co nie chcą mieć dzieci pochodzi z rodzin patologicznych, ale one tu chyba nie
      zagladają.
      Co to za idiotyczne pytanie, przecież dzieci to jedyne co w życiu ma naprawdę
      wartość, nie chodzi żeby ktoś sie tobą opiekował na starość, ale że dajesz
      komuś nowe życie, w którym jest kawałeczek ciebie.
      Z ewolucyjnego punktu widzenia, jak ktoś nie ma potomstwa to tak jakby nie żył.
      Nie wiem jak ty, ja lubię życie.
      pzdr
      • ja_nek Re: panowie, co by było, gdyby... 27.04.02, 00:47
        Gdyby kobieta, którą bardzo kocham powiedziałaby mi, że nie chce mieć dzieci, to
        byłoby to dla mnie jak kubeł zimnej wody. Zacząłbym się zastanawiać, czy
        powinienen sobie układać z nią życie.
        Niechęć posiadania dzieci kojarzy mi się z wygodnictwem (jest tyle
        przyjemniejszych rzeczy, towarzystwo, poza tym kariera), brakiem
        odpowiedzialności tuszowanym "dziś, aby mieć dzieci trzeba mieć pieniądze" i
        zwyczajnym egoizmem. Tak mi się kojarzy.
        Przedmówca miał dużo racji.

        Pozdrawiam wszystkich w tym tych, którzy uważają inaczej
        Janek
        • Gość: Sas Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.w.club-internet.fr 27.04.02, 12:17
          ja_nek napisał(a):

          > ), brakiem
          > odpowiedzialności tuszowanym "dziś, aby mieć dzieci trzeba mieć pieniądze" i
          > zwyczajnym egoizmem. Tak mi się kojarzy.
          A co myslisz o parach, ktore maja 8 dzieci i zyja w nedzy? Dzieci nie maja co
          jesc, nosza stare ubrania i nie widza swiata poza swoim podworkiem.. To sie
          zdarza.
          Poza tym rozumiem Was, panowie, ze decydujac sie na zwiazek z kobieta, ktora nie
          chce miec dzieci sporo byscie stracili. Ja nie wiem jak bym sie zachowala w
          sytuacji, gdy moj partner oswiadczylby mi, ze nie lubi i nie chce nigdy dzieci.
          Pewnie bym sie zastanawiala, czy kontynuowac zwiazek, choc nie mysle o gromadce
          pociech, a raczej o jednym, max. dwoch dzieciach.
          Pozdrawiam Panie i Panow
        • kini Re: panowie, co by było, gdyby... 29.04.02, 09:31
          ja_nek napisał(a):

          > Niechęć posiadania dzieci kojarzy mi się z wygodnictwem (jest tyle
          > przyjemniejszych rzeczy, towarzystwo, poza tym kariera), brakiem
          > odpowiedzialności tuszowanym "dziś, aby mieć dzieci trzeba mieć pieniądze" i
          > zwyczajnym egoizmem. Tak mi się kojarzy.

          Może i jest to wygodnictwo. Tylko weź pod uwagę, że to głównie na kobietę spadają
          wszystkie obowiązki związane z dzieckiem. Facet nie ryzykuje utratą pracy.
          Wychodzi sobie z domu na 8 czy 10 godzin i nie musi opiekować się dzieckiem 24
          godziny na dobę. Jest swobodny, może sobie nawet pójść do kina, kobieta nie, bo
          będzie jej wyciekało mleko z piersi. Rozmawiałam z młodymi matkami i większość z
          nich po dłuższym lub krótszym czasie ma dosyć siedzenia w czterech ścianach.
          Piszesz rónież o braku odpowiedzialności, w kontekście "aby mieć dzieci trzeba
          mieć pieniądze". Dla mnie brakiem odpowiedzialności jest coś dokładnie
          odwrotnego - dziecko zmajstrować jest bardzo łatwo, akurat to i nastolatki
          potrafią. Być odpowiedzialnym to znaczy zapewnić temu dziecku jakieś warunki, aby
          go dobrze wychować i przygotować do życia. Wyobraź sobie taką sytuację: ty
          zarabiasz 2000 zł, twoja żona 10.000. Spłacacie kredyt za mieszkanie. Twoja żona
          wie, że jak zajdzie w ciążę, to po powrocie z urlopu macierzyńskiego nie będzie
          miała czego szukać w pracy. I co wtedy? Nazwiesz żonę nieodpowidzialną egoistką,
          że nie chce zajść w ciążę?
          • Gość: matrek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 17:32
            Kinii, to coś zupełnuie innego. Czym innym jest nie móc zajść w ciąże np. z
            powodw materialnych, a czy innym jest niechęć do posiadania dzieci.
            • kini Re: panowie, co by było, gdyby... 30.04.02, 09:41
              Ale za tą niechęcią zawsze stoi jakś przyczyna.
              • Gość: matrek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.pw.edu.pl 30.04.02, 09:47
                Jasne, że zawsze jest JAKAŚ przyczyna. Np. obawa przed utratą linii w trakcie
                ciąży...
                • kini Re: panowie, co by było, gdyby... 30.04.02, 09:56
                  Oczywiście, część kobiet zapewne ma takie powody. Ale ja myślę, że jednak
                  większość ma ważniejsze.
                  • Gość: matrek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.pw.edu.pl 30.04.02, 11:07
                    Szczerze mówiąc nie rozumiem tego. Jakie powody - oprócz czysto materialnych i,
                    chwilowych, związanych z wyglądem - miewają kobiety odrzucając macieżynstwo ?
                    • kini Re: panowie, co by było, gdyby... 30.04.02, 11:17
                      Pewnie teraz prychniesz pogardliwie, ale dla mnie na przykład ważnym powodem
                      jest to, że po prostu nie odczuwają instynktu macierzyńskiego, nie chcą mieć
                      dzieci, bo tak czują! Bo wiedzą, że nie będą dobrymi matkami!
                      • matrek Nie "prycham" 30.04.02, 12:01
                        ale i tak nie rozumiem. Tzn. rozumiem, że można nie mieć "pociągu" do dzieci,
                        ale to chyba wyjątek. Czy jednak na tyle duzy, że aż tyle kobiet z powodu braku
                        instynktu odrzuca macieżyństwo ? Obawiam sie jednak, że w większości chodzi o
                        bardziej prozaiczna - merkantylne i egoistyczne powody.
                        • kini Re: Nie 30.04.02, 12:21
                          matrek napisał(a):

                          > ale i tak nie rozumiem. Tzn. rozumiem, że można nie mieć "pociągu" do dzieci,
                          > ale to chyba wyjątek. Czy jednak na tyle duzy, że aż tyle kobiet z powodu braku
                          >
                          > instynktu odrzuca macieżyństwo ?

                          Bo to nie jest sprawa, w której można ryzykować. Chociaż wiele kobiet się na to
                          decyduje, bo latka lecą, 30-tka się zbliża, no to czas na dziecko. Może jak się
                          urodzi, to wszystko będzie OK. I zwykle jest OK. Ale są wyjątki. Kiedy kobiety
                          dalej w głębi serca wiedzą, że tego dziecka dalej nie chcą, tak jak wcześniej nie
                          chciały, że nie mają do niego cierpliwości, że czują się jego więźniami. Naprawdę
                          tak bywa.

                          Obawiam sie jednak, że w większości chodzi o
                          > bardziej prozaiczna - merkantylne i egoistyczne powody.

                          Pewnie tak. Ale wytłumacz, dlaczego egoistyczne?
                          • matrek Re: Nie 30.04.02, 12:56
                            Może się mylę, ale wydaje mi się, że większość kobiet "co to nie chcą", gdzieś
                            w głębi serca odczuwa potrzebę posiadania dziecka, lecz z pelną swiadomością,
                            albo też mniej świadomie odpycha od siebie to odczucie, w imię określonych
                            doraźnych korzyści z nie posiadania dziecka, czy też z obawy o trudności ktrym
                            trzeba podolac wychowując potomstwo.
                            • kini Re: Nie 30.04.02, 13:03
                              A ja jednak sądzę, że są kobiety, które nie chcą... bo nie chcą i tyle. Wydaje mi
                              się, że bardzo krzywdzące dla kobiet jest przypisywanie im chęci rodzenia dzieci,
                              bo tak ponoć wynika z ich płci. W końcu mężczyźni też uczestniczą w tworzeniu
                              nowego człowieka, mają zdolności rozrodcze, a mimo to im "wolno" nie mieć dzieci.
                              Dlaczego tak się dzieje?
                        • Gość: Paulina Re: Nie IP: *.provider.pl / *.ost-poland.com.pl 30.04.02, 12:34
                          Czytam z zainteresowaniem wasza dyskusje, bo sama jestem taka kobieta, ktora
                          nie chce miec dzieci. Nie stoi za tym zadna konkretna przyczyna. Nie czuje
                          nawet w najmniejszym stopniu pragnienia, zeby zostac matka. Mam idealne wprost
                          warunki, zeby zostac matka, a czas tez po temu najwyzszy, za miesiac koncze 29
                          lat. Zastanawialam sie nad tym ostatnio takze dlatego, ze moj partner chyba
                          ostatnio dojrzewa do posiadania potomstwa, choc jeszcze 2-3 lata temu takze nie
                          chcial miec dzieci ani rodziny. Ja natomiast nie zmienilam sie pod tym
                          wzgledem. Dzieci ani mi nie przeszkadzaja, ani mnie nie pociagaja. Wychowywanie
                          dziecka wydawalo mi sie zawsze zajeciem z jednej strony ogromnie
                          odpowiedzialnym, a z drugiej - ogromnie nudnym. Dziwi mnie zawsze, ze niektorym
                          ludziom tak trudno jest zrozumiec, ze ktos, a w szczegolnosci kobieta, moze nie
                          chciec byc rodzicem. Proponuje pomyslec o tym jak o jeszcze jednej cesze, ktora
                          roznicuje ludzi.
                          • matrek Re: Nie 30.04.02, 12:59
                            Nie rozumiesz mnie. Jeżeli ktoś na prawdę nie czuje takiej potrzebu, ato
                            bynajmniej nie dziwie sie temu. Nie pochwalam natomiast postawy zgodnie z którą
                            z rezygnuje sie z dzieci, z zupełnie innych - niekiedy nawet bardzo blahych -
                            powodow.
                        • Gość: nina_nin Re: Nie IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 15:11
                          Przepraszam, że się wtrącam, ale takie slogany jak egoistycznie nie che mieć
                          dzieci są trochę naciągane.Bo naturalną potrzebą człowieka jest pewne dążenie
                          do ułatwienia sobie życia, czy też wygody. Rozwój technologiczny cały czas
                          idzie naprzód, głównie po to, aby lepiej nam się żyło. Na pewno większość z nas
                          chciałby zarabiać więcej - po co? po to by kupić lepsze jedzenie, sprzęt,
                          ciuchy, czy też gdzieś wyjechać. Egoizm, no nie? Ale jaki za to fajny. Ale
                          jeżeli już kobieta nie chce mieć dzieci, to ta cecha zmienia się w najgorszy
                          epitet. Każdy ma pewien sposób na życie, który stara się realiować. Nie chce
                          mieć dzieci - proszę bardzo, chce mieć pięcioro- też proszę bardzo. I (tu ukłon
                          dla chudego) nie każdy kto jest inny musi być od razu nienormalny. Bo to już
                          duuuża przesada nazywać kogoś "szurniętym" tylko dlatego, że nie zgadzam się z
                          tej osoby pragnieniami (czy też ich brakiem). No bo inni są ode mnie np.
                          wegetarianie, buddyści, skini - ale nie nazwę ich nienormalnymi. I jeszcze
                          jedna rzecz jeżeli kobieta nie czuje instynktu macierzyńskiego to jest to
                          cecha. I na siłę uszczęśliwianie jej dzieckiem to tragedia. No, ale jak na
                          razie to ężczyźni tu obecni myślą tylko o uszczęśliwianiu siebie.
                          Ukłony
                          • chudyy poprawność polityczna na ciera 30.04.02, 15:20
                            Gość portalu: nina_nin napisał(a):

                            > I jeszcze
                            > jedna rzecz jeżeli kobieta nie czuje instynktu macierzyńskiego to jest to
                            > cecha.

                            odstępstwo od normy nazwiemy cechą i już problem mieć będziemy z głowy,
                            czyli woda na młyn prawników już zacierających ręce nad Wisłą nad żyłą złota z
                            procesów sądowych


                            mam w nosie to, czy kobieta chce mieć dzieci, ale chodzi o kobietę szczególną,
                            moją żonę i szczególne dziecko - nasze dziecko,
                            wszystkie inne mam gdzieś
                            • Gość: nina_nin Re: poprawność polityczna na ciera IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 15:24
                              Czyli to co Ty powiesz jest normą??
                              Skoro tak kochasz swoje dziecko to dlaczego klepiesz na forum zamiast się nią
                              zająć. wszystkie Twoje posty emanują egoizmem
                              I po raz kolejny - nie cytuj mnie, doskonale wiem co napisałam w poprzednim
                              poście
                              • chudyy Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 15:42
                                Gość portalu: nina_nin napisał(a):
                                > Skoro tak kochasz swoje dziecko to dlaczego klepiesz na forum zamiast się nią
                                > zająć.

                                hej, Pani Prawnik podam Ci telefon mojej żony to mi załatwicie pozbawienie praw
                                rodzicielskich, bo rodzic nie ma prawa nic innego robić prócz zajmowania się
                                dzieckiem, hie hie
                            • kini Re: poprawność polityczna na ciera 30.04.02, 15:42
                              > mam w nosie to, czy kobieta chce mieć dzieci, ale chodzi o kobietę szczególną,
                              > moją żonę i szczególne dziecko - nasze dziecko,
                              > wszystkie inne mam gdzieś

                              To dlaczego piszesz, że wszystkie kobiety nie chcące mieć dzieci są nienormalne?
                              Napisz, że twoja żona jest nienormalna i ulżyj sobie.
                              • chudyy Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 15:44
                                kini napisał(a):

                                > To dlaczego piszesz, że wszystkie kobiety nie chcące mieć dzieci są nienormalne

                                bo tak myślę i do znudzenia powtarzam, że mają do tego prawo tak jak ja mam prawo
                                mówić co myślę
                                • Gość: nina_nin Re: poprawność polityczna naciera IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 15:47
                                  teraz Ty jesteś lekceważący. Szacunku troszeczkę. Masz prawo do swoich
                                  poglądów, ale nie obrażaj innych epitetami.
                                  • chudyy Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 15:52
                                    hej, ale czy ja użyłem sformułowania Ty, konkretna rozmówczyni jesteś
                                    nienormalna? Nie, mówię, że normą jest chęć posiadania dzieci w pewnym wieku. I
                                    nie ma to nic wspólnego z nietolerancją. Nietolerancją jest odmowa pewnych
                                    zachowań, a nie wyrażanie o nich zdania.
                                    pozdrawiam
                                    • kini Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 15:58
                                      chudyy napisał(a):

                                      > hej, ale czy ja użyłem sformułowania Ty, konkretna rozmówczyni jesteś
                                      > nienormalna?

                                      Nie, ty piszesz "kobiety nie chcące mieć dzieci są nienormalne", czyli ja,
                                      załóżmy taka właśnie kobieta, jak mam się poczuć? Implikacja jest chyba prosta.

                                      > Nietolerancją jest odmowa pewnych
                                      > zachowań, a nie wyrażanie o nich zdania.

                                      I tu się mylisz. Gdyby tak było, to nikomu nie przeszkadzały napisy "Żydzi do
                                      gazu".
                                      • chudyy Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 16:01
                                        kini napisał(a):

                                        > chudyy napisał(a):
                                        > > hej, ale czy ja użyłem sformułowania Ty, konkretna rozmówczyni jesteś
                                        > > nienormalna?
                                        > Nie, ty piszesz "kobiety nie chcące mieć dzieci są nienormalne", czyli ja,
                                        > załóżmy taka właśnie kobieta, jak mam się poczuć? Implikacja jest chyba prosta.

                                        to miast nienormalna, będę pisał co jest normą bez pisania wprost co normą nie
                                        jest, gdyby to nie było normalne to jak ktoś słusznie napisał nie byłoby tego
                                        stulecia ...

                                        > > Nietolerancją jest odmowa pewnych
                                        > > zachowań, a nie wyrażanie o nich zdania.
                                        > I tu się mylisz. Gdyby tak było, to nikomu nie przeszkadzały napisy "Żydzi do
                                        > gazu".

                                        to jest nawoływanie do złych czynów, a więc to już jest nietolerancja

                                        pozdrawiam
                                        • kini Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 16:08
                                          > to jest nawoływanie do złych czynów, a więc to już jest nietolerancja

                                          OK, to co powiesz na stwierdzenie "Murzyni nie powinni mieć prawa głosu". Czy to
                                          dla ciebie przejaw tolerancji?
                                          • chudyy Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 16:22
                                            kini napisał(a):
                                            > OK, to co powiesz na stwierdzenie "Murzyni nie powinni mieć prawa głosu". Czy t
                                            > o dla ciebie przejaw tolerancji?

                                            to także jest nietolerancja bo ocenia się grupę ludzi jako takich, a nie ich
                                            cechy, jak się o kobietach wypowiadałem to tylko o pewnej cesze sąd swój
                                            formułowałem, sama odmienność koloru skóry nie uzasadnia odbierania ludziom ich
                                            praw,

                                            pozdro
                                        • Gość: nina_nia Re: poprawność polityczna naciera IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 16:08
                                          A kim Ty jesteś chudy, czy może inaczej : kto dał Ci prawo uznawania czegoś za
                                          normę, bądź jej brak? Nietolerancja to jest odmowa pewnych zachowań - chyba
                                          niekoniecznie - czy jeżeli Twoja żona odmówiła Ci drugiego dziecka jest
                                          nietolerancyjna? Nietolerancja to nie przyjmowanie do wiadomości, że iini
                                          ludzie mają inne poglądy, postawy życiowe, które są rózne od tej osoby, którą
                                          nazywamy nietolerancyjną. A czy Ty jesteś tolerancyjny?
                                          • chudyy Re: poprawność polityczna naciera 30.04.02, 16:31
                                            Gość portalu: nina_nia napisał(a):
                                            > kto dał Ci prawo uznawania czegoś za
                                            > normę, bądź jej brak?

                                            a kto mi dał rozum, ręce, nogi?
                                            każdy ma prawo głoszenia co myśli i jak widzisz w żadnym poście nie odmówiłem
                                            tego prawa Tobie ani nikomu innemu
                                            myślisz, że ciągłym podważaniem mojego prawa spowodujesz, że zacznę myśleć tak
                                            jak Ty?
                                            Przecież to normalne, że jesteśmy różni i piękny jest świat jeśli ludzie mają
                                            prawo uprawiać swoje poletka bez szkody dla poletek innych


                                            > czy jeżeli Twoja żona odmówiła Ci drugiego dziecka jest
                                            > nietolerancyjna?

                                            to nie jest dobry przykład, bo rzecz poszła o brak miłości i zaufania oraz
                                            nieumiejętność wspólpracy w trudnych chwilach. Myślisz, że ja chciałem mieć
                                            więcej dzieci z nią?

                                            > A czy Ty jesteś tolerancyjny?

                                            moim zdaniem tak bo nie odmawiam prawa do życia innym. Znam na przykład paru
                                            homoseksualistów i choć uważam, że normą jest heteroseksualizm to oni mają prawo
                                            żyć i nie być z tego powodu poniżani bo to ich orientacja nie jest kwestią ich
                                            woli, z tym się urodzili i wtedy kiedy mi się zaczynały podobać dziewczyny to im
                                            podobali się faceci. A hetero jest normalny bo gdyby istnieli sami
                                            homoseksualiści to byśmy dość szybko wymarli

                                            ot i moje zdanie,
                                            pozdrawiam,

                                            p.s.
                                            a swoja drogą zaczyna mnie intrygować Twoja i Kini pasja w doprowadzeniu mnie do
                                            przyznania mi racji. Wiesz jak się z kimś nie zgadzam to nie przeszkadza mi to
                                            żyć po swojemu. W moim odczuciu może macie wątpliwości i bardzo potrzebujecie,
                                            żeby wszyscy na około was utwierdzili w waszym zdaniu. Mój pogląd na tę kwestię
                                            kształtował się intensywnie przez ostatnie 6 lat i jakoś nie znajduję powodów by
                                            go zmienić.
                                            • Gość: nina_nin Re: poprawność polityczna naciera IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 17:11
                                              Więc zacznę od tego, że wolnośc głoszenia poglądów - czy też jak chcesz wolność
                                              słowa jest Ci dana - ale nie obrażaj innych swoimi słowami. Bo do tego nie masz
                                              prawa, a gdybyś miał trochę kultury i szacunku, to także byś tego nie czynił.
                                              Co innego ustanawianie norm, czyli pewnych reguł - które mają niby to
                                              obowiązywać także innych, gdyż taka jest ich funkcja. Jeżeli tego nie rozumiesz
                                              to poproś tego kto dał Ci rozum, aby dodał jeszcze trochę. Twoje wypowiedzi są
                                              tak proste, że dyskusja z Tobą nic nowego nie przynosi. Obrażasz innych, jesteś
                                              nastawiony egoistycznie, Ty dajesz normy co jest normalne, a co nie, odnosisz
                                              się lekceważąco do innych (gdy ja tak zrobiłam - przeprosiłam, ale nie wymagam
                                              tego od Ciebie), i jeszcze tytuł postu :poprawnośc polityczna naciera - masz
                                              zawyżone mniemanie o sobie. Gdy piszesz, że nie masz prawa odmawiać innym
                                              życia - to zejdź parę pojęć w dół - nie masz też prawa odmawiać iinym innych
                                              poglądów, nie obrażając ich prz tym.
                                              A co do Twojego PS. w żadnym poście nie namawiałam Ciebie do zmiany swoich
                                              poglądów, możesz jak dla mnie żyć wg. zasady : co rok to prorok - ale nie
                                              poniżaj innych. I kończę już, bo i tak każdy egoista myśłi tylko o sobie,
                                              nietoleranyjny tylko o swoich potrzebach. Idź ty lepiej to swoje poletko
                                              uprawiać..
                                              • chudyy obrażam innych 30.04.02, 17:13
                                                hej, a gdzie pod czyimś adresem używam słów obraźliwych?
                                                • Gość: nina_nin Re: obrażam innych IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 17:15
                                                  Np. Nienormalność - w odniesieniu do kobiet, które nie chcą mieć dzieci.
                                                  Powiedz, że masz inne zdanie na ten temat, ale nie zarzucaj od razu
                                                  nienormalności. Tylko o to mi chodzi, ilość Twoich dzieci, Twoje małżeńskie
                                                  problemy itd. to nie moja sprawa. Mam szacunek do cudzych spraw. A czy Ty masz?
                                                  • chudyy sorki 30.04.02, 17:19
                                                    widzę, że nie zdążyłem przed Tobą, na samym dole się kajam
      • penelopa.pitstop Re: panowie, co by było, gdyby... 02.05.02, 15:05
        Gość portalu: Slawek napisał(a):

        > Wydaje mi się, że instynkt macierzyński u kobiety jest normą, i jeśli go nie ma
        >
        > to coś z kobietą jest nie tak, na pewno z jej głową.
        No tak dowiedzialam sie, ze mam cos z glowa, bo nie chce miec dzieci. Moj facet
        pewnie tez, bo on takze nie chce miec dzieci. Dopuszczamy mozliwosc adopcji za
        jakis tam dalszy czas. Wychodzimy z zalozenia: po co rodzic kolejne dzieci skoro
        jest juz tyle niechcianych.

