Gość: nina
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
30.04.02, 11:10
Panowie, proszę o radę.
1,5 roku temu poznałam faceta, znajomość całkiem towarzyska, bez wiadomych
damsko-męskich elementów. Lubiłam gościa, ale jako kumpla a ten wziął i się
zakochał. Byłam z nim szczera i powiedziałam, że nic z tego nie będzie, on się
nie poddawał. W końcu zmęczona jego natarczywością zerwałam znajomość
definitywnie - raczej chciałam zerwać, bo w trakcie rozmowy pożegnalnej, on
skamlając przyznał się, że mnie śledził (a raczej wynajał kogos do śledzenia) ,
miałam co do tego podejrzenia wcześniej, bo wiedział rzeczy, których wiedzieć
nie mógł i nie powinien, ale myślałam że mi się wydaje. Nie mogłam sobie
wyobrazić, że można robić coś takiego.
Więc w trakcie rozmowy, gdy mi to powiedział wpadłam w szał, zwyzywałam go od
najgorszych itp. On mi wtedy na to, że tak mnie kocha, że zawsze będzie w moim
życiu, i jeżeli ja kogoś pokocham jak on mnie, to on zadba o to żebym cierpiała
tak jak on - tzn. jak się wyraził, mnie krzywdy nie zrobi, bo mnie kocha ale
temu komuś, kogo ja pokocham owszem, bo wtedy bardziej będę cierpieć. Ufff,
jasne na razie?
Przez jakiś czas po "rozstaniu" miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi, ale
oczywiście pomyślałam że to urojenia związane z szokiem jaki przeżyłam. Minął
rok, za parę dni "rocznica" zerwania. zdążyłam o gościu zapomnieć. Dziś rano
widziałam tego faceta w pobliżu mojego bloku. Dodam, że mam chłopaka, z którym
mieszkam całkiem gdzie indziej niż rok temu. A facet-prześladowca mieszka w
innym województwie na stałe i raczej biznesów w warszawie nie robi. Jak go
zobaczyłam to mnie z nóg zwaliło - te jego groźby były całkiem realistyczne,
poza tym to wariat w dodatku chwali się znajomościami w podejrzanych kręgach.
Panowie, moja prośba - czy ktoś wie, jak się go pozbyć? Czy myślicie że on ma
jakieć niecne zamiary? Może na "rocznicę" chce mi jakis numer wyciąć? Błagam o
jakąś wskazówkę...