        Podobnież wiekszość kobiet
        >
        > co nie chcą mieć dzieci pochodzi z rodzin patologicznych, ale one tu chyba nie
        > zagladają.
        Cholera dowiedzialam sie jeszcze na dodatek, ze jestem z rodziny patologicznej. O
        kurde. Moi rodzice byliby ciezko obrazeni (oboje sa lekarzami i nie jestesmy
        raczej rodzina patologiczna). Dodam, ze rodzina mojego faceta tez jest jak
        najbardziej zwyczajna.

        A co z ludzmi, ktorzy chca zyc dla siebie??? Tak to egoizm ale ja chce zyc dla
        siebie. Nie chce sie uzerac z dzieckiem, sluchac jego krzyku czy placzu. moze za
        10-20 lat ale na pewno nie teraz.

        Pozdrowienia
        Penelopa

        • chudyy Re: panowie, co by było, gdyby... 02.05.02, 15:10
          penelopa.pitstop napisał(a):
          > Dopuszczamy mozliwosc adopcji za
          > jakis tam dalszy czas. Wychodzimy z zalozenia: po co rodzic kolejne dzieci skor
          > o jest juz tyle niechcianych.
          > Nie chce sie uzerac z dzieckiem, sluchac jego krzyku czy placzu. moze z
          > a 10-20 lat ale na pewno nie teraz.

          o tak, adoptuj jakieś nieswoje, z taką postawą tylko je skrzywdzisz
          dzieciom potrzebna jest miłość, a nie założenia
    • palabra Re: panowie, co by było, gdyby... 27.04.02, 08:28
      No sorry, ja "panowie" nie jestem ale pozwalam sobie sie wpisać.
      Ubawilam sie czytajac o tych szklankach wody, pustych studniach
      i "nierownosciach pod sufitem" bo myslalam, ze tak w ogole to mamy XXI wiek...
      A okazalo sie, ze niezupelnie...
      Naprawde ot tak, pozegnalibyscie sie ze swoja ukochana bo ona nie ma instynktu
      macierzynskiego? Nie zwazajac na wspolnie spedzone cudowne chwile?

      Palabra (ta co ma nierowno pod sufitem)
      • Gość: nina_nin Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 27.04.02, 12:30
        Ojej, ale "panowie" dla Was kobieta to nie człowiek - tylko maszynka do
        rodzenia dzieci. Czytałam, iż wynalzeiono sztuczną macicę - kobieta nie będzie
        Wam już potrzebna - bo z tego co wynika to tylko do rozmnażania. A jej
        potrzeby? jej psychika? to już nieważne? I np. po 5 latach, kiedy ona jest z
        danym "panem"- kocha go, opiekuje się nim - mówi "Kochanie ja chyba nie chcę
        mieć dzieci" - Wy "panowie" rzucacie ją - bo to nie nie chce urodzić dziecka
        jest dla Was tylko tym co widzicie w kobiecie?? To Wy jesteście żałosnymi
        egoistami, którzy mają nierówno pod sufitem. Chcecie mieć dziecko, jak nie - to
        wynocha! I koniec. Wyrzucacie jak zabawkę - chociaż ta zabawka ma uczucia! W
        Mądrych Pismach piszą, że zmniejsza się populacja mężczyzn - rodzi się coraz
        więcej dziewczynek - i, kurczę- pierwszy raz po przeczytaniu Waszych postó
        pomyślałam, że to dobrze. Przestańcie myśleć tylko o sobie.
        • Gość: matrek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 17:51
          Mam wrażenie, że nie czytasz tego co Ci faceci na tym forum napisali.
          Nie chodzi przeciez o to, że mężczyźni potrzebują kobiety wyłącznie jako -
          sorki za wyrażenie - kobyły rozplodowej. Bynajmniej. Dla większosci mężczyzn,
          uczucie ma ogromne znaczenie, ale niechęć do posiadania dzieci, to nie tosamo
          co niechęć do szpinaku. To bardzo poważna sprawa.
          • kini Re: panowie, co by było, gdyby... 30.04.02, 09:01
            Oczywiście. Jest to naprawdę straszne, jeśli dwoje ludzi nie potrafi się w tej
            kwestii dogadać.
            • Gość: matrek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.pw.edu.pl 30.04.02, 09:07
              Aja coraz częściej słysze o takich małżeństwach
              • kini Re: panowie, co by było, gdyby... 30.04.02, 09:39
                To znak czasów.
                • Gość: matrek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.pw.edu.pl 30.04.02, 09:48
                  No cóż, jak mówili starożytni rzymianie - degustibus, de non disputante est.
    • heti Re: panowie, co by było, gdyby... 27.04.02, 12:43
      Czy dla Wy panowie kierujecie tylko biologią, prokreacja,instynktem?Wypelnic
      swoja misje dac zycie, przekazac komplet genow i odejsc z poczuciem (na druga
      strone) , ze cel zyciowy został osiagniety?
      • bella_ragazza Re: panowie, co by było, gdyby... 27.04.02, 13:07
        Witam, wierzę, że panowie odpowiadaja szczerze. Jestem zaskoczona, bo tu
        właśnie jak na dłoni widać jak bardzo silna jest biologia i uwarunkowania
        genetyczne. Dokładnie tak: przekazać geny, to jest podstawowy cel.
        Porażająca jest też siła stereotypów: "każda normalna kobieta powinna mieć
        instynkt macierzyński" "te, które nie chcą mieć dzieci często pochodzą z rodzin
        patologicznych itd". Czyli znowu biologia wygrywa nad kulturą. Biologii tak
        szybko zmienić się nie da, jak poglądów i dlatego przemawianie do godości
        kobiety ("nie jest tylko maszynką do rodzenia") nic tu chyba nie da.

        Czekam na dalsze wypowiedzi i pozdrawiam
        • Gość: bietka Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.acn.pl / 10.129.136.* 27.04.02, 14:15
          Zgadzam sie z wami dziewczyny, ze faceci piszacy o "szklankach
          wody", "nierownosciach pod sufitem" itp. moga Was zalamywac i smieszyc
          pogladami rodem z poprzedniego wieku. Sprobojcie jednak spojrzec na to z innej
          strony. Ja osobiscie, gdyby mezczyzna ktorego kocham, oswiadczyl, ze nie chce
          miec dzieci bylabym zalamana. Nie dlatego, że uwazam, że z osobami ktore nie
          chca miec dzieci jest cos nie tak, ale dlatego, ze ja nie wyobrazam sobie zycia
          bez dzieci (nie mam na szczecie tego problrmu). I na nic byly by tu wspolne
          cudownie spedzone chwile, bo dla mnie zycie bez dzieci nie mialo by sesnu
          (chyba, ze wynikalo by to np. z niemoznosci ich posiadania).
          NIe mam nic do osob, ktore wola pozostac bezdzietne, ale sprobujcie zrozumiec,
          ze Ci ktorzy bardzo pragna je miec nie wyobrazaja sobie zycia z taka osoba. Jak
          dla mnie taki zwiazek nie ma przyszlosci, chociaz znam pare, gdzie ona zarzeka
          sie, ze nigdy nie bedzie miala dzieci, a on o niczym innym nie marzy. Sa
          zgranym malzenstwem, ale on jest pewien, ze w koncu ja przekona, zreszta ona
          tak sie zarzeka glownie w gronie przyjaciolek, a jemu daje nadzieje.
        • Gość: Aton Nikogo do niczego nie zmuszam IP: 195.94.207.* 27.04.02, 14:59
          bella_ragazza napisał(a):

          > (...) widać jak bardzo silna jest biologia i
          > uwarunkowania genetyczne. (...)
          > Porażająca jest też siła stereotypów:

          OK, OK. Ja _chcę_ mieć dzieci. Czy to jasne? Czy to jakaś
          zbrodnia? Nie. To jest najzupełniej normalne, słuszne i
          naukowe. I proszę mi z tego powodu nie włazić na moje
          uwarunkowania, socjobiologię i stereotypy.

          > Biologii tak
          > szybko zmienić się nie da, jak poglądów i dlatego
          > przemawianie do godości
          > kobiety ("nie jest tylko maszynką do rodzenia") nic tu
          > chyba nie da.

          Jeżeli _chcę_ mieć dzieci (a chcę) to normalne jest, że
          szukam takiej kobiety, która _też_ chce i w najmniejszym
          stopniu nie uwłaca to ani jej, ani mojej godności, raczej
          przeciwnie. Zwróć uwagę, że nikt nie napisał np.
          "zrobiłbym cichcem dziurkę w gumie" albo "spiłbym panienę
          i zrobił swoje". Wypowiadający się generalnie uszanowali
          prawo kobiety do wyboru. "Nie chcesz? Twoja sprawa,
          zmuszać cię nie będę." Ot, wszystko.

          Jeżeli moje oczekiwania od małżeństwa są radykalnie inne
          od oczekiwać pani, to być może powinniśmy zawrzeć dwa
          różne małżeństwa.

          Chęć płodzenia dzieci nie jest czymś "z zeszłego wieku".
          Gdyby istotnie tak było, to tego wieku już by nie było,
          to chyba nie wymaga dalszego tłumaczenia.

          Kobieta, która nie chce mieć dzieci powinna wiązać się
          raczej z mężczyzną który ma podobne plany. Po co się na
          siłę wzajem unieszczęśliwiać.
          • Gość: jot Re: Nikogo do niczego nie zmuszam IP: *.pl / *.gazeta.pl 27.04.02, 15:39
            Gdyby tak powiedział... to zaakceptowałbym to i żylibyśmy długo i szczęśliwie...
            • Gość: Izabella Re: Nikogo do niczego nie zmuszam IP: *.vgernet.net 27.04.02, 23:29
              Wydaje mi sie ze pytanie to mozna odwrocic i zapytac czy wy drogie panie
              pozostalybyscie z mezczyzna ktory nie chce miec dzieci a wasz zegar
              biologiczyny zaczal tykac i to bardzo mocno??? Zawsze powinno rozpatrywac sie
              dwie strony medalu.Pozdrawiam.
          • bella_ragazza Re: Nikogo do niczego nie zmuszam 27.04.02, 18:31
            Gość portalu: Aton napisał(a):

            > Jeżeli _chcę_ mieć dzieci (a chcę) to normalne jest, że
            > szukam takiej kobiety, która _też_ chce i w najmniejszym
            > stopniu nie uwłaca to ani jej, ani mojej godności, raczej
            > przeciwnie. Zwróć uwagę, że nikt nie napisał np.
            > "zrobiłbym cichcem dziurkę w gumie" albo "spiłbym panienę
            > i zrobił swoje". Wypowiadający się generalnie uszanowali
            > prawo kobiety do wyboru. "Nie chcesz? Twoja sprawa,
            > zmuszać cię nie będę." Ot, wszystko.

            Zgadzam się, szukasz takiej kobiety, która będzie miała taki sam poglad na tą
            sprawę. Odpowiedzialni ludzie takie rzeczy deklarują sobie w odpowiednim momencie
            zwiazku, a na pewno nie tak, zeby po 5 latach jedno oświadczyło "wiesz, ale ja
            nie chce miec dzieci".
            Wtedy decydują, czy chca byc razem.

            > Kobieta, która nie chce mieć dzieci powinna wiązać się
            > raczej z mężczyzną który ma podobne plany. Po co się na
            > siłę wzajem unieszczęśliwiać.


            Moje pytanie własnie takiego etapu dotyczy: jest coś poważnego między dwojgiem
            ludzmi, poznają się na różnych frontach i być może jeszcze sie nie rozstrzygnęło,
            czy chca być razem na zawsze.
            Z waszych (panow) wypowiedzi wynika, ze taka kobieta nie jest dla was kobietą w
            pełni i raczej nie układalibyście sobie z nią życia.

            Dzieki za wszystkie posty.

            pozdr.




    • Gość: grogreg Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.univ.szczecin.pl 28.04.02, 18:53
      Oczywiscie, ze tak. Nie zakladam, ze kogos zmienie, albo ktos sie zmieni dla
      mnie. On chce miec dzieci, ona nie (przynajmnie uczciwie naswietlona sysuacia).
      Trzeba szukac dalej.
    • kohinor Re: panowie, co by było, gdyby... 28.04.02, 19:24
      bella_ragazza napisał(a):

      > ... Wasza partnerka (żona dziewczyna) oświadczyła, że nie chce mieć dzieci? Nie
      >
      > lubi wrzeszczących bachorów i za wcale nie czuje instynktu macierzyńskiego?
      > Zakładamy, że jesteście facetami, którzy teoretycznie chcieliby mieć KIEDYS
      > rodzinę i dzieci. Czy taka kobieta straciłaby coś w Waszych oczach?


      Głupie pytanie. Głupie, bo zbyt ogólne. Bo faceto trzeba było zadać go tak:
      co by było gdyby Twoja żona... itd.
      Odpowiedź - rozwiódłbym się z babą. Ale najprawdopodobniej żonę znałbym na tyle,
      że przed ślubem byśmy nawet uzgodnili ilośćpotomstwa. :-)

      Gdyby natomiast moja partnerka (za młodu) mi powiedziała, że nie chce dzieci,
      byłbym zachwycony. Partnerką też może kochanka. Oj, podejrzewam, że 99,9 proc.
      ich „posiadaczy” (tudzież „użytkowników”) takowych też woli deklarację, że nie
      chce dzieci :-))))))))))))))))))

      • bella_ragazza Re: panowie, co by było, gdyby... 28.04.02, 19:47
        Pytanie jest prosto i jasno zadande: partnerka - zona, dziewczyna. W domysle -
        osoba, z ktora mozna ulozyc sobie zycie.
        Ale widać, ze do ciebie trzeba mowic duzymi literami:
        co bys zrobil, gdyby twoja a) kochanka b) dziewczyna c) zona oswiadczyla, ze
        nie chce miec dzieci?
        • kohinor Re: panowie, co by było, gdyby... 28.04.02, 20:19
          bella_ragazza napisał(a):

          > Pytanie jest prosto i jasno zadande: partnerka - zona, dziewczyna. W domysle -
          > osoba, z ktora mozna ulozyc sobie zycie.
          > Ale widać, ze do ciebie trzeba mowic duzymi literami:
          > co bys zrobil, gdyby twoja a) kochanka b) dziewczyna c) zona oswiadczyla, ze
          > nie chce miec dzieci?


          Więc odpowiem jasno, prosto i dużymi literami:

          a) ucieszyłbym się
          b) ucieszyłbym się
          c) jakby mnie zaskoczyła (wbrew wcześniejszym deklaracjom) rozwiódłbym się z
          jędzą, oszustką, kłamczuchem.

          Ale Tobie chodziło chyba jednak o odpowiedz d):

          d) jeśli moja przyszła żona deklarowałaby niechęć do potomstwa, szybko
          przestałaby być przyszłą żoną. Utrzymywałbym kontakty (seksualne li i jedynie) do
          czasu znalezienie kolejnej kandydatki na żone.
          Okrutne? Tak, ale rozsądne. Więc jeśli Twój luby nie chce dzieci, poszukaj innego
          lubego i jeszcze raz przeczytaj moje posty: ten (a konkretnie punkt d) i poniższy.
          Używając terminów jasnych, prostych i używając duże litery:
          OLEJ SAMOLUBNEGO SKURWIELA, KTÓRY CIE WYKORZYSTUJE!
    • Gość: Maruda Panowie,a co by bylo jesli... IP: *.nyc.rr.com 28.04.02, 19:57
      ...wasza patrnerka - osoba, z ktora planowaliscie wspolne zycie powiedziala
      wam, ze nie moze miec dzieci - mimo, ze chce??? Tez byscie sie na nia wypieli,
      i szukali kandydatki ze sprawniejsza macica????
      • bella_ragazza Re: Panowie,a co by bylo jesli... 28.04.02, 20:02
        A moze zmuszają do robienia badań przed podjęciem decyzji o małżeństwie?
        Gorzej, jeśli okazuje się, że to oni mają problem z płodnoscią.
      • kohinor Re: Panowie,a co by bylo jesli... 28.04.02, 20:12
        Gość portalu: Maruda napisał(a):

        > ...wasza patrnerka - osoba, z ktora planowaliscie wspolne zycie powiedziala
        > wam, ze nie moze miec dzieci - mimo, ze chce??? Tez byscie sie na nia wypieli,
        > i szukali kandydatki ze sprawniejsza macica????


        To zmienia postać rzeczy diametralnie.

        Co innego nie chcieć (nie ożeniłbym się z taką, a gdyby taką chęć - mimo
        wcześniejszych zapewnień - wyraziała po ślubie, rozwiódłbym się szybko.

        Co innego nie móc. Wtedy pokochałbym ją z wzmożoną siłą. Większą o tyle, o ile
        miałbym jej na te planowane dzieci. Podwójnie, potrójnie - nie wiem. Na pewno
        bardziej. Ale to ja bym tak postąpił, a ze mnie dziwny człowiek. A dziecko - choć
        jedno - bym zaadaptował. Mało tych niechcianych po domach dziecka się pląta?
        • Gość: Maruda Re: Panowie,a co by bylo jesli... IP: *.nyc.rr.com 28.04.02, 20:32
          Fajnie, ze sa jeszcze tacy faceci jak Ty, Kohinor :-)
          Przyjaciolka mojej siostry niestety nie miala tyle szczescia ze swoim mezem -
          niedawno okazalo sie, ze jej maz odchodzi do kochanki, ktora jest z nim w ciazy
          - ona sama nie mogla miec dzieci.
          Ech, zycie...
    • Gość: xsenia ej, spokojnie IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.04.02, 22:50
      Ten wątek przyciągnął akurat panów, którzy chcą mieć dzieci i nic dziwnego w
      tym nie ma spotkałam jednak posty panów wyrażające dokładnie przeciwstawne
      postawy, kiedy pytanie było inaczej sformułowane. Jeden taki nawet się
      zarzekał, że on przenikdy i za żadne skarby świata....

      W zasadzie niby optymalnie byłoby "uzgadniać" takie sprawy przed ślubem, w
      razie niezgodności zmiecić kandytatkę/kandydata na małożonka i rodzica.
      Tylko.... no właśnie, czy to aby nie przypomina poszukiwań wspólnika w
      interesach? Można i tak.

      Ale można też inaczej, jak sie kogoś kocha to nie ma rady...jest jaki jest i
      dopóki można akceptować go takim, jakim jest ze wszystkimi wadami trudno
      przestać kochać, ba, często trudno przestać, nawet gdy nie sposób już go
      akceptować... tak, tak, wszyscy to wiemy, nie zaprzeczajmy... a ja tu czytam,
      ze jak coś nie po mojej mysli to biorę zabawki i idę do domu, sorry, ale nie
      wierzę, chyba że niektórym miłość nie jest potrzebna do dzielenia z kimś życia.
      Można i tak, tak było przez stulecia i ludzkość nie wyginęła. Co kto lubi...

      xsenia, co ma nierówno pod sufitem, bo nie wie czy będzie mieć dzieci...

      P.S. Wiecie jakie pary są najszczęśliwsze?
      Takie, które żyją dla siebie, a potomek jest tylko dopełnieniem ich szczęścia,
      jedną z możliwych alternatyw, nie takie, które są razem z powodu dzieci, ani ze
      względu na nie, ale można i tak...
      • kohinor Przeciw (nadmiernej) tolerancji 28.04.02, 23:36
        Oto, do czego doprowadza emancypacja połączona z edukacją i dużą dozą
        inteligencji, ale zaprawiona brakiem doświadczenia. Powstaje powyższy post -
        rozumny w istocie swojej, ale z natury kompletnie akademicki:

        Gość portalu: xsenia napisał(a):

        > Ten wątek przyciągnął akurat panów, którzy chcą mieć dzieci i nic dziwnego w
        > tym nie ma spotkałam jednak posty panów wyrażające dokładnie przeciwstawne
        > postawy, kiedy pytanie było inaczej sformułowane. Jeden taki nawet się
        > zarzekał, że on przenikdy i za żadne skarby świata....
        >
        > W zasadzie niby optymalnie byłoby "uzgadniać" takie sprawy przed ślubem, w
        > razie niezgodności zmiecić kandytatkę/kandydata na małożonka i rodzica.
        > Tylko.... no właśnie, czy to aby nie przypomina poszukiwań wspólnika w
        > interesach? Można i tak.

        Otóż przekonasz się moja miła, że małżeństwo to interes, spółka z o.o. Że ta
        Twoja Wielka Wspaniała Wyśniona Miłóść przejdzie po pewnym czasie, jak przechodzi
        sraczka po zielonych jabłkach popitych wodą. Że jeśli ten związek, spółka,
        partnerstwo nie będzie oparte również na szacunku, zaufania i - przede wszystkim -
        przyjaźni, rozleci się w trymiga. A to, z czego drwisz - partnerstwo w
        interesach rodzinnych - to wspaniała, cudowna sprawa, może nawet ważniejsza (w
        ostatecznym rozrachunku) od miłości.
        Bo nawet gdyby jeden z dramatów Szekspira zakończyłby sięhappy and`em, to po
        parunastu latach Romek zacząłby zbierać modele i przesiadywać popołudnia w
        kościele, a Julka by już kompletnie zidiociała na tle dzieci sąsiada.

        >
        > Ale można też inaczej, jak sie kogoś kocha to nie ma rady...jest jaki jest i
        > dopóki można akceptować go takim, jakim jest ze wszystkimi wadami trudno
        > przestać kochać, ba, często trudno przestać, nawet gdy nie sposób już go
        > akceptować... tak, tak, wszyscy to wiemy, nie zaprzeczajmy... a ja tu czytam,
        > ze jak coś nie po mojej mysli to biorę zabawki i idę do domu, sorry, ale nie
        > wierzę, chyba że niektórym miłość nie jest potrzebna do dzielenia z kimś życia.

        Tak. I w imię takiej miłości można dalej hodować tą drugą połówkę bez próby
        reformowania go, utrzymywanć w przekonaniu: ja Cię kocham takim, jakim jesteś ,
        nawet z tym, że w imię swego egoizmu nie chcesz dzieci, nawet z tym, że nie
        liczysz się z moim zdaniem i uczuciami, bo ja dzieci chcę itd. Tak samo można
        rozwinąć to dalej: kocham CIę, chociaż mnie bijesz, zdradzasz, ubliżasz...
        Wiem, przesadzam i przerysowuję, ale robię to specjalnie. Bo miłość miłością, ale
        trzeba zachować rozum i tzw. rozsądek.
        A twoje mniemania - w mojej przynajmniej ocenie - są dziewczęco naiwne.


        > Można i tak, tak było przez stulecia i ludzkość nie wyginęła. Co kto lubi...

        A może lubi się to, co się ma. Bo na to pozwala rozum, który pozwolił nam zejść z
        drzew.

        > xsenia, co ma nierówno pod sufitem, bo nie wie czy będzie mieć dzieci...

        Masz równo pod sufitem. Naprawdę. A jeszcze bardziej się wygładzi, jak Ci lat
        (czytaj doświadvczeń) przybędzie.

        > P.S. Wiecie jakie pary są najszczęśliwsze?
        > Takie, które żyją dla siebie, a potomek jest tylko dopełnieniem ich szczęścia,
        > jedną z możliwych alternatyw, nie takie, które są razem z powodu dzieci, ani ze
        > względu na nie,

        Kto Ci to powiedział? Jakaś bedzietna i bezwnucza para siedemdziesięciolatków?
        Srutututu.
        Mam na pewno więcej znajomych bliższych i dalszych niż Ty. Nie sądzę, by oprócz
        czupurnych studentów ktoś wyraził podobne - do Twojego - zdanie . Spytaj
        starszych, ale sprawnych umysłowo osób, iktóre przeżyły wiele lat w związku, co
        dla nich w życiu było najważniejsze.
        Ciekaw jestem czy któreś z nich Ci odpowie że tolerancja.
        A może (hi, hi) kariera zawodowa? :-)
        • Gość: xsenia Wasza Zgorzkniałość o imienem kohinor IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 01:38
          nie wiedzieć jakim cudem klasyfikujecie jako rozumny tekst nie zrozumiawszy z
          niego ani zdania, no, noże jedno...

          niniejszym wyrażam swoje bezgraniczne wzruszenie, że moja nędzna "akademicka"
          pisanina absorbuje aż tyle uwagi kogoś tak doświadczonego, nie posiadam sie ze
          szczęscia i dziękiuję za udzieloną mi reprymendę

          z przykrościa zawidamiam, że z - pewnością (bez)cenna - pisanina Waszej
          Zgorzkaniałości nie absorbuje mojej "akademickiej" uwagi w stopniu
          wystarczającym by ustosunkować się doń bardziej szczegółowo

          w necie, jak na świecie, albo sie rozumiemy, albo i nie

          można e-tak
          jedni są przeciwni "nadmiernej" tolerancji, e-nni dzięki niej e-gzystują, a
          może to nie e-nni, albo ci-sami, może a morze myśl jest e-m obca, a wyobraźnia
          się nie e-ma...e-tam, to tylko e-mocjonalnej e-nteligencji niski e-Loraz(nz)
          Konrad, ten spec od zakochanych gęsi

          e-nformacja: pewna częsć tego postu jest tylko dla e-nteligentów
          która? e-to jest e-za-gatka właśnie
          • Gość: xsenia teraz będzie na poważnie IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 01:50
            ....a skąd Ty Kohinor niby wiesz, jak byś się zachował, gdyby sie okazało, że
            któreś z was, np. Twoja żona jest bezpłodna? Przecież Twoje deklaracje sa
            czysto hipotetyczne. Jaką mają zatem wartość, jeśli nie akademicką?
            Pisesz "bym" ustalił ilość dzieci przed slubem, znaczy wszystko jeszcze przed
            Tobą.... cóż życzę powodzenia na drodze rejestracji firmy zwanej intymnym
            związkiem, można i tak...hipotetycznie oczywiście, czysto hipottycznie, kolego
            doświadczony życiem...

            Jestem dla Ciebie miła tylko z powodu tej "nadmiernej" tolerancji, która tak
            bardzo Ci się nie widzi

            P.S. sorry za to niepotrzebne "o" w tytule poprzedniego postu
        • Gość: Aton Małżeństwo to nie spółka z o.o.!!! IP: 195.94.207.* 29.04.02, 09:59
          kohinor napisał(a):
          > Otóż przekonasz się moja miła, że małżeństwo to
          interes, spółka z o.o.

          Stanowczo protestuję i nie zgadzam się na nazywanie
          małżeństwa spółką z ograniczoną odpowiedzialnością!
          Jesli już, to możemy mówić o spółce cywilnej, względnie
          spółce jawnej, bo tam wspólnicy odpowiadają całym
          majątkiem - obecnym i przyszłym - za zobowiązania spółki.
        • Gość: matrek Popieram IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 16:00
    • Gość: pepek Re: panowie, co by było, gdyby... IP: 5.1R2D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.02, 04:30
      • Gość: frisky2 Re: panowie, co by było, gdyby... IP: 62.233.139.* 29.04.02, 09:46
        Nie uwazam, ze kazda kobieta powinna miec instynkt macierzynski, jak nie kazdy
        facet powinien miec ojcowski. Gdyby moja kobieta powiedziala, ze nie chce miec
        dzieci, to bym to uszanowal, ale byloby to dla mnie wielkie rozdarcie. Bo ja ja
        kocham, a i dzieci miec chce. Zapewne rozmawialbym z nia o tym, zeby adoptowac
        jakies dzieci. Tzn. na pewno bym, o tym rozmawial. gdyby nie chciala, pewnie
        bym sie z nia rozstal. i to nie dlatego, ze za wszelka cene musze miec dziecko.
        Ale dlatego, ze jej sprzeciw oznaczalby nieliczenie sie w jakims senseie z
        moimi potrzebami. A czy to jest nadal milosc?
        • Gość: frisky2 bella IP: 62.233.139.* 29.04.02, 09:51
          Bella, pytajac facetow o zdanie chcesz sie dowiedziec co mysli twoj facet, albo
          co bedzie myslal potencjalny twoj facet, gdy mu powiesz ze nie chcesz miec
          dzieci? To zupelnie bez sensu, bo twoj facet bedzie kim innym niz wszyscy
          faceci tu na forum.
          Smiac mi sie chce jak czytam wypowiedzi kobiet, ze dla facetow kobieta jest
          niepelnowartosciowa gdy nie chce miec dzieci. moze i tacy faceci sa, ale z tego
          co przeczytalem u facetow tu na forum, wcale taki wniosek nie wynika. Wynika z
          niego, ze po prostu wiekszosc chcialaby miec i wychowywac dziecko i to nie z
          jakas sztuczna macica, ale z kobieta ktora kochaja.
          Proponuje drogie panie porzucic uprzedzenia plciowe. To pomaga w zyciu. Moze
          swiat wtedy nie jest taki prosty, ale za to mozna wyjsc poza kolejne ramy
          myslenia:)
          • bella_ragazza Re: bella 29.04.02, 18:10
            Gość portalu: frisky2 napisał(a):

            > Bella, pytajac facetow o zdanie chcesz sie dowiedziec co mysli twoj facet, albo
            > co bedzie myslal potencjalny twoj facet, gdy mu powiesz ze nie chcesz miec
            > dzieci? To zupelnie bez sensu, bo twoj facet bedzie kim innym niz wszyscy
            > faceci tu na forum.

            Zgadzam się z Tobą co do tego, ze każdy facet jest inny. Zdanie mojego faceta co
            do posiadania dzieci znam i z pewnością będzie tak, że mu kiedyś jedno dziecko
            urodzę. Instyntnktu macierzyńskiego nie ma u mnie ani grama, ale można to
            usprawiedliwić niedojrzałością i młodym wiekiem, bo na pewno nie głupotą.
            pozdr.

            • Gość: frisky2 Re: bella IP: 62.233.139.* 30.04.02, 08:47
              Bella, a kto mowi o glupocie. Chyba nie bierzesz na serio wypowiedzi ludzi
              wq.... na swoje polowice, jak np. chudyyy. Troche goryczy przez niego
              przemawia. Nie chcesz miec dzieci i twoje prawo. Moze kiedys zechcesz, a moze
              nie? Sama tego nie mozesz teraz powiedziec na 100 procent.
              • bella_ragazza Re: bella 30.04.02, 13:09
                Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                > Bella, a kto mowi o glupocie. Chyba nie bierzesz na serio wypowiedzi ludzi
                > wq.... na swoje polowice, jak np. chudyyy. Troche goryczy przez niego
                > przemawia. Nie chcesz miec dzieci i twoje prawo. Moze kiedys zechcesz, a moze
                > nie? Sama tego nie mozesz teraz powiedziec na 100 procent.

                Dokładnie tak. Nie mogę tego przewidzieć, ale raczej wiem, ze nie miałabym nic
                przeciwko, żeby ich nie mieć. Tyle moge powiedzieć w dniu dzisiejszym. Wypowiedzi
                niektorych porażają mnie stronniczością i brakiem zrozumienia dla kobiet, które
                na przykład panicznie boją się ciąży i porodu i wszyskiego co się bedzie działo z
                ich ciałem. Ale dla tych madrali to są jakies wymyślone bajdurzenia.
                • chudyy Re: bella 30.04.02, 13:18
                  bella_ragazza napisał(a):
                  > Wypowied zi
                  > niektorych porażają mnie stronniczością i brakiem zrozumienia dla kobiet, które
                  > na przykład panicznie boją się ciąży i porodu i wszyskiego co się bedzie działo
                  > z ich ciałem. Ale dla tych madrali to są jakies wymyślone bajdurzenia.

                  za dużo teorii koleżanko,
                  życie jest gdzie indziej,

                  kłaniam się
                • Gość: xsenia do Belli!!!!!!!! IP: *.bydgoska.krakow.pl 01.05.02, 01:53
                  bella_ragazza napisał(a):

                  >kobiet, które
                  >
                  > na przykład panicznie boją się ciąży i porodu i wszyskiego co się bedzie działo
                  > z
                  > ich ciałem. Ale dla tych madrali to są jakies wymyślone bajdurzenia.

                  Nie chcę przynudzać w "naukawym" stylu, ale to o czym piszesz nie jest
                  bajdurzeniem, ma nawet nazwę - tokofobia. Mało sie pisze na ten temat, a raczej
                  prawie nic. Większość "normalnych" kobiet ma podobne lęki, o różnym stopniu
                  natężenia. Niedawno tu gdzieś czytałam wypowiedź kobiety, która po raz 3 jest w
                  ciąży, poprzednie porody w wodzie, a tego trzeciego i tak się boi. Co niektórzy
                  powiedzą: nienormalna...
                  Zdaje się, że w takiej sytuacji szczególnie ważny jest dobry kontakt z partnerem,
                  a jak go nie ma to świat się wali.
                  Rozbrajają mnie te wypowiedzi "ja geny chcę przekazac, dziecko, drugie,
                  jajajaja!!!", jakby nie widzieli, że samo przyjęcie takiej postawy jest
                  zaprzeczeniem istoty rodzicielstwa, które ma być dawaniem, nie braniem.
                  czas spać...


                  • chudyy Re: do Belli!!!!!!!! 01.05.02, 16:56
                    Gość portalu: xsenia napisał(a):
                    > Większość "normalnych" kobiet ma podobne lęki, o różnym stopniu
                    > natężenia. Co niektórzy
                    > powiedzą: nienormalna...

                    uderz w stół ...
                    byłem przy porodzie żony i proszę nie insynuować, że nie widziałem jej strachu i
                    nic z tym nie robiłem, postawa co do samego macierzyństwa nie wyklucza z
                    definicji współodczuwania,
                    kłaniam się
                    • Gość: xsenia Re: do Belli!!!!!!!! /Chuddy IP: 195.150.224.* 01.05.02, 19:12
                      chudyy napisał(a):

                      > Gość portalu: xsenia napisał(a):
                      > > Większość "normalnych" kobiet ma podobne lęki, o różnym stopniu
                      > > natężenia. Co niektórzy
                      > > powiedzą: nienormalna...
                      >
                      > uderz w stół ...
                      > byłem przy porodzie żony i proszę nie insynuować, że nie widziałem jej strachu
                      > i
                      > nic z tym nie robiłem, postawa co do samego macierzyństwa nie wyklucza z
                      > definicji współodczuwania,
                      > kłaniam się

                      To jest druga Twoja wypowiedź na tym wątku wnosząca coś konstruktywnego do
                      dyskusji, pierwasza była ta 'liryczna'. Reszta cóż... trzeba gdzieś wyrzucić
                      swoją złość, tak odbieram Twoje 'rozważania' o normach.
                      Rozumiem, że Cię wkurza gadanie, ze ona ma gorzej, mie też irytują takie teksty -
                      nie uważam, że mam gorzej. Wróć jednak do postu pod koniec wątku, w którym
                      opisałam początkowo zgodne małżeństwo, którym się popsuło, gdy ona zaszła w
                      ciążę. Moim zdaniem obydwoje są tak samo odpowiedzialni z zaistniałą sytuację
                      (znam faceta i wiem, że jest tak ugodowy, że zrobiłby wszystko dla żony, gdyby
                      tylko wiedział co), nie wiedział, nie rozumiał że czasem wystarczy być... W
                      efekcie, chyba ona jednak bardziej cierpiała, to jej zdrowie psychiczne
                      ucierpiało w czasie tej "samotnej" ciąży. Jego pewnie mniej. Może Twoja żona
                      mówiąc, że kobiety mają gorzej ma na mysli, że bardziej cierpią, kiedy coś się
                      wali, że ona jest jakby to powiedzeć "na linii" ognia, kiedy decydujecie się na
                      dziecko. Zamiast mówić o swoich uczuciach formułuje jakieś ogólne stwierdzenia,
                      ludzie często tak robią, przeczytaj jeszcze raz uważnie ten wątek to sam
                      zobaczysz.
                      Trudno jest mówić, trudno jest słuchać.

                      pa
                      xs

                      aaaaaaaa i jeszcze coś; ja niczego nie insynuję
                      xs
                      • chudyy Xsenia 01.05.02, 19:20
                        dziękuję za miłe słowo, ale w dyskusjach nie liczy się dla mnie przypodobanie
                        innym, ale szukanie argumentów, a że czasem bywam ostry, trudno, wolę powiedzieć
                        co myślę nawet narażając się na zarzut, że jestem prymitywny niż rozmydlać
                        wypowiedzi jak politycy - prezydentem być nie zamierzam.

                        moja przyjaciółka mawia: zakładaj co chcesz, a życie i tak Cię zaskoczy

                        myślę, że po mojej ostatniej wypowiedzi (poród z żoną) możesz sobie wyobrazić, że
                        robiłem naprawdę b. dużo, żeby być z nią. Ale jak mawia moja mama: jak się
                        człowiek nie obróci tak dupa z tyłu. I tak było w tym przypadku.

                        A wiesz, wczoraj pod koniec dnia zagadnąłem kilku moich kolegów z pracy co by
                        zrobili w sytuacji gdyby im ich ukochana oznajmiła, że nie chce mieć dziecka i
                        wszyscy trzej (tylu dorwałem) bez wahania rzekli, że to by oznaczało, że ich nie
                        kocha.

                        Myślcie sobie więc panie co chcecie, ale nie przypuszczam by normalni panowie
                        reagowali inaczej. A o to chyba chodziło autorce wątku.

                        Kłaniam się
                        • Gość: xsenia Re: Chuddy IP: 195.150.224.* 01.05.02, 20:28
                          chudyy napisał(a):

                          > myślę, że po mojej ostatniej wypowiedzi (poród z żoną) możesz sobie wyobrazić,
                          > że
                          > robiłem naprawdę b. dużo, żeby być z nią.

                          jeśli myślisz, że to jest dużo to baaaaaaaaaardzo się mylisz
                          • chudyy Re: Chuddy 02.05.02, 13:02
                            Gość portalu: xsenia napisał(a):
                            > chudyy napisał(a):
                            > > myślę, że po mojej ostatniej wypowiedzi (poród z żoną) możesz sobie wyobra
                            > zić, że robiłem naprawdę b. dużo, żeby być z nią.
                            >
                            > jeśli myślisz, że to jest dużo to baaaaaaaaaardzo się mylisz

                            hej, napiszę Ci szczegółowo dzień po dniu, jak Ci się nie chce pamiętać co w
                            innych wypowiedziach zawarłem to już nie moja wina
                            miłego dnia
                            • Gość: xsenia Re: Chuddy IP: 195.150.224.* 02.05.02, 19:23
                              chudyy napisał(a):

                              > Gość portalu: xsenia napisał(a):
                              > > chudyy napisał(a):
                              > > > myślę, że po mojej ostatniej wypowiedzi (poród z żoną) możesz sobie w
                              > yobra
                              > > zić, że robiłem naprawdę b. dużo, żeby być z nią.
                              > >
                              > > jeśli myślisz, że to jest dużo to baaaaaaaaaardzo się mylisz
                              >
                              > hej, napiszę Ci szczegółowo dzień po dniu, jak Ci się nie chce pamiętać co w
                              > innych wypowiedziach zawarłem to już nie moja wina
                              > miłego dnia

                              dobra, dobra wierzę Ci, że dożo ROBIŁEŚ, tylko z tym robieniem to różnie bywa,
                              jak z tymi moimi znajomymi - obydwoje chcieli dobrze, a i tak im nie wyszło, tyle
                              że oni się nie rozwodzą - w każdym razie na razie.
                              Daruj ciekawość, pisałeś że chcesz mieć drugą dzidzię, masz już na oku jakąś
                              kandydatkę na mamusię?

                              • chudyy Re: Chuddy 03.05.02, 14:05
                                Gość portalu: xsenia napisał(a):
                                > Daruj ciekawość, pisałeś że chcesz mieć drugą dzidzię, masz już na oku jakąś
                                > kandydatkę na mamusię?

                                Na razie mam przyjaciółkę (ma dziecko z poprzedniego związku). Dobrze nam razem,
                                co będzie dalej zobaczymy.

                                pozdrawiam
        • Gość: xsenia Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 12:09
          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > Nie uwazam, ze kazda kobieta powinna miec instynkt macierzynski, jak nie kazdy
          > facet powinien miec ojcowski. Gdyby moja kobieta powiedziala, ze nie chce miec
          > dzieci, to bym to uszanowal, ale byloby to dla mnie wielkie rozdarcie. Bo ja ja
          >
          > kocham, a i dzieci miec chce. Zapewne rozmawialbym z nia o tym, zeby adoptowac
          > jakies dzieci. Tzn. na pewno bym, o tym rozmawial. gdyby nie chciala, pewnie
          > bym sie z nia rozstal. i to nie dlatego, ze za wszelka cene musze miec dziecko.
          >
          > Ale dlatego, ze jej sprzeciw oznaczalby nieliczenie sie w jakims senseie z
          > moimi potrzebami. A czy to jest nadal milosc?

          W tym poście masz absolutną rację, kwestia dzieci jest negocjowalna, jak wiele
          innych.

          Jednak w tym drugim już nie bardzo....
          • laelia Re: panowie, co by było, gdyby... 29.04.02, 15:55
            No cóż, wyszło na to, że jestem normalną kobietą, chcę mieć kiedyś dzieci.
            Uderzyło mnie jednak strasznie powszechne tu uznanie kobiet nie chcących ich
            posiadać za egoistki. Nawet "supertolerancyjny" Frisky2 pisze:

            Nie uwazam, ze kazda kobieta powinna miec instynkt macierzynski, jak nie kazdy
            facet powinien miec ojcowski. Gdyby moja kobieta powiedziala, ze nie chce miec
            dzieci, to bym to uszanowal, ale byloby to dla mnie wielkie rozdarcie. Bo ja je
            kocham, a i dzieci miec chce. Zapewne rozmawialbym z nia o tym, zeby adoptowac
            jakies dzieci. Tzn. na pewno bym, o tym rozmawial. gdyby nie chciala, pewnie
            bym sie z nia rozstal. i to nie dlatego, ze za wszelka cene musze miec dziecko.
            Ale dlatego, ze jej sprzeciw oznaczalby nieliczenie sie w jakims senseie z
            moimi potrzebami. A czy to jest nadal milosc?

            No cóż według mnie uznawanie, że Twoje potrzeby są ważniejsze niż jej też nie
            jest altruizmem. W końcu to, że chcesz ją przekonać do posiadania dzieci,
            których z jakiegoś powodu nie chce znaczy, że nie liczysz się z jej potrzebami.
            • Gość: frisky2 Re: panowie, co by było, gdyby... IP: 62.233.139.* 29.04.02, 16:29
              I wlasnie dlatego zostawilbym jej wolna droge:))
    • chudyy do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 16:39
      Kobiety i mężczyźni, którzy nie chcą mieć dzieci NIE SĄ NORMALNI.

      I skończcie ściemy o stadku dzieci. Nikt k*** nie chce dzieci, a jakie to
      trudne, a zostawanie w domu, a zupki, kupki tere fere kuku.

      Wszystkie feministki napiszcie sobie na czole, że jesteście stuknięte to
      normalni faceci nie będą kilka lat życia tracić na próby dogadania się z wami.
      Choćby facet się zesr**** próbując dogodzić takiej to i tak nie dogodzi,
      bo "siedzenie w domu czas stracony".

      kłaniam się
      • kini Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 16:49
        Chudy, patrzysz na to zagadnienie tylko z jednej jedynej perspektywy (ściślej
        mówiąc: z czubka swojego nosa). Zapewniam cię, że niektóre kobiety nie chcą
        mieć dzieci nie tylko dlatego, że chcą swoim mężom zrobić na złość.
        • chudyy Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 16:53
          kini napisał(a):
          > Chudy, patrzysz na to zagadnienie tylko z jednej jedynej perspektywy (ściślej
          > mówiąc: z czubka swojego nosa). Zapewniam cię, że niektóre kobiety nie chcą
          > mieć dzieci nie tylko dlatego, że chcą swoim mężom zrobić na złość.

          to nie jest robione na złość ze strony takich kobiet, po prostu są walnięte
          • kini Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 16:59
            Dlaczego walnięte? Uzasadnij to wreszcie!
            • chudyy Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 17:09
              kini napisał(a):
              > Dlaczego walnięte? Uzasadnij to wreszcie!

              to ten sam temat będziemy na dwóch wątkach ciągnąć...

              w ostatnich dniach uczyłem moją córkę (5 lat) jeździć na rowerze bez kółek
              bocznych, idzie jej znakomicie, odjazd i kupa radochy. Mówię potem do niej, że
              jak będzie starsza to zrobimy sobie kiedyś wyprawę kilkudniową do mojej rodziny
              (ok. 300 km). Dzwonimy wieczorem do mojej mamy, a córa nawija do babci, że my za
              kilka lat do niej przyjedziemy na rowerze i z namiotem bo będziemy spać po drodze
              i że jedzenie na drogę sobie będziemy musieli wziąć ....

              itd., itp.,
              dziasiaj rano poniosłem jej mocz do analizy bo często choruje na zakażenia układu
              moczowego ...

              jakiś czas temu jak powoli wdrażałem ją do sprzątania jej pokoju to były kłopoty,
              bo nie chciała, płakała, tupała, co chwila zajmowała się czymś innym ...
              wkurzałem się, nawrzeszczałem, potem było mi głupio i przeprosiłem, że
              przesadziłem... w końcu zauważyłem, że jej niesprzątanie wynika nie ze
              złośliwości, ale z nieumiejętności skupienia uwagi, więc pomagałem jej mówiąc co
              ma zrobić z czym i pokazywałem. Teraz sprząta po sobie ładnie ...

              kiedyś wieczorem szalała za bardzo i rozwaliła sobie głowę o kant stołu, pędem
              jechaliśmy do lekarza ... na szczęście tylko małe skalecznie,

              w sobotę poszliśmy kupić jakieś nowe ciuchy, kupiłem jej sukienkę kolorową w
              kwiatki, o dominującej tonacji żółci i oliwek, wygląda ślicznie, od razu
              popędziła w niej do koleżanek ...

              moja córka jest zajebista i jedyne czego żałuję, że nie może mieć rodzeństwa,
              bo "feministki" są walnięte
              • kini Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 17:12
                OK, możemy skupić się na jednym wątku.
                Przykro mi, ale liryczne wątki na temat twojej córki to nie jest dla mnie
                uzasadnienie.

                > moja córka jest zajebista i jedyne czego żałuję, że nie może mieć rodzeństwa,
                > bo "feministki" są walnięte

                A tego już w ogóle nie rozumiem. Twoja żona nie chce drugiego dziecka?
                • chudyy Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 17:26
                  kini napisał(a):
                  > OK, możemy skupić się na jednym wątku.
                  > Przykro mi, ale liryczne wątki na temat twojej córki to nie jest dla mnie
                  > uzasadnienie.

                  liryczne wątki pokazują różnice między normalnym, a nienormalnymi, normalni nie
                  mają życia usłanego różami tylko jak są problemy to zapieprzają i potrafią
                  cieszyć się małymi rzeczami i tą szczególną bliskością dziecka z rodzicem

                  > > moja córka jest zajebista i jedyne czego żałuję, że nie może mieć rodzeńst
                  > wa,
                  > > bo "feministki" są walnięte
                  > A tego już w ogóle nie rozumiem. Twoja żona nie chce drugiego dziecka?

                  moja żona chciała ją usunąć, ale się nie zgodziłem
                  i nawet jeśli czasami myślę, że mogłem się zgodzić wtedy i odejść potem (bo nie
                  byłbym w stanie z nią być) to i tak widzę po latach, że pomimo wszystko cieszę,
                  że mam tę córkę

                  a moja żona to właśnie dobry przykład takich dziewczyn, które naczytają się
                  mądrych rzeczy, nateoretyzują, a jak co do czego przyjdzie to pretensje do całego
                  świata i szukanie podpórek ideologicznych

                  normalność zakłada także gotowość do wspónej walki w przypadku wydarzeń
                  niespodziewanych, trudności, kłopotów

                  nie chciałem zbyt dużo pisać o sobie samym, ale co mi tam i tak już wszyscy
                  znajomi wiedzą się się rozchodzimy, a najgorsze, że w polskim sądownictwie nie
                  mam szans na to, żeby córka została ze mną bo matki z defninicji są lepsze, jeśli
                  tylko nie są degeneratami

                  na szczęście wiem co robić, żeby utrzymać więź z dzieckiem

                  kłaniam się
                  • kini Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 17:40
                    Chudy, współczuję ci. Piszę to zupełnie szczerze. Ale chyba nie rozwodzisz się z
                    żoną tylko dlatego, że nie chciała urodzić ci drugiego dziecka.

                    Tylko teraz już wiem, o czym pisałeś, pisząc o swoim doświadczeniu. To znaczy dla
                    ciebie kobieta, która nie chce mieć dzieci, jest walnięta. A mnie się wydaje, że
                    uważasz swoją żonę za walniętą, między innymi dlatego, że chciała usunąć ciążę, i
                    przenosisz to na wszystkie kobiety. Sądzę, że twoje osobiste doświadczenie nie
                    pomaga w tym wypadku w rozumieniu tego problemu, a wręcz przeciwnie. Nie wiem,
                    jaka jest twoja żona. Ale nie wszystkie kobiety nie chcące mieć dzieci są takie
                    jak twoja żona. Nie możesz od razu potępiać w czambuł kobiet tylko dlatego, że
                    widzisz w nich od razu postawę swojej żony.

                    Znowu z drugiej strony, gdyby żona powiedziała ci, że urodzi drugie dziecko, ale
                    wychowywanie go będzie tylko i wyłącznie twoim problemem, to zgodziłbyś się?

                    Chciałam też dodać, że jak byś się postarał, to mógłbyś otrzymać unieważnienie
                    małżeństwa, gdyby ci na tym zależało. Nawet pomimo narodzin twojej córeczki.
                    • chudyy Re: do nie chcących mieć dzieci 29.04.02, 17:53
                      kini napisał(a):
                      > Chudy, współczuję ci. Piszę to zupełnie szczerze. Ale chyba nie rozwodzisz się
                      > z żoną tylko dlatego, że nie chciała urodzić ci drugiego dziecka.

                      oczywiście, że to nie wszystko, ale to jeden z najbardziej istotnych elementów,
                      ale nie tyle o drugie dziecko mi chodzi (z jednym też bym z nią był), chodzi o
                      ogólną postawę życiową, która była do zniesienia bez dziecka, ale pięć takich lat
                      to za dużo, podziękowałem za następne kilkadziesiąt
                      ktoś kiedyś powiedział, że dziecko cementuje dobre związki, a rozwala te
                      niedobrane, i to chyba tak jest właśnie

                      > Nie możesz od razu potępiać w czambuł kobiet tylko dlatego, że
                      > widzisz w nich od razu postawę swojej żony.

                      a ja Ci powiem, że kiedy nie miałem dziecka to byłem gotów być z kobietą bez
                      dziecka i OK. Teraz, jak to poznałem to już wiem, że ogromnie dużo bym stracił i
                      teraz nie ma mowy.

                      > wychowywanie go będzie tylko i wyłącznie twoim problemem, to zgodziłbyś się?

                      rodzina to nie targ

                      > Chciałam też dodać, że jak byś się postarał, to mógłbyś otrzymać unieważnienie
                      > małżeństwa, gdyby ci na tym zależało. Nawet pomimo narodzin twojej córeczki.

                      a co za różnica?
                      przecież to nie wymaże kilku lat mojego życia i nie spowoduje, że wszystko się
                      odmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
                      teraz liczy się dla mnie przyszłość, także mojego dziecka i ewentualnie kiedyś
                      kolejnego z inną kobietą

                      a tak szerzej, to jednym z częściej słyszanych przeze mnie argumentów było, że
                      kobiety to w życiu mają gorzej ... hm, wiele lat dawałem temu wiarę, aż na
                      własnej skórze odczułem konsekwencje, potem rozejrzałem się i poznałem wiele
                      kobiet, które robiły szerokie oczy na takie stawianie sprawy,

                      rodzina to jeden wózek i jedzie dobrze jak się ludzie wspierają, dogadują,
                      ustalają, kombinują, a nie poszukują gdzie kto ma lepiej ...

                      kłaniam się
                  • Gość: matrek Re: do nie chcących mieć dzieci IP: *.pw.edu.pl 30.04.02, 09:13
                    Życzę dużo siły i powodzenia
                    Trzymaj sie !
    • chudyy defincja NORMALNOŚCI 29.04.02, 17:38
      widzę to tak:
      normalność zakłada, że człowiek w pewnym wieku dojrzewa, a dojrzałość oznacza
      umiejętność ponoszenia odpowiedzialności za innych, właśnie między innymi za
      dzieci, myślę, że we współczesnym społeczeństwie po 30-stce nawet faceci
      powinni być już dojrzali
      i to by było na tyle w kwestii definicji
      • Gość: jarek Re: defincja NORMALNOŚCI IP: 217.153.46.* 29.04.02, 17:54
        chudyy napisał(a):

        > dzieci, myślę, że we współczesnym społeczeństwie po 30-stce nawet faceci
        > powinni być już dojrzali
        > i to by było na tyle w kwestii definicji

        Czy to oznacza, ze czlowiek ktory nie chce miec
        dzieci jest nienormalny?

        jarek
        • chudyy Re: defincja NORMALNOŚCI 29.04.02, 18:00
          Gość portalu: jarek napisał(a):
          > Czy to oznacza, ze czlowiek ktory nie chce miec
          > dzieci jest nienormalny?

          tak uważam,
          ale każdy ma prawo do własnej nienormalności jeśli tylko nie zagraża ona czyjemuś
          zdrowiu, życiu lub własności
          pozdrawiam
          • Gość: xsenia chuddy - prowokator n/tx :-) IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 18:19
            • chudyy proste nie zawsze jest prawdziwe n/tx 29.04.02, 18:20
              • Gość: xsenia a gdyby odwrócić kota ogonem? [chuddy] IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 19:25
                wzrór na prawdę i normalność
                (prawda n+1)(~prawda n+1)+(norma n+1)(~norma n+1)=(~norma n+1)+(~prawdan n+1)

                wynik:
                1. to co proste nie (zawsze) jest prawdziwe
                2. każdy ma prawo do nie-normalności
                3. wybieramy z n+1 wersji

                To samo, a jednak co innego. Afirmacja "rużnicy", czy kontestacja?




                • Gość: xsenia do Chuddy na poważnie, jeśli tu jeszcze wróci IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 22:00
                  Słuchaj Chuddy, np. ja nie mam rodzeństwa i jest mi z tym dobrze, jeśli
                  kiedykolwiek zdecyduję się na dziecko, co nie jest wcale pewne (nienormalna?)
                  to max 1 sztuka. Rodzeństwo nie jest potrzebne do szczęścia, czego jak czego,
                  ale tego jestem pewna.
                  Z tą 30-letnią dojrzałością też trochę przesadziłeś, można mieć dziecko sporo
                  po 30 i to nie jest żadna niedojrzałość, sorry Chuddy moja matka jest dojrzała.
                  Zgadzam się, że dziecko to nie jest kwestią fanaberii, ani życzeń tylko
                  dojrzałości, tu masz rację, jednak tak arbitralna granica wiekowa wydaje się
                  być trochę bez sensu. Nie masz racji mówiąc, że ludzie, którzy nie mają dzieci
                  mają nierówno pod sufitem. Jesne, że coś tracą, ale zyskują co innego, koszt
                  utraconych możliwości zawsze jest jakiś.
                  Tak się składa, że znam z autopsji anomalie, o których piszesz - znam wiele
                  osób, które według Twojej definicji podpadają pod nienormalność, ale mimo nie
                  uważam, aby zasługiwały na takie określenie.
                  Nie wiem, co jest powodem Twojego rozstania z żoną, ale dziwi mnie, ze chciałeś
                  mieć z nią 2 dziecko, jeśli Wam się nie układało.
                  A jeśli idzie o siedzenie w domu, to znasz je z autopsji? Siedziałeś w domu z
                  dzieckiem? Jeśli nie, nie wiesz co czuje ten, kto traci oriętację w kalendarzu,
                  bo wszystkie dni są takie same. Siedziałeś kiedyś np. kilka miesięcy w domu nie
                  mając dokąd wyjść, ani po co? Ja tak, nie z powodu dziecka, tylko z zupełnie
                  innych i to był najcięższy okres w moim życiu. Chcesz to wierz, nie chcesz nie
                  wierz.
                  Nie mnie się wtrącać, ani tym bardziej oceniać, próbuję zrozumieć i nachodzi
                  mnie refleksja, że w tym co piszesz jest wiele niedojrzałości...liryczny post
                  jest oczywiście czarujący (poważnie), ale na tym nie kończy się dojrzałość.
                  Twoja kobieta też ma pewnie swoje za uszami, jednak mnie się zdaje, że kiedy
                  coś się wali to z winy obu stron.

                  (a)dojrzała (a)normalna
                  Ksenia
                  • chudyy o NORMALNOŚCI 30.04.02, 09:15
                    Gość portalu: xsenia napisał(a):

                    > Rodzeństwo nie jest potrzebne do szczęścia, czego jak czego,
                    > ale tego jestem pewna.

                    Twoja sprawa

                    > Z tą 30-letnią dojrzałością też trochę przesadziłeś, można mieć dziecko sporo
                    > po 30 i to nie jest żadna niedojrzałość

                    to mamy trochę inne definicje normalności, moja jest taka i nigdy nie spojrzę
                    nawet na kobietę w okolicach 30. bez dziecka, a już nie daj boże dziewica

                    > tak arbitralna granica wiekowa wydaje się
                    > być trochę bez sensu.

                    u normalnych ludzi proces dojrzewania w tej okolicy się kończy
                    możesz ewentualnie być tolerancyjna, jak moja kumpela z pracy, której chłopak od
                    roku nie pracuje nigdzie, ma wyższe prawnicze wykształcenie, a dziewucha się
                    łamie, a może on się zmieni... Powinna kopnąć go w dupę z całej siły, co jej
                    otwarcie powiedziałem. (koleś olał m.in. ofertę pracy z kancelarii prawniczej bo
                    to niezgodne z jego drogą rozwoju???, zgodne za to jest z jego drogą życie na
                    koszt rodziców w okolicach 30.)


                    > Nie masz racji mówiąc, że ludzie, którzy nie mają dzieci
                    > mają nierówno pod sufitem.

                    dla mnie mają nierówno i nigdy więcej z takimi kobietami nie chcę mieć do
                    czynienia. Na szczęście poznałem też normalne. Jedną z nich jest moja koleżanka z
                    pracy, która właśnie jest w ciąży z drugim dzieckiem. Czekali z mężem na
                    mieszkanie.

                    > znam wiele
                    > osób, które według Twojej definicji podpadają pod nienormalność, ale mimo nie
                    > uważam, aby zasługiwały na takie określenie.

                    to się zwiąż z taką osobą, to poczuj co to znaczy jak dzieją się rzeczy
                    niespodziewane, a ta osoba potrafi tylko chować głowę w piasek i mieć nieustanne
                    pretensje do otoczenia.
                    Dojrzałość polega właśnie na tym. A jak wiesz pomimo środków antykoncepcyjnych
                    zdarzają się ludziom wpadki. I to też jest istotne. Jak się wtedy zachowamy.
                    Dojrzałość polega na umiejętności ponoszenia konswkwencji nawet zdarzeń
                    nieplanowanych...

                    > Nie wiem, co jest powodem Twojego rozstania z żoną, ale dziwi mnie, ze chciałeś
                    > mieć z nią 2 dziecko, jeśli Wam się nie układało.

                    nie chciałem, to żal, że jest to niemożliwe

                    > A jeśli idzie o siedzenie w domu, to znasz je z autopsji? Siedziałeś w domu z
                    > dzieckiem? Jeśli nie, nie wiesz co czuje ten, kto traci oriętację w kalendarzu,
                    > bo wszystkie dni są takie same.

                    tak właśnie postrzegają świat osoby nienormalne, dla których bycie z własnym
                    dzieckiem jest głownie źródłem cierpień i powodem nieustannego czepiania się
                    partnera i to pomimo tego, że partner zasuwa w domu ile może, że od 9. miesiąca
                    dziecko ma opiekunkę (na kilkanaście godzin w tygodniu, a od 2. roku życia na
                    pełny etat), pomimo wyjazdów na stypendia zagraniczne, pisania doktoratu ... To
                    jest właśnie taka teoretyczka, oczytana, mądra, co to o wszystkim wie najlepiej i
                    zawsze ma taką k*** kupę argumentów jaki ten świat jest niesprawiedliwy

                    ja siedziałem 2 lata w wojsku, kompletnie bez sensu, z opieki nad córką
                    przynajmniej coś mam, a tam kompletnie bez sensu czas traciłem i nic mi z tego
                    nie zostało co by mi się przydało w życiu

                    > jednak mnie się zdaje, że kiedy
                    > coś się wali to z winy obu stron.

                    a kto mówi, że ja jestem bez skazy?
                    nie dobraliśmy się, ot co
                    było dobrze póki nie było dziecka, bo to osoba niedojrzała,

                    pozdrawiam
                    • palabra Re: o NORMALNOŚCI 30.04.02, 09:36
                      Ja rozumiem, ze ta definicja normalności, to jest tylko i wyłacznie Twoja
                      definicja normalności i nie ma wiele wspólnego z definicjami innych facetów.
                      Facetów, których z kolei ja uważam za normalnych.
    • goga.74 A ja wam polecam przeczytac 29.04.02, 22:30
      artykul z Obsacow, jak najbardziej na temat:
      www2.gazeta.pl/kobieta/1,24467,295953.html

      Od siebie dodam:
      Chudy- chec posiadania dzieci nijak sie ma do
      doroslosci czy odpowiedzialnosci. Sama mam mieszane uczucia co do posiadania
      dzieci. Na pewno jednym z czynnikow jest nieudane malzenswto moich rodzicow-
      jeden z przedmowcow juz by mnie zakwalifikowal do "tej" z rodziny patologicznej.
      Zabawne jest to, np. moj ojciec, ktorego uwazam jest s..., bardzo ... chcial miec
      dzieci, do dzis nie wiem po co i dlaczego. Jest wiec w swietle definicji
      normalnosci i odpowiedzialnosci jako checiposiadania dzieci jak najbardziej
      zdrowym czlowiekiem. Nie chce Cie martwic Chudyy ale nie zdziwilabym sie gdyby
      Twoja corka jako dorosla kobieta dluzej niz dziecko z kochajacej rodziny myslala
      o tym, czy aby na pewno chce miec dzieci. W jednym sie zgadzam z Toba, ze
      dziecko to wielka odpowiedzialnosc, pytanie co jest bardziej dojrzale- pytanie
      samego siebie czy aby na pewno podolam czy tez nie zastanawinie sie na tematem
      wogole bo dzieci sie miec powinno i juz. A co do egoizmu - ile ludzi chce miec
      dzieci wlasnie z egoizmu - zeby mial sie nimi kto zajac na starosc, zeby czyms
      wypelnic pustke w swoim zyciu, zalatac dziure w malzenstwie itd.
      Aha, nie rozumiem po co chciales miec drugie dziecko z kobieta ktorej nie
      kochales. Ta potrzeba posiadania dziecka "abstrakcyjna" jak ja nazywam jest dla
      mnie niezroumiala. Ostanio... przemknela mi przez glowe mysl o dziecku, ale w
      odniesienu do mojego narzeczonego; ale jest to mysl o dziecku jako dziecku moim i
      kogos kogo kocham, a nie po to zeby "miec" dziecko.

      Kolejna szurnieta baba
      • Gość: Slawek do: Goga 74, Xenia - dlugie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.02, 01:19
        Drogie panie
        jestem cokolwiek dotkniety poziomem politycznie poprawnego feminizmu jaki
        reprezentujecie.
        Mam 32 lata i chcę mieć potomstwo bardziej, niż cokolwiek innego.
        Słowo "mieć" nie jest tu najwłaściwsze, bo od chwili narodzin jest to nowy
        człowiek, którego można być powiernikiem , ale nie posiadaczem.
        Nie chodzi o żaden egoizm, czy to że lubie dzieci (bóg mi świadkiem- nie lubie
        dzieci, zwłaszcza wrzeszczących) , czy że jestem pobożnym katolikiem.
        Podobnież cztery milirady lat temu powstał nasz wszechświat, i taki jest wiek
        wszystkich (!) składników materii w nas. Od dziesiątków tysięcy lat samce,
        którym się udało zapładniają samice, potomstwo które przeżyje kreuje kolejne
        potomstwo, albo ginie i ślad po nim znika. Nie da się ukryć ze jesteśmy
        potomkami tych, którym się udało, reszta którą zjadły zwierząta, albo była zbyt
        nieatrakcyjna żeby jakiś samiec ją zapłodnił, albo czuła pociąg do tej samej
        płci albo wkładała z niewłaściwej strony, ta reszta nie pozostawiła po sobie
        nic, zupełne nic, ani jednego genu. Znaczy ewolucja ich wyeliminowała.
        I teraz, inteligentne kobiety, siedzące w pracy:))) albo wieczorami przy
        komputerze, często kobiety ładne, wartościowe, zdolne kochać i dawać
        szczęście , z własnej woli stawiają sie na jednej szali na równi z tymi, którym
        ewolucja nie pozwoliła na prokreację.
        Zamiast tego, świat wypleni się potomkami ćwierćinteligentów, matołów nie
        umiejących zliczyć do 28, którzy mylą sex z miłością, a kobietę z gumową lalką.
        Za dwieście lat uczeni nie będą mogli dojść do tego, jak to było w XX/XXI wieku
        że najwięcej potomstwa dawali prymitywi, a najmniej elita.
        Jako kobiety wykształcone , możecie dawać swoim dzieciom właściwe wzorce
        moralne, odpowiedni poziom materialny, coś czego nigdy(lub prawie nigdy) nie
        bedą miały dzieci szwaczek czy kasjerek z supermarketów.
        To chyba jedyna naprawdę trwała rzecz, jaką można po sobie zostawić, geny. Te
        gadki o Skłodowskiej czy Einsteinie to bzdety. Ile z was, drogie panie, dokona
        ważnego odkrycia, albo zostawi po sobie coś naprawdę ważnego? Może niecałe
        0.1%. Jasne, kariera zawodowa, wolność , równouprawnienie kobiet.Co z waszej
        kariery zawodowej zostanie na świecie, powiedzmy pieć lat po jej zakończeniu?
        Pytanie jakie na początku zadała bella ragazza dla was jest teorią, a dla
        mnie praktyką. W niedzielę moja kobieta (11 lat znajomości, 9 lat razem)
        wujaśniła że nie chce dzieci, albo sobie jakieś adoptuje już odchowane.
        W związku z tym przerwałem procedurę ratowania naszego związku, jaką sobie
        zaplanowałem, i odchodzę w pizdu. Mam na to trzy miesiące, jak razem
        ustaliliśmy. Mam wiele do stracenia - świeżo kupione i urządzone mieszkanie,
        wspólne kontakty zawodowe, zainteresowania, jakieś resztki uczucia itp.
        Pozbywam się tego , i nie rozumiem zupełnie dlaczego moja kobieta uczyła się
        swojego trudnego zawodu, a nie została przedszkolanką.
        Może nie mam racji, bo nigdy nie mam pewności że to co robię jest właściwe, ale
        to już mój problem.
        pozdrawiam
        Ps. do Goga74- ja też pochodze z rodziny półpatologicznej, mam 4 rodzeńswa, z
        czego większość z różnych ojców. To skaza z którą trzeba żyć.
        • Gość: xsenia do Sławka IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.04.02, 02:00
          Gość portalu: Slawek napisał(a):

          >W niedzielę moja kobieta (11 lat znajomości, 9 lat razem)
          > wujaśniła że nie chce dzieci, albo sobie jakieś adoptuje już odchowane.
          > W związku z tym przerwałem procedurę ratowania naszego związku, jaką sobie
          > zaplanowałem, i odchodzę w pizdu. Mam na to trzy miesiące, jak razem
          > ustaliliśmy. Mam wiele do stracenia - świeżo kupione i urządzone mieszkanie,
          > wspólne kontakty zawodowe, zainteresowania, jakieś resztki uczucia itp.

          To jest sedno i po co było się tak kwieciście rozpisywać o tej socjobiologii?
          Teraz możesz opowiedzieć o swoich problemach.
          • Gość: Slawek do Xseni IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.02, 02:18
            Gość portalu: xsenia napisał(a):

            > Gość portalu: Slawek napisał(a):
            >
            > >W niedzielę moja kobieta (11 lat znajomości, 9 lat razem)
            > > wujaśniła że nie chce dzieci, albo sobie jakieś adoptuje już odchowane.
            > > W związku z tym przerwałem procedurę ratowania naszego związku, jaką sobie
            >
            > > zaplanowałem, i odchodzę w pizdu. Mam na to trzy miesiące, jak razem
            > > ustaliliśmy. Mam wiele do stracenia - świeżo kupione i urządzone mieszkani
            > e,
            > > wspólne kontakty zawodowe, zainteresowania, jakieś resztki uczucia itp.
            >
            > To jest sedno i po co było się tak kwieciście rozpisywać o tej socjobiologii?
            > Teraz możesz opowiedzieć o swoich problemach.

            Długo by mówić. Ja mieszkam u niej, ona pracuje ze mną. Prowadzimy razem
            pracownię, lecz głównie moje kontakty przynoszą dochody i - co ważniejsze-
            nadzieję na przyszłe dochody.Chociaż ona ma lepszy zawód, w którym zarobki są
            dwakroć wyższe, o ile komuś się chce pracować i ma zlecenia.
            Kupiliśmy mieszkanie na nią ze wzgledów podatkowych. To nawet lepiej, bo nie
            zostanie bez kąta, a ja jakoś sobie poradzę (3 miesiące). Widok z okien jest
            chyba najpiękniejszy w całym mieście, obok jest przepiękny kościół.Ale to tylko
            materia, a duch chory. Zrobiiśmy mieszkanie, ale nie dom. Ostatnio skanowałem
            pamięć i nie pamiętam kiedy było tak naprawdę dobrze miedzy nami. To uczucie
            chyba dawno wygasło, i to w ogóle głupota żeśmy się dawno nie rozstali. Podobnież
            człowiek jak jest słaby to jest z partnerem,zeby tylko nie być samotnym choćby go
            nie kochał.
            Ale te dzieci to tylko kropelka. Tak naprawdę od chyba trzech lat moim marzeniem
            jest żeby moja partnerka mnie kochała i na odwrót. Do tej pory uważałem to za
            przejaw naoglądania się brazylisjkich seriali czy amerykańskich filmów i nie
            słuchałem tego w sobie, ale jak tu poczytałem sobie, to wiele z kobiet pisze że
            kochają swoich mężów czy partnerów od wielu lat i jest im z tym dobrze. Może
            wiosna idzie i mi hormony odbiły, ale nie chcę dalej tkwic w związku gdzie nie ma
            10 % uczucia. Poza tym wszystko jest ok, szanujemy się, lubimy itp.laska jest
            ładna i zadbana, naprawdę zgrabna i wysoka (180) , niby super i czego chcieć
            wiecej. ROzpisałem się jak głupek, wybacz. Co ty o tej godzinie????????
            Ta socjobiologia to ja tak to widzę, poważnie.


            • chudyy Sławek nie daj się 30.04.02, 10:34
              Gość portalu: Slawek napisał(a):
              > Ale to tylko
              > materia, a duch chory. Zrobiiśmy mieszkanie, ale nie dom.

              K*** stary, rozwaliłem mnie. Jak się z jednego miasta do innego przeprowadzaliśmy
              jak córka miała 2 i pół roku to pytała o dom. A ja jej rzekłem, że dom to jest
              miejsce gdzie my jesteśmy i gdzie się kochamy.

              > ale jak tu poczytałem sobie, to wiele z kobiet pisze że
              > kochają swoich mężów czy partnerów od wielu lat i jest im z tym dobrze.

              Stary trafiłeś w samo sedno. Wiesz jak odebrałem niechęć urodzenia naszego
              dziecka? Jak strzał w pysk. W jaki sposób kobieta, która mówi, że mnie kocha nie
              chce mieć ze mną dziecka??? Gdzie k*** zaufanie, miłość, chęć bycia razem???
              Ludzie którzy nie chcą mieć z sobą dzieci muszą się rozstać. Moja też pieprzyła o
              adopcji zamiast urodzeniu własnego, akurat byłaby dobrą matką, tylko by
              skrzywdziła takie dziecko. Najpierw trzeba własne wychować by umieć poradzić
              sobie z czymś tak trudnym jak adopcja.

              A karierę można kontynuować po odchowaniu dzieci, szczególnie jeśli ludzie z sobą
              współpracują. A od kariery ważniejsze jest w życiu robienie tego co się lubi i
              dzielenie tego z kimś kogo się kocha z wzajemnością.

              A drogie Panie, dlaczego z waszej strony dominuje obrona nienormalnych? - bo
              tylko takie mają tu czas stukać?
              Dlaczego mało tu panów zgadzających się z wami?

              boście zamknięte w wieży z kości słoniowej i to przed takimi jak wy się teraz
              będę bronił i mówił to samo każdemu normalnemu facetowi

              kłaniam się
              • kini Re: Sławek nie daj się 30.04.02, 10:54
                > Stary trafiłeś w samo sedno. Wiesz jak odebrałem niechęć urodzenia naszego
                > dziecka? Jak strzał w pysk. W jaki sposób kobieta, która mówi, że mnie kocha ni
                > e
                > chce mieć ze mną dziecka??? Gdzie k*** zaufanie, miłość, chęć bycia razem???
                > Ludzie którzy nie chcą mieć z sobą dzieci muszą się rozstać.

                O czym ty mówisz? Czy ty naprawdę musisz patrzeć na cały świat przez swój
                pryzmat? Można mieć i zaufanie, i miłość, i nie mieć dzieci! I wcale ludzie nie
                muszą się rozstawać. Ty się rozstałeś z żoną, ale dlatego, że mieliście odmienne
                poglądy na życie!


                > A karierę można kontynuować po odchowaniu dzieci, szczególnie jeśli ludzie z so
                > bą
                > współpracują.

                Naprawdę? Jesteś pewien? A może nie zawsze? Może już nie ma dla kobiety drogi
                powrotu?


                > A od kariery ważniejsze jest w życiu robienie tego co się lubi i
                > dzielenie tego z kimś kogo się kocha z wzajemnością.

                A jak ktoś lubi karierę, a nie lubi dzieci? To jak? Powinien mieć dziecko na
                siłę? Zresztą nie zawsze o karierę chodzi, tylko o utrzymanie pracy W OGÓLE.
                • chudyy Re: Sławek nie daj się 30.04.02, 11:04
                  kini napisał(a):
                  > Można mieć i zaufanie, i miłość, i nie mieć dzieci! I wcale ludzie nie
                  > muszą się rozstawać.

                  w życiu nie da się wszystkiego zaplanować i przewidzieć. Ciąże też bywają
                  niezaplanowane, nawet pomimo dbania o to. Dlatego jest to cholernie ważne, ale
                  wiem o tym od paru lat, przedtem dawałem sobie robić wodę z mózgu takim ja Ty.


                  > Ty się rozstałeś z żoną, ale dlatego, że mieliście odmienn
                  > e poglądy na życie!

                  poglądy na życie? hie hie,
                  wieloletnie wypominanie, że nie pozwoliłem jej usnunąć jak od lat rośnie taka
                  super córka nazywasz POGLĄDAMI??? to były działania, których symptomów ja nie
                  umiałem wcześniej dostrzec


                  > > A karierę można kontynuować po odchowaniu dzieci, szczególnie jeśli ludzie
                  > > z sobą współpracują.
                  >
                  > Naprawdę? Jesteś pewien? A może nie zawsze? Może już nie ma dla kobiety drogi
                  > powrotu?

                  to niech się wypcha swoją karierą jeśli ona jest najważniejsza

                  > > A od kariery ważniejsze jest w życiu robienie tego co się lubi i
                  > > dzielenie tego z kimś kogo się kocha z wzajemnością.
                  >
                  > A jak ktoś lubi karierę, a nie lubi dzieci?

                  to jest nienormalny,
                  ale ma tak żyć, a ja mam prawo tak to nazywać

                  > Zresztą nie zawsze o karierę chodzi, tylko o utrzymanie pracy W OGÓLE.

                  związek to bycie razem, są też sytuacje, że facet traci pracę, ja dwa razy
                  traciłem pracę, raz już z dzieckiem, wiesz jaki stres miałem, do tego
                  przeprowadzka do innego miasta za chlebem? A osoba, która niby mnie kochała miast
                  mi pomóc to wypominała spóźnioną o kilka lat obronę pracy magisterskiej

                  wiem, powiedziałem wiele prywatnych rzeczy o sobie, ale wkurza mnie wasze
                  cholerne teoretyzowanie, mądre paniusie zaptrzone w swoje nosy
                  to może wy coś powiecie o sobie, o własnych doświadczeniach, o tym co
                  przeżyłyście same, a nie wyczytałyście u Kingi Kunin, apage satanas
                  • kini Re: Sławek nie daj się 30.04.02, 11:13
                    > wiem, powiedziałem wiele prywatnych rzeczy o sobie, ale wkurza mnie wasze
                    > cholerne teoretyzowanie, mądre paniusie zaptrzone w swoje nosy
                    > to może wy coś powiecie o sobie, o własnych doświadczeniach, o tym co
                    > przeżyłyście same, a nie wyczytałyście u Kingi Kunin, apage satanas

                    Wolę teoretyzować, niż potępiać w czambuł. A co do twojego stwierdzenia
                    o "takich, jak ja", uprzejmie informuję, że prawdopodobnie będę miała dziecko.
                    Tylko nie znoszę, jak ktoś opluwa kobiety dlatego, że miał do czynienia z jedną
                    zwichrowaną jednostką.
                    • chudyy Re: Sławek nie daj się 30.04.02, 11:17
                      kini napisał(a):
                      > Tylko nie znoszę, jak ktoś opluwa kobiety dlatego, że miał do czynienia z jedną
                      > zwichrowaną jednostką.

                      ja nie opluwam kobiet jako takich, ale mówię co myślę o kobietach nienormalnych,
                      równie stanowczo wypowiadam się o nienormalnych facetach, w tym o takich co im
                      się pracować nie chce

                      kłaniam się
                      • Gość: nina_nin Re: Sławek nie daj się IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 12:09
                        Mam kilka spostrzeżeń co do osobnika o nicku "chudy". Na początek parę czysto
                        technicznych - człowiek w miarę inteligenty nie musi na poparcie swoich
                        argumentów używać skrótu K***** - jeżeli mówiłeś w ten sposób do swojej żony to
                        wcale nie dziwię się, iż tak się potoczyły Wasze drogi, po drugie - także
                        człowiek w miarę inteligenty umie sformuować swoją wypowiedź w postaci
                        jednolitego tekstu, a nie urywanych zdań pod cytatami innych. Co do meritum
                        sprawy - tak jak pisała wcześniej kini należy spojrzeć poza tylko WŁASNE
                        potrzeby - bo JA chciałem dziecka. Wszystkie Twoje wypowiedzi są tylko o Twoich
                        potrzebach - z Twojego "internetowego łożka u psychoterapeuty" wyłania się
                        obraz biednego faceta, którego tak umęczyła ta podła, nie chcąca mieć kolejnego
                        dziecka żona. Brak jest natomiast jej wizerunku, jej potrzeb. Piszesz, iż
                        paniusie powinny spojrzeć poza koniec własnego nosa -może Ci "biedni mężczyźni"
                        też powinni?? Może powinni przestać być takimi egoistami - żona nie chce
                        kolejnego dziecka - jest be, chce robić karierę jest nienormalna. Cóż to jest
                        nienormalność - to że każda osoba chce być szczęśliwa na swój własny sposób? Ty
                        chcesz być szczęśliwym mając dużo dzieci, inne kobiety chcą np. pracując
                        naukowo - może dla Twojego dziecka? Czy każdy kto ma inny pogląd, inne
                        spojrzenie na życie jest świrnięty, należy go poniżyć i leczyć? Ktoś już
                        kiedyś tak twierdził....zaraz, zaraz.. rasa aryjska, nieprawdaż? To, że Ty
                        pracowałeś, a żona wychowywała dziecko wcale nie znaczy, że była szczęśliwa.
                        Trochę tolerancji - naprawdę niedużo. I zejdź już dzieciątko z tego łóżka u
                        psychoterapuety..
                        Poza tym mężczyzn tu wypowiadających się jest mało, nie daje to obrazu Waszego
                        w społeczeństwie, kobiet zaś wiele. A uwierz mi, że ciąża i poród oraz
                        siedzenie z dzieckiem w domu non-stop to nic przyjemnego, a że Ty wyszedłeś raz
                        na spacerek i było słodko, to mało znaczy.
                        A Kinaga to jest Dunin - nie Kunin.

                        Z wyrazami szacunku.
                        • chudyy Re: Sławek nie daj się 30.04.02, 12:21
                          Gość portalu: nina_nin napisał(a):
                          > A uwierz mi, że ciąża i poród oraz
                          > siedzenie z dzieckiem w domu non-stop to nic przyjemnego, a że Ty wyszedłeś raz
                          > na spacerek i było słodko, to mało znaczy.
                          > Z wyrazami szacunku.

                          koleżanko,
                          jak wiele innych zajęłaś się głównie moim psychologicznym portretem i ujawnianiem
                          jakimk to jestem sk*** co to nie dostrzega potrzeb swojej żony.

                          kobieta, która nie chciała urodzić naszego dziecka, która pomimo pięknie
                          rozwijającej się kariery naukowej, wyjazdów na stypendia zagraniczne, opiekunek
                          do dziecka, męża, który aktywnie zajmował się i zajmuje dzieckiem ... i ciągle
                          jej źle, jest jaka jest i ... straciłem ochotę i sens być z nią dalej

                          ciąża i wychowywanie dzieci są naturalne i normalne kobiety, kochające swoich
                          mężów nie mają z tym problemów

                          a jak mnie nie znasz to nie sugeruj, że jestem niedzielnym tatusiem; w tamtym
                          roku 3 miesiące byłem sam z małą i bez trudu radziłem sobie ze wszystkimi
                          rzeczami bez słuchania za uszami jak to kobietom źle na świecie; i te 3 miesiące
                          ostatecznie mnie przekonały co chcę zrobić

                          i gdybym miał tylko szansę w polskich sądach to zawalczyłbym o to, żeby dziecko
                          było ze mną, ale jak już mówiłem tylko akoholizm, prostytucja bądź choroba
                          psychiczna daje na to szanse; a tak to do niej rano na kolana będzie się mała
                          gramolić, a ja będę miał ją tylko 2, 3 razy w tygodniu,

                          pozdrawiam wszystkie normalne dziewczyny
                          • Gość: nina_nin Re: Sławek nie daj się IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 14:25
                            Na początek chciałam napisać, iż absolutnie nie jestem Twoją koleżanką - no bo
                            powiedz czy chciałbyś mieć nienormalną koleżankę ;) Jak pisałam post wcześniej
                            nie musisz używać dosadnych słów, czy skrótów sk******, k**** - logiczne
                            argumenty do mnie bardziej przemawiają. Bardzo rozbawił mnie ten tekst, że
                            normalne kobiety kochają mężów i rodzą im dzieci. Twoje prostackie wypowiedzi,
                            brak jakiejkolwiek argumentacji dlaczego powinnością kobiety jest rodzenie
                            dzieci ku uszczęśliwianiu ich mężów, skłaniają mnie do wniosku, że faktycznie
                            sąd nie przyzna Ci dziecka.
                            Wiem, co mówię, sama jestem prawnikiem.
                            PS. Twoje posty są w kółko takie same, napisz coś nowego, no wysil się chłopcze
                            troszeczkę. Wszyscy już słyszeli o nienormalności kobiet i że Twoja żona nie
                            chciała drugiego dziecka - może jakiś nowy argument? Jeżeli potrafisz to rozwiń
                            dlaczego kobieta, która nie chce mieć dzieci jest "szurnięta" - bo frazy, że to
                            jej powiność, czy konieczność dla męża były dobre wieki temu. Teraz niestety są
                            po prostu śmieszne.
                            Z wyrazami szacunku.
                            • chudyy Re: Sławek nie daj się 30.04.02, 14:52
                              Gość portalu: nina_nin napisał(a):

                              > logiczne argumenty do mnie bardziej przemawiają.

                              Ty będziesz poszukiwać logiki tam gdzie w grę wchodzą emocje i to nas różni i nie
                              pozwoli znaleźć wspólnego punktu. Ja napisałem szczerze, że to co mnie spotkało
                              to był strzał w pysk, nie tak pojmuję miłość i zaufanie, a Twoje logiczne
                              rozumowania mają się nijak do emocji i do życia w chorym związku.

                              > Bardzo rozbawił mnie ten tekst, że
                              > normalne kobiety kochają mężów i rodzą im dzieci. Twoje prostackie wypowiedzi,
                              > brak jakiejkolwiek argumentacji dlaczego powinnością kobiety jest rodzenie

                              bo faceci nie są w stanie rodzić dzieci
                              zauważ, że nie jest moim zamiarem ulegać dłużej waszym przemądrzałym argumentom
                              tylko mówię co myślę i pokazuję Ci jakie są moje doświadczenia, a jeśli i to do
                              Ciebie nie przemawia to już nie mój problem, bo kobiety z takimi postawami są mi
                              od jakiegoś czasu kompletnie obce i nigdy ich nie zrozumiem,
                              wy macie swoje poletko, ja mam swoje i będę je po swojemu uprawiał

                              > frazy, że to
                              > jej powiność, czy konieczność dla męża były dobre wieki temu.

                              o tak, wieku temu ważna była miłość i zaufanie, jak nie widzisz tego w moich
                              postach to nic na to nie poradzę.
                              kobiety, które mają problem z macierzyństwem będę omijał szerokim łukiem

                              kłaniam się
                              • Gość: nina_nin Re: Sławek nie daj się IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 14:59
                                No już nie wiem jak do Ciebie napisać - po prostu:
                                a) spróbuj napisać sam jakiś tekst bez cytowania
                                b) podaj argumenty dlaczego kobieta powinna mieć dzieci.
                                Nic innego, tylko odpisz na te dwa punkty. Jaśniej wytłumaczyć się chyba nie da.
                                • chudyy Re: Sławek nie daj się 30.04.02, 15:09
                                  Gość portalu: nina_nin napisał(a):
                                  > No już nie wiem jak do Ciebie napisać - po prostu:
                                  > a) spróbuj napisać sam jakiś tekst bez cytowania
                                  > b) podaj argumenty dlaczego kobieta powinna mieć dzieci.

                                  nie mówię, że każda kobieta powinna mieć dzieci, ale UWAŻAM, że normalny człowiek
                                  w pewnym momencie chce mieć dzieci. Nie chcesz niestety ciągle zauważyć, że jasno
                                  precyzując co uważam za normę nie zamierzam odmówić prawa do życia - na swój
                                  sposób - ludziom, którzy dzieci mieć nie chcą. W moim przypadku było to dla mnie
                                  przykre dlatego, że niechęć urodzenia dziecka odczuwam jako brak miłości i
                                  niedojrzałość. Kochający się ludzie nawet jeśli nie planują dziecka to nie robią
                                  z jego pojawiania się tragedii, tylko wspólnie pchają wózek.

                                  Wkurzają mnie argumenty jakie to niesprawiedliwe, że kobiety mają macierzyństwo.
                                  Jak rozmawiam z normalnymi kobietami to one nie robią z tego takiego halo. Co nie
                                  znaczy, że nie widzą pewnych niedogodności. Moja przyjaciółka (samotna matka)
                                  doświadczyła pytań od pracodawców i byłbym głupcem gdybym uznał, że takie pytania
                                  są normalne, albo przyjemne, ale ani jej w głowie oskarżać o to cały ród, bądź
                                  czynić z tego argument przeciwko facetom, lub też czynić z tego argument, że
                                  facetom w życiu jest lepiej niż kobietom. A takie niestety słyszałem nagminnie
                                  pomimo moich działań, żeby było dobrze (robię karierę, jest z tego jakaś kasa,
                                  nie jestem niedzielnym tatusiem i mam dobry kontatkt z córką).

                                  ja też już jaśniej nie umiem

                                  kłaniam się
                                  • Gość: nina_nin Re: Sławek nie daj się IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 15:22
                                    A dlaczego kobiety o innym poglądzie są od razu nienormalne?? No to może
                                    wszyscy inni od Ciebie też tacy są, co? Lubisz operę? pewnie nie. A ja tak. No
                                    to mam inny pogląd. Jestem znowu nienormalna. Człowieku, opanuj się trochę, to
                                    że Ty masz taki pogląd wcale nie znaczy, że jest on jedynym i słusznym, a inne
                                    są głupie. A co do pracodawcy. Biznes to biznes i nie ma tutaj sentymentu.
                                    przykro mi, ale jeżeli kobieta ma np. 3 małych dzieci, to jest ryzyko, że dużo
                                    czasu może spędzać na zwolnieniach. Pięc takich kobiet to już zaległości w
                                    pracy, na co żaden pracodawca nie może sobie pozwolić.
                                    PS. I wcale nie jest takie naturalne, że ludzie muszą/chcą mieć dzieci. Nie
                                    wszyscy, powtarzam nie wszyscy. I nie wolno ich od razu obrzucać błotem. Ja nie
                                    zbliżyłąbym się do faceta, który deklarowałby, że chce mieć 5 dzieci, Ty nie
                                    zblżasz się do kobiet, które nie chcą mieć potomstwa. A wiesz jaka jest między
                                    nami różnica? Ja mam szacunek do pragnień/poglądów innych osób. I nie było by
                                    tej przydługiej polemiki, gdybyś napisał: mieć dziecko jest super, szkoda, że
                                    go nie macie itd, a nie nazywanie do razu nienormalnymi. Były już kiedyś takie
                                    lata że osoby, które miały inne poglądy (anty-partyjne) zamykano w
                                    psychiatrykach - ale to się już skóńczyło, chłopczyku ruszyliśmy dalej.
                                    Troszeczkę tolerancji.
                                    I nie cytuj - po raz 4 proszę.
                                    Ukłony
                                    • chudyy obrażasz mnie nina_nin 30.04.02, 15:38
                                      Uważasz, że moja deklaracja co uważam za normę daje Ci prawo używania pod moim
                                      adresem słów lekceważących?

                                      Zamiast odpowiedzieć wprost na mój argument co do Twojej logiki oraz mojego
                                      zderzenia się z rzeczywistością Ty używasz pod moim adresem słowa "chłopczyku" bo
                                      co może mądrego powiedzieć "chłopczyk" logicznej pani prawnik.

                                      A już insynowanie mi, że zamykałbym innych w psychiatryku jest jawnym nadużyciem
                                      bo do znudzenia powtarzam, że to jest moje zdanie i inni mają prawo żyć po
                                      swojemu. Ale najwyraźniej jakoś nie dostrzegasz tego.

                                      pozdrawiam
                                      • Gość: nina_nin Re: obrażasz mnie nina_nin IP: *.devs.futuro.pl 30.04.02, 15:44
                                        Jeżeli jakkolwiek poczułeś się przez mnie dotknięty to jak nabardziej
                                        przepraszam. Ale ja też poczułam się dotknięta, że jestem nienormalna. A po
                                        prostu mam inne poglądy.
                                        • chudyy Re: obrażasz mnie nina_nin 30.04.02, 15:47

                                          OK, przyjmuję przeprosiny,

                                          ale ja nie mówię tego TY JESTEŚ, ale wyrażam zdanie, że normą jest chęć
                                          posiadania dzieci w pewnym wieku
                                          i o to toczy się spór

                                          pozdrawiam
                  • goga.74 do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 14:12
                    Ktos juz ktos to tutaj napisal- panowie patrzycie na sprawe przez pryzmat
                    swoich wlasnych problemow. Mam wrazenie ze w ogole nie zrozumieliscie tego, co
                    do Was napisalam, wlasnie Wy nie potraficie spojrzec troche dalej niz na czubek
                    wlasnego nosa. Przy okazji obrzucacie mnie, Xenie i inne piszace tutaj panie
                    roznymi epitetami typu "nienormalne".
                    Rowniez wyciagacie dziwne wnisoki i przypisujecie kobietom nie chcacym miec
                    dzieci od razu cala mase innych cech. Gdzie ja napisalam ze dla mnie
                    najwazniejsza jest kariera? Skad mozecie wiedziec co jest dla mnie w zyciu
                    wazne? Chudy z mojego postu nawet odkryl, ze widocznie czytuje Kinge Dunin.
                    Rozczaruje Cie- nie czutuje tej pani. Mam alergie na ludzi mowiacych mi jak
                    POWINNAM zyc, niezaleznie czy slysze ze kobieta POWINNA miec dzieci czy kobieta
                    POWINNA robic kariere. To jest moja prywatna sprawa.
                    Chudy- powaznie, chec dziecka z kobieta ktorej nie kochasz uwazam za
                    krzywdzenie dziecka- nie bedzie mialo juz na starcie kochajacych sie rodzicow.
                    Poza tym napisalm ze nie wiem czy chce miec dziecko, ale juz widze ze nawet
                    same wahania uwazane sa za nienormalnosc. To duza decyzja, ktora trzeba
                    przemyslec.
                    Slawek- owszem, z ta "skaza" trzeba zyc. Ale trzeba tez wyciagnac wnioski, i
                    miec dzieci gdy sie przekonanym ze bedzie sie im stanie zapewnic normalny dom.
                    Prez normalnosc nie rozumiem tutaj luksusu materialnego. Chocby przekonanie, ze
                    ojciec mojego dziecka jest tym mezczyzna, z ktorym bede na dlugoooooo. Gdy
                    pojawiaja sie watpliowsci, nie warto sprowadzac nowego czlowieka na swiat. To
                    sie nazywa odpowiedzialnosc Panowie.
                    Poza tym moim zdaniem z dzieckiem nie warto sie spieszyc chocby dlatego zeby
                    pobyc ze soba, nacieszyc sie soba przez jakis czas. We dwoje tez moze byc
                    super, a jak nie jest to jest to powod zeby sie rozstac a nie zeby miec wtedy
                    dziecko.
                    Chydyy- nie mam 16-tu lat, swoje w zyciu przezylam, co nie znaczy ze mam jakis
                    obowiazek Ci sie z tego spowiadac. Poza tym nie uwazam za sluszne podpieranie
                    swoich arumentow swoimi doswiadczeniami. Kazdy ma je inne i to jest zaden
                    dowod.
                    Fakt ze wiekszosc piszacych tutaj panow ma takie poglady jak Chudyy to tez nie
                    jest zadna staystyka. Grupa za mala, niereprezentatywna ani tym nardziej losowa.
                    To tyle, bo juz wiecej do tej dyskusji nie wniose. A panowie i tak
                    zinterpretujecie ten post po swojemu, nawet nie czytajac dokladnie,
                    skoncenrowani nie na tekscie tylko n aswoich nieuadnych zwiazkach.

                    • chudyy Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 14:35
                      goga.74 napisał(a):

                      > obrzucacie mnie, Xenie i inne piszace tutaj panie
                      > roznymi epitetami typu "nienormalne".

                      nie mówię o nikim konkretnym, ale o typie. Mam swój pogląd na temat normy i nie
                      zamierzam więcej ulegać poprawnym politycznie mądralom

                      > Chudy z mojego postu nawet odkryl, ze widocznie czytuje Kinge Dunin.

                      to była dygresja, ot taki styl polemiki ;)

                      > Chudy- powaznie, chec dziecka z kobieta ktorej nie kochasz uwazam za
                      > krzywdzenie dziecka

                      wszystko pięknie, ale to znów teoria, mnie życie zaskoczyło, żona w ciąży, w
                      dodatku kontakt mieliśmy tylko telefoniczny (zaraz po zajściu w ciążę wyjechała
                      na pół roku na stypendium zagranczne). A ja co telefon to miałem totalne
                      wariatkowo i koniec świata. Było to 4 lata po ślubie i okazało się, że jestem z
                      kimś kompletnie innym niż przypuszczałem. Byłem naciskany na usunięcie w momencie
                      gdy w drodze było dziecko, nie kapusta.

                      > Poza tym nie uwazam za sluszne podpieranie
                      > swoich arumentow swoimi doswiadczeniami.

                      hie hie, to się "troszkę" różnimy, ja nie wierzę teoretykom

                      > Fakt ze wiekszosc piszacych tutaj panow ma takie poglady jak Chudyy to tez nie
                      > jest zadna staystyka. Grupa za mala, niereprezentatywna ani tym nardziej losowa

                      a to mnie wszyscy mówią, że preferuję ilościowe techniki pomiaru nad jakościowymi

                      kłaniam się
                      • goga.74 Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 15:38
                        > to była dygresja, ot taki styl polemiki ;)
                        Coz, ja wole inny styl polemiki, bez tego typu dygresji i rzucaniu slowami typu
                        k... Ale jak widac i tutaj sie roznimy.

                        > > Chudy- powaznie, chec dziecka z kobieta ktorej nie kochasz uwazam za
                        > > krzywdzenie dziecka
                        >
                        > wszystko pięknie, ale to znów teoria, mnie życie zaskoczyło, żona w ciąży

                        Mowilam o checi posiadania drugiego dziecka.

                        > > Poza tym nie uwazam za sluszne podpieranie
                        > > swoich arumentow swoimi doswiadczeniami.
                        >
                        > hie hie, to się "troszkę" różnimy, ja nie wierzę teoretykom

                        Tylko ze nie wiesz czy ja jestem teoretykiem. To ze nie pisze na forum historii
                        swojego zycia, nie oznacza ze doswiadczen zyciowych nie ma. Tylko nie z kazdym
                        mam ochote sie z nimi dzielic.

                        • chudyy Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 15:40
                          goga.74 napisał(a):
                          > Tylko ze nie wiesz czy ja jestem teoretykiem. To ze nie pisze na forum historii
                          > swojego zycia, nie oznacza ze doswiadczen zyciowych nie ma. Tylko nie z kazdym
                          > mam ochote sie z nimi dzielic.
                          >

                          tak to każdy może zadeklarować, ile z was polemistek ma dzieci, hę???
                          • goga.74 Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 16:09

                            > > Tylko ze nie wiesz czy ja jestem teoretykiem. To ze nie pisze na forum his
                            > torii
                            > > swojego zycia, nie oznacza ze doswiadczen zyciowych nie ma. Tylko nie z ka
                            > zdym
                            > > mam ochote sie z nimi dzielic.
                            > >

                            > tak to każdy może zadeklarować, ile z was polemistek ma dzieci, hę???
                            Ja nie mam a Ty masz i nie bedzie mialo ono normalnej rodziny.

                            • chudyy Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 16:33
                              goga.74 napisał(a):
                              > > ile z was polemistek ma dzieci, hę???
                              > Ja nie mam a Ty masz i nie bedzie mialo ono normalnej rodziny.

                              też nad tym boleję, od wielu lat,
                              swoją drogą ciekawa postawa, nie mam argumentów na pytanie to z pytania czynię
                              narzędzie do ataku

                              życzę Ci stworzenia normalnej rodziny

                              pozdrawiam
                              • goga.74 Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 16:45

                                > goga.74 napisał(a):
                                > > > ile z was polemistek ma dzieci, hę???
                                > > Ja nie mam a Ty masz i nie bedzie mialo ono normalnej rodziny.
                                >
                                > też nad tym boleję, od wielu lat,
                                > swoją drogą ciekawa postawa, nie mam argumentów na pytanie to z pytania czynię
                                > narzędzie do ataku

                                Bo nie uwazam faktu posiadania lub nie dzieci za "argument".


                                > życzę Ci stworzenia normalnej rodziny

                                Dziekuje.
                                • chudyy Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 16:52
                                  goga.74 napisał(a):

                                  > Bo nie uwazam faktu posiadania lub nie dzieci za "argument".

                                  a ja uważam, bo ludzie bez pewnych doświadczeń są wyraźnie inni co wiele dyskusji
                                  mnie już unaoczniło
                                  to tak samo jak dziecko co się stawia rodzicom, a jak urośnie to im rację
                                  przyznaje,

                                  kłaniam się
                                  • goga.74 Re: do Slawak i Chudegooo 30.04.02, 17:07
                                    >
                                    > > Bo nie uwazam faktu posiadania lub nie dzieci za "argument".
                                    >
                                    > a ja uważam, bo ludzie bez pewnych doświadczeń są wyraźnie inni co wiele dyskus
                                    > ji
                                    > mnie już unaocznilo

                                    Poniekad sie zgadzam. Np. nie czulabym sie upowazniona do dawani komus rad jak
                                    wychowywac dziecko, na co mu pozwalac itd. Ale my dyskutujemy o checi posiadania
                                    lub nie dziecka, a to inny temat.

                                    > to tak samo jak dziecko co się stawia rodzicom, a jak urośnie to im rację
                                    > przyznaje,
                                    Nie zawsze, nie zawsze...

                    • Gość: motek Goga!! Mysl! IP: *.sympatico.ca 30.04.02, 15:11
                      goga.74 napisał(a):

                      > Ktos juz ktos to tutaj napisal- panowie patrzycie na sprawe przez pryzmat
                      > swoich wlasnych problemow. Mam wrazenie ze w ogole nie zrozumieliscie tego, co
                      > do Was napisalam, wlasnie Wy nie potraficie spojrzec troche dalej niz na czubek
                      A przez pryzmat czyich problemow maja potrzec? Twoich? Moich? Ty tez ogladasz
                      swiat w ten sposob, nie tylko szczescie ludzkosci masz na uwadze, prawda?

                      > Slawek- owszem, z ta "skaza" trzeba zyc. Ale trzeba tez wyciagnac wnioski, i
                      > miec dzieci gdy sie przekonanym ze bedzie sie im stanie zapewnic normalny dom.
                      > Prez normalnosc nie rozumiem tutaj luksusu materialnego. Chocby przekonanie, ze
                      > ojciec mojego dziecka jest tym mezczyzna, z ktorym bede na dlugoooooo. Gdy
                      > pojawiaja sie watpliowsci, nie warto sprowadzac nowego czlowieka na swiat. To
                      > sie nazywa odpowiedzialnosc Panowie.
                      That's the point. Jesli Pani Slawkowego serca i mieszkania w sposob niewprost
                      deklaruje, ze on nie jest tym, z ktorym chce byc dlugo, to o co jeszcze sie pytac?

                      Teraz ode mnie:
                      Widzisz, okragle kawalki o byciu razem i wolnosci, ktore piszesz swietnie sie
                      czyta. Co wiecej, tak wogole to masz racje.
                      Ale w tzw. szczegole sprawa jest zupelnie prosta: jesli malzonkowie nie sa w
                      stanie sie zgodzic co do sprawy, ktora dla jednej z osob jest absolutnym
                      priorytetem, to chleba z tej maki nie bedzie.
                      Nawiasem mowiac, tyle malzenstw rozpada sie z powodu przyslowiowych skarpetek, ze
                      az mi milo przeczytac o takiej sprawie, w ktorej chodzi o cos napraawde waznego.

                      Pozdrawiam,

                      -m-
                      (mk.)
                      • goga.74 Re: Goga!! Mysl! 30.04.02, 15:32
                        > Widzisz, okragle kawalki o byciu razem i wolnosci, ktore piszesz swietnie sie
                        > czyta. Co wiecej, tak wogole to masz racje.
                        > Ale w tzw. szczegole sprawa jest zupelnie prosta: jesli malzonkowie nie sa w
                        > stanie sie zgodzic co do sprawy, ktora dla jednej z osob jest absolutnym
                        > priorytetem, to chleba z tej maki nie bedzie.

                        Oczywiscie ze nie bedzie. Tylko po co od razu zarzucac drugiej stronie jakas
                        nienormalnosc.
                      • goga.74 Re:cd 30.04.02, 16:07
                        Gość portalu: motek napisał(a):

                        > goga.74 napisał(a):
                        >
                        > > Ktos juz ktos to tutaj napisal- panowie patrzycie na sprawe przez pryzmat
                        > > swoich wlasnych problemow. Mam wrazenie ze w ogole nie zrozumieliscie tego
                        > , co
                        > > do Was napisalam, wlasnie Wy nie potraficie spojrzec troche dalej niz na c
                        > zubek
                        > A przez pryzmat czyich problemow maja potrzec? Twoich? Moich? Ty tez ogladasz
                        > swiat w ten sposob, nie tylko szczescie ludzkosci masz na uwadze, prawda?
                        Roznica jest taka ze nie nazywam ludiz inaczej myslacych nienormalnymi.

                        > > Slawek- owszem, z ta "skaza" trzeba zyc. Ale trzeba tez wyciagnac wnioski,
                        > i
                        > > miec dzieci gdy sie przekonanym ze bedzie sie im stanie zapewnic normalny
                        > dom.
                        > > Prez normalnosc nie rozumiem tutaj luksusu materialnego. Chocby przekonani
                        > e, ze
                        > > ojciec mojego dziecka jest tym mezczyzna, z ktorym bede na dlugoooooo. Gdy
                        >
                        > > pojawiaja sie watpliowsci, nie warto sprowadzac nowego czlowieka na swiat.
                        > To
                        > > sie nazywa odpowiedzialnosc Panowie.
                        > That's the point. Jesli Pani Slawkowego serca i mieszkania w sposob niewprost
                        > deklaruje, ze on nie jest tym, z ktorym chce byc dlugo, to o co jeszcze sie pyt
                        > ac?
                        Bo fakt ze sie nie chce miec dziecka nie znaczy, ze sie nie kocha partnera.
                        Teraz krotki kurs logiki.
                        To co ja powiedzlam mozna by napisac tak.
                        Oznaczmy
                        K- kocham mojego partera
                        D- chce miec z nim dziecko
                        Twierdzenie brzmi:
                        ~K -> ~D
                        To co Ty napisales to:
                        ~D -> ~K
                        Jest to tzw. twierdznie odwotne, ktore nie jest rownowazne twierdzniu. Jest ono
                        rownowazne twierdzeniu przeciwnemu czyli K->D. Z kolei D->K czyli twierdzenie
                        przecziwstawne, jest rownowazne mojemu.

                        Slawek, mysl.
                        • Gość: motek Jam nie Slawek IP: 139.57.24.* 30.04.02, 16:21
                          goga.74 napisał(a):

                          > Bo fakt ze sie nie chce miec dziecka nie znaczy, ze sie nie kocha partnera.
                          > Teraz krotki kurs logiki.
                          > To co ja powiedzlam mozna by napisac tak.
                          > Oznaczmy
                          > K- kocham mojego partera
                          > D- chce miec z nim dziecko
                          > Twierdzenie brzmi:
                          > ~K -> ~D
                          > To co Ty napisales to:
                          > ~D -> ~K
                          > Jest to tzw. twierdznie odwotne, ktore nie jest rownowazne twierdzniu. Jest ono
                          > rownowazne twierdzeniu przeciwnemu czyli K->D. Z kolei D->K czyli twierdz
                          > enie przecziwstawne, jest rownowazne mojemu.
                          Uprzejmie dziekuje za kurs. Z pewnoscia mi sie przyda.

                          Nawiasem mowiac, ja nie napisalem (~D -> ~K). To byla 'egzegeza' pisan Slawkowych
                          (?), z ktorych wynikalo, ze (~D i ~K). Nawiasem mowiac, stosowanie regul logiki
                          do spraw damsko meskich to pomysl ...hmmm.. osobliwy.
                          W koncu ~(~K->~D), bo istnieje takie x, y, ze ~K(x, y)->D(x, y). Choc twierdzenie
                          jest prawda dla prawie wszystkich (x, y).


                          >
                          > Slawek, mysl.
                          Jak napisalem, nie mam na imie Slawek.

                          Pozdrawiam logicznie,


                          -m-
                          (mk.)
                          • goga.74 Re: Jam nie Slawek 30.04.02, 16:38

                            >
                            > > Bo fakt ze sie nie chce miec dziecka nie znaczy, ze sie nie kocha partnera
                            > .
                            > > Teraz krotki kurs logiki.
                            > > To co ja powiedzlam mozna by napisac tak.
                            > > Oznaczmy
                            > > K- kocham mojego partera
                            > > D- chce miec z nim dziecko
                            > > Twierdzenie brzmi:
                            > > ~K -> ~D
                            > > To co Ty napisales to:
                            > > ~D -> ~K
                            > > Jest to tzw. twierdznie odwotne, ktore nie jest rownowazne twierdzniu. Jes
                            > t ono
                            > > rownowazne twierdzeniu przeciwnemu czyli K->D. Z kolei D->K czyli tw
                            > ierdz
                            > > enie przecziwstawne, jest rownowazne mojemu.
                            > Uprzejmie dziekuje za kurs. Z pewnoscia mi sie przyda.
                            >
                            > Nawiasem mowiac, ja nie napisalem (~D -> ~K). To byla 'egzegeza' pisan Slawk
                            > owych
                            > (?), z ktorych wynikalo, ze (~D i ~K).

                            Zrozumialam to jako polemike z tym, co ja napisalam, zreszta Twoj post byl
                            odpowiedzia na moj. Nie stosuje logiki do spraw damsko-meskich, wiem ze ludzie
                            zachowuja sie irracjonalnie (to jest jeden z moich aksjomatow :-) zyciowych.
                            Z opowiesci Slawka wynikalo, ze probmlemow tam wiecej niz tylko niechec do
                            urodzenia dziecka. A moze ona go kocha, wyczuwa ze cos jest nie tak w ich zwiazku
                            ze boi sie ryzyka. Niewazne, wchodzimy w szczegily czyjegos zycia, o ktoym
                            niewiele wiemy, a mialo byc ogolnie.

                            > W koncu ~(~K->~D), bo istnieje takie x, y, ze ~K(x, y)->D(x, y).
                            > Choc twi
                            > erdzenie
                            > jest prawda dla prawie wszystkich (x, y).

                            Oczywiscie, dla wszystkich poza skonczona iloscia :)

                            Nie twierdze ze to twierdzenie jest prawdziwe. Dowodu nie mam:) Tylko chodzilo mi
                            o to, ze jesli je przyjmiemuy za punkt wyjscia, to z niego nie wynika to co
                            napisales. Mowiac inaczej, z tego co napisalam nie wynika ze ktos nie chcac miec
                            dziecka daje sygnal ze nie kocha.

                            > >
                            > > Slawek, mysl.
                            > Jak napisalem, nie mam na imie Slawek.

                            Przepraszam, napisalam zaraz po moim poscie sprostowanie.

                            Pozdrawiam,
                            • Gość: motek Re: Jam nie Slawek IP: 139.57.24.* 30.04.02, 16:48
                              goga.74 napisał(a):
                              > > dla prawie wszystkich (x, y).
                              >
                              > Oczywiscie, dla wszystkich poza skonczona iloscia :)
                              Przeciez to wlasnie ten termin oznacza. Czyzbys byla 'z branzy'?

                              Pozdrawiam,

                              -m-
                              • goga.74 Re: Jam nie Slawek 30.04.02, 17:04
                                Gość portalu: motek napisał(a):

                                > goga.74 napisał(a):
                                > > > dla prawie wszystkich (x, y).
                                > >
                                > > Oczywiscie, dla wszystkich poza skonczona iloscia :)
                                > Przeciez to wlasnie ten termin oznacza. Czyzbys byla 'z branzy'?
                                Coz, chyba na to wyglada :)
                                Pozdrawiam

                      • goga.74 poprawka 30.04.02, 16:11
                        Przepraszam Slawka, na koncu mialo byc Motek mysl.
            • Gość: xsenia Re: do Sławka!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.04.02, 23:00
              Dzięki, ze odpiseujesz na poważnie, niestety nie zawsze rano mogę tu być.
              Odpowiem teraz..

              >
              > > Gość portalu: Slawek napisał(a):
              > >
              > > >W niedzielę moja kobieta (11 lat znajomości, 9 lat razem)
              > > > wujaśniła że nie chce dzieci, albo sobie jakieś adoptuje już odchowan
              > e.
              > > > W związku z tym przerwałem procedurę ratowania naszego związku, jaką
              > sobie
              > >
              > > > zaplanowałem, i odchodzę w pizdu. Mam na to trzy miesiące, jak razem
              > > > ustaliliśmy. Mam wiele do stracenia - świeżo kupione i urządzone mies
              > zkani
              > > e,
              > > > wspólne kontakty zawodowe, zainteresowania, jakieś resztki uczucia it
              > p.
              > >
              > > To jest sedno i po co było się tak kwieciście rozpisywać o tej socjobiolog
              > ii?
              > > Teraz możesz opowiedzieć o swoich problemach.
              >
              > Długo by mówić. Ja mieszkam u niej, ona pracuje ze mną. Prowadzimy razem
              > pracownię, lecz głównie moje kontakty przynoszą dochody i - co ważniejsze-
              > nadzieję na przyszłe dochody.Chociaż ona ma lepszy zawód, w którym zarobki są
              > dwakroć wyższe, o ile komuś się chce pracować i ma zlecenia.
              > Kupiliśmy mieszkanie na nią ze wzgledów podatkowych. To nawet lepiej, bo nie
              > zostanie bez kąta, a ja jakoś sobie poradzę (3 miesiące). Widok z okien jest
              > chyba najpiękniejszy w całym mieście, obok jest przepiękny kościół.Ale to tylko
              >
              > materia, a duch chory. Zrobiiśmy mieszkanie, ale nie dom. Ostatnio skanowałem
              > pamięć i nie pamiętam kiedy było tak naprawdę dobrze miedzy nami. To uczucie
              > chyba dawno wygasło, i to w ogóle głupota żeśmy się dawno nie rozstali.
              Tu się z Tobą zgadzam.
              Podobni
              > eż
              > człowiek jak jest słaby to jest z partnerem,zeby tylko nie być samotnym choćby
              > go
              > nie kochał.
              Tu też masz rację. Znam wiele osób, które są ze sobą tylko dlatego, że nie
              potrafią być same. Wiesz jaka jest moja teoria? jeśli ktoś nie umie być sam ze
              sobą, nie umie też być z kimś. Nie jestem nastolatką (27) i miałam różne etapy w
              zyciu. Z facetem i samotnie i wierz mi uczenie się samotności to radość i łzy. Z
              drugiej strony, kiedy już zasmakujesz w samotności to później trudno dzielić z
              kimś przestrzeń życiową. Życie solo ma istotne plusy. Teraz mam taką sytuację:
              mam kogoś od 2 lat i mieszkam sama. Mogę się przeprowadzić w każdej chwili, ale
              jest mi dobrze tak jak, jest, wiem popadam w egoizm i wygodnictwo...chcę Ci
              jednak tylko powiedieć, że życie solo ma swoje zalety. Zwizek z poprzednim
              facetam rozpadł się kiedy zamieszkaliśmy razem, byliśmy 20-letnimi gówniarzami,
              bawiącymi sie w życie. Później 5 lat bardziej lub mniej udanych znajomości i
              uczenia się samotności. Jako nastoletnia panienka nie wyobrażałm sobie, że można
              być szczęśliwym solo, byłam wówczas permanantnie zakochana, tak mi się
              przynajmniej wydawało... Przerwanie tego stanu okazało się bardzo istotną zmianą.
              Zmianą, bez której nie stałabym się sobą.
              > Ale te dzieci to tylko kropelka. Tak naprawdę od chyba trzech lat moim marzenie
              > m
              > jest żeby moja partnerka mnie kochała i na odwrót. Do tej pory uważałem to za
              > przejaw naoglądania się brazylisjkich seriali czy amerykańskich filmów i nie
              > słuchałem tego w sobie, ale jak tu poczytałem sobie, to wiele z kobiet pisze że
              >
              > kochają swoich mężów czy partnerów od wielu lat i jest im z tym dobrze. Może
              > wiosna idzie i mi hormony odbiły, ale nie chcę dalej tkwic w związku gdzie nie
              > ma
              pewien psycholog, chyba Santorski powiedział tak: "najważniejsze w życiu jest
              dawanie i przyjmowanie uczuć" Zgadzam się z tym zdaniem w całej rozciągłości.

              > 10 % uczucia. Poza tym wszystko jest ok, szanujemy się, lubimy itp.laska jest
              > ładna i zadbana, naprawdę zgrabna i wysoka (180) , niby super i czego chcieć
              > wiecej.
              Jeśli jej nie kochasz, to nie jest super. Ja tam nie wiem, może z facetami jest
              inaczej, ale ja nie raz byłam zskoczona faktem, ze podoba mi się ktoś, kto by mi
              się nigdy nie spodobał, gdyby stosować jakieś odgórne kryteria. Ostatnio było
              tak: ktoś podrapał mnie po głowie, nie wiedziałam kto, ale to było baaaardzo miłe
              i to juz 2 lata. Tak się zaczęło, wcześniej znaliśmy się z widzenia i facet nie
              przyciągał mojej uwagi.
              To na tyle romantycznie :-)
              Poza tym jest jeszcze życie, problemy w Twojej styuacji przeprowadzka, jeśli
              dobrze zrozumiałam zmiana sposobu zarabiania pieniędzy. Pewnie to nie będzie
              łatwe, ale sobie poradzisz. To, czy poznasz kogoś z kim będziesz szczęśliwy
              będzie zależało m.in. od Twojej otwartości na doświadczenia, otwrtości na inną
              osobę razem z całą jej indywidualnością, a nie szukania ideału (laska, 180 cm,
              zgrabna, blond, chce mieć x sztuk dzieci), Twoja 2 połowa może wygladać zupełnie
              inaczej, może jest obok, tylko jej nie widzisz?
              jeśli idzie o dzieci to mam taką teorię: nic nie wodzi na manowce bardziej, niz
              abstrakcyjna potrzeba posiadania lub nieposiadania dzieci. Kiedy się kogoś kocha
              zmienia się optyka widzenia świata, w tym pogląd na kwestię dzieci. Ludzie mówią,
              że to jest nieracjonalne, maja rację, ale niercjonalne nie znaczy gorsze.
              >

              > Ta socjobiologia to ja tak to widzę, poważnie.
              z socjobiologią daj sobie spokój, jest n+1 teroii naukowych i wszystkie sa tyle
              samo warte dla badacza, bo dla zwykłego człowieka ich wartość jest zerowa.
              Jeśli lubisz biologię w kontekście społecznym - polecam Daniela
              Golemana "Inteligencję emocjonalną" i tegoż "Inteligencję emocjonalną w praktyce".
              Czyta się łatwo i przyjemnie, znajdziesz tam coś o związkach i dużo o innych
              sytuacjach społecznych. Najważniejsze - znajdziesz tam naukowe potwierdzenie
              tego, że owo "coś", które siedzi w Tobie jest najlepszym doradcą.

              pewnie tu jeszcze wrócę, odpisz jeśli chcesz, przeczytam, może na coś Ci się
              zdadzą te wynurzenia, może nie
              pozdrawiam
              Ksenia

              aaaaaaaaaleeeeeee się rozpisali poniżej, nie wiem, czy to przeczytam, byłeś
              priorytetowy
              • Gość: Slawek Re: do Xsenii !!!!!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.02, 23:30
                dzieki za post, kilka słów wyjaśnien:
                1. Poniosło mnie, wybacz te moje szczegóły, człowiek zrównowazony nie wywodzi
                się tak zwłaszcza w kontekście innego watku;chyba miałem gorączkę ,
                2. Przemyślałem sprawę i w sumie nie widze powodu, dla którego racja miałaby
                stać po mojej stronie, a nie mojej kobiety. Nie chce mieć dzieci za wszelką
                cenę, jakiś powód ma, może ważniejszy niż moje wizje. Dwie rzeczy na swiecie są
                pewne, śmierć i grawitacja, reszta jest względna. Ogólnie, chyba nie ma prawd
                jednoznacznych i oczywistych, poza tym że lepiej być zdrowym i bogatym.
                3. Samotność, zwłaszcza świadoma, wymaga niezwykłej siły i charakteru, z tym
                się zgadzam.
                4. Nie bedę ci mówił co postanowiłem i co realizuję, bo to może nie jest takie
                ważne. Dość powiedzieć, że łatwiej jest burzyć niż budować, i rzeczy nie zawsze
                są takie na jakie wyglądają.
                Pozdrawiam, udaneeeeego dłuuuugeigo weeeeekendu.
                Jutro może do krakowa pojedziemy, albo gdzie rowerami.
                • Gość: xsenia Re: do Slawka !!!!!!! IP: *.bydgoska.krakow.pl 01.05.02, 01:23
                  Szczególy mi się podobały,
                  fajnie żeście się pogodzili, fakt: łatwiej burzyć.
                  mnie się jednak wydaje, że Tobie wcale nie chodzi o to dziecko...



                  Gość portalu: Slawek napisał(a):

                  > dzieki za post, kilka słów wyjaśnien:
                  > 1. Poniosło mnie, wybacz te moje szczegóły, człowiek zrównowazony nie wywodzi
                  > się tak zwłaszcza w kontekście innego watku;chyba miałem gorączkę ,
                  > 2. Przemyślałem sprawę i w sumie nie widze powodu, dla którego racja miałaby
                  > stać po mojej stronie, a nie mojej kobiety. Nie chce mieć dzieci za wszelką
                  > cenę, jakiś powód ma, może ważniejszy niż moje wizje. Dwie rzeczy na swiecie są
                  >
                  > pewne, śmierć i grawitacja, reszta jest względna. Ogólnie, chyba nie ma prawd
                  > jednoznacznych i oczywistych, poza tym że lepiej być zdrowym i bogatym.
                  > 3. Samotność, zwłaszcza świadoma, wymaga niezwykłej siły i charakteru, z tym
                  > się zgadzam.
                  > 4. Nie bedę ci mówił co postanowiłem i co realizuję, bo to może nie jest takie
                  > ważne. Dość powiedzieć, że łatwiej jest burzyć niż budować, i rzeczy nie zawsze
                  >
                  > są takie na jakie wyglądają.
                  > Pozdrawiam, udaneeeeego dłuuuugeigo weeeeekendu.
                  > Jutro może do krakowa pojedziemy, albo gdzie rowerami.

                  • Gość: Slawek Re: do Xseni IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.02, 23:07
                    Gość portalu: xsenia napisał(a):

                    > Szczególy mi się podobały,
                    > fajnie żeście się pogodzili, fakt: łatwiej burzyć.
                    > mnie się jednak wydaje, że Tobie wcale nie chodzi o to dziecko...
                    >

                    1. cieszy mnie że nie tylko ja jestem tak walniety żeby w dni wolne zaglądać do
                    śmietnika:))
                    2. jakby ci powiedzieć a nie skłamać- to nie kwestia zgody czy jej braku, ale
                    właściwego ustawienia poprzeczki poziomu tego, co mozna zaakceptować - jesli za
                    wysoki, jestes egoistą, jesli za niski , moze jesteś osłem, dającym sie
                    wykorzystywać. Najważniejszą rzeczą jest chyba wzajemny szacunek,czy jak to zwać.
                    3.masz racje, wydaje ci się. W sumie chodzi mi głównie o te dzieci.Ale to takie
                    aryjskie gadanie.
                    4. jeśli można, nie pisz tu wiecej, wyśpij się choć w majowe świeta:))
                    • Gość: xsenia aryjskie, aryjskie IP: 195.150.224.* 02.05.02, 00:04
                      jak cholera...
                      >W sumie chodzi mi głównie o te dzieci.Ale to takie

                      > aryjskie gadanie.


                      > 4. jeśli można, nie pisz tu wiecej, wyśpij się choć w majowe świeta:))
                      przecież nie pisze...
                      a wolnego nie mam, jak w dzień na trawkę do w nocy do roboty, taki los

                      • Gość: Slawek Xsenia-jak nie piszesz, to czemu literki od cie... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.02, 22:28
                        Gość portalu: xsenia napisał(a):

                        > > 4. jeśli można, nie pisz tu wiecej, wyśpij się choć w majowe świeta:))
                        > przecież nie pisze...
                        > a wolnego nie mam, jak w dzień na trawkę do w nocy do roboty, taki los
                        >

                        Xssssenia, jak nie piszesz ty to kto za ciebie?
                        I co ty robisz po nocach? Pewnie masz oczy podkrążone i opuchniete powieki?
                        jak rzeczywiscie masz czasem chwile wolnego , mozemy wymienic kilka zdan na
                        priva, zapisalem sie do czegos takiego jak gg. Ale jak masz duzo pracy, nie
                        przeszkadzaj sobie.
                        Ktoś nie śpi , zeby spac mogl ktos
                        to są normalne dzieje.
                        A ja podjąłem 1-majowe zobowiązanie, ze nie pracuje dłużej niż 5 godzin dziennie
                        w maju,i wszystkie niedziele wolne, zobaczymy kiedy splajtuję.
    • kini Do Xseni 30.04.02, 08:27
      Wiesz, co zauważyłam? Że mężczyźni piszący w tym wątku są niesłychanie
      jednostronni. Tak naprawdę, to liczą się ICH potrzeby. Większość z nich nie
      zadaje sobie pytania, czym jest posiadanie dziecka dla KOBIETY. Moim zdaniem to
      smutne...
      • chudyy Re: Do Xseni 30.04.02, 10:35
        kini napisał(a):
        > Wiesz, co zauważyłam? Że mężczyźni piszący w tym wątku są niesłychanie
        > jednostronni. Tak naprawdę, to liczą się ICH potrzeby. Większość z nich nie
        > zadaje sobie pytania, czym jest posiadanie dziecka dla KOBIETY. Moim zdaniem to
        > smutne...

        to nie jest zmuszanie kobiet do posiadania dzieci, to jest mówienie, że z takim
        nie chcemy mieć więcej do czynienia, prosto w oczy, przejrzyjcie się w lustrze
        pozdrawiam
      • Gość: xsenia Re: Do Kini IP: 195.150.224.* 01.05.02, 19:43
        kini napisał(a):

        > Wiesz, co zauważyłam? Że mężczyźni piszący w tym wątku są niesłychanie
        > jednostronni. Tak naprawdę, to liczą się ICH potrzeby. Większość z nich nie
        > zadaje sobie pytania, czym jest posiadanie dziecka dla KOBIETY. Moim zdaniem to
        >
        > smutne...
        Moim zdaniem są raczej emocjonalnymi 'analfabetami', teraz to baaardzo
        częsta 'przypadłość'.
        Zycie wg business planu:
        1.zarobić kasę
        2.zdobyć męża/żonę
        3.mieć dzieci
        4.byc w tym wszystkim lepszym od sąsiada.
        wszystko do 30, bo jak nie to koniec świata. A gdzie miejsce na spotkanie z samym
        sobą? większość zapyta: co to wogóle za dziwactwo?
        Damskim symbolem takiego 'neurotycznego' stylu zycia jest Bridet Jones, a dla
        facetów o ile mi wiadomo nie ma literackiego odpowiednika, szkoda. Trudno jest
        przyąć na siebie czyjeś uczucia i potrzeby, jeśli nie zna się dobrze swoich
        własnych.
    • Gość: annka Re: panowie, co by było, gdyby... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 30.04.02, 11:01
      Jakoś mało przekonuje mnie odpowiedź Twojej partnerki. Może czegoś jej brakuje
      w waszym związku, pieniądze to nie wszystko. Może obawia się porodu, okresu
      ciąży. Może boi się, że nie będzie miała w Tobie oparcia, że ciężar opieki i
      wychowania spadnie na nią a nie czuje w sobie instynktu macierzyńskiego.
      Zauważyłam, że sporo kobiet dosyć długo nie decyduje się na dzieci odkładając
      decyzję na później- i to póżniej stale przesuwa sie wczasie- a potem
      przyzwyczajenie, wygoda, niechęć z rezygnacji z dotychczasowego życia strach
      przed "izolacją", podporządkowaniem dziecku. Nawet jeśli stać Cię na opiekunkę
      i tak podejmując różne decyzje na pierwszym miejscu stawia się potrzeby
      dziecka. Może istnieją inne problemy które rzutują na niecheć tworzenia pełnej
      rodziny - np. kontakty rodzinne, niezakończone spory, itp. Może ona po prostu
      chciałaby zobaczyć miłość do niej w Twoich oczach, nie pieniądze. Bardzo
      pragniesz dziecka - może boi się, że bedzie musiała rywalizowac o Twoje uczucia?
      Może masz większy wpływ na decyzje, które wspólnie podejmujecie i za bardzo
      naciskasz a jest niechęć jest jej wewnętrznym buntem. Ludzie z różnych powodów
      boją się podjąć taką decyzję niekoniecznie są wygodni, bez uczuć i niedojrzali -
      może nawet są bardziej odpowiedzialni i boją sie, że nie będą w stanie dać
      dziecku tyle ile by chcieli (miłości cierpliwości). Zastanów się może jest inny
      powód- Ty najlepiej znasz Twoją partnerke i jak wygląda wasze życie. Czy nigdy
      wcześniej o tym nie rozmawialiście, czy nigdy nie chciała mieć dzieci?
      Mój mąż też nie chciał mieć dziecka - później ja mówiłam, że nie chcę a z
      zazdrości nie mogłam patrzeć na kobiety w ciąży czy z małymi dziećmi -ale nie
      chciałam naciskać. Dziś chciałby mieć drugie - a ja...? Brak mi czegoś w naszym
      związku ale mój mąż nie widzi problemu więc nie mam odwagi. Dziecko powinno
      mieć normalną rodzinę, a ja mam coraz więcej wątpliwości czy taką jesteśmy.
      • Gość: annka Re: do Sławka IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 30.04.02, 12:49
        Sorry powyższy tekst był odpowiedzią na Twój post.
        Wcześniej nie pomyślałam ale może ona najzwyczajniej w świecie chce zostać
        Twoją żoną a dopiero potem matką.
        • Gość: Slawek Re: do annki IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.02, 14:57
          Gość portalu: annka napisał(a):

          > Sorry powyższy tekst był odpowiedzią na Twój post.
          > Wcześniej nie pomyślałam ale może ona najzwyczajniej w świecie chce zostać
          > Twoją żoną a dopiero potem matką.

          Pomyśle nad tym, mam troche czasu, dzieki.
          pzdr

    • chudyy .........................................KAJAM SIĘ 30.04.02, 17:18
      istotnie użyłem słów "stuknięte", "nie są normalne", "walnięte" ...
      przepraszam,
      od dziś będę pisał co uważam za normalne
      i tego prawa nie dam sobie odebrać,
      kłaniam się
    • Gość: xsenia Sławek masz tu gdzieć posta!!!!!! IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.04.02, 23:10
      sorry, ale reszt nie przeczytałam...
    • Gość: xsenia jednak przeczytałam i powiem wam coś IP: *.bydgoska.krakow.pl 01.05.02, 01:07
      1. dywagacje na temat norm są bezprzedmiotowe i poniżej poziomu polemiki, w
      żadnej klasyfikacji zaburzeń NIE MA jednostki chorobowej pt."baba bez instynktu
      macierzyńskiego" i jest to nieskończenie bardziej oczywiste, niż kwestia
      homseksualizmu [kropka] Jeśli ktoś chce rozgłaszać: "jestem ignorantem, jestem
      niokrzesany, mam gdzieś wszystkich rozsądnych ludzi tego świata i ich normy" -
      jego sprawa. Dodam tylko, że feeee min-izm, nie ma nic, ale to abolutnie nic
      wspólnego z ustalaniem takich, a nie innych standardów.

      2. nie lubicie teorii, będzie przykład o normalych ludziach
      Pewne znane mi młażeństwo, przez 4 lata bez dzieci bardzo zgodne i dobrane
      Oboje wierzący, chcący w przyszłości mieć dzieci. On nigdy nie byl żadnym
      macho - jest obiad, fajnie, nie ma tez super, zero zazdrości o to, że ona
      studiuje na lepszej uczelni i dobrze jej idzie, chętny nawet finansować jej
      naukę na studiach podyplomowych, zgodnie z zasadą: "ktoś musi być madry w
      rodzinie" (jego słowa). Sam pracuje tu i ówdzie, studia...może i kiedyś
      skończy. Ona lubi domowe zajęcia, przepada za dzieciakami, nie ma apetytu na
      karierę. Cud miód.
      Pewnego dnia ona robi test ciążowy.... Właśnie skończyła studia, bezrobocie,
      brak widoków na pracę, ma możliwość uczyć się dalej i wychowywać dziecko, i co?
      I dramat. a czemu? a temu, że KOMUNIKACJA między nimi okazała się być fatalna,
      o czym wcześniej nie wiedzieli.
      On - chce jak najlepiej - całymi dniami w pracy
      Ona - całymi dniami sama w domu ze swoimi lękami (a kobieta w ciąży ma takich
      mnóstwo), też chce jak najlepiej - gotuje, sprzata i siedzi sama, po
      kilkanaście godzin dziennie. I z dnia na dzień, czuje sie coraz gorzej
      (psychicznie, bo fizycznie jest o.k), co widać gołym okiem.
      On - niczego nie świadom (prawie nie rozmawiają),czuje się nieswojo w nowej
      sytuacji nie potrafi poradzić sobie z jej coraz gorszym samopoczuciem. I co? I
      z pracy zamiast do domu chodzi do kolegów. Często zaprasza gości - unika sam na
      sam.
      cały czas oboje chcą dziecka
      Tak to szło przez cłe 9 m-cy. Ona przez cały czas czuła się jak samotna matka.
      Nie umiała zakomunikować mu swoich potrzeb emocjonalnych, a on był nastawiony
      ZADANIOWO i (zapewne) uważał, że ciąża to normalna sprawa dla normalnej
      kobiety. Tu się pomylił o 180 stopni.
      Teraz ich córka ma prawie rok. Sytuacja się poprawiła, kiedy już było COŚ DO
      ZROBIENIA on zaczął się angazować w opiekę nad małą i ogólnie jest nieźle.
      Tyle, że...oni nie są już tacy sami. Ona kiedyś chciała mieć więcej dzieci,
      teraz powiedziała, że pewnie nigdy nie zdecyduje się na drugie, jest młoda może
      jeszcze zmieni zdanie? może nie?
      Z zewnątrz sytuacja wygląda zwyczajnie - normala rodzina, normala baba,
      normalny chłop, mają normalne dziecko. Dodam jeszcze, że żadne nie pochodzi z
      rodziny "obciążonej patologią".
      W świetle tego case'u (autentyczny) twierdzenia o UZGODNIENIU ilości dzieci
      przed ślubem, brzmią śmiesznie, to jest dopiero teoretyzowanie! Nie jeden się
      na tym przejechał...

      inny normalny przykład: dziewczyna 23 lata, ładna, wesoła, inteligentna, nie
      przemądrzała, otwarta, towarzyska, sympatyczna z normalnej rodziny z 3 dzieci,
      w tym roku skończy studia. Ma jedno marzenie: wyjść za mąż i mieć dzieci 3 lub
      więcej. Szuka kandydata na męża i ojca, warunek - on ma zarabiać, ona zajmować
      się domem. Chodzi na imprezy, umawia się na randki przez chat, ma wielu
      znajomych, nie jest jednak "puszczalska", nie jest też dziewica. Tak od kilku
      lat. Obiektywnie jest atrakcyjna i normalna. I co? i g... 100% frustracji.
      Trafia na samych "popaprańców". Jak to możliwe? Nie wiem. Wiem jedno - ona ma
      ZADANIOWE podejście do miłości.

      Kto jeszcze z tutaj-bywalców ma podobne podejście? sami wiecie.

      • Gość: frisky2 Re: jednak przeczytałam i powiem wam coś IP: *.devs.futuro.pl 01.05.02, 10:41
        I co z tego xsenia? Ze komus zycie sie ulozylo tak, a nie inaczej, nie oznacza,
        ze wszyscy beda mieli tak samo. Ale jesli uwazasz, ze jak twoim znajomym nie
        wyszlo, to i tobie nie wyjdzie, to nie angazuj sie w nic.
        • Gość: soso fajna dyskusja IP: 195.41.66.* 01.05.02, 11:57
          Przeczytalem prawie wszystko i prawie dokladnie. Ciekawa dyskusja i ciekawy
          temat. W jakims sensie zreszta przerasta nas bo ma tak wiele uzaleznien. Stad
          takze wiele osob dla uproszczenie i mozliwosci wypowiedzenia sie skraca problem
          do jednego czy dwoch, najistotniejszych dla nich czynnikow. No i masa
          nieporozumien, wojen, skrajnosci czy nawet prostackich wypowiedzi. Jednak
          czytalem z zaciekawieniem bo wiele mozna zobaczyc miedzy wierszami.

          Sam ma dosc typowe doswiadczenia. Wnioski z nich plynace:
          Wiele osob co innego twierdzi o posiadaniu dzieci przed i po zostaniu
          rodzicami. 'Przed' dzieci niemal nie zauwazalem. 'Po' widze kazdego dzieciaka
          na ulicy i nie jest mi to obojetne.
          Jezeli sie jest z dzieckiem od urodzenia, wiele godzin kazdego dnia to czy
          byscie chceili czy nie wyrasta ogromna wiez i powstaje masa emocji. Stad mysle,
          ze wiele osob nie majacych takiego doswiadczenia zwyczajnie widzi sprawy z
          innych pozycji. To praktyka.
          Teraz troche teorii. Mamy male lub duze potrzeby opiekuncze, uczuciowe,
          macierzynskie. Zaspokajanie ich daje sporo satysfakcji podobnie jak i nie
          zaspokajanie ich moze byc problemem - zalezy od nasilenia. Posiadanie dzieci to
          wlasnie takie pole emocji.
          Do tego naklada sie osobista postawa wobec zycie a na dodatek sprawy
          okoloosobowe takie jak pieniadze czy praca. No i w kregu takich argumentow sie
          obracamy.
          Spolecznie wyglada problem dosc jednoznacznie bo uksztaltowany przez tysiace
          lat. Niektorzy panowie szczegolnie dali temu wyraz powyzej. No i prawie komlet.
          Teraz badz madry i napisz cos swiezego!

          pzdrw

          soso
        • Gość: xsenia firsky IP: 195.150.224.* 01.05.02, 18:45
          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

          > I co z tego xsenia? Ze komus zycie sie ulozylo tak, a nie inaczej, nie oznacza,
          >
          > ze wszyscy beda mieli tak samo. Ale jesli uwazasz, ze jak twoim znajomym nie
          > wyszlo, to i tobie nie wyjdzie, to nie angazuj sie w nic.

          No właśnie i co z tego? Ano nic - życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie
          wiesz na co trafisz...
          Tyle z tego wynika, po kieko licha się rozwodzić o "normalach" i "anormalach"?
          "normalom" też nie zawsze wychodzi, a "anormalom" czasem się udaje...
          Stawaim na "anormalów" - to moje zdanie.

          • Gość: marla Chudyy IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.02, 07:56
            Chudyy, to przede wszystkim do Ciebie i lekko nie na temat. Nie będzie o mnie
            (ja mam prawie trzydziestkę, męża, dzieci i pracę), ale o moich dwóch
            koleżankach. Bardzo mnie zabolało Twoje stwierdzenie, ze nawet byś nie spojrzał
            na trzydziestolatkę bez dziecka. Znam dwie trzydziestolatki:
            1. Wykształcona, ładna, marzy o dziecku, ale nie znalazła odpowiedniego
            mężczyzny, a już wiele lat temu stwierdziła, że nie potraktuje dziecka
            przedmiotowo, że albo będzie miało pełną, udaną rodzinę (tzn. przynajmniej
            spróbuje mu dać pełną rodzinę na starcie, jak się losy potoczą, nie wiadomo),
            albo go wcale nie będzie, nie urodzi go dlatego, ze zegar tyka. Jest bardzo
            konsekwentna i myślę, że taka pozostanie.
            2. Zaszła w ciążę z żonatym starcem, realizując na raz dwie potrzeby -
            bycia matką i odciągnięcia faceta od starawej żony (nie udało się). Urodziła
            dziecko, wychowują je dziadkowie, bo mama robi karierę.
            Z którą byś się umówił?
            • chudyy Marlo 02.05.02, 13:09
              to bardzo łatwo dać dwa skrajne przykłady i uważać, że one wyczerpują to co w
              życiu zdarzyć się może. Mówiąc o ludziach normalnych mam tu na myśli pewną
              przeciętną. Naturalnie zaraz posypią się gromy, że ile to nieudaczników się potem
              rodzi itd. itp. Tylko, że jeśli prawdą byłoby, że takie planowanie i chuchanie
              dawałoby efekt w postaci 100% szczęśliwych rodzi i dzieci to najlepszymi
              rodzicami byliby psychologowie, a tymczasem jakoś od średniej oni nie odbiegają.

              Uparcie powtarzam, że 30-letnia panna bez dziecka może mieć muchy w nosie i
              będzie szukać do śmierci lub zbuduje sobie ołtarzyk dziewictwa, niech jej będzie
              z tym dobrze, ale beze mnie.

              Zdanie, że 30-letnia bez dziecka jest dla mnie be, nie oznacza, że lekkomyślna z
              dzieckiem (albo ich stadkiem) jest cacy. Życia nie da się opisać logiką
              dwuwartościową, gdzie dopełnieniem do jedności zdania twierdzącego jest tylko
              zdanie przeczące, a ludzi ocenia się tylko na tym jednym wymiarze.

              Tobie również miłego dnia życzę.
              • Gość: xsenia życie jak pudełko czekoladek... IP: 195.150.224.* 02.05.02, 19:59
                chudyy napisał(a):


                > Zdanie, że 30-letnia bez dziecka jest dla mnie be, nie oznacza, że lekkomyślna
                > z
                > dzieckiem (albo ich stadkiem) jest cacy. Życia nie da się opisać logiką
                > dwuwartościową, gdzie dopełnieniem do jedności zdania twierdzącego jest tylko
                > zdanie przeczące, a ludzi ocenia się tylko na tym jednym wymiarze.

                tak Chuddy, jak wyrzucisz z pudełka wszystkie kwadratowe czekoladki, bo kwadraty
                źle Ci się kojarzą to znacząco zwiększysz szansę na wylosowanie tej jedynej
                nadziewanej marcepanem...
                To się nazywa mieć uprzedzenia.

                Człowiek pierwotny składał ofiarę z owcy bogom, żeby krowy miały mleko. Krowom
                mleka nie brakowało, on regularnie składał ofiarę, przkonany o istnieniu związku
                przyczynowo-skutkowego między faktem produkowania mleka przez krowy a skadanymi
                ofiarami. Tak sobie ów człowiek pierwotny wytworzył iluzję poczucia kontroli nad
                rzeczywistością.
                to się nazywa myślenie magiczne
                pułapka myślenia magicznego: pewnego razu krowy przestały dawać mleko, a człowiek
                pierwotny winą obarczył owce - uznał, że nie spodobały się bogu, i co? i
                wymordował wszystkie, zaczął skałdać ofiarę z kozy i sytuacja wróciła do 'normy'.
                Na jak długo? i co zrobi, kiedy i ta teoria sie zawali?

                Możesz sobie żyć ze swoimi uprzedzeniami i myśleniem magicznym, tyle że nie
                ułatwi Ci to orientacji w rzeczywistości.

                • chudyy ale co Ci to przeszkadza Xsenia? 03.05.02, 14:01
                  że ja mam swoje magiczne formułki.
                  W końcu jeśli kierując się nimi będę się na miny nadziewał to będą to moje wtopy,
                  a nie Twoje. Co Ci tak zależy?
                  Wiesz, tak czy owak jak pytam moich koleżanek (wedle mojej definicji normalnych)
                  co sądzą o 30-letniej dziewicy to mówią, że z taką coś musi być nie tak. No skoro
                  moje kumpele tak mówią to co im powiesz, bo ja wiadomo, uprzedzony samiec. Tak
                  czy owak, jak napotkam kiedyś na swej drodze dziewicę lub bez dziecka po 30-stce
                  to ją wpierw dokładnie obwącham,
                  a Ciebie proszę jedynie byś mi dała wolność życia w moich uprzedzeniach, bo jakoś
                  nikt mi nie dowiódł, że to komuś szkodzi (poza mną),
                  miłego dnia
                  • Gość: xsenia odkrycie: Chuddy wie skąd się biorą dzieci IP: 195.150.224.* 04.05.02, 00:30
                    chudyy napisał(a):

                    > że ja mam swoje magiczne formułki.
                    > W końcu jeśli kierując się nimi będę się na miny nadziewał to będą to moje wtop
                    > y,
                    > a nie Twoje. Co Ci tak zależy?
                    > Wiesz, tak czy owak jak pytam moich koleżanek (wedle mojej definicji normalnych
                    > )
                    > co sądzą o 30-letniej dziewicy to mówią, że z taką coś musi być nie tak.
                    TU NIE JEST O DZIEWICY, TYLKO O CZYM INNYM, NIE MUSISZ ROZGŁASZAĆ WSZEM I WOBEC,
                    ŻE WIESZ SKĄD SIĘ BIORĄ DZIECI - ŚWIAT CI WIERZY. WIDZISZ, NIEKTÓRZY WIEDZĄ CO
                    ZROBIĆ ŻEBY TEN BOCIAN NIE PRZYLECIAŁ, ALE TO WYŻSZA SZKOŁA JAZDY...
                    No sko
                    > ro
                    > moje kumpele tak mówią to co im powiesz, bo ja wiadomo, uprzedzony samiec. Tak
                    > czy owak, jak napotkam kiedyś na swej drodze dziewicę lub bez dziecka po 30-stc
                    > e
                    DZIEWICTWO DO POSIADANIA DZIECI MA SIĘ TAK: DZIEWICTWO WYKLUCZA POSIADANIE
                    DZIECI, ALE BRAK DZIWEICTWA NIE IMPLIKUJE POSIADANIA DZIECI. NIE MIESZAJ TEGO.
                    > to ją wpierw dokładnie obwącham,
                    > a Ciebie proszę jedynie byś mi dała wolność życia w moich uprzedzeniach, bo jak
                    > oś
                    > nikt mi nie dowiódł, że to komuś szkodzi (poza mną),
                    ALEŻ CHUDDY, ŻYJ SOBIE ZE SWOIMI UPRZEDZENIAMI I MAGICZNYMI FORMUŁAMI, TAKIEGO
                    CIĘ LUBIĘ, TYLKO NAZYWAJ JE TAK, JAK NA TO ZASŁUGUJĄ: "UPRZEDZENIAMI" WŁAŚNIE
                    > miłego dnia
                    MIŁEJ NOCY

                    Ksenia myśli, że z Chuddy jeszcze będą ludzie.

              • Gość: marla Re: Marlo - do Chudyyego IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.02, 07:41
                Chudyy, moja koleżanka nie była lekkomyślna. Nie wpadła. Ona chciała mieć
                dziecko i zaszła w ciążę bardzo świadomie. Przy okazji postanowiła upiec dwie
                pieczenie przy jednym ogniu. Poza tym nie sądzę, by te dwa przykłady były
                jakieś wyjątkowo skrajne. Uwierz mi, ze są trzydzistolatki bez dziecka i bez
                much w nosie, a to, ze nie mają faceta niekoniecznie musi wynikać z ich
                niezwykle wysokiego (Twoim zdaniem zbyt wysokiego) mniemania o sobie.
                Naprawiając gafę - miłego dnia.
                • chudyy Re: Marlo - do Chudyyego 03.05.02, 14:04
                  Gość portalu: marla napisał(a):
                  > Uwierz mi, ze są trzydzistolatki bez dziecka i bez
                  > much w nosie, a to, ze nie mają faceta niekoniecznie musi wynikać z ich
                  > niezwykle wysokiego (Twoim zdaniem zbyt wysokiego) mniemania o sobie.

                  Wierzę Ci, ale ciągle obawiam się, że częściej mają te muchy niż nie mają.
                  Uważam ponadto, że sfera seksu i relacji między partnerami to także miejsce gdzie
                  się czegoś podczas życia uczymy i pewne doświadczenie ułatwia dogadanie się (o
                  ile ktoś nie jest zatwardziałym betonem, niepodatnym na naukę).
                  Kłaniam się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